Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go (Łk 24,13-35)

Przygotowanie

  • Modląc się słowami dzisiejszej Ewangelii, dołączamy do uczniów idących do Emaus. Kleofas i jego towarzysz są dogłębnie rozbici tym, co wydarzyło się w Jerozolimie w czasie święta Paschy. Śmierć Jezusa zachwiała ich wiarą. Po drodze dołącza się do nich pewien Wędrowiec. Jego słowa oraz gesty otwierają ich oczy i na nowo napełniają ich serca żywą wiarą. Wyciszając moje serce i otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, przygotuję się na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem (w. 13) Opowiadając o zmartwychwstaniu Chrystusa, ewangelista Łukasz podkreśla, że prawda o tym wydarzeniu z wielkim trudem docierała do umysłów i serc apostołów. Mimo że kobiety, które o świcie pierwszego dnia po szabacie, udały się do grobu, powróciły z wiadomością, że ciało znikło oraz że spotkały dwóch aniołów, którzy obwieścili, iż Syn Człowieczy powstał z martwych, jak sam wcześniej zapowiadał, Jedenastu nie jest w stanie uwierzyć (por. Łk 24,11-12). Nawet Piotr, który pobiegł do grobu i na własne oczy przekonał się, że jest on pusty, wrócił jedynie „dziwiąc się temu, co się stało” (w. 12). Teraz widzimy dwóch innych uczniów, którzy przekonani, że Jezus odniósł porażkę, nie widzą sensu pozostawania w Jerozolimie i postanawiają udać się do Emaus, prawdopodobnie ich rodzinnej miejscowości. Dwa tygodnie temu celebrowaliśmy Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Czy pozwoliłem, by prawda o zwycięstwie Jezusa nad śmiercią do głębi mnie przeniknęła? Czy dostrzegam pierwsze owoce tegorocznego świętowania?
  • Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali (ww. 15-16) Emaus (dzisiaj Al-Kubajba) oddalone było od Jerozolimy o 60 stadiów (ok. 11 kilometrów). Odległość tę można było odbyć pieszo w ciągu jednego dnia. W trakcie podróży do uczniów, żywo dyskutujących o ostatnich wydarzeniach (w. 14), dołącza zmartwychwstały Jezus. Fakt, iż nie od razu Go poznają, ewangelista tłumaczy tym, iż ich oczy są przesłonięte (dosł. „były trzymane, by Go nie rozpoznali”). „Trzymającym” jest Bóg, który, jak zobaczymy, ostatecznie doprowadzi uczniów do poznania Zmartwychwstałego, ale dokona się to za pomocą Pism i znaku łamania chleba. Nasza droga wiary wiąże się ze stałym wzrastaniem, które wymaga co prawda zaangażowania z naszej strony, lecz dokonuje się według planu Boga. To od Niego ostatecznie zależy, kiedy i w jaki sposób Go poznamy. Czy jestem wyczulony na Boże prowadzenie w codziennym życiu? Czy zgadzam się na to, by to On decydował, kiedy i jak będą otwarte moje oczy?
