Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło

Wtorek IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 5,1-3a.5-16

1 Potem było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. 2 W Jerozolimie zaś jest przy Owczej [Bramie] sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. 3 Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. 5 Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. 6 Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» 7 Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». 8 Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» 9 Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. 10 Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy». 11 On im odpowiedział: «Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje nosze i chodź». 12 Pytali go więc: «Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?» 13 Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. 14 Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło». 15 Człowiek ów odszedł i oznajmił Żydom, że to Jezus go uzdrowił. 16 I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że czynił takie rzeczy w szabat.

Przygotowanie

  • Jezus w dzisiejszym fragmencie ewangelicznym mocą swojego słowa uzdrawia mężczyznę, który od wielu lat cierpi na swoją chorobę. Przestrzega go także przed chorobą grzechu. Przygotuję moje serce na spotkanie z Panem. Pozwolę, by moc Słowa dotknęła także moich ran i mojej grzeszności.

Punkty do medytacji

  • „Potem było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy” (w. 1). Po raz kolejny w Czwartej Ewangelii Jezus udaje się do Jerozolimy, tym razem na bliżej nie określone święto. W przyszłości Miasto Święte będzie miejscem Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Każde kolejne święto przybliża Go do tego momentu. Zgiełk miasta, tłumy pielgrzymów, a pośrodku nich Jezus, zdecydowanie zmierzający do wypełnienia swojej misji. W Wielkim Poście przygotowuję się na świętowanie Paschy mojego Pana. Jak przeżywam ten czas?
  • „Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych” (w. 3). Krużganki otaczające sadzawkę Betesda wypełnione były chorymi. Jezus nie unika ich obecności, wręcz przeciwnie, za chwilę wykorzysta okazję, by uzdrowić jednego z nich. Czy pozwalam Panu prowadzić się ku chorym i cierpiącym? Czy nie odwracam mojego wzroku, widząc ludzką biedę i szukam możliwości, by jej zaradzić?
  • „Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?»” (w. 6). Syn Boży ma moc uzdrawiania ludzkiej duszy i ciała. Nie czyni jednak tego bez naszej zgody. Popatrzę na moje niedomaganie, zwłaszcza te duchowe. Czy prawdziwie chcę, by Jezus uzdrowił mnie z życiowego paraliżu? Czy proszę Go o to w trakcie modlitwy?
  • „Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!». Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził” (ww. 8-9). By dokonało się uzdrowienie mocą Jezusa naprawdę nie potrzeba wiele. Wystarczy wiara w uzdrawiającą moc Jego słowa. Uświadomię sobie, że właśnie to słowo Pan pozostawił mi w Piśmie Świętym. Jak wygląda moja modlitwa Słowem? Czy jestem w niej systematyczny?
  • „Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy»” (w. 10). Jan w swojej Ewangelii terminem „Żydzi” określa przeciwników Jezusa, tych, którzy nie przyjęli Go jako Mesjasza. Dzisiejsza scena podpowiada skąd między innymi wzięła ich niechęć: ze zbytniego przywiązania do zewnętrznej sprawiedliwości. Nie potrafią radować się razem z uzdrowionym. Dużo ważniejsze dla nich jest to, że ów niosąc swoje nosze łamie spoczynek szabatu. A jak wygląda moja pobożność? Czy pamiętam, że chodzi w niej przede wszystkim o spotkanie z Bogiem, które ma otwierać mnie na bliźnich?
  • „Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło»” (w. 14). Fizyczne czy nawet psychiczne choroby wcale nie są największym problemem człowieka. Dużo bardziej poważną przypadłością jest choroba serca trawionego przez grzech. Jak przeżywam moje spowiedzi? Czy dobrze się do nich przygotowuję, również przez codzienny rachunek sumienia?

W ciągu dnia

  • Zabiorę w moje dzisiejsze zajęcia i spotkania cichą modlitwę serca: „Panie Jezu, nie pozwól mi trwać w grzechu. Udziel mi łaski duchowego uzdrowienia”.

