Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary

Fot. Jon Tyson (unsplash.com)

Poniedziałek, 21 września, Święto św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty

Mt 9,9-13

9 Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim. 10 Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. 11 Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?» 12 On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. 13 Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

W perykopie poprzedzającej dzisiejszy fragment ewangeliczny Jezus, powróciwszy do Kafarnaum, odpuszcza grzechy paralitykowi, a następnie, by udowodnić, że faktyczne ma władzę jednania ludzi z Bogiem, uzdrawia go także z jego fizycznej przypadłości (Mt 9,1-8). Temat grzechu i Bożego miłosierdzia jest również obecny w dzisiejszym fragmencie. Oto Pan do grona swoich najbliższych uczniów powołuje celnika Mateusza: „ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim” (9,9). Warto zwrócić uwagę, że inicjatywa jest po stronie Jezusa – to On „ujrzał” i „rzekł do Niego”. Mamy zatem do czynienia z aktem Jego woli. Pan rzeczywiście chce, by pośród przyszłego grona apostolskiego był także celnik, ktoś kto w swojej przeszłości wysługiwał się rzymskiemu okupantowi i w związku z tym postrzegany był przez swoich rodaków nie tylko za zdrajcę, ale i grzesznika. Idzie nawet jeszcze dalej, bo po powołaniu Mateusza udaje się do jego domu na ucztę, w czasie której siedzi przy tym samym stole, co celnicy i grzesznicy (por. 9,10). W starożytności wspólne spożywanie posiłków oznaczało przyjaźń i wzajemne utożsamianie się biesiadników. Nic zatem dziwnego, że faryzeusze, stawiający w centrum swojego religijnego życia rytualną czystość, pytają Jezusowych uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” (9,11). W swojej odpowiedzi Pan posługuje się dwoma argumentami. Najpierw powołuje się na oczywistą prawdę: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” (9,12). Jako Mesjasz, Jezus nie może poprzestać na otaczaniu się swoimi zwolennikami, ale musi szukać tych, którzy potrzebują duchowego uzdrowienia, często nie zdając sobie nawet z tego sprawy. W kolejnym argumencie Pan powołuje się na cytat ze świętych Pism: „Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (9,13; por. Oz 6,6 – LXX). Faryzeusze byli przekonani, że są ekspertami od Prawa i proroków. Dlatego Jezus wskazuje na konkretny fragment z proroka Ozeasza, by przypomnieć im, że pragnieniem Boga nie jest „utonięcie” we krwi składanych mu ofiar, lecz miłosierdzie, które wierzący mogą świadczyć sobie nawzajem. Do miłosiernej postawy na pewno nie należy odmawianie spotkania z Mesjaszem tym, którzy powszechnie uważani są za grzeszników. Ci tym bardziej potrzebują ożywczego spotkania z Synem Boży, by móc wyrwać się z matni grzechu.

Jaki jest mój stosunek do ludzi, którzy wydają się być większymi grzesznikami niż ja? Co robię, by oni także mogli spotkać Chrystusa?

Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi

Fot. Jaime Casap (unsplash.com)

XXV Niedziela Zwykła A

Mt 20,1-16a

1 Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. 2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. 3 Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, 4 i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. 5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. 6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” 7 Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. 8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. 9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. 10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. 11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, 12 mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę”. 13 Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? 14 Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. 15 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” 16 Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

