
27 Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» 28 On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. 29 Lewi zaś wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych [ludzi], którzy zasiadali z nimi do stołu. 30 Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» 31 Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. 32 Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników».
Przygotowanie
- Powołanie Lewiego i uczta w jego domu stają się okazją do zderzenia się dwóch wizji człowieka i Boga. Z jednej strony faryzeusze i uczeni w Piśmie, przekonani, że zewnętrzną poprawnością można zasłużyć na przychylność Boga. Z drugiej strony Jezus, wcielona Boża obecność, udzielająca się każdemu, kto ma się źle. Duchu Święty, otwieraj moje serce na prawdę dzisiejszego Słowa.
Punkty do medytacji
- Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» (w. 27) Po uzdrowieniu paralityka (por. Łk 5,17-26), Jezus przechodzi przez Kafarnaum i dostrzega „celnika” (gr. telonen), który nosi imię „Lewi” (gr. Leui). Do zadań celników należało pobieranie podatków i opłat celnych na rzecz imperium rzymskiego. Współpraca z okupantem i bogacenie się kosztem rodaków powodowały, że celnicy byli znienawidzeni przez resztę żydowskiego społeczeństwa. To właśnie na jednym z nich, Lewim, zatrzymuje się wzrok Jezusa. Łukasz używa tutaj czasownika theaomai, który sugeruje, że nie było to zwykły rzut oka, ale spojrzenie pełne uwagi. Patrząc na celnika, Jezus widzi coś więcej niż jego przeszłość, czy dotychczasową profesję. Widzi człowieka, który pogubił się w życiu, popełnił wiele błędów, lecz nadal ma szansę żyć inaczej. Dlatego Pan mówi do Lewiego: „Pójdź za Mną” (gr. akoluthei moi). Użyty w tym wyrażeniu czasownik akolutheo pojawia się także w innych fragmentach Ewangelii Łukasza (por. 9,23; 9,59; 18,22) i w pierwszym rzędzie oznacza towarzyszenie Jezusowi, bycie z Nim. Wyobrażę sobie siebie na miejscu Lewiego. Oto Jezus zatrzymuje się przy mnie i na mnie patrzy. Jego spojrzenie jest pełne czułości, współczucia i nadziei. On zna wszystkie moje upadki i słabości, lecz nie patrzy na mnie przez ich pryzmat. Chce dać mi szansę, dlatego mówi: „Bądź przy mnie”. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie w tym momencie?
- On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł (w. 28) Reakcja Lewiego na słowa Jezusa jest natychmiastowa i bardzo radykalna. Podobnie, jak to było w przypadku powołania Piotra, Jakuba i Jana (por. 5,11), celnik zostawia „wszystko” (gr. panta). Nie chodzi tutaj jedynie o porzucenie komory celnej, lecz o zerwanie z grzeszną przeszłością. Tłumaczenie „wstał” oddaje sens czasownika anistemi („wstawać, podnosić się”), który później pojawi się w opowiadaniu o zmartwychwstaniu Chrystusa (por. Łk 24,7.46). Natomiast w greckim wyrażeniu przetłumaczonym jako „z Nim poszedł” powraca czasownik akolutheo, tym razem w formie czasu przeszłego niedokonanego (dosł. „chodził z Nim”). Opuszczając komorę celną, Lewi powstał do nowego życia, tym razem jako ten, który na stałe chce przebywać w bliskości Zbawiciela. W efekcie stanie się jednym z dwunastu filarów Kościoła i autorem jednej z Ewangelii kanonicznych. Co jeszcze muszą zostawić za sobą, żeby bardziej zdecydowanie odpowiedzieć na zaproszenie Jezusa? Czy rzeczywiście pragnę być przy Nim?
- Lewi zaś wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych [ludzi], którzy zasiadali z nimi do stołu (w. 29) Radość nowego ucznia Jezusa jest tak wielka, że urządza dla Niego w swoim domu „wielkie przyjęcie” (gr. dochen megalen). W domu Lewiego zbiera się „spory tłum celników” (gr. ochlos polys telonon) oraz innych ludzi. Scena ta z jednej strony pokazuje, że spotkanie z Chrystusem nie prowadzi do izolacji, lecz otwiera serce na innych. Były celnik po raz pierwszy staje się świadkiem Zbawiciela. Z drugiej strony, uczta w domu Lewiego jest pierwszą z kilku uczt opisanych w Ewangelii Łukasza, w czasie których Jezus zasiada do stołu i przebywa między ludźmi. W starożytności, jeszcze bardziej niż dzisiaj, wspólne spożywanie posiłków było symbolicznym podkreśleniem przyjaźni, wspólnoty losu, a nawet przymierza. Istotą Jezusowej misji jest poszukiwanie tego, co zginęło. Dlatego nie dokonuje On selekcji osób, które mają prawo mieć z Nim kontakt, lecz prezentuje maksymalną otwartość na każdego napotkanego człowieka. Czy potrafię dzielić się radością Ewangelii z innymi? Czy naśladuje Jezusa w Jego otwartości i wyrozumiałości?
- Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» (w. 30) Odmienną postawę prezentowali faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy rygorystycznie przestrzegali rytualnej czystości, a ta zakazywała kontaktu z osobami uznanymi za grzeszników. Dlatego wspólnota stołu Jezusa z celnikami jest według nich nie do przyjęcia. Na tym etapie nie są jeszcze gotowi bezpośrednio skrytykować Pana, dlatego zadają pytanie Jego uczniom. Jako że celnicy uważani byli powszechnie za grzeszników, wyrażenie „z celnikami i grzesznikami” (gr. meta ton telonon kai hamartalonon), można przetłumaczyć także jako „z celnikami i innymi grzesznikami”. Widzimy tutaj wyraźny kontrast między radosną otwartością Lewiego a zamkniętą, pełną religijnych uprzedzeń postawą ówczesnych elit religijnych. Kogo dzisiaj bardziej przypominam? Faryzeuszy, surowo oceniających innych i odmawiających im prawa do zbawienia, czy może jednak Lewiego, który każdego chce przyprowadzić do Jezusa?
- Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników» (ww. 31-32) Chociaż pytanie faryzeuszy i uczonych w Piśmie zostało skierowane bezpośrednio do uczniów, Jezus jest świadomy, że tak naprawdę to On jest celem krytyki. Dlatego odpowiada, posługując się nawiązaniem do świata ludzkich chorób. Zestawia ze sobą „zdrowych” (gr. hoi hygiainontes) i tych, „którzy źle się mają” (gr. hoi kakos echontes). Zadaniem „lekarza” (gr. ho iatros) jest leczyć chorych. Nie da się tego czynić na odległość. By wydać diagnozę i zalecić odpowiednią terapię potrzebne jest spotkanie lekarza i chorego. W ten sposób Jezus pokazuje swoim oponentom, że Jego obecność wśród celników i grzeszników nie jest błędem, lecz realizacją misji ratunkowej. By nie było wątpliwości, co do znaczenia Jego słów, Pan dalej mówi, że Jego zaproszenie nie jest skierowane sprawiedliwych, lecz do grzeszników. Zatrzymam się nad moimi słabościami i zranieniami, spróbuje je nazwać i z ufnością oddam w ręce Jezusa, boskiego Lekarza.
Modlitwa w ciągu dnia
- Panie Jezu, dziękuję Ci za radość i pokój, które wypływają z każdego spotkania z Tobą. Pokaż mi, w jaki sposób dzielić się nimi z moimi braćmi.



