Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały (Mk 7,31-37)

Przygotowanie

  • Przybycie Jezusa na teren hellenistycznego Dekapolu staje się kolejną okazją do objawienia Jego boskiej tożsamości pośród pogan. Uzdrowienie głuchoniemego z jednej strony podkreśla wartość wspólnoty wiary, z drugiej zaś wskazuje na konieczność indywidualnego spotkania i otwarcia się na obecność Zbawiciela. Duchu Święty, otwórz moje serce na światło dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu (w. 31) Po stosunkowo krótkiej wizycie na fenickim terenie Tyru i Sydonu Jezus powraca w okolice Jeziora Galilejskiego. Nie dociera tam jednak najkrótszą trasą, lecz poprzez „posiadłości Dekapolu” (gr. ana meson ton horion Dekapoleos, dosł. „poprzez środek granic Dekapolu”). Grecki termin Dekapolis, czyli „dziesięć miast”, odnosi się do związku dziesięciu miast położonych na wschód od rzeki Jordan, zamieszkałych przez zhellenizowaną ludność nieżydowską (por. Mk 5,20). Wybierając okrężną drogę przez terytoria pogańskie, Jezus po raz kolejny demonstruje, że przyniesione przez Niego zbawienie nie jest ograniczone wyłącznie do Narodu Wybranego. Łaska Boża przekracza bowiem wszelkie granice kulturowe i religijne, a Chrystus szuka człowieka wszędzie tam, gdzie on się znajduje. Podobnie jest z moim świadectwem o Nim. Nie może ono utracić swojej dynamiczności. Każde miejsce i każde otoczenie mogą okazać się sposobnością do dzielenia się wiarą. W cichej modlitwie poproszę Jezusa, bym w otwartości na prowadzenie Ducha Świętego, wykorzystywał każdą okazję do głoszenia Dobrej Nowiny.
  • Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę (w. 32) Wcześniej Marek opowiedział o uwolnieniu przez Jezusa mężczyzny opętanego przez ducha nieczystego (por Mk 5,1-20). Akcja tego wydarzenia miała miejsce w „kraju Gerazeńczyków” (5,1). Geraza była jednym z miast Dekapolu. Ponadto pod koniec opowiadania ewangelista wspomniał, że uwolniony „zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus mu uczynił” (5,21). Nic zatem dziwnego, że ponowna wizyta Pana na tym pogańskim terytorium spotkała się z reakcją mieszkańców, którzy pokładając ufność w Jego mocy, przyprowadzają do Niego „głuchoniemego” (gr. kofon kai megilalon). Tekst grecki mówi o osobie mającej całkowitą niezdolność słyszenia oraz mówiącej z trudnością. W wyrażeniu „prosili Go” pojawia się czasownik parakaleo, który można także przetłumaczyć jako „błagać”. Występuje on jako element struktury cudu także w innych miejscach Ewangelii (por. 1,40; 5,23; 8,22). Nie wymienieni z imienia ludzie stają się pośrednikami łaski uzdrowienia. Słowo przypomina mi dzisiaj o wartości modlitwy wstawienniczej oraz konieczności towarzyszenia innym w ich poszukiwaniu Boga i Jego łaski. Jak to tej w chwili u mnie wygląda? W jaki sposób pomagam innym spotykać się z Panem?
  • On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się! (w. 33-34) Jezus bierze głuchoniemego „z dala od tłumu” (gr. apo tu ochlu, dosł. „od tłumu”), co wskazuje na konieczność intymnego i osobistego spotkania. Na osobności Pan podejmuje kolejne działania, których efektem będzie uzdrowienie mężczyzny. Zastosowane przez Niego fizyczne gesty – „włożył place w jego uszy” (gr. ebalen tus daktylus autu eis ta ota autu) oraz „śliną dotknął mu języka” (gr. kai ptysas hepsato tes glosses autu, dosł. „splunąwszy dotknął jego języka”) – zapowiadają sakramentalny (poprzez znaki) sposób działania łaski. Spojrzenie „w niebo” (gr. eis ton uranon) jest gestem modlitwy (por. 6,41), podkreśla jedność Syna z Ojcem oraz wskazuje na źródło uzdrawiającej mocy. Zaś westchnienie (gr. estenaksen, „głęboko jęknął, zadrżał”) wyraża współczucie wobec cierpienia chorego oraz solidarność z bólem stworzenia skażonego grzechem (por. Rz 8,22). Wreszcie, aramejskie