Zachowaj ich w Twoim imieniu

Środa VII Tygodnia

J 17,11b-19

11b Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. 12 Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się wypełniło Pismo. 13 Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni. 14 Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. 15 Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. 16 Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. 17 Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. 18 Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. 19 A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie.

Przygotowanie

  • Podobnie jak w dniu wczorajszym Liturgia Słowa stawia przed nami tzw. modlitwę arcykapłańską Jezusa, w której zanosi On prośby do Ojca, wstawiając się za swymi uczniami. Dzisiejszy fragment w sposób szczególny będzie dotyczył zachowania uczniów w jedności i radości, których fundamentem będzie ich trwanie mocą Ducha Świętego w komunii z Bogiem. Pan prosi także o ich uświęcenie oraz zachowanie przed zakusami diabła. Wyciszę moje wnętrze i przygotuję się na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • „Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się wypełniło Pismo” (w. 11b-12). Słowa te stanowią pierwszą z czterech próśb Modlitwy Arcykapłańskiej, w których pojawia się temat jedności uczniów (por. 17,21.22.23). Fundamentem tej jedności jest jedność między Ojcem i Synem (por. Ef 4,4-6). Ojciec i Syn, mimo że są odrębnymi Osobami, dzielą to samo boskie życie (por. J 5,26), charakteryzujące się intymną i osobistą znajomością (por. 10,14-15) oraz ofiarną miłością (por. 15,9). Przez wiarę w „imię Ojca” objawione przez Jezusa (por. 17,6) uczniowie zostają wprowadzeni w komunię Osób Boskich. Ponadto umieszczenie prośby o zachowanie jedności uczniów zaraz po wzmiance, że Jezus wraca do Ojca, a oni pozostają na świecie (por. 17,11a), sugeruje, że jedność ta będzie zagrożona przez ataki ze strony świata. Jak pamiętamy, w Czwartej Ewangelii słowo „świat” oznacza przeciwników Boga. Ponieważ świat nienawidzi Jezusa (por. 7,7), będzie także nienawidził wspólnoty Jego uczniów, uderzając przede wszystkim w jej jedność. Co obecnie najbardziej zakłóca jedność w mojej rodzinie, sąsiedztwie, parafii? Opowiem o tym Jezusowi.
  • „Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni” (w. 13). Uczestnicząc poprzez wiarę w „imię Ojca” w komunii Osób Boskich, uczniowie dostąpią udziału w radości (gr. chara) Jezusa. Źródłem tej radości jest Jego komunia z Ojcem, do którego teraz powraca. Po wskrzeszeniu oraz wyniesieniu do niebieskiej chwały Pan włączy uczniów w komunię z Ojcem, dzięki czemu oni także doznają tej eschatologicznej radości (por. 16,22.24). Jezusowe wstawiennictwo u Ojca za uczniami ma na celu przede wszystkim utrzymanie uczniów w komunii, a w konsekwencji w prawdziwej i trwałej radości. Czy dzisiaj w moim sercu jest Chrystusowa radość, to znaczy czy moja pogoda ducha wypływa z doświadczenia jedności z Bogiem? Czy potrafię odróżnić autentyczną radość od wesołkowatości, która najczęściej jest próbą przykrycia tlących się w sercu problemów?
  • „Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata” (ww. 14-16). Uczniowie, tak jak Jezus, nie są ze świata (gr. kosmos), dlatego świat ich nienawidzi, jak wcześniej znienawidził Jego samego (por. 15,18). Pan jednak nie prosi Ojca, by zabrał ich ze świata, gdyż mają oni iść w świat, by zaświadczyć o miłości Ojca objawionej przez Syna (por. 17,18; 20,21). Misja ta, podobnie jak cała ziemska działalność Jezusa, będzie stale napotykać na wrogość ze strony „władcy tego świata”, czyli diabła (por. 14,30; 16,33). Dlatego Pan prosi Ojca, by ustrzegł uczniów do złego (por. Mt 6,13). Wyrazem Bożej opieki będzie obecność w sercach uczniów Ducha Świętego (por. 1 J 4,4), który rozlewając w nich łaskę uświęcającą, będzie gwarantem ich uczestnictwa w boskiej komunii. W swoim pierwszym liście Jan napisze: „ktokolwiek się narodził z Boga, nie grzeszy, lecz Narodzony z Boga strzeże go, a Zły go nie tknie” (1 J 5,18). W jakich sytuacjach moja wiara staje się powodem odrzucenia ze strony świata? Czy pamiętam wtedy o Duchu Świętym, którego noszę w sercu?
  • „Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem” (ww. 17-18). Kolejna Jezusowa prośba skierowana do Ojca dotyczy „uświęcenia” (gr. hagiadzo – „uświęcać, poświęcać, święcić”) uczniów. Termin ten przynależy do słownictwa kapłańskiego. To, co uświęcone (konsekrowane), zostaje oddzielone od tego, co zwykłe, ponieważ zostaje przeznaczone do służby Panu (np. kapłani, święte naczynia i przedmioty, ofiarne zwierzęta). W czasie uroczystości Poświęcenia Świątyni Jezus mówił do Żydów o sobie, jako o tym, „którego Ojciec poświęcił i posłał na świat (J 10,36). Uświęcenie przez Ojca związane było z posłaniem Syna na świat. Zatem teraz ci, których posyła Syn, również będą poświęceni. Dokona się to w prawdzie, to znaczy w samy Jezusie, który jest zarówno słowem Ojca, jak i prawdą. Jezus chce, bym był Jego szczególna własnością w świecie, pragnie mojego uświęcenia. Czy pozwalam, by tak się stało? Czy w wypełnianiu mojego chrześcijańskiego powołania odrzucam pokusę upodobniania się do świata?

