21 Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie». 22 Rzekł do niego Juda, ale nie Iskariota: «Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?» 23 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. 24 Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. 25 To wam powiedziałem, przebywając wśród was. 26 A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.
Przygotowanie
Trwa rozmowa w Wieczerniku. Jezus, przygotowując uczniów na swoje odejście, ukazuje im głębię relacji opartej na miłości. To właśnie miłość, wyrażająca się w wierności Jego słowu, otwiera ludzkie serce na niezwykłą obecność Boga. Zbawiciel daje także obietnicę Parakleta, który będzie nieustannym wsparciem i przewodnikiem rodzącego się Kościoła. Wyciszę moje serce, otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, wzbudzę w sobie pragnienie przyjęcia dzisiejszego Słowa.
Punkty do medytacji
Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie» (w. 21) Jezus wyjaśnia uczniom, że miłość do Niego nie może ograniczać się jedynie do ulotnego uczucia czy ustnej deklaracji. Jej prawdziwym sprawdzianem jest wierność Jego przykazaniom (gr. he entole). Realizuje się ona w zwykłym, codziennym życiu. Trwanie w słowie Pana rodzi niesamowite konsekwencje. Pierwszą z nich jest szczególne doświadczenie miłości Ojca. Na owym doświadczeniu można budować życie, którego wartość jest niezależna od zmiennych opinii świata. Jezus obiecuje także, że miłość wyrażająca się w posłuszeństwie Jego nauce, niekiedy bardzo wymagającym, zostanie wynagrodzona jeszcze większym poznaniem Jego samego. Zastanowię się nad tym, czym w praktyce jest dla mnie miłość do Jezusa. Czy potrafię ją wyrazić w codziennych, drobnych wyborach i trzymaniu się Jego nauki, zwłaszcza wtedy, gdy bywa to trudne?
W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy (w. 23) Jezus odpowiada na wątpliwości Judy Tadeusza (w. 22), wskazując, że objawienie Boga nie dokonuje się w spektakularny sposób przed całym światem, ale w ciszy i głębi serca ucznia, który miłuje. Użyty tu grecki rzeczownik he mone, przetłumaczony jako „mieszkanie”, oznacza stałe przebywanie, zakorzenienie. Bóg Ojciec i Syn Boży pragną uczynić z wnętrza człowieka swój prawdziwy dom. W ten sposób ludzkie serce może stać się prawdziwym sanktuarium, czyli przestrzenią przebywania Boga. Ta obecność jest wielkim darem, a jednocześnie zobowiązaniem. Czy mam świadomość, że moje serce jest mieszkaniem samego Boga? Jak na co dzień dbam o moje „wewnętrzne sanktuarium”?
To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem (ww. 25-26) Wobec ludzkiej słabości, lęku i niepamięci uczniowie nie zostaną pozostawieni samym sobie. W dalszej części swojej wypowiedzi Jezus zapowiada Ducha Świętego, używając terminu „Paraklet” (gr. ho parakletos, „pocieszyciel, obrońca, adwokat”). Jego zadaniem będzie „nauczanie” (gr. didasko) i „przypominanie” (gr. hypomimnesko). Nie chodzi tu jedynie o odświeżenie w pamięci uczniów historycznych faktów z życia Nauczyciela czy kolejnych elementów Jego nauki, ale o głębokie, wewnętrzne zrozumienie przyniesionego przez Niego objawienia w konkretnych sytuacjach życiowych. To dzięki Duchowi Świętemu Ewangelia jest wciąż żywa i aktualna w życiu kolejnych pokoleń chrześcijan. W jakich momentach najczęściej proszę Ducha Świętego o światło? Czy potrafię wsłuchiwać się w Jego głos, zwłaszcza gdy muszę podjąć ważną decyzję?
W ciągu dnia
Będę powtarzał cichą modlitwę: „Duchu Święty, przypominaj mi dzisiaj słowa Jezusa i ucz mnie prawdziwej miłości do mojego Zbawiciela”.
1 Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! 2 W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. 3 A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. 4 Znacie drogę, dokąd Ja idę». 5 Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» 6 Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. 7 Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». 8 Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». 9 Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? 10 Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. 11 Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie — wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! 12 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.