słowo „Effatha” (aram. etffetah), czyli „otwórz się” (por. Mk 5,41), jest wezwaniem do całkowitego otwarcia swojej egzystencji na łaskę zbawienia. Proces uzdrowienia głuchoniemego jest złożony. Składają się na niego różne działania ze strony Jezusa. Na koniec jednak wyraźnie zaangażowany zostaje sam zainteresowany, który ma otworzyć się na Pana. Tak samo jest w moim życiu. Bóg na różne sposoby próbuje do mnie dotrzeć z łaską zbawienia. Respektuje jednak moja wolność i nie zrobi nic bez mojego przyzwolenia. Jak dzisiaj wygląda moje otwartość na obecność i działanie Jezusa? Co mi w tym przeszkadza?
  • Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić (w. 35) Marek podkreśla, że w wyniku gestów i słowa wypowiedzianego przez Jezusa mężczyzna zostaje natychmiast (gr. eutheos, „natychmiast, od razu”) uzdrowiony. Otwierają się jego uszy i rozwiązane zostają więzy jego języka. Odzyskuje fizyczną zdolność komunikacji, a przede wszystkim swoją godność i miejsce we wspólnocie. W ten sposób nie tylko zostaje zakończone cierpienie konkretnego człowieka, ale również wypełniają się starotestamentalne proroctwa o nadejściu czasów ostatecznych: „Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą (…) język niemych wesoło wykrzyknie” (Iz 35,5-6; por. 42,19; Wj 4,11). Spotkanie z Bogiem przywraca pierwotny ład w życiu człowieka. Dla Stwórcy bowiem nie ma barier niemożliwych do pokonania w procesie naszego uzdrowienia. Popatrzę na moje serce. Jaka jego przestrzeń najbardziej wymaga Bożej interwencji? Porozmawiam o tym z Jezusem.
  • [Jezus] przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali (w. 36) Mimo że sam proces uzdrowienia miał miejsce na osobności, to skutek jak najbardziej był zauważalny przez wszystkich. Jezus jednak wydaje surowy zakaz mówienia o tym wydarzeniu. Wyraźne lub domyślne nakazy milczenia po cudzie znajdują się również w innych miejscach Ewangelii Marka (por. 1,34; 1,44-45; 5,43; 8,26). Wszystkie one składają się na tzw. sekret mesjański, szczególnie wyakcentowany w tej księdze. Jezus nie chce, by tłumy patrzyły na Niego jako na pospolitego cudotwórcę lub politycznego wyzwoliciela. Reakcja świadków jest jednak odwrotna do Jezusowych oczekiwań, gdyż im bardziej im zabrania, tym „gorliwiej” (gr. mellon perissoteron, dosł. „bardziej jeszcze”) rozgłaszają wieść o uzdrowieniu. Objawia się tutaj psychologiczna niemożności ukrycia oszałamiającego doświadczenia Bożej potęgi. Przemieniające spotkanie z żywym Bogiem rodzi niemożliwą do powstrzymania potrzebę dzielenia się tą radością. Przypomnę sobie momenty, w których w szczególny sposób doświadczyłem Bożej łaski lub byłem świadkiem takiego doświadczenia u kogoś innego. Jakie myśli i uczucia pojawiły się wtedy w moim sercu? W jaki sposób wpłynęły one na moje postepowanie?
  • I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę» (w. 37) Ewangelista przytacza treść rozmów, jakie świadkowie uzdrowienia głuchoniemego toczyli między sobą. Wyrażenie „dobrze wszystko uczynił” (gr. kalos panta pepoiekan) nawiązuje do słów z Księgi Rodzaju, gdzie w odpowiadaniu o stworzeniu świata jak refren pojawia się stwierdzenie, że to co Bóg powołuje do istnienia jest dobre (por. Rdz 1,4.10.12.18.21.25.31). Jezus nie tylko naprawia upadłą naturę, ale jest również autorem Nowego Stworzenia, przywracając światu pierwotną harmonię zniszczoną przez grzech. Zachwyt tłumu staje się mimowolnym, zbiorowym wyznaniem wiary, rozpoznającym w Jezusie źródło czystego dobra, które zwycięża zło i wszelkie cierpienie. Zatrzymam się na chwilę przy tej prawdzie. Jakie konsekwencje niesienie ona dla mojego codziennego życia?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, Ty znasz dobrze wszystkie moje niedomagania, uzdrawiaj mnie swoją łaską i stwarzaj na nowo.

