Kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne (J 12,24-26)

Przygotowanie

  • Modlimy się dzisiaj fragmentem Czwartej Ewangelii, w którym Jezus wyjaśnia sens swojej śmierci oraz wzywa uczniów, by naśladowali Go w ofiarnej miłości. Wyciszę moje serce i poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi całkowicie otworzyć się na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity (w. 24) Jezus swoim zwyczajem przyszedł do Jerozolimy, by uczestniczyć w dorocznym święcie Paschy. Tym razem jednak będzie to Pascha wyjątkowa, gdyż to On sam, umierając na krzyżu, zajmie miejsce baranka paschalnego. Chwilę wcześniej ewangelista opowiedział o tłumach, które witały Jezusa w trakcie Jego uroczystego wjazdu do świętego miasta. Wielu radośnie wołało na Jego cześć: „Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie” (J 12,13; por. Ps 118,26). Również obecni w mieście Grecy, czyli poganie sympatyzujący z judaizmem, dowiedziawszy się o przybyciu Pana, prosili Filipa, by zaprowadził ich do Niego (por. 12,20-21; por. Dz 10,2). Odczytując w tej prośbie znak nadejścia czasu swojej męki, Pan wypowiedział słowa: „Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy” (12,23). Pierwszy werset dzisiejszego czytania ewangelicznego jest kontynuacją powyższej wypowiedzi. Posługując się krótką przypowieścią o ziarnie pszenicy, Jezus wyjaśnia, jaki jest sens czekającej Go męki. By móc przynieść plon, ziarno musi być wrzucone w ziemię, czyli niejako obumrzeć. Podobnie będzie ze zbawianiem, które Pan przyniesie światu. By mogło ono stać się udziałem każdego człowieka, konieczna jest Jego śmierć. Będąc ofiarą wynagradzająca wszelki grzech stanie się ona narzędziem pojednania całej ludzkości z Bogiem. Zatrzymam się na chwilę nad misterium wywyższenia Syna Człowieczego. Spróbuję na nowo dostrzec w nim wielki znak miłości Boga, który nie chce, bym zginął przygnieciony moją nieprawością, lecz posyła swojego Syna, by mnie oczyścić i dać mi nowe życie.
  • Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne (w. 25) Śmierć Jezusa jest najważniejszym wydarzeniem zbawczym. Ku niej prowadziła cała historia zbawienia, o niej z zachwytem opowiadali prorocy. Ponieważ stanowi doskonały akt miłości, polegający na całkowitej rezygnacji z siebie, dla uczniów Jezusa jest ona również paradygmatem ich postępowania. Dlatego Pan wzywa ich, by w nowy sposób spojrzeli na swoje ziemskie życie. Jako że wraz z Jego zmartwychwstaniem przed każdym z nich otwiera się perspektywa życia wiecznego, nie muszą już więcej za wszelką cenę bronić swej ziemskiej egzystencji. Więcej, podobnie jak Jezus, mogą tracić swoje życie z miłości do Boga i bliźniego. Warto tutaj nadmienić, że w Czwartej Ewangelii słowo „świat” (gr. kosmos) najczęściej odnosi się do zła i grzechu, czyli wszystkiego, co w jakiś sposób jest w opozycji do Boga. Zatem Jezusowe słowa o nienawiści do życia na tym świecie, należy rozumieć jako wezwanie do zerwania ze wszystkim, co przeszkadza trwać w jedności z Ojcem i Synem. Czy moje codzienne wybory potwierdzają moją wiarę w życie wieczne? Czy potrafię tracić siebie dla Boga i drugiego człowieka?
  • Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec (w. 26) Służba mistrzowi w starożytności należała do najważniejszych powinności ucznia. Dlatego kolejne słowa Jezusa wskazują na warunek bycia Jego uczniem. W życiu chrześcijanina ciągle na nowo ma się uobecniać tajemnica Jezusa, także misterium Jego krzyża. Chrześcijaństwo pozbawione ofiarnej i bezwarunkowej miłości oraz walki z pokusą skoncentrowania na sobie bardzo szybko staje się jedynie niedualną podróbką, godną pożałowania karykaturą. W paralelnym fragmencie Ewangelii Marka Jezus mówi wprost: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mk 8,34). Co w naśladowaniu Jezusa sprawia mi największą trudność? Co nazwałbym moim krzyżem, czyli traceniem siebie, którego wymaga ode mnie miłość Boga i bliźniego?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa prośby: „Duchu Święty, pomnażaj moją wiarę, bym naśladując Chrystusa, nie uciekał od mojego krzyża, lecz codziennie brał go na swoje ramiona”.

Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął (J 6,35-40)

Przygotowanie

  • W Kafarnaum Jezus rozmawia z Żydami, budząc w nich pragnienie chleba na życie wieczne. Przekonuje ich, że każdy, kto do Niego przyjdzie, nie będzie odrzucony, a kto w Niego uwierzy, będzie wskrzeszony w czasach ostatecznych. Zanim rozpocznę dzisiejszą modlitwę, uspokoję i wyciszę moje wnętrze, by przygotować glebę mojego serca na ziarno Słowa.

Punkty do medytacji

  • Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie (w. 35) Oprócz obecnego wersetu Ewangelia Jana jeszcze sześciokrotnie przytacza wypowiedzi Jezusa, w których posługuje się On formułą „Ja jestem …”, uzupełnioną o symboliczne określenia opisujące konkretne aspekty Jego tożsamości („światłość świata” – 8,12; 9,5; „brama” – 10,9; „dobry pasterz” – 10,11.14; „zmartwychwstanie i życie” – 11,25; „droga, prawda i życie” – 14,6, „prawdziwy krzew winny” – 15,1.5). Jezus jest „chlebem życia”, czyli darem od Ojca, który niczym pokarm ma podtrzymywać życie wierzących. Określenie to wpasowuje się w biblijną tradycję przedstawiania Bożej mądrości i Prawa za pomocą obrazu pożywienia. Pobożny Izraelita miał je „spożywać”, czyli pozwolić, by przenikały one do jego wnętrza, a w konsekwencji prowadziły do zmiany sposobu życia. W przypadku „chleba życia” jakim jest Jezus, w pierwszym rzędzie chodzi o całkowite przylgnięcie do Jego osoby i wypełnianie Jego nauki. To właśnie On jest Bożą Mądrością objawioną całemu światu. Czy noszę w sobie pragnienie całkowitego zatopienia się w obecności Jezusa i w Jego pragnieniach?
  • Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie (w. 36) Jezusowa obecność pośród Żydów jest żywym objawianiem się samego Boga. Dzięki znakowi rozmnożenia chleba dla pięciu tysięcy mężczyzn (por. 6,1-15) oraz słowom teraz przez Niego wypowiadanym, tłum zaczyna rozumieć, że jest On kimś większym niż Mojżesz. Żydzi nie są jednak jeszcze gotowi w Niego uwierzyć. W ubolewaniu Jezusa nad tym faktem – „widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie” – zawarta jest prawda o tym, że śledzenie kolejnych epizodów z Jego życia jest szansą do odkrycia, kim On tak naprawdę jest. Jego boska i zbawcza tożsamość staje się coraz bardziej oczywista wraz z poznawaniem Jego ziemskich losów. Czy mogę powiedzieć, że moja znajomość Chrystusa opiera się na przekazie ewangelicznym? Czy nie wybieram z Jezusowej tożsamości tylko tych aspektów, które najbardziej mi odpowiadają?
  • Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał (ww. 37-38) Stojąc naprzeciwko niewiary Żydów, Jezus podkreśla, że to Ojciec jest tym, który pracuje nad ludzkimi sercami i sprawia, że stają się one zdolne ostatecznie uwierzyć. Pan nie odrzuci od siebie nikogo, kto dzięki Ojcu stał się Jego uczniem. Wyrażenie „nie odrzucę” bardziej dosłownie można przetłumaczyć jako „nie wyrzucę na zewnątrz”. Tym samym pojawia się tutaj subtelna aluzja do opowiadania o upadku pierwszych ludzi, którego skutkiem było wydalenia z rajskiego ogrodu (por. Rdz 3,24). W Jezusie zostaje naprawiona sytuacja człowieka po grzechu pierworodnym. On staje się bramą, przez którą mogą przejść wszyscy ludzie, by ponownie doświadczyć zjednoczenia z Bogiem. Czy mam świadomość, że u korzeni mojego pójścia za Jezusem jest łaska wiary, którą otrzymałem od Ojca? Co mogę zrobić, by dar ten jeszcze bardziej we mnie dojrzewał?
  • Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym» (ww. 39-40) Gdy Izraelici wędrując przez pustynię po raz kolejny zbuntowali się przeciw Bogu i Mojżeszowi, zostali doświadczeni plagą węży o śmiertelnym jadzie. Ratunkiem okazał się miedziany wąż umieszczony przez Mojżesza na wysokim palu. Każdy, kto na niego spojrzał, pozostawał przy życiu (por. Lb 21,4-9). Zbawienie przyniesione przez Jezusa w pełni zrealizuje się w chwili Jego wywyższenia na krzyżu. Kto będzie miał spojrzenie utkwione w ukrzyżowanym Synu Bożym i rozpozna w Nim doskonały akt miłosiernej miłości Boga, będzie w stanie uwierzyć do końca, a w konsekwencji, podobnie jak Syn doświadczyć powstania z martwych. Jakie myśli i uczucia budzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że Bóg pragnie mnie w wieczności? Czy rozważanie Męki Pańskiej należy do moich stałych praktyk modlitewnych?

