28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. 29 Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. 30 Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».
Po ostrym osądzie miast, które nie przyjęły Go jako Mesjasza (Mt 11,20-24) i uwielbieniu Ojca za wiarę prostaczków (11,25-27) Jezus kieruje zaproszenie do wszystkich, którzy są doświadczeni przez trudy życia i zmęczeni na duchu, do osobistej relacji ze sobą: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (11,28). W kontekście Mateuszowej Ewangelii zwrot „obciążeni” określa osoby próbujące sprostać wymaganiom stawianym przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy, którzy „wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą” (23,4). Obiecane przez Pana „pokrzepienie” to coś więcej niż obietnica wiecznego odpoczynku w życiu przyszłym. Chodzi także o wewnętrzny pokój w tym życiu. O takim pokoju będzie później pisał Paweł Apostoł w Liście do Filipian: „A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (Flp 4,7). Wierzący w Jezusa, doświadczając różnego rodzaju prób i cierpienia, będą w stanie je unieść dzięki Jego mocy, która będzie złożona w ich sercu.
Pan zaprasza również Żydów, by konsekwentnie stawali się Jego uczniami: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,29). Jezusowe jarzmo to nic innego jak głoszona przez Niego nauka. Ci, którzy decydują się stać Jego uczniami, mają nie tylko słuchać słów Pana, lecz także naśladować Jego styl życia, w którym stawiane przez Niego wymagania znajdują swoje najpełniejsze ucieleśnienie. Ten, który wzywa do bycia „cichym i pokornym” (por. 5,5), całym sobą pokazuje, na czym ma to polegać (por. 21,5). W starożytności jarzmo, było rodzajem uprzęży, którą nakładano na zwierzęta pociągowe lub na ramiona, by udźwignąć i przenieść ciężkie przedmioty. Bycie uczniem Jezusa wymaga wysiłku, jednak podporządkowanie się Jego nauce sprawia, że nie jest to wysiłek daremny czy przekraczający możliwości człowieka, lecz przynoszący konkretne owoce. Dlatego Pan stwierdza: „Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie” (11,30).
Co dzisiaj nazwałbym moim trudem i obciążeniem? Czy szukam pokrzepienia w relacji z Jezusem? Czy jako uczeń Jezusa słucham Jego słów i naśladuje Jego styl życia?
25 W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. 26 Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. 27 Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.
Rozpoczynając opis publicznej działalności Jezusa, Mateusz odnosi się do proroctwa zapowiadającego ukazanie się wielkiego światła, które ma rozświetlić krainę śmierci: „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło” (Mt 4,15-16; por. Iz 8,23; 9,1). Galilea, jedna z historycznych krain stanowiących część Ziemi Obiecanej, w czasach Jezusa zamieszkana była zarówno przez Żydów, jak i pogan. Wpływ kultury hellenistycznej oraz odległość od Jerozolimy, centrum religii starotestamentalnej, sprawiły, że ta część jej mieszkańców, która wywodziła się od biblijnych patriarchów żyła w rozproszeniu i zagubieniu. Właśnie pośród tego zagubionego ludu ma miejsce pierwsza część publicznej działalności Jezusa, który zanim podejmie decyzję udania się do Jerozolimy, gdzie umierając na krzyżu odkupi grzechy całej ludzkości, przemierza galilejskie bezdroża, głosząc w tamtejszych synagogach Dobrą Nowinę o królestwie niebieskim i lecząc wszelkie choroby (por. 4,23). Kolejne rozdziały Ewangelii Mateusza, przytaczając nauczanie Jezusa i opisując dokonywane przez Niego cuda, ukazują, w jaki sposób wypełniły się słowa Izajaszowego proroctwa.