Pozwól wpierw nasycić się dzieciom (Mk 7,24-30)

Przygotowanie

  • Po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie oraz ukazaniu, gdzie tkwi prawdziwe źródło nieczystości człowieka, Jezus opuszcza Galileę i przybywa na fenickie terytorium Tyru i Sydonu. Spotka niezwykłą pogankę, która nie tylko okazuje wielką matczyną miłość, lecz także wielką wiarę w moc Jego słowa. Duchu Święty, dotknij mojego serca, uczyń je gotowym na słuchanie.

Punkty do medytacji

  • Stamtąd zaś wybrał się i udał w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do [pewnego] domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu (w. 24) Jezus opuszcza Galileę i udaje się na północny-zachód, docierając w okolice Tyru i Sydonu, dwóch ważnych miast fenickich (dzisiejszy Liban). Przychodzi „do pewnego domu” (gr. eis oikian) i próbuje zostać nierozpoznanym. Być może celem jest odpoczynek po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie z Jerozolimy (por. 7,1-13). A może chodzi o przedłużenie czasu poświęconego wyłącznie najbliższym uczniom (por. 7,14-23). Jakby nie było, nie pierwszy raz w Ewangelii Marka, zachowanie prywatności czy anonimowości Jezusa okazuje się niemożliwe (por. 1,45; 6,32-33; 7,36). Wieść o Nim przekroczyła już granice ziem tradycyjnie zamieszkałych przez Żydów i dotarła również na tereny pogańskie, zanim jeszcze postawił na nich swoją stopę. Dzieło zbawienia dokonane przez Jezusa ma w sobie niezwykły dynamizm, który nie pozwala na jego zamknięcie w obrębie jednej grupy etnicznej czy kulturowej. Ewangelia nieustannie przekracza kolejne granice, przenikając codzienność każdego napotkanego człowieka. Czy pozwalam, by Słowo i łaska sakramentów prowadziły mnie z Dobrą Nowiną do innych?
  • Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki (ww. 25-26) Marek Ewangelista wprowadza postać matki, której córka jest opętana przez „ducha nieczystego” (gr. pneuma akatharton). Określenie „nieczysty” (gr. akathartos) ma tutaj znaczenie biblijne, czyli wyraża opozycję do tego co „czyste” (gr. katharos), czyli związane z Bogiem (por. 1,23.26; 3,11.30; 5,8; 6,7; 9,25). Marek dodaje, że kobieta jest „poganką” (gr. Hellenis; dosł. „Hellenką/Greczynką”) i „Syrofenicjanką” (gr. Syrofoinikissa). Obydwa określenia wyraźnie podkreślają, że nie należy ona do Narodu Wybranego, co będzie ważnym szczegółem w dalszej części perykopy. Dowiedziawszy się o przybyciu Jezusa, kobieta przychodzi do Niego i prosi, by „złego ducha wyrzucił z jej córki” (gr. to daimonion ekbale ek tes thygatros autes). Jej gest upadnięcia „do nóg” (gr. pros tus podas), podobnie jak i dzisiaj, wyraża oddanie czci (por. Dz 10,25). Popatrzę na moje złe przyzwyczajenia czy może nawet duchowe zniewolenia… Zobaczę, jak zamykają mnie na drugiego człowieka i miłość Boga. Czy ich nie bagatelizuję lub nie udaję, że ich nie ma? Co robię, by odzyskać duchową wolność? Czy mam świadomość, że pierwszym krokiem jest oddanie czci Temu, któremu jedynie ona się należy?
  • I powiedział do niej [Jezus]: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom» (w. 27) Odpowiadając na prośbę Syrofenicjanki, Jezus odwołuje się do sceny znanej z życia rodzinnego. To „dzieci” (gr. to teknon) w trakcie posiłku w pierwszej kolejności mają prawo do „chleba” (gr. he artos), a nie „szczenięta” (gr. to kynarion). Sytuacja odwrotna byłaby wbrew logice rodzicielskiej miłości. Jak się słusznie domyślamy, obraz dzieci symbolizuje tutaj starotestamentalnego Izraela (por. Wj 4,22; Oz 2,1), natomiast szczenięta oznaczają tych, którzy do niego nie należą. W tekstach biblijnych „psy” (gr. hebr. kelew; ho kyon) uważane są za zwierzęta nieczyste i prawie zawsze pojawiają się w negatywnym kontekście (por. 1 Sm 24,14; 2 Krl 8,13; Prz 26,11; Mt 7,6). Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że Jezus nie mówi o psach, lecz o szczeniętach, to nadal użyte przez Niego porównanie wydaje się być wyjątkowo szorstkie. Zwróćmy jednak uwagę, że Pan zwraca się do kobiety: „pozwól najpierw” (gr. afes proton). Zatem Jego słowa nie są formą kategorycznej odmowy, lecz podkreślają pierwszeństwo Izraela wobec obietnicy zbawienia (por. Rz 9,4-5). Nadejdzie jednak czas, po męce i zmartwychwstaniu Chrystusa, kiedy również poganie będą mieli udział w dziedzictwie dzieci Bożych (por. Ga 3,26-29; Ef 3-6). Jak za chwilę zobaczymy, Pan w istocie nie odrzuca kobiety i jej prośby, lecz daje jej okazję do głębszego wejścia w logikę wiary. Jaki jest mój stosunek do wyznawców judaizmu? Czy modlę się o to, by także oni uznali w Jezusie Mesjasza?
  • Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach» (w. 28) Kobieta nie obraża się na surowe słowa Jezusa, nie krzyczy o niesprawiedliwości czy rasowej dyskryminacji. Zamiast tego, wchodzi w Jego retorykę i sprytnie obraca Jego odpowiedź na swoją korzyść. Jako jedyna osoba w Ewangelii Marka używa w odniesieniu do Jezusa tytułu „Panie” (gr. Kyrios), którym pierwotny Kościół zwracał się do Niego w modlitwach (por. Dz 7,59; 9,10) i który wskazuje na Jego prawdziwą tożsamość. Termin Kyrios w greckim tłumaczeniu ST (tzw. Septuaginta), jest używany zamiast świętego imienia Boga (YHWH). Kobieta zgadza się z pierwszeństwem Izraela w historii zbawienia. Jednocześnie, nawiązując do wcześniejszych słów Pana, ukazuje inny element zwyczajowy posiłków spożywanych w rodzinnym gronie. Mówi o szczeniętach, które pod stołem zjadają „okruszyny po dzieciach” (gr. ton psichion ton paidion). Mówiąc o okruszynach, daje Panu do zrozumienia, że nie żąda równych praw z dziećmi, lecz jedynie odrobiny Jego uzdrawiającej mocy. Nieustępliwość, ale i chłonność Syrofenicjanki jest zadziwiająca. Z jednej strony nie poddaje się i szuka sposobu na wyproszenie łaski uzdrowienia dla swojej córki, a z drugiej okazuje wielką otwartość na to, co mówi Jezus. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy Bóg wydaje się obojętny na moje prośby? Czy od razu wchodzę w postawę buntu i kwestionowania Jego miłości? Czy może z jeszcze większą intensywnością szukam światła w Jego słowie?
  • On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł (ww. 29-30) Jezus, wyraźnie poruszony trafną i pełną pokory odpowiedzią Syrofenicjanki, spełnia jej prośbę, chwaląc jednocześnie siłę argumentacji. Mówi do niej: „przez wzgląd na twe słowa” (gr. dia tuton ton logon; dosł. „z powodu tego słowa”). W ewangelicznych opowiadaniach o cudach Jezusa uzdrowienie zazwyczaj następuje w odpowiedzi na wiarę proszących (por. Mk 2,5; 5,34; 10,52). Tutaj cud uwolnienia dziecka następuje po tym, jak kobieta „pokonała” Jezusa w słownej potyczce. Jej nieustępliwa postawa dowodzi nie tylko, jak wielka jest jej miłość do udręczonego dziecka, lecz również, jak pokorna i pełna wiary jest jej postawa wobec Pana. Kobieta wraca do domu w pełnym zaufaniu do zapewnienia Nauczyciela, co jest ostatecznym sprawdzianem ufności, jaką pokłada w moc Jego słowa. Czy potrafię z podobnym zaufaniem przyjmować słowo Pana? Czy ono samo mi wystarcza, czy może czekam na kolejne (cudowne) potwierdzenia jego prawdziwości?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, oczyszczaj moje myślenie z błędnych założeń, pomóż mi uwierzyć, że okruszyny Twojej łaski wystarczą.