Przygotowanie
Rozmawiając z uczniami podczas Ostatniej Wieczerzy, Jezus posługuje się obrazami drogi, prawdy i życia, by odkryć przed nimi tajemnicę swojej Osoby. On sam jest najpełniejszym objawieniem prawdy o Ojcu. W swoim Synu Ojciec przychodzi do każdego człowieka, by obdarzyć go przybranym synostwem. Duchu Święty pomóż mi otworzyć się na światło dzisiejszego Słowa!
Punkty do medytacji
Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (w. 1) Wieczerza spożywana tuż przed świętem Paschy w wielu miejscach stanowiła nie lada wyzwanie dla uczniów Jezusa. Najpierw Pan sam obmył nogi wszystkim, którzy przebywali w Wieczerniku. Następnie nawiązując do powyższego gestu, zachęcił uczniów, by Jego wzorem służyli sobie nawzajem. Judasz Iskariota okazał się być zdrajcą, nawet sam Piotr otrzymał od Jezusa zapowiedź, że już niedługo trzykrotnie się Go zaprze. Mało tego, Pan zapowiedział również, że jeszcze tylko przez krótki czas będzie z uczniami. W serca apostołów wkradła się rozterka i niepokój. W takim właśnie kontekście padają słowa przytoczone na początku dzisiejszej perykopy: „Niech się nie trwoży [gr. me tarassestho] serce wsze”. Źródłem, z którego uczniowie mają czerpać odwagę, jest wiara. Podobnie jak wiara i ufność w opiekę Boga Jedynego przez wieki była trwałym fundamentem, na którym mogło opierać się życie Izraela, tak teraz wiara w Jezusa – syna Bożego może zachować uczniów w obliczu nachodzących trudnych wydarzeń. Przypatrzę się swojemu sercu, w jaki sposób reaguję, gdy staje naprzeciwko bolesnych doświadczeń. Czy potrafię czerpać nadzieję i siłę w relacji łączącej mnie z Chrystusem?
W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (ww. 2-3) Rozstanie Jezusa z uczniami będzie dwukrotne. Najpierw dojdzie do niego w chwili Jego śmierci na Golgocie. Następnie, gdy tragedię Męki rozświetli blask zmartwychwstania, Pan powróci do Ojca. To ostatnie rozstanie będzie dopełnieniem dzieła zbawienia. Jak zapowiada Jezus, Jego powrót do Ojca będzie łączył się z przygotowaniem „miejsca” (gr. ho topos) dla uczniów. Bóg w wieczności oczekuje każdego człowieka, dla każdego ma „mieszkanie” (gr. he mone), czyli trwałe miejsce przebywania. Dookreślenie „wiele” (gr. pollai) nie oznacza, że liczba mogących doświadczyć szczęścia niebieskiego jest ograniczona. Chodzi raczej o fakt, że sama gotowość ze strony Boga, by przyjąć w wieczności człowieka, musi jeszcze spotkać się z odpowiednią postawą ze strony tego ostatniego. Zbawienie, które spłynie z Krzyża będzie niezasłużonym darem, lecz ów dar wymaga przyjęcia na drodze codziennej wiary. Ile jest we mnie zdecydowania, by każdego dnia iść za Jezusem? W jakiś sposób pielęgnuję w sobie świadomość, że moim ostatecznym przeznaczeniem jest dom Ojca?
Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» (ww. 4-5) Słowa Jezusa o Jego odejściu do Ojca i przygotowaniu miejsca dla uczniów w Jego domu brzmią zagadkowo. Dzisiaj, patrząc z perspektywy wydarzeń paschalnych, szybko odnajdujemy ich sens. Jednakże dla zgromadzonych w Wieczerniku stanowiły one niemałe wyzwanie. Nic zatem dziwnego, że padają pytania. Ewangelista zanotował słowa Tomasza, który także w dzień zmartwychwstania w dociekliwy, wręcz nieufny sposób zareaguje na wieść, że Chrystus żyje. W postawie apostoła możemy dostrzec prawdę o naszej własnej naturze. Nie lubimy sytuacji niedopowiedzianych. Chcąc poznać zawczasu, co i jak ma się wydarzyć w naszym życiu, ulegamy pokusie kontrolowania wydarzeń. Tymczasem na drodze wiary nie wszystko musi być jasne od początku. Wiara tym się różni od wiedzy, że przyjmując Boga zgadzamy się, by nie wszystko od razu zostało przed nami odkryte. Gdy Bóg powoływał Abrahama, nie zapowiedział mu ze szczegółami, jak będzie wyglądało jego życie: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę [dosł. „sprawię, że zobaczysz”]” (Rdz 12,1). Zamiary Boga odsłaniają się przed nami stopniowo, gdy dzień po dniu kroczymy za Jego wezwaniem. Czy mam w sobie ufność w prowadzenie Boga? Czy pozwalam, by zaskakiwał mnie i stopniowo dawał zrozumienie?
Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście» (ww. 6-7) W typowy dla Janowej Ewangelii sposób Jezus odpowiada na pytanie Tomasze nie wprost, lecz wyłuskując ze słów apostoła jedno słowo, którym następnie posługuje się, by przekazać swoją naukę. Tym razem jest to słowo „droga” (gr. he hodos), które wraz z pozostałymi określeniami – „prawda” (gr. he aletheia), „życie” (gr. he dzoe) – opisuje tajemnicę Syna Bożego w odniesieniu do Jego zbawczej misji. Jezus jest „drogą”, gdyż przez Niego człowiek odzyskuje dostęp do Boga (J 10,7-9). Jako odwieczne Słowo, które „zamieszkało wśród nas” (1,14), jest On również „prawdą”, co oznacza, że całym sobą objawia Ojca oraz Jego zamysł miłości wobec każdego człowieka. Wreszcie, Jezus jest „życiem”, gdyż został posłany przez Ojca, by dać ludziom udział w boskiej komunii życia i miłości. Zatrzymam się przez chwilę nad użytymi przez Pana obrazami „drogi”, „prawdy” i „życia”. Który z nich dzisiaj najbardziej do mnie przemawia?
Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy» (w. 8) Jak nowe i zaskakujące są kolejne wypowiedzi Jezusa i ile mieści się w nich nowości, świadczy reakcja kolejnego apostoła, Filipa. Być może jak wielu innych oczekiwał On, że Pan w którymś momencie dokona teofanii na wzór wielkich objawień Boga w Starym Testamencie. W Księdze Wyjścia naród wybrany na własne oczy ujrzał potęgę Boga: „Trzeciego dnia rano rozległy się grzmoty z błyskawicami, a gęsty obłok rozpostarł się nad górą i rozległ się głos potężnej trąby, tak że cały lud przebywający w obozie drżał ze strachu. Mojżesz wyprowadził lud z obozu naprzeciw Boga i ustawił u stóp góry. Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i unosił się z niej dym jak z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. Głos trąby się przeciągał i stawał się coraz donośniejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród gromów” (Wj 19,16-19). Jakie wyobrażenie Boga noszę w swoim sercu? Który z Jego przymiotów jest dla mnie szczególnie ważny?
Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł (ww. 9-10) Objawienie, które przynosi Jezus, nie przeczy potędze Boga, która wielokrotnie ukazała się w dziejach starotestamentalnego Izraela, ale ukierunkowane jest na podkreślenie Jego bliskości, czułości i troski. Bóg Izraela, który chce dać się poznać także innym narodom, oczekuje czegoś więcej niż trwogi i lęku swoich wyznawców. Stąd rewolucyjne stwierdzenie Pana: „Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14,9). Pojawiający się w tym miejscu grecki czasownik horao można przetłumaczyć także jako „poznać, pojąć, zrozumieć”. Przyjęcie ludzkiej natury przez Syna Bożego nie jest rodzajem boskiego kaprysu, ale ma na celu dać człowiekowi najpełniejszą szansę poznania osobowej i relacyjnej natury Boga. Dzięki temu każdy wierzący może zrozumieć, że w oczach Najwyższego jest kimś więcej niż jedynie posłusznym sługą. Poprzez wiarę i relację łączącą nas z Chrystusem stajemy się tym, kim mieliśmy być o samego początku – przybranymi dziećmi Boga. Zatrzymam się na chwilę nad prawdą o moim dziecięctwie Bożym. Spróbuje dostrzec, jakie konsekwencje z niej wynikają, jaką nowość może ona wnieść w moje codzienne życie.
