On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony (Mt 7,21-29)

Przygotowanie

  • Kończymy dzisiaj liturgiczną lekturę Kazania na Górze. Jezus przestrzega swoich uczniów przed wiarą powierzchowną, zatrzymująca się na poziomie deklaracji. Każdy, kto słucha Jego nauki, lecz jej nie wypełnia, ryzykuje odrzuceniem na sądzie ostatecznym. Budowanie swojej codzienności na słowie Boga jest również gwarantem niezachwianego przejścia przez ziemskie trudy. Otworzę się na obecność Ducha Świętego, pozwolę, by poprowadził mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie (w. 21) Użyty przez Jezusa tytuł „Pan” (gr. Kyrios) pierwotnie wyrażał szacunek uczniów wobec nauczyciela. Ci, którzy idą za Nim, mają nie tylko słownie wyrażać swój podziw wobec Jego osoby, lecz przede wszystkim wypełniać objawioną przez Niego wolę Ojca. Wyrażenie „wejdzie do królestwa niebieskiego” (gr. eiseleusetai eis ten basileian ton uranon) poskreśla, że przejście od słownych deklaracji do konkretnych czynów będzie ważnym kryterium, od którego będzie zależało życie wieczne uczniów. Zbawienie wymaga autentycznego zaangażowania w realizację Bożych zamysłów. Chodzi o codzienny, nieraz bardzo wymagający wysiłek odkrywania i pełnienia woli Ojca. Nie istnieje chrześcijaństwo pozbawione uczynków miłości czy wierności wobec moralnych wymagań Ewangelii. Czy deklarowana przeze mnie wiara znajduje swoje odbicie w moich czynach? W jaki sposób na co dzień odkrywam wolę Boga?
  • Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości” (ww. 22-23) Kontynuując swoją wypowiedź w kluczu eschatologicznym Jezus mówi, że „w owym dniu” (gr. en ekeine te hemera), czyli w chwili sądu ostatecznego, los Jego uczniów będzie zależał od relacji, jaka łączyła ich z Synem i od codziennego wypełniania woli Ojca. Co ważne, Jezus nie wymienia tutaj seryjnych zabójców, wojujących ateistów czy bezbożnych władców tego świata. Dramatyczne słowa – „Nigdy was nie znałem” – skierowane będą do zadeklarowanych chrześcijan, osób, które nazywały Go Panem, przekonanych, że dokonywały cudów w Jego imię. Owe wielkie dzieła w chwili sądu mogą okazać się bezwartościowe, jeśli nie wypływały z głębokiej, osobistej więzi ze Zbawicielem. W życiu chrześcijanina chodzi nie tyle o to, by realizować domniemany ideał ucznia, lecz by będąc uczniem, codziennie z wiarą wsłuchiwać się w to, co mówi Pan. Czy mogę powiedzieć, że relacja łącząca mnie z Jezusem opiera się na osobowej miłości? Do czego, konkretnie dzisiaj, Pan mnie zaprasza? Jaka będzie moja odpowiedź?
  • Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony… (ww. 24-27) Kończąc Kazanie na Górze, Jezus opowiada przypowieść o dwóch ludziach budujących dom. Jeden z nich, określony jako „roztropny” (gr. fronimos), buduje „na skale” (gr. epi ten petran). Drugi zaś, nazwany „nierozsądnym” (gr. moros, dosł. „tępy, głupi”), wznosi „na piasku” (gr. epi ten ammon). Tylko dom wybudowany na skale, czyli na słuchaniu i wypełnianiu Słowa, jest w stanie oprzeć się potężnym siłom natury, czyli kryzysom, pokusom i próbom, z którymi musi zmierzyć się każdy uczeń Chrystusa. W Starym Testamencie autor natchniony napisał w podobnym duchu: „Powaleni bezbożni i nie ma ich, a dom sprawiedliwych stoi” (Prz 12,7; por. 14,11). Wiara poparta autentycznym posłuszeństwem Słowu pozwala przetrwać nawet najmroczniejsze momenty. Spojrzę na historię mojego życia, na chwile trudnych doświadczeń i kryzysów. Czy szukałem wtedy światła w Bożym słowie? Sporządzę listę biblijnych fragmentów, które szczególnie dotykają mojego serca.
  • Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie tak jak ich uczeni w Piśmie (ww. 28-29) Mateusz podkreśla, że tłumy słuchające Jezusowej mowy, „zdumiewały się” (gr. ekplesso) Jego nauką. To ich wewnętrzne poruszenie nie wynikało jedynie z głębi usłyszanych słów, lecz przede wszystkim z niespotykanego sposobu głoszenia. Podczas gdy ówcześni uczeni w Piśmie nieustannie powoływali się na autorytet religijnej tradycji i starszych, Chrystus przemawiał we własnym imieniu. Jego boski autorytet sprawiał, że każde wypowiedziane przez Niego słowo bezbłędnie trafiało do ludzkich serc. Autentyczne spotkanie z żywym słowem Boga zawsze wymyka się suchym schematom i religijnej rutynie. Czy moje serce jest otwarte na głoszoną przez Jezusa prawdę, zwłaszcza, gdy zachęca mnie do przewartościowania mojego dotychczasowego życia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, chcę budować na fundamencie Twojego słowa, daj mi siłę i odwagę, bym szedł za nim poza utarte schematy i przyzwyczajenia”.