Co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym (Mk 7,14-23)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza perykopa prezentuje jedną z najbardziej rewolucyjnych wypowiedzi Jezusa. Po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie Pan w sposób uroczysty przekazuje tłumom naukę o prawdziwym źródle nieczystości człowieka. Burzy w ten sposób dotychczasowe wyobrażenia i zachęca do wejścia na wyższy, duchowy poziom wiary. Duchu Święty otwórz przede mną skarbiec Słowa.

Punkty do medytacji

  • Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! (w. 14) Po ostrej krytyce skierowanej pod adresem faryzeuszy i uczonych w Piśmie (por. Mk 7,1-13), Jezus zwraca się bezpośrednio do prostego „tłumu” (gr. ton ochlon). Chce, by Jego nauka odnośnie do tego, co czyste i nieczyste, stała się jak najbardziej powszechna. Użycie podwójnego imperatywu – „słuchajcie” (gr. akusate) i „zrozumcie” (gr. synete) – poskreśla wagę oraz trudność tematu, który za chwilę zostanie poruszony. Pan domaga się nie tylko fizycznej uwagi słuchaczy, ale przede wszystkim ich głębokiego, intelektualnego i duchowego zaangażowania. Poznanie mądrości objawionej przez Boga wymaga zarówno wyjścia poza utarte schematy myślenia, jak i osobistego wysiłku w celu pojęcia jej istoty. Nie polega jedynie na poznaniu treści Pisma Świętego czy nauczania Kościoła, lecz także na indywidualnym, opartym o doświadczenie wiary, wniknięciu w tajemnicę Bożego myślenia. Czy podejmuję ten wysiłek? W jaki sposób próbuję odkryć sens Bożego mówienia do mnie?
  • Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym (w. 15) Jezus obala fundamentalne dla ówczesnego judaizmu rozróżnienie na pokarmy czyste i nieczyste (por. Kpł 11; Pwt 14,3-21). Stwierdzenie, że „nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym”, stanowi całkowite zerwanie z lękowym podejściem do materii i świata. Dopowiadając, że „to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym”, Pan przenosi pojęcie świętości z płaszczyzny rytualnej na płaszczyznę duchową. Wskazuje, że prawdziwe źródło zła nie znajduje się w spożywanych pokarmach, lecz w ludzkim sercu. Słowa te uwalniają wierzących od niewoli zewnętrznej poprawności, zachęcając ich jednocześnie do wzięcia odpowiedzialności za własne życie duchowe. Bycie uczniem Jezusa to stopniowe odkrywanie, że ludzka egzystencja ma także głębszy, duchowy wymiar. To właśnie na głębinach ludzkiego ducha toczy się prawdziwa walka o przyjęcie zbawienia w Chrystusie. Dlatego tak ważna jest znajomość własnego serca, dynamik i mechanizmów, które w nim zachodzą. Czy przeglądam się mojemu wnętrzu – myślom, uczuciom, pragnieniom, emocjom? Czy dostrzegam zależność między stanem mojego serca a codziennymi czynami i postawami?
  • Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste (ww. 17-19) Ewangeliczna narracja przenosi się do wnętrza domu, gdzie uczniowie, proszą Jezusa o wyjaśnienie rewolucyjnej nauki, którą wcześniej uroczyście wygłosił w obecności tłumu. Reagując na prośbę, Pan powtarza swoją wcześniejszą wypowiedź, nieco ją modyfikując, by jej sens stał się bardziej jasny. Pokarmy nie są w stanie uczynić kogokolwiek nieczystym, gdyż jedynie przechodzą przez układ pokarmowy. Nie docierają do serca (gr. ten kardian), które w tekstach biblijnych reprezentuje głębię człowieka, miejsce, w którym rodzi się wiara lub niewiara. Marek Ewangelista, opierając się na świadectwie św. Piotra, kilkukrotnie podkreśla w swoim dziele trudność, z jaką uczniowie dochodzili do zrozumienia nauki Jezusa (por. Mk 4,13.40; 8,17). Przykład apostołów pokazuje, że nawrócenie, czyli dostrojenie swojego myślenia do myślenia Boga, jest stopniowym i długofalowym procesem. Niejednokrotnie napotyka on przeszkody w postaci naszych przyzwyczajeń czy wyobrażeń. Opowiem Jezusowi o moich trudnościach w przyjęciu Jego nauki.
  • I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym» (ww. 20-23) W dalszej części wyjaśnienia swoje nauki Jezus ponownie wskazuje na serce jako na duchowe centrum człowieka, w którym rodzą się wszystkie decyzje. To właśnie stamtąd, a nie z zewnątrz, wypływają „złe myśli” (gr. hoi dialogismoi hoi kakoi), które następnie przeradzają się w konkretne grzeszne czyny. Przedstawiona przez Jezusa długa lista najpoważniejszych złych działań i postaw, obejmuje zarówno grzechy przeciwko bliźniemu, jak „kradzieże” (gr. klopai) czy „zabójstwa” (gr. fonoi), jak i te niszczące od wewnątrz, jak „pycha” (gr. hyperefania) i „głupota” (gr. afrosyne). Popatrzę na moje serce w świetle listy grzechów podanej przez Jezusa. Które z powyższych czynów czy postaw najczęściej pozbawiają mnie czystości?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, pokazuj mi prawdę o moim sercu, pomóż mi podjąć walkę o jego czystość”.

Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie (Mk 7,1-13)

