Wchodźcie przez ciasną bramę (Mt 7,6.12-14)

Przygotowanie

  • Zmierzając powoli ku końcowi swojej mowy programowej, Jezus daje uczniom kilka wskazówek, które dotyczą zarówno ich misji wobec świata, jak i osobistego nawrócenia: skarb Ewangelii ma być zachowany przed zbezczeszczeniem, większa sprawiedliwość to przede wszystkim miłość bliźniego, a do królestwa niebieskiego wchodzi się przez ciasną bramę. Duchu Święty, przygotuj moje serce na przyjęcie dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, nie poszarpały was [samych] (w. 6) Jezus zestawia ze sobą cztery obrazy. Wyrażenie „tego, co „święte” odnosi się do mięsa zwierząt składanych Bogu w ofierze. Zaś „perły” (gr. margarites) już w starożytnym świecie były wysoko cenione i wykorzystywane do sporządzania ozdób (por. Mt 13,45-46; 1 Tm 2,9). Jeżeli chodzi o „psy” (gr. kyon), to w ówczesnej Palestynie żyły one dziko, często w watahach, które przemierzały teren polując i nierzadko żywiąc się padliną. Natomiast „świnie” (gr. choiros) nie tylko budziły odrazę, lecz przede wszystkim uznawane były przez Prawo za zwierzęta nieczyste (por. Kpł 11,7; Pwt 14,8). Dobra Nowina, którą mają głosić uczniowie, jest tak święta i tak cenna, że konieczne jest rozeznanie, czy jej głoszenie nie spotyka się z pogardą ze strony słuchaczy. Jeśli tak jest, uczniowie mają się wycofać i zanieść ją gdzie indziej. W późniejszej Mowie Misyjnej Pan powie: „A jeśliby was gdzieś nie chciano przyjąć i nie dano posłuchu słowom waszym, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych!” (Mt 10,14; por. Dz 13,44-46). Czy mam świadomość, że łaska wiary jest drogocennym darem, który darmo otrzymałem w momencie chrztu świętego? Czy otwieram się na prowadzenie Ducha Świętego, by roztropnie i mądrze głosić Ewangelię?
  • Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest [istota] Prawa i Proroków (w. 12) W kolejnym zdaniu Jezus wypowiada tzw. „złotą zasadę”, która jest podsumowaniem całej biblijnej moralności. W negatywnej formie została ona wyrażona już w Księdze Tobiasza: „Czym sam się brzydzisz, tego nie czyń nikomu!” (Tb 4,15; por. Syr 31,15). Można potraktować ją jako parafrazę lub Jezusowy komentarz do przykazania miłości z Księgi Kapłańskiej: „będziesz miłował bliźniego jak siebie samego” (Kpł 19,18). Uczeń Jezusa, żyjący programem zawartym w Kazaniu na Górze, szczególną uwagę przykłada do praktykowania miłości wobec każdej napotkanej osoby. Słowa „albowiem to jest istota Prawa i proroków” (gr. hutos gar estin ho nomos kai hoi profetai) podkreślają, że miłość bliźniego jest sposobem realizacji sprawiedliwości większej od uczonych w Piśmie i faryzeuszy, o której Pan mówił na początku mowy (por. Mt 5,20). Miłość bliźniego, obok miłości Boga, po raz kolejny zostanie ukazana jako szczyt Prawa i Proroków w rozmowie Jezusa z jednym z uczonych w Prawie, kiedy Pan powie: „Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy” (Mt 22,40). Popatrzę na kilka ostatnich dni pod kątem mojej postawy wobec spotykanych ludzi. Jakie myśli i uczucia pojawiały się w moim sercu w trakcie owych spotkań? Czy moje gesty i słowa ukierunkowane były na autentyczne dobro bliźniego?
  • Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (ww. 13-14) Ostatnie dwa wersety dzisiejszej perykopy stanowią jeden z najbardziej otrzeźwiających fragmentów Kazania na Górze. Jezus tym razem odwołuje się do obrazów „drogi” (gr. hodos) oraz „bramy” (gr. pyle) prowadzących do miasta. Przed uczniami stawia dwie możliwości: „zguba” (gr. apoleia) i „życie” (gr. dzoe). Słowa te należy odczytywać w kluczu eschatologicznym. Kroczenie wąską drogą oraz przez ciasną bramę oznacza postawę ucznia, który z ufnością przyjmuje styl życia opisany w Kazaniu na Górze i mimo napotykanych trudności, borykania się z przeciwnościami zewnętrznymi, jak i wewnętrznymi, zdecydowanie zmierza ku królestwu niebieskiemu. Przeciwieństwem jest wybiórcze traktowanie Ewangelii i szukanie kompromisów ze światem, które, mimo że są mniej wymagające, a nawet czasami wprost wygodne, ostatecznie prowadzą do zguby wiecznej. W jakim stopniu jestem wierny Jezusowej nauce? Czy w moim życiu wiary nie szukam dróg na skróty, pomijając to, co trudne lub wymagające ofiary?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, prowadź mnie wąską drogą i poprzez ciasną bramę do królestwa Ojca”.

