Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?

Fot. pexels.com

Środa, 19 sierpnia

Mt 20,1-16

1 Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. 2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. 3 Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, 4 i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. 5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. 6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” 7 Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. 8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. 9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. 10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. 11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, 12 mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę”. 13 Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? 14 Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. 15 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” 16 Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

Po ukazaniu niebezpieczeństwa związanego z bogactwem oraz nagrody za dobrowolne ubóstwo uczniów (por. Mt 19,23-30) Jezus opowiada kolejną przypowieść obrazującą tajemnicę królestwa niebieskiego: „Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy” (20,1). Akcja przypowieści rozgrywa się w dwóch miejscach – w winnicy oraz na wiejskim rynku. Obraz winnicy będącej własnością gospodarza w starotestamentalnych tekstach używany jest w celu opisania Boga, który powołuje Naród Wybrany do istnienia i troszczy się o niego (por. Ps 80,9-17; Iz 5,1-7; Jr 2,21; 12,10-11; Oz 10,1).

W Jezusowej przypowieści gospodarz udaje się wczesnym rankiem na wiejski rynek, gdzie zazwyczaj oczekiwali mężczyźni, których można było nająć do pracy, by znaleźć tam robotników do swojej winnicy: „Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy” (20,2). W starożytnej Palestynie denar (gr. denarion), rzymska srebra moneta, stanowił zwyczajową zapłatę za jeden dzień pracy. Wg Tory zapłata najętym pomocnikom miała być wypłacana pod koniec dnia: „Nie będziesz niesprawiedliwie gnębił najemnika ubogiego i nędznego, czy to będzie brat twój, czy przybysz, o ile jest w twoim kraju, w twoich bramach. Tego samego dnia oddasz mu zapłatę, nie pozwolisz zajść nad nią słońcu, gdyż jest on biedny i całym sercem jej pragnie; by nie wzywał Pana przeciw tobie, a to by cię obciążyło grzechem” (por. Pwt 24,14-15).

W kolejnych momentach dnia gospodarz zatrudnia innych robotników: „Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił” (Mt 20,3-5). W przeliczeniu na naszą rachubę czasu wymienione godziny oznaczają: „trzecia” – 9:00, „szósta” – 12:00, „dziewiąta” – 15:00. Najmowani mężczyźni do czasu zatrudnienia stali bezczynnie na rynkowym placu, licząc, że ktoś ich zatrudni chociaż na część dnia. Dlatego bez szczególnych negocjacji zgadzają się pracować w winnicy za to, „co będzie słuszne” (dosł. „sprawiedliwe”).

Zaskakujące może być to, że ostatnią grupę robotników gospodarz zaprasza do robót w winnicy jeszcze godzinę przed zakończeniem dnia: „Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”” (20,6-7). Odpowiedź najemników „Bo nas nikt nie najął” sugeruje, że mimo chęci podjęcia pracy nie mieli oni do tej pory okazji do bycia zatrudnionymi, lecz mimo zbliżającego się już wieczoru wciąż są gotowi pracować.

Po zapadnięciu zmierzchu gospodarz wydaje zarządcy polecenie wypłaty należności: „A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych” (20,8). Warto zwrócić uwagę, że pieniądze mają być wypłacone „począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Zatrudnieni około godziny jedenastej zapewne spodziewali się, że dostaną jakąś jedną dwunastą dniowego wynagrodzenia. Tymczasem otrzymują pełną kwotę: „Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze” (20,9).

