Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki

Fot. Larm Rmah (unsplash.com)

Poniedziałek, 28 września, Wspomnienie św. Wacława, męczennika

Łk 9,46-50

46 Pojawiła się też u nich myśl, kto z nich jest największy. 47 Lecz Jezus, znając tę myśl w ich sercach, wziął dziecko, postawił je przy sobie 48 i rzekł do nich: «Kto by to dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto by Mnie przyjął, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki». 49 Wtedy przemówił Jan: «Mistrzu, widzieliśmy, jak ktoś w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami». 50 Lecz Jezus mu odpowiedział: «Przestańcie zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami».

W perykopie poprzedzający dzisiejszy fragment Jezus po raz drugi zapowiada uczniom swoją mękę i śmierć: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi” (Łk 9,44). Apostołowie jednak na tym etapie nie są jeszcze w stanie zrozumieć tych słów: „Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie” (9,45). Z owego niezrozumienia wypływa zupełnie inna od Jezusowej postawa. Podczas gdy Pan jest gotowy oddać się w ręce ludzi, by jako cierpiący Sługa Jahwe swoją śmiercią odkupić grzechy całego świata i uzdrowić ludzką naturę (por. Iz 52,13-53,12), apostołowie nadal w swoim myśleniu posługują się ziemskim wartościowaniem, chcą położyć swoje ręce na ludziach, by jako więksi nad nimi panować.

Fragment rozpoczyna się od krótkiego wprowadzenia: „Pojawiła się też u nich myśl, kto z nich jest największy” (Łk 9,46; por. 22,24). Tego typu problem bardzo często pojawia się we wspólnotach typu uczniowskiego, zgromadzonych wokół jednego mistrza. Do pewnego stopnia jest on zrozumiały, jeśli weźmiemy pod uwagę, że osoba mistrza jest wyznacznikiem i uosobieniem wielkości, do której uczniowie pragną dążyć. Siłą rzeczy wcześniej czy później musi pojawić się pytanie o to, który z uczniów w sposób najdoskonalszy naśladuje ukazaną wielkość. Trzeba jednak zauważyć, że takiemu poszukiwaniu wielkości bardzo często towarzyszy pokusa wywyższania się ponad innych, za którą podąża kolejna pokusa – żądania dla siebie przywilejów, czy nawet władzy nad innymi.

Jezus chce uchronić apostołów przed wpadnięciem w powyższe zagrożenie, dlatego postanawia interweniować: „Lecz Jezus, znając tę myśl w ich sercach, wziął dziecko, postawił je przy sobie” (9,47). Zanim wypowie słowa pouczenia, Pan wykonuje gest, który wykracza poza zwyczaje panujące w ówczesnych środowiskach żydowskich. Dzisiaj dzieci zazwyczaj łączone są z niewinnością i pokorą. Natomiast w starożytnym Izraelu uważano je przede wszystkim za osoby pozbawione prawnego statusu. Do momentu osiągnięcia dojrzałości, która pozwalała na rozumienie i wypełnianie przykazań Prawa (dziewczynki 12 lat, chłopcy 13 lat), dzieci uważano za nic nie znaczące istoty, niegodne na przykład do uczestnictwa w religijnych zgromadzeniach.

Gest postawienia przy sobie dziecka uzupełniają słowa Jezusa: „Kto by to dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto by Mnie przyjął, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki” (9,48). Pan utożsamia się z pozbawionym praw dzieckiem, po to by odwrócić logikę wielkości, jaką posługują się uczniowie. Wielkość człowieka nie zależy od jego osobistych osiągnięć, ale wynika z podstawowego faktu, że jest on chciany i kochany przez Boga. Tym samym Jezus zachęca apostołów, by zamiast szukać argumentów potwierdzających ich własną wielkość, służyli wielkości Boga w człowieku.

Swoista „mania wielkości” nie jest jedynym problemem uczniów: „Wtedy przemówił Jan: «Mistrzu, widzieliśmy, jak ktoś w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami»” (9,49). Jan, brat Jakuba, należy do uprzywilejowanej grupy wewnątrz grona apostolskiego. Wraz ze swym bratem i Piotrem jest na przykład naocznym świadkiem przywrócenia życia córce Jaira (por. 8,51) i przemieniania Jezusa (por. 9,28). Jednakże on także musi się jeszcze wiele nauczyć. W poruszonym przez niego problemie dostrzec można pewien ekskluzywizm i próbę zmonopolizowania wiary w Jezusa. Jak widzimy, nie bez powodu Jezus nadał Janowi i Jakubowi przydomek „synowie gromu” (gr. Boanerges; por. Mk 3,17). Zabronienie komuś, kto nie „chodził z nimi” wypędzania złych duchów w imię Pana, świadczy o impulsywności apostołów. W Łk 9,54 będzie mowa o tym, że Jan i Jakub zaproponowali zrzucenie na Samarytan „ognia z nieba”, gdyż ci ostatni nie chcieli przyjąć Jezusa. Postawa prezentowana przez synów Zebedeusza okazuje, że łatwo zastąpić naśladowanie Jezusa naśladowaniem grupy.

Jezus odpowiada Janowi: „Przestańcie zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami” (9,50). Nie chodzi tutaj o zwykłą tolerancję, czy jakiś rodzaj religijnego synkretyzmu, lecz o dostrzeżenie, że działanie Boga wykracza poza granice własnej grupy (por. Lb 11,28). W sposób szczególny uwidoczni się to w Dziejach Apostolskich, gdzie Łukasz opowie o zstąpieniu Ducha Świętego na mieszkańców domu setnika Korneliusza, czyli osoby niebędące Żydami (por. Dz 10,1,48; 11,17).