W ciągu dnia

  • Znajdę dzisiaj czas, by wraz z Jezusem, w skupieniu i bez pośpiechu, pomodlić się słowami „Ojcze nasz”.

To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli

Poniedziałek VII Tygodnia Wielkanocy

J 16,29-33

29 Rzekli uczniowie Jego: «Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. 30 Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie potrzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś». 31 Odpowiedział im Jezus: «Teraz wierzycie? 32 Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie — każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną. 33 To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale odwagi! Ja zwyciężyłem świat».

Przygotowanie

  • Podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus zapowiada, iż mimo składanych deklaracji, uczniowie opuszczą Go w godzinie Jego męki. Czyni to nie dlatego, by zawczasu wyrazić swoje rozczarowanie czy frustrację, lecz aby jeszcze lepiej przygotować ich na czas próby. Razem ze zgromadzonymi w Wieczerniku apostołami z uwagą wsłucham się w Jezusowe słowa. Pozwolę, by rzuciły światło także na moje życie wiary.

Punkty do medytacji

  • „Rzekli uczniowie Jego: «Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie potrzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś” (ww. 29-30). Uczniowie, nawiązując do wcześniejszych słów Jezusa o zmianie w pojmowaniu przekazanego przez Niego nauczania (por. J 16,25), stwierdzają, że już teraz Jego słowa są przez nich w pełni zrozumiane. Tym samym po raz kolejny wykazują się ignorancją. Pan miał na myśli, że konieczne jest rozważanie Jego nauki w kluczu nadchodzących wydarzeń paschalnych i przy pomocy Ducha Świętego. Tymczasem uczniowie błędnie zrozumieli tą wypowiedź jako wezwanie do złożenia przez nich deklaracji wiary, co niniejszym czynią. Prawdą jest to, że Jezus „wyszedł od Boga”. Jednakże jest za wcześnie na wyznanie wiary, gdyż najtrudniejsza jej próba jest jeszcze przed nimi. Czy znam naukę Jezusa? Czy wkładam wysiłek w dogłębne zrozumienie Jego słów, odrzucając pokusę „ślizgania się” po ich powierzchni? Czy jestem pokorny w wyznawaniu wiary?
  • „Odpowiedział im Jezus: «Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie — każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną” (ww. 31-32). Jezus demaskuje niedojrzałość uczniów widoczną w poprzednim wersecie. Zapowiada, że nadchodzące wydarzenia poważnie zweryfikują ich dotychczasowe deklaracje wiary. Gdy zostanie pojmany, oni rozproszą się, „każdy w swoją stronę”. To ostatnie wyrażenie można przetłumaczyć bardziej dosłownie jako „każdy do tego, co jego” (gr. hekastos eis ta idia). Opuszczając Jezusa w czasie Jego męki, uczniowie zerwą łączącą ich z Nim relację, a tym samym zdadzą się na samych siebie. On zaś, mimo że fizycznie dozna opuszczenia, duchowo nie będzie sam, gdyż komunia między Nim a Ojcem jest wiecznie trwała. Przypomnę sobie te momenty, w których opuściłem Jezusa. Wzbudzę w sobie żal, że tak łatwo w chwili próby odchodzę spod Krzyża i szukam ratunku poza moim Panem.
  • „To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale odwagi! Ja zwyciężyłem świat” (w. 33). Celem poprzedniej wypowiedzi Jezusa nie jest jedynie wytrącenie uczniów z ich błędnych wyobrażeń odnośnie wiary. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych zapowiedzi nadchodzących wydarzeń (por. J 13,19; 14,29; 16,1.4) chce On ich przygotować, by nie stracili pokoju, którego On sam jest źródłem. Próba wiary, jaką będzie Jego męka, poprzedza kolejne próby, kiedy to będą doświadczać odrzucenia ze strony świata, czyli tej części ludzkości, która jeszcze nie przyjęła Ewangelii. W takich chwilach konieczne będzie, by uczniowie nie zapominali o tym, iż Jezus zwyciężył, poprzez swoja mękę i zmartwychwstanie odkupił grzechy wszystkich ludzi (por. 1,29) i pokonał moce zła uciskające świat. Jezusowe zwycięstwo ciągle na nowo będzie się uobecniać w życiu wierzących mocą Ducha Świętego (por. 1 J 5,4). Czy doświadczając odrzucenia lub niezrozumienia ze strony świata przyzywam Ducha Świętego, by umacniał moją wiarę i wskazywał mi właściwe ścieżki?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, Ty znasz moje słabości, lęki i wątpliwości. Posyłaj do mnie Ducha Świętego, by uobecniał we mnie Twoje zwycięstwo”.

Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem

Piątek V Tygodnia Wielkanocy

J 15,12-17

12 To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. 13 Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. 14 Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. 15 Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. 16 Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. 17 To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Przygotowanie

  • Kościół daje mi dzisiaj fragment Janowego opowiadania o Ostatniej Wieczerzy, w którym Jezus wzywa uczniów do wzajemnej miłości. Jako wzór Pan podaje ofiarną miłość, jaką On sam ich, swoich przyjaciół, umiłował. Wyobrażę sobie siebie pośród apostołów słuchających słów Jezusa. Poproszę o pomoc Ducha Świętego, bym uważnie rozważył każde słowo wychodzące z ust mojego Przyjaciela.

Punkty do medytacji

  • „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (ww. 12-13). Już w początkowych wersetach opowiadania o Ostatniej Wieczerzy Jezus wypowiedział słowa: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie” (J 13,34). Również w pozostałych Ewangeliach przykazanie miłości stoi w centrum Jezusowego nauczania moralnego (por. Mt 5,43-48; 22,34-40; Mk 12,28-34; Łk 10,25-28). U Jana dodatkowo Pan wskazuje na miarę miłości, jaką mają żyć uczniowie. Jest nią ofiarna miłość, jaką On sam jako pierwszy ich umiłował. Miłość ta w pełni objawi się na krzyżu, gdzie Syn, będąc do końca posłuszny Ojcu, złoży swoje życie w ofierze za zbawienie całego świata (por. J 3,16; 10,17). Uczniowie są zaproszeni, by żyć taką samą, pełną i ofiarną miłością. Jak wygląda moja miłość bliźniego? Co jest w niej dla mnie najtrudniejsze?
  • „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (ww. 14-15). Przykazanie miłości zostaje dodatkowo wyjaśnione przez Jezusa za pomocą zestawienia dwóch rodzajów więzi: między panem i jego sługami oraz między przyjaciółmi. Słudzy wypełniają nakazy pana ze względu na jego autorytet. Natomiast przyjaciele wyświadczają sobie nawzajem przysługi, są dla siebie, ponieważ łączy ich więź przyjaźni. Jezus jest „Panem i nauczycielem” (J 13,14), jednakże nie daje przykazania miłości w oparciu o relację pan-sługa, lecz w oparciu o przyjaźń. Uczniowie mają kochać jeden drugiego, ponieważ to właśnie robi dla nich i o to ich prosi Jezus, ich przyjaciel. Czy patrzę na Jezusa jak na najlepszego przyjaciela? Czy wykorzystuję każdą okazję, by sprawić Mu radość? Z czego chciałbym dzisiaj Mu się zwierzyć?
  • „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” (w. 16). Wcześniej Jezus powiedział: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli Go nie pociągnie Ojciec” (J 6,44). Poznanie Syna jest darem Bożej miłości. Ojciec działa, by przyciągnąć ludzi do wiary w Jezusa, aby w Nim mogli otrzymać życie wieczne (por. 6,37-39; 17,5-9). Przyjęta przez człowieka łaska wiary niesie ze sobą zadanie przynoszenia owoców, pośród których jest wzajemna miłość. Dzięki darowi komunii z Jezusem uczniowie są w stanie podejmować działa miłości (por. 15,4-5). Jezus mnie wybrał, ufa mi i liczy, że moje życie będzie przynosiło trwałe owoce miłości. Czy wierzę, że mam wartość w Jego oczach? Czy czuję się Mu potrzebny?

