Rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój» (J 19,25-27)

Przygotowanie

  • Liturgia słowa dzisiejszej uroczystości przenosi nas na Golgotę. Tuż przed swoją śmiercią Jezus ustanawia Maryję Matką Kościoła. Od tej chwili jej macierzyńska miłość i opieka stale towarzyszyć będą kolejnym pokoleniom wierzących. Wyciszę się wewnętrznie i poproszę Ducha Świętego, by otworzył mnie na bogactwo dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena (w. 25) Obecność kilku kobiet pod Krzyżem stanowi dowód ich niezachwianej wierności w momencie, w którym większość uczniów Jezusa opuściła. Ewangelista precyzyjnie wymienia te postaci, począwszy od Maryi, matki Jezusa, która właśnie w tym momencie przeżywa ostateczne wypełnienie się słów starca Symeona: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą – a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2,35). Wywyższenie Jezusa na Golgocie jest wynikiem sprzeciwu religijnych elit żydowskich wobec czynionych przez Niego znaków i głoszonej przez Niego nauki. Paradoksalnie ci, którzy, patrząc po ludzku, byli najlepiej do tego przygotowani, nie rozpoznali w Jezusie z Nazaretu obiecanego przez proroków Mesjasza. Od tej pory krzyż Pana będzie „znakiem sprzeciwu”, czyli wydarzeniem, które w każdym pokoleniu będzie wzbudzać oburzenie tych, którzy w zatwardziałości serca i przekonaniu o swojej racji, będą odrzucać rękę miłosiernego Ojca. Maryja, jest niemym uczestnikiem męki swojego Syna. Fakt, iż w tej trudnej chwili nie wypowiada żadnych słów, nie oznacza bynajmniej, że jej uczestnictwo jest bierne. Bolejące serce matki, patrzącej na śmierć Tego, którego wydała na świat, jest ostateczną konsekwencją słów wypowiedzianych w chwili zwiastowania: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38). Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy patrzę na krzyż Chrystusa? Czy potrafię wzorem Maryi, być wiernym Bogu do końca, także w chwilach największego cierpienia?
  • Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (ww. 26-27) Grupka osób towarzyszących Jezusowi w Jego cierpieniu składała się nie tylko z Maryi i kilku kobiet. Obok swej matki Pan zobaczył także „ucznia, którego miłował” (gr. ton matheten hon agapa). Z wysokości krzyża Syn Boży mógł patrzeć na niewielką wspólnotę rodzącego się Kościoła. Ewangelista podkreśla bliskość obydwu rzeczywistości – z jednej strony „Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29), z drugiej ci, którzy do końca przy Nim trwają. Szczególne miejsce zajmuje Maryja. Krzyż Jezusa gromadzi wokół siebie wspólnotę odkupionych, a Jego matka jest pierwszą, która uczestniczy w cierpieniu swojego Syna, jednocześnie dając przykład niezachwianej wierności wobec Bożego słowa. Nic zatem dziwnego, że Pan właśnie pod opiekę Maryi przekazuje umiłowanego ucznia. Ten ostatni symbolizuje wszystkich wierzących, którzy w Maryi z Nazaretu znajdują swoją Matkę, opiekunkę i pośredniczkę łask płynących z Chrystusowego krzyża. W ten sposób wypełnia się najstarsza obietnica zbawienia, dana przez Boga tuż po upadku pierwszych ludzi (por. Rdz 3,15). Podczas gdy potomkowie Ewy nieustannie doświadczali w sobie niewoli grzechu, „synowie” Niewiasty-Maryi w Chrystusie dostąpią wolności dzieci Bożych. Zatrzymam się na chwilę nad obrazem Maryi wpatrzonej w umierającego Syna i otoczonej przez niewiasty oraz umiłowanego ucznia. Spróbuję dostrzec w nim światło na moje przeżywanie Kościoła, wspólnoty grzeszników odkupionych przez Krzyż, kryjących się pod płaszczem matki Syna Bożego i od Niej uczących się bycia sługą Słowa.