Czy mam świadomość, że Jezus zna moje wnętrze, wie co kryję się w moim sercu? Czy pozwalam, by Jego słowo wyprowadzało mnie z błędnego myślenia i działania? Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o moim życiu? Czy szukam własnej wielkości w doświadczeniu bycia dzieckiem Boga? Czy dziękuję Bogu, że mogę dostrzec Jego chwałę w życiu innych ludzi?

Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego

Fot. Trent Erwin (unsplash.com)

XXVI Niedziela Zwykła

Mt 21,28-32

28 «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. 29 Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. 30 Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. 31 Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. 32 Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».

Przypowieść o dwóch synach, zachowana jedynie w Ewangelii Mateusza, to jedna z trzech przypowieści, za pomocą których Jezus zwraca się bezpośrednio do arcykapłanów i starszych ludu (dwie pozostałe: przypowieść o przewrotnych rolnikach – 21,33-46 oraz przypowieść o uczcie królewskiej – 22,1-14). Punktem wyjścia dla wszystkich trzech przypowieści jest krótki spór dotyczący pochodzenia władzy Jezusa (por. 21,23-27).

Jezus wprowadza dzisiejszą przypowieść słowami: „Co myślicie?” (21,28a). Celem tego pytania jest utrzymanie uwagi arcykapłanów i uczonych w piśmie, którzy we wcześniejszej perykopie najpierw zapytali Pana o Jego władzę, a następnie sami sprytnie uniknęli odpowiedzi na pytanie o pochodzenie chrztu Janowego (por. 21,25-27). Oto „pewien człowiek miał dwóch synów” (21,28b). Jak zobaczymy w dalszej części przypowieści, owi synowie symbolizują dwa rodzaje Żydów: tych, którzy uważają siebie za sprawiedliwych oraz grzeszników. Obydwaj synowie zostali poproszeni przez ojca, by udali się do pracy w winnicy. W tekstach starotestamentalnych, zwłaszcza u proroków, obraz winnicy zostaje użyty w celu opisania Izraela (np. Iz 5,1-7). Jezus u Mateusza posłużył się nim już wcześniej w przypowieści o robotnikach w winnicy, którą przytoczyła Liturgia Słowa sprzed tygodnia (por. 20,1-16a).

Reakcja synów na prośbę ojca jest dwojaka. Pierwszy, choć najpierw zgadza się pójść do winnicy, a nawet zwracając się do ojca używa grzecznościowego zwrotu „panie” (gr. kyrios), ostatecznie okazuje się być nieposłusznym. Pobrzmiewa tu echo słów Jezusa z końcówki Kazania na Górze: „Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (7,21). Z kolei drugi syn najpierw odmawia. W ówczesnej kulturze, szczególnie podkreślającej konieczność szacunku i posłuszeństwa wobec ojców, taka postawa była uważana za karygodną (por. Syr 3,1-16). Po namyśle jednak, drugi syn zmienia zdanie i idzie do winnicy. W tekście greckim pojawia się tutaj czasownik. metamelatao („czuć żal, żałować, zmieniać myśl”), wskazujący, że w jego wnętrzu dokonał się proces rozeznania i opamiętania.

Po opowiedzeniu przypowieści Jezus ponownie zwraca się do arcykapłanów i starszych: „Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?” (Mt 21,31a). Ci dostrzegają oczywistą prawdę, że to drugi syn jest tym, który okazał ojcu posłuszeństwo. Odwołując się do tego zdroworozsądkowego osądu, Pan ich przestrzega: „Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego” (21,31c). Celnicy i nierządnice byli postrzegani jako ci, którzy funkcjonowali poza wspólnotą przymierza z Bogiem. Religijne elity żydowskie patrzyły na nich ze szczególną wyższością. Lecz podobnie jak drugi syn z przypowieści, ci zatwardziali grzesznicy, nawrócili się po usłyszeniu wezwania do nawrócenia z ust Jana Chrzciciela. Warto zwrócić uwagę, że Jezus używa czasu teraźniejszego – „wchodzą przed wami”, co podkreśla, że nawróceni grzesznicy już teraz stają się obywatelami królestwa niebieskiego, podczas gdy status arcykapłanów i starszych jest jeszcze sprawą otwartą. Ci ostatni bowiem w swoim religijnym postępowaniu przypominają pierwszego syna z przypowieści. Mają Prawo, studiują je całymi latami, a przyjmując swe urzędy, uroczyście potwierdzają, że będą wypełniać wolę Boga. Lecz gdy wysyła On do nich swego proroka, Jana Chrzciciela, nie przyjmują jego nauki, a gdy staje przed nimi Syn Boży, są głusi także na Jego słowo. Dlatego dopóki w ich wnętrzu nie dokona się proces nawrócenia, mogą tylko patrzeć, jak grzesznicy dostępują pojednania z Bogiem (por. 8,11-12).

Którego z synów z dzisiejszej przypowieści bardziej przypominam, jeżeli chodzi o wypełnianie Bożej woli? Czy dostrzegam w sobie konieczność nawrócenia? W jaki sposób traktuję tych, którzy wydają się być większymi grzesznikami ode mnie?

Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa

Fot. Sangia (unsplash.com)

Sobota, 26 września

Łk 9,43b-45

43b Gdy tak wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus powiedział do swoich uczniów: 44 «Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi». 45 Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie.