Przygotowanie

  • Pierwsza część siódmego rozdziału Ewangelii Marka poświęcona jest tematowi czystości/nieczystości rytualnej (por. Mk 7,1-23). Najpierw do Jezusa przychodzą faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy. Z właściwą sobie pewnością oskarżają Jego uczniów o nieprzestrzeganie faryzejskich zasad dotyczących czystości rytualnej. Ich słowa stają się przyczynkiem do ukazania przez Pana, na czym polega prawdziwa pobożność oraz jakim zagrożeniem jest jej legalistyczne rozumienie. Duchu Święty prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami (ww. 1-2) Ewangelista Marek zarysowuje początek spotkania Jezusa z przedstawicielami żydowskich elit religijnych (por. Mk 2,1-3,6; 3,21-30). „Faryzeusze” (gr. hoi farisaioi) i „kilku uczonych w Piśmie” (gr. tines ton grammateon) przybywają aż z Jerozolimy. Zamiast otworzyć się na Dobrą Nowinę, przyjmują rolę surowych inspektorów szukających błędów w działalności Pana. Ich uwaga skupia się na szczególe dotyczącym uczniów, którzy spożywają „posiłek” (gr. tus artus, dosł. „chleby”) nieobmytymi, czyli rytualnie nieczystymi rękami. Ten z pozoru błahy zarzut ujawnia rygorystyczne przywiązanie faryzeuszy i uczonych w Piśmie do tzw. tradycji starszych, czyli ustnych interpretacji i aktualizacji Prawa, które w ich mniemaniu najlepiej ukazywały istotę pobożności. W rzeczywistością są oni doskonałym przykładem obrazującym niebezpieczeństwo legalizmu, w którym dbałość o formę i rytuał przesłania prawdziwą relację z Bogiem i drugim człowiekiem. Przybysze z Jerozolimy nie mają w sobie podstawowej otwartości na Jezusa. Wydaje się, że jeszcze w drodze, zanim Go spotkali, wyrobili sobie opinię na Jego temat. Słowo zachęca mnie w tym miejscu, bym doświadczając obecności Chrystusa, czy to w sakramentach, czy w osobistej modlitwie, zachował serce gotowe na nowość, którą On chce mi objawić. Wcześniejsze założenia mogą okazać się przeszkodą w przyjęciu głoszonej przez Niego prawdy.
  • Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I [gdy wrócą] z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych [zwyczajów], które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych (ww. 3-4) Marek przerywa na chwilę główną narrację, aby wyjaśnić swoim czytelnikom specyficzne żydowskie zwyczaje, które mogły być dla nich niezrozumiałe. Szczegółowo opisuje rygorystyczne praktyki faryzeuszy, którzy nie przystępują do posiłku bez uprzedniego obmycia rąk, kurczowo trzymając się „tradycji starszych” (gr. ten paradosin ton presbyteron). Ich rytuały czystości obejmują także obmywanie się po powrocie z rynku oraz rytualne obmywanie naczyń używanych podczas posiłków. Na podstawie tych kilku zwyczajów widać, jak bardzo życie religijne faryzeuszy było zdominowane przez skomplikowany system ludzkich nakazów i zakazów. Ewangelista celowo buduje obraz pobożności opartej na lęku przed rytualnym skalaniem, by przygotować tło dla rewolucyjnej wolności głoszonej przez Jezusa. Nadchodzący spór nie dotyczy bowiem błahostek, lecz fundamentalnego rozejścia się dwóch wizji pobożności. Chrześcijańska pobożność, czyli przełożenie wiary na konkretne formy modlitwy czy zasady postępowania, nie może być zlepkiem przypadkowych zasad ani opierać się na fundamencie ludzkich wyobrażeń. Jej źródło zawsze jest w Bogu, który objawia człowiekowi tajemnicę swojego serca. Przyjże się mojej pobożności? Co na nią się składa? Na ile odpowiada ona obrazowi Boga, który poznaję na kartach Pisma Świętego?
  • Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?» (w. 5) Faryzeusze i uczeni w Piśmie przechodzą od cichej obserwacji do otwartej konfrontacji, zadając Jezusowi pytanie o zachowanie Jego uczniów. Zarzut nie dotyczy łamania Prawa Mojżeszowego, lecz ignorowania tradycji starszych, co pokazuje, jak bardzo ludzkie zwyczaje zrównały się w ich oczach z Bożymi przykazaniami. Uderzając w autorytet Jezusa jako Nauczyciela, faryzeusze i uczeni w Piśmie sugerują, że nie potrafi On wpoić swoim naśladowcom należytego szacunku dla uświęconych reguł. Wyrażenie przetłumaczone jako „nieczystymi rękami” (gr. koinais chersin, dosł. „zwykłymi rękami”) podkreśla ich obsesję na punkcie rytualnej separacji od świata (nazwa „faryzeusze” wywodzi się do hebr. parasz co oznacza „oddzielać się”), którą przedkładają nad istotę pobożności wyrażoną w Prawie. Faryzeusze i uczeni w Piśmie, trzymając się swoich zasad czystości rytualnej, chcieli wyróżnić się pośród reszty świata. Rozumieli świętość Izraela przede wszystkim jako bycie oddzielonym. Syn Boży, przychodząc na świat, pokazał, że świętość wcale nie polega na odseparowaniu się, lecz na życiu miłością Boga pośród tych, którzy tego doświadczenia nie posiadają. W jakim stopniu jestem świadomy tej prawdy? Czy odrzucam pokusę wywyższania się ponad innych ze względu na moją wiarę? Czy moja wiara, mając swój początek w spotkaniu Boga, przybliża mnie także do drugiego człowieka?
  • Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi (ww. 6-7) Jezus odpowiada na zarzuty faryzeuszy niezwykle ostro, sięgając po autorytet proroka Izajasza (por. Iz 29,13), aby obnażyć błędność ich religijnej postawy. Nazywając rozmówców „obłudnikami” (gr. ho hypokrites, słowo to pierwotnie oznaczało aktora noszącego w czasie przedstawienia maskę), Pan wskazuje, że ich rygorystyczna pobożność jest jedynie rodzajem teatru, a nie wyrazem szczerej wiary. Izajaszowy cytat precyzyjnie diagnozuje dramatyczne pęknięcie między kultem sprawowanym jedynie „wargami” (gr. tois cheilesin), a „sercem” (gr. he kardia), które pozostaje obojętne i oddalone od Najwyższego. Taka powierzchowna cześć jest w rzeczywistości „na próżno” (gr. maten), ponieważ Bóg nie oczekuje od człowieka mechanicznego odtwarzania zewnętrznych rytuałów, lecz prawdziwego zaangażowania jego wnętrza. Wiara zaczyna się w sercu człowieka. To właśnie tam, na głębinach mojego człowieczeństwa, dochodzi do spotkania moichh myśli i pragnień z myślami i pragnieniami samego Boga. Spotkanie to jest niesamowicie ożywcze i przemieniające. Z niego biorą się moje późniejsze postawy i wybory. W jaki sposób dbam o swoje serce? Co robię, by była w nim cisza i spokój, które pozwalają usłyszeć Najwyższego?
  • Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie» (w. 8) Kontynuując swoja wypowiedź, Jezus wyjaśnia, że hipokryzja faryzeuszy i uczonych w Piśmie polega na wprowadzeniu „ludzkiej tradycji” (gr. ho paradosis ton anthropon) w miejsce „przykazania Bożego” (gr. he entole tu theu). W ten sposób wola Stwórcy została zepchnięta na margines przez wymysły człowieka. Konsekwencją jest duchowa choroba polegającą na kurczowym trzymaniu się zewnętrznych form, które dają złudne poczucie bezpieczeństwa i poprawności. Jezus obnaża pustkę religijności, która – choć wygląda na gorliwą – w rzeczywistości jest aktem buntu przeciwko Bogu. Idąc drogą chrześcijańskiego życia, mogę natknąć się na pokusę aktywizmu, która stopniowo ucisza w mnie pragnienie ciszy i modlitwy. Niby cały nasz czas poświęcam na sprawy Boże, lecz wewnętrznie coraz bardziej jestem wygaszony. Aktywizm potrafi też skutecznie wyciszyć we mnie konieczność wewnętrznego nawrócenia. Czy potrafię zachować zdrową równowagę między modlitwą i działaniem? Czy mam świadomość, że wartość moich czynów nie zależy od podjętych strategii i ulokowanych sił, lecz od zgodności z wolą Boga, który poznaje się w ciszy modlitwy?
  • I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie (ww. 9-10) Jezus podaje konkretny przykład krytykowanej przez siebie postawy religijnej. Rozpoczyna gorzką ironią, podkreślając „sprawne” (gr. kalos) omijanie Bożego prawa przez swoich rozmówców. Następnie Pan przywołuje powszechnie znane czwarte przykazanie Dekalogu, mówiące o czci ojca i matki (por. Wj 20,12; Pwt 5,16) oraz przypomina surową sankcję za złorzeczenie rodzicom (por. Wj 21,17). Podkreśla w ten sposób, jak wielką uwagę Bóg przywiązuje do szacunku i opieki w relacjach rodzinnych. W tradycji mądrościowej ST cześć wobec ojca i matki jest bezpośrednio powiązana z bojaźnią Pańską oraz przedstawiona jest jako warunek konieczny do cieszenia się Bożym błogosławieństwem (Syr 3,1-16). Popatrzę na relacje łączące mnie z najbliższymi osobami, przede wszystkim z rodzicami. Czy pozwalam, by ta relacja dojrzewała wraz ze mną i jednocześnie nieustannie wyrażała miłość i szacunek?
  • A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze] jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki (ww. 11-12) Przytoczywszy konkretne starotestamentalne przykazanie, Jezus przechodzi do opisu faryzejskiej praktyki, która anuluje jego obowiązywalność. Hebrajski termin korban oznacza ofiarę poświęconą Bogu (por. Kpł 1,2) lub w szerszym znaczeniu, skarbcowi Świątyni (Mt 27,6). Kazuistka stosowana przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie pozwalała na to, by ślubowanie złożenia tego typu ofiary zwalniało z obowiązku materialnego wsparcia rodziców. Co gorsza, przywódcy religijni nie tylko tolerowali takie zachowanie, ale wręcz zabraniali później cofnięcia tego ślubowania, stawiając bezduszną procedurę ponad losem starszych ludzi. Jezus obnaża przewrotność faryzejskiego myślenia, które pod pozorem pobożności pozwala na jawne łamanie fundamentalnego przykazania miłości rodziców. Patrząc na historię Kościoła, ale także na moje własne życie, dostrzec mogę, jak łatwo przejść od żywej wiary opartej na doświadczeniu miłości Boga i wyrażającej się w ofiarnej miłości bliźniego, do religijnych przekonań i zasad, które chronią jedynie egoistyczną miłość własną. Zatrzymam się przy tym na chwilę. Poproszę Jezusa, by chronił mnie przed chrześcijaństwem instrumentalnym.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, zachowaj we mnie serce czyste, wielkoduszne i wierne w wypełnianiu Twojego słowa”.