Światło przyniesione przez Jezusa spotyka się z różnego rodzaju reakcją. Nie wszyscy mieszkańcy Galilei decydują się je przyjąć. Część z nich, zwłaszcza religijne elity, wprost je odrzuca (por. 11,16-24). Ci zaś, którzy z wiarą przyjmują Jezusa stają się radością Jego serca i przyczynkiem do uwielbienia Ojca: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (11,25). Wyrażenie Ojciec (gr. Pater, hebr. Abba) jest ulubionym Jezusowym zwrotem skierowanym do Boga. Jezus uwielbia Ojca, gdyż objawił się prostaczkom, natomiast dla mądrych pozostał zakryty. Wyrażenie „te rzeczy” odnosi się do 11,27, gdzie mowa jest o relacji Ojca do Syna, który jest Objawicielem Boga. Za określeniem „mądrzy” kryje się cała religijna arystokracja żydowska. Natomiast „prostaczkowie” to cała reszta Izraela, lud prosty i gorzej wykształcony. „Upodobaniem Ojca” (por. 11,25), czyli wyrazem Jego woli, jest objawić się nie tym, którzy są zapatrzeni w swoją mądrość i pokładają nadzieję w swej pozycji społecznej, lecz tym, którzy są doświadczeni przez trudy życia i siłą rzeczy mają w sobie otwartość na ratunek, który przychodzi do niech „z zewnątrz/z góry”.
W kontekście odrzucenia przez elity oraz przyjęcia przez prostaczków Jezus ukazuje siebie jako ostateczne objawienie Ojca: „Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić (11,27). Niezwykły autorytet Jezusa wyraża się w przekazanej władzy. W tekstach starotestamentalnych Bóg objawia siebie jako Stwórcę i Pana całej rzeczywistości (por. Rdz 1-2). Posyłając na świat swojego Syna, przekazał Mu także swoją władzę, która unaocznia się w niezwykłych czynach uzdrawiania z chorób, panowania nad siłami przyrody czy wypędzania z opętanych złych duchów. Zaś doskonałość Jezusowego objawienia bierze swój początek w relacji łączącej Go z Ojcem. Podczas gdy wszyscy dotychczasowi heroldzi objawienia mówili o tym, co zostało im wcześniej ukazane przez Boga, Jezus czerpie z synowskiego doświadczenia miłości Ojca. Dlatego w Nim całe objawienie znajduje swoje dopełnienie i szczyt.
Czy potrafię wskazać te momenty mojego życia, w których Bóg w sposób szczególny objawił mi swoją obecność? Jaka jest moja reakcja na Boże przychodzenie do mnie? Czy szukam prawdy o Bogu zanurzając się w misterium Jego Syna?
Wspólnota Kościoła (fot. Mateus Campos Felipe, unslpash.com)
Sobota, 11 lipca, Święto św. Benedykta, Patrona Europy
Mt 19,27-29
27 Wtedy Piotr rzekł do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?» 28 Jezus zaś rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela. 29 I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność.
W dziewiętnastym rozdziale Ewangelii Mateusza pojawia się krótka seria perykop poświęcona tematowi bogactwa. Najpierw do Jezusa przychodzi bogaty młodzieniec, który zadaje Mu pytanie: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” (Mt 19,16). Pan wskazuje, że aby osiągnąć życie wieczne należy przestrzegać przykazań, zwłaszcza tej części Dziesięciu Przykazań, które dotyczą relacji z innymi ludźmi (por. Pwt 5,16-20) oraz przykazania miłości bliźniego (por. Kpł 19,18). Gdy młodzieniec zaświadcza, że powyższe przykazania zachowuje, Pan dokonuje swoistej próby jakości jego miłości do bliźnich: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” (Mt 19,21). Słysząc to, młodzieniec odchodzi zasmucony.