Rozważamy dzisiaj drugą zapowiedź męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Podobnie jak to było w przypadku pierwszej zapowiedzi (por. Łk 9,22), Pan zwraca się wyłącznie do uczniów, chociaż w tle widoczny jest powszechny podziw, jaki wzbudza Jego działalność: „Gdy tak wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus powiedział do swoich uczniów” (9,43b). Chwilę wcześniej Pan uzdrowił opętanego epileptyka (por. 9,37-43a). Żydzi będący świadkami tego i innych cudownych czynów Jezusa dostrzegają w Nim działanie Bożej mocy (por. 9,43a), są pełni podziwu. Użyty tutaj grecki czasownik thaumadzo („dziwić się, zdumiewać, podziwiać”) ma formę imiesłowu czasu teraźniejszego, co podkreśla nie tle jednorazowe zdziwienie czy podziw, ale pewien stan. Tłumy trwały w podziwie dla czynów Jezusa.

Tym bardziej zdumiewają słowa Pana zaadresowane do apostołów: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa” (9,44a). W greckim tekście czytamy dosłownie „weźcie do uszu waszych te słowa” (por. 1,44; 4,21; Dz 11,22). Jezus z jednej strony podkreśla wagę słów, które za chwilę wypowie, a z drugiej przynagla uczniów, by uważnie ich wysłuchali, pozwolili przedostać się im do ich wnętrza. W inny miejscu poucza ich w podobny sposób: „Uważajcie więc, jak słuchacie” (Łk 8,18). Rzeczywiście następująca wypowiedź Pana nie jest łatwa ani przyjemna, zwłaszcza w kontekście obecnego zachwytu ze strony tłumów: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi” (9,44b). W tytule „Syn Człowieczy” wyrażona zostaje tożsamość Jezusa jako prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka. W Księdze Daniela czytamy: „Patrzyłem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,13-14). Jezus rzeczywiście jest tym, do którego należy panowanie i władza nad wszystkimi narodami. Jednakże jest On także zapowiadanym przez Izajasza „cierpiącym Sługą” (por. Iz 52,13-53,12).

Męka Syna Bożego, Jego ofiara wynagradzająca za grzechy całego świata, jest elementem zbawczego planu Ojca. Tylko ktoś, do którego należy pełnia władzy, jest w stanie złożyć doskonałą ofiarę ze swojego życia. Św. Paweł w Liście do Filipian napisze: „On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca” (por. Flp 2,6-11).

Prawda z mocą głoszona przez Apostoła Narodów na tym etapie jest jeszcze niezrozumiała dla Jezusowych uczniów: „Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie” (Łk 9,45). Jest to skutek ich słabości moralnej – za chwilę będą rozprawiać między sobą, który z nich jest największy (por. 9,46), ale zarazem część Bożego planu, gdyż znaczenie słów Jezusa było zakryte prze nimi (por. 18,34). Pan otworzy ich umysły dopiero po swoim zmartwychwstaniu: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem” (24,44-47).

Czy z uwagą słucham słów Jezusa? Czy jest we mnie zgoda, by kroczyć za Nim, nie tylko uwielbianym przez tłumy, ale również odrzuconym, poniżonym i cierpiącym? Czego nie rozumiem w mojej drodze wiary? Czy rozmawiam o tym z Jezusem?

Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć

Kaplica Ukrzyżowania w Bazylice Grobu Pańskiego (fot. R.P.)

Piątek, 25 września

Łk 9,18-22

18 Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» 19 Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». 20 Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». 21 Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. 22 I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

Po opisie cudownego rozmnożeniu chleba (Łk 9,10-17) Łukasz umieszcza w swojej Ewangelii bardzo ważny dialog Jezusa z uczniami. W jej trakcie Piotr wyznaje swoją wiarę, iż jest On Bożym Mesjaszem, natomiast Pan po raz pierwszy zapowiada swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie.

Perykopa zaczyna się od wprowadzenia narracyjnego: „Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie” (9,18). Łukasz nie precyzuje miejsca, w którym odbywa się akcja. W pozostałych Ewangeliach jest nim Cezarea Filipowa (u podnóża góry Hermon, w północnej części Izraela, dzisiejsze Banias, por. Mt 16,13; Mk 8,27) lub Kafarnaum (por. J 6,59). Natomiast autor Trzeciej Ewangelii bardziej koncentruje się na fakcie, iż kontekst opisywanego zdarzenia stanowi modlitwa Jezusa „na osobności”. W wielu innych miejscach Łukasz podkreśla, że rozmowa z Ojcem (często w miejscach odosobnionych) poprzedza decydujące chwile w życiu Pana (por. 3,21; 5,16; 6,12; 9,18.28; 11,1; 22,41.44).

Tym razem modlitwa prowadzi Jezusa do przeprowadzenia z uczniami bardzo ważnej rozmowy. Pan rozpoczyna ją pytaniem: „Za kogo uważają Mnie tłumy?” (9,18). Pytanie to jest kluczowe, gdyż nie dotyczy tylko samych czynów Jezusa, lecz bezpośrednio Jego osoby; jak za chwilę zobaczymy, poprowadzi do wyznania wiary w Jego mesjańską tożsamość. Apostołowie odpowiadają: „Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał” (9,19). Przytoczne przez uczniów opinie Żydów odnośnie Jezusa zgadzają się z tymi, które pojawiły się we wczorajszym czytaniu Ewangelicznym, o Herodzie Antypasie dociekającym tożsamości Nauczyciela z Nazaretu (9,1-7). Mimo że nie wyrażają pełnej prawdy o Panu, w jakiś sposób dotykają Jego tajemnicy, określając Go jako proroka (por. Łk 4,24; 7,16.39).