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni (Mt 7,1-5)

Przygotowanie

  • W kolejnym fragmencie Kazania na Górze Jezus powraca do tematu relacji międzyludzkich. Tym razem mówi o niebezpieczeństwie wydawania pochopnych sądów. Zamiast koncentrować się na przywarach bliźnich Jego uczniowie mają przyglądać się własnym postawom i czynom. W chwili ciszy przygotuję moje serce na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni (w. 1) Jezus przestrzega swoich uczniów przed wydawaniem pochopnych sądów. Obecny w tekście greckim czasownik krino ma szerokie pole znaczeniowe („rozróżniać, sądzić, postanawiać, wydawać wyrok”). W kontekście naszej perykopy oznacza wydanie potępiającego sądu o kimś. Podczas gdy właściwie ukształtowane sumienie pozwala nam rozróżnić między dobrem i złem jakiegoś czynu, nikt z nas nie ma wglądu w serce drugiego człowieka. Nie znamy jego najgłębszej motywacji ani całości okoliczności jego postępowania. Ponadto, przyjmując postawę pewnego siebie moralizatora, przyczyniamy się do utrzymania w relacjach międzyludzkich schematów, których sami któregoś dnia możemy stać się ofiarami. Popatrzę na swoją wewnętrzną i zewnętrzną reakcję na zło czynione przez innych. Czy łatwo przychodzi mi ich osądzać?
  • Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą (w. 2) Żeby nie było wątpliwości, co do znaczenia Jego słów, Jezus podkreśla, że „sąd” (gr. krima) i „miara” (gr. metron), którymi posługujemy się wobec braci, powrócą do nas jak bumerang. I nie chodzi jedynie o przestrzeń relacji międzyludzkich. We wcześniejszych fragmentach Kazania na Górze Pan podkreślał, że miarą miłosierdzia, na jaką mogą liczyć Jego uczniowie ze strony Boga, jest ich własne miłosierdzie wobec bliźnich: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień” (6,14-15. por. 5,7). Bóg odmierzy nam taką samą miarę surowości lub łagodności, jaką my okazaliśmy innym. Jezus wzywa mnie do wyrozumiałości wobec grzesznika. Nie mogę liczyć na miłosierdzie Boga, sam będąc surowym sędzią moich braci. Zatrzymam się na chwilę nad tą prawdą.
  • Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka [tkwi] w twoim oku? (ww. 3-4) Kontynuując, Jezus posługuje się obrazem „drzazgi” (gr. karfos) i „belki” (gr. dokos), by uwrażliwić uczniów na konieczność samooceny i zdecydowanego odrzucania pokusy sądzenia innych. Jako cieśla z zawodu zapewne dobrze wiedział, co to znaczy mieć drzazgę w oku, że nawet najmniejszy odłamek drewna potrafi wywołać ból i uniemożliwić widzenie. Łatwo jest skupić się na nawet najmniejszych błędach bliźnich. Jednocześnie z wielkim trudem przychodzi nam dostrzeganie swoich własnych, chociażby miały rozmiar belki. Przyjżę się mojemu sercu. Czy potrafię stanąć w prawdzie o mojej grzeszności? Czy świadomie unikam pokusy uciekania od własnych ułomności poprzez koncentrowanie się na potknięciach innych?
  • Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata (w. 5) W ostatnim zdaniu dzisiejszej perykopy Jezus mówi wprost: „Obłudniku [gr. hypokrita], usuń najpierw belkę ze swego oka”. Ktoś, kto lekceważy stan własnej duszy, a przypisuje sobie prawo do pouczania innych, jest nikim więcej jak hipokrytą i uzurpatorem. Uczeń Jezusa ma najpierw patrzeć na siebie, na własne błędy, by poprzez stanięcie w prawdzie i pokutę zostać uleczonym przez Tego, który jako jedyny ma moc przemieniać ludzkie serca. Tylko doświadczenie własnej słabości i mocy Boga może uprawnić nas do przyjścia z duchową pomocą innym. Jak wygląda moja praca nad sobą? Czy praktykuję modlitwę rachunku sumienia, by poznać wszystkie belki w moim oku? Kiedy ostatni raz byłem u spowiedzi?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, pomóż mi stawać w prawdzie o mojej grzeszności, otwieraj moje serce na łaskę miłosierdzia”.

