Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam (J 5,17-30)

Środa IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 5,17-30

17 Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». 18 Dlatego więc Żydzi tym bardziej usiłowali Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. 19 W odpowiedzi na to Jezus im mówił: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. 20 Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. 21 Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. 22 Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, 23 aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. 24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie pod sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. 25 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. 26 Jak Ojciec ma życie w sobie samym, tak również dał to Synowi: mieć życie w sobie. 27 Dał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. 28 Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, kiedy wszyscy, co są w grobach, usłyszą głos Jego: 29 i ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie do życia; ci, którzy pełnili złe czyny — na zmartwychwstanie do potępienia. 30 Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Sądzę tak, jak słyszę, a sąd mój jest sprawiedliwy; szukam bowiem nie własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.

Przygotowanie

  • Uzdrowienie sparaliżowanego nad sadzawką Betesda, którego Jezus dokonał w szabat (patrz wczorajsza Ewangelia – J 5,1-16), staje się pretekstem do kolejnego ataku żydowskich elit. Pan wykorzystuje tę sytuację, by ukazać najgłębszy motyw swojego działania. Jest nim synowska relacja łącząca Go z Bogiem Ojcem. W chwili ciszy przygotuję moje serce na spotkanie z dzisiejszym Słowem.

Punkty do medytacji

  • Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». Dlatego więc Żydzi tym bardziej usiłowali Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu (ww. 17-18) Odpowiadając na zarzut, iż uzdrowienie chorego przy sadzawce Betesda (por. J 5,1-16) było złamaniem szabatowego nakazu wstrzymania się od pracy, Jezus powołuje się na swoje Boże synostwo. Według przekonań ówczesnego judaizmu Bóg w szabat podejmował dwa działania: dawał życie i odbywał sąd nad zmarłymi. Dlatego Jezus, będąc Synem Boga, ma prawo ratować życie, na przykład uzdrawiając chorych. Słowa te jednak powodują jeszcze większe wzburzenie wśród przeciwników, którzy stają się coraz bardziej zdecydowani, by doprowadzić do Jego śmierci. Czy mam szacunek do ludzkiego życia? W jaki sposób dbam o życie własne i moich bliskich? Co w moją codzienność wnosi prawda o Bożym synostwie Jezusa?
  • W odpowiedzi na to Jezus im mówił: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili (ww. 19-20) Ewangelia Jana kładzie szczególny nacisk na podkreślenie głębokiej więzi łączącej Jezusa z Ojcem. Ojciec odwiecznie kocha i rodzi Syna (por. J 1,1.18). To właśnie z tej niezwykłej relacji miłości wypływa każde Jezusowe działanie. Jako Syn Jezus chce we wszystkim oddać chwałę Ojcu. Jak wygląda moja relacja z Bogiem Ojcem? Czy przeżywając codzienne wydarzenia, noszę w sobie świadomość przybranego dziecięctwa, które otrzymałem na chrzcie świętym?
  • Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce (w. 21) Wolą Ojca jest ratowanie ludzkiego życia we wszystkich jego przejawach. Historia zbawienia poświadczona w starotestamentalnych tekstach jest tego największym dowodem. Począwszy od wielkiego dzieła stworzenia opisanego na pierwszych stronach Księgi Rodzaju, poprzez dzieje Abrahama i pozostałych patriarchów oraz dzieje ludu Izraela Bóg jawi się jako Miłośnik życia. Również Jezus w swojej ziemskiej działalności koncentruje się na odbudowaniu życia w każdym napotkanym człowieku. Najpełniej i w najbardziej powszechnym wymierzę dokona się to w Jego misterium paschalnym, ku którego celebracji kroczymy w Wielkim Poście. Czy trwając w klimacie wielkopostnej modlitwy, wyciszenia i wyrzeczenia, pamiętam na jak wielkie wydarzenia w ten sposób się przygotowuję?
  • Dał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym (w. 27) Jezus jako zapowiadany przez proroków Syn Człowieczy (por. Dn 7,13-14) ma wszelką władzę. Jednym z jej wymiarów jest prawo sądzenia, które realizuje się w durniejszości, a swoją ostateczną formę przybierze na końcu czasów. Obecny sąd Jezusa nad człowiekiem ma na celu uchronienie go przed wiecznym potępieniem. Jezus pragnie być obecny w moim życiu, by każdego dnia przywracać mnie Ojcu. Za pomocą swojego słowa oraz posyłając do mnie Ducha Świętego rzuca światło na moje wybory, pomaga mi wybierać między dobrem i złem. Czy poddaję się takiemu sądowi? Jakie słowo Jezusa w ostatnim czasie najbardziej na mnie wpłynęło?
  • Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Sądzę tak, jak słyszę, a sąd mój jest sprawiedliwy; szukam bowiem nie własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał (w. 30) Jezus, będąc Synem, szuka woli Ojca. Mimo że sam jest Bogiem, poddaje się temu, który Go miłuje. W ten sposób pokazuje nam, że posłuszeństwo Bożej woli swoje najgłębsze uzasadnienie ma w doświadczeniu Ojcowskiej miłości. Czy ja również noszę takie doświadczenie w moim sercu? Czy miłość, którą Ojciec objawił mi w Synu, jest pierwszym motywem mojego odkrywania Bożej woli i realizowania jej na co dzień?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa: „Ojcze, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi”.