Gdy pracujący od wczesnych godzin rannych również dostają to samo wynagrodzenie, zaczynają oskarżać właściciela winnicy o niesprawiedliwość: „Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę” (20,10-12). Gospodarz wyjaśnia swoją decyzję jednemu szemrających: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” (20,13-15). Właściciel winnicy przypomina wysokość stawki, za jaką robotnicy pracujący od rana zgodzili się pracować. Trudno zatem w jego zachowaniu dopatrywać się niesprawiedliwości. Jeśli zaś chodzi o wynagrodzenie pracowników „ostatniej godziny”, otrzymanie przez nich całego denara, a nie jego dwunastej części, wskazuje na dobroć gospodarza, który przekazuje im niezasłużony dar. Występujące tutaj wyrażenie „złe oko” jest semickim idiomem opisującym kogoś, kto jest zazdrosny, niechętny innym lub brakuje mu szczodrości (por. Pwt 15,9; Prz 28,22; Syr 14,8). Można by zatem sparafrazować pytanie gospodarza: „Czy żałujesz mi mojej hojności?”.

Zdanie podsumowujące przypowieść – „Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” (Mt 20,16) – przypomina mądrościowe stwierdzenie kończące poprzednią perykopę (por. 19,30; także Mk 10,31; Łk 13,30). Tym razem określenia „pierwsi” i „ostatni” odnoszą się do czasu służby w winnicy Pańskiej: zatrudnionym najpierw płaci się na końcu, zaś zatrudnienie na końcu otrzymują zapłatę jako pierwsi.

Za pomocą rozważanej dzisiaj przez nas przypowieści Jezus objawia szczodrobliwość Boga, Boskiego Gospodarza, który udziela takiego samego wynagrodzenia zarówno tym, którzy rozpoczęli pracę w Jego winnicy jako pierwsi, jak i jako ostatni. W przypadku tych drugich widać wyraźnie, że ich zapłata nie zależy od długości ich pracy, lecz jest darem, który Bóg ma przecież prawo im ją przyznać. Ponadto Pan zarysowuje problemem postawy robotników pracujących cały dzień, którzy odebrali zachowanie Gospodarza jako „niesprawiedliwość”. Dzieje się tak, gdyż w ich sercu pojawił się grzech zawiści polegający na byciu złym z powodu szczęścia innych. Tego typu postawa przypomina zachowanie samego diabła. Autor Księgi Mądrości pisze: „A śmierć weszła w świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą” (Mdr 2,24). Jezus wzywa uczniów do radowania się wielkodusznością Boga, której doświadczyć mogą nawet najbardziej „spóźnieni” na drodze wiary. Ostatecznie przecież, żaden człowiek, nawet jeśli już dłuższy czas idzie za Jezusem, nie jest w stanie zasłużyć na Jego łaskę. Wszyscy, bez względu na nasz staż, mamy powody, by być wdzięcznymi za to, że Pan „jest dobry”.

Czy w swoim sercu usłyszałem już zaproszenie do Bożej winnicy? Jaka jest moja odpowiedź? Czy mam miłość dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji usłyszeć głosu Pana?

U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe

Fot. Min An (pexels.com)

Wtorek, 18 sierpnia

Mt 19,23-30

23 Jezus zaś powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, powiadam wam: Bogatemu trudno będzie wejść do królestwa niebieskiego. 24 Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego». 25 Gdy uczniowie to usłyszeli, bardzo się przerazili i pytali: «Któż więc może być zbawiony?» 26 Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe». 27 Wtedy Piotr rzekł do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?» 28 Jezus zaś rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela. 29 I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność. 30 Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.

Wczorajsza rozmowa Jezusa z bogatym młodzieńcem (Mt 19,16-22) nie miała pozytywnego zakończenia. Gdy Pan wezwał go, by zanim pójdzie za Nim, rozdał swój majątek ubogim, odszedł zasmucony (por. 19,22). Dlatego w kolejnej swej wypowiedzi Jezus wprost porusza problem niebezpieczeństwa, jakie wiąże się z bogactwem: „Zaprawdę, powiadam wam: Bogatemu trudno będzie wejść do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” (19,23-24). W przestrodze tej chodzi o demoralizujący wpływ majątku, który może uczynić ludzi chciwymi, lekkomyślnymi i nieumiarkowanymi. Ponadto bogactwo ma zdolność zmniejszenia poczucia zależności od Boga, dając złudne przekonanie o niezależności człowieka. Wcześniej Pan wzywał swoich uczniów, by wchodzili przez wąską bramę, która prowadzi do życia (por. 7,13-14). Teraz posługuje się obrazem wielbłąda, mierzącego nawet 2 m wysokości, próbującego przecisnąć się przez maleńkie ucho igielne.