  • A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało (w. 21) Relacjonując, co stało się z Jezusem w Jerozolimie, uczniowie podkreślają, że zawiedzione zostały ich oczekiwania. Spodziewali się bowiem, że dokona On wyzwolenia Izraela z politycznej i militarnej zależności od cesarstwa rzymskiego. Niestety nie pojęli, na czym polegała Jego misja, że poprzez swoją śmierć podarował On, nie tylko Izraelowi, ale i całemu światu, inny rodzaj wyzwolenia, a mianowicie wykupienia z niewoli grzechu. W synagodze w Nazarecie, inicjując swoją publiczną działalność, Pan odniósł do siebie słowa Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana” (4,18-19; por. Iz 61,1n; 58,6). Jak widać, uczniowie tę i wiele innych zapowiedzi postrzegali w czysto ziemskich kategoriach. Czy modląc się Słowem, daje mu pierwszeństwo i odrzucam pokusę „naginania” go do własnych wyobrażeń i oczekiwań?
  • Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego (ww. 25-27) Chwilę wcześniej Kleofas zarzucił nierozpoznanemu jeszcze Jezusowi, że jako jedyny nie wie, co się wydarzyło w Jerozolimie (w. 18). Wychodzi jednak na to, że to uczniowie nie pojęli doniosłości i sensu ostatnich wydarzeń. Jezus gani ich za to, że wybiórczo, czyli w kluczu własnych oczekiwań, czytali Pisma. Gdyby było inaczej, wiedzieliby, że Mesjasz nie miał być narodowym rewolucjonistą, lecz Barankiem bez skazy, w którego ofierze objawi się Boża chwała. Takiego właśnie Mesjasza zapowiadali zarówno Mojżesz, jak i prorocy. Męka Jezusa nie jest nieszczęśliwym zrządzeniem losu, lecz wydarzeniem, które objawia charakter Bożej miłości do człowieka, a oczyszczając nas z grzechu, otwiera nam do Niego drogę. Czy pielęgnuję w sobie wdzięczność za każdą kroplę krwi wylaną przez Jezusa na krzyżu?
  • Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu (ww. 30-31)Po dojściu do Emaus Jezus daje się zaprosić na nocleg. Podczas wieczornego posiłku wykonuje gesty, które na myśl przywołują wcześniejsze wydarzenia. Podczas pierwszego rozmnożenia chleba Pan „wziął […] pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi” (Łk 9,16). Zaś podczas Ostatniej Wieczerzy „wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże» […] Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał im, mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!»” (22,17-19). Oczy uczniów, wcześniej były jakby przesłonięte, teraz odzyskują pełną zdolność widzenia i w Towarzyszu podróży rozpoznają Jezusa, który nie jest spowity cieniem śmierci, lecz żyje. Najpełniejsze poznanie i doświadczenie Boga zostało nam dane w Eucharystii. Jakie miejsce w moim życiu zajmuje Msza Święta? Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej świadomie w niej uczestniczyć?
  • W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba (ww. 33-35) Spotkanie z żywym Jezusem całkowicie zmienia optykę uczniów z Emaus. Wydarzenia paschalne w końcu nabierają właściwego znaczenia. Dlatego Kleofas i jego towarzysz natychmiast decydują się powrócić do Jerozolimy, gdzie dowiadują się, że nie tylko oni spotkali zmartwychwstałego Pana. W rozmowie z pozostałymi uczniami podkreślają, że decydującym momentem w rozpoznaniu Jezusa, było łamanie chleba. Tak oto rodzi się Kościół, wspólnota osób, które umacniają się wzajemnym doświadczeniem wiary i karmią chlebem łamanym na pamiątkę wydarzeń Paschalnych. Przypomnę sobie osoby, które w sposób szczególny przyczyniły się mojego spotkania z Chrystusem. W chwili ciszy, własnymi słowami pomodlę się w ich intencji.