Wstań, weź swoje nosze i chodź! (J 5,1-16)

Wtorek IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 5,1-16

1 Potem było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. 2 W Jerozolimie zaś jest przy Owczej [Bramie] sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. 3 Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. 5 Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. 6 Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» 7 Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». 8 Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» 9 Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. 10 Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy». 11 On im odpowiedział: «Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje nosze i chodź». 12 Pytali go więc: «Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?» 13 Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. 14 Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło». 15 Człowiek ów odszedł i oznajmił Żydom, że to Jezus go uzdrowił. 16 I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że czynił takie rzeczy w szabat.

Przygotowanie

  • Przeżywając Wielki Post w klimacie wyciszenia i modlitwy, coraz bardziej poznajemy samych siebie, na jaw wychodzi prawda o naszych słabościach, czasami skrzętnie przez lata spychanych na ostatni plan. Jan Ewangelista pokazuje nam dzisiaj, w jaki sposób w końcu skonfrontować się z naszymi niedomaganiami i u Kogo możemy znaleźć uzdrowienie. Duchu Święty, prowadź moją modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • W Jerozolimie zaś jest przy Owczej [Bramie] sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych (ww. 2-3) Istnienie sadzawki przy Bramie Owczej zostało potwierdzone przez badania archeologiczne. Miałaby ona składać się z dwóch basenów, z których każdy otoczony był kolumnowymi krużgankami. Treść dzisiejszej perykopy wskazuje, że istniało w czasach Jezusa przekonanie, iż wody sadzawki mają uzdrawiające właściwości. Ewangelista podkreśla, że w bezpośredniej bliskości leżało wielu chorych na różne przypadłości. Zatrzymam się nad moimi dolegliwościami, zarówno fizycznymi, jak i duchowymi. Gdzie na co dzień szukam uzdrowienia? Czy potrafię z cierpliwością na nie oczekiwać?
  • Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę (w. 5) Jak wskazuje dalsza część opowiadania, choroba owego człowieka przejawiała się paraliżem. Chorował bardzo długo, od trzydziestu ośmiu lat, w dalszym ciągu jednak przebywał przy sadzawce, czyli nie tracił nadziei na uzdrowienie. Czy dostrzegając swoje przypadłości, a także na cierpienie i zło w otaczającym mnie świecie, potrafię zachować nadzieję? Minęło już kilka tygodni wielkopostnego zmagania się ze sobą. Czy nadal jestem zdeterminowany, by kontynuować duchową walkę?
  • Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». (ww. 6-7) Jak stwierdziliśmy wcześniej, obecność sparaliżowanego człowieka przy sadzawce wskazuje na jego silne pragnienie bycia uzdrowionym. A mimo to Jezus zadaje mu pytanie. Chce, by chory opowiedział Mu o swoim zmaganiu. Podobnie jest w moim przypadku. Pan zna mnie bardzo dobrze i wie, co mi dolega. Potrzeba jednak jasnego komunikatu z mojej strony. Taki komunikat nie pozostawia miejsca na niezdecydowanie, czy tylko częściowe pragnienie uzdrowienia. Jezus czeka na moje radykalne stanięcie w prawdzie. Opowiem mu o moich obecnych trudach.
  • Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat (ww. 8-9) Po raz kolejny ewangeliczne opowiadanie podkreśla moc Jezusowego słowa. Słysząc wezwanie Pana, sparaliżowany, mimo że ma doświadczenie wieloletniej choroby, natychmiast (gr. eutheos) i dokładnie je wypełnia. Wcześniej był zdany na pomoc innych w przemieszczaniu się. Teraz samodzielnie wstaje, bierze nosze w swoje ręce i zaczyna chodzić. Zwrócę uwagę na nosze, czyli atrybut bycia sparaliżowanym. W rękach uzdrowionego stają się one zarówno świadkiem jego wcześniejszej choroby, jak i wskazują na cud uzdrowienia dokonany przez Jezusa. Przypomnę sobie sytuacje, w których doświadczyłem mocy Pana w moim życiu. Czy nie wymazuje zbyt szybko pamięci o mojej wcześniejszej niewystarczalności? Czy powołując się na nią, potrafię świadczyć o zbawczej władzy Jezusa?
  • Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy» (w. 10) W Czwartej Ewangelii określenie „Żydzi” (gr. Iudaioi) nie odnosi się do ogółu ludu izraelskiego, lecz do ówczesnych elit religijnych. Prorok Izajasz, zapowiadając czasy mesjańskie, powiedział: „Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie” (Iz 35,5-6).Słowa te zapewne były dobrze znane żydowskim elitom. Gdy jednak teraz stoją naprzeciwko wydarzenia, w którym one się wypełniają, nie potrafią lub nie chcą tego dostrzec. Chowają się za skostniałym rozumieniem i wypełnianiem nakazów Prawa. Niewłaściwie przeżywana religijność, zamknięta na działanie Boga i oparta na przyzwyczajeniach, może stać się swojego rodzaju więzieniem. Czy słowo Boże i łaska sakramentów są przez mnie postrzegane jako narzędzia, za pomocą których Bóg pragnie ciągle na nowo wprowadzać mnie w pełnię relacji za Sobą? W czym moje tegoroczne przeżywanie Wielkiego Postu różni się od lat ubiegłych? Do czego w tym roku Duch Święty szczególnie mnie zachęca?
  • Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło» (w. 14) Kolejne działania uzdrowionego mężczyzny wprowadzają niemało chaosu. Wyraźnie widać, że jeszcze długa droga przed nim, zanim uwolni się wpływu zdeprawowanych elit żydowskich i całkowicie zaufa Jezusowi. Dlatego Pan kolejny raz przychodzi do niego i wskazuje na konieczność czujności. Łaska uzdrowienia fizycznego jest tylko wstępem, zaproszeniem, by dać się poprowadzić drogą uzdrowienia duchowego. Kto w relacji z Jezusem szuka wyłącznie remedium na bolączki ziemskiego życia, a nie dostrzega w Nim najwyższego autorytetu, ryzykuje powolne duchowe obumieranie. Przed czym dzisiaj Jezus chce mnie przestrzec? Czy pozostanę przy swoich przyzwyczajeniach, czy jednak dam się poprowadzić Jego słowu?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w swoim sercu prośbę: „Panie Jezu, wiąż mnie ze sobą swoim słowem i łaską sakramentów, uwolnij mnie od błędnych wyobrażeń i przekonań”.