Jezus wykorzystuje reakcję bogatego młodzieńca, by przestrzec uczniów przed niebezpieczeństwem bogactwa: „Zaprawdę, powiadam wam: Bogatemu trudno będzie wejść do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” (19,23-24). Miłość bliźniego, która ma charakteryzować obywateli królestwa niebieskiego, wiąże się z gotowością utraty wszystkich dotychczasowych zabezpieczeń, także materialnych. Słysząc tą radykalną naukę, uczniowie wpadają w przerażenie. Pan jednak ich zapewnia „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe” (19,26). Rzeczywiście styl życia odpowiadający królestwu niebieskiemu wykracza poza przyrodzone możliwości człowieka, jego pojmowanie i decyzyjność. Jednakże przyjęcia orędzia Dobrej Nowiny oznacza także przyjęcie nowego życia, które swe źródło ma w mocy i świętości samego Boga. W Czwartej Ewangelii Jezus w trochę inny sposób wyrazi tę samą prawdę w rozmowie z Nikodemem: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe” (J 3,5).
W tym miejscu pojawia się dzisiejsze czytanie ewangeliczne. Piotr w imieniu wszystkich apostołów pyta Pana o wartość ich dotychczasowego poświęcenia w kroczeniu za Nim: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?” (19,27). Odpowiadając, Jezus odnosi się do czasu odrodzenia: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela” (19,28). W tej wypowiedzi użyty został grecki rzeczownik polignesia, który opisuje rodzaj nowego początku. U stoików termin ten określał odrodzenie świata, które ma nastąpić po jego zaognieniu. Żydowski filozof i egzegeta, Filon z Aleksandrii, posługiwał się nim opisując świat, który wyłonił się na nowo po potopie czasów Noego. Zaś żydowski historyk, Józef Flawiusz, użył go opowiadając o przywróceniu państwa izraelskiego po przesiedleniu babilońskim.
W wypowiedzi Jezusa chodzi o „nowe stworzenie”, która ma nastąpić przy Jego powtórnym przyjściu. Jego panowanie rozpocznie się jednak już w chwili zmartwychwstania, kiedy dana Mu będzie wszelka władza na niebie i na ziemi (por. 28,19-20). Syn Człowieczy (por. Dn 7,13-14) rozpocznie urzeczywistnienie swojego królowania nad wszystkimi narodami poprzez Ewangelię głoszoną przez Kościół (Mt 28,19-20). On sam, po powrocie do Ojca, będzie zasiadał na tronie chwały jako Mesjasz Dawidowy, zaś apostołowie będą mieli udział w mesjańskim panowaniu jako założyciele i przywódcy mesjańskiej wspólnoty Kościoła.
Natomiast wszyscy, którzy dla stania się uczniami Chrystusa wiele poświęcili, otrzymują obietnicę: „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność” (19,29). Jezus nie przekreśla więzi łączących krewnych, podkreśla jednak, że wiara w Niego stanie się zaczynem powstania nowych relacji braterstwa, które tym razem nie będzie oparte na więzach krwi, lecz na doświadczeniu Jego żywej obecności w Bożym słowie i sakramentach.
Z czego mogę zrezygnować, by jeszcze bardziej zdecydowanie iść za Jezusem? Czy opieram moje chrześcijańskie życie na mocy i świetle Ducha Świętego? Czy patrzę na członków mojej wspólnoty parafialnej, jako na braci, których daje mi Pan?
Jezioro Galilejskie, widok z Góry Błogosławieństw (fot. R.P.)
Wtorek, 30 czerwca
Mt 8,23-27
23 Gdy wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. 24 A oto zerwała się wielka burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. 25 Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: «Panie, ratuj, giniemy!» 26 On im rzekł: «Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?» Potem, powstawszy, zgromił wichry i jezioro, i nastała głęboka cisza. 27 A ludzie pytali zdumieni: «Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?»