W ciągu dnia

  • Zaplanuję dzisiaj krótką adorację Najświętszego Sakramentu.

Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon (Mt 4,1-11)

Przygotowanie

  • Po chrzcie w wodach Jordanu Duch Święty zabiera Jezusa na pustynię, gdzie nie tylko będzie musiał doświadczyć kruchości ludzkiego ciała, lecz także stawić czoła kuszeniu diabła. Duchu Święty, dotykaj mojego serca, uczyń je żyzną ziemią dla dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód (ww. 1-2) Duch Święty, który zstąpił na Jezusa w wodach Jordanu (por. Mt 3,16), wyprowadza Go na „pustynię” (gr. he eremos). Chodzi o rozległy teren Pustyni Judzkiej, rozciągającej się na zachód od miejsca chrztu. Zmiana otoczenia ma bardzo konkretny cel. Chodzi o to, aby Jezus „był kuszony przez diabła” (gr. periasthenai hypo tu diabolu). Użyty tutaj czasownik peiradzo można przetłumaczyć „kusić”, ale także jako „testować, próbować”. W tle pojawia się biblijne echo wędrówki Izraela do Ziemi Obiecanej, w czasie której był on próbowany przez Boga w celu sprawdzenia jego wierności (por. Pwt 8,2). Przez czterdzieści dni i nocy Pan mierzy się z surowymi, pustynnymi warunkami oraz narastającym głodem. Fizyczne wyczerpanie i doświadczenie kruchości ludzkiej natury za chwilę staną się kontekstem, w którym sprawdzona zostanie Jego wierność wobec Ojca, który w poprzedzającej perykopie nazwał Go „Synem umiłowanym” (por. Mt 3,17). Powrócę myślami do tych sytuacji z mojego życia, w których najbardziej na jaw wyszła moja słabość i niewystarczalność. Czy miałem wtedy świadomość, że w Chrystusie nadal jestem dzieckiem Boga?
  • Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem» (w. 3) Pierwsza pokusa odwołuje się do stanu fizycznego Jezusa. „Kusiciel” (gr. ho pieradzon) zachęca Go, by ulżył cierpieniu swojego słabnącego ciała, przemieniając „kamienie” (gr. hoi lithoi) w „chleb” (gr. artoi, dosł. „chlebami”). Odniesienie do chleba jest jedynie przynętą, za którą ukrywa się niebezpieczny haczyk. W przypadku tej i kolejnej pokusy przeciwnik zaczyna od zwrotu „jeśli jesteś Synem Bożym” (gr. ei hyios ei tu theu), czyli powołuje się na synowską tożsamość Jezusa. Jako Syn Boży ma przecież absolutne prawo, by skorzystać ze swej mocy. W rzeczywistości jednak chodzi o zawrócenie Pana z trudnej drogi, którą wyznaczył dla Niego Ojciec. Jego misją nie jest przecież wykorzystywanie boskich prerogatyw dla własnej korzyści, lecz niesienie ulgi cierpiącemu człowiekowi, aż do heroicznego poświęcenia własnego życia (por. 20,28). Tożsamość dziecka Bożego nie opiera się na spektakularnych cudach, lecz na pokornej akceptacji drogi wyznaczonej przez Ojca. Czy odkryłem już moje życiowe powołanie? W jaki sposób wypełniam je na co dzień?
  • Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych» (w. 4) Jezus nie podejmuje dialogu z kusicielem, nie rozważa wszystkich „za i przeciw”, lecz cytuje jedynie starotestamentalny fragment (por. Pwt 8,3), który podkreśla, że w ludzkim życiu istnieje coś więcej niż jedynie fizyczny głód, któremu można zaradzić spożywając chleb. Na wyższym, duchowym poziomie, każdy człowiek odczuwa głód prawdy, która nadałaby sens i cel całej jego egzystencji. Pokarmem zaradzającym temu drugiemu głodowi, jest słowo, „które pochodzi z ust Boga” (gr. ekporeuomeno dia stomatos theu). Kto karmi się tym słowem, czyli poznaje je i wprowadza w swoje życie, doświadcza jego przemieniającej mocy. Popatrzę na moje spotkania ze słowem Bożym i spróbuję dostrzec ich owoce w mojej codzienności. Za co dzisiaj chciałbym szczególnie Bogu podziękować?
  • Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień» (ww. 5-6) Po pierwszej porażce diabeł zabiera Jezusa „do Miasta Świętego” (gr. eis ten hagian polin), czyli Jerozolimy i umieszcza Go „na szczycie narożnika świątyni” (gr. epi to pregyrion tu hieru; dosł. „skrzydło/małe skrzydło świątyni”). To ostatnie wyrażenie odnosi się prawdopodobnie do południowo-wschodniego narożnika dziedzińca świątynnego, który górował nad Doliną Cedronu, o wysokości ok. 90 metrów. Podobnie jak w przypadku pierwszej pokusy, celem diabła jest uderzenie w Boże synostwo Jezusa. Widząc, że Pan wcześniej zacytował fragment Prawa, kusiciel przytacza słowa z Księgi Psalmów (por. Ps 91,11-12), które wyrażają prawdę o Bożej Opatrzności. Opierając się na nich, zachęca Pana, by rzucając się w dół z narożnika świątynnego, poddał weryfikacji obietnice Ojca. Kluczem do interpretacji i zrozumienia słowa Bożego jest krzyż Chrystusa. Objawiona na nim miłosierna i ofiarna miłość „otwiera” sens każdego biblijnego fragmentu. Czy pamiętam o tym w trakcie moich spotkań ze Słowem? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę dopasowywania go do moich pragnień i wyobrażeń?
  • Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego» (w. 7) Reagując na drugą pokusę, Jezus ponownie cytuje Księgę Powtórzonego Prawa: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (por. Pwt 6,16).Historycznym kontekstem tego fragmentu był bunt Izraelitów w czasie wędrówki przez do Ziemi Obiecanej. Trudy związane z przemieszczaniem się przez surowy pustynny teren sprawiły, że niektórzy zaczęli domagać się od Boga dowodu Jego obecności wśród nich (por. Wj 17,1-7). Jezus nie powtarza tego samego błędu, nie zamienia własnej trudnej sytuacji w pretekst do wystawiania Ojca na próbę. Jest świadomy, że istnieje wyraźna granica między ufną modlitwą prośby, a zuchwałym żądaniem cudów. Czy ufam Bożej Opatrzności? Czy ową ufność potrafię zachować nawet w najtrudniejszych doświadczeniach? Czy może mierzę miłość Boga ilością spełnionych próśb?
  • Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon» (ww. 8-9) Nadchodzi punkt kulminacyjny kuszenia. Diabeł zabiera Jezusa „na bardzo wysoką Górę” (gr. eis oros hypselon lian), skąd rozciąga się widok na „wszystkie królestwa świata” (gr. pasas tas basileias tu kosmu). W rzeczywistości trudno znaleźć taką górę, stąd bardzo możliwe, że chodzi tutaj po prostu o wysoki szczyt, z którego rozciąga się rozległa panorama na przyległe krainy, jak na przykład było w przypadku Mojżesza i Góry Nebo (por. Pwt 34,1-4). Diabeł zrzuca maskę. Przypisuje sobie władzę nad światem i wprost mówi do Jezusa: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Chodzi o całkowite odrzucenie Ojca i poddanie się panowaniu kusiciela. Scena ta obnaża istotę bałwochwalstwa, czyli próby zastąpienia czci należnej Stwórcy hołdem oddawanym potędze doczesnej. Wszelkie bogactwa i wpływy są bezwartościowe, jeśli ceną za nie jest utrata relacji z Bogiem. Czy jestem tego świadomy, mając przed sobą dobra tego świata? Czy nie ma w moim życiu bożków, które odciągają mnie od Boga?
  • Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz» (w. 10) Jezus pozostaje niewzruszony. Zdecydowanie odpowiada: „Idź przecz, szatanie!” (gr. hypage satana). W podobny sposób w przyszłości zostanie potraktowany Piotr Apostoł, gdy nie będzie chciał zgodzić się z treścią pierwszej zapowiedzi męki (por. Mt 16,21-23). Okazawszy całkowitą suwerenność nad złem, Pan po raz trzeci cytuje Księgę Powtórzonego Prawa: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Pwt 6,13). Wyłącznym adresatem ludzkiego uwielbienia oraz służby jest jedyny, prawdziwy Bóg. Zaś zwycięstwo nad ciemnością zaczyna się od jasnego określenia, komu w swoim życiu oddajemy pokłon. Słowo zachęca mnie dzisiaj, bym po raz kolejny wybrał Chrystusa na jedynego Pana i Zbawiciela. Uczynię to w chwili cichej modlitwy.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, zapraszam Cię w moje wielkopostne zmagania. Umacniaj we mnie miłość do Ojca, pomóż mi radyklanie odrzucać zło.

Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami? (Łk 5,27-32)

Przygotowanie

  • Powołanie Lewiego i uczta w jego domu stają się okazją do zderzenia się dwóch wizji człowieka i Boga. Z jednej strony faryzeusze i uczeni w Piśmie, przekonani, że zewnętrzną poprawnością można zasłużyć na przychylność Boga. Z drugiej strony Jezus, wcielona Boża obecność, udzielająca się każdemu, kto ma się źle. Duchu Święty, otwieraj moje serce na prawdę dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» (w. 27) Po uzdrowieniu paralityka (por. Łk 5,17-26), Jezus przechodzi przez Kafarnaum i dostrzega „celnika” (gr. telonen), który nosi imię „Lewi” (gr. Leui). Do zadań celników należało pobieranie podatków i opłat celnych na rzecz imperium rzymskiego. Współpraca z okupantem i bogacenie się kosztem rodaków powodowały, że celnicy byli znienawidzeni przez resztę żydowskiego społeczeństwa. To właśnie na jednym z nich, Lewim, zatrzymuje się wzrok Jezusa. Łukasz używa tutaj czasownika theaomai, który sugeruje, że nie było to zwykły rzut oka, ale spojrzenie pełne uwagi. Patrząc na celnika, Jezus widzi coś więcej niż jego przeszłość, czy dotychczasową profesję. Widzi człowieka, który pogubił się w życiu, popełnił wiele błędów, lecz nadal ma szansę żyć inaczej. Dlatego Pan mówi do Lewiego: „Pójdź za Mną” (gr. akoluthei moi). Użyty w tym wyrażeniu czasownik akolutheo pojawia się także w innych fragmentach Ewangelii Łukasza (por. 9,23; 9,59; 18,22) i w pierwszym rzędzie oznacza towarzyszenie Jezusowi, bycie z Nim. Wyobrażę sobie siebie na miejscu Lewiego. Oto Jezus zatrzymuje się przy mnie i na mnie patrzy. Jego spojrzenie jest pełne czułości, współczucia i nadziei. On zna wszystkie moje upadki i słabości, lecz nie patrzy na mnie przez ich pryzmat. Chce dać mi szansę, dlatego mówi: „Bądź przy mnie”. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie w tym momencie?
  • On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł (w. 28) Reakcja Lewiego na słowa Jezusa jest natychmiastowa i bardzo radykalna. Podobnie, jak to było w przypadku powołania Piotra, Jakuba i Jana (por. 5,11), celnik zostawia „wszystko” (gr. panta). Nie chodzi tutaj jedynie o porzucenie komory celnej, lecz o zerwanie z grzeszną przeszłością. Tłumaczenie „wstał” oddaje sens czasownika anistemi („wstawać, podnosić się”), który później pojawi się w opowiadaniu o zmartwychwstaniu Chrystusa (por. Łk 24,7.46). Natomiast w greckim wyrażeniu przetłumaczonym jako „z Nim poszedł” powraca czasownik akolutheo, tym razem w formie czasu przeszłego niedokonanego (dosł. „chodził z Nim”). Opuszczając komorę celną, Lewi powstał do nowego życia, tym razem jako ten, który na stałe chce przebywać w bliskości Zbawiciela. W efekcie stanie się jednym z dwunastu filarów Kościoła i autorem jednej z Ewangelii kanonicznych. Co jeszcze muszą zostawić za sobą, żeby bardziej zdecydowanie odpowiedzieć na zaproszenie Jezusa? Czy rzeczywiście pragnę być przy Nim?