W ciągu dnia

  • Będę powracał dzisiaj do cichej modlitwy prośby: „Jezu, mój Przyjacielu, zapraszam Cię do mojego serca, naucz mnie miłości, pomóż mi wychodzić poza strefę komfortu i dawać moje życie innym”.

Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami

Środa V Tygodnia Wielkanocy

J 15,1-8

1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. 2 Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. 3 Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. 4 Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 5 Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6 Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. 7 Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. 8 Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

Przygotowanie

  • Czytanie ewangeliczne, w którym Jezus przyrównuje siebie do winnego krzewu a swoich uczniów do latorośli, rozważałem zaledwie kilka dni temu, w V Niedzielę Wielkanocy. Te same słowa powracają w dzisiejszej liturgii. Św. Efrem mawiał, że słowo Boże jest jak studnia, która nie ma dna lub jak niekończąca się jaskinia ze skarbami. Dlatego z pewnością także dzisiejsza medytacja może okazać się okazją dostrzeżenia w dobrze znanym już tekście biblijnym nowych duchowych bogactw, które Bóg chce złożyć w moim sercu. Poddam się prowadzeniu Ducha Świętego, niech On prowadzi mnie na głębiny Słowa.

Punkty do medytacji

  • Ja jestem prawdziwym krzewem winnym” (w. 1). Stary Testament ukazuje relację między Bogiem i Izraelem za pomocą obrazu winnego krzewu. Boski ogrodnik z wielką troską i zaangażowaniem traktuje swój lud, zapewniając mu wszystko, co jest potrzebne do funkcjonowania. Izraelici jednak nie przynoszą spodziewanych owoców, mimo kilku momentów ponownego zwrócenia się ku Bogu, często pojawia się pośród nich nieprawość, pójście w kierunku obcych Bogów i szukanie u nich zabezpieczenia. Jezus, Syn Boży, ale poprzez swoje człowieczeństwo również Syn ludu Abrahamowego, jest „prawdziwym krzewem winnym”, to znaczy, że nie ma w Nim nieprawości, lecz oddanie i posłuszeństwo Ojcu. Powołanie Izraela do bycia świętym ludem kapłańskim w Nim w pełni się realizuje. Wydawane przez Syna owoce są miłe Ojcu. Czy Jezus prawdziwie jest moim Mistrzem? Czy próbuję poznawać różne wymiary Jego doskonałości i naśladować je w moim życiu?
  • „a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy” (ww. 1-2). Bóg Ojciec jest stale obecny w ziemskim życiu Syna. Łącząca ich jedność w żaden sposób nie została nadwyrężona poprzez nabyte przez Jezusa człowieczeństwo. Ojciec posyła Ducha, w którego mocy Syn dokonuje cudownych znaków. Przygotowuje drogę, którą On idzie, by dopełnić dzieła zbawienia. Stawia na Jego drodze ludzi, którzy stają się Jego uczniami. Ojciec nieustannie troszczy się o Syna. Czy potrafię dostrzec w Bogu Jego ojcowskie oblicze, pełne miłości także wobec mnie? Czy dostrzegam w moim życiu Jego zaangażowanie, by wybierane przeze mnie ścieżki nie prowadziły na manowce?