W ciągu dnia

  • Pomodlę się Litanią Loretańską do Najświętszej Maryi Panny, indywidualnie lub uczestnicząc w parafialnym Nabożeństwie Majowym.

Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (J 14,1-6)

Przygotowanie

  • Podczas Ostatniej Wieczerzy, w obliczu zbliżającej się Męki, Jezus umacnia serca uczniów i nakreśla przed nimi perspektywę ponownego spotkania na końcu czasów. Ukazuje także kolejne aspekty swojej mesjańskiej tożsamości – Jezus bowiem jest „drogą i prawdą, i życiem”. Duchu Święty, oto moje serce, przygotuj je na dar dzisiejszego Słowa!

Punkty do medytacji

  • Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (w. 1) Chwilę wcześniej Jezus zapowiedział uczniom swoje niedalekie odejście: „Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie” (J 13,33). Teraz, chcąc bezpośrednio przygotować uczniów na dramatyczne wydarzenie Męki, Pan mówi: „niech się nie trwoży serce wasze”. W tekście greckim pojawia się tutaj grecki czasownik tarasso („doznawać zmieszania, doznawać niepokoju, trwożyć się”), który również w innych miejscach Czwartej Ewangelii opisuje silne przeżycia związane z bliskością śmierci. Widząc Marię i innych Żydów płaczących z powodu śmierci Łazarza, Jezus się „rozrzewnił” (gr. etaraksen, 11,33). Gdy po uroczystym wjeździe do Jerozolimy Pan rozeznał, że właśnie nadeszła godzina uwielbienia Syna Człowieczego, zacytował słowa Psalmu: „Teraz dusza moja doznała lęku [gr. tetaraktai] i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnieod tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę” (12,27; por. Ps 6,4). Zaś już podczas Ostatniej Wieczerzy, zapowiadając zdradę Judasza Jezus „wzruszył się do głębi [gr. etarahthe] i oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda” (J 13,21). Pan dobrze wie, że to, co ma się z Nim wydarzyć, dogłębnie wstrząśnie uczniami, dlatego zachęca ich, by tym bardziej nie utracili swej wiary. Jak będąc synami Izraela, wierzą w Boga Jedynego, tak niech tę sama wiarę i ufność do końca pokładają w Jego Synu. Przypomnę sobie sytuacje, w których doznałem głębokiego niepokoju. Czy szukałem wtedy umocnienia w relacji łączącej mnie z Chrystusem?
  • W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce (w. 2) Śmierć krzyżowa Jezusa nie będzie jedynym momentem, kiedy uczniowie doświadczą Jego odejścia. Również po wydarzeniach paschalnych, kiedy Pan przez pewien czas będzie ukazywał się w swoim uwielbionym ciele, nadejdzie chwila ponownego rozstania, gdy powróci do Ojca. W innym momencie Ostatniej Wieczerzy Jezus powie: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca” (16,28). Powrót do Ojca będzie zwieńczeniem ziemskiej misji Syna. Wyrażenie „dom Ojca” (gr. te oikia tu patros) oznacza nie tylko niebo, czyli przestrzeń wiecznego przebywania Boga, lecz również boską komunię życia i miłości. Wracając do Ojca w swoim chwalebnym człowieczeństwie, Jezus otworzy przed każdym człowiekiem drogę do uczestnictwa w owej komunii. Ponadto, w tekście greckim przetłumaczonym jako „mieszkań wiele” pojawia się rzeczownik he mone, który pochodzi od czasownika meno, oznaczającego „pozostawiać, trwać, istnieć”. Nie chodzi zatem o przejściowe, ale trwałe, docelowe miejsce pobytu. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że Bóg czeka na mnie w wieczności? Jakie konsekwencje może mieć ten fakt dla mojego przeżywania codzienności?