W ciągu dnia

  • Będę powracał do cichej modlitwy serca: „Panie Jezu, Chlebie posłany przez Ojca, wzbudzaj we mnie pragnienie życia wiecznego”.

Chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu (J 6,30-35)

Przygotowanie

  • W kolejnym fragmencie rozmowy z Żydami w Kafarnaum, w kontekście cudownego rozmnożenia chleba, Jezus wskazuje na Ojca, który prowadząc historię zbawienia, przygotowuje duchowy pokarm, będący w stanie zaspokoić najgłębsze pragnienia ludzkiego serca. Wyciszę moje wnętrze i otworzę się na obecność Ducha Świętego, bym mógł wniknąć w piękno dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Rzekli do Niego: «Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba» (ww. 31-32) Znak rozmnożenia chleba po drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego został odebrany przez otaczające Jezusa tłumy jako potwierdzenie, że jest On zapowiadanym przez ST prorokiem na wzór Mojżesza (por. J 6,14; Pwt 18,15.19). Dlatego przeprawiając się do Kafarnaum, by Go odnaleźć, chcieli oni, podobnie jak ich przodkowie karmiący się manną na pustyni (por. Wj 16,4-36), stale napełniać swoje żołądki chlebem pochodzącym od Boga. Teraz jednak, wysłuchawszy ostatnich słów Pana, zdają sobie sprawę, że ogłasza się On kimś większym niż Mojżesz. Dlatego proszą Go o znak, który potwierdzi Jego roszczenia. Czy wierzę słowom Jezusa? Czy przyjmuje je takimi, jakimi są, bez ciągłego żądania ich uzasadnienia?
  • Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu» (ww. 32-33) Jezus dokonuje interpretacji wydarzeń z czasów wędrówki przez pustynię. Podkreśla, iż manna nie była dziełem Mojżesza, lecz darem od samego Boga, który zapowiadał dar jeszcze doskonalszy. Słowa te pokazują nowość, jaką Jezusowe nauczanie wprowadziło w rozumienie starotestamentalnych wydarzeń. Otóż biblijna historia zbawienia poprzedzająca przyjście Pana na świat jest jednym wielkim proroctwem, zapowiedzią tego, co ostatecznie w Nim ma się dokonać. Czytany w tym kluczu cud manny wskazuje na pokarm, który będzie dany nie tylko Izraelitom, ale również wszystkim innym narodom. Czy widzę, że także w mojej codzienności dokonuje się historia zbawienia? Czy patrzę na różne wydarzenia, zwłaszcza te, które najmocniej mnie dotykają, przez pryzmat osoby Syna Bożego?
  • Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie (w. 35) W słowach tych niczym echo powraca proroctwo Izajasza zapowiadające czas zbawienia: „O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko!” (Iz 55,1). Każdy człowiek nosi w swoim sercu głębokie pragnienie dobra, miłości i pełni życia. Na przeszkodzie stoi grzech, zarówno ten pierworodny, który w swoich skutkach trwale nadwyrężył ludzką naturę, jak i indywidualny, który powiększa w ludzkich sercach niemożność rozeznawania autentycznego dobra i trwania w nim. Reakcją Boga na ten stan rzeczy jest Jego zaangażowanie w dzieje ludzkości, które swoje apogeum osiągnęło w osobie Jezusa Chrystusa. W Nim i poprzez Niego dokonuje się odbudowywanie człowieczeństwa i udana realizacja najgłębszych pragnień. Co jest moim życiowym paliwem, co mnie napędza? Kiedy ostatnio rozmawiałem z Jezusem o pragnieniach mojego serca?