Po pytaniu dotyczącym opinii tłumów, czas na zdanie apostołów: „Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego»” (9,20). W imieniu Dwunastu głos zabiera Piotr. W Ewangelii Łukasza postać tego apostoła jest szczególnie wyakcentowana. Jest on bowiem pierwszym z powołanych uczniów (por. 5,1-11), pierwszym na liście Dwunastu (por. 6,14), uprzywilejowanym świadkiem (por. 8,51; 9,28) i rzecznikiem apostołów (por. 12,41; 18,28). W opowiadaniu paschalnym mowa będzie o jego zaparciu się Pana (por. 22,34.54-60), ale także o opamiętaniu (por. 22,61-62) i otrzymaniu zadania utwierdzania braci (por. 22,32). Odpowiedź Piotra daleko wykracza poza opinie tłumów. W Jego oczach Jezus jest kimś zdecydowanie większym od starotestamentalnych proroków. Wyznając, że jest On Mesjaszem (hebr. Meszjah, gr. Christos – „Namaszczony, Pomazaniec”; por. 4,18), apostoł stwierdza, że w Jezusie wypełniają się święte Pisma, a tym samym znajduje swoją odpowiedź odwieczne oczekiwanie Narodu Wybranego. Podczas gdy prorocy zapowiadali epokę zbawienia, Jezus z Nazaretu jest jej inicjatorem.

Reakcja Pana na Piotrowe wyznanie na pierwszy rzut oka może zaskakiwać: „Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili” (9,21). Mesjasz w wyobraźniach ówczesnych Żydów niekoniecznie był postrzegany jako Zbawiciel, przynoszący grzesznej ludzkości pojednanie z Bogiem. Wielu oczekiwało, że ma on przede wszystkim doprowadzić do politycznego odrodzenia Izraela. Tymczasem konieczne było zrealizowanie się na osobie Jezusa tajemnicy „cierpiącego sługi” (por. Iz 52,13-53,12). Dlatego Pan, oprócz zabronienia uczniom rozgłaszania swojej mesjańskiej tożsamości, po raz pierwszy zapowiada swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Łk 9,22). Cierpienie Jezusa jest konieczne, by wypełniała się Boża obietnica. Podkreśla to użyty w tekście greckim czasownik dei („trzeba, potrzeba, należy”), który w nowotestamentalnych tekstach odnosi się do Bożego planu zbawienia (por. 13,33; 17,25; 22,37; 24,7.26.44).

Za kogo uważają Jezusa ludzie, z którymi żyję na co dzień? Kto z mojego otoczenia najbardziej zbliża mnie do Niego, a kto oddala? Patrząc na moje słowa, decyzje, życiową postawę, kim Jezus jest dla mnie? Czy szukam klucza do zrozumienia Jego tajemnicy w wydarzeniach męki, śmierci i zmartwychwstania?

Któż więc jest ten, o którym takie rzeczy słyszę?

Macheront, wg Józefa Flawiusza miejsce ścięcia Jana Chrzciciela (fot. R.P.)

Czwartek, 24 września

Łk 9,7-9

7 O wszystkich tych wydarzeniach posłyszał również tetrarcha Herod, i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; 8 inni, że zjawił się Eliasz; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. 9 A Herod mówił: «Jana kazałem ściąć. Któż więc jest ten, o którym takie rzeczy słyszę?» I starał się Go zobaczyć.

Dzisiejszy fragment Ewangelii Łukasza jest krótką opowieścią, pełniąca funkcję pomostu między sceną posłania apostołów (por. Łk 9,1-6) a ich pełnym entuzjazmu powrotem (por. 9,10). Ponadto ewangelista zapowiada w nim spotkanie pojmanego Mesjasza z Herodem Antypasem, do którego dojdzie w trakcie wydarzeń paschalnych (por. 23,6-12.15).

Wieść o dotychczasowej działalności Jezusa dochodzi do uszu władcy: „O wszystkich tych wydarzeniach posłyszał również tetrarcha Herod, i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych” (9,7). Herod Antypas, syn Heroda Wielkiego, był w latach 4-39 po Chr. tetrarchą (zarządzający częścią terytorium państwa) Galilei i Perei. Rezydował w wybudowanej przez siebie Tyberiadzie, nad Jeziorem Galilejskim (Tyberiadzkim). Informacje o dziełach Jezusa wywołują u władcy niepokój, gdyż według niektórych Żydów jest On powstałym z martwych Janem Chrzcicielem. Prorok znad Jordanu krytykował Heroda za jego związek z Herodiadą, żoną brata, za co został wtrącony do więzienia (por. 3,20; 7,18-19), a następnie ścięty (por. Mt 14,3-12; Mk 6,17-29). Nic dziwnego, że pogłoska, iż czyniący cuda Nauczyciel z Nazaretu jest w rzeczywistości Janem, który powrócił do życia, wzbudza w Herodzie obawy.

Opinii o Jezusie było wiele. Byli i tacy, którzy uważali, że „zjawił się Eliasz; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał” (Łk 9,8). Ówcześni Żydzi, opierając się na zapowiedzi proroka Malachiasza – „Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego” (por. Ml 3,23), widzieli Eliasz, który miał powrócić przed końcem czasów (por. 2 Krl 2,1-11). Przekonanie, iż Jezus jest powstałym z martwych którymś z dawnych proroków, opierało się na zapowiedziach odwołujących się do postaci Mojżesza: „Pan, Bóg twój, wzbudzi dla ciebie proroka spośród twoich braci, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał” (Pwt 18,15; por. 18,18; 34,10). Mimo że wszystkie te opinie nie wyrażają pełnej prawdy o Jezusie, w jakiś sposób dotykają Jego tajemnicy, określając Go jako proroka (por. Łk 4,24; 7,16.39). Mało tego, to właśnie On jest tym, który jako pierwszy ma powstać z martwych.