  • A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (w. 3) Przygotowywanie „miejsca” (gr. ho topos) w domu Ojca w praktyce będzie polegało na żywym zaangażowaniem się Jezusa w ziemskie życie Jego uczniów. Mimo że w swoim uwielbionym ciele będzie u Ojca, ani na moment nie zostawi ich samym sobie, gdyż będzie dawał im swoją zbawczą obecność na nowy sposób. Wraz z Ojcem pośle uczniom Ducha Świętego, który sprawi, że wszędzie tam, gdzie będą zbierać się w Jego imię, On będzie pośród nich: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Doświadczają tego kolejne pokolenia chrześcijan, odkrywając moc słowa Pana, karmiąc się Jego eucharystycznym Ciałem i tworząc Jego mistyczne Ciało, którym jest Kościół, żywa świątynia Boga w świecie. Kiedyś stanę przed powracającym w chwale Chrystusem. Nie wiem, kiedy to nastąpi, ale nie muszę lękać się tego spotkania, gdyż Pan również teraz jest przy mnie i chce prowadzić mnie przez moje życie. W jakim stopniu opieram moją wiarę na trójnogu Bożego słowa, sakramentów i wspólnoty Kościoła?
  • Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?». Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (ww. 5-6) Odpowiadając na pytanie Tomasza, Jezus po raz szósty w Janowej Ewangelii posługuje się sformułowaniem „Ja jestem…”, by ukazać prawdę o sobie. Wcześniej powiedział, że jest „światłością świata” (J 8,12; 9,5), „bramą” (10,9), „dobrym pasterzem” (10,11.14), „zmartwychwstaniem i życiem” (11,25). Zaś w dalszej części Ostatniej Wieczerzy ukaże siebie jako „prawdziwy krzew winny” (15,1.5). Warto zwrócić uwagę, że Pan w dzisiejszym fragmencie nie mówi ja wskazuję drogę, ja przekazuję prawdę, czy ja daję życie, ale wszystkie powyższe określenia odnosi bezpośrednio do siebie. Każde z nich wskazuje na jakiś element Jego tożsamości. Jezus jest „drogą” (gr. he hodos), gdyż przez Niego człowiek odzyskuje dostęp do Boga (10,7-9). Jako odwieczne Słowo, które „zamieszkało wśród nas” (1,14), jest On również „prawdą” (gr. he aletheia), co oznacza, że całym sobą objawia Ojca oraz Jego zamysł miłości wobec każdego człowieka. Wreszcie, Jezus jest „życiem” (gr. he dzoe), gdyż został posłany przez Ojca, by dać ludziom udział w boskiej komunii życia i miłości. Zatrzymam się przez chwilę nad użytymi przez Pana obrazami „drogi”, „prawdy” i „życia”. Który z nich dzisiaj najbardziej do mnie przemawia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę: „Jezu Chryste, posyłaj mi swojego Ducha, niech pomaga mi odkrywać Twoją zbawczą obecność w moim życiu”.

Będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie (J 13,16-20)

Przygotowanie

  • W Janowej relacji z Ostatniej Wieczerzy Jezus obmywa uczniom nogi, by ukazać sens nadchodzącej Męki (J 13,1-11). Wyjaśniając ten znak, zachęca ich, by uczyli się od Niego, że ofiarna miłość bliźniego jest drogą błogosławionych. Pojąć to może jedynie ten, kto całkowicie podda się Jezusowemu słowu. Otworzę się na obecność Ducha Świętego, pozwolę, by dokonał we mnie aktualizacji dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie (ww. 16-17) Chwilę wcześniej Jezus obmył uczniom nogi, czyli wykonał prorocki gest, który objaśniający sens zbliżającej się Męki, w czasie której stanie się Sługą wszystkich ludzi (Flp 2,6-9). Jego bezwarunkowa i ofiarna miłość przyniesie zbawcze owoce dla całego świata, a dla uczniów będzie paradygmatem ich postępowania: „Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi” (J 13,14). W starożytności ci, którzy szli za konkretnym nauczycielem, byli zobowiązani, by mu służyć. Podobnie było z wysłannikami, którzy nie mogli podejmować samodzielnych decyzji, lecz mieli do końca zrealizować zlecone im posłanie. Natomiast symbolem podporządkowania się uczniów Jezusowi będzie naśladowanie Go w ofiarnej i uniżonej służbie bliźnim. Żyjąc w ten sposób, będą błogosławieni (gr. makarios), czyli doświadczą szczęścia, które swe źródło ma w Bogu. Czy odkryłem już w moim życiu, że ofiarna służba drugiemu człowiekowi może być źródłem autentycznej radości i spełnienia?
  • Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz [trzeba], aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę (w. 18) Błogosławieństwo obiecane w poprzednim wersecie nie dotyczy wszystkich uczniów Jezusa. Nie wszyscy bowiem poddadzą się Jego nauce. Tragicznym przykładem jest postać zdrajcy Judasza, który, mimo że został wybrany przez Pana, odrzuci głoszony przez Niego styl życia, pozostając więźniem własnych wyobrażeń i pożądań. Już wcześniej ewangelista wspomniał, że Iskariota wykradał pieniądze ze wspólnego trzosu (J 12,4-6). To na nim właśnie wypełnią się słowa psalmu zacytowane przez Pana (Ps 41,10). Wyrażenie „podnosić na kogoś piętę” oznacza pokazanie komuś podeszwy stopy, co w świecie starożytnym było wielką zniewagą, wyrażającą życzenie całkowitego upokorzenia bliźniego. Jezus mnie wybrał, dał mi swoje Słowo i sakramentalną obecność. Czy moja odpowiedź wiary jest bezwarunkowa? Czy zgadzam się na wszystko, do czego Pan mnie zaprasza? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę wykorzystywanie mojego miejsca we wspólnocie Jezusowych uczniów dla własnej korzyści?
  • Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście gdy się stanie, uwierzyli, że JA JESTEM (w. 19) Jezus zapowiada uczniom, że jeden z nich Go zdradzi, nie dlatego, by osłabić ich wiarę, lecz wręcz przeciwnie, umocnić. Wszystko, co dzieje się w Jego życiu, zwłaszcza w wydarzeniach Paschalnych, nie jest dziełem przypadku, czy wyrokiem ślepego losu. Pokazując swoją wiedzę odnośnie do tego, co ma nastąpić, Jezus podkreśla, że zupełnie świadomie i w absolutnej wolności przyjmie na siebie cierpienie i śmierć. Jako Syn, równy w bóstwie Ojcu i Duchowi, złoży swoje życie w ofierze za grzechy świata, a następnie powstanie do nowego, uwielbionego życia. Uczniowie będą tego świadkami, przez co wypełnią się słowa Księgi Izajasza: „Wy jesteście moimi świadkami – wyrocznia Pana – i moimi sługami, których wybrałem, abyście mogli poznać i uwierzyć Mi oraz zrozumieć, że tylko Ja istnieję [w LXX: ego eimi – „JA JESTEM”]” (Iz 43,10). Bóstwo Jezusa najpełniej wyraża się w Jego misterium paschalnym (Mk 15,39). Czwarty tydzień przeżywamy w Kościele okres wielkanocny. Co w tym czasie wydarzyło się w moim życiu wiary?
  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał» (w. 20) Jezus ponownie wypowiada się w uroczysty sposób (formuła „zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam”), ukazując ciągłość Bożego posłania. Ojciec posłał (gr. pempo) Syna na świat, by go zbawił. Syn posyła (gr. pempo) uczniów, by dali świadectwo o zbawieniu, które dokonało się w Nim i przez Niego. Ich nowy styl życia, ofiarna służba na wzór Chrystusa Sługi, będzie żywym dziełem ewangelizacji świata. Kto ich przyjmie, to znaczy otworzy się na ich świadectwo miłości, przyjmie samego Jezusa, a w konsekwencji Ojca. Czy moje otoczenie, patrząc na moje czyny i słuchając moich słów, może dostrzec we mnie prawdę o zbawieniu w Chrystusie? Do kogo dzisiaj Pan mnie posyła?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę: „Panie Jezu, otwieraj mnie na potrzeby braci, ucz mnie ofiarnej miłości”.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście (Mt 11,25-30)