„Odrzucenie i Boża Opatrzność” – XII Niedziela Zwykła (Mt 10,26-33)

Bycie uczniem Jezusa nieuchronnie wiąże się z opozycją ze strony świata. Dlatego Nauczyciel, posyłając apostołów, przygotowuje ich na trudy związane z głoszeniem. Zachęca ich, by swoją misję pełni bezkompromisowo, ukazując całość Dobrej Nowiny. Daje im także zapewnienie, że nawet w najtrudniejszych doświadczeniach, dzieło ewangelizacji i sami ewangelizujący do końca pozostaną w rękach miłującego Ojca.

  • Dlaczego depozytu wiary i przekazu Ewangelii nie można „ułagadzać”?
  • Czym w biblijnej terminologii jest „bojaźń Boża”?
  • Jak obraz wróbli i policzonych włosów na głowie przypomina o nieustannej trosce Boga?
  • Skąd czerpać nadzieję w obliczu niezrozumienia i hejtu, z którym wierzący spotykają się na co dzień?

„Jak Bóg umiłował świat?” – Uroczystość Najświętszej Trójcy (J 3,16-18)

Czy wierzysz w Boga, który czyha na Twoje błędy, czy w Boga, który pragnie Cię zbawić? W komentarzu do Ewangelii z Uroczystości Najświętszej Trójcy (J 3,16-18) przyglądamy się niezwykłej rozmowie Jezusa z Nikodemem, podczas której padają trzy kluczowe zdania zmieniające naszą perspektywę wiary.

Z filmu dowiesz się m.in.:

  • Dlaczego Nikodem przyszedł do Jezusa pod osłoną nocy?
  • Co w praktyce oznacza to, że „Bóg umiłował świat”?
  • Dlaczego chrześcijaństwo nie polega na unikaniu kary, lecz na czynieniu dobra?
  • Skąd bierze się potępienie, skoro Bóg nikogo potępić nie chce?

Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Mt 26,36-42)

Przygotowanie

  • Modląc się w Ogrodzie Oliwnym, Jezus objawia swoje człowieczeństwo i całkowite zdanie się na wolę Ojca. Uczniowie zaś, mimo wcześniejszych zapewnień o gotowości pójścia za Panem, nawet na śmierć, ulegają zmęczeniu i odpływają w sen. Wyciszę moje serce i poproszę Ducha Świętego o prowadzenie w czasie dzisiejszej modlitwy Słowem.