W ciągu dnia
Będę powtarzał cichą modlitwę: „Panie Jezu, objawiaj mi bliskość i czułość Ojca”.
25 A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. 26 Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». 27 Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
Przygotowanie
Liturgia słowa dzisiejszej uroczystości przenosi nas na Golgotę. Tuż przed swoją śmiercią Jezus ustanawia Maryję Matką Kościoła. Od tej chwili jej macierzyńska miłość i opieka stale towarzyszyć będą kolejnym pokoleniom wierzących. Wyciszę się wewnętrznie i poproszę Ducha Świętego, by otworzył mnie na bogactwo dzisiejszego Słowa.
Punkty do medytacji
A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena (w. 25) Obecność kilku kobiet pod Krzyżem stanowi dowód ich niezachwianej wierności w momencie, w którym większość uczniów Jezusa opuściła. Ewangelista precyzyjnie wymienia te postaci, począwszy od Maryi, matki Jezusa, która właśnie w tym momencie przeżywa ostateczne wypełnienie się słów starca Symeona: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą – a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2,35). Wywyższenie Jezusa na Golgocie jest wynikiem sprzeciwu religijnych elit żydowskich wobec czynionych przez Niego znaków i głoszonej przez Niego nauki. Paradoksalnie ci, którzy, patrząc po ludzku, byli najlepiej do tego przygotowani, nie rozpoznali w Jezusie z Nazaretu obiecanego przez proroków Mesjasza. Od tej pory krzyż Pana będzie „znakiem sprzeciwu”, czyli wydarzeniem, które w każdym pokoleniu będzie wzbudzać oburzenie tych, którzy w zatwardziałości serca i przekonaniu o swojej racji, będą odrzucać rękę miłosiernego Ojca. Maryja, jest niemym uczestnikiem męki swojego Syna. Fakt, iż w tej trudnej chwili nie wypowiada żadnych słów, nie oznacza bynajmniej, że jej uczestnictwo jest bierne. Bolejące serce matki, patrzącej na śmierć Tego, którego wydała na świat, jest ostateczną konsekwencją słów wypowiedzianych w chwili zwiastowania: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38). Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy patrzę na krzyż Chrystusa? Czy potrafię wzorem Maryi, być wiernym Bogu do końca, także w chwilach największego cierpienia?
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (ww. 26-27) Grupka osób towarzyszących Jezusowi w Jego cierpieniu składała się nie tylko z Maryi i kilku kobiet. Obok swej matki Pan zobaczył także „ucznia, którego miłował” (gr. ton matheten hon agapa). Z wysokości krzyża Syn Boży mógł patrzeć na niewielką wspólnotę rodzącego się Kościoła. Ewangelista podkreśla bliskość obydwu rzeczywistości – z jednej strony „Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29), z drugiej ci, którzy do końca przy Nim trwają. Szczególne miejsce zajmuje Maryja. Krzyż Jezusa gromadzi wokół siebie wspólnotę odkupionych, a Jego matka jest pierwszą, która uczestniczy w cierpieniu swojego Syna, jednocześnie dając przykład niezachwianej wierności wobec Bożego słowa. Nic zatem dziwnego, że Pan właśnie pod opiekę Maryi przekazuje umiłowanego ucznia. Ten ostatni symbolizuje wszystkich wierzących, którzy w Maryi z Nazaretu znajdują swoją Matkę, opiekunkę i pośredniczkę łask płynących z Chrystusowego krzyża. W ten sposób wypełnia się najstarsza obietnica zbawienia, dana przez Boga tuż po upadku pierwszych ludzi (por. Rdz 3,15). Podczas gdy potomkowie Ewy nieustannie doświadczali w sobie niewoli grzechu, „synowie” Niewiasty-Maryi w Chrystusie dostąpią wolności dzieci Bożych. Zatrzymam się na chwilę nad obrazem Maryi wpatrzonej w umierającego Syna i otoczonej przez niewiasty oraz umiłowanego ucznia. Spróbuję dostrzec w nim światło na moje przeżywanie Kościoła, wspólnoty grzeszników odkupionych przez Krzyż, kryjących się pod płaszczem matki Syna Bożego i od Niej uczących się bycia sługą Słowa.