Jezusowe słowa na pierwszy rzut oka wydają się wskazywać, że niemożliwe jest zbawienie bogatych. Stąd przerażenie uczniów i zadane przez nich pytanie: „Któż więc może być zbawiony?” (19,25). Odpowiadając Pan stwierdza najpierw, że niemożliwe jest dla ludzi wejście do królestwa niebieskiego o własnych siłach (por. 19,26b). Życia wiecznego nie da się osiągnąć za pomocą ludzkiej siły woli czy wielkiej liczby dobrych uczynków. Jako cel nadprzyrodzony jest ono poza zasięgiem możliwości ludzkiej natury, dotkniętej zranieniem grzechu. Jezus jednak ukazuje uczniom pełną nadziei perspektywę: „lecz u Boga wszystko jest możliwe” (19,26c). Łaska, którą Bóg chce udzielić człowiekowi uzdalnia go do osiągnięcia tego, czego nie byłby w stanie osiągnąć własnymi siłami.

Piotr w imieniu pozostałych apostołów pyta: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?” (19,27). Jezus zapewnia ich: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela” (19,28). Użyty w polskim tekście termin „odrodzenie”, jest tłumaczeniem greckiego rzeczownika polignesia. Pojawia się on już u filozofów stoickich, którzy za jego pomocą opisywali odnowienie świata, które nastąpi po kosmicznym pożarze. Filon z Aleksandrii posługiwał się nim, opisując świat na nowo wyłaniający się z wód potopu. Natomiast u Józefa Flawiusza oznacza on odbudowanie państwa żydowskiego po wygnaniu babilońskim. W NT polignesia pojawia się jeszcze tylko jeden raz, w Liście do Tytusa, gdzie mowa jest o odrodzeni wierzących przez chrzest (por. Tt 3,5).

Odrodzenie, o którym mówi Jezus, ostatecznie urzeczywistni się po Jego powtórnym przyjściu w chwale. Zacznie się ono jednak już po Jego zmartwychwstaniu, kiedy to udzielona Mu zostanie „wszelka władza w niebie i na ziemi” (28,18). Syn Człowieczy z Księgi Daniela (por. Dn 7,13-14) rozciągnie swoje panowanie nad narodami poprzez misyjną działalność Kościoła: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (28,19-20). Zasiadanie apostołów na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście pokoleń Izraela, może oznaczać ich szczególną rolę w trakcie sądu ostatecznego, kiedy to będą ogłaszać sąd Pański nad powstałymi z martwych. Możliwa jest także inna interpretacja: sądzenie w sensie rządzenia. W innych miejscach Mateuszowej Ewangelii apostołowie otrzymują z rąk Jezusa władzę wiązania i rozwiązywania na ziemi (por. 16,19; 18,18). Jezus zatem ukazuje apostołów w roli założycieli mesjańskiej wspólnoty Kościoła.

Kolejne słowa Pana odnoszą się do wszystkich, którzy dla stania się Jego uczniami wiele poświęcili: „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność” (19,29). O prawdziwości tych słów mogą przekonać się wszyscy, którzy doświadczają żywej wspólnoty Kościoła. Wiara w Jezusa Chrystusa stwarza między wierzącymi nowe relacje, oparte na doświadczeniu objawionej przez Syna miłości Ojca. Zaś oparcie swego życia na darze Słowa i łasce sakramentów pozwala już w trakcie ziemskiego życia zasmakować pełni szczęścia czekającej w wieczności.