Przygotowanie

  • Jezus wysławia swojego Ojca za objawienie przyjęte przez prostaczków. Zachęca także wszystkich, którzy w swoim życiu doświadczają duchowego utrudzenia, by przyszli do Niego, gdyż tylko On jest w stanie dać im pokrzepienie. W chwili ciszy otworzę się na obecność Ducha Świętego i Jego pomoc w przyjęciu dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie (ww. 25-26) Chwilę wcześniej Jezus odniósł się do braku pokuty i nawrócenia pośród mieszkańców Korozain, Betsaidy i Kafarnaum, czyli tych miejscowości, które najczęściej odwiedzał w trakcie swych wędrówek po Galilei (por. Mt 11,20-24). Mimo że byli oni świadkami wielu Jego znaków i często mogli słuchać Jego nauki, wielu z nich w dalszym ciągu trwało w swoich błędnych przekonaniach i postawach. Są jednak i tacy, którzy przyjęli Jezusowe nauczanie. To za nich teraz Jezus uwielbia swego Ojca. Paradoksalnie to nie „mądrzy” (gr. sofos – dosł. „roztropny, doświadczony, mądry”) i „roztropni” (gr. synetos – „roztropny, bystry, pojętny”), ale „prostaczkowie” (gr. nepios – „prosty, prostoduszny, dziecinny”) byli w stanie otworzyć się na tajemnicę królestwa Bożego objawioną przez Jezusa. Mądrzy i roztropni, polegając wyłącznie na własnym intelekcie, pogubili się w gąszczu wiedzy i spekulacji. Natomiast prostaczkowie, będąc ludźmi o otwartych sercach, pełnych szczerej i dziecięcej ufności, Mu uwierzyli. Tylko ktoś, kto jest świadomy swoich ograniczeń i w prostocie staje przed Bogiem, jest w stanie przyjąć Dobrą Nowinę. Czy mam świadomość, że autentyczna wiara opiera się na osobistym doświadczeniu obecności i miłości Boga?
  • Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić (w. 27) Jezus rozwija temat relacji łączącej Go z Ojcem. Jako Syn ma władzę nad światem, która wyraża się na różne sposoby: nauczanie doskonalsze od Mojżeszowego (por. Mt 5,21-46), uzdrawianie chorób i wyrzucanie złych duchów (por. 4,23; 8,3.13-17) oraz odpuszczanie grzechów (por. 9,1-8). Ponadto w szczególnej relacji łączącej Jezusa z Ojcem znajduje się źródło prawdy zawartej w Jego nauczaniu. Przy zachowaniu odrębności Osób, Syn najpełniej objawia Ojca, a Ojciec Syna. Podobną wypowiedź znajdujemy w Czwartej Ewangelii: „Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14,9; por. 14,10-11). Kto chce poznać Ojca, przede wszystkim powinien poznać Syna, historię Jego ziemskiego życia, głoszoną przez Niego naukę, czy wreszcie paschalne misterium. Owo poznanie zakłada nie tylko nabycie odpowiedniej wiedzy, lecz dodatkowo skonfrontowanie z nią swego życia. Ostatecznie chodzi bowiem o życiodajną relację, więź, której można doświadczać na drodze wiary. Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej poznać Jezusa? W jakim stopniu moja wiedza o Nim przekłada się pogłębienie łączącej mnie z Nim relacji?
  • Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (w. 28) Uwielbiwszy Ojca, Jezus zwraca się do osób, które doświadczyły trudu i obciążenia. Kontekst Mateuszowej Ewangelii podpowiada, że chodzi o tych Żydów, którzy doświadczali zmagania się z wysokimi wymaganiami stawianymi przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy. O działalności tych ostatnich Pan później powie, że „wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona” (Mt 23,4). Utrudzeni i obciążeni Żydzi mogą przyjść do Jezusa, czyli związać z Nim swoje życie. Nie są już więcej zdani jedynie na posłuszeństwo ludzkim interpretacjom Bożej woli, ale są zaproszeni, by wejść w relację z Tym, który jest jej ucieleśnieniem. Jezusowa obietnica pokrzepienia dotyczy nie tylko odpoczynku w wieczności. Idący za Nim już za ziemskiego życia mogą doświadczyć komunii z Bogiem, której owocem jest prawdziwy pokój serca. Co dzisiaj jest moim największym obciążeniem? W jakich przestrzeniach mojego życia w dalszym ciągu brakuje pokoju? Opowiem o tym Jezusowi.
  • Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie» (ww. 29-30) Kolejne dwa wersety są rozwinięciem wersetu poprzedzającego. Jarzmo stanowiło rodzaj uprzęży, jaką nakładano na bydło, by wykorzystać jego siłę w celu przewiezienia ciężkich towarów. W tradycji biblijnej „jarzmo” (gr. dzygos) stanowiło metaforę odnoszącą się do religijnych pouczeń. Prawo Mojżeszowe w interpretacji uczonych w Piśmie i faryzeuszy stało się źródłem utrudzenia i obciążenia. Mówiąc do Żydów, by wzięli na siebie Jego jarzmo, Jezus bynajmniej nie odrzuca Prawa, lecz zachęca, by zaczęli żyć według Jego interpretacji poszczególnych przykazań (por. 5,17-20). Ponieważ Pan jest „cichy” (gr. praus) i „pokornego serca” (gr. tapeinos te kardia), Jego interpretacja nie jest podporządkowana, jak to było w przypadku ówczesnych elit religijnych, budowaniu własnej chwały, lecz w czysty sposób wyraża wolę Boga. Jej poznanie i wypełnienie, niekiedy bywa obciążające, wymagające niemałego wysiłku, lecz ostatecznie daje nieprzemijające pocieszenie. Do czego Jezus dzisiaj mnie zachęca? Czy pójdę za Jego wezwaniem?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa modlitwy: „Panie Jezu, pomóż mi znaleźć w Tobie ukojenie dla mojej duszy”.