W ciągu dnia
Pomodlę się Litanią Loretańską do Najświętszej Maryi Panny, indywidualnie lub uczestnicząc w parafialnym Nabożeństwie Majowym.
1 Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! 2 W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. 3 A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. 4 Znacie drogę, dokąd Ja idę». 5 Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» 6 Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
Przygotowanie
Podczas Ostatniej Wieczerzy, w obliczu zbliżającej się Męki, Jezus umacnia serca uczniów i nakreśla przed nimi perspektywę ponownego spotkania na końcu czasów. Ukazuje także kolejne aspekty swojej mesjańskiej tożsamości – Jezus bowiem jest „drogą i prawdą, i życiem”. Duchu Święty, oto moje serce, przygotuj je na dar dzisiejszego Słowa!
Punkty do medytacji
Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (w. 1) Chwilę wcześniej Jezus zapowiedział uczniom swoje niedalekie odejście: „Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie” (J 13,33). Teraz, chcąc bezpośrednio przygotować uczniów na dramatyczne wydarzenie Męki, Pan mówi: „niech się nie trwoży serce wasze”. W tekście greckim pojawia się tutaj grecki czasownik tarasso („doznawać zmieszania, doznawać niepokoju, trwożyć się”), który również w innych miejscach Czwartej Ewangelii opisuje silne przeżycia związane z bliskością śmierci. Widząc Marię i innych Żydów płaczących z powodu śmierci Łazarza, Jezus się „rozrzewnił” (gr. etaraksen, 11,33). Gdy po uroczystym wjeździe do Jerozolimy Pan rozeznał, że właśnie nadeszła godzina uwielbienia Syna Człowieczego, zacytował słowa Psalmu: „Teraz dusza moja doznała lęku [gr. tetaraktai] i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnieod tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę” (12,27; por. Ps 6,4). Zaś już podczas Ostatniej Wieczerzy, zapowiadając zdradę Judasza Jezus „wzruszył się do głębi [gr. etarahthe] i oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda” (J 13,21). Pan dobrze wie, że to, co ma się z Nim wydarzyć, dogłębnie wstrząśnie uczniami, dlatego zachęca ich, by tym bardziej nie utracili swej wiary. Jak będąc synami Izraela, wierzą w Boga Jedynego, tak niech tę sama wiarę i ufność do końca pokładają w Jego Synu. Przypomnę sobie sytuacje, w których doznałem głębokiego niepokoju. Czy szukałem wtedy umocnienia w relacji łączącej mnie z Chrystusem?
W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce (w. 2) Śmierć krzyżowa Jezusa nie będzie jedynym momentem, kiedy uczniowie doświadczą Jego odejścia. Również po wydarzeniach paschalnych, kiedy Pan przez pewien czas będzie ukazywał się w swoim uwielbionym ciele, nadejdzie chwila ponownego rozstania, gdy powróci do Ojca. W innym momencie Ostatniej Wieczerzy Jezus powie: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca” (16,28). Powrót do Ojca będzie zwieńczeniem ziemskiej misji Syna. Wyrażenie „dom Ojca” (gr. te oikia tu patros) oznacza nie tylko niebo, czyli przestrzeń wiecznego przebywania Boga, lecz również boską komunię życia i miłości. Wracając do Ojca w swoim chwalebnym człowieczeństwie, Jezus otworzy przed każdym człowiekiem drogę do uczestnictwa w owej komunii. Ponadto, w tekście greckim przetłumaczonym jako „mieszkań wiele” pojawia się rzeczownik he mone, który pochodzi od czasownika meno, oznaczającego „pozostawiać, trwać, istnieć”. Nie chodzi zatem o przejściowe, ale trwałe, docelowe miejsce pobytu. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że Bóg czeka na mnie w wieczności? Jakie konsekwencje może mieć ten fakt dla mojego przeżywania codzienności?