I zaczął ich nauczać o wielu sprawach (Mk 6,30-34)

Przygotowanie

  • Po zakończonej misji apostołowie wracają do Jezusa. Pełni radości i entuzjazmu dzielą się z Nim misyjnym doświadczeniem. Pan zachęca ich, by udali się na odosobnione miejsce i nieco odpoczęli. Nie będzie to jednak im dane, gdyż duchowy głód mieszkańców Galilei jest zbyt wielki… Duchu Święty, otwórz przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali (w. 30) Po retrospekcji dotyczącej śmierci Jana Chrzciciela (por. Mk 14-29), narracja Markowej Ewangelii powraca do pierwszej misji apostołów (por. 6,7-13). Dwunastu ponownie zbiera się wokół Jezusa. Zdają Mu relację ze wszystkiego, „co zdziałali” (gr. hosa epoiesan) i „czego nauczali” (gr. hosa edidaksan). We wcześniejszym fragmencie ewangelista ukazał, że na ich misję składało się wzywanie do nawrócenia, wyrzucenia złych duchów oraz przywracanie zdrowia chorym (por. Mk 6,12-13). Serca apostołów są pełne entuzjazmu, gdyż po raz pierwszy doświadczyli, co oznacza działać w imieniu i mocy Jezusa. Dzielenie się owocami misji dodatkowo pogłębia relację z posyłającym ich Mistrzem. Każda posługa swój początek i punkt docelowy ma w osobie Syna Bożego. Jezus nie tylko posyła mnie z konkretnym zadaniem, ale również zaprasza, bym dzielił się z Nim doświadczeniem Jego wypełniania. On zawsze jest gotowy, by mnie wysłuchać. Czy pamiętam o tym, zwłaszcza gdy realizacja mojego życiowego powołania napotyka trudności?
  • A On rzekł do nich: «Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco». Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno (ww. 31-32) Dostrzegając zmęczenie uczniów po ich misyjnym trudzie, Jezus kieruje do nich pełne troski zaproszenie, by „osobno” (gr. kat idian) udali się „na pustkowie” (gr. eis eremon topon) i nieco odpoczęli. Ewangelista dodatkowo zaznacza, że wokół Pana w dalszym ciągu gromadzi się tłum – „wielu bowiem przychodziło i odchodziło” (gr. esan gar hoi erchomenoi kai hoi hypagontes polloi), co powoduje, że nie ma nawet czasu na posiłek. Jezusowa propozycja udania się na pustkowie, by odpocząć, z czasem przekształci się w jedną z fundamentalnych zasad chrześcijańskiej duchowości, według której intensywna aktywność ewangelizacyjna powinna być równoważona momentami ciszy i modlitwy. Decyzja o odpłynięciu „łodzią” (gr. en to ploio) symbolizuje konieczność świadomego stawiania granic i oddzielania się od bieżących obowiązków dla zachowania wewnętrznej równowagi. Chrystus w swojej wrażliwości dba nie tylko o efektywność misji apostołów, ale także o ich duchową, psychiczną i fizyczną kondycję. Bycie Jego uczniem oznacza dbanie o każdą z powyższych sfer. Czy potrafię pośród codziennych obowiązków zaplanować czas na odpoczynek? Jak ten czas wygląda? Czy rzeczywiście służy mojej całościowej odbudowie, także pogłębieniu osobistej relacji z Chrystusem?
  • Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili (w. 33) Plan Jezusa i apostołów, by udać się na zasłużony odpoczynek, zostaje błyskawicznie zniweczony przez czujność tłumu. Widząc odpływającą łudź, pozostawieni ludzie okazują godną podziwu determinację, by nie stracić kontaktu z Nauczycielem. Wraz z innymi osobami z okolicznych miejscowości podejmują ogromny wysiłek, „biegnąc” (gr. syntrecho) wzdłuż brzegu jeziora, w wyniku czego docierają na miejsce jeszcze przed Jezusem i uczniami. Łaska zbawienia przyniesiona przez Syna Bożego jest darem Bożej miłości. Nie trzeba na nią zasługiwać. Co nie oznacza, że działa ona na zasadzie automatu. Dar zbawienia, jak każdy inny dar, wymaga przyjęcia. Niekiedy oznacza to proste otwarcie serca na osobistej modlitwie czy w celebrowanym sakramencie. Innym razem będzie to wielki wysiłek, by poprzez zaniedbanie lub grzech nie utracić relacji z Chrystusem. W jakim miejscu dzisiaj jestem? Czy potrafię „biec” za moim Zbawicielem?
  • Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu [sprawach] (w. 34) Jezus, widząc „wielki tłum” (gr. polyn ochlon), zamiast irytacji z powodu zniweczonego planu, okazuje głębokie współczucie. Marek używa w tym miejscu czasownika splanchnidzomai, by podkreślić, że litość Pana nie jest powierzchownym sentymentem, ale poruszeniem płynącym z samego wnętrza. Powodem jest fakt, że zgromadzeni ludzie przypominają „owce niemające pasterza” (gr. probata me echonta poimena). To porównanie diagnozuje duchową kondycję ówczesnego Izraela, który czuł się zagubiony i opuszczony przez swoich religijnych przywódców. Warto podkreślić, że pierwszą reakcją Jezusa na biedę zgromadzonych nie jest cud, lecz nauczanie. W ten sposób Pan chce zaspokoić ich podstawowy głód, jakim jest głód prawdy. Bez Jezusa, bez Jego nauki, ja także szybko przemieniam się w owcę niemającą pasterza, manipulowaną przez złudne idee tego świata. Wzbudzę w sercu dziękczynienie za dar Bożego słowa, za to, że Pan lituje się nade mną i prowadzi do poznania prawdy.

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoje słowo, za światło, które oświeca moją codzienność”.