Punkty do medytacji

  • Wtedy przyszedł Jezus z nimi do posiadłości zwanej Getsemani i rzekł do uczniów: «Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę» (w. 36) Po zakończeniu Ostatniej Wieczerzy, Jezus i Jego uczniowie opuszczają Wieczernik i udają się do ogrodu „Getsemani” (gr. Gethsemani, hebr. Gat-Szemanim – dosł. „tłocznia oliwy”), położonego na wschodnim zboczu Góry Oliwnej. Na miejscu Pan pozostawia większość uczniów, sam zaś, w towarzystwie Piotra, Jakuba i Jana, odchodzi nieopodal, by „modlić się” (gr. proseuchomai). Jezus jest świadomy, że zbliża się moment Jego męki, dlatego chce ostatnie chwile ją poprzedzające spędzić w obecności Ojca. Przypomnę sobie trudne decyzje, które musiałem podjąć w życiu. Gdzie wtedy szukałem siły i natchnienia? Czy potrafię przeżywać modlitwę jako spotkanie, rozmowę z żywym i osobowym Bogiem?
  • Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną» (ww. 37-38) W tym wyjątkowym momencie Jezusowi towarzyszą ci sami uczniowie, którzy wcześniej byli świadkami Jego przemieniania (17,1-8). Różnica polega na tym, że wcześniej mogli zobaczyć Jego boską chwałę, teraz zaś ujrzą Jego śmiertelne człowieczeństwo. Na Górze Przemienienia to oni zlęknieni upadli na twarz na widok Jezusowej teofanii, teraz zaś to sam Syn Boży „smuci się” (gr. lypeo) i odczuwa „trwogę” (gr. ademoneo) przed tym, co ma nastąpić. Jezus nie kryje przed uczniami stanu swojej duszy. Otwarcie mówi im o swoim smutku (Ps 42,6; 43,5) i zachęca ich, by „czuwali” (gr. gregoreo) razem z Nim. Więź, która łączy Pana z najbliższymi uczniami, polega nie tylko na wspólnym radowaniu się w chwilach chwały, lecz również na współodczuwaniu smutku i cierpienia. Dostrzec tutaj możemy niezwykłą otwartość Syna Bożego, który cały chce dać się poznać i podobnej otwartości oczekuje od swoich naśladowców. Jak dzisiaj patrzę na mękę Jezusa? Czy kontemplując ją na modlitwie, próbuję towarzyszyć Panu w Jego cierpieniu?
  • I odszedłszy nieco do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty [niech się stanie]!» (w. 39) Świadomość zbliżającego się cierpienia jest przygniatająca. Dlatego, odszedłszy nieco od trzech uczniów, Jezus pada na twarz przed Ojcem i prosi, by jeśli to możliwe ominął Go „ten kielich” (to poterion tuton). Obraz kielicha w tekstach starotestamentalnych odnosi się do czyjegoś losu lub przeznaczenia, naznaczonego cierpieniem (Jr 49,12; Ez 23,31-34). Oznacza także gniew Boży wobec nieprawych i ludów bezbożnych (Iz 51,17; Jr 25,15). Męka Jezusa w swej istocie będzie wzięciem na siebie losu człowieka, który poprzez grzech zerwał więź z Bogiem, dawcą życia. Mimo, że Pan odczuwa trwogę, ostatecznie zdaje się na wolę Ojca. Chce ją wypełnić, bez względu na koszty. Zatrzymam się na chwilę nad Jezusem rozmawiającym z Ojcem w Ogrójcu, nad Jego myślami i słowami. Co one dzisiaj mówią o mnie i moim życiu?
  • Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: «Tak [oto] nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe» (ww. 40-41) Powróciwszy do uczniów Jezus zastaje ich „śpiących” (gr. katheudontas). Na poziomie dosłownym widzimy trzech mężczyzn, którzy wieczorową porą, po dniu pełnym wydarzeń i emocji, zostali zmorzeni snem. Zaś na poziomie duchowym mamy tutaj opis stanu uczniów, którzy nie są jeszcze do końca świadomi tego, że oto w niedługim czasie będą świadkami wydarzeń decydujących o losach całej ludzkości. Ponadto Jezusowa otwartość, dzielenie się stanem duszy, spotyka się z ich zadziwiającą obojętnością. Taka jest natura człowieka po grzechu pierworodnym: „duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”. Dlatego Pan wskazuje uczniom na środki, które są niezbędne, by nie ulec słabości ciała: „czuwajcie i módlcie się” (gr. gregoreite kai proseuchesthe). Czuwanie i modlitwa, świadome przeżywanie swego życia w duchu wiary i trwanie przed Bogiem. Na ile te dwie rzeczy charakteryzują moją pobożność?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, wprowadzaj mnie w tajemnicę Twojej męki i synowskiego posłuszeństwa Ojcu”.