Uwierzył on sam i cała jego rodzina

Poniedziałek IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 4,43-54

43 Po dwóch dniach odszedł stamtąd do Galilei. 44 Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, 45 kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. 46 Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie [przedtem] przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. 47 Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający. 48 Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie». 49 Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko». 50 Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł. 51 A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. 52 Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka». 53 Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». I uwierzył on sam i cała jego rodzina. 54 Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

Przygotowanie

  • Perykopa o uzdrowieniu syna urzędnika królewskiego nie tylko objawia moc Jezusa, lecz również pokazuje, jak bardzo potrzebuję prób na mojej drodze wiary. Wezwę Ducha Świętego, by poprowadził mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • „Po dwóch dniach odszedł stamtąd do Galilei” (w. 43). Po dwóch dniach pobytu w Samarii, gdzie spotkał się z przychylnością (por. J 4,1-42), Jezus udaje się do swojego rodzinnego regionu, Galilei. Ewangelia Jana, podobnie jak pozostałe Ewangelie, ukazuje Pana będącego w ciągłym ruchu. Nie zatrzymuje się On na dłużej w żadnej miejscowości, lecz chcąc dotrzeć z Dobrą Nowiną do jak największej liczby osób, przemierza Palestynę jako wędrowny Nauczyciel. Czy widać we mnie chrześcijański dynamizm, widoczny na przykład w szukaniu i wykorzystywaniu wszelkich możliwych sytuacji, by pomóc innym poznać Chrystusa?
  • „Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto” (ww. 44-45). Ewangelie synoptyczne opowiadają o odrzuceniu Pana przez mieszkańców Jego rodzinnego miasta, Nazaretu (por. Mt 13,53-58; Mk 6,1-6; Łk 4,16-30). Jan jednak uzupełnia ten przekaz, podając informację, że nastawienie Galilejczyków zmienia się po dopiero co zakończonym święcie Paschy. Niektórzy bowiem z nich, świętując w Jerozolimie, widzieli znak oczyszczenia Świątyni i wiarę, która w jego wyniku pojawiła się w sercach wielu pielgrzymów (por. J 2,13-23). Osobiste świadectwo wiary, która nie ogranicza się jedynie do deklaracji, lecz naznacza decyzje i postawy osoby wierzącej, jest niekiedy bardziej skuteczne, niż nawet najlepiej przygotowane homilie czy katechezy. Czy pokazuję Jezusa swoim życiem? Czy inni patrząc na mnie, mogą dostrzec blask Ewangelii?
  • „Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający” (w. 47). Wieść o Jezusie dociera również do urzędnika króla Heroda Antypasa, który był podporządkowanym Rzymowi władcą Galilei. Bardzo prawdopodobne, że urzędnik był poganinem. Mamy zatem tutaj kolejną po perykopie z Samarytanką opowieść o spotkaniu Jezusa z kimś, kto nie należał do ludu Izraela. Również w tym przypadku pojawia się wiara w Jezusa, która w spotkaniu z Nim zostaje udoskonalona. W jaki sposób patrzę na osoby luźno związane z chrześcijaństwem lub niewierzące? Czy mam świadomość, że również do nich zaadresowana jest zbawcza misja Jezusa?
  • „Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie». Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko»” (ww. 48-49). Jezus nie od razu wysłuchuje prośby urzędnika. Wie, że jego wiata potrzebuje udoskonalenia. Najpierw swoją odpowiedzią prowokuje go do ważnego wyznania: „Panie, przyjdź…”. Pojawia się tutaj ważny grecki termin kyrios („Pan”), który wcześniej został użyty przez Samarytankę. Nie jest to tylko zwrot grzecznościowy, lecz rodzaj wyznania przekonania o szczególnej tożsamości Jezusa. Jak reaguję, gdy Bóg wydaje się nie wysłuchiwać od razu moich modlitw? Czy pozwalam przeprowadzać się przez Jego milczenie ku doskonalszej ufności?
  • „Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł” (w. 50). Kolejną próbą, pomagającą udoskonalić wiarę urzędnika, jest polecenie, by udał się z powrotem do domu, gdyż jego syn żyje. Mężczyzna jest posłuszny słowu Jezusa i wykonuje otrzymane polecenie, mimo że nie ma „zewnętrznej” pewności o prawdziwości zapewnienia, które usłyszał. Czy wierze słowu Jezusa? Czy przechowuję w swoim „duchowym zanadrzu” pamięć o Jego słowach, które wypełniły się w moim życiu?
  • „I uwierzył on sam i cała jego rodzina” (w. 53). Wiara urzędnika królewskiego poddana próbom, zostaje nagrodzona. Mało tego, ów mężczyzna w swoim domu staje się ewangelizatorem. Dzięki cudowi uzdrowienia syna i jego świadectwie o spotkaniu z Jezusem cała rodzina zaczyna wierzyć. Czy dzielę się moją wiarą z najbliższymi? Czy w moim domu rozmawiamy o Jezusie? Czy szukamy u Niego ratunku w trudnych momentach?