Wchodźcie przez ciasną bramę (Mt 7,6.12-14)

Przygotowanie

  • Zmierzając powoli ku końcowi swojej mowy programowej, Jezus daje uczniom kilka wskazówek, które dotyczą zarówno ich misji wobec świata, jak i osobistego nawrócenia: skarb Ewangelii ma być zachowany przed zbezczeszczeniem, większa sprawiedliwość to przede wszystkim miłość bliźniego, a do królestwa niebieskiego wchodzi się przez ciasną bramę. Duchu Święty, przygotuj moje serce na przyjęcie dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, nie poszarpały was [samych] (w. 6) Jezus zestawia ze sobą cztery obrazy. Wyrażenie „tego, co „święte” odnosi się do mięsa zwierząt składanych Bogu w ofierze. Zaś „perły” (gr. margarites) już w starożytnym świecie były wysoko cenione i wykorzystywane do sporządzania ozdób (por. Mt 13,45-46; 1 Tm 2,9). Jeżeli chodzi o „psy” (gr. kyon), to w ówczesnej Palestynie żyły one dziko, często w watahach, które przemierzały teren polując i nierzadko żywiąc się padliną. Natomiast „świnie” (gr. choiros) nie tylko budziły odrazę, lecz przede wszystkim uznawane były przez Prawo za zwierzęta nieczyste (por. Kpł 11,7; Pwt 14,8). Dobra Nowina, którą mają głosić uczniowie, jest tak święta i tak cenna, że konieczne jest rozeznanie, czy jej głoszenie nie spotyka się z pogardą ze strony słuchaczy. Jeśli tak jest, uczniowie mają się wycofać i zanieść ją gdzie indziej. W późniejszej Mowie Misyjnej Pan powie: „A jeśliby was gdzieś nie chciano przyjąć i nie dano posłuchu słowom waszym, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych!” (Mt 10,14; por. Dz 13,44-46). Czy mam świadomość, że łaska wiary jest drogocennym darem, który darmo otrzymałem w momencie chrztu świętego? Czy otwieram się na prowadzenie Ducha Świętego, by roztropnie i mądrze głosić Ewangelię?
  • Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest [istota] Prawa i Proroków (w. 12) W kolejnym zdaniu Jezus wypowiada tzw. „złotą zasadę”, która jest podsumowaniem całej biblijnej moralności. W negatywnej formie została ona wyrażona już w Księdze Tobiasza: „Czym sam się brzydzisz, tego nie czyń nikomu!” (Tb 4,15; por. Syr 31,15). Można potraktować ją jako parafrazę lub Jezusowy komentarz do przykazania miłości z Księgi Kapłańskiej: „będziesz miłował bliźniego jak siebie samego” (Kpł 19,18). Uczeń Jezusa, żyjący programem zawartym w Kazaniu na Górze, szczególną uwagę przykłada do praktykowania miłości wobec każdej napotkanej osoby. Słowa „albowiem to jest istota Prawa i proroków” (gr. hutos gar estin ho nomos kai hoi profetai) podkreślają, że miłość bliźniego jest sposobem realizacji sprawiedliwości większej od uczonych w Piśmie i faryzeuszy, o której Pan mówił na początku mowy (por. Mt 5,20). Miłość bliźniego, obok miłości Boga, po raz kolejny zostanie ukazana jako szczyt Prawa i Proroków w rozmowie Jezusa z jednym z uczonych w Prawie, kiedy Pan powie: „Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy” (Mt 22,40). Popatrzę na kilka ostatnich dni pod kątem mojej postawy wobec spotykanych ludzi. Jakie myśli i uczucia pojawiały się w moim sercu w trakcie owych spotkań? Czy moje gesty i słowa ukierunkowane były na autentyczne dobro bliźniego?
  • Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (ww. 13-14) Ostatnie dwa wersety dzisiejszej perykopy stanowią jeden z najbardziej otrzeźwiających fragmentów Kazania na Górze. Jezus tym razem odwołuje się do obrazów „drogi” (gr. hodos) oraz „bramy” (gr. pyle) prowadzących do miasta. Przed uczniami stawia dwie możliwości: „zguba” (gr. apoleia) i „życie” (gr. dzoe). Słowa te należy odczytywać w kluczu eschatologicznym. Kroczenie wąską drogą oraz przez ciasną bramę oznacza postawę ucznia, który z ufnością przyjmuje styl życia opisany w Kazaniu na Górze i mimo napotykanych trudności, borykania się z przeciwnościami zewnętrznymi, jak i wewnętrznymi, zdecydowanie zmierza ku królestwu niebieskiemu. Przeciwieństwem jest wybiórcze traktowanie Ewangelii i szukanie kompromisów ze światem, które, mimo że są mniej wymagające, a nawet czasami wprost wygodne, ostatecznie prowadzą do zguby wiecznej. W jakim stopniu jestem wierny Jezusowej nauce? Czy w moim życiu wiary nie szukam dróg na skróty, pomijając to, co trudne lub wymagające ofiary?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, prowadź mnie wąską drogą i poprzez ciasną bramę do królestwa Ojca”.