  • Lewi zaś wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych [ludzi], którzy zasiadali z nimi do stołu (w. 29) Radość nowego ucznia Jezusa jest tak wielka, że urządza dla Niego w swoim domu „wielkie przyjęcie” (gr. dochen megalen). W domu Lewiego zbiera się „spory tłum celników” (gr. ochlos polys telonon) oraz innych ludzi. Scena ta z jednej strony pokazuje, że spotkanie z Chrystusem nie prowadzi do izolacji, lecz otwiera serce na innych. Były celnik po raz pierwszy staje się świadkiem Zbawiciela. Z drugiej strony, uczta w domu Lewiego jest pierwszą z kilku uczt opisanych w Ewangelii Łukasza, w czasie których Jezus zasiada do stołu i przebywa między ludźmi. W starożytności, jeszcze bardziej niż dzisiaj, wspólne spożywanie posiłków było symbolicznym podkreśleniem przyjaźni, wspólnoty losu, a nawet przymierza. Istotą Jezusowej misji jest poszukiwanie tego, co zginęło. Dlatego nie dokonuje On selekcji osób, które mają prawo mieć z Nim kontakt, lecz prezentuje maksymalną otwartość na każdego napotkanego człowieka. Czy potrafię dzielić się radością Ewangelii z innymi? Czy naśladuje Jezusa w Jego otwartości i wyrozumiałości?
  • Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» (w. 30) Odmienną postawę prezentowali faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy rygorystycznie przestrzegali rytualnej czystości, a ta zakazywała kontaktu z osobami uznanymi za grzeszników. Dlatego wspólnota stołu Jezusa z celnikami jest według nich nie do przyjęcia. Na tym etapie nie są jeszcze gotowi bezpośrednio skrytykować Pana, dlatego zadają pytanie Jego uczniom. Jako że celnicy uważani byli powszechnie za grzeszników, wyrażenie „z celnikami i grzesznikami” (gr. meta ton telonon kai hamartalonon), można przetłumaczyć także jako „z celnikami i innymi grzesznikami”. Widzimy tutaj wyraźny kontrast między radosną otwartością Lewiego a zamkniętą, pełną religijnych uprzedzeń postawą ówczesnych elit religijnych. Kogo dzisiaj bardziej przypominam? Faryzeuszy, surowo oceniających innych i odmawiających im prawa do zbawienia, czy może jednak Lewiego, który każdego chce przyprowadzić do Jezusa?
  • Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników» (ww. 31-32) Chociaż pytanie faryzeuszy i uczonych w Piśmie zostało skierowane bezpośrednio do uczniów, Jezus jest świadomy, że tak naprawdę to On jest celem krytyki. Dlatego odpowiada, posługując się nawiązaniem do świata ludzkich chorób. Zestawia ze sobą „zdrowych” (gr. hoi hygiainontes) i tych, „którzy źle się mają” (gr. hoi kakos echontes). Zadaniem „lekarza” (gr. ho iatros) jest leczyć chorych. Nie da się tego czynić na odległość. By wydać diagnozę i zalecić odpowiednią terapię potrzebne jest spotkanie lekarza i chorego. W ten sposób Jezus pokazuje swoim oponentom, że Jego obecność wśród celników i grzeszników nie jest błędem, lecz realizacją misji ratunkowej. By nie było wątpliwości, co do znaczenia Jego słów, Pan dalej mówi, że Jego zaproszenie nie jest skierowane sprawiedliwych, lecz do grzeszników. Zatrzymam się nad moimi słabościami i zranieniami, spróbuje je nazwać i z ufnością oddam w ręce Jezusa, boskiego Lekarza.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, dziękuję Ci za radość i pokój, które wypływają z każdego spotkania z Tobą. Pokaż mi, w jaki sposób dzielić się nimi z moimi braćmi.

Przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego (Mt 9,14-15)

Przygotowanie

  • Liturgia słowa przytacza dzisiaj krótki, ale jakże ważny fragment Ewangelii Mateusza. Na pierwszy rzut oka chodzi o zasadność przeżywania postu. W istocie jednak, odpowiadając na pytanie uczniów Jana Chrzciciela, Jezus dotyka fundamentów naszej wiary. Duchu Święty, przyjdź i pomóż mi otworzyć się na dzisiejsze Słowo.

Punkty do medytacji

  • Wtedy podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?» (w. 14) Opisując początek publicznej działalności Jezusa, ewangelista wspomniał, że nastąpił on, gdy Jan Chrzciciel został uwięziony (por. Mt 4,13). Jak widzimy w dzisiejszym tekście, nie oznaczało to nagłego rozproszenia się uczniów Chrzciciela. Część z nich przyłączyła się do Jezusa (por. J 2,35-37), inni zaś w dalszym ciągu kultywowali surowe nauczanie swojego mistrza (por. Mt 3,4; 11,18). Ci ostatni, dowiedziawszy się o gościnie w domu celnika Mateusza (9,9-13), przychodzą do Pana i zadają Mu pytanie. Podobnie jak i faryzeusze, uczniowie Jana „dużo” (gr. polla) poszczą. Tymczasem uczniowie Jezusa „nie poszczą” (gr. u nesteuusin). Nie chodzi tutaj o post wymagany przez Prawo w Dniu Pojednania (por. Kpł 16,29.31), ale o dodatkowe zwyczaje pobożnościowe, które praktykowane były przez bardziej ortodoksyjne ugrupowania żydowskie. Ponadto, pytanie uczniów Jana wpisuje się w wątpliwości chwilę wcześniej wyrażone przez faryzeuszy, którzy krytykowali Pana za zasiadanie do stołu z celnikami i grzesznikami (por. 9,11). Obydwie grupy, mocno zakorzenione w tradycji starotestamentalnej, mają wyraźną trudność ze zrozumieniem postawy Jezusa i Jego otoczenia. Nie dostrzegając w Nim Mesjasza, nie potrafią otworzyć się na przyniesioną przez Niego nowość. Słowo pokazuje mi dzisiaj, że praktyki postne nie są jedynie narzędziami chrześcijańskiej ascezy, lecz są mocno zakorzenione w zbawczym dziele Syna Bożego. Bez poznania Jezusa i zrozumienia głoszonej przez Niego Ewangelii, szybko mogą się stać duchową pułapką, zamykającą na życie wypływające z Krzyża. Zatrzymam się na chwilę nad tą prawdą. Spróbuję zobaczyć, na ile mój post (np. piątkowy) związany jest z przeżywaniem relacji łączącej mnie z Chrystusem.
  • Jezus im rzekł: «Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć (w. 15) Odpowiadając, Jezus posługuje się obrazem „pana młodego” (gr. ho nymfon; dosł. „oblubieniec”), zaczerpniętym z tekstów prorockich, gdzie metaforyka zaślubin wykorzystywana była w zapowiedziach mesjańskich: „Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec [ho nymfios, LXX] weseli się z oblubienicy [he nymfe, LXX], tak Bóg twój tobą się rozraduje” (Iz 62,5). „Goście weselni” (gr. hoi hyioi tu nymfonos, dosł. „synowie pana młodego”), czyli uczniowie Jezusa, boskiego Oblubieńca, są uczestnikami mesjańskich godów. Nie jest to zatem dla nich odpowiedni czas, by „się smucić” (gr. penthein, „płakać, opłakiwać”). Jezus dopowiada jednak, że nadejdzie moment, gdy „zabiorą” (gr. aparthe) pana młodego. W ten zawoalowany sposób Pan zapowiada swoją mękę (por. Iz 53,8), która dla uczniów będzie wydarzeniem druzgoczącym. Męka krzyżowa Syna Bożego była czymś rzeczywistym. Jezus w swym człowieczeństwie naprawdę cierpiał i prawdziwie doświadczył śmierci. Zaplanuję uczestnictwo w wielkopostnych nabożeństwach Drogi Krzyżowej i Gorzkich żali, bym choć trochę mógł odczuć autentyczny smutek związany z ceną, jaką Pan zapłacił za mój grzech.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Kto chce zachować swoje życie, straci je (Łk 9,22-25)

Przygotowanie

  • W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Łukasza Jezus po raz pierwszy zapowiada swoją mękę i zmartwychwstanie oraz prezentuje warunki, które należy spełnić, by być Jego uczniem. Wyciszę i uspokoję moje serce, otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, z uwagą wsłucham się w Słowo.