W ciągu dnia

  • W kolejnym wielkopostnym dniu będę powracał do modlitwy: „Panie Jezu, próbuj moją wiarę, pomóż mi w niej wzrastać”.

Istotnie przyszło już do was królestwo Boże

Czwartek III Tygodnia Wielkiego Postu

Łk 11,14-23

14 Raz wyrzucał złego ducha [z człowieka], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. 15 Lecz niektórzy z nich rzekli: «Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy». 16 Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. 17 On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. 18 Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. 19 Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. 20 A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. 21 Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. 22 Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. 23 Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza.

Przygotowanie

  • Dzisiejsza Ewangelia przypomina mi, że Jezus przyszedł na świat, by uwolnić człowieka z szatańskiej niewoli i ustanowić w ludzkich sercach Boże królestwo. Wyciszę moje serce ze zbędnych emocji i hałasu, przygotuję się na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • „Raz wyrzucał złego ducha [z człowieka], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione” (w. 14). Jezus ma moc dokonywania egzorcyzmów, uwalniania ludzi z mocy złych duchów. Razem z uzdrowieniami, które nie miały swego źródła w duchowym zniewoleniu człowieka, egzorcyzmy pokazują, że celem misji Syna Bożego jest ratowanie całego człowieka. Żadna ludzka bieda, bez znaczenia jakiego byłaby rodzaju, nie jest Mu obojętna. Gdy patrzę na mnie dzisiaj, co jest moim największym niepokojem? Co jest powodem mojego cierpienia? Czy wierzę, że Jezus ma moc uzdrowienia każdej dziedziny mojego życia?
  • „Lecz niektórzy z nich rzekli: «Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy»” (w. 15). Imię „Belzebub” oznacza „Pan wyniosłego domu”. Pochodzi od imienia pogańskiego boga Baala („pan, władca”) i słowa zebul („wyniesiona siedziba”). W ST pogańscy bogowie uważani byli za demony (por. Pwt 32,17; Ps 96,5 LXX). Oskarżenie Jezusa, że posługuje się mocą złego ducha, jest wyrażonym wprost odrzuceniem boskiego charakteru Jego misji. Także dzisiaj są osoby, które przypisują Mu złe intencje, uważając na przykład, że Jego nauczanie ogranicza wolność człowieka i jego prawo do szczęścia. Będąc uczniem Jezusa muszę być gotowy na podobne oskarżenia.
  • „Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba” (w. 16). Przeciwnikom Jezusa nie wystarcza dopiero co dokonane uzdrowienie, chcą jeszcze zmusić Go do korzystania ze swej boskiej mocy na ich własne żądanie. Podobnie zachowywał się diabeł, kusząc Jezusa na pustyni (por. 4,2; w obydwu opowiadaniach pojawia się czasownik peiradzo – „kusić, wystawiać na próbę”). Czy prośby, które wyrażam w trakcie modlitwy, są przejawem otwierania mojego serca na Boga i poddania się Jego zbawczemu planowi, czy może próbą zmuszenia Go do działania na moje zawołanie?
  • „On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali” (w. 19). Zarzuty przeciwników Jezusa pokazują, że brak im zdrowego rozsądku (ww. 18-19). Wiara nie neguje rozumu i logicznego myślenia, lecz wręcz przeciwnie, idzie z nimi w parze. Nie może zatem opierać się wyłącznie na emocjach, pragnieniach czy szukaniu „religijnych wrażeń”. Nie bez powodu przygotowanie do przyjęcia sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego (chrzest, bierzmowanie, Eucharystia), oprócz kerygmatycznego głoszenia, zakłada również poznanie prawd katechizmowych. Czy znam główne prawdy mojej wiary? Czy sięgam po Katechizm Kościoła Katolickiego?
  • „A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże” (w. 20). Wyrażenie „palec Boży” przywołuje historię wyjścia z Egiptu, kiedy to czarownicy faraona, nie będąc w stanie powtórzyć znaków dokonywanych przez Mojżesza i Aarona, za pomocą tych dwóch słów określili moc działającą w plagach (por. Wj 8,15). Jezus, zanim nadejdzie moment Jego „wyjścia” (por. Łk 9,31), czyli przejścia przez śmierć do nowego, uwielbionego życia, wskazuje, że w Jego cudach działa moc Boża. Panowanie szatana jest w odwrocie, a nadszedł czas królestwa Bożego. Czy szukam w moim życiu znaków Jezusowej obecności? Czy mam świadomość, że będąc doświadczając mocy Jezusa, sam staje się wobec innych znakiem Bożego panowania?
  • „Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy” (w. 22). Nie ulega wątpliwości, że w zderzeniu z szatanem człowiek jest na przegranej pozycji. Teraz jednak nadszedł Ktoś mocniejszy od nieprzyjaciela Boga i człowieka, Ktoś kto jest w stanie go pokonać i przywrócić Boży zamysł w całym stworzeniu. Co w moim życiu nazwałbym „łupem szatana”? Gdzie szczególnie potrzebuję zwycięstwa Chrystusa?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę dzisiaj powtarzał w moim sercu słowa modlitwy: „Panie Jezu, Zwycięzco śmierci i szatana, oddaję Ci całego siebie, z wszystkimi moim niedoskonałościami i grzechami. Pomóż mi, proszę, dobrze przygotować się do wielkopostnej spowiedzi”.

Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony

Fot. Nathan Dumlao (unsplash.com)

VI Niedziela Zwykła B

Mk 1,40-45

40 Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić». 41 A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!» 42 Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. 43 Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, 44 mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». 45 Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Czytanie ewangeliczne sprzed tygodnia zakończyło się ogólną wzmianką narracyjną o wędrownej działalności Jezusa na terenie Galilei, w czasie której głównie nauczał On w miejscowych synagogach oraz wyrzucał złe duchy (por. Mk 1,39). Ten okres publicznej aktywności Pana stanowi kontekst dzisiejszego fragmentu Markowej Ewangelii: „Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić»” (1,40).

W starożytności do chorych na trąd (gr. lepra) zaliczano zarówno osoby dotknięte różnymi zaburzeniami skórnymi, jak i faktycznym trądem, czyli bakteryjnym zakażeniem skóry, którego widocznym przejawem były powstające na jej powierzchni owrzodzenia. Jako że choroba ta była nieuleczalna, owrzodzenia z czasem przechodziły w ropiejące bąble, następnie dochodziło do zniekształcenia kończyn, a wreszcie do ich utraty. Innym skutkiem była utrata wzroku. Chorzy na trąd nie tylko byli skazani na powolne umieranie, lecz również musieli mierzyć się z odrzuceniem ze strony społeczności, o czym mowa jest w Prawie: „Trędowaty, dotknięty tą plagą, będzie miał rozerwane szaty, włosy nie uczesane, brodę zasłoniętą i będzie wołać: Nieczysty, nieczysty! Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem” (Kpł 13,45-46). Trędowaty był uważany za rytualnie nieczystego, a zatem nie mógł uczestniczyć w kulcie świątynnym. To samo dotyczyło osób, które miały kontakt z chorymi dotkniętymi ta przypadłością.

Widzimy zatem, że trędowaty z dzisiejszej Ewangelii odznacza się niemałą śmiałością, podchodząc do Jezusa. Na pewno zdaje sobie sprawę, że w ten sposób łamie przepisy Prawa, wie także, że może spotkać się ze znanym sobie obrzydzeniem i odrzuceniem. Czyniony przez niego gest padnięcia na kolana wyraża dwie rzeczy: prośbę o pomoc oraz oddanie czci (por. Ps 22,30; 95,6). Zastanawiające są również wypowiadane przez niego słowa. Nie wymusza on bowiem na Jezusie działania, lecz zdaje się na Jego wolę („jeśli zechcesz”). Ponadto nie prosi o uzdrowienie ze strasznej choroby, lecz o oczyszczenie („możesz mnie oczyścić”). Najgłębszym pragnieniem trędowatego jest możliwość doświadczenia Bożej obecności w trakcie sprawowania kultu.