„A Herod mówił: «Jana kazałem ściąć. Któż więc jest ten, o którym takie rzeczy słyszę?» I starał się Go zobaczyć” (9,9). Z powodu złego zamiaru (por. 13,31) lub po prostu z ciekawości (por. 23,8) Herod próbuje zobaczyć się z Jezusem. Jednakże Jezus wie, jaki los spotkał Jana, dlatego, dopóki jest to możliwe, unika spotkania z władcą. Nie bez powodu Nowy Testament nigdy nie wspomina o wizycie Jezusa w Tyberiadzie lub w Sefforis czy Julias, pozostałych miastach wybudowanych przez tetrarchę.

Gdy myślę o Jezusie, co przeważa w moim wnętrzu: pokój czy niepokój, smutek czy radość? Skąd biorą się te doznania? Co najbardziej obciąża moje serce i sumienie, odbierając mi radość życia? Jakie wyobrażenie Jezus noszę w sobie? Czy jest ono zgodne z obrazem, jaki wyłania się z Ewangelii? Czy jest we mnie żywe pragnienie spotkania z Panem?

Aby głosili królestwo Boże

Fot. Aaron Burden (unsplash.com)

Środa, 23 września, wspomnienie św. Pio z Pietrleciny

Łk 9,1-6

1 Wtedy zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami oraz [władzę] leczenia chorób. 2 I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. 3 Mówił do nich: «Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. 4 Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, pozostańcie tam i stamtąd będziecie wychodzić. 5 Jeśliby was gdzieś nie przyjęli, wychodząc z tego miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim!» 6 Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie.

We wcześniejszym fragmencie Trzeciej Ewangelii Jezus wybiera dwunastu spośród swoich uczniów: „przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami” (Łk 6,13). Od tego mementu apostołowie (gr. apostolos, „posłaniec, wysłannik”) byli stałymi uczestnikami Jego publicznej działalności: „wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu” (8,1). W dzisiejszym fragmencie rozpoczyna się kolejny etap przygotowania apostołów do ich przyszłej misji: „Wtedy zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami oraz [władzę] leczenia chorób” (9,1). Jezus przekazuje im tę samą moc (gr. dynamis, „noc, potęga, siła”) i władzę (gr. eksusia, „władza, zdolność, możność”), którą sam posługuje się, dokonując egzorcyzmów i cudów uzdrowienia (por. 4,36; 5,17.24; 8,46). Celem jest posłanie ich (gr. apostello, „posyłać, wysyłać”), by byli swoistym „przedłużeniem” Jego działalności: „I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych” (9,2).

Apostołowie otrzymują przy tym konkretne wskazówki: „Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie” (9,3). Nikt z posłanych z misją głoszenia Ewangelii nie powinien obciążać się zbędnym bagażem. Wymagając od apostołów radykalnej prostoty, Jezus uczy ich, by bardziej polegali na Bogu niż na własnej zaradności. Istotnym elementem ich tożsamości ma być zaufanie, że otrzymają wszystko, czego potrzebują.

Kolejna wskazówka dotyczy miejsc, w których Dwunastu będzie się zatrzymywać w czasie realizowanej misji: „Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, pozostańcie tam i stamtąd będziecie wychodzić” (9,4). Taka postawa ma ustrzec Dwunastu przed szukaniem gościny u ludzi bogatych, którzy mogliby zaoferować im większe wygody. Św. Piotr rozwinie tę myśl w swoim liście: „Starszych więc, którzy są wśród was, proszę, ja również starszy, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień oraz uczestnik tej chwały, która ma się objawić: paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, po Bożemu; nie ze względu na brudny zysk, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą wspólnoty, ale jako żywe przykłady dla stada” (1 P 5,2).

Uczestnictwo apostołów w misji Jezusa niekiedy wiązać się będzie z odrzuceniem: „Jeśliby was gdzieś nie przyjęli, wychodząc z tego miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim!” (9,5). Gest strząśnięcia prochu z nóg, będzie oznaczać, że wrogość wynikającą z odrzucenia ich przepowiadania, apostołowie mają pozostawić sądowi samego Boga. Trochę dalej Jezus powie, tym razem do większego grona posłanych: „Lecz jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu” (10,10-12).

Dwunastu, posłuszni otrzymanemu posłaniu, udają się do różnych miejscowości Galilei: „Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie” (9,6). Zwrot „głosząc Ewangelię” po grecku zostaje oddany za pomocą czasownika euangelidzo („zwiastować dobrą nowinę, głosić dobra nowinę”), od którego pochodzi termin „ewangelizacja”. Wcześniej użyty został inny zwrot – „głosili królestwo Boże” (9,2), w oryginale wyrażony jako „keryssein ten basileian”. Czasownik kerysso („obwieszczać, podawać do wiadomości”) również daje początek ważnemu terminowi – „kerygmat”. Obydwa terminy – ewangelizacja i kerygmat – należą do słów, które opisują podstawowe zadanie Kościoła: przepowiadanie Dobrej Nowiny, które prowadzi do wiary w Jezusa Chrystusa.

Czy wierzę, że Kościół, którego jestem częścią, działa w mocy i autorytecie Chrystusa? Co jest moim obciążaniem, nie pozwalającym głosić Ewangelii? Czy wypowiadane przeze mnie słowa budują innych i pomagają odkryć miłość Boga?

Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je

Fot. Aaron Burden (unsplash.com)

Wtorek, 22 września

Łk 8,19-21

19 Wtedy przyszli do Niego Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. 20 Oznajmiono Mu: «Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą». 21 Lecz On im odpowiedział: «Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je».

Dzisiejszy fragment Ewangelii Łukasza mocno wpisuje się w kontekst poprzedzający. Na początku ósmego rozdziału mowa jest o działalności Jezusa, który jako wędrowny Nauczyciel przemierza miasta i wsie Galilei, głosząc Ewangelię, czyli Dobrą Nowinę o królestwie Bożym (por. Łk 8,1-3). Następnie mamy fragment, w którym Pan opowiada i wyjaśnia przypowieść o siewcy, w której ukazana zostaje konieczność przygotowania gleby ludzkiego serca na przyjęcie Bożego słowa (por. 8,4-15). Wreszcie następuje przypowieść lampie umieszczanej na świeczniku, gdzie słuchający i wypełniający Słowo opisani są jako źródło światła oświecającego życie innych ludzi (por. 8,16-18).

W perykopie przytoczonej przez dzisiejszą liturgię słowa, w kontekście Jezusowego nauczania o słuchaniu Słowa, pojawiają się Jego Matka i bracia: „Wtedy przyszli do Niego Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu” (8,19). Użyty w tym miejscu grecki rzeczownik adelfos może oznaczać nie tylko brata, lecz także kuzyna (por. 1 Krn 32,21-24; LXX) czy nawet bratanka (por. Rdz 13,8; LXX). Chodzi zatem o dalszych krewnych Jezusa, kuzynów lub synów Józefa z poprzedniego małżeństwa.

Maryja i krewni Jezusa nie są w stanie do Niego dotrzeć, gdyż jest On otoczony przez tłum, w którym znajdują się między innymi apostołowie i towarzyszące mu kobiety (por. 8,1-3). Gdy Pan dowiaduje się o przybyciu swoich bliskich, wykorzystuje zaistniałą okazję, by ukazać nowy rodzaj pokrewieństwa: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je” (8,21). Już wcześniej z ust Jezusa padły podobne słowa, gdy zaczynał On opowiadać przypowieść o domu zbudowanym na skale: „Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je” (6,47). Słowo Boże i słowo Jezusa wymagają takiej samej odpowiedzi, co wskazuje na boski autorytet Jezusa.

Bycie członkiem ziemskiej rodziny Pana nie kłóci się z przynależeniem do Jego nowej rodziny. Dzieje Apostolskie wspominają o tym, że po Jezusowym wniebowstąpieniu rodzina Jego uczniów składała się z obu grup, które razem zbierały się w wieczerniku na modlitwie: „Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, z Maryją, Matką Jezusa, i z braćmi Jego” (Dz 1,14). Wcześniej sama Matka Boża poprzez swoje fiat pokazała swoją postawą, co znaczy słuchać słowa Bożego i wypełniać je: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38; por. 11,28).

Czy dostrzegam w Jezusie Boskiego Nauczyciela, który chce przekazać mi mądrość niezbędną do właściwego przeżywania codzienności? Jaka jest moja relacja do Słowa? Czy noszę w sobie pragnienie nie tylko słuchania go, ale i wprowadzania w życie? Czy mam świadomość, że moje otwarcie na Słowo czyni ze mnie członka rodziny Jezusowych uczniów?

Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary

Fot. Jon Tyson (unsplash.com)

Poniedziałek, 21 września, Święto św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty

Mt 9,9-13

9 Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim. 10 Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. 11 Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?» 12 On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. 13 Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

W perykopie poprzedzającej dzisiejszy fragment ewangeliczny Jezus, powróciwszy do Kafarnaum, odpuszcza grzechy paralitykowi, a następnie, by udowodnić, że faktyczne ma władzę jednania ludzi z Bogiem, uzdrawia go także z jego fizycznej przypadłości (Mt 9,1-8). Temat grzechu i Bożego miłosierdzia jest również obecny w dzisiejszym fragmencie. Oto Pan do grona swoich najbliższych uczniów powołuje celnika Mateusza: „ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim” (9,9). Warto zwrócić uwagę, że inicjatywa jest po stronie Jezusa – to On „ujrzał” i „rzekł do Niego”. Mamy zatem do czynienia z aktem Jego woli. Pan rzeczywiście chce, by pośród przyszłego grona apostolskiego był także celnik, ktoś kto w swojej przeszłości wysługiwał się rzymskiemu okupantowi i w związku z tym postrzegany był przez swoich rodaków nie tylko za zdrajcę, ale i grzesznika. Idzie nawet jeszcze dalej, bo po powołaniu Mateusza udaje się do jego domu na ucztę, w czasie której siedzi przy tym samym stole, co celnicy i grzesznicy (por. 9,10). W starożytności wspólne spożywanie posiłków oznaczało przyjaźń i wzajemne utożsamianie się biesiadników. Nic zatem dziwnego, że faryzeusze, stawiający w centrum swojego religijnego życia rytualną czystość, pytają Jezusowych uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” (9,11). W swojej odpowiedzi Pan posługuje się dwoma argumentami. Najpierw powołuje się na oczywistą prawdę: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” (9,12). Jako Mesjasz, Jezus nie może poprzestać na otaczaniu się swoimi zwolennikami, ale musi szukać tych, którzy potrzebują duchowego uzdrowienia, często nie zdając sobie nawet z tego sprawy. W kolejnym argumencie Pan powołuje się na cytat ze świętych Pism: „Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (9,13; por. Oz 6,6 – LXX). Faryzeusze byli przekonani, że są ekspertami od Prawa i proroków. Dlatego Jezus wskazuje na konkretny fragment z proroka Ozeasza, by przypomnieć im, że pragnieniem Boga nie jest „utonięcie” we krwi składanych mu ofiar, lecz miłosierdzie, które wierzący mogą świadczyć sobie nawzajem. Do miłosiernej postawy na pewno nie należy odmawianie spotkania z Mesjaszem tym, którzy powszechnie uważani są za grzeszników. Ci tym bardziej potrzebują ożywczego spotkania z Synem Boży, by móc wyrwać się z matni grzechu.