W dzisiejszej przypowieści Jezus ukazuje kolejny aspekt tajemnicy królestwa niebieskiego: „Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy” (20,1). Pan posługuje się obrazem winnicy i troszczącego się o nią gospodarza, a tym samym nawiązuje do starotestamentalnych tekstów, w których mowa jest o Bogu, który powołuje do istnienia Naród Wybrany i nieustannie o niego się troszczy, np.: „Wyrwałeś winorośl z Egiptu, wygnałeś pogan, a ją zasadziłeś. Grunt dla niej przygotowałeś, a ona zapuściła korzenie i napełniła ziemię. Góry okryły się jej cieniem, a cedry Boże jej gałęźmi. Swe latorośle rozpostarła aż do Morza, a swoje pędy aż do Rzeki” (Ps 80,9-12; por. Iz 5,1-7; Jr 2,21; 12,10-11; Oz 10,1). Gospodarz udaje się wczesnym rankiem na wiejski rynek, by znaleźć tam robotników do swojej winnicy. Do dzisiaj w wielu miejscowościach Bliskiego Wschodu można trafić na plac lub ulicę, gdzie mężczyźni nie mający stałego zajęcia czekają, by ktoś najął ich do pracy na dzień lud dwa. Zwyczaj ten był dużo bardziej powszechny w starożytnym Izraelu, kiedy to zdecydowana większość społeczeństwa żyła w ubóstwie.

Najmując pierwszych robotników, gospodarz daje im konkretną obietnicę zarobku: „Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy” (20,2). W starożytnej Palestynie denar (gr. denarion), rzymska srebra moneta, stanowił zwyczajową zapłatę za jeden dzień pracy. Suma ta musiała wystarczyć, by zapewnić przeżycie rodzinie zatrudnionego, dlatego wg Tory należało wypłacać ją pod koniec dnia: „Nie będziesz niesprawiedliwie gnębił najemnika ubogiego i nędznego, czy to będzie brat twój, czy przybysz, o ile jest w twoim kraju, w twoich bramach. Tego samego dnia oddasz mu zapłatę, nie pozwolisz zajść nad nią słońcu, gdyż jest on biedny i całym sercem jej pragnie; by nie wzywał Pana przeciw tobie, a to by cię obciążyło grzechem” (por. Pwt 24,14-15).

Poranna sytuacja powtarza się kilkukrotnie. Gospodarz o różnych porach powraca na rynek, by zatrudnić kolejnych robotników: „Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił” (Mt 20,3-5). W przeliczeniu na naszą rachubę czasu wymienione godziny oznaczają: „trzecia” – 9:00, „szósta” – 12:00, „dziewiąta” – 15:00. Kolejni najmowani mężczyźni do czasu zatrudnienia cierpliwie pozostawali na rynkowym placu, licząc, że ktoś ich zaangażuje chociaż na część dnia. Dlatego bez szczególnych negocjacji zgadzają się pracować w winnicy za to, „co będzie słuszne” (dosł. „sprawiedliwe”).

Zaskakujące może być to, że ostatnią grupę robotników gospodarz wysyła do pracy w winnicy jeszcze godzinę przed zakończeniem dnia: „Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy” (20,6-7). Odpowiedź najemników „Bo nas nikt nie najął” sugeruje, że mimo szczerych chęci podjęcia pracy, przez większość dnia nie trafiła im się możliwość zatrudnienia. Nadal jednak są gotowi, by skorzystać z zaproszenia gospodarza.

Po zapadnięciu zmierzchu właściciel winnicy wydaje zarządcy polecenie wypłaty należności: „A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych” (20,8). Warto zwrócić uwagę, że pieniądze mają być wypłacone „począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Zatrudnieni około godziny jedenastej zapewne spodziewali się, że dostaną jakąś jedną dwunastą dniowego wynagrodzenia. Tymczasem otrzymują pełną kwotę: „Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze” (20,9). Gdy pracujący od wczesnych godzin rannych dostają to samo wynagrodzenie, zaczynają oskarżać właściciela winnicy o niesprawiedliwość: „Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę” (20,10-12). Gospodarz wyjaśnia swoją decyzję jednemu z szemrających: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” (20,13-15). Właściciel winnicy przypomina wysokość stawki, za jaką robotnicy pracujący od rana zgodzili się pracować. Trudno zatem w jego zachowaniu dopatrywać się niesprawiedliwości. Jeśli zaś chodzi o wynagrodzenie pracowników „ostatniej godziny”, otrzymanie przez nich całego denara, a nie jego dwunastej części, wskazuje na dobroć gospodarza, który przekazuje im niezasłużony dar. Występujące w wyjaśnieniu gospodarza wyrażenie „złe oko” jest semickim idiomem opisującym kogoś, kto jest zazdrosny, niechętny innym lub brakuje mu szczodrości: „Zły jest, kto zazdrosnym okiem patrzy, odwraca oblicze i z góry spogląda na innych” (Syr 14,8; por. Pwt 15,9; Prz 28,22).

