Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie (J 14,6-14)

Przygotowanie

  • Ponownie wracamy do Wieczernika, gdzie Jezus kontynuuje dialog ze swoimi uczniami tuż przed Męką. Reagując na niepewność uczniów, Jezus odsłania najgłębszą prawdę o swojej mesjańskiej tożsamości. Ukazuje siebie jako jedyny pomost łączący ludzkość z Bogiem. W cichej modlitwie poproszę Ducha Świętego, aby oczyścił moje spojrzenie i pomógł mi zachwycić się dzisiejszym Słowem.

Punkty do medytacji

  • Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (w. 6) W starożytnym świecie, podobnie jak i dzisiaj, istniało wiele dróg duchowych, sprzecznych koncepcji prawdy i recept na udane życie. Nawet ówczesny judaizm nie był monolitem, lecz miał w swoim obrębie różne ugrupowania (np. saduceusze, faryzeusze, esseńczycy). W tym kontekście wypowiadane przez Jezusa słowa brzmią niezwykle radykalnie. On nie mówi, że jedynie zna drogę, wskazuje prawdę czy posiada przepis na życie. On sam jest tym wszystkim. Tylko pogłębiona relacja z Nim może wyzwolić człowieka z nieudanych prób zapanowania nad własnym życiem. Dzięki temu, że to właśnie osoba Syna Bożego jest w centrum, chrześcijaństwo nie jest jedynie kolejnym, uwznioślonym zbiorem nakazów moralnych, ale religią spotkania, doświadczenia obecności Boga żywego. Czy traktuję Jezusa jako moją osobistą Drogę, Prawdę i Życie? W jakich sytuacjach najczęściej ulegam pokusie, by szukać ratunku na skróty, poza Ewangelią?
  • Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? (w. 8-9) Filip pragnie doświadczyć namacalnego objawienia się Boga. Jest Izraelitą, więc prawdopodobnie spodziewa się czegoś na wzór wielkich teofanii, które wcześniej miały miejsce w dziejach Narodu Wybranego. Odpowiadając na prośbę apostoła, Jezus podkreśla, że Bóg w swojej miłości postanowił ostatecznie objawić się w sposób niezwykle pokorny – w ludzkiej twarzy Syna, w każdym Jego słowie, spojrzeniu, geście miłosierdzia wobec cierpiących i grzeszników. Od tej chwili wiara nie może opierać się jedynie na uznaniu wielkości Bożego majestatu ani wyrażać tylko poprzez posłuszeństwo Bożemu prawu. Ten sam, czuły i miłosierny Bóg, jest stale obecny w życiu każdego człowieka w osobie swojego Syna. Fundamentem jest zatem rozpoznanie znaków Jego miłości w konkretnych życiowych sytuacjach. Zaś przymuszenie poprzez prawo i konsekwencje jego nieprzestrzegania, oddają miejsce pragnieniu dania odpowiedzi na miłość Boga, która zawsze jest pierwsza. Czynie żądam od Boga, podobnie jak Filip, spektakularnych znaków i dowodów Jego obecności? Czy potrafię dostrzegać działanie Ojca w codziennych, cichych wydarzeniach i w słowach Ewangelii?
  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię (ww. 12-14) Na koniec dzisiejszej perykopy Jezus daje uczniom niezwykłą obietnicę. Zapowiada, że wierzący w Niego, nie tylko będą kontynuować Jego misję, ale będą dokonywać jeszcze większych dzieł, niż On sam dokonał. Nie chodzi tutaj o potężniejsze cuda czy jeszcze pełniejsze objawienia Ojca, lecz o fakt, że działając w mocy Ducha Świętego, niewielka wspólnota palestyńskich Żydów, którzy uwierzyli, że Jezus z Nazaretu jest Mesjaszem, stanie się zaczynem wielkiej wspólnoty Kościoła, który poprzez wieki będzie głosił Ewangelię całemu światu. Obietnica skutecznej modlitwy „w imię moje” (gr. en to onomati mu) w żadnym wypadku nie jest zachętą, by uczniowie traktowali imię „Jezus” jako rodzaj zaklęcia, który jest w stanie wszystko sprawić. Chodzi o modlitwę, która opiera się na relacji z Synem i przyjęciu woli Ojca, którą Syn objawia. Taka modlitwa nie tylko jest skuteczna, ale przede wszystkim prowadzi do uwielbienia samego Boga. Jak wygląda moja modlitwa prośby? Czy zanim poproszę o coś Ojca, wsłuchuję się w to, co chce mi powiedzieć przez swojego Syna?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał cichą modlitwę: „Jezu, Ty jesteś moją Drogą, Prawdą i Życiem – prowadź mnie dzisiaj”.

Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca (J 14,1-12)

Przygotowanie

  • Rozmawiając z uczniami podczas Ostatniej Wieczerzy, Jezus posługuje się obrazami drogi, prawdy i życia, by odkryć przed nimi tajemnicę swojej Osoby. On sam jest najpełniejszym objawieniem prawdy o Ojcu. W swoim Synu Ojciec przychodzi do każdego człowieka, by obdarzyć go przybranym synostwem. Duchu Święty pomóż mi otworzyć się na światło dzisiejszego Słowa!

Punkty do medytacji

  • Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (w. 1) Wieczerza spożywana tuż przed świętem Paschy w wielu miejscach stanowiła nie lada wyzwanie dla uczniów Jezusa. Najpierw Pan sam obmył nogi wszystkim, którzy przebywali w Wieczerniku. Następnie nawiązując do powyższego gestu, zachęcił uczniów, by Jego wzorem służyli sobie nawzajem. Judasz Iskariota okazał się być zdrajcą, nawet sam Piotr otrzymał od Jezusa zapowiedź, że już niedługo trzykrotnie się Go zaprze. Mało tego, Pan zapowiedział również, że jeszcze tylko przez krótki czas będzie z uczniami. W serca apostołów wkradła się rozterka i niepokój. W takim właśnie kontekście padają słowa przytoczone na początku dzisiejszej perykopy: „Niech się nie trwoży [gr. me tarassestho] serce wsze”. Źródłem, z którego uczniowie mają czerpać odwagę, jest wiara. Podobnie jak wiara i ufność w opiekę Boga Jedynego przez wieki była trwałym fundamentem, na którym mogło opierać się życie Izraela, tak teraz wiara w Jezusa – syna Bożego może zachować uczniów w obliczu nachodzących trudnych wydarzeń. Przypatrzę się swojemu sercu, w jaki sposób reaguję, gdy staje naprzeciwko bolesnych doświadczeń. Czy potrafię czerpać nadzieję i siłę w relacji łączącej mnie z Chrystusem?
  • W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (ww. 2-3) Rozstanie Jezusa z uczniami będzie dwukrotne. Najpierw dojdzie do niego w chwili Jego śmierci na Golgocie. Następnie, gdy tragedię Męki rozświetli blask zmartwychwstania, Pan powróci do Ojca. To ostatnie rozstanie będzie dopełnieniem dzieła zbawienia. Jak zapowiada Jezus, Jego powrót do Ojca będzie łączył się z przygotowaniem „miejsca” (gr. ho topos) dla uczniów. Bóg w wieczności oczekuje każdego człowieka, dla każdego ma „mieszkanie” (gr. he mone), czyli trwałe miejsce przebywania. Dookreślenie „wiele” (gr. pollai) nie oznacza, że liczba mogących doświadczyć szczęścia niebieskiego jest ograniczona. Chodzi raczej o fakt, że sama gotowość ze strony Boga, by przyjąć w wieczności człowieka, musi jeszcze spotkać się z odpowiednią postawą ze strony tego ostatniego. Zbawienie, które spłynie z Krzyża będzie niezasłużonym darem, lecz ów dar wymaga przyjęcia na drodze codziennej wiary. Ile jest we mnie zdecydowania, by każdego dnia iść za Jezusem? W jakiś sposób pielęgnuję w sobie świadomość, że moim ostatecznym przeznaczeniem jest dom Ojca?
  • Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» (ww. 4-5) Słowa Jezusa o Jego odejściu do Ojca i przygotowaniu miejsca dla uczniów w Jego domu brzmią zagadkowo. Dzisiaj, patrząc z perspektywy wydarzeń paschalnych, szybko odnajdujemy ich sens. Jednakże dla zgromadzonych w Wieczerniku stanowiły one niemałe wyzwanie. Nic zatem dziwnego, że padają pytania. Ewangelista zanotował słowa Tomasza, który także w dzień zmartwychwstania w dociekliwy, wręcz nieufny sposób zareaguje na wieść, że Chrystus żyje. W postawie apostoła możemy dostrzec prawdę o naszej własnej naturze. Nie lubimy sytuacji niedopowiedzianych. Chcąc poznać zawczasu, co i jak ma się wydarzyć w naszym życiu, ulegamy pokusie kontrolowania wydarzeń. Tymczasem na drodze wiary nie wszystko musi być jasne od początku. Wiara tym się różni od wiedzy, że przyjmując Boga zgadzamy się, by nie wszystko od razu zostało przed nami odkryte. Gdy Bóg powoływał Abrahama, nie zapowiedział mu ze szczegółami, jak będzie wyglądało jego życie: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę [dosł. „sprawię, że zobaczysz”]” (Rdz 12,1). Zamiary Boga odsłaniają się przed nami stopniowo, gdy dzień po dniu kroczymy za Jego wezwaniem. Czy mam w sobie ufność w prowadzenie Boga? Czy pozwalam, by zaskakiwał mnie i stopniowo dawał zrozumienie?
  • Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście» (ww. 6-7) W typowy dla Janowej Ewangelii sposób Jezus odpowiada na pytanie Tomasze nie wprost, lecz wyłuskując ze słów apostoła jedno słowo, którym następnie posługuje się, by przekazać swoją naukę. Tym razem jest to słowo „droga” (gr. he hodos), które wraz z pozostałymi określeniami – „prawda” (gr. he aletheia), „życie” (gr. he dzoe) – opisuje tajemnicę Syna Bożego w odniesieniu do Jego zbawczej misji. Jezus jest „drogą”, gdyż przez Niego człowiek odzyskuje dostęp do Boga (J 10,7-9). Jako odwieczne Słowo, które „zamieszkało wśród nas” (1,14), jest On również „prawdą”, co oznacza, że całym sobą objawia Ojca oraz Jego zamysł miłości wobec każdego człowieka. Wreszcie, Jezus jest „życiem”, gdyż został posłany przez Ojca, by dać ludziom udział w boskiej komunii życia i miłości. Zatrzymam się przez chwilę nad użytymi przez Pana obrazami „drogi”, „prawdy” i „życia”. Który z nich dzisiaj najbardziej do mnie przemawia?
  • Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy» (w. 8) Jak nowe i zaskakujące są kolejne wypowiedzi Jezusa i ile mieści się w nich nowości, świadczy reakcja kolejnego apostoła, Filipa. Być może jak wielu innych oczekiwał On, że Pan w którymś momencie dokona teofanii na wzór wielkich objawień Boga w Starym Testamencie. W Księdze Wyjścia naród wybrany na własne oczy ujrzał potęgę Boga: „Trzeciego dnia rano rozległy się grzmoty z błyskawicami, a gęsty obłok rozpostarł się nad górą i rozległ się głos potężnej trąby, tak że cały lud przebywający w obozie drżał ze strachu. Mojżesz wyprowadził lud z obozu naprzeciw Boga i ustawił u stóp góry. Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i unosił się z niej dym jak z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. Głos trąby się przeciągał i stawał się coraz donośniejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród gromów” (Wj 19,16-19). Jakie wyobrażenie Boga noszę w swoim sercu? Który z Jego przymiotów jest dla mnie szczególnie ważny?
  • Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł (ww. 9-10) Objawienie, które przynosi Jezus, nie przeczy potędze Boga, która wielokrotnie ukazała się w dziejach starotestamentalnego Izraela, ale ukierunkowane jest na podkreślenie Jego bliskości, czułości i troski. Bóg Izraela, który chce dać się poznać także innym narodom, oczekuje czegoś więcej niż trwogi i lęku swoich wyznawców. Stąd rewolucyjne stwierdzenie Pana: „Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14,9). Pojawiający się w tym miejscu grecki czasownik horao można przetłumaczyć także jako „poznać, pojąć, zrozumieć”. Przyjęcie ludzkiej natury przez Syna Bożego nie jest rodzajem boskiego kaprysu, ale ma na celu dać człowiekowi najpełniejszą szansę poznania osobowej i relacyjnej natury Boga. Dzięki temu każdy wierzący może zrozumieć, że w oczach Najwyższego jest kimś więcej niż jedynie posłusznym sługą. Poprzez wiarę i relację łączącą nas z Chrystusem stajemy się tym, kim mieliśmy być o samego początku – przybranymi dziećmi Boga. Zatrzymam się na chwilę nad prawdą o moim dziecięctwie Bożym. Spróbuje dostrzec, jakie konsekwencje z niej wynikają, jaką nowość może ona wnieść w moje codzienne życie.