Punkty do medytacji

  • I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie» (w. 22) Jezus po raz pierwszy otwarcie zapowiada uczniom swoją mękę. Użycie słowa „musi” (gr. dei; dosł. „jest konieczne”), podobnie jak w wielu innych miejscach u Łukasza (por. Łk 4,43; 13,33; 17,25; 19,5; 22,37; 24,7.26.44), wskazuje na konieczność wypełnienia się Bożego planu zbawienia. Mesjasz będzie cierpiał nie dlatego, że tak a nie inaczej potoczą się Jego losy, lecz ponieważ właśnie w ten sposób Bóg postanowił zbawić człowieka. Obraz cierpiącego Mesjasza odbiegał od ówczesnych wyobrażeń, według których miał On być kimś w rodzaju rewolucjonisty, który przywróci wolność Izraelowi. Sami uczniowie mieli problem z przyjęciem tej prawdy (por. Łk 9,45; 18,34). Zapowiedź odrzucenia Syna Człowieczego „przez starszyznę” (gr. apo ton presbyteron), „arcykapłanów” (gr. archiereon) i „uczonych w Piśmie” (gr. grammateon) podkreśla, że główny opór wobec misji Mesjasza wyjdzie ze strony ówczesnych elit religijnych. Warto zwrócić uwagę, że tragiczna wizja krzyża nie stanowi tutaj ostatecznego końca, gdyż Pan deklaruje, że „trzeciego dnia zmartwychwstanie” (gr. te trite hemera egerthenai). Pascha Jezusa stoi w centrum chrześcijańskiej wiary. Ku niej prowadzi cała starotestamentalna historia. Z niej także wypływa zbawienie całego świata. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy zatrzymuję się nad męką Chrystusa? Czy pozwalam, by wchodził On także w moje cierpienie i śmierć, aby w ten sposób prowadzić mnie do pełni życia?
  • Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje (w. 23) Rozszerzając swoją wypowiedź na „wszystkich” (gr. pantas), Jezus formułuje uniwersalne warunki pójścia za Nim. Kto chce być Jego uczniem, ma „zaprzeć się samego siebie” (gr. arnesasto heauton), czyli zrezygnować z własnych ambicji i podporządkować swoje życie Bożej woli. Kolejnym warunkiem jest codzienne niesienie „krzyża” (gr. ho stauros), co oznacza zgodę na trudy i cierpienie związane z przynależnością do Chrystusa (por. Ga 2,19-20; 5,24). Trzecim warunkiem jest „naśladowanie” (gr. akolutheo; dosł. „towarzyszyć”) Pana, które swój początek bierze w przebywaniu w Jego obecności. Powyższe warunki raczej nie należą do najprostszych, dlatego Jezus nie narzuca ich siłą, lecz zaprasza do podjęcia dobrowolnej decyzji – „jeśli ktoś chce” (gr. ei tis thelei). Jaka jest moja odpowiedź na zaproszenie Chrystusa? Czy jestem gotowy wypełniać Bożą wolę, nawet jeśli wiąże się to z ryzkiem cierpienia, odrzucenia, a nawet śmierci?
  • Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa (w. 24) Aby pomóc słuchaczom w podjęciu właściwej decyzji odnośnie do przedstawionych wcześniej warunków, Jezus wypowiada zdanie wyrażające paradoks chrześcijańskiej egzystencji. Kto unika krzyża, pragnąc „zachować swe życie” (gr. ten psychen auto sosai), czyli kontynuować skoncentrowanie na sobie i swoich pragnieniach, „straci je” (gr. apolesei auten). Kurczowe trzymanie się doczesności i skupienie na własnych planach i potrzebach nieuchronnie prowadzi do duchowej pustki oraz utraty sensu istnienia. Kto jednak krzyż przyjmuje, rezygnując z życia dla siebie ze względu na Syna Człowieczego, życie „zachowa” (gr. sosei, por. Łk 17,33). Gdy patrzę na moje decyzje i postawy, w czym najbardziej upatruję zabezpieczenie czy ratunek dla mojego życia? Co dzisiaj jest moim krzyżem, czyli trudem, który podejmuję, by być wiernym Ewangelii? Porozmawiam o tym z Panem.
  • Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? (w. 25) Na końcu dzisiejszej perykopy Jezus stawia retoryczne pytanie, które demaskuje iluzję materialnego sukcesu i ziemskiej potęgi. Istnieje dramatyczny kontrast pomiędzy przemijającym bogactwem całego wszechświata, a nieskończoną wartością ludzkiej duszy. Wyrażenie „cały świat zyska” (gr. kardesas ton kosmon cholon) oznacza osiągnięcie wszystkiego, czego pragnie ludzkie ego: władzy, bogactwa, sławy i absolutnego bezpieczeństwa. Jeśli ceną za ten „triumf” jest moralny kompromis i odrzucenie Boga, człowiek niszczy swoją najgłębszą tożsamość. Użyty w greckim tekście czasownik „zatraci” (gr. apolesas) wskazuje na wieczną ruinę, której nie zrekompensują żadne ziemskie osiągnięcia ani zgromadzone dobra. Prawdziwą miarą życiowego sukcesu nie jest to, co człowiek posiada, lecz to, kim staje się w oczach Stwórcy. Czym świat najczęściej mnie kusi? Z czego najtrudniej jest mi zrezygnować?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoją mękę, za każdą kroplę krwi, którą wylałeś dla mojego zbawienia.