Zdanie podsumowujące przypowieść – „Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” (Mt 20,16) – przypomina mądrościowe stwierdzenie kończące poprzednią perykopę (por. 19,30; także Mk 10,31; Łk 13,30). Tym razem określenia „pierwsi” i „ostatni” odnoszą się do czasu służby w winnicy Pańskiej: zatrudnionym najpierw płaci się na końcu, zaś zatrudnieni na końcu otrzymują zapłatę jako pierwsi.

Za pomocą przypowieści o robotnikach najmowanych do pracy w winnicy Jezus objawia szczodrobliwość Boga, Boskiego Gospodarza, który udziela takiego samego wynagrodzenia zarówno tym, którzy rozpoczęli pracę w Jego winnicy jako pierwsi, jak i jako ostatni. W przypadku tych drugich widać wyraźnie, że ich zapłata nie zależy od długości ich pracy, lecz jest darem, który Bóg ma przecież prawo im ją przyznać. Ponadto Pan zarysowuje problemem postawy robotników pracujących cały dzień, którzy odebrali zachowanie Gospodarza jako „niesprawiedliwość”. Dzieje się tak, gdyż w ich sercu pojawił się grzech zawiści, polegający na byciu złym z powodu szczęścia innych. Tego typu postawa przypomina zachowanie samego diabła. Autor Księgi Mądrości pisze: „A śmierć weszła w świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą” (Mdr 2,24). Jezus wzywa uczniów do radowania się wielkodusznością Boga, której doświadczyć mogą nawet najbardziej „spóźnieni” na drodze wiary. Ostatecznie przecież, żaden człowiek, nawet jeśli już dłuższy czas idzie za Jezusem, nie jest w stanie zasłużyć na Jego łaskę. Wszyscy, bez względu na nasz „staż”, mamy powody, by być wdzięcznymi za to, że Pan jest dobry.

Jaki jest mój stosunek do ludzi, którzy jeszcze nie odpowiedzieli na głos Bożego wezwania? Czy moje kroczenie drogą wiary nie staje się pretekstem do pogardzania nimi lub patrzenia na nich z wyższością? Co robię, by pomóc im spotkać się z Bogiem?

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Fot. James Coleman (unsplash.com)

Czwartek, 10 września

Łk 6,27-38

27 Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; 28 błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. 29 Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. 30 Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. 31 Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. 32 Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. 33 I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. 34 Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. 35 Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. 36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. 37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

W rozważanym przez nas fragmencie Trzeciej Ewangelii Jezus wzywa do radykalnej miłości nieprzyjaciół: „Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół” (Łk 6,27a-b). Słowa te mogły zaniepokoić przynajmniej część zgromadzonych wokół Pana. Ci, którzy spodziewali się, że stanie On na czele buntu przeciwko Rzymowi, właśnie zostali zachęceni do miłości Rzymian! Jezus poszerza zakres prawa Mojżeszowego, w którym czytamy: „będziesz miłował bliźniego jak siebie samego” (Kpł 19,18). Przykazanie to w podobny sposób zostanie przez Niego zinterpretowane w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie (por. Łk 10,25-37). Nakaz miłości nieprzyjaciół dotyczy również relacji wewnątrz wspólnoty uczniów Jezusa. Nawet wśród apostołów istniała potrzeba takiej instrukcji, gdyż nie stanowili ono jednolitego grona, lecz odznaczali się bardzo różną przeszłością i wyznawanymi dotychczas poglądami. Na przykład można pośród nich znaleźć Mateusza (byłego celnika wysługującego się okupantowi), jak i Szymona Gorliwego (gr. dzelotes – „gorliwiec, zapaleniec, zelota” może wskazywać przynajmniej na jego sympatię ze stronnictwem „zelotów”, walczących z okupantem).