  • „Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was” (w. 3). Każdy krzew winny wymaga pielęgnacji, która polega między innymi na przycinaniu tych pędów, które czerpiąc życiodajne soki, nie są w stanie zaowocować, a jednocześnie osłabiają inne pędy. Słowo Jezusowej nauki jest między innymi narzędziem, które służy do „przycinania Jego uczniów”, czyli do oczyszczania ich z wszystkiego, co niszczy w nich życie. W Jego świetle na jaw wychodzą błędne przekonania i wyobrażenia, widoczna staje się wszelka iluzja, w której uczeń się zapętla i wchodzi w grzech. Czy pozwalam, by Jezusowe nauczanie przeniknęło wszelkie obszary mojego życia? Co robię z tymi obszarami, które w jego świetle wyraźnie zdradzają swój grzeszny charakter?   
  • Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (w. 5). Ostatnie stwierdzenie z tego wersetu – „beze mnie nic nie możecie uczynić” – jest szczególnie trudne do przyjęcia. Człowiek przecież jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Jest osobą, która ma własny rozum i wolę, dzięki którym może podejmować działania lub od nich się powstrzymywać. W każdym z nas, gdzieś głęboko istnieje potrzeba wyboru i działania. Jezus tego nie neguje. Wie jednak, że po grzechu pierworodnym nasze osobowe zdolności zostały skażone. My sami wcześniej czy później zdajemy sobie sprawę z tego, że chcemy dobra, a czynimy zło, pragniemy kochać innych, a zamykamy się w bańce egoizmu. Dopiero trwanie w Jezusie, w Jego słowie i łasce, pozwala uruchomić w pełni potencjał czynienia dobra, który został w nas złożony w chwili stworzenia. Czy mogę powiedzieć, że moja dotychczasowa relacja z Jezusem zaowocowała już jakiegoś rodzaju uwolnieniem do zła?
  • Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie” (w. 6). Winna latorośl, która nie przynosi owoców, nie jest na nic potrzebna. Wraz z innymi, podobnymi sobie, w odpowiednim momencie zostaje odcięta i spalona. Nie dbając o pogłębienie naszej jedności z Jezusem, ryzykujemy, że spotka nas podobny los. Czas naszego życia ziemskiego jest ograniczony. Nie jesteśmy w stanie zapanować nad jego upływem. Nie możemy także powrócić do tych, momentów, które już minęły. Dlatego ważna jest każda chwila spędzona z Panem, każde wsłuchanie się w Jego słowo i każdy moment doświadczenia Jego obecności w sakramentach. Czy tęsknię za Jezusem? Czy pielęgnuję w sobie pragnienie spotykania Go przy każdej nadarzającej się sposobności?

W ciągu dnia

  • Pośród dzisiejszych obowiązków znajdę czas na chwilę cichej modlitwy, podczas której będę prosił Jezusa, by umacniał moje wszczepienie w Niego.

Odchodzę i przyjdę znów do was

Wspomnienie św. Floriana Męczennika

J 14,27-31a

27 Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. 28 Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. 29 A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. 30 Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. 31 Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał.

Przygotowanie

  • W kolejnym fragmencie Janowego opowiadania o Ostatniej Wieczerzy Jezus przekazuje uczniom zbawczy dar pokoju, który swoje źródło ma komunii łączącej Go z Ojcem. Tłumaczy także, dlaczego konieczne jest Jego odejście. Wyciszę moje wnętrze, pozwolę, by dzisiejsze Słowo wybrzmiało w nim z całą swą mocą.