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni (Mt 7,1-5)

Przygotowanie

  • W kolejnym fragmencie Kazania na Górze Jezus powraca do tematu relacji międzyludzkich. Tym razem mówi o niebezpieczeństwie wydawania pochopnych sądów. Zamiast koncentrować się na przywarach bliźnich Jego uczniowie mają przyglądać się własnym postawom i czynom. W chwili ciszy przygotuję moje serce na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni (w. 1) Jezus przestrzega swoich uczniów przed wydawaniem pochopnych sądów. Obecny w tekście greckim czasownik krino ma szerokie pole znaczeniowe („rozróżniać, sądzić, postanawiać, wydawać wyrok”). W kontekście naszej perykopy oznacza wydanie potępiającego sądu o kimś. Podczas gdy właściwie ukształtowane sumienie pozwala nam rozróżnić między dobrem i złem jakiegoś czynu, nikt z nas nie ma wglądu w serce drugiego człowieka. Nie znamy jego najgłębszej motywacji ani całości okoliczności jego postępowania. Ponadto, przyjmując postawę pewnego siebie moralizatora, przyczyniamy się do utrzymania w relacjach międzyludzkich schematów, których sami któregoś dnia możemy stać się ofiarami. Popatrzę na swoją wewnętrzną i zewnętrzną reakcję na zło czynione przez innych. Czy łatwo przychodzi mi ich osądzać?
  • Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą (w. 2) Żeby nie było wątpliwości, co do znaczenia Jego słów, Jezus podkreśla, że „sąd” (gr. krima) i „miara” (gr. metron), którymi posługujemy się wobec braci, powrócą do nas jak bumerang. I nie chodzi jedynie o przestrzeń relacji międzyludzkich. We wcześniejszych fragmentach Kazania na Górze Pan podkreślał, że miarą miłosierdzia, na jaką mogą liczyć Jego uczniowie ze strony Boga, jest ich własne miłosierdzie wobec bliźnich: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień” (6,14-15. por. 5,7). Bóg odmierzy nam taką samą miarę surowości lub łagodności, jaką my okazaliśmy innym. Jezus wzywa mnie do wyrozumiałości wobec grzesznika. Nie mogę liczyć na miłosierdzie Boga, sam będąc surowym sędzią moich braci. Zatrzymam się na chwilę nad tą prawdą.
  • Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka [tkwi] w twoim oku? (ww. 3-4) Kontynuując, Jezus posługuje się obrazem „drzazgi” (gr. karfos) i „belki” (gr. dokos), by uwrażliwić uczniów na konieczność samooceny i zdecydowanego odrzucania pokusy sądzenia innych. Jako cieśla z zawodu zapewne dobrze wiedział, co to znaczy mieć drzazgę w oku, że nawet najmniejszy odłamek drewna potrafi wywołać ból i uniemożliwić widzenie. Łatwo jest skupić się na nawet najmniejszych błędach bliźnich. Jednocześnie z wielkim trudem przychodzi nam dostrzeganie swoich własnych, chociażby miały rozmiar belki. Przyjżę się mojemu sercu. Czy potrafię stanąć w prawdzie o mojej grzeszności? Czy świadomie unikam pokusy uciekania od własnych ułomności poprzez koncentrowanie się na potknięciach innych?
  • Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata (w. 5) W ostatnim zdaniu dzisiejszej perykopy Jezus mówi wprost: „Obłudniku [gr. hypokrita], usuń najpierw belkę ze swego oka”. Ktoś, kto lekceważy stan własnej duszy, a przypisuje sobie prawo do pouczania innych, jest nikim więcej jak hipokrytą i uzurpatorem. Uczeń Jezusa ma najpierw patrzeć na siebie, na własne błędy, by poprzez stanięcie w prawdzie i pokutę zostać uleczonym przez Tego, który jako jedyny ma moc przemieniać ludzkie serca. Tylko doświadczenie własnej słabości i mocy Boga może uprawnić nas do przyjścia z duchową pomocą innym. Jak wygląda moja praca nad sobą? Czy praktykuję modlitwę rachunku sumienia, by poznać wszystkie belki w moim oku? Kiedy ostatni raz byłem u spowiedzi?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, pomóż mi stawać w prawdzie o mojej grzeszności, otwieraj moje serce na łaskę miłosierdzia”.

Albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie (Mt 5,1-12a)

Przygotowanie

  • Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli przytacza początkowy fragment tzw. Kazania na górze, czyli programowej mowy Jezusa, przez niektórych nazywanej „konstytucją królestwa niebieskiego” (Mt 5-7). Posługując się formą Ośmiu Błogosławieństw, Pan przedstawia charakterystykę swoich uczniów, żyjących w świecie, jednak nie według logiki świata. Wyciszę swoje serce i otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego, bym w świetle Słowa mógł spojrzeć na moją codzienność.

Punkty do medytacji

  • Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami (ww. 1-2) „Widząc tłumy” (gr. idon de tus ochlus) gromadzące się wokół Niego, Jezus udaje się „na górę” (gr. eis to oros), czyli na jedno ze wzgórz zachodniego brzegu Jeziora Galilejskiego. Biorąc po uwagę biblijne znaczenie motywu góry, musiała być to decyzja całkowicie świadoma. W Starym Testamencie góra jest miejscem objawienia się Boga (por. Rdz 22; Wj 3; 1 Krl 18-19), przede wszystkim w czasie wyjścia z Egiptu, gdy na górze Synaj Bóg nie tylko objawił swoją chwałę, ale również za pośrednictwem Mojżesza przekazał Dziesięć Przykazań i zawarł przymierze z potomkami Abrahama (por. Wj 19nn). Będąc już na miejscu, Jezus „usiadł” (gr. kathisantos), a następnie „przystąpili” (gr. proselthan) do Niego uczniowie. Postawa siedząca była w ówczesnym judaizmie zarezerwowana dla nauczycieli Prawa. Oddzielenie uczniów od reszty podążającego za Jezusem tłumu oznacza, że słowa, które za chwile padną – całe Kazanie na górze – są przeznaczone przede wszystkim dla tych, którzy decydują się iść za Nim, być w Jego szkole. Dopowiedzenie ewangelisty w formie semityzmu – „otworzył usta i nauczał ich tymi słowami” – dodatkowo podkreśla podniosłość przekazywanego nauczania. Jezus na górze przyjmuje rolę nowego Mojżesza, który obwieszcza nowe prawo, na mocy którego uformowany będzie lud nowego wybrania. Wyobrażę sobie dzisiejszą scenę, Jezusa, uczniów i tłum… Oczami wyobraźni zobaczę łagodne wzgórza nad Jeziorem Galilejskim, gęsto porośnięte roślinnością. Spróbuję zobaczyć w tej scenie siebie, jak wraz z innymi w napięciu oczekuję na słowa Pana. Za chwilę objawi mi tajemnicę mojej tożsamości…
  • «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (w. 3) Pierwsze błogosławieństwo zaczyna się od stwierdzenia: „Błogosławieni ubodzy w duchu” (gr. makarioi hoi ptochoi to pneumati). Przymiotnik makarios, można przetłumaczyć zarówno jako „błogosławiony”, jak i „szczęśliwy”. Przy czy w tym drugim przypadku nie chodzi o stan emocjonalny, lecz egzystencjalny, o bycie w szczęśliwej sytuacji. W tradycji starotestamentalnej błogosławieństwa miały dwie funkcje: odnosiły się do tych, którzy obierają określoną drogę życia (por. Ps 1; 2,11-12; 32,1-2; 112,1-3) lub obiecywały pocieszenie tym, którzy aktualnie są w utrapieniu (por. Tb 13,14; Dn 12,12). Jezusowe błogosławieństwa łącza obydwa powyższe aspekty. Opisują podstawowe postawy i cechy uczniów. Jednocześnie dodają otuchy tym z nich, którzy cierpią, dając obietnicę Bożego pocieszenia w przyszłości. Określenie „ubodzy w duchu” opisuje nie tylko tych, którzy znajdują się w trudnej sytuacji materialnej. Odpowiednikiem tego wyrażenia w czasach starotestamentalnych było hebrajskie