Jezus podaje trzy konkretne przykłady, na czym miłość nieprzyjaciół ma polegać: „dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają” (6,27b-28). W ten sposób Pan ponownie pogłębia starotestamentalne nauczanie: „Jeśli spotkasz wołu twego wroga albo jego osła błąkającego się, odprowadź je do niego. Jeśli zobaczysz, że osioł twego wroga upadł pod swoim ciężarem, nie pozostawisz go, ale razem z nim przyjdziesz mu z pomocą” (Wj 23,4-5; por. Prz 25,21-22). Sam Jezus da przykład modlitwy w intencji wrogów, prosząc w chwili ukrzyżowania: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Jak pokazują nam inne księgi Nowego Testamentu, pierwsi chrześcijanie będą gorliwie wypełniać Jezusową naukę: „Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: «Panie Jezu, przyjmij ducha mego!» A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: «Panie, nie licz im tego grzechu!» Po tych słowach skonał” (Dz 7,59-60; por. Rz 12,14; 1 P 3,9).

Nakaz miłości nieprzyjaciół zostaje również rozwinięty przez wezwanie do unikania pokusy odwetu: „Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje” (Łk 6,29-30). Nadstawiając drugi policzek lub oddając nie tylko płaszcz, ale również i szatę, uczeń Jezusa zwycięża zło przez czynienie dobra. Św. Paweł później napisze: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). Człowiek, który ufa, że Bóg sam dokona osądu, nie przejmuje się zachowaniem własnego honoru czy reputacji. Takie bezinteresowne zachowanie odznacza się również wielkoduszną postawą: dać każdemu, kto prosi i nie żądać zwrotu.

Podsumowaniem powyższych zasad jest tzw. złota reguła: „Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie” (6,31). Ponownie Jezusowe nauczanie wykracza poza dotychczasową tradycję biblijną: „Czym sam się brzydzisz, tego nie czyń nikomu!” (Tb 4,15). Należy zatem czynić dobro wobec innych, a nie tylko powstrzymywać się od ich złego traktowania.

Uzasadniając prezentowane przez siebie wysokie standardy etyczne, Jezus argumentuje: „Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać” (6,32-34). Jeśli nawet grzesznicy kochają tych, którzy odwzajemniają ich miłość, o ile większą miłością powinni odznaczać się ci, którzy próbują unikać grzechu? Jeśli ludzie tacy jak faryzeusze, z góry patrzący na grzeszników (por. 5,30), nie przyjmują Jezusowej nauki o miłości nieprzyjaciół, sami pozostają na poziomie grzeszników. Złota reguła postępowania jest również wyzwaniem, by wznieść się ponad zasadę wzajemności charakteryzującą świat grzeszników. To samo dotyczy nakazu pożyczania bez oczekiwania zwrotu. W przeciwnym razie uczniom Jezusa nie będzie należała się żadna „łaska” (gr. charis – „łaska, wdzięczność”).

Zasady proponowane przez Pana prowadzą do naśladowania Boga, który jest łaskawy także wobec złych: „Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych” (6,35). Przekonanie o łaskawości Boga wobec grzeszników pojawia się już w ST: „Pan jest dobry i prawy, dlatego wskazuje drogę grzesznikom” (Ps 25,8). Uczniowie, naśladując Bożą dobroć wobec błądzących, stają się dziećmi Najwyższego, w Chrystusie, który jest Jego Synem (por. Łk 1,32).