Wielu bowiem uzdrowił (Mk 3,7-12)

Czwartek II Tygodnia Zwykłego

Mk 3,7-12

7 Jezus zaś oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, 8 z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. 9 Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. 10 Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. 11 Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». 12 Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.

Przygotowanie

  • Mimo sprzeciwu ze strony faryzeuszów, wieść o Jezusie zatacza coraz to szersze kręgi. Brzeg Jeziora Galilejskiego staje się niemym świadkiem napływu ludzi ze wszystkich stron ówczesnej Palestyny. Przychodzą oni do Rabbiego z Nazaretu, by doświadczyć Jego uzdrawiającej mocy. Duchu Święty, otwórz moje serce na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Jezus zaś oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora (w. 7) W poprzedniej perykopie faryzeusze podjęli decyzję o zgładzeniu Jezusa (por. Mk 3,16). Dlatego początek dzisiejszej perykopy może nasuwać skojarzenia ze zwykłą ucieczką. Tak jednak nie jest. W Ewangelii Marka Pan kilkukrotnie udaje się na tereny niezamieszkałe, aby zanurzyć się w osobistej modlitwie lub skoncentrować się na formacji najbliższych uczniów (np. 1,35; 3,13; 6,31-33). Rozmowa z Ojcem, zwłaszcza w chwilach trudnych doświadczeń, jak konfrontacja z tymi, którzy nie chcą otworzyć się na rzeczywistość Królestwa, jest fundamentalna. Czy na modlitwie rozmawiam z Bogiem o ludziach, którzy nie podzielają mojej wiary? Czy wstawiam się za nimi? Czy proszę o łaskę mądrego dialogu z nimi?
  • A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał (ww. 7-8) Mimo że Jezus spotyka się z ostrą opozycją ze strony ówczesnych elit religijnych, wieść o Jego cudotwórczej działalności i nauczaniu z mocą zatacza coraz to szersze kręgi. Marek podkreśla, że gromadzące się wokół Niego tłumy przyszły nie tylko z terenów zamieszkałych głównie przez Żydów, jak Galilea i Judea, lecz również z ziem pogańskich, jak Idumea (na południe od Judei), Zajordanie (dzisiejsza Jordania i Syria) oraz Tyr i Sydon (na północ od Galilei). Dobrej Nowiny nie można zagłuszyć. Nawet jeśli czasami wydaje się, że jej blask przygasa i ktoś, czasami całe społeczności, decyduje się z niej zrezygnować, w Bogu wiadomy sposób w dalszym ciągu znajduje ona drogę do ludzkich serc. Czy modlę się o wytrwałość w wierze? Czy wstawiam się u Pana za osobami przeżywającymi duchowe kryzysy?
  • Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć (ww. 9-10) Zainteresowanie tłumu charakteryzuje pewna niedoskonałość. Przychodzący do Jezusa wydają się koncentrować nie tyle na Nim samym, co na ewentualnym dobru, którego w spotkaniu z Nim mogliby doświadczyć. Widać w nich pewien rodzaj desperacji. Być może wielu z nich przez całe swoje życie doświadczało ograniczeń wynikających z trapiących ich chorób, z których nikt nie mógł ich uleczyć. I oto teraz na horyzoncie pojawia się Rabbi z Nazaretu, który jak wieść niesie, jest w stanie przywrócić zdrowie każdemu. Co jest moją najgłębszą motywacją w spotykaniu Jezusa? Czy widzę w Nim jedynie cudotwórcę, który może poprawić komfort mojego codziennego życia, czy może kogoś więcej, Zbawiciela, który ma moc uwolnić mnie z niewoli grzechu?
  • Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały (ww. 11-12) Pośród przychodzących do Jezusa są także osoby dręczone przez duchy nieczyste. Te ostatnie, sprowokowane samą Jego obecnością, próbują przejąć kontrolę nad sytuacją. Dlatego wprost nazywają Go „Synem Bożym”, chcąc w ten sposób zakłócić zaplanowany przez samego Ojca plan stopniowego objawienia tożsamości Syna. Czy odrzucam pokusę „zapanowania” nad Jezusem poprzez gromadzenie wiedzy na Jego temat? Czy za poznawaniem misterium Jego osoby kryje się moje szczere pragnienie podporządkowania Mu mojego życia?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, obdarz łaską wiary tych, którzy oddalają się od Ciebie.