Na zakończenie dzisiejszego fragmentu Jezus podkreśla, że normy panujące w królestwie niebieskim są odmienne od norm tego świata: „Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi” (19,30; por. 23,12; Mk 8,35; Łk 6,20-26). Wziąwszy pod uwagę, że słowa te padają zaraz po dyskusji nad bogactwem, wydaje się, że „pierwszymi” są ci, którzy są wielcy w oczach świata, czyli zamożni i potężni. „Ostatnimi” zaś są ubodzy i pogardzani społecznie, ci, których godności się nie zauważa lub wręcz jej zaprzecza. Bogaty młodzieniec z wczorajszej liturgii, odrzucając słowa Jezusa, ustawił się w gronie tych, którzy przy odrodzeniu będą ostatni. Natomiast uczniowie Pana, niejednokrotnie pogardzani i odrzucani w tym świecie, staną się pierwszymi.

Jaki jest mój stosunek do bogactwa? Czy w moim duchowym rozwoju w pierwszym rzędzie opieram się na mocy Boga? Czy dostrzegam braci w ludziach spotykanych w parafialnym Kościele? Czy szukam wielkości wg królestwa niebieskiego?

Co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?

Poniedziałek, 17 sierpnia, Wspomnienie św. Jacka

Mt 19,16-22

16 A oto podszedł do Niego pewien człowiek i zapytał: «Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?» 17 Odpowiedział mu: «Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania». 18 Zapytał Go: «Które?» Jezus odpowiedział: «Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, 19 czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego». 20 Odrzekł Mu młodzieniec: «Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?» 21 Jezus mu odpowiedział: «Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» 22 Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

Młodzieniec z dzisiejszej Ewangelii zadaje Jezusowi bardzo ważne pytanie: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” (Mt 19,16). Za tymi słowami kryje się jedna z podstawowych zasad starotestamentalnego judaizmu, która mówiła, że każdy Izraelita jest zobowiązany, by służąc Bogu, dokonywać właściwych wyborów i przyjmować odpowiednie postawy życiowe. Jezus nie kwestionuje tego założenia, lecz je doprecyzowuje, by uchronić zarówno młodzieńca jak i świadków prowadzonej rozmowy przed przekonaniem, że zbawienie zależy jedynie od ludzkiego wysiłku.

W charakterystyczny dla siebie sposób Pan odpowiada pytaniem: „Dlaczego Mnie pytasz o dobro?” (19,17b). Wbrew pozorom, nie jest to próba zmiany tematu. Także kolejne słowa: „Jeden tylko jest Dobry” (19,17b) nie są próbą przerzucenia uwagi na Boga, który jest jako jedyny może być nazwany dobrym w absolutnym tego słowa znaczeniu (por. Mk 10,18). Jezus nie neguje także swoje bóstwa. Wręcz przeciwnie, zadaje młodzieńcowi zagadkę, której rozwiązanie odsłania prawdę, że On sam jest Bożą dobrocią przyobleczoną w ciało. W dalszej części rozmowy Pan ostatecznie odpowiada na pytanie o dobro, jakie należy czynić (por. Mt 16,18-19), a następnie zachęca: „Pójdź za Mną” (19,21). To właśnie Jezus jest drogą do zbawienia, ostatecznym dobrem, do którego należy dążyć.

Kontynuując swoją wypowiedź Pan określa najbardziej podstawowy warunek: „jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania” (19,17c). Nawiązuje do stale powracającej w starotestamentowych tekstach konieczności zachowywania Bożego prawa, które jest gwarantem długiego i pomyślnego życia: „Będziecie przestrzegać moich ustaw i moich wyroków. Człowiek, który je wypełnia, żyje dzięki nim. Ja jestem Pan!” (Kpł 18,5; por. Pwt 5,1; 30,15-20).