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał cichą modlitwę: „Panie Jezu, objawiaj mi bliskość i czułość Ojca”.

Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (J 14,1-6)

Przygotowanie

  • Podczas Ostatniej Wieczerzy, w obliczu zbliżającej się Męki, Jezus umacnia serca uczniów i nakreśla przed nimi perspektywę ponownego spotkania na końcu czasów. Ukazuje także kolejne aspekty swojej mesjańskiej tożsamości – Jezus bowiem jest „drogą i prawdą, i życiem”. Duchu Święty, oto moje serce, przygotuj je na dar dzisiejszego Słowa!

Punkty do medytacji

  • Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (w. 1) Chwilę wcześniej Jezus zapowiedział uczniom swoje niedalekie odejście: „Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie” (J 13,33). Teraz, chcąc bezpośrednio przygotować uczniów na dramatyczne wydarzenie Męki, Pan mówi: „niech się nie trwoży serce wasze”. W tekście greckim pojawia się tutaj grecki czasownik tarasso („doznawać zmieszania, doznawać niepokoju, trwożyć się”), który również w innych miejscach Czwartej Ewangelii opisuje silne przeżycia związane z bliskością śmierci. Widząc Marię i innych Żydów płaczących z powodu śmierci Łazarza, Jezus się „rozrzewnił” (gr. etaraksen, 11,33). Gdy po uroczystym wjeździe do Jerozolimy Pan rozeznał, że właśnie nadeszła godzina uwielbienia Syna Człowieczego, zacytował słowa Psalmu: „Teraz dusza moja doznała lęku [gr. tetaraktai] i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnieod tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę” (12,27; por. Ps 6,4). Zaś już podczas Ostatniej Wieczerzy, zapowiadając zdradę Judasza Jezus „wzruszył się do głębi [gr. etarahthe] i oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda” (J 13,21). Pan dobrze wie, że to, co ma się z Nim wydarzyć, dogłębnie wstrząśnie uczniami, dlatego zachęca ich, by tym bardziej nie utracili swej wiary. Jak będąc synami Izraela, wierzą w Boga Jedynego, tak niech tę sama wiarę i ufność do końca pokładają w Jego Synu. Przypomnę sobie sytuacje, w których doznałem głębokiego niepokoju. Czy szukałem wtedy umocnienia w relacji łączącej mnie z Chrystusem?
  • W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce (w. 2) Śmierć krzyżowa Jezusa nie będzie jedynym momentem, kiedy uczniowie doświadczą Jego odejścia. Również po wydarzeniach paschalnych, kiedy Pan przez pewien czas będzie ukazywał się w swoim uwielbionym ciele, nadejdzie chwila ponownego rozstania, gdy powróci do Ojca. W innym momencie Ostatniej Wieczerzy Jezus powie: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca” (16,28). Powrót do Ojca będzie zwieńczeniem ziemskiej misji Syna. Wyrażenie „dom Ojca” (gr. te oikia tu patros) oznacza nie tylko niebo, czyli przestrzeń wiecznego przebywania Boga, lecz również boską komunię życia i miłości. Wracając do Ojca w swoim chwalebnym człowieczeństwie, Jezus otworzy przed każdym człowiekiem drogę do uczestnictwa w owej komunii. Ponadto, w tekście greckim przetłumaczonym jako „mieszkań wiele” pojawia się rzeczownik he mone, który pochodzi od czasownika meno, oznaczającego „pozostawiać, trwać, istnieć”. Nie chodzi zatem o przejściowe, ale trwałe, docelowe miejsce pobytu. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że Bóg czeka na mnie w wieczności? Jakie konsekwencje może mieć ten fakt dla mojego przeżywania codzienności?
  • A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (w. 3) Przygotowywanie „miejsca” (gr. ho topos) w domu Ojca w praktyce będzie polegało na żywym zaangażowaniem się Jezusa w ziemskie życie Jego uczniów. Mimo że w swoim uwielbionym ciele będzie u Ojca, ani na moment nie zostawi ich samym sobie, gdyż będzie dawał im swoją zbawczą obecność na nowy sposób. Wraz z Ojcem pośle uczniom Ducha Świętego, który sprawi, że wszędzie tam, gdzie będą zbierać się w Jego imię, On będzie pośród nich: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Doświadczają tego kolejne pokolenia chrześcijan, odkrywając moc słowa Pana, karmiąc się Jego eucharystycznym Ciałem i tworząc Jego mistyczne Ciało, którym jest Kościół, żywa świątynia Boga w świecie. Kiedyś stanę przed powracającym w chwale Chrystusem. Nie wiem, kiedy to nastąpi, ale nie muszę lękać się tego spotkania, gdyż Pan również teraz jest przy mnie i chce prowadzić mnie przez moje życie. W jakim stopniu opieram moją wiarę na trójnogu Bożego słowa, sakramentów i wspólnoty Kościoła?
  • Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?». Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (ww. 5-6) Odpowiadając na pytanie Tomasza, Jezus po raz szósty w Janowej Ewangelii posługuje się sformułowaniem „Ja jestem…”, by ukazać prawdę o sobie. Wcześniej powiedział, że jest „światłością świata” (J 8,12; 9,5), „bramą” (10,9), „dobrym pasterzem” (10,11.14), „zmartwychwstaniem i życiem” (11,25). Zaś w dalszej części Ostatniej Wieczerzy ukaże siebie jako „prawdziwy krzew winny” (15,1.5). Warto zwrócić uwagę, że Pan w dzisiejszym fragmencie nie mówi ja wskazuję drogę, ja przekazuję prawdę, czy ja daję życie, ale wszystkie powyższe określenia odnosi bezpośrednio do siebie. Każde z nich wskazuje na jakiś element Jego tożsamości. Jezus jest „drogą” (gr. he hodos), gdyż przez Niego człowiek odzyskuje dostęp do Boga (10,7-9). Jako odwieczne Słowo, które „zamieszkało wśród nas” (1,14), jest On również „prawdą” (gr. he aletheia), co oznacza, że całym sobą objawia Ojca oraz Jego zamysł miłości wobec każdego człowieka. Wreszcie, Jezus jest „życiem” (gr. he dzoe), gdyż został posłany przez Ojca, by dać ludziom udział w boskiej komunii życia i miłości. Zatrzymam się przez chwilę nad użytymi przez Pana obrazami „drogi”, „prawdy” i „życia”. Który z nich dzisiaj najbardziej do mnie przemawia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę: „Jezu Chryste, posyłaj mi swojego Ducha, niech pomaga mi odkrywać Twoją zbawczą obecność w moim życiu”.

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem (J 14,6-14)

Święto Świętych Apostołów, Filipa i Jakuba

J 14,6-14

6 Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. 7 Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». 8 Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». 9 Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? 10 Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. 11 Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie — wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! 12 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. 13 A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. 14 O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.

Przygotowanie

  • Dzisiejszy fragment Czwartej Ewangelii jest kontynuacją perykopy wczorajszej. Jezus, nauczając podczas Ostatniej Wieczerzy, posługuje się obrazami drogi, prawdy i życia, by odkryć przed uczniami misterium swojej Osoby. On sam jest najpełniejszym objawieniem prawdy o Ojcu. Ponadto uczniowie otrzymują obietnicę, że również ich życie wkrótce stanie się przestrzenią objawienia. Duchu Święty pomóż mi otworzyć się na światło dzisiejszego Słowa!

Punkty do medytacji

  • Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (w. 6) Chwilę wcześniej Jezus, w kontekście zapowiedzi swojego odejścia, czyli zbliżających się wydarzeń paschalnych, powiedział do swoich uczniów: „Znacie drogę, dokąd Ja idę” (J 14,4). Słowa te zaskoczyły adresatów, dlatego Tomasz zapytał: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” (14,5). Jak widzimy, Pan nie odpowiada wprost, lecz zwyczajem żydowskich nauczycieli wykorzystuje pytanie ucznia, by objawić kolejne elementy swojej mesjańskiej tożsamości: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem”. Jezus jest „drogą” (gr. hodos), gdyż przez Niego człowiek odzyskuje dostęp do Boga (por. 10,7-9). Jako odwieczne Słowo, które „zamieszkało wśród nas” (J 1,14), Jezus jest również „prawdą” (gr. aletheia), co oznacza, że całym sobą objawia Ojca oraz Jego zamysł miłości wobec każdego człowieka. Wreszcie, jest On „życiem” (gr. dzoe), gdyż został posłany przez Ojca, by dać ludziom udział w boskiej komunii. O co dzisiaj chciałbym zapytać Jezusa? Czy mam świadomość, że jedyna droga do Ojca wiedzie przez Syna?
  • Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście» (w. 7) W historii zbawienia, poświadczonej przez starotestamentalne teksty, Bóg na różne sposoby pozwala człowiekowi poznać samego siebie i postanowienia swej woli. Najpełniej jednak prawda o Nim wyrażona zostaje w osobie Syna. W innym miejscu Pan powie: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (10,30). Dlatego poznanie Jezusa jest jednocześnie poznaniem Tego, który go posłał. Uczniowie, przez kilka lat towarzysząc Jezusowi, słuchając Jego nauki, widząc czynione przez Niego znaki, a nawet będąc świadkami Jego codziennego życia, otrzymali możliwość poznania nie tylko Syna, ale i Ojca. Co mogę powiedzieć o Bogu Ojcu w oparciu o moje doświadczenie Jezusa?
  • Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy» (w. 8) Apostoł nie zrozumiał poprzedniej wypowiedzi Pana. Jego prośba jest dalekim echem słów wypowiedzianych przez Mojżesza na górze Synaj: „Spraw, abym ujrzał Twoją chwałę” (Wj 33,18). Bóg w Starym Testamencie wielokrotnie objawiał swój boski majestat za pomocą spektakularnych teofanii. Na przykład w opowiadaniu o zawarciu przymierza synajskiego autor natchniony pisze: „Gdy zaś Mojżesz wstąpił na górę, obłok ją zakrył. Chwała Pana spoczęła na górze Synaj, i okrywał ją obłok przez sześć dni. W siódmym dniu Pan przywołał Mojżesza z pośrodka obłoku. A widok chwały Pana był w oczach Izraelitów jak ogień pożerający na szczycie góry. Mojżesz wszedł w środek obłoku i wstąpił na górę. I pozostał Mojżesz na górze przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy” (Wj 24,15-18). Każdy człowiek nosi w sobie, mniej lub bardziej uświadomione, pragnienie poznania Boga. Czy idąc na co dzień drogą wiary, kształtuję w sobie duchową spostrzegawczość na nawet najmniejsze znaki Bożej obecności? Czy potrafię tym doświadczeniem dzielić się z innymi?
  • Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? (w. 9) Według narracji Czwartej Ewangelii Filip został powołany przez Pana na samym początku Jego publicznej działalności (por. J 1,43). Od tamtego momentu minęło co najmniej trzy lata, a mimo to uczeń nadal nie rozumie, że wszystko, co robi Jezus, z jednej strony jest kontynuacją starotestamentalnej historii zbawienia, z drugiej zaś, dlatego że jest również jej wypełnieniem, w wielu miejscach ją przewyższa. Przed posłaniem na świat swojego Syna Bóg objawiał się poprzez wydarzenia i słowa przekazywane przez wybranych ludzi, na przykład Mojżesza czy proroków. Teraz zaś daje światu ostatnie wydarzenie oraz ostatnie słowo, którymi jest osoba Jezusa. Czego więcej jest w mojej wierze, przyzwyczajenia do tego, co już jest mi dobrze znane, czy gotowości na przyjęcie nowości, którą Bóg chce objawiać w mojej codzienności?
  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca (w. 12) Wcześniej Jezus wskazał na konieczność wiary w objawienie tajemnicy Ojca, jakie dostrzec można w dokonywanych przez Niego dziełach (ww.10-11). Teraz uroczyście zapewnia uczniów, że dzięki wierze w Niego także oni w swoim działaniu będą ukazywać światu prawdę o Bogu. Ich dzieła będą nawet większe od Jezusowych, gdyż po Jego uwielbieniu w misterium paschalnym i powrocie do Ojca, otrzymają Ducha Świętego: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie” (14,16-17). Ów dar z wysoka sprawi, że uczniowie będą trwać w Jezusie, podobnie jak On będą mogli rozeznać, co jest zamiarem Ojca i wypełniając Jego wolę, swoim życiem będą mogli dać światu świadectwo o zbawieniu w Jezusie. Czy otwieram się na prowadzenie Ducha Świętego? Czy odkryłem już, w jaki sposób Bóg chce się mną posługiwać we wspólnocie Kościoła?
  • A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię (ww. 13-14) W symbolice biblijnej imię wyraża tożsamość osoby i jej rolę w dziele zbawienia. Imię „Jezus” (hebr. Jeszua – „Jahwe jest zbawieniem”) wyraża prawdę o Synu Bożym, który przyjął naszą ludzką naturę, by objawić miłość Ojca i całemu światu możliwość zanurzenia się w tej miłości. Dlatego zapewnienie, że prośby uczniów, jeśli tylko będą zanoszone w Jego imię, będą zawsze wysłuchane, nie dotyczy jakichkolwiek próśb, lecz tych, które wypływają z poznania Bożej woli i osadzone są w planie zbawienia. Logika ta została ukazana przez Pana w innym miejscu, gdy uczył uczniów, jak mają się modlić: „Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie” (Mt 6,10; 26,39). O co najczęściej proszę w trakcie modlitwy? Czy zanim o coś poproszę Boga, najpierw próbuję rozeznać, co w danej chwili jest Jego zamiarem wobec mnie samego?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał cichą modlitwę: „Panie Jezu, objawiaj mi Ojca, pomóż mi być świadkiem Bożej miłości wobec bliźnich”.

Królestwo moje nie jest stąd (J 18,33b-37)

Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata

J 18,33-37

33 Wtedy Piłat powtórnie wszedł do pretorium, a przywoławszy Jezusa, rzekł do Niego: «Czy ty jesteś Królem żydowskim?» 34 Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» 35 Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród twój i arcykapłani wydali mi ciebie. Co uczyniłeś?» 36 Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». 37 Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu».

Przygotowanie

  • W Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata rozważamy fragment Janowej relacji o procesie Jezusa przed Piłatem. Będąc przepytywanym przez rzymskiego urzędnika, Pan ujawnia, że Jego królestwo nie jest tego świata. Otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego, by mógł otworzyć przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Piłat powtórnie wszedł do pretorium, a przywoławszy Jezusa, rzekł do Niego: «Czy ty jesteś Królem żydowskim?» (w. 33) We wcześniejszych fragmentach Czwartej Ewangelii niektórzy spośród Żydów kilkukrotnie odnoszą do Jezusa tytuł „króla” (por. J 1,49; 6,15; 12,13). W większości przypadków Jego królowanie rozumiane jest w kategoriach realizacji proroctw mesjańskich, według których Boży Pomazaniec ma znieść panowanie pogan i rządzić odrodzonym królestwem Izraela (por. Iz 11,1-9). Polityczny aspekt żydowskiego mesjanizmu szczególnie interesuje Piłata, który jako rzymski urzędnik ma stać na straży imperialnego porządku. Jakie wyobrażenia pojawiają się w moim sercu, gdy pomyślę, że Jezus jest królem?
  • Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» (w. 34). W typowy dla siebie sposób Jezus odpowiada pytaniem. Stawiając je, chce sprowokować Piłata, by spojrzał na Jego królowanie nie z perspektywy urzędnika, lecz człowieka, chce, by otworzył się na przyniesioną przez siebie prawdę. W moim życiu wielokrotnie słyszałem innych mówiących o Jezusie. Co z usłyszanych katechez, kazań czy homilii „przedarło się” do mojego serca? Czy mogę powiedzieć, że Jezus rzeczywiście jest moim królem?
  • Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród twój i arcykapłani wydali mi ciebie. Co uczyniłeś?» (w. 35) Piłat broni się przed wpuszczeniem prawdy o królowaniu Jezusa do swojego serca. Zasłania się Żydami, którzy przyprowadzili Jezusa do niego. Przypomnę sobie momenty, w których broniłem się przed wypłynięciem na głębię wiary. Jakie wymówki najczęściej znajdowałem? Co ze świadectwa Ewangelii o Jezusie jest mi najtrudniej przyjąć?
  • Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd (w. 36) Jezus pośrednio potwierdza, że jest królem. Zaznacza jednak, że Jego panowanie diametralnie różni się od ziemskich monarchii. Nie polega bowiem ono na przemocy i zdobywaniu władzy nad kolejnymi narodami, lecz na komunii z Bogiem, której mogą doświadczyć ci wszyscy, którzy staną się Jego uczniami. We wcześniejszej rozmowie z Nikodemem Pan podkreślił, że by wejść do królestwa Bożego trzeba ponownie narodzić się z wody i Ducha, czyli w sposób sakramentalny zespolić swoje życie z Jego życiem (por. J 3,5). Czy mam świadomość, że poprzez chrzest święty stałem się dzieckiem Boga i dziedzicem Jego królestwa? Jak na co dzień dbam o moją jedność z Jezusem?
  • Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu» (w. 37) Potwierdzając tym razem wprost, że jest królem, Jezus wskazuje na cel swojej ziemskiej egzystencji. Będąc odwiecznym Słowem (por. J 1,1-3), przyszedł na świat, by „dać świadectwo prawdzie”, to znaczy by ofiarując swoje życie na krzyżu za zbawienia świata, objawić, że „Bóg jest miłością” (por. 1 J 4,8-10). Kto otworzy swoje serce na tę prawdę, czyli przyjmie dar Bożej miłości objawionej w Synu Bożym, staje się Jego uczniem i żyje według Jego słowa. Jakie uczucia budzą się w moim sercu, gdy uświadamiam sobie, że mój Bóg jest miłością? W jaki sposób mogę dzisiaj zaświadczyć o tej prawdzie?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mój Królu i Zbawicielu, Tobie oddaję moje życie”.