Również reakcja Jezusa odbiega od tego, czego można było się w takich sytuacjach spodziewać: „A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!»” (1,41). Marek używa tutaj greckiego czasownika splanchidzomai, który dosłownie opisuje poruszenie się wnętrzności w człowieku, spowodowane jakimś granicznym przeżyciem. Ewangelista podkreśla, że Jezus zatem jest dogłębnie poruszony sytuacją chorego mężczyzny (tego typu reakcja Pana na biedę człowieka wielokrotnie opisana jest w Ewangeliach – por. Mt 9,36; 11,14; 15,32; 20,34; Mk 6,34; 8,2; Łk 7,13). Owa głęboka emocjonalna reakcja przeradza się w uzdrowieńcze działanie. Przekraczając ówczesne zwyczaje, a nawet na pierwszy rzut oka samo Prawo, Jezus dotyka trędowatego wyciągniętą ręką (co podkreśla Jego intencjonalne działanie) i wyraża swoje pragnienie oczyszczenia go.

Jako Syn Boży i Mesjasz, Pan ma moc uzdrowienia, Jego dotyk i słowo natychmiast uzdrawiają oraz oczyszczają: „Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony” (Mk 1,42). Wszyscy świadkowie tej sceny mogli naocznie przekonać się, że Jezusowa czystość i świętość są niezwyciężone. Ten, który nie może być skażony żadną nieczystością, jest w stanie oczyścić wszystkich, którzy z wiarą zbliżają się do Niego. Owo zbliżanie się do Pana wymaga od człowieka, podobnie jak w przypadku trędowatego, zdecydowania i wyjścia poza ramy swego dotychczasowego życia.

W kontekście tego, co przed chwilą miało miejsce, kolejne gesty Jezusa na pierwszy rzut oka mogą zaskakiwać: „Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił” (1,43). Biorąc pod uwagę dotychczasowe epizody Markowej Ewangelii, w których Jezus dokonywał wypędzania duchów nieczystych (opętany w synagodze w Kafarnaum – 1,23-28; opętani znoszeni do Jezusa po skończonym szabacie – 1,32-34), a także w narracyjnego podsumowania w 1,39 możemy stwierdzić, że Pan surowo zganił i odprawił (gr. ekballo, dosł. „wyrzucił”) nie tyle oczyszczonego z trądu mężczyznę, co ducha nieczystego, który przyczynił się do zaistnienia choroby.

Natomiast jeżeli chodzi o uzdrowionego, to ma on dochować tajemnicy i dopełnić przepisów Prawa: „Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich” (1,44). W pierwszym rzędzie mamy tutaj do czynienia z tzw. sekretem mesjańskim, czyli wyakcentowanym zwłaszcza w Markowej Ewangelii pragnieniem Jezusa, by Jego tożsamość i czynione przez Niego dzieła nie były zbytnio rozgłaszane w trakcie publicznej działalności. Pan pragnie, by najpełniejszym świadectwem o nim samym była odkupieńcza śmierć na krzyżu (por. 15,39). Po drugie, Jezus ukazuje szacunek do Prawa, które w przypadku niezwykle rzadkiej sytuacji ustania trądu nakazywało weryfikację uzdrowienie przez kapłanów oraz złożenie odpowiedniej ofiary (por. Kpł 14). Wykonanie przypisanych przez Mojżesza czynności pozwoliłoby mężczyźnie powrócić do społeczeństwa i uczestniczyć w kulcie świątynnym.

Gdyby uzdrowiony posłuchał wydanego mu nakazu, mógłby po wydarzeniach paschalnych dostrzec w spotkaniu z Jezusem symboliczną zapowiedź ofiary, jaką On sam złożył z samego siebie na oczyszczenie całego rodzaju ludzkiego z trądu grzechu. Na razie jednak nie jest w stanie ukryć swego zachwytu: „Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego” (Mk 1,45). Marek używa tutaj terminów, które dosłownie oznaczają „wiele nauczać” i „głosić słowo”, a w późniejszym czasie będą opisywać działalność pierwotnego Kościoła dającego świadectwo wobec świata o zbawieniu w Chrystusie (por. Dz). Jednakże na tym etapie postawa uzdrowionego jest przedwczesna i nie przyczynia się do urzeczywistniania się królestwa Bożego. Jezus musi teraz doświadczyć sytuacji, w jakiej wcześniej znajdował się trędowaty. Podczas gdy ten ostatni może powrócić do swej społeczności, Pan będzie musiał pozostawać w miejscach odosobnionych, by uniknąć nękania ze strony ludzi chcących skorzystać z Jego Boskiej mocy.