Kolejne pytanie młodzieńca, których przykazań należy przestrzegać (por. Mt 19,18a), jest jak najbardziej zasadne. Uczeni w Piśmie wyliczyli, że cała Tora zawiera ponad sześćset przykazań. Określenie, które z nich są najważniejsze, pozwala właściwie ukierunkować wysiłki człowieka. Odpowiadając, Jezus wskazuje na serce prawodawstwa Mojżeszowego, Dekalog oraz przykazanie miłości z Księgi Kapłańskiej: „Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego” (19,18c-19; por. Wj 20,12-16; Kpł 19,18).

Wypowiedź młodzieńca – „Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?” (Mt 19,20) – świadczy o tym, że rzeczywiście przykładał on wagę do przestrzegania Prawa, lecz w dalszym ciągu miał poczucie, że czegoś jeszcze mu brakuje, że coś pominął w swoim dążeniu do życia wiecznego.

Jezus zatem odpowiada: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” (19,21). Pan widząc szczere intencje młodzieńca, zachęca go, by wykroczył poza wymagania Prawa. Może on w swym oddaniu Bogu stać się doskonałym, gdy oprócz zachowywania przykazań, na rzecz ubogich zrezygnuje ze swych własności i zdecyduje się iść za Mesjaszem. Jezus wielokrotnie wskazywał na konieczność oderwania się od rzeczy doczesnych, np.: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną” (6,19). Porzucenie światowych bogactw daje ludzkiemu sercu wolność, dzięki której może ono znaleźć skarb w niebie.

Czy w moim codziennym życiu zastanawiam się nad tym, czy moje wybory i postawy przybliżają mnie do królestwa niebieskiego? Czy w spotkaniu z Jezusem (w Bożym słowie, w sakramentach, na modlitwie, w drugim człowieku) upatruję moje największe dobro? Jaki jest mój stosunek do dóbr materialnych? Czy nie przeszkadzają mi one iść za Mesjaszem?

Podobne jest królestwo niebieskie do sieci

Jezioro Galilejskie (fot. R.P.)

Czwartek, 30 lipca

Mt 13,47-53

47 Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. 48 Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. 49 Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych 50 i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. 51 Zrozumieliście to wszystko?» Odpowiedzieli Mu: «Tak». 52 A On rzekł do nich: «Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare». 53 Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

Rozważamy dzisiaj ostatnie wersety tzw. mowy w przypowieściach (por. Mt 13,1-53), w której Mateusz zebrał Jezusowe przypowieści obrazujące tajemnicę królestwa niebieskiego. Tym razem Pan przyrównuje królestwo niebieskie do sieci zarzuconej w morze: „podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju” (13,47). Rybacy pracujący na wodach Jeziora Galilejskiego posługiwali się sporych rozmiarów sieciami (od 250 do 450 m długości i ok. 2 m szerokości), które rozwijano pomiędzy dwoma łodziami. Przytwierdzone do sieci obciążenia sprawiały, że większa jej część głęboko zanurzała się w wodzie. Ciągnąc sieć za sobą, łodzie płynęły w kierunku brzegu, gdzie była ona wraz z całą zawartością wyciągana. Ważnym momentem połowu było sortowanie ryb wyciągniętych na brzeg: „Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili” (13,48). Sortując ryby, posługiwano się kryterium jadalności oraz rytualnej czystości. Za nieczyste uważano ryby pozbawione łusek: „każda istota wodna w morzach i rzekach, która nie ma płetw ani łusek, spośród wszystkiego, co się roi w wodzie, i spośród wszystkich małych zwierząt wodnych, będzie dla was obrzydliwością. Będą one dla was obrzydliwością, nie jedzcie ich mięsa i brzydźcie się ich padliną. Wszystkie istoty wodne, które nie mają płetw albo łusek, będą dla was obrzydliwością” (Kpł 11,10-12).