Jezus razem ze swoimi uczniami przeprawia się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego. W trakcie przeprawy spotyka ich gwałtowne zjawisko: „A oto zerwała się wielka burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał” (Mt 8,23). Burze na Jeziorze Galilejskim nie są niczym wyjątkowym. Związane jest to z ukształtowaniem okolicznego terenu. Samo jezioro położne jest na wysokości ok. 209 m p.p.m., w tektonicznej depresji rowu Jordanu. Od północy, zachodu i wchodu otoczone jest wzgórzami, co sprawia, że nad jego powierzchnią dochodzi do wymieszania się różnych mas powietrza, przede wszystkim wilgotnego, przemieszczającego się od strony Morza Śródziemnego oraz suchego i gorącego, napływającego z Pustyni Arabskiej. Efektem są nagłe i gwałtowne burze.
Mateusz podkreśla kontrast między przebywającymi w łodzi. Uczniowie są przerażeni, natomiast Jezus śpi. Można oczywiście tłumaczyć sen Pana zmęczeniem, jakie musiało Go ogarnąć, po dość pracowitym dniu w Kafarnaum (por. 8,1-17). Kontekst, zwłaszcza następujący dialog z uczniami, pokazuje jednak, że chodzi o coś zupełnie innego. Jezus jest całkowicie oddany swojemu Ojcu, wie, że dopóki nie wypełni wszystkiego, co przez Ojca zostało zaplanowane, nic złego nie może Go spotkać. Ponadto On sam jest Bogiem i ma władzę nad siłami przyrody. Dlatego może spokojnie spać, mimo że dookoła szaleje żywioł.
Bojący się o swoje życie uczniowie budzą Pana, wołając: „Panie, ratuj, giniemy!” (8,25). Reagując na wołanie uczniów, Jezus najpierw strofuje ich za brak wiary: „Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?” (8,26). W Kazaniu na Górze, posługując się obrazem ptaków w powietrzu i lilii na polu, mówił im między innymi o zdaniu się na opiekę Ojca niebieskiego (6,25-34). Zaś w Kafarnaum byli świadkami wielu cudów uzdrowienia. Wydarzenie burzy na jeziorze jest testem wiary uczniów, którego jeszcze nie są w stanie zdać. Są we wspólnocie, pomiędzy nimi jest Jezus, czuwa nad nimi Ojciec, a jednak nie mogą wyzbyć się lęku o własne życie.
W wyniku interwencji Jezusa pogoda się uspokaja: „Potem, powstawszy, zgromił wichry i jezioro, i nastała głęboka cisza” (8,26). Grecki czasownik epitimao („zgromić”) w NT jest używany w scenach wypędzania złych duchów (por. 17,18; Mk 1,25; Łk 4,41). Ewangelie za pomocą kolejnych epizodów opowiadających o mocy Jezusa nad szatanem i siłami przyrody pomału podprowadzają pod największy cud, jakim będzie Jego powstanie z martwych. Przed oczami uczniów coraz wyraźniej rysuje się Jego Boska tożsamość, stąd pytanie zamykające dzisiejszą scenę: „Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?” (Mt 8,27).
Czego najbardziej w swoim życiu się lękam? Jak reaguję na nagłe i trudne wydarzenia? Czy potrafię zdać się na opiekę Ojca? O co dzisiaj chciałbym prosić Jezusa?
Cezarea Filpowa, pozostałości pogańskich świątyń (fot. R.P.)
Poniedziałek, 29 czerwca, Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła
Mt 16,13-19
13 Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?» 14 A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków». 15 Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» 16 Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». 17 Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. 18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr czyli Opoka i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. 19 I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».
Cezara Filipowa była położona w najdalej wysuniętym na północ regionie Izraela. Miasto to zostało podarowane Herodowi Wielkiemu przez cesarza Oktawiana Augusta. Swoją nazwę zawdzięcza synowi Heroda, Filipowi, który je także rozbudował. Na jego terenie znajdowały się świątynie poświęcone różnym bóstwom pogańskim, w tym greckiemu bogu Panowi (pierwotna nazwa miejscowości brzmiała „Paneas”). Właśnie w tej pogańskiej okolicy ma miejsce epizod, który stanowi punkt zwrotny w publicznej działalności Mesjasza. Kolejne fragmenty Pierwszej Ewangelii, począwszy od pierwszej zapowiedzi męki (16,21-23), będą opowiadać o drodze Jezusa do Jerozolimy, gdzie będzie miała miejsce Jego Pascha.