Jaki jest mój stosunek do ludzi, którzy wydają się być większymi grzesznikami niż ja? Co robię, by oni także mogli spotkać Chrystusa?

Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi

Fot. Jaime Casap (unsplash.com)

XXV Niedziela Zwykła A

Mt 20,1-16a

1 Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. 2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. 3 Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, 4 i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. 5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. 6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” 7 Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. 8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. 9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. 10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. 11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, 12 mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę”. 13 Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? 14 Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. 15 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” 16 Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

W dzisiejszej przypowieści Jezus ukazuje kolejny aspekt tajemnicy królestwa niebieskiego: „Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy” (20,1). Pan posługuje się obrazem winnicy i troszczącego się o nią gospodarza, a tym samym nawiązuje do starotestamentalnych tekstów, w których mowa jest o Bogu, który powołuje do istnienia Naród Wybrany i nieustannie o niego się troszczy, np.: „Wyrwałeś winorośl z Egiptu, wygnałeś pogan, a ją zasadziłeś. Grunt dla niej przygotowałeś, a ona zapuściła korzenie i napełniła ziemię. Góry okryły się jej cieniem, a cedry Boże jej gałęźmi. Swe latorośle rozpostarła aż do Morza, a swoje pędy aż do Rzeki” (Ps 80,9-12; por. Iz 5,1-7; Jr 2,21; 12,10-11; Oz 10,1). Gospodarz udaje się wczesnym rankiem na wiejski rynek, by znaleźć tam robotników do swojej winnicy. Do dzisiaj w wielu miejscowościach Bliskiego Wschodu można trafić na plac lub ulicę, gdzie mężczyźni nie mający stałego zajęcia czekają, by ktoś najął ich do pracy na dzień lud dwa. Zwyczaj ten był dużo bardziej powszechny w starożytnym Izraelu, kiedy to zdecydowana większość społeczeństwa żyła w ubóstwie.

Najmując pierwszych robotników, gospodarz daje im konkretną obietnicę zarobku: „Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy” (20,2). W starożytnej Palestynie denar (gr. denarion), rzymska srebra moneta, stanowił zwyczajową zapłatę za jeden dzień pracy. Suma ta musiała wystarczyć, by zapewnić przeżycie rodzinie zatrudnionego, dlatego wg Tory należało wypłacać ją pod koniec dnia: „Nie będziesz niesprawiedliwie gnębił najemnika ubogiego i nędznego, czy to będzie brat twój, czy przybysz, o ile jest w twoim kraju, w twoich bramach. Tego samego dnia oddasz mu zapłatę, nie pozwolisz zajść nad nią słońcu, gdyż jest on biedny i całym sercem jej pragnie; by nie wzywał Pana przeciw tobie, a to by cię obciążyło grzechem” (por. Pwt 24,14-15).

Poranna sytuacja powtarza się kilkukrotnie. Gospodarz o różnych porach powraca na rynek, by zatrudnić kolejnych robotników: „Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił” (Mt 20,3-5). W przeliczeniu na naszą rachubę czasu wymienione godziny oznaczają: „trzecia” – 9:00, „szósta” – 12:00, „dziewiąta” – 15:00. Kolejni najmowani mężczyźni do czasu zatrudnienia cierpliwie pozostawali na rynkowym placu, licząc, że ktoś ich zaangażuje chociaż na część dnia. Dlatego bez szczególnych negocjacji zgadzają się pracować w winnicy za to, „co będzie słuszne” (dosł. „sprawiedliwe”).

Zaskakujące może być to, że ostatnią grupę robotników gospodarz wysyła do pracy w winnicy jeszcze godzinę przed zakończeniem dnia: „Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy” (20,6-7). Odpowiedź najemników „Bo nas nikt nie najął” sugeruje, że mimo szczerych chęci podjęcia pracy, przez większość dnia nie trafiła im się możliwość zatrudnienia. Nadal jednak są gotowi, by skorzystać z zaproszenia gospodarza.

Po zapadnięciu zmierzchu właściciel winnicy wydaje zarządcy polecenie wypłaty należności: „A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych” (20,8). Warto zwrócić uwagę, że pieniądze mają być wypłacone „począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Zatrudnieni około godziny jedenastej zapewne spodziewali się, że dostaną jakąś jedną dwunastą dniowego wynagrodzenia. Tymczasem otrzymują pełną kwotę: „Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze” (20,9). Gdy pracujący od wczesnych godzin rannych dostają to samo wynagrodzenie, zaczynają oskarżać właściciela winnicy o niesprawiedliwość: „Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę” (20,10-12). Gospodarz wyjaśnia swoją decyzję jednemu z szemrających: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” (20,13-15). Właściciel winnicy przypomina wysokość stawki, za jaką robotnicy pracujący od rana zgodzili się pracować. Trudno zatem w jego zachowaniu dopatrywać się niesprawiedliwości. Jeśli zaś chodzi o wynagrodzenie pracowników „ostatniej godziny”, otrzymanie przez nich całego denara, a nie jego dwunastej części, wskazuje na dobroć gospodarza, który przekazuje im niezasłużony dar. Występujące w wyjaśnieniu gospodarza wyrażenie „złe oko” jest semickim idiomem opisującym kogoś, kto jest zazdrosny, niechętny innym lub brakuje mu szczodrości: „Zły jest, kto zazdrosnym okiem patrzy, odwraca oblicze i z góry spogląda na innych” (Syr 14,8; por. Pwt 15,9; Prz 28,22).