A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (w. 3) Przygotowywanie „miejsca” (gr. ho topos) w domu Ojca w praktyce będzie polegało na żywym zaangażowaniem się Jezusa w ziemskie życie Jego uczniów. Mimo że w swoim uwielbionym ciele będzie u Ojca, ani na moment nie zostawi ich samym sobie, gdyż będzie dawał im swoją zbawczą obecność na nowy sposób. Wraz z Ojcem pośle uczniom Ducha Świętego, który sprawi, że wszędzie tam, gdzie będą zbierać się w Jego imię, On będzie pośród nich: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Doświadczają tego kolejne pokolenia chrześcijan, odkrywając moc słowa Pana, karmiąc się Jego eucharystycznym Ciałem i tworząc Jego mistyczne Ciało, którym jest Kościół, żywa świątynia Boga w świecie. Kiedyś stanę przed powracającym w chwale Chrystusem. Nie wiem, kiedy to nastąpi, ale nie muszę lękać się tego spotkania, gdyż Pan również teraz jest przy mnie i chce prowadzić mnie przez moje życie. W jakim stopniu opieram moją wiarę na trójnogu Bożego słowa, sakramentów i wspólnoty Kościoła?
Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?». Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (ww. 5-6) Odpowiadając na pytanie Tomasza, Jezus po raz szósty w Janowej Ewangelii posługuje się sformułowaniem „Ja jestem…”, by ukazać prawdę o sobie. Wcześniej powiedział, że jest „światłością świata” (J 8,12; 9,5), „bramą” (10,9), „dobrym pasterzem” (10,11.14), „zmartwychwstaniem i życiem” (11,25). Zaś w dalszej części Ostatniej Wieczerzy ukaże siebie jako „prawdziwy krzew winny” (15,1.5). Warto zwrócić uwagę, że Pan w dzisiejszym fragmencie nie mówi ja wskazuję drogę, ja przekazuję prawdę, czy ja daję życie, ale wszystkie powyższe określenia odnosi bezpośrednio do siebie. Każde z nich wskazuje na jakiś element Jego tożsamości. Jezus jest „drogą” (gr. he hodos), gdyż przez Niego człowiek odzyskuje dostęp do Boga (10,7-9). Jako odwieczne Słowo, które „zamieszkało wśród nas” (1,14), jest On również „prawdą” (gr. he aletheia), co oznacza, że całym sobą objawia Ojca oraz Jego zamysł miłości wobec każdego człowieka. Wreszcie, Jezus jest „życiem” (gr. he dzoe), gdyż został posłany przez Ojca, by dać ludziom udział w boskiej komunii życia i miłości. Zatrzymam się przez chwilę nad użytymi przez Pana obrazami „drogi”, „prawdy” i „życia”. Który z nich dzisiaj najbardziej do mnie przemawia?
W ciągu dnia
Będę powtarzał modlitwę: „Jezu Chryste, posyłaj mi swojego Ducha, niech pomaga mi odkrywać Twoją zbawczą obecność w moim życiu”.
16 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. 17 Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie. 18 Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz [trzeba], aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę. 19 Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście gdy się stanie, uwierzyli, że JA JESTEM. 20 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał».
Przygotowanie
W Janowej relacji z Ostatniej Wieczerzy Jezus obmywa uczniom nogi, by ukazać sens nadchodzącej Męki (J 13,1-11). Wyjaśniając ten znak, zachęca ich, by uczyli się od Niego, że ofiarna miłość bliźniego jest drogą błogosławionych. Pojąć to może jedynie ten, kto całkowicie podda się Jezusowemu słowu. Otworzę się na obecność Ducha Świętego, pozwolę, by dokonał we mnie aktualizacji dzisiejszego Słowa.
Punkty do medytacji
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie (ww. 16-17) Chwilę wcześniej Jezus obmył uczniom nogi, czyli wykonał prorocki gest, który objaśniający sens zbliżającej się Męki, w czasie której stanie się Sługą wszystkich ludzi (Flp 2,6-9). Jego bezwarunkowa i ofiarna miłość przyniesie zbawcze owoce dla całego świata, a dla uczniów będzie paradygmatem ich postępowania: „Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi” (J 13,14). W starożytności ci, którzy szli za konkretnym nauczycielem, byli zobowiązani, by mu służyć. Podobnie było z wysłannikami, którzy nie mogli podejmować samodzielnych decyzji, lecz mieli do końca zrealizować zlecone im posłanie. Natomiast symbolem podporządkowania się uczniów Jezusowi będzie naśladowanie Go w ofiarnej i uniżonej służbie bliźnim. Żyjąc w ten sposób, będą błogosławieni (gr. makarios), czyli doświadczą szczęścia, które swe źródło ma w Bogu. Czy odkryłem już w moim życiu, że ofiarna służba drugiemu człowiekowi może być źródłem autentycznej radości i spełnienia?
Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz [trzeba], aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę (w. 18) Błogosławieństwo obiecane w poprzednim wersecie nie dotyczy wszystkich uczniów Jezusa. Nie wszyscy bowiem poddadzą się Jego nauce. Tragicznym przykładem jest postać zdrajcy Judasza, który, mimo że został wybrany przez Pana, odrzuci głoszony przez Niego styl życia, pozostając więźniem własnych wyobrażeń i pożądań. Już wcześniej ewangelista wspomniał, że Iskariota wykradał pieniądze ze wspólnego trzosu (J 12,4-6). To na nim właśnie wypełnią się słowa psalmu zacytowane przez Pana (Ps 41,10). Wyrażenie „podnosić na kogoś piętę” oznacza pokazanie komuś podeszwy stopy, co w świecie starożytnym było wielką zniewagą, wyrażającą życzenie całkowitego upokorzenia bliźniego. Jezus mnie wybrał, dał mi swoje Słowo i sakramentalną obecność. Czy moja odpowiedź wiary jest bezwarunkowa? Czy zgadzam się na wszystko, do czego Pan mnie zaprasza? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę wykorzystywanie mojego miejsca we wspólnocie Jezusowych uczniów dla własnej korzyści?
Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście gdy się stanie, uwierzyli, że JA JESTEM (w. 19) Jezus zapowiada uczniom, że jeden z nich Go zdradzi, nie dlatego, by osłabić ich wiarę, lecz wręcz przeciwnie, umocnić. Wszystko, co dzieje się w Jego życiu, zwłaszcza w wydarzeniach Paschalnych, nie jest dziełem przypadku, czy wyrokiem ślepego losu. Pokazując swoją wiedzę odnośnie do tego, co ma nastąpić, Jezus podkreśla, że zupełnie świadomie i w absolutnej wolności przyjmie na siebie cierpienie i śmierć. Jako Syn, równy w bóstwie Ojcu i Duchowi, złoży swoje życie w ofierze za grzechy świata, a następnie powstanie do nowego, uwielbionego życia. Uczniowie będą tego świadkami, przez co wypełnią się słowa Księgi Izajasza: „Wy jesteście moimi świadkami – wyrocznia Pana – i moimi sługami, których wybrałem, abyście mogli poznać i uwierzyć Mi oraz zrozumieć, że tylko Ja istnieję [w LXX: ego eimi – „JA JESTEM”]” (Iz 43,10). Bóstwo Jezusa najpełniej wyraża się w Jego misterium paschalnym (Mk 15,39). Czwarty tydzień przeżywamy w Kościele okres wielkanocny. Co w tym czasie wydarzyło się w moim życiu wiary?
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał» (w. 20) Jezus ponownie wypowiada się w uroczysty sposób (formuła „zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam”), ukazując ciągłość Bożego posłania. Ojciec posłał (gr. pempo) Syna na świat, by go zbawił. Syn posyła (gr. pempo) uczniów, by dali świadectwo o zbawieniu, które dokonało się w Nim i przez Niego. Ich nowy styl życia, ofiarna służba na wzór Chrystusa Sługi, będzie żywym dziełem ewangelizacji świata. Kto ich przyjmie, to znaczy otworzy się na ich świadectwo miłości, przyjmie samego Jezusa, a w konsekwencji Ojca. Czy moje otoczenie, patrząc na moje czyny i słuchając moich słów, może dostrzec we mnie prawdę o zbawieniu w Chrystusie? Do kogo dzisiaj Pan mnie posyła?
W ciągu dnia
Będę powtarzał modlitwę: „Panie Jezu, otwieraj mnie na potrzeby braci, ucz mnie ofiarnej miłości”.