Jaka jest moja reakcja, gdy spotkam kogoś dotkniętego śmiertelną chorobą? Czy na modlitwie proszę Ducha Świętego, by pomógł mi odkryć, co jest moim trądem, to znaczy, co nie pozwala mi żyć w jedności z Bogiem i z drugim człowiekiem? Czy wierzę, że spotkanie z Jezusem w sakramentach i wsłuchanie się w Jego słowo może mnie uzdrowić i oczyścić? Czy pozwalam, by Pan dotykał „ropiejących bąbli” na moim sercu? Czy próbuję rozeznać, co w danym momencie mojego życia jest moją pierwszą powinnością? Czy moje bycie chrześcijaninem pomaga innym odkryć miłość Boga objawioną w Jezusie?

Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami

Kafarnaum, Dom św. Piotra (fot. R.P.)

V Niedziela Zwykła B

Mk 1,29-39

29 Zaraz po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. 30 Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. 31 On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. 32 Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; 33 i całe miasto zebrało się u drzwi. 34 Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały. 35 Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. 36 Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, 37 a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». 38 Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem». 39 I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Dzisiejsze czytanie ewangeliczne stanowi część Markowego opowiadania o pierwszej wizycie Jezusa w Kafarnaum (Mk 1,21-39). Po zakończeniu szabatowej liturgii synagogalnej, w czasie której objawił moc swego słowa (Ewangelia sprzed tygodnia, por. 1,21-28), Pan udaje się do domu swoich uczniów: „Zaraz po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja” (1,29). Dom ten wielokrotnie będzie gościł Jezusa w czasie Jego publicznej działalności. Będzie także jednym z pierwszych miejsc, w których pierwsi chrześcijanie gromadzić się będą na wspólną modlitwę, zwłaszcza na „łamanie chleba”, czyli Eucharystię. Współcześni pielgrzymi, odwiedzając Kafarnaum, mogą zobaczyć szczegółowo wyeksponowane w czasie odkryć archeologicznych pozostałości „Domu św. Piotra” (tzw. domus ecclesiae) oraz budynków sakralnych konstruowanych na tym samym miejscu w kolejnych wiekach.

Po przybyciu na miejsce Jezus dokonuje cudu uzdrowienia teściowej Szymona: „Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej.  On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im” (1,30-31). Marek nie wspomina tutaj o żonie przyszłego pierwszego papieża, lecz wiemy, że towarzyszyła mu ona później podczas podróży misyjnych (por. 1 Kor 9,5). Gorączka trawiąca jej matkę prawdopodobnie była objawem malarii, która w tamtych czasach mogła zagrażać życiu człowieka. Stan chorej był na tyle poważny, że nie mogła ona wypełniać obowiązków domowej gościnności. Jezus we właściwy dla siebie sposób, poprzez fizyczny kontakt przywraca zdrowie teściowej Szymona i podnosi ją z łoża. Użyty tutaj czasownik egeiro (dosł. „podnosić coś lub kogoś, podnosić się”) pojawi się później w opisie Jezusowego zmartwychwstania, gdzie anioł mówi do nawiedzających pusty grób kobiet: „Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu” (por. 16,6). Można zatem powiedzieć, że uzdrowienie teściowej Szymona jest zapowiedzią Jezusowego zwycięstwa nad śmiercią oraz zmartwychwstania wiernych na końcu czasów (por. 12,24-26). Uzdrowiona kobieta natychmiast podejmuje powinności pani domu. Ewangelista używa tutaj czasownika diakoneo, który w kolejnych tekstach nowotestamentalnych będzie opisywał chrześcijańską posługę miłosierdzia (Dz 6,2) oraz od którego będzie pochodzić słowo „diakon”.