A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat (Mk 3,1-6)

Wspomnienie św. Józefa Sebastiana Pelczara, Biskupa

Mk 3,1-6

1 Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. 2 A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. 3 On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» 4 A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?» Lecz oni milczeli. 5 Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. 6 A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Przygotowanie

  • Rozważamy dzisiaj ostatnią z serii pięciu scen, w których Ewangelista Marek opisuje narastanie wrogości ze strony elit żydowskich, zwłaszcza faryzeuszów, w stosunku do Jezusa (por. Mk 2,1-3,6). Nie mogąc w żaden sposób przeciwstawić się Jego mądrości, przeciwnicy Pana podejmują straszną decyzję. Decydują się Go zabić. Duchu Święty, skrusz moje serce, by nie opierało się światłu dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć (ww. 1-2) Określenie „uschnięta ręka” (dosł. „wysuszona”) odnosi do jej rozmiarów. Jest ona mniejsza od drugiej, co zapewne oznacza, że jej mięśnie, a być może i nerwy, uległy atrofii. Przypadłość ta poważnie ogranicza nie tylko codzienne funkcjonowanie, ale i możliwość utrzymywania się. Faryzeusze obecni w synagodze, zamiast współczuć i w jakiś sposób pomóc niepełnosprawnemu, widzą jedynie okazję do znalezienia argumentów przeciw Jezusowi. Stan mężczyzny nie zagraża życiu, więc jeśli Pan dokona uzdrowienia, będzie można oskarżyć Go o nieprzestrzeganie szabatowego odpoczynku. Czy dostrzegam w moim otoczeniu ludzi w trudnej sytuacji życiowej? W jaki sposób próbuję im pomóc?
  • On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» (w. 3) We wcześniejszej perykopie Jezus podkreślił, że szabat został ustanowiony ze względu na człowieka, a On sam jest Panem szabatu (por. Mk 2,27-28). Słowa, które wypowiada w dzisiejszej scenie, rozwijają ten wątek. W poleceniu „podnieś się” pojawia się grecki czasownik egeiro („budzić się, podnosić, wstawać”), który kilkukrotnie użyty zostaje przez Marka w opisach uczynionych przez Jezusa uzdrowień (por. 1,31; 2,9-12; 5,41; 10,49), a ostatecznie opisze Jego samego po powstaniu z martwych (por. 16,6). Jezus, Pan szabatu, poprzez swoją ofiarę na krzyżu i zmartwychwstanie wprowadzi każdego człowieka w wieczne przymierze z Bogiem, a teraz, w całkowitej wolności wobec zamiarów swoich wrogów, dokona uzdrowienia, które zapowie przyszłe misterium paschalne. Wyobrażę sobie Pana mówiącego także do mnie „Podnieś się!”. Uświadomię sobie wagę tych słów w kontekście moich duchowych słabości.
  • A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?» Lecz oni milczeli (w. 4) Pierwsze pytanie jest retoryczne. Nie tylko w szabat, ale i każdego innego dnia należy czynić dobro i jednocześnie unikać zła. Natomiast drugie pytanie ma pewne tło historyczne. Ze względu na nakaz szabatowego spoczynku, w pierwszych chwilach powstania machabejskiego biorący w nim udział nie bronili się przed atakiem wojska, co w konsekwencji doprowadziło do masakry (por. 1 Mch 2,32-37). Dlatego oficjalnie stwierdzono: „Jeśliby jakikolwiek człowiek w dzień szabatu wyszedł walczyć przeciwko nam, my będziemy z nim walczyli, żebyśmy nie zginęli wszyscy, tak jak zginęli nasi bracia w kryjówkach” (2,41). Pytania Jezusa spotykają się z milczeniem oponentów. Wiedzą, że ma On rację, jednak ich zaciekłość sprawia, że nie chcą Mu jej publicznie przyznać. Jak reaguję, gdy Słowo wykazuje mój błąd w myśleniu lub działaniu? Czy potrafię w pokorze przyjąć pouczenie ze strony innych?
  • Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić (ww. 5-6) Reakcja Jezusa na milczenie faryzeuszów jest bardzo znacząca. Jak to ukazane jest także w innych miejscach Markowej Ewangelii, najpierw Pan przenikliwym okiem patrzy na nich, poznając, co kryje się w ich sercach (por. Mk 3,34; 10,21.23; 1,11). Dostrzegłszy ich zatwardziałość, czyli brak zgody na głoszoną przez Niego prawdę, zasmuca się, a nawet zaczyna odczuwać gniew. Nie spuszcza jednak na nich ognia i siarki, lecz sprawia, że uschniętą ręką mężczyzny staje się zdrowa. Reakcja faryzeuszów jest zatrważająca, decydują się Go zgładzić. Co z nauki Jezusa najtrudniej jest mi przyjąć? Na jaką prawdę moje serce jeszcze jest zamknięte? Porozmawiam o tym z Panem.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Jezu Chryste, oto moje serce, przemieniaj je prawdą Twojego słowa.

Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu! (Mk 2,1-12)

Piątek I Tygodnia Zwykłego

Mk 2,1-12

1 Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. 2 Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. 3 I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. 4 Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. 5 Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy». 6 A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: 7 «Czemu On tak mówi? [On] bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?» 8 Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: «Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? 9 Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? 10 Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów rzekł do paralityka: 11 Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!» 12 On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego».

Przygotowanie

  • Jezus wraca do Kafarnaum. Podobnie jak za pierwszym razem naucza i spotyka się z ludzką biedą. Tym razem dotyka jej nie tylko w wymiarze fizycznym, lecz również duchowym. Kolejna scena z Ewangelii Marka pokazuje nam, że Pan schodzi do korzeni ludzkiego cierpienia, by przywrócić człowiekowi pełnię życia, obdarzając go odpuszczeniem grzechów. Duchu Święty prowadź moją dzisiejszą modlitwę Słowem!

Punkty do medytacji

  • Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę (ww. 1-2) Po pewnym okresie wędrowania po Galilei, w czasie którego miały miejsce liczne uzdrowienia i uwolnienia z mocy złych duchów, Jezus przychodzi ponownie do Kafarnaum. Tym razem od samego początku nie może liczyć na anonimowość. Dom Szymona, a nawet jego bezpośrednie otoczenie wypełnia tłum ludzi, którzy słuchają słów Pana. Wyobrażę sobie scenę opisywaną przez Marka. Ci, którzy otaczają Jezusa, przyszli zapewne, by być świadkami kolejnych niezwykłych wydarzeń. To, co jednak w pierwszym rzędzie otrzymują, jest Jego nauka. Czego najczęściej się spodziewam, gdy rozpoczynam modlitwę lub przychodzą do kościoła na Eucharystię? Czy jestem otwarty na dar Słowa?
  • I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk (ww. 3-4) By paralityk mógł doświadczyć uzdrawiającej mocy Jezusa, muszą być pokonane kolejne przeszkody. On sam, jako że nie może swobodnie się poruszać, zdany jest na pomoc przyjaciół. Również ci ostatni muszą wykazać się pomysłowością, by mimo tłumu „dostarczyć” chorego przed Jezusa. Zbawienie przyniesione przez Syna Bożego zaadresowane jest do każdego człowieka z osobna i wymaga indywidulanej odpowiedzi, lecz zawsze dokonuje się we wspólnocie wiary. Na obu płaszczyznach konieczne są konsekwencja i wytrwałość. Podziękuję za osoby, które przyczyniły się do mojej wiary. Zastanowię się komu ja mógłbym przyjść z pomocą. Poproszę Ducha Świętego, by wskazał mi osoby i odpowiedni środki.
  • Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy (w. 5) Reakcja Jezusa na pierwszy rzut oka może zaskakiwać. Zamiast po prostu uzdrowić paralityka, Pan najpierw odpuszcza mu grzechy. W istocie mamy tutaj do czynienia z otwarciem kolejnego etapu Jego działalności. Dobry lekarz nie ogranicza się do usunięcia objawów leczonej choroby, lecz próbuje zwalczyć jej przyczyny. Jezus idzie jeszcze dalej, dotyka absolutnej przyczyny wszelkich ludzkich chorób i cierpień, jakim jest grzech, czyli zerwanie poprzez nieposłuszeństwo więzi łączącej człowieka ze Stwórcą (por. Rdz 3). Odpuszczając paralitykowi grzechy, Pan zdejmuje z jego serca ciężar winy, a tym samym spełnia warunek konieczny, by mógł być on wyzwolony z fizycznego kalectwa. Popatrzę na ostatnie dni mojego życia, czy poprzez moje decyzje nie została osłabiona moja komunia z Bogiem.
  • A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: «Czemu On tak mówi? [On] bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?» (ww. 6-7) Zwróćmy uwagę, że Jezus w nie powiedział do paralityka „niech Bóg odpuści ci grzechy”, lecz sam autorytatywnie dokonuje przebaczenia. Uczeni w Piśmie wiedzą, że odpuszczenie winy za grzech jest prerogatywą jedynego Boga (por. Ps 51; Iz 43,25). Dlatego wypowiedź Pana odebrana jest przez nich za bluźnierstwo. Nie są w stanie dostrzec w Nim kogoś więcej niż jedynie człowieka. Prawda o Jego Bożym synostwie jest przed nimi zakryta. Dalsza część Ewangelii, zwłaszcza opis męki Pańskiej wydatnie ukaże, że Syn, który dobrowolnie składa na krzyżu ofiarę ze swojego życia za grzechy całego świata, ma wszelkie prawo, by jednać człowieka z Ojcem. Gdzie szukam ratunku od grzechu? Czy mam świadomość, że ja również mam przystęp do Boga właśnie dzięki ofierze Chrystusa?
  • Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu! (ww. 10-11) Jezus, prawdziwie będąc Bogiem, dobrze wie, co kryje się w sercu każdego człowieka. Dlatego od razu poznaje wątpliwości, jakie pojawiają się w sercu uczonych w Piśmie (ww. 8-9). By oni także mieli możliwość uznać Go za Syna Bożego, dokonuje spektakularnego uzdrowienia paralityka. Ten, którego słowo ma moc przywrócić człowiekowi pełnię zdrowia fizycznego, ma prawo tym samym słowem dokonać duchowego uzdrowienia. Czego oczekuję do Jezusa? Czy w moich prośbach koncentruje się jedynie na Jego możliwym cudotwórczym/spektakularnym działaniu, czy może ufam również, że jest On w stanie uwolnić mnie od wszelkiego duchowego zniewolenia?
  • On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego» (w. 12) Świadkowie uzdrowienia paralityka zdumiewają się nie tylko ze względu na fakt, iż zostało przywrócone mu zdrowie. Widzieli już przecież Jezusowe cuda uzdrowienia czy nawet wypędzenia duchów nieczystych. Tym razem są świadkami czegoś więcej – były paralityk wraca na własnych nogach do domu, będąc jednocześnie pojednanym z Bogiem. Rabbi z Nazaretu ma prawo odpuszczania grzechów! Czy patrząc na moje życie dostrzegam działanie Boga? Czy potrafię uwielbiać Go nie tylko za rzeczy, które wymiernie da się zmierzyć i stwierdzić, lecz również za to, co dostrzec mogę oczami wiary?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, uwalniaj mnie od moich grzechów, przywracaj mi godność dziecka Bożego.