Ja jestem dobrym pasterzem (J 10,11-18)

Przygotowanie

  • Liturgia słowa przytacza dzisiaj kolejny fragment tzw. mowy o Dobrym Pasterzu (J 10,1-21). Nazywając siebie Dobrym Pasterzem, Jezus naucza, że celem Jego ziemskiej misji jest oddanie życia za owce oraz zgromadzenie wszystkich ludzi w jednej owczarni. Duchu Święty, przyjdź i otwórz moje serce na życiodajną moc Słowa!

Punkty do medytacji

  • Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce (w. 11) Po raz czwarty w Janowej Ewangelii Jezus posługuje się formułą „Ja jestem …”, by ukazać kolejny aspekt swej mesjańskiej tożsamości. Tym razem do siebie samego odnosi obraz „dobrego pasterza” (gr. ho poimen ho kalos). Tekst grecki można przetłumaczyć również jako „Ja jestem szlachetnym pasterzem”. Owa szlachetność, jak Pan wyjaśnia w kolejnym zdaniu, polega na oddaniu swojego życia za owce. Słowa te zapewne zszokowały pierwszych słuchaczy: można troszczyć się o owczarnię, prowadzić ją na żyzne pastwiska, chronić przed drapieżnikami, ale oddać za nią własne życie? Tymczasem ziemska misja Jezusa ma wyraźny heroiczny wymiar. Umierając na krzyżu, Mesjasz dobrowolnie złoży ofiarę z siebie samego, by owce miały życie w obfitości. Więcej, dokonując samopoświęcenia da dowód swej doskonałej miłości do Ojca i każdego człowieka. Czy mam świadomość, że Chrystus umarł na krzyżu także ze względu na mnie? W jaki sposób ta świadomość wyraża się w moim codziennym życiu?
  • Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach (ww. 12-13) Najemnik (gr. ho misthotos) w obliczu niebezpieczeństwa postępuje inaczej niż dobry pasterz, gdyż z owcami łączy go jedynie zlecone mu zadanie. Jest co prawda gotowy poświęcić wiele, ale nigdy nie odda swego życia w obronie owczarni. Jezus dokładnie definiuje śmiertelne niebezpieczeństwo grożące powierzonym Mu owcom. Jest nim „wilk” (gr. ho lykos), który od początków chrześcijańskiej tradycji postrzegany był jako obraz diabła, nieprzyjaciela ludzkości, chcącego doprowadzić ją do całkowitego upadku. Ów nieprzyjaciel, mający do pewnego stopnia władzę nad światem, zostanie „precz wyrzucony” (12,31), gdy nadejdzie moment wywyższenia Jezusa na krzyżu. Popatrzę na moje relacje z innymi ludźmi, zwłaszcza z mojego najbliższego otoczenia. Czy zdaję sobie sprawę, że ja także we właściwy mojemu powołaniu sposób, jestem odpowiedzialny za ich zbawienie? W jaki sposób dbam o ich wiarę? Czy uczę się rozeznawać, które duchowe poruszenia pochodzą od Boga, a które od nieprzyjaciela?
  • Ja jestem dobrym pasterzem i znam [owce] moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce (ww. 14-15) Mówiąc „znam [owce moje], a moje mnie znają”, Jezus zestawia poznanie, czyli więź między Nim samym i powierzonymi Mu ludźmi, z więzią łączącą Go z Ojcem. W innym miejscu Czwartej Ewangelii Pan objawił, że Ojciec jest tym, który wszystko czym sam jest, od zawsze i na zawsze oddaje Synowi: „Jak Ojciec ma życie w sobie samym, tak również dał to Synowi: mieć życie w sobie” (5,26). Ojciec także wszystko Synowi objawia: „Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili” (5,20). Ponadto Ojca i Syna łączy doskonała jedność: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (10,30). Będąc w objęciach odwiecznej miłości Ojca, Jezus pragnie podobną miłością dotknąć każdego człowieka. Stąd dla ratowania ludzkości przed wieczna śmiercią gotów jest oddać swoje życie. Na dłuższą chwilę zatrzymam się nad krzyżową ofiarą Jezusa. Spróbuję na nowo uświadomić sobie, jaką cenę zapłacił za moje zbawienie.
  • Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz (w. 16) Troska Jezusa – Dobrego Pasterza nie ogranicza się jedynie do aktualnego grona uczniów, czy nawet całego Izraela. Jego zamiarem jest zgromadzenie w jednej owczarni, czyli w jednej wspólnocie wiary, wszystkich ludzi, zarówno Żydów, jak i pogan. By osiągnąć ten cel, Pan pośle na cały świat swoich uczniów, by dali świadectwo prawdzie. Jak czytamy pod koniec Janowej Ewangelii: „I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego” (20,30-31). Co robię, by także inni ludzie mogli spotkać Jezusa? Czy moje życie jest dla innych Dobrą Nowiną o zbawieniu?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę: „Panie Jezu, dziękuję Ci za twoją miłość, za to, że nieustannie prowadzisz mnie ku Ojcu”.