Wieść o wcześniejszym egzorcyzmie dokonanym przez Jezusa w kafarnejskiej synagodze bardzo szybko rozchodzi się po okolicy: „Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały” (Mk 1,32-34). Po raz pierwszy wokół Pana gromadzi się tłum. Składa się on z tych, którzy mają ufność, że podobnie jak w przypadku opętanego mężczyzny, również ich niemocy Jezus będzie w stanie zaradzić. I rzeczywiście tak jest. Pan po raz kolejny objawia swoją władzę. Uzdrowienie człowieka z wszelkich chorób, zarówno fizycznych, jak i duchowych, będzie stałym elementem Jego publicznej działalności. Choroba jako konsekwencja grzechu pierworodnego i indywidualnych grzechów, w obecności Syna Bożego, który przyszedł, by pojednać grzeszną ludzkość z Bogiem, traci swoją zwierzchność nad człowiekiem.

W następnym wersecie Marek pisze o kolejnym ważnym elemencie Jezusowej działalności: „Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił” (1,35). Dotychczasowe przejawy Boskiej mocy Jezusa znajdują swoje wyjaśnienie w Jego osobowej łączności z Ojcem. Mimo determinacji, by z łaską uzdrowienia dotrzeć do jak największej liczby osób, Pan znajduje miejsce i czas na rozmowę z Ojcem. Udając się na modlitwę jeszcze przed wschodem słońca, wypełnia słowa psalmu: „Zbudź się, duszo moja, zbudź, harfo i cytro! Chcę obudzić jutrzenkę. Wśród ludów będę chwalił Cię, Panie; zagram Ci wśród narodów, bo Twoja łaskawość sięga niebios, a wierność Twoja aż po chmury!” (Ps 57,9-11; por. Mk 1,3-13).

Czas odosobnionej modlitwy szybko jednak się kończy: „Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają»” (1,36-37). Uczniowie Jezusa, z Szymonem na czele, zaczynają być świadomi, że w Jezusie człowiek może znaleźć Bożą odpowiedź na swe najgłębsze tęsknoty i niedoskonałości. Po raz pierwszy Szymon staje się łącznikiem między Bogiem i ludźmi. Funkcję tę w pełniejszy sposób apostoł będzie pełnił po zesłaniu Ducha Świętego, przewodząc rodzącemu się Kościołowi (od V w. łacińskie określenie pontifex maximus, dosł. „najwyższy budowniczy mostów” będzie opisywać kolejnych biskupów Rzymu).

Odpowiadając na słowa Szymona, Jezus uroczyście ogłasza cel swej mesjańskiej misji: „Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem» (1,38-39). Zwrot „po to wyszedłem” odnosi się nie tylko do pojawienia się Pana w przestrzeni publicznej, lecz ma szersze znaczenie. Chodzi o wcielenie Syna Bożego, który istniejąc od wieków w jedności z Ojcem i Duchem, przychodzi na świat, by wypełnić posłannictwo przekazane Mu przez Ojca (por. 9,37). Ma On nauczać, czyli głosić królestwo Boże (por. 1,14-15). Na ową naukę składają się nie tylko słowa, lecz także czyny, między innymi opisane dotychczas cuda, dzięki którym panowanie Boga staje się częścią życia wszystkich, którzy z wiarą na nie się otworzą. Ponadto mówiąc do uczniów „pójdźmy”, Jezus podkreśla, iż Jego pragnieniem jest, by przyszli świadkowie zbawienia, od samego początku Mu towarzyszyli i mieli udział w Jego działalności.

Fragment kończy narracyjne streszczenie: „I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy” (1,39). Głoszenie królestwa Bożego, czyli obecność, słowa i czyny Jezus skutkują tym, że stopniowo ludzkość wyzwalana jest z panowania ciemności. W pierwszym rzędzie Pan kieruje swoje kroki ku synagogom, gdzie już wcześniej lud żydowski gromadził się na słuchanie Słowa, modlitwę i uwielbienie Boga.

Czy wierzę, że Jezusowi bliskie jest wszystko, co dzieje się mojej codzienności? Czy dziękuję Mu za Jego obecność w moim życiu rodzinnym? Czy ufam, że Pan jest w stanie uzdrowić mnie z każdej choroby, zwłaszcza z niemocy mojego serca? Czy na co dzień podejmuje wysiłek szukania Jezusa? O co chciałbym dziś Go prosić? Czy mówię innym o łaskach, które od Niego otrzymuję?