Zgodnie z tekstami starotestamentalnymi oraz literaturą judaistyczną morze (gr. thalassa, oznacza zarówno „morze” jak i „jezioro”) symbolizuje świat i narody świata. Ryby natomiast stanowią metaforę członków wspólnoty. Akcentując wyraźnie dwie fazy połowu – gromadzenie ryb oraz ich sortowanie – Mateusz wskazuje na dwa okresy czasu: teraźniejszość i przyszłość. Obecnie ma miejsce zarzucanie sieci i gromadzenie ryb wszelkiego rodzaju. Czasownik opisujący czynność zarzucania sieci (gr. ballo) występuje w stronie biernej, co w literaturze biblijnej sugeruje działanie Boga. Pierwsza część przypowieści jest zatem obrazem ewangelizacji. Jezus poprzez posłanych przez siebie uczniów wzywa wszystkie narody do królestwa, którego widzialnym reprezentantem na ziemi jest Kościół.

Druga cześć przypowieści zostaje wyjaśniona przez samego Jezusa: „Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych” (13,49). Czynność zbierania dobrych ryb i odrzucania złych oznacza „wyłączenie ludzi złych spośród sprawiedliwych”. Zatem dobre ryby symbolizują ludzi „sprawiedliwych” (pełniących Bożą wolę, por. 5,19-20), zaś bezużyteczne ludzi „złych”. Natomiast wyrzucenie ryb bezużytecznych staje się wyrzuceniem w „piec rozpalony”. Jako że sieć w 13,47 jest porównana do Kościoła („królestwa niebieskiego”), akt mającego nastąpić sądu odnosi się właśnie do wspólnoty uczniów Jezusa, a nie szerokiego spektrum narodów (przypowieść ta przekazana jest bezpośrednio uczniom, gdy wraz z Jezusem przebywali w domu; por. 13,36). Aniołowie oddzielą złych od dobrych w Kościele, nie zaś wśród wszystkich ludzi. Jezus zatem wyraża tutaj ideę sądu nad Kościołem, w którym źli to osoby niezdecydowane i połowiczne, jak na przykład trzeci sługa z przypowieści o talentach (por. 25,14-30).

W przeciwieństwie do przypowieści o chwaście (13,24-30), Pan nie mówi nic na temat sprawiedliwych zagarniętych przez sieć. Poprzez skoncentrowanie się na położeniu złych, zachęca do zdecydowanego pełnienia Bożej woli: „i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (13,50). „Piec ognisty” obrazuje miejsce przebywania tych, którzy w czasie Sądu Ostatecznego zostali potępieni za ich czyny przeciwne zamysłowi Bożemu. Ich przeznaczeniem będzie „płacz i zgrzytanie zębów”, czyli cierpienie i wyrzuty wynikające z faktu wiecznego odrzucenia i odcięcia od Boga.

Nauczanie Jezusa po wejściu do domu zostało spowodowane pytaniem uczniów (por. 13,36). Teraz to Pan ich pyta: „Zrozumieliście to wszystko?” (13,51). Odnosi się w ten sposób do ich umiejętności wniknięcia w słowo i wolę Boga. Uczniem jest się wtedy, gdy się rozumie i wierzy (por. 9,28). Twierdzącą odpowiedź uczniów zostaje skomentowana przez Jezusa: „Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare” (13,52). Skarbiec oznacza to, co charakteryzuje człowieka i wpływa na jego życie: „Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje” (6,21). Uczeń Jezusa ma swój skarb w niebie: „Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną” (6,20; por. 19,21). Owe „stare” i „nowe”, o których mówi Jezus, oznaczają odpowiednio pisma starotestamentalne i Dobrą Nowinę. Temat królestwa zapowiadany jest w Biblii od samego początku, natomiast jego wypełnienie ma miejsce w osobie i nauczaniu Jezusa. Specyfiką Mateuszowego rozumienia „starego” i „nowego” jest przedkładanie „nowego” (por. 5,17; 5,21-48). „Nowe” zajmuje czołowe miejsce, a szczególnym zadaniem uczonego w Piśmie, czyli osoby szukającej w biblijnych tekstach Bożego słowa, jest umiejętne łączenie „starego” z „nowym”.