W ciągu dnia

  • Będę prosił dzisiaj w moim sercu Boga Ojca: „Ojcze, wzbudzaj nieustannie w moim sercu pragnienie spotykania Twojego Syna”.

Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga? (J 6,22-29)

Przygotowanie

  • Ludzie szukają Jezusa, gdyż po raz kolejny chcą nasycić się rozmnożonym przez Niego chlebem. Pan wykorzystuje tę sytuację, by stopniowo wprowadzić temat duchowego pokarmu, jakim będzie Jego Ciało i Krew. W chwili ciszy przygotuję się na spotkanie ze Słowem. Wzbudzę w sobie pragnienie, by zawarta w nim prawda dotknęła mojego serca.

Punkty do medytacji

  • A kiedy [ludzie z] tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa (w. 24) Rozważany przez nas fragment ściśle łączy się z poprzedzającym go kontekstem. Chwilę wcześniej Jan Ewangelista opowiedział o cudownym rozmnożeniu chleba po drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego (J 6,1-15) oraz uczniach przeprawiających się z powrotem do Kafarnaum i Jezusie kroczącym po wzburzonych wodach jeziora (6,16-21). Wieść o nakarmieniu pięciu tysięcy mężczyzn w zrozumiały sposób wzbudziła wielkie zainteresowanie osobą Jezusa. Chciano nawet obwołać Go królem (w. 15). Gdy świadkowie cudownego wydarzenia następnego dnia orientują się, że zarówno Jezus jak i Jego uczniowie oddalili się (w. 22), przeprawiają się do Kafarnaum, by tam ponownie Go spotkać. Czy jest we mnie pragnienie spotykania Jezusa? Czy jestem gotowy pokonywać różne trudności, byle by tylko móc cieszyć się Jego obecnością?
  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta (w. 26) Jezus bardzo dobrze zna serce człowieka. Wie, jakie pragnienia je wypełniają. Dlatego bezpośrednio zwraca uwagę szukającym Go, że ich motywacja bycia blisko Niego nie jest jeszcze doskonała. Czynione przez Niego cuda, w tym rozmnożenie chleba, nie są jedynie prostymi manifestacjami Jego boskich możliwości, lecz mają charakter znaku, to znaczy objawiają Jego mesjańską tożsamość oraz cel Jego misji. Nie chodzi jedynie o to, by dokonało się cudowne uzdrowienie człowieka lub napełnienie jego pustego żołądka, lecz by w spotkaniu z Panem miały miejsce przemiana i uzdrowienie na poziomie duchowym. Jakie są dzisiaj moje oczekiwania wobec Jezusa? Czy bycie zbawionym zajmuje pośród nich pierwsze miejsce?
  • Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec (w. 27) Jezus wskazuje na konieczność szukania pokarmu, który zagwarantuje życie wieczne. W tradycji biblijnej jako pokarm i napój duchowy przedstawiane były Boża Mądrość i Boże Słowo, które dane były Izraelowi w postaci Prawa. W Mądrości Syracha czytamy: „Ten, który Pana się boi, (…) kto trzyma się Prawa, posiądzie mądrość (…) Nakarmi go chlebem rozumu i napoi go wodą mądrości” (Syr 15,1.3). Jezus jako Syn Człowieczy naznaczony został przez Ojca pieczęcią Ducha Świętego (por. J 1,32). Dzięki temu może On w doskonały sposób objawić światu Bożą mądrość, której „spożywanie” wprowadza człowieka w rzeczywistość pełni życia. Jak wygląda moja hierarchia wartości? Czy potrzeby duchowe stawiam ponad fizycznymi? Czy wierzę, że Jezus chce nie tylko towarzyszyć mi w życiu ziemskim, ale również wprowadzić mnie w szczęśliwą wieczność?
  • Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał (w. 29) Żydzi otaczający Jezusa są w stanie przyjąć Go jako nowego Mojżesza, który nie tylko pośredniczył w cudzie manny w trakcie wędrówki ich ojców przez pustynię, ale przede wszystkim obwieścił im Prawo. Dlatego pytają, w jaki sposób mają wykonywać dzieła Boga (w. 28). W ich mniemaniu zbawienie przed wszystkim zależy od podejmowania właściwych uczynków. Odpowiadając, Pan wskazuje na najważniejsze wymaganie, jakie Bóg stawia człowiekowi, a które poprzedza jakąkolwiek ludzką aktywność. Wiara w Bożego Pomazańca jest fundamentalna, bez niej nie ma chrześcijaństwa, nie ma uczestnictwa w życiu wiecznym. Jest ona darmowo daną łaską, lecz jak każdy dar wymaga odpowiedniego przyjęcia. Przede wszystkim chodzi o to, by relacja z Jezusem przeniknęła we wszystkie przestrzenie ludzkiego życia. Czy Jezus ma dostęp do całego mnie? Czy nie chowam czegoś przed Nim, na przykład nieuporządkowanych relacji, błędnych przyzwyczajeń, czy wręcz grzesznego zniewolenia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę uwielbienia: „Panie Jezu, objawiona światu Mądrości Ojca, bądź uwielbiony w moim życiu”.

Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go (Łk 24,13-35)

Przygotowanie

  • Modląc się słowami dzisiejszej Ewangelii, dołączamy do uczniów idących do Emaus. Kleofas i jego towarzysz są dogłębnie rozbici tym, co wydarzyło się w Jerozolimie w czasie święta Paschy. Śmierć Jezusa zachwiała ich wiarą. Po drodze dołącza się do nich pewien Wędrowiec. Jego słowa oraz gesty otwierają ich oczy i na nowo napełniają ich serca żywą wiarą. Wyciszając moje serce i otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, przygotuję się na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem (w. 13) Opowiadając o zmartwychwstaniu Chrystusa, ewangelista Łukasz podkreśla, że prawda o tym wydarzeniu z wielkim trudem docierała do umysłów i serc apostołów. Mimo że kobiety, które o świcie pierwszego dnia po szabacie, udały się do grobu, powróciły z wiadomością, że ciało znikło oraz że spotkały dwóch aniołów, którzy obwieścili, iż Syn Człowieczy powstał z martwych, jak sam wcześniej zapowiadał, Jedenastu nie jest w stanie uwierzyć (por. Łk 24,11-12). Nawet Piotr, który pobiegł do grobu i na własne oczy przekonał się, że jest on pusty, wrócił jedynie „dziwiąc się temu, co się stało” (w. 12). Teraz widzimy dwóch innych uczniów, którzy przekonani, że Jezus odniósł porażkę, nie widzą sensu pozostawania w Jerozolimie i postanawiają udać się do Emaus, prawdopodobnie ich rodzinnej miejscowości. Dwa tygodnie temu celebrowaliśmy Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Czy pozwoliłem, by prawda o zwycięstwie Jezusa nad śmiercią do głębi mnie przeniknęła? Czy dostrzegam pierwsze owoce tegorocznego świętowania?
  • Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali (ww. 15-16) Emaus (dzisiaj Al-Kubajba) oddalone było od Jerozolimy o 60 stadiów (ok. 11 kilometrów). Odległość tę można było odbyć pieszo w ciągu jednego dnia. W trakcie podróży do uczniów, żywo dyskutujących o ostatnich wydarzeniach (w. 14), dołącza zmartwychwstały Jezus. Fakt, iż nie od razu Go poznają, ewangelista tłumaczy tym, iż ich oczy są przesłonięte (dosł. „były trzymane, by Go nie rozpoznali”). „Trzymającym” jest Bóg, który, jak zobaczymy, ostatecznie doprowadzi uczniów do poznania Zmartwychwstałego, ale dokona się to za pomocą Pism i znaku łamania chleba. Nasza droga wiary wiąże się ze stałym wzrastaniem, które wymaga co prawda zaangażowania z naszej strony, lecz dokonuje się według planu Boga. To od Niego ostatecznie zależy, kiedy i w jaki sposób Go poznamy. Czy jestem wyczulony na Boże prowadzenie w codziennym życiu? Czy zgadzam się na to, by to On decydował, kiedy i jak będą otwarte moje oczy?
  • A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało (w. 21) Relacjonując, co stało się z Jezusem w Jerozolimie, uczniowie podkreślają, że zawiedzione zostały ich oczekiwania. Spodziewali się bowiem, że dokona On wyzwolenia Izraela z politycznej i militarnej zależności od cesarstwa rzymskiego. Niestety nie pojęli, na czym polegała Jego misja, że poprzez swoją śmierć podarował On, nie tylko Izraelowi, ale i całemu światu, inny rodzaj wyzwolenia, a mianowicie wykupienia z niewoli grzechu. W synagodze w Nazarecie, inicjując swoją publiczną działalność, Pan odniósł do siebie słowa Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana” (4,18-19; por. Iz 61,1n; 58,6). Jak widać, uczniowie tę i wiele innych zapowiedzi postrzegali w czysto ziemskich kategoriach. Czy modląc się Słowem, daje mu pierwszeństwo i odrzucam pokusę „naginania” go do własnych wyobrażeń i oczekiwań?
  • Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego (ww. 25-27) Chwilę wcześniej Kleofas zarzucił nierozpoznanemu jeszcze Jezusowi, że jako jedyny nie wie, co się wydarzyło w Jerozolimie (w. 18). Wychodzi jednak na to, że to uczniowie nie pojęli doniosłości i sensu ostatnich wydarzeń. Jezus gani ich za to, że wybiórczo, czyli w kluczu własnych oczekiwań, czytali Pisma. Gdyby było inaczej, wiedzieliby, że Mesjasz nie miał być narodowym rewolucjonistą, lecz Barankiem bez skazy, w którego ofierze objawi się Boża chwała. Takiego właśnie Mesjasza zapowiadali zarówno Mojżesz, jak i prorocy. Męka Jezusa nie jest nieszczęśliwym zrządzeniem losu, lecz wydarzeniem, które objawia charakter Bożej miłości do człowieka, a oczyszczając nas z grzechu, otwiera nam do Niego drogę. Czy pielęgnuję w sobie wdzięczność za każdą kroplę krwi wylaną przez Jezusa na krzyżu?
  • Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu (ww. 30-31)Po dojściu do Emaus Jezus daje się zaprosić na nocleg. Podczas wieczornego posiłku wykonuje gesty, które na myśl przywołują wcześniejsze wydarzenia. Podczas pierwszego rozmnożenia chleba Pan „wziął […] pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi” (Łk 9,16). Zaś podczas Ostatniej Wieczerzy „wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże» […] Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał im, mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!»” (22,17-19). Oczy uczniów, wcześniej były jakby przesłonięte, teraz odzyskują pełną zdolność widzenia i w Towarzyszu podróży rozpoznają Jezusa, który nie jest spowity cieniem śmierci, lecz żyje. Najpełniejsze poznanie i doświadczenie Boga zostało nam dane w Eucharystii. Jakie miejsce w moim życiu zajmuje Msza Święta? Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej świadomie w niej uczestniczyć?
  • W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba (ww. 33-35) Spotkanie z żywym Jezusem całkowicie zmienia optykę uczniów z Emaus. Wydarzenia paschalne w końcu nabierają właściwego znaczenia. Dlatego Kleofas i jego towarzysz natychmiast decydują się powrócić do Jerozolimy, gdzie dowiadują się, że nie tylko oni spotkali zmartwychwstałego Pana. W rozmowie z pozostałymi uczniami podkreślają, że decydującym momentem w rozpoznaniu Jezusa, było łamanie chleba. Tak oto rodzi się Kościół, wspólnota osób, które umacniają się wzajemnym doświadczeniem wiary i karmią chlebem łamanym na pamiątkę wydarzeń Paschalnych. Przypomnę sobie osoby, które w sposób szczególny przyczyniły się mojego spotkania z Chrystusem. W chwili ciszy, własnymi słowami pomodlę się w ich intencji.

W ciągu dnia

  • Zaplanuję dzisiaj krótką adorację Najświętszego Sakramentu.