Zdanie podsumowujące przypowieść – „Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” (Mt 20,16) – przypomina mądrościowe stwierdzenie kończące poprzednią perykopę (por. 19,30; także Mk 10,31; Łk 13,30). Tym razem określenia „pierwsi” i „ostatni” odnoszą się do czasu służby w winnicy Pańskiej: zatrudnionym najpierw płaci się na końcu, zaś zatrudnieni na końcu otrzymują zapłatę jako pierwsi.

Za pomocą przypowieści o robotnikach najmowanych do pracy w winnicy Jezus objawia szczodrobliwość Boga, Boskiego Gospodarza, który udziela takiego samego wynagrodzenia zarówno tym, którzy rozpoczęli pracę w Jego winnicy jako pierwsi, jak i jako ostatni. W przypadku tych drugich widać wyraźnie, że ich zapłata nie zależy od długości ich pracy, lecz jest darem, który Bóg ma przecież prawo im ją przyznać. Ponadto Pan zarysowuje problemem postawy robotników pracujących cały dzień, którzy odebrali zachowanie Gospodarza jako „niesprawiedliwość”. Dzieje się tak, gdyż w ich sercu pojawił się grzech zawiści, polegający na byciu złym z powodu szczęścia innych. Tego typu postawa przypomina zachowanie samego diabła. Autor Księgi Mądrości pisze: „A śmierć weszła w świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą” (Mdr 2,24). Jezus wzywa uczniów do radowania się wielkodusznością Boga, której doświadczyć mogą nawet najbardziej „spóźnieni” na drodze wiary. Ostatecznie przecież, żaden człowiek, nawet jeśli już dłuższy czas idzie za Jezusem, nie jest w stanie zasłużyć na Jego łaskę. Wszyscy, bez względu na nasz „staż”, mamy powody, by być wdzięcznymi za to, że Pan jest dobry.

Jaki jest mój stosunek do ludzi, którzy jeszcze nie odpowiedzieli na głos Bożego wezwania? Czy moje kroczenie drogą wiary nie staje się pretekstem do pogardzania nimi lub patrzenia na nich z wyższością? Co robię, by pomóc im spotkać się z Bogiem?

Jesienny Weekend ze Słowem Bożym

Kontynuując inicjatywę rozpoczętą w ostatnie wakacje, serdecznie zapraszamy na rekolekcje biblijne „Weekend ze Słowem Bożym”. W okresie jesiennym przewidziane są dwa terminy rekolekcji, które tym razem poświęcone będą tematowi „Bóg Wychowawca”.

Czytając Pismo Święte i poznając biblijną historię zbawienia, możemy zauważyć, że Pan Bóg, niczym wytrawny pedagog, inspiruje i stale towarzyszy wzrostowi człowieka. W Starym Testamencie objawia się jako Wychowawca narodu wybranego. W Nowym Testamencie przychodzi w osobie Syna Bożego, określanego mianem „Mistrza”, „Nauczyciela” czy „Rabbiego”, który nauczając formuje wspólnotę swoich uczniów, a po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu posyła Ducha Świętego, by towarzyszył rodzącej się wspólnocie Kościoła.

W czasie rekolekcji, rozważając wybrane fragmenty Pisma Świętego oraz słuchając biblijnych konferencji, będziemy chcieli bliżej poznać obraz Boga Wychowawcy i odkryć, że także w naszym życiu przychodzi On na wiele sposobów, by prowadzić nas w naszym wzroście.

Jesienny cykl Weekendów ze Słowem Bożym będzie się odbywał w Domu Rekolekcyjnym w Nowym Opolu k. Siedlec, w dwóch terminach: 2-4 października oraz 6-8 listopada. Rekolekcje poprowadzi ks. Rafał Pietruczuk, moderator Dzieła Biblijnego naszej diecezji. Koszt uczestnictwa: 200 zł. Kontakt: 502 908 476, dzielo.siedlce@gmail.com

Weekend ze Słowem Bożym

Temat: Praca i odpoczynek

Piątek

17:00   – Zjazd, przydzielenie pokoi

17:30   – Eucharystia

18:30   – Kolacja, kawa lub herbata

19:15   – Konferencja I

20:00   – Adoracja Najświętszego Sakramentu, Apel Jasnogórski

Sobota

8:00 – Jutrznia

8:30 – Śniadanie, kawa lub herbata

9:00 – Konferencja II

9:45 – Indywidualne spotkanie ze Słowem

11:00 – Konferencja III

11.45 – Indywidualne spotkanie ze Słowem

13:00 – Obiad, kawa lub herbata

15:00 – Liturgia pokutna ze spowiedzią indywidualną

16:45 – Eucharystia

17:45 – Kolacja

19:00 – Konferencja IV

19:45 – Indywidualne spotkanie ze Słowem

20:30 – Adoracja Najświętszego Sakramentu, Apel Jasnogórski

Niedziela

8:00 – Jutrznia

8:30 – Śniadanie, kawa lub herbata

9:00 – Konferencja V

9:45 – Indywidualne spotkanie ze Słowem

11:00 – Eucharystia

12:00 – Dzielenie się Słowem

13:15 – Obiad

UWAGA:

– Uczestników prosimy, by przywieźli ze sobą Pismo Święte, różaniec, notatnik i długopis