anawim, odnoszące się do wiernej cząstki ludu Bożego, która szczególnie potrzebowała Bożej interwencji (por. Ps 37,14-17; Iz 10,2; 26,6; 61,1-2). Dlatego pierwsze błogosławieństwo kładzie nacisk na wewnętrzną postawę człowieka. Zaadresowane jest zwłaszcza do tych, którzy uznają swoją bezsilność, mają świadomość, że tylko Bóg może im pomóc i ufają, że będzie On działał w ich imieniu. Wyrażenie „do nich należy królestwo niebieskie” (gr. auton estin he basileia ton uranon), niczym klamra pojawia się zarówno w pierwszym jak i w ósmy błogosławieństwie, co podkreśla, że wszystkie są aspektami jednego, najważniejszego błogosławieństwa – posiadania Królestwa Niebieskiego, czyli uczestnictwa w wiecznej szczęśliwości. Popatrzę na moje niedoskonałości, wady, powracające upadki. Jezus daje mi dzisiaj obietnicę, że jeśli zdam się całkowicie na Niego i zaufam Jego prowadzeniu, nie tylko zostanę z nich oczyszczony, ale również otrzymam wieczną nagrodę. W jakim stopniu uznaję dzisiaj swoją bezsilność? Czy świadomie oddaję mój los w ręce Boga?
  • Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni (w. 4) W drugim błogosławieństwie Jezus odwraca światową logikę ucieczki od bólu i cierpienia. Nie pochwala depresji czy przygnębienia, lecz nobilituje smutek wynikający z wrażliwości na zło, grzech i cierpienie świata (por. Iz 61,2; Ez 9,4). Ten „święty smutek” jest dowodem na to, że serce ucznia nie stało się kamienne i obojętne na los bliźnich. Według logiki świata, ci, którzy się smucą, wydają się być nieszczęśliwi. Jezus natomiast mówi, że są naprawdę w dobrej sytuacji. Chociaż mogą nie być w stanie zmienić zewnętrznych okoliczności, to mogą wewnętrznie przeciwstawić się złu, smucąc się z jego powodu. Obietnica „będą pocieszeni” (gr. paraklethesontai) odnosi się do działania Ducha Świętego – Parakleta (gr. ho parakletos), którym uczniowie zostaną obdarzeni po zmartwychwstaniu (por. J 14,16-17; 15,26). Cierpienie, zło i nieprawość coraz bardziej stają się wiodącym motywem dzisiejszej kultury. Chęć zdobycia popularności czy majątku motywuje wielu do przekraczania kolejnych granic moralności. Zanika poczucie wstydu, a na jego miejsce wchodzi bezsensowna chełpliwość z uczynionego zła. Czy żyjąc w takim świecie, potrafię zachować wrażliwość serca? Jak na co dzień wygląda moje współczucie wobec cierpiących i zranionych? Czy przyjmuje ono poważniejszą formę niż jedynie uczestnictwo w okazyjnych zbiórkach?
  • Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię (w. 5) W trzecim błogosławieństwie pojawiają się „cisi” (gr. hoi praeis; dosł. „łagodni”), czyli ci, którzy nie działają pod wpływem emocji i mają swoją siłę pod kontrolą woli. Błogosławieństwo to nawiązuje do Księgi Psalmów: „… pokorni posiądą ziemię i będą się rozkoszować pełnym pokojem” (Ps 37,11). Cisi cierpliwie oczekują na Pana pośród swoich utrapień i powstrzymują się od reagowania gniewem lub siłą wobec tych, którzy ich krzywdzą. To właśnie oni wykazują się prawdziwą siłą, powstrzymując się od zemsty i walcząc o sprawiedliwość pokojem serca. Cisi otrzymują od Jezusa obietnicę, że „na własność posiądą ziemię” (gr. kleronomesusin ten gen). Na pierwszy rzut oka może to brzmieć paradoksalnie, gdyż ziemię zazwyczaj zdobywają najeźdźcy i wyznawcy przemocy. Jezus zapewnia jednak, że to właśnie cisi ostatecznie