Naśladowanie Boga polega także na byciu miłosiernym: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (6,36). W scenie odnowienie Przymierza po zniszczeniu złotego cielca przez Mojżesza, Bóg zostaje ukazany jako pełen miłosierdzia: „Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność” (Wj 34,6). Psalmista zaś woła: „Ty, Panie, jesteś Bogiem miłosiernym i łagodnym, nieskorym do gniewu, bogatym w łaskę i wierność” (Ps 86,15; por. 103,8). Jezus intepretuje przykazanie Tory, mówiące o naśladowaniu Boga w Jego świętości („Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!”, Kpł 19,2), w kategoriach boskiego atrybutu miłosierdzia. Już wcześniej w Ewangelii Łukasza mowa była o Bożym miłosierdziu (por. 1,50.54.58.72). W dalszej jej części Jezus zilustruje przykazanie bycia miłosiernym, podobnie jak miłości do nieprzyjaciół, w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie (por. 10,33.37). Wg faryzeuszy (hebr. peruszim – „oddzieleni”) świętość miałaby polegać na oddzieleniu się od wszystkiego, co mogłoby uczynić człowieka nieczystym. Ta różnica w postrzeganiu świętości leżała u podstaw prowadzonej przez faryzeuszów krytyki Jezusa, który będąc miłosiernym przebywał pośród grzeszników, chcąc przyprowadzić ich z powrotem do Ojca (por. 5,30; 7,39; 15,2; 19,7).

Bycie miłosiernym konkretnie wyraża się w powstrzymywaniu od osądzania: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone” (6,37). Nakaz ten wyraża naukę, która w inny sposób zostanie okazana w jednej z próśb Modlitwy Pańskiej: „przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini” (11,4).

W ostatniem wersecie dzisiejszej Ewangelii powraca temat dawania (por. 6,30): „Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie” (6,38). Kto jest hojny wobec innych, może liczyć na rekompensatę ze strony Boga, który odda mu, i to z naddatkiem. Perykopę wieńczy zdanie mądrościowe, wskazujące, że nadejdzie czas Bożej odpłaty i posługujące się logiką złotej reguły: „Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie” (6,38).

Kogo uważam za mojego nieprzyjaciela? Jaki jest mój stosunek do tej osoby? Czy próbuję odpowiadać dobrem na zło? Czy mam świadomość, że wybaczając krzywdzicielowi, wpisuje się w miłosierdzie Boga wobec grzeszników? Czy unikam pokusy osądzania innych, zwłaszcza w obecności osób trzecich?

Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?

Fot. pexels.com

Środa, 19 sierpnia

Mt 20,1-16

1 Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. 2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. 3 Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, 4 i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. 5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. 6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” 7 Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. 8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. 9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. 10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. 11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, 12 mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę”. 13 Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? 14 Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. 15 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” 16 Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

Po ukazaniu niebezpieczeństwa związanego z bogactwem oraz nagrody za dobrowolne ubóstwo uczniów (por. Mt 19,23-30) Jezus opowiada kolejną przypowieść obrazującą tajemnicę królestwa niebieskiego: „Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy” (20,1). Akcja przypowieści rozgrywa się w dwóch miejscach – w winnicy oraz na wiejskim rynku. Obraz winnicy będącej własnością gospodarza w starotestamentalnych tekstach używany jest w celu opisania Boga, który powołuje Naród Wybrany do istnienia i troszczy się o niego (por. Ps 80,9-17; Iz 5,1-7; Jr 2,21; 12,10-11; Oz 10,1).

W Jezusowej przypowieści gospodarz udaje się wczesnym rankiem na wiejski rynek, gdzie zazwyczaj oczekiwali mężczyźni, których można było nająć do pracy, by znaleźć tam robotników do swojej winnicy: „Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy” (20,2). W starożytnej Palestynie denar (gr. denarion), rzymska srebra moneta, stanowił zwyczajową zapłatę za jeden dzień pracy. Wg Tory zapłata najętym pomocnikom miała być wypłacana pod koniec dnia: „Nie będziesz niesprawiedliwie gnębił najemnika ubogiego i nędznego, czy to będzie brat twój, czy przybysz, o ile jest w twoim kraju, w twoich bramach. Tego samego dnia oddasz mu zapłatę, nie pozwolisz zajść nad nią słońcu, gdyż jest on biedny i całym sercem jej pragnie; by nie wzywał Pana przeciw tobie, a to by cię obciążyło grzechem” (por. Pwt 24,14-15).

