I szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach (Mk 7,24-30)

Czwartek V Tygodnia Zwykłego

Ml 7,24-30

24 Stamtąd zaś wybrał się i udał w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do [pewnego] domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu. 25 Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, 26 a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. 27 I powiedział do niej [Jezus]: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom». 28 Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach». 29 On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę». 30 Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł.

Przygotowanie

  • W poprzednich perykopach faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy przybyli do Jezusa z Jerozolimy, sprowokowali Go do poddania krytyce tradycji starszych (Mk 7,1-13), a następnie ukazania źródła nieczystości w człowieku (Mk 7,14-23). Teraz Pan udaje się w okolice Tyru i Sydonu, gdzie spotyka pewną Syrofenicjankę. W chwili ciszy przygotuję moje serce na spotkanie z dzisiejszym Słowem.

Punkty do medytacji

  • Stamtąd zaś wybrał się i udał w okolice Tyru i Sydonu (w. 24) Bardziej dosłownie tekst grecki można by przetłumaczyć: „stamtąd zaś powstawszy, poszedł”. Marek w swoim dziele kilkukrotnie używa pojawiającego się tutaj czasownika anastas („powstawszy”), by podkreślić, że Jezus wchodzi w nowy etap swojej działalności (por. 1,35; 10,1). W tym przypadku Pan rozpoczyna swoją podróż na północ, na krótki czas opuszczając Galileę i kierując się na terytorium pogańskie. Warto wspomnieć, że czasownik anistemi pojawia się także w zapowiedziach powstania z martwych (por. 8,31; 9,9.31; 10,34). Tyr i Sydon były miastami w przeważającej części pogańskimi, zamieszkałymi przez ludność, która była wrogo nastawiona do Żydów. Gdy w 66 r. po Chr. wybuchła tzw. wojna żydowska, wielu z nich, współpracując z Rzymem, doprowadziło do śmierci lub uwięzienia swoich żydowskich sąsiadów. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o osobach wrogo do mnie nastawionych? Czy mam świadomość, że Ewangelia jako Dobra Nowina o zbawieniu jest zaadresowana do wszystkich ludzi?
  • Wstąpił do [pewnego] domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu. Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego (ww. 24-25) W Markowej Ewangelii „dom” (gr. oikos) jest zapowiadającym wspólnotę Kościoła uprzywilejowanym miejscem, w którym mają miejsce uzdrowienia, nauczanie, przepowiadanie lub kontrowersje (por. 1,29; 2,1.15; 3,20.32-33; 5,38; 7,17; 9,33). Zamysłem Jezusa, podobnie jak w wielu innych miejscach Ewangelii, jest pozostawanie w ukryciu, oprócz tych momentów, kiedy publicznie naucza lub dokonuje znaków (tzw. sekret mesjański). Jednakże popularność Pana, jak widać, wykraczała poza terytoria typowo żydowskie (por. 3,8). Oto o Jego przybyciu dowiaduje się nieznana z imienia miejscowa kobieta, której córka jest w mocy ducha nieczystego (gr. pneuma akathartos). Czy Jezus ma „dom” w moim życiu? Czy Jego obecność w mojej codzienności jest dla innych czytelnym znakiem zachęcającym do kroczenia drogą wiary?
  • Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki (ww. 25-26) Mamy tutaj typowy dla Marka podwójny sposób opisywania (por. 1,3.35; 4,35; 14,12; 15,42). Kobieta jest i poganką (gr. Hellenis, dosł. „Hellenką”), i Syrofenicjanką (gr. Syrofoinikissa). Chodzi zatem o pogankę, która związana jest z kulturą helleńską. Ponadto, ewangelista używa tutaj rzeczownika gyne („kobieta”) z rodzajnikiem określonym, co może sugerować, że miała ona wyższy status społeczny. Żadna jednak z powyższych charakterystyk nie jest w stanie uchronić jej przed doświadczeniem kruchości i zależności – jej córka jest opętana przez złego ducha. Uświadomię sobie, że żaden, nawet najwyższy status społeczny nie jest w stanie zabezpieczyć mnie przed zakusami złego. W jaki sposób radzę sobie z moją duchową niemocą?
  • I powiedział do niej [Jezus]: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom» (w. 27) Jezus, zazwyczaj tak bardzo delikatny wobec swoich rozmówców, zwłaszcza tych, którzy przychodzą do Niego prosić o pomoc, na pierwszy rzut oka wydaje się szorstko reagować na prośbę poganki: nie tylko, że odmawia, to jeszcze porównuje sytuację jej córki do sytuacji szczeniąt, czekających pod stołem, że coś im „skapnie z uczty”. W tekstach biblijnych nazwanie kogoś psem było obelgą (por. 1 Sam 17,43; Iz 56,10-11). Wydźwięku wypowiedzi Pana wydaje się nie zmieniać także fakt, iż używa On zdrobniałego wyrażenia „szczenięta” (gr. kyon – „pies”, kynarion – „szczeniak”). Warto jednak zwrócić uwagę, iż na początku Jezus mówi: „pozwól wpierw nasycić się dzieciom”. Rzeczownik „dziecko” (gr. teknon) w greckim tłumaczeniu Starego Testamentu, zwanym Septuagintą, niekiedy użyty jest w odniesieniu do Izraela (por. Iz 63,8-9). Ponadto dosyć często Izraelici jako wspólnota nazywani są „synami Bożymi” (por. Pwt 32,20; Ps 82,6). Zatem Jezus nie tyle odmawia pomocy kobiecie, co wykorzystuje jej prośbę do ukazania, że w pierwszym rzędzie przyniesiona przez Niego łaska zbawienia jest zaadresowana do tych, którzy od wieków są nosicielami Bożej obietnicy. Nie oznacza to jednak, że w dalszej kolejności także inne narody nie zostaną wybawione od zła, grzechu czy śmierci. W Liście do Rzymian Paweł napisze: „Bo ja nie wstydzę się Ewangelii, jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka” (Rz 1,16). Czy modlę się, by Żydzi uznali Jezusa jako Zbawiciela?
  • Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach» On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł (w. 28-30) Przytoczone wyżej słowa Jezusa były dla kobiety, szukającej ratunku dla swojej córki, rzeczywistą próbą, z której wychodzi zwycięsko. Jako poganka o wysokim statusie społecznym mogła wzgardzić żydowskim wędrownym Cudotwórcą. A jednak tego nie czyni. Trudno ją posądzać o wiarę w Jezusa jako żydowskiego Mesjasza. To raczej miłość do córki sprawia, że mimo wszystko szuka ona argumentów, by przekonać Pana do wysłuchania jej prośby. W efekcie córka zostaje uwolniona. Oprócz łaski i mądrości Słowa, Bóg obdarza każdego człowieka sumieniem, które na miarę odebranego wychowania, nawet w kulturze czy religii niebiblijnej, pozwala odkryć podstawowe życiowe powinności (np. miłość i szacunek do bliźniego, poznawanie prawdy, szukanie sprawiedliwości). Kto nie poznał Ewangelii, a próbuje żyć wobec tych powinności, ma szansę wejścia w perspektywę zbawienia. Jaki jest mój stosunek do osób niepodzielających mojej wiary? Czy szanuję ich jako ludzi, stworzonych na obraz i podobieństwo Boże? Co robię, by mogli poznać Chrystusa?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, pozwól całemu światu poznać prawdę o Twojej miłości.

Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie (Łk 2,22-40)

Święto Ofiarowania Pańskiego

Łk 2,22-40

22 Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby przedstawić Panu. 23 Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. 24 Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. 25 A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. 26 Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. 27 Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, 28 on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: 29 «Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. 30 Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, 31 któreś przygotował wobec wszystkich narodów: 32 światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela». 33 A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. 34 Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą 35 — a Twoją duszę miecz przeniknie — aby na jaw wyszły zamysły serc wielu». 36 Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem, 37 i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. 38 Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem. 39 A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta — Nazaretu. 40 Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Przygotowanie

  • Maryja i Józef w wyznaczonym przez Prawo czasie przychodzą do świątyni jerozolimskiej, by złożyć ofiarę oczyszczenia oraz poświęcić maleńkiego Jezusa Bogu. Ten zwyczajny gest, czyniony przez tylu innych żydowskich rodziców, staje się przestrzenią objawienia zbawczej tożsamości Dziecięcia. Duchu Święty, otwórz przede mną głębie dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu (ww. 22-23) Po czterdziestu dniach od narodzin, gdy upłynął przepisany przez Prawo czas oczyszczenia Maryi (por. Kpł 12,4), Jezus zostaje przyniesiony do świątyni jerozolimskiej. Powody są dwa. Pierwszym jest złożenie ofiary związanej z obrzędem oczyszczenia Maryi i Józefa (według ówczesnej interpretacji przykazań Mojżeszowych nieczystość rytualna matki rozciągała się także na męża). Drugi powód związany jest z wypełnieniem nakazu, by każde pierworodne dziecko płci męskiej było poświęcone Panu (por. Wj 13,2.12-15; Lb 18,15). Patrząc z perspektywy historii zbawienia, scena ta jest czymś więcej niż tylko wizytą pobożnej żydowskiej rodziny w Świątyni. Wypełnia się bowiem proroctwo Malachiasza: „przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie” (Ml 3,1). Czy potrafię w wydarzeniach mojego życia dostrzec Boże prowadzenie