Jezus zadaje swoim uczniom pytanie: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” (Mt 16,13). Tytuł „Syn Człowieczy” w Ewangelii Mateusza pojawia się w wypowiedziach Jezusa, które dotyczą Jego ziemskiej misji (por. 8,20; 9,6; 11,19; 12,8.32; 13,37; 16,13), Paschy (12,40; 17,9.12.22; 20,18.28; 26,2.24.45) oraz Jego powrotu na końcu czasów (10,23; 13,41; 16,27.28; 19,28; 24,27.30.37.39.44; 25,31; 26,64). Po raz pierwszy na kartach Pisma Świętego tytuł ten wystepuje w Księdze Daniela, gdzie za jego pomocą opisywana jest tajemnicza postać Bożego Posłańca, który na końcu czasów ma dokonać zbawienia i sądu nad całą ludzkością: „Patrzyłem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,13-14).
Uczniowie relacjonują opinię Żydów o Jezusie: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków” (Mt 16,14). Żydzi postrzegają Jezusa jako kogoś wyjątkowego, wpisującego się w długi łańcuch starotestamentalnych proroków, którzy posyłani byli do nich przez Boga w celu przypomnienia o Przymierzu, jaki zawarł On z ich przodkami. Nierzadko prorocy interpretowali aktualne wydarzenia i wzywali do nawrócenia. Ich rolą było także zapowiadanie czasu zbawienia. Opinia Żydów zbliża się do prawdy o Jezusie, nie jest jednak jeszcze doskonała.
Dlatego Pan zadaje kolejne pytanie, zawężając grono adresatów: „A wy za kogo Mnie uważacie?” (16,15). W imieniu apostołów odpowiada Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (16,16). Tym razem padające słowa trafiają w sedno: Jezus jest Mesjaszem (gr. Christos, hebr. Meszijah), zapowiadanym przez proroków Bożym Pomazańcem, który ma odkupić grzechy nie tylko Izraela, ale i całej ludzkości; będąc człowiekiem, jest On także Synem Bożym, równym w bóstwie Ojcu. Wypowiedź Piotra nie jest wyłącznie wynikiem ludzkiej obserwacji i dedukcji, lecz przede wszystkim skutkiem otwarcia się apostoła na działanie Boga w jego sercu: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (16,17). Ta otwartość oraz wiara w objawioną przez Boga prawdę są pretekstem do kolejnej wypowiedzi Jezusa: „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr czyli Opoka i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (16,18). Na wierze Piotra, jak i pozostałych apostołów, jak na skale oparta będzie wiara Kościoła, wspólnoty, w której stale obecny jest Bóg z łaską zbawienia. Kto trwa w tej wspólnocie, jest poza zasięgiem szatańskich zakusów.
Ostatnie zdanie dzisiejszej Ewangelii wymaga szczególnej uwagi: „I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (16,19). Wyrażenie „klucze królestwa niebieskiego” osadzone jest w starotestamentalnych tekstach mówiących o panowaniu króla Dawida, kiedy to klucze posiadał główny zarządca królestwa. Słowa o „związywaniu” i „rozwiązywaniu” są aluzją do fragmentu Księgi Izajasza, gdzie mowa jest o przekazywaniu klucza domu Dawidowego z rąk jednego zarządcy, Szebny, w ręce drugiego, Eliakima: „Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy” (Iz 22,22). Jezus ustanawia Piotra głównym zarządcą Kościoła podlegającego Mesjaszowi Dawidowemu.
Kim dla mnie jest Jezus? Czy w moim religijnym namyśle otwieram się na światło Bożego objawienia? Czy opieram moją wiarę na fundamencie wiary Kościoła? Czy znam nauczanie współczesnych papieży, następców św. Piotra?