W kolejnych momentach dnia gospodarz zatrudnia innych robotników: „Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił” (Mt 20,3-5). W przeliczeniu na naszą rachubę czasu wymienione godziny oznaczają: „trzecia” – 9:00, „szósta” – 12:00, „dziewiąta” – 15:00. Najmowani mężczyźni do czasu zatrudnienia stali bezczynnie na rynkowym placu, licząc, że ktoś ich zatrudni chociaż na część dnia. Dlatego bez szczególnych negocjacji zgadzają się pracować w winnicy za to, „co będzie słuszne” (dosł. „sprawiedliwe”).

Zaskakujące może być to, że ostatnią grupę robotników gospodarz zaprasza do robót w winnicy jeszcze godzinę przed zakończeniem dnia: „Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”” (20,6-7). Odpowiedź najemników „Bo nas nikt nie najął” sugeruje, że mimo chęci podjęcia pracy nie mieli oni do tej pory okazji do bycia zatrudnionymi, lecz mimo zbliżającego się już wieczoru wciąż są gotowi pracować.

Po zapadnięciu zmierzchu gospodarz wydaje zarządcy polecenie wypłaty należności: „A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych” (20,8). Warto zwrócić uwagę, że pieniądze mają być wypłacone „począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Zatrudnieni około godziny jedenastej zapewne spodziewali się, że dostaną jakąś jedną dwunastą dniowego wynagrodzenia. Tymczasem otrzymują pełną kwotę: „Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze” (20,9).

Gdy pracujący od wczesnych godzin rannych również dostają to samo wynagrodzenie, zaczynają oskarżać właściciela winnicy o niesprawiedliwość: „Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę” (20,10-12). Gospodarz wyjaśnia swoją decyzję jednemu szemrających: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” (20,13-15). Właściciel winnicy przypomina wysokość stawki, za jaką robotnicy pracujący od rana zgodzili się pracować. Trudno zatem w jego zachowaniu dopatrywać się niesprawiedliwości. Jeśli zaś chodzi o wynagrodzenie pracowników „ostatniej godziny”, otrzymanie przez nich całego denara, a nie jego dwunastej części, wskazuje na dobroć gospodarza, który przekazuje im niezasłużony dar. Występujące tutaj wyrażenie „złe oko” jest semickim idiomem opisującym kogoś, kto jest zazdrosny, niechętny innym lub brakuje mu szczodrości (por. Pwt 15,9; Prz 28,22; Syr 14,8). Można by zatem sparafrazować pytanie gospodarza: „Czy żałujesz mi mojej hojności?”.

Zdanie podsumowujące przypowieść – „Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” (Mt 20,16) – przypomina mądrościowe stwierdzenie kończące poprzednią perykopę (por. 19,30; także Mk 10,31; Łk 13,30). Tym razem określenia „pierwsi” i „ostatni” odnoszą się do czasu służby w winnicy Pańskiej: zatrudnionym najpierw płaci się na końcu, zaś zatrudnienie na końcu otrzymują zapłatę jako pierwsi.

Za pomocą rozważanej dzisiaj przez nas przypowieści Jezus objawia szczodrobliwość Boga, Boskiego Gospodarza, który udziela takiego samego wynagrodzenia zarówno tym, którzy rozpoczęli pracę w Jego winnicy jako pierwsi, jak i jako ostatni. W przypadku tych drugich widać wyraźnie, że ich zapłata nie zależy od długości ich pracy, lecz jest darem, który Bóg ma przecież prawo im ją przyznać. Ponadto Pan zarysowuje problemem postawy robotników pracujących cały dzień, którzy odebrali zachowanie Gospodarza jako „niesprawiedliwość”. Dzieje się tak, gdyż w ich sercu pojawił się grzech zawiści polegający na byciu złym z powodu szczęścia innych. Tego typu postawa przypomina zachowanie samego diabła. Autor Księgi Mądrości pisze: „A śmierć weszła w świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą” (Mdr 2,24). Jezus wzywa uczniów do radowania się wielkodusznością Boga, której doświadczyć mogą nawet najbardziej „spóźnieni” na drodze wiary. Ostatecznie przecież, żaden człowiek, nawet jeśli już dłuższy czas idzie za Jezusem, nie jest w stanie zasłużyć na Jego łaskę. Wszyscy, bez względu na nasz staż, mamy powody, by być wdzięcznymi za to, że Pan „jest dobry”.