Czy pamiętam, że jestem częścią Kościoła, czyli wspólnoty uczniów Jezusa? Czy jestem otwarty na Boże prowadzenie? W czym wyraża się moja odpowiedzialność za urzeczywistnianie królestwa niebieskiego na ziemi?

Sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce

Fot. Jude Back (unsplash.com)

Wtorek, XVII Tygodnia Zwykłego

Mt 13,36-43

36 Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście». 37 On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. 38 Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. 39 Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. 40 Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. 41 Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, 42 i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. 43 Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!

Po odprawieniu tłumów Jezus „wrócił do domu” (Mt 13,36). W tekście greckim czytamy dosłownie „wszedł do domu”. W Ewangelii Mateusza, jak w pozostałych Ewangeliach, wyraźnie zarysowane są dwa kręgi odbiorców Jezusowego nauczania: tłumy oraz uczniowie. Nie oznacza to bynajmniej, że przyniesione przez Pana objawienie należy dzielić na powszechne, czyli dostępne dla wszystkich oraz sekretne, czyli zaadresowane tylko do wybranych. Uczniowie jako ci, którzy w przyszłości otrzymają misję głoszenia Dobrej Nowiny wobec całego świata, są po prostu do niej dodatkowo przygotowywani. Tak też jest w dzisiejszej Ewangelii, gdzie powrót do domu staje się okazją do ich formacji.

Wyjaśniając przypowieść o chwaście (13,24-30), Jezus kładzie akcent na osobie Syna Człowieczego, siejącego „dobre nasienie” (w. 37) oraz nawiązuje do czasów ostatecznych (ww. 38-43). Wyraźnie przeciwstawia sobie „synów królestwa”, identyfikowanych z dobrym nasieniem oraz „synów Złego” (w. 38), czyli chwasty zasiane przez nieprzyjaciela, którym jest diabeł (w. 39a). Czas żniwa identyfikuje z „końcem świata” (dosł. „dopełnienie się eonu”), zaś żniwiarzy z aniołami (w. 39b).

Chwasty zostaną zebrane i spalone w ogniu (w. 40). Dokonując sądu ostatecznego, Syn Człowieczy pośle swoich aniołów, by zebrali wszystkie chwasty, czyli „zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości” (w. 41), a następnie wrzucili je „w piec rozpalony” (w. 42a). To ostatnie wyrażenie jest echem Księgi Daniela, gdzie mowa jest o karze, która czekała Babilończyków nieoddających czci posągowi Nabuchodonozora: „Kto by nie upadł na twarz i nie oddał pokłonu, zostanie natychmiast wrzucony do rozpalonego pieca” (Dn 3,6). Los „synów Złego” zostaje także dookreślony poprzez sformułowanie, które sześciokrotnie powtarza się w Ewangelii Mateusza: „tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (w. 42b; por. 8,12; 13,50; 22,13; 24,51; 25,30). Natomiast los „synów królestwa” opisują słowa parafrazujące inny fragment Księgi Daniela: „Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego” (13,43a; por. Dn 12,3).

Jezusową egzegezę przypowieści o chwaście wieńczy wezwanie: „Kto ma uszy, niechaj słucha!” (w. 43b), które podkreśla szczególną ważność dopiero co przekazanej nauki (por. 11,15; 13,9).

Do której grupy bym dzisiaj siebie zaliczył: „synów królestwa” czy „synów Złego”? Czy doznając krzywdy, noszę w sobie urazę i szukam okazji do odwetu, czy całą sprawę w ręce Syna Człowieczego? Czy uczestnicząc we Mszy Świętej z uwagą wsłuchuję się w proklamowane Słowo?