odziedziczą świat odnowiony przez Boga. Gniew wydaje się zupełnie naturalną reakcją na wyrządzoną krzywdę. Niekiedy oburzam się, gdy ktoś zostaje zraniony, ale najczęściej, gdy ja sam doznaję rzeczywistej lub domniemanej niesprawiedliwości. Gniew informuje mnie o niekomfortowej sytuacji, ale na pewno nie jest dobrym doradcą. Jezus podpowiada mi dzisiaj, że przemoc i zemsta nie naprawią zła tego świata. Poproszę go w cichej modlitwie, by udzielał mi łaski spokojnego serca, bym potrafił Bogu oddać sąd nad moimi przeciwnikami.
  • Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni (w. 6) Adresatami kolejnego Jezusowego błogosławieństwa są ci, którzy „łakną i pragną sprawiedliwości” (gr. peinontes kai dipsontes ten dikaiosynen). Głód i pragnienie stają się tutaj obrazem postawy polegającej na szukaniu czegoś całym sercem. Natomiast „sprawiedliwość” w ujęciu biblijnym to przede wszystkim pełnienie Bożej woli, prowadzące do osobistej świętości. Uczeń, który łaknie i pragnie sprawiedliwości, tęskni za zbawczym działaniem Boga i stara się wypełniać Jego wolę z intensywnością kogoś, kto umiera z głodu lub pragnienia. Obietnica nasycenia gwarantuje, że Bóg nie pozostawi bez odpowiedzi żadnego autentycznego pragnienia dobra. Nasycenie to w pełni nastąpi w wieczności, ale już teraz może dać pokój serca. Bycie sprawiedliwym, czyli wypełniającym wolę Boga natrafia w moim życiu na wiele przeciwności. Pierwszą z nich jest opieszałość mojego serca. Zdarza się przecież, że odkładam jakieś dobro na później. Bo teraz nie ma czasu, bo za dużo będzie mnie to kosztować, bo… Co mogę zrobić, bym jeszcze bardziej pragnął iść za Bożą wolą? Poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi w końcu sobie uświadomić, że dobro nie jest ewentualną opcją, ale celem mojego życia.
  • Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (w. 7) W kolejnym błogosławieństwie Jezus utożsamia obietnicę z cnotą – „miłosierni” (gr. hoi eleemones) „dostąpią miłosierdzia” (gr. eleethesontai). Teksty starotestamentalne wielokrotnie opisują Boga jako miłosiernego, zaś Izraela jako lud, który jest wezwany, by zdać się na miłosierdzie Najwyższego, ale także, by owe miłosierdzie naśladować. „Miłosierdzie” (gr. to eleos, hebr. hesed, rahamim) oznacza wewnętrzną identyfikację z potrzebującymi, a wyraża się poprzez zewnętrzne akty życzliwości. Być miłosiernym oznacza aktywnie wchodzić w nędzę drugiego człowieka, aby przynieść mu pomoc i przebaczenie. Dając uczniom obietnicę dostąpienia miłosierdzia, Jezus podkreśla, że naturą miłosierdzia jest wzajemność: Bóg okaże nam swoje miłosierdzie w takim stopniu, w jakim my będziemy miłosierni względem innych. Słowo podpowiada mi dzisiaj, że samo wzruszenie się na widok czyjegoś cierpienia jest zatrzymaniem się w połowie drogi. Konieczne są kolejne kroki, konieczne jest niesienie pomocy. Przyjrzę się swojemu sercu, spróbuję dostrzec, co najczęściej powstrzymuje mnie przed pomaganiem innym.
  • Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (w. 8) W następny błogosławieństwie Jezus nawiązuje do biblijnej antropologii, według której serce jest centrum wewnętrznego życia człowieka, jego emocji, intelektu oraz woli. Uczniowie „czystego serca” (gr. katharoi te kardia) są zintegrowani wewnętrznie, nie służą dwóm panom i nie mają ukrytych motywów. Kochają Boga z niepodzielną lojalnością, czyli całym sercem (por. Pwt 6, 4). Ich wola jest dostrojona do woli Boga. Ci, którzy dążą do przejrzyści i wyzbycia się duchowej dwulicowości, otrzymują obietnicę, że „Boga oglądać będą” (gr. ton theon opsontai). Dokonuje się to już teraz, na ziemi, ale jak w przypadku pozostałych błogosławieństw w pełni zrealizuje się w wieczności. Paweł Apostoł napisze: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany” (1 Kor 13,12; por. Ap 22,4). Bóg daje mi obietnicę, że przyjdzie czas, gdy zobaczę Go twarzą w twarz. Zanim jednak to nastąpi, potrzeba, by moje serce zostało oczyszczone z wszelkich złych przyzwyczajeń i bożków. Co dzisiaj najbardziej odciąga mnie od miłości Boga?
  • Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (w. 9) W przedostatnim błogosławieństwie Jezus mówi o tych, „którzy wprowadzają pokój” (gr. hoi eirenopoioi; „dosł. „czyniący pokój”). Biblijne rozumienie pokoju (hebr. szalom) obejmuje więcej niż tylko brak wojen. Oznacza także dobrobyt oraz właściwie uporządkowane relacje osobiste i społeczne. Czyniący pokój to ci, którzy dążą do zaprowadzenia harmonii z Bogiem i z innymi w społeczeństwie. Uczeń Jezusa nie jest biernym obserwatorem sporów, lecz wnosi atmosferę pojednania wszędzie tam, gdzie panuje wrogość. Taka postawa wymaga odwagi i często wiąże się z ofiarą z własnej dumy czy racji. Dlatego obietnica, która otrzymują adresaci tego błogosławieństwa jest wyjątkowo zachwycająca – „będą nazwani synami Bożymi” (gr. hyioi theu klethesontai). Tytuł ten wskazuje na bliską relację, jaką uczniowie Jezusa będą mieli z Ojcem niebieskim (por. Mt 5,16.45.48). Bycie uczniem Jezusa to także dążenie do zgody i pokoju. Rezygnacja z własnej racji, ofiara z własnej dumy. Nie jest to łatwe. Przecież wielokrotnie doświadczam w moim wnętrzu wołania – Nie możesz się z tym zgodzić! Broń swojej racji! Zdemoluj argumentami przeciwnika! Gorączkowo pragnę się w ten sposób zabezpieczyć, zbudować moją pozycję. Jezus dzisiaj koncentruje moją uwagę na innym fundamencie, na obietnicy stawania się dzieckiem samego Boga. Tej godności nikt i nic nie jest w stanie zburzyć.
  • Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (w. 10) Jak już powiedzieliśmy, pierwsze i ósme błogosławieństwo są klamrą zamykającą całą serię. Tym razem Jezus mówi o tych, „którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości” (gr. hoi dediogmenoi heneken dikaoisynes). Jezus przestrzega uczniów, że życie według głoszonej przez Niego Ewangelii będzie nieuchronnie ich prowadziło do konfliktu ze światem. Mamy tutaj echo starotestamentalnego motywu prześladowania sprawiedliwego (por. Ps 22; Mdr 5). Prześladowanie ze względu na Chrystusa będzie znakiem autentyczności ucznia. Nie będzie to cierpienie bezsensowne, lecz królewska droga, którą przeszedł sam Mistrz. Życie Ewangelią na co dzień stawia mnie przed ciągłym wyborem, czy iść za słowem Jezusa, czy odpuścić, by ewentualnie nie zakłócić tzw. „świętego spokoju”. Byle tylko inni na mnie nie spojrzeli źle, by nie odepchnęli mnie poza swoje grono, by nie wyśmiali. Poproszę Jezusa, by umocnił mnie w trwaniu w Jego słowie, bym z niego nie rezygnował, nawet za cenę odrzucenia.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, chcę być Twoim uczniem, pomóż mi żyć programem Ośmiu Błogosławieństw.