Czy w swoim sercu usłyszałem już zaproszenie do Bożej winnicy? Jaka jest moja odpowiedź? Czy mam miłość dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji usłyszeć głosu Pana?

Pokój wam!

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

J 20,19-23

19 Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» 20 A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. 21 A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». 22 Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! 23 Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Ewangelista pozwala nam dzisiaj wejrzeć w stan ducha uczniów Jezusa po Jego śmierci. Podkreśla, że byli oni razem „wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia” (20,19). Podobnie jak w przypadku Marii Magdaleny, która udała się do grobu Pana „rankiem, gdy jeszcze było ciemno” (20,1), wzmianka o braku światła symbolizuje nieobecność Chrystusa, który wcześniej mówił o sobie: „Ja jestem światłością świata” (8,12). Uczniowie tkwią w duchowym mroku. Ich serca wypełnia lęk przed Żydami.

Wcześniej, w trakcie Mowy Pożegnalnej (por. 13,31-16,33) Jezus zapowiedział im, że gdy ich opuści, będą płakać i zawodzić (por. 16,20) oraz doznawać smutku (por. 16,22). Jednocześnie jednak zapewnił: „przyjdę znów do was” (14,28) i „ujrzycie Mnie” (16,16). Teraz Pan wypełnia swą obietnicę: „stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!»” (20,19). Słowa te nawiązują do starotestamentalnych proroctw o eschatologicznym pojednaniu Boga z Jego ludem: „Otrząśnij się z prochu, powstań, o Branko Jerozolimska! Rozwiąż sobie więzy na szyi, pojmana Córo Syjonu!” (Iz 52,7), „Pokój! Pokój dalekim i bliskim!” (57,19). Zmartwychwstały Jezus przekazuje uczniom dar pokoju, który odpędza lęk, włączając ich w komunię z Ojcem.

Jezusowe rany wskazują, że Jego uwielbione ciało jest tym samym ciałem, które umarło na krzyżu (por. Łk 14,27). Przypominają o miłości, która poprowadziła Go na Golgotę, gdzie złożył ze swego życia ofiarą przebłagalną „za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata” (1 J 2,2). Uczniowie cieszą się, gdyż ujrzeli Jezusa: „Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana” (20,20). Ponownie przychodzą na myśl słowa z Mowy Pożegnalnej: „Znowu jednak was zobaczę i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać” (16,22).

Pan angażuje uczniów w realizację swej misji: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (20,21). Czwarta Ewangelia często mówi o Jezusie, że jest posłany przez Ojca, aby Go objawić i dokonać dzieła zbawienia (np. 12,44–50). Teraz Zwycięzca śmierci zleca swoim apostołom posłannictwo wobec świata (por. 17,18), na mocy którego jako Kościół staną się przedłużeniem zbawczej działalności Ojca i Syna. By to było możliwe, Pan tchnie na nich, mówiąc: „Weźmijcie Ducha Świętego!” (20,22). Użyty tutaj grecki czasownik emfusao („tchnąć”) przywołuje starotestamentalne teksty, w których Bóg tchnieniem stwarza całą rzeczywistość (por. Rdz 2,7) oraz dokonuje ponownego, eschatologicznego stworzenia (por. Ez 37,9). Podobnie jak Syn został poświęcony i posłany na świat (por. 10,36), tak teraz wierzący w Niego zostają konsekrowani mocą Ducha Świętego na misję wobec świata: „Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (20,23).

Czego najbardziej się obawiam? Czy rozmawiam o tym z Jezusem? Jakie miejsce w moim życiu wiary zajmuje Duch Święty?