Punkty do medytacji

  • „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka” (w. 27). Prorocy wielokrotnie wskazywali na pokój (hebr. szalom, „pokój, dobrobyt”) jako znak nadejścia czasu zbawienia. Izajasz wychwala tajemniczego herolda nowiny o zbawieniu, który będzie obwieszczał pokój (por. Iz 52,7). W innym miejscu ten sam prorok podkreśla trwałość przymierza pokoju między Bogiem a Jego ludem (por. 54,10). Natomiast Zachariasz, charakteryzuje Zbawiciela, mówi między innymi, że to właśnie On będzie obwieszczał pokój (por. Zch 9,10). Te i inne proroctwa wypełniają się w osobie Jezusa Chrystusa. Pokój przez Niego przyniesiony wyrasta z doskonałej jedności, jaka istnieje między Nim a Ojcem. Jako że jego źródłem jest nadprzyrodzona, wzajemna miłość Osób Boskich, różni się on od złudzenia pokoju, który proponuje odrzucający Boga świat (w Ewangelii Jana słowa „świat” określa siły przeciwne Bogu). Widzialnym znakiem, sakramentem Chrystusowego pokoju, jest misterium Jego męki, śmierci i zmartwychwstania, poprzez które człowieka zostaje raz na zawsze pojednany Bogiem. Jezus przekazuje mi dar pokoju, chce bym Mu zaufał i otworzył przed Nim zalęknione komnaty mojego serca. Czego dzisiaj najbardziej się obawiam? Gdzie szukam pokoju?
  • „Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie” (w. 28). Pan w czasie Ostatniej Wieczerzy zapowiada swoje rychłe odejście, stąd serca Jego uczniów wypełnia lęk. Dlatego Pan pociesza ich, zapowiadając swoje ponowne przyjście oraz pokazując korzyści płynące z Jego odejścia. Prawdą jest to, że Ojciec jest większy od Jezusa w Jego śmiertelnym człowieczeństwie. Jednakże Jezusowe człowieczeństwo w zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu zostanie przez Ojca otoczone chwałą i stanie się „większe” (por. J 14,12). Powrót Syna do niebiańskiej chwały umożliwi ludzkości wejście w życie z Ojcem (por. Dz 2,33). Idąc za Jezusem niejednokrotnie staję naprzeciwko pokusy, by pójść droga na skróty lub nawet całkowicie odrzucić Jego zaproszenie. Wydaje mi się, że nie podołam, że to nie dla mnie, że inni może lepiej by to zrobili… Czy wierzę, że wszystko, co pochodzi od Jezusa, prowadzi mnie ku lepszemu życiu? Czy wierzę, że również moje człowieczeństwo w kroczeniu za Nim może zostać przemienione?
  • Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie” (w. 30). Jezus jeszcze tylko przez chwilę będzie z uczniami, gdyż zbliża się do Niego „władca tego świata”, czyli diabeł. Wcześniej ewangelista wspomina, że szatan wziął w posiadanie Judasza, który opuszczając Wieczernik, wszedł w ciemność (por. J 13,27.30). Zdrajca pojawi się ponownie w Janowym opowiadaniu, prowadząc oddział, mający pojmać Jezusa (por. 18,2-3). Zdanie „nie ma on jednak nic swego we mnie” (dosł. „we mnie nie ma on nic”) można przetłumaczyć jako „nie ma on nade mną władzy”. Oznacza to, że nawet w chwili aresztowania i następującej po nim męki Jezus w żaden sposób nie zostanie zniewolony przez diabła, złoży On dar ze swego życia w absolutnej wolności i w miłości wobec Ojca oraz człowieka (por. 13,1-3). Czy wierzę w istnienie diabła, przeciwnika Boga, który za wszelką cenę chce zniszczyć Boże dzieło we mnie? Jak dbam o to, by nie miał on „nic swego we mnie”?  
  • „Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał” (w. 31). Misterium męki Jezusa jest najpełniejszym objawieniem miłości, jaka łączy Go z Ojcem. Przyjmie On dobrowolnie krzyż, aby dopełnić dzieła zbawienia zaplanowanego przez Ojca i konsekwentnego realizowanego w dziejach opisanych na kartach Pisma Świętego. Dzięki świadectwu uczniów cały świat będzie mógł przekonać się o zbawczym wymiarze posłuszeństwa miłości Syna do Ojca. Będzie to wyraźny znak, ale i wzór realizowania miłości przez wszystkich, którzy uwierzą w Chrystusa. O czym dowiaduje się świat, gdy patrzy na mnie? Czy w moim życiu widać zbawcze działanie Syna Bożego, który nieustannie przekonuje mnie o miłości Ojca i wyprowadza z grzechu ku świętości?

W ciągu dnia

  • Znajdę dzisiaj czas na krótką adorację Najświętszego Sakramentu. Pozwolę, by obecność Chrystusa napełniała mnie pokojem.