Nie stawiajcie oporu złemu (Mt 5,38-42)

Wspomnienie św. Antoniego z Padwy, Prezbitera i Doktora Kościoła

Mt 5,38-42

38 Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! 39 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. 41 Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. 42 Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

Przygotowanie

  • Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii mają wybitnie rewolucyjny wydźwięk. Nie chodzi w nich jednak o walkę z niesprawiedliwością społeczną, która niekiedy sama przyjmuje formę przemocy, lecz o zwycięską moc dobra, która może objawić się w konfrontacji Jego uczniów ze złem tego świat. Duchu Święty, pomóż mi całkowicie otworzyć się na Jezusową naukę.

Punkty do medytacji

  • Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! (w. 38) Jezus kontynuuje swoją wykładnię wybranych starotestamentalnych przykazań. Tym razem odnosi się do tzw. prawa odwetu (łac. lex talionis), którego zadaniem było postawienie tamy rządzy niepochamowanego odwetu, poprzez ustalenie kary proporcjonalnej do popełnionego przestępstwa (por. Wj 21,24; Kpł 24,20; Pwt 19,21). Jak bardzo prawo to było potrzebne, pokazuje chociażby przypadek Lameka, który pewnego dnia oznajmił wobec swoich żon: „Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko — jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy!»” (Rdz 4,23-24). Przypomnę sobie sytuacje, w których ktoś mnie zranił. Jakie uczucia pojawiły się wtedy w moi sercu? Czy nadal chowam w sobie urazę? Porozmawiam o tym z Jezusem.
  • A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu (w. 39) Jak widzieliśmy powyżej, według prawa odwetu, każdy Żyd mógł żądać odpłaty równej poniesionym szkodom. Jezus jednak wzywa swoich uczniów, by w swoim postępowali wykraczali poza dotychczasowe normy. Zasada niestawiania oporu złemu stanowi przykład wyższej moralności, która charakteryzować ma uczniowskie postępowanie. Odpowiadanie krzywdą na krzywdę, nawet przy zachowaniu równych proporcji, nie usuwa problemu zła. Co najwyżej je minimalizuje, a ostatecznie prowadzi do jego zwycięstwa. Dlatego Paweł Apostoł w przyszłości napisze wprost: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). Czy mam świadomość, że odpowiadanie agresją na agresję nie przyczynia się zwycięstwa dobra?
  • lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi (w. 39) By zobrazować zasadę moralną przed chwilą przedstawioną, Jezus podaje konkretne przykłady. Pierwszy z nich odnosi się do sytuacji, w której praworęczna osoba – jakich jest większość – by uderzyć przeciwnika w prawy policzek, musi uczynić to zewnętrzną stroną prawej dłoni. Późniejsza Miszna (dzieło judaizmu rabinicznego, powstałe ok. 220 po Chr., zbierające nauczanie najstarszych rabinów, także z czasów Chrystusa), ten rodzaj policzkowania będzie uważać za bardziej obraźliwy i w związku z tym, nakaże wobec winowajcy podwójną odpłatę. Czy nie należę do osób, które łatwo się obrażają? Czy próbuję budować poczucie własnej wartości nie na poklasku ze strony innych ludzi, lecz na bezwarunkowej miłości, którą obdarza mnie Bóg?
  • Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz (w. 40) Na co dzień garderoba żydowskich mężczyzn składała się z dwóch elementów: szaty (gr. chiton), czyli lnianej lub wełnianej tuniki, nakładanej bezpośrednio na ciało oraz narzucanego na nią cięższego płaszcza (gr. himation). Prawo nakazywało, by płaszcz wzięty pod zastaw bezwzględnie oddać przed zachodem słońca, gdyż był on zazwyczaj jedyną osłoną przed zimnem w nocy (por. Wj 22,25-27; Pwt 24,12-13). Zachęcając do oddania w warunkach sądowych nie tylko tuniki, ale i płaszcza, Jezus wzywa w gruncie rzeczy do oddania wszystkiego. Chodzi nie tyle o unikanie procesów sądowych, ile o bezinteresowną postawę wobec własnych praw i posiadanych dóbr. Czy potrafię zrezygnować ze swoich praw, by w ten sposób uczynić przestrzeń, w której może dojść do pojednania z przeciwnikiem?
  • Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące (w. 41) Trzeci przykład podany przez Jezusa nawiązuje do prawa rzymskich żołnierzy, by zmuszać przedstawicieli podbitych narodów do niesienia ich żołnierskiego ekwipunku na odległość nie większą niż jedna mila (1478 m). Z tego typu sytuacją mamy do czynienia na przykład w opowiadaniu o drodze Jezusa na Golgotę, kiedy to Szymon z Cyreny, został zmuszony, by nieść Pański krzyż (por. Łk 23,26). Pan wzywa uczniów, by byli gotowi iść nawet dwie mile. Żydzi zazwyczaj gorąco sprzeciwiali się tego typu nakazom, niekiedy nawet wzniecając zamieszki przeciwko okupacyjnej władzy Rzymu. Wybór tego przykładu przez Jezusa podkreśla Jego chęć zdystansowania się do istniejących w tamtym czasie pośród Żydów wojujących ugrupowań nacjonalistycznych (np. zeloci, sykariusze). Jak wygląda moja postawa wobec osób, które nie podzielają mojej wiary lub wartości?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, ucz mnie tak jak Ty, dobrem zwyciężać zło”.