Trwajcie w miłości mojej!

Święto św. Kazimierza Królewicza

J 15,9-17

9 Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! 10 Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. 11 To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. 12 To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. 13 Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. 14 Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. 15 Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. 16 Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał — aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. 17 To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Liturgia Słowa dzisiejszego święta zabiera mnie do Wieczernika. Za chwilę będę modlił się słowami, które Jezus wypowiedział do uczniów, by utwierdzić ich w swojej miłości. Wezwę Ducha Świętego, by poprowadził moje myśli i utwierdził w miłości Pana.

„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem” (w. 9). Jezus przekonuje uczniów o swojej miłości do nich. Nie jest to zwykła miłość, lecz miłość na wzór tej, jak łączy Go z Ojcem. Kontekstem tej wypowiedzi jest Ostatnia Wieczerza, w czasie której według synoptyków ustanowiony został sakrament Eucharystii (por. Mt 26,26-30; Mk 14,22-25; Łk 22,19-20; 1 Kor 11,23-26). To właśnie Msza św. jest tą przestrzenią, w której najpełniej można doświadczyć tej niezwykłej miłości. Jak przeżywam Eucharystię? Czy rozpoznaje w niej sakramentalny znak miłości, którą Bóg chce mnie objąć?

„Trwajcie w miłości mojej!” (w. 9). Miłość Jezusa jest darem, i jako tak wymaga przyjęcia ze strony uczniów. Zanim owo przyjęcie przerodzi się w konkretne czyny i postawy, potrzebna jest zgoda człowieka, by Jezusowa miłość przeniknęła wszystkie przestrzenie życia, postawy i relacje. Poproszę Pana, by łaska Jego miłości do mnie przeniknęła całego mnie, zwłaszcza te rejony, gdzie bardziej wyraźnie obecny jest mój grzech i nieporządek.

„Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej” (w. 10). Kolejnym warunkiem trwania w miłości Pana jest wsłuchanie się w Jego słowo, pozwolenie, by na nim opierało się życie i powołanie ucznia. Czy mojej życiowe wybory opieram na Jezusowej nauce? Czy pozwalam, by Jego słowo owocowało w mojej codzienności?

„To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna” (w. 11). Zanim Jezus wyjdzie z Wieczernika i wejdzie w noc swojej męki, chce umocnić w uczniach radość wypływającą ze spotkania z Nim, chce dzielić się własną miłością, mającą źródło w trwaniu w Ojcu. Jaki jest obecnie mój stan ducha? Co przeważa w moim sercu – radość z życia, przygnębienie, smutek? Opowiem o tym Jezusowi.

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (w. 14). Miarą Jezusowej miłości do uczniów jest Jego śmierć krzyżowa. Oto Bóg i Człowiek oddaje swoje życie, by człowiek miał życie wieczne. Czy w wielkopostnym czasie wracam do rozważania Męki Pańskiej? Czy szukam w niej uzasadnienia i natchnienia do życia miłością na co dzień?

„nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (w. 15). W ludzkim obliczu Jezusa objawione zostało miłujące oblicze Ojca. Poznanie tego Objawienia czyni uczniów przyjaciółmi Pana. Sam Bóg dzisiaj nazywa mnie swoim przyjacielem! Czy potrzebuję większej nobilitacji, czy w moim ziemskim życiu może mnie spotkać jeszcze większy zaszczyt? Gdy patrzę na moje decyzji, wybory, czy mogę siebie nazwać przyjacielem Jezusa?

„Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili” (w. 16). Nie bez powodu Ewangelie opowiadają o powoływaniu uczniów przez Jezusa. Inicjatywa zawsze jest po Jego stronie. Zostałem powołany przez mojego Zbawiciela. Jego usta wypowiedziały moje imię. On naprawdę mi ufa, liczy na przynoszone przeze mnie owoce. Czy wierzę, że moje życie ma wartość w Jego oczach?

Będę powtarzał dzisiaj w moim sercu: „Panie Jezu, mój Zbawco i Przyjacielu, chcę trwać w Twojej miłości, pomóż mi wypełniać Twoje słowo”.

Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski

Sobota I Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,43-48

43 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, 45 abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Dzisiejsza Ewangelia stanowi końcową część nauczania Jezusa na temat uwewnętrznionej sprawiedliwości (patrz wczorajsze punkty do modlitwy Słowem). Mój Mistrz będzie mnie wzywał do miłości nieprzyjaciół i jako wzór pokaże mi bezgraniczną miłość Ojca. Wezwę pomocy Ducha Świętego, bym dał się zdiagnozować i poprowadzić tej nauce.

„Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził” (w. 43). W ostatniej antytezie Kazania na Górze (por. 5,21-48) Jezus odnosi się do starotestamentalnego przykazania miłości bliźniego (por. Kpł 19,18) oraz do ustnego nauczania, wywodzącego się ze środowiska qumrańskiego, które na zasadzie kontrastu do prawa mojżeszowego wzywało do nienawiści nieprzyjaciół. Żydzi związani ze wspólnotą z Qumran (osiedle położone na północno-zachodnim brzegu Morza Martwego) kontestowali oficjalny kult świątynny i w opozycji do niego proponowali formę judaizmu opartą nie tylko na Objawieniu zawartym w Prawie i Prorokach, lecz także na własnych przekonaniach o charakterze zamkniętym i apokaliptycznym. Mimo że wpisywali się w religijną mozaikę judaizmu I w., stanowili przykład subiektywnego patrzenia na sprawy wiary. Wychodzili od Objawienia, które Naród Wybrany otrzymał na przestrzeni wieków, lecz w praktyce i przyjętych wierzeniach wychodzili poza jego obręb. Jak traktuję prawdy zawarte w Piśmie Świętym? Czy przyjmuje je całościowo, czy może wybiórczo dobieram z nich tylko to, co mi osobiście odpowiada?

„A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (w. 44). W Palestynie czasów Jezusa określenia „wasi nieprzyjaciele” i „ci, którzy was prześladują” przywodziły na myśl przede wszystkim przedstawicieli rzymskiego okupanta. Pan zatem wzywa swoich uczniów, by kochali i modlili się za tych, którzy ciemiężą kraj, nakładają ciężkie podatki, stosują przemoc i niesprawiedliwość. Kogo nazwałbym moim nieprzyjacielem? Jaki pragnienia i uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o tych, którzy przyjmują wobec mnie wrogą postawę, wyrządzają mi krzywdę, czy wypowiadają pod moim adresem oszczerstwa? Opowiem o tym Jezusowi.

„abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (w. 45). Jako motywację do miłości nieprzyjaciół Jezus podaje przykład Ojca niebieskiego, który jednakową troską otacza wszystkich ludzi, bez względu, czy czynią dobro czy zło, pełnią Jego wolę, czy nie. Taki obraz Ojca może wydawać się niezrozumiały. Być może nawet niekiedy buntujemy się przeciwko Bogu, gdy dostrzegamy, że nie posługuje się On logiką ludzkiej sprawiedliwości, nagradzając dobrych, a karząc złych. Zapominamy, że ojcowska miłość Boga do człowieka ma dwa wymiary – radości z dobra i bólu ze zła czynionego przez Jego dzieci. Czy pamiętam o tym w moim codziennym życiu? Czy nie życzę zła tym, którzy wydają się być dalej od Boga niż ja, a może nawet walczą z Nim i tymi, którzy w Niego wierzą?

„Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?” (ww. 46-47). W dalszej części swojej wypowiedzi Jezus, odwołując się do przykładu celników i pogan, po raz kolejny pokazuje, że zachowanie Jego uczniów, tych, którzy mają nadzieję życia wiecznego, ma wykraczać poza reguły ustalone w świecie dotkniętym grzechem. Miłując nieprzyjaciół, chrześcijanin, żyjąc w tym świecie, zaczyna być obywatelem królestwa niebieskiego, jego osoba staje się znakiem wskazującym na miłosierną miłość Ojca. W jaki sposób moje serce doświadcza skażenia mentalnością tego świata? Może Wielki Post jest odpowiednim czasem, by spróbować wskazać te elementy (nieodpowiednia literatura, muzyka, serwisy internetowe, liderzy opinii itp.), które zaburzają we mnie myślenie dziecka Bożego.

„Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (w. 48). W Starym Testamencie Izrael miał naśladować Boga w Jego świętości: „Bądźcie świętymi, bo ja jestem święty, Pan, Bóg wasz” (Kpł 19,2). W czasach Jezusa słowa te rozumiano jako wezwanie do odcinania się od tego co nieświęte: grzechu, grzeszników, pogan. Pan jednak zachęca uczniów do naśladowania świętości Boga, która wyraża się w doskonałej, bezinteresownej i miłosiernej miłości. Czy odrzucam pokusę mówiącą, że świętość/doskonałość jest tylko dla wybranych? Czy pielęgnuję w moim sercu pragnienie doskonałości na wzór Boga? Czy pragnę kochać tak jak On?

W ciągu dnia będę powracał do cichej modlitwy serca: „Panie Jezu, kształtuj moje serca na podobieństwo miłującego serca Ojca!”.

Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa

Piątek I Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,20-26

20 Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. 21 Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. 22 A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. 23 Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, 24 zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. 25 Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. 26 Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza.

W dzisiejszym spotkaniu ze Słowem będę rozważał kolejny fragment Kazania na Górze. Tym razem Jezus będzie mnie wzywał do uwewnętrznionej sprawiedliwości, czyli do posłuszeństwa Bożym przykazaniom, które wypływa z nawróconego serca, pragnącego wniknąć w istotę Bożych prawa. Zanim rozpocznę modlitwę, w chwili ciszy oderwę się od hałasu dnia i wezwę Ducha Świętego, by mnie poprowadził.

„Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (w. 20). Uczeni w Piśmie i faryzeusze słynęli z posłuszeństwa Torze, wszyscy podziwiali ich zachowanie, będące zewnętrznym wyrazem posłuszeństwa jej przepisom. Jezus jednak żąda od swoich naśladowców czegoś więcej. Ich sprawiedliwość ma polegać na posłuszeństwie Bożej woli nie tylko na poziomie zewnętrznych gestów, lecz przede wszystkim na poziomie serca. W ten sposób objawi się ich całkowite zaufanie Ojcu niebieskiemu. Jak postrzegam wypełnianie przykazań Bożych i Kościelnych, czy jako przykrą konieczność, czy jako drogę do zjednoczenia z Ojcem? Czy proszę Ducha Świętego, by pomógł mi zrozumieć ich istotę?

„A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: «Bezbożniku», podlega karze piekła ognistego” (w. 22). Jako przykład uwewnętrznionej sprawiedliwości Pan podaje pogłębioną interpretację piątego przykazania Dekalogu – „Nie będziesz zabijał” (Wj 20,13; por. 21,12; Pwt 5,17). Pokazuje, że posłuszeństwo temu zakazowi polega nie tylko na powstrzymywaniu się od zabijania innych ludzi, lecz również na odrzuceniu wszystkiego, co przeszkadza bezwarunkowej miłości bliźniego. Uczniowie Pana mają unikać zachowań, które mają na celu zranienie drugiej osoby, a w konsekwencji zniszczenie międzyosobowej relacji, takich jak nazwanie kogoś „raka” („kretynie, idioto”) czy „bezbożniku”. Co najbardziej szkodzi moim relacjom z innymi ludźmi? Czy potrafię powstrzymywać się od krytyki i wywyższania ponad innych? Czy unikam ranienia złośliwym słowem? Czy rozwijam w sobie miłość „mimo wszystko”?

„Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj” (ww. 23-24). Jezus wypowiada te słowa na terenie Galilei. Co oznacza, że jeśli osoba z podanego przykładu, chcąc złożyć ofiarę w świątyni jerozolimskiej, przypomni sobie o braku pojednania z bliźnim, ma odbyć całą drogę z powrotem do domu, by podjąć próbę pogodzenia. Czy mam świadomość, że życie w skłóceniu z innymi stoi na przeszkodzie czci, jaką chciałbym oddawać Bogu, zwłaszcza mojemu uczestniczeniu w Eucharystii? Czy nie pielęgnuje w sobie gniewu, z którego nie chciałbym zrezygnować? Czy nie rezygnuję zbyt szybko z szukania jedności? Czy proszę Ducha Świętego, by pomógł mi rozeznać najlepszy moment i sposób na pojednanie?

„Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia” (w. 25). W ostatnim przykładzie ilustrującym właściwe rozumienie piątego przykazania Pan poucza, że szukanie porozumienia przedsądowego chroni nas przed ryzykiem otrzymania skazującego wyroku na Boskim sądzie. Ponadto, dobra wola i pragnienie pojednania pomagają przywrócić, a nawet pogłębić przyjaźń. Czy w kłótni z innymi potrafię wykonać krok do tyłu, to znaczy przyjąć miłosierną postawę, rezygnując nawet ze swoich racji?

W ciągu dnia będę powracał do dzisiejszej Ewangelii, prosząc Jezusa: „Panie, pomóż mi poznać i przyjąć tajemnicę woli Ojca. Naucz mnie trwania w jedności z innymi”.

Proście, a będzie wam dane

Czwartek I Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 7,7-12

7 Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 8 Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. 9 Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? 10 Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? 11 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. 12 Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest [istota] Prawa i Proroków.

Za chwilę będę modlił się fragmentem Kazania na Górze z Ewangelii Mateusza. Ta obszerna mowa jest zaadresowana przede wszystkim do uczniów Jezusa. Poproszę Ducha Świętego, by dzisiejsze spotkanie ze Słowem umocniło we mnie pragnienia naśladowania mego Mistrza.

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” (w. 7). Pod koniec Kazania Jezus powraca do tematu modlitwy (por. 6,5-15). Zachęca swoich uczniów do ufnej modlitwy prośby, chce ich przekonać o szczodrości Ojca. O co proszę Boga w trakcie modlitwy? Czy wierzę, że On prawdziwie pragnie mnie wysłuchać?

„Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą” (w. 8). Chwilę wcześniej Pan zachęcał do tego, by Jego uczniowie przede wszystkim starali się „o królestwo Boga i Jego sprawiedliwość” (6,33). Każdy, kto będzie prosił, szukał i kołatał, otrzyma od Ojca niezbędne błogosławieństwo, by Jego wola wypełniła się na ziemi, jak i w niebie (por. 6,10). Czy mogę powiedzieć, że poprzez moje codzienne wybory i postawy przyczyniam się do przybliżania się królestwa Bożego, czyli do zamieszkania Bożej miłości w ludzkich sercach? Czy słowa Modlitwy Pańskiej – „bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi” – rzeczywiście wyrażają pragnienie mojego serca?

Chcąc zobrazować dobroć Ojca, Jezus odwołuje się do przykładu syna proszącego ojca o chleb lub rybę (ww. 9-11). Żaden ojciec, mimo że w mniejszym lub większym stopniu boryka się ze swymi ludzkim słabościami, nie dałby synowi kamienia lub węża. Tym bardziej Ojciec niebieski, którego serce nie jest obarczone żadnym złem, gotowy jest obdarowywać swoje dzieci. Czy wierzę w dobroć Boga? Czu szukam schronienia w Jego ojcowskiej miłości?

„Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie” (w. 12). Zawarta w tych słowach tzw. „złota zasada” wyraża całą chrześcijańską moralność. Jej zapowiedź pojawiła się już w ST (np. Tb 4,15). Można ją uważać za skondensowany komentarz do Mojżeszowego nakazu: „będziesz miłował bliźniego jak siebie samego” (Kpł 19,18). Obowiązkiem ucznia Jezusowego jest okazywanie bliźnim miłości, którą sam chciałby być przez nich objęty. Czy potrafię wychodzić poza moją strefę komfortu, by miłować braci, których na co dzień spotykam?

W ciągu dzisiejszego dnia będę powracał do krótkiej modlitwy: „Jezu, ukaż mi dobroć Ojca i naucz mnie kochać innych”.

Ostateczny egzamin z miłości bliźniego

Sąd Ostateczny (Kiko Argüello)

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

Mt 25,31-46

31 Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. 32 I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. 33 Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. 34 Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata! 35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; 36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. 37 Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? 38 Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? 39 Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” 40 A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. 41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! 42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; 43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie”. 44 Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?” 45 Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”. 46 I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.

W dzisiejszą uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata Kościół zachęca nas, byśmy popatrzyli na nasze życie przez pryzmat końcowego fragmentu Jezusowej mowy eschatologicznej (Mt 24,1-25,46). W tej ostatniej z pięciu mów zachowanych w Ewangelii Mateusza Pan zapowiada losy Jerozolimy oraz mówi o swoim powrocie w chwale. Rozważana przez nas perykopa dotyczy bezpośrednio tego drugiego wydarzenia. Paruzja (gr. parusia – „obecność, przyjście, pojawienie się”), czyli powtórne przyjście Chrystusa na końcu czasów, będzie wiązać się z odnowieniem całej rzeczywistości, wcześniej odkupionej mocą krzyżowej ofiary.

Ważnym momentem tego ostatniego etapu historii będzie sąd ostateczny: „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów” (25,31-32). Obraz pasterza oddzielającego owce od kozłów symbolizuje bardzo ważną chwilę, jaką będzie zwarzenie przez powracającego Chrystusa myśli, słów i uczynków całej ludzkości. Kryterium oceny będzie praktyczna miłość bliźniego.

We wcześniejszym fragmencie, Jezus zapytany przez faryzeuszów o największe przykazanie, odpowiedział: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem (…) Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mt 22,34-39; por. Pwt 6,5; Kpł 19,18). W dzisiejszej Ewangelii Pan idzie jeszcze dalej, identyfikując się z człowiekiem marginesu, który ma być szczególnym obiektem miłości Jego uczniów: „byłem głodny…, byłem spragniony…, byłem przybyszem…, byłem nagi…, byłem chory…, byłem w więzieniu… (…) Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (por. Mt 25,35-36.40).

Zwróćmy uwagę, że Chrystus jako eschatologiczny sędzia nie będzie nas egzaminował z miłości do naszych bliskich – rodziców, męża, żony, dzieci… Ten rodzaj miłości jest niejako naturalny (chociaż też często niełatwy). Na końcu czasów zapyta nas o konkretną pomoc wobec „najmniejszych Jego braci”, czyli bezbronnych, najuboższych, odrzuconych, nie mogących się niczym odwdzięczyć, czasami nawet okazujących brak wdzięczności! Tego rodzaju miłość, nie tylko nakazana przez Jezusa, ale i ukazana całym Jego ziemskim życiem, będzie miarą naszej gotowości na wejście do życia wiecznego.

Czy mam świadomość, że mój los w wieczności zależy od mojego dzisiaj, od moich dzisiejszych postaw, wyborów, relacji? Jak reaguje na widok człowieka bezdomnego, pijanego, zagubionego w życiu? Czy walczę z pokusą osądu i proszę Ducha Świętego, by pomógł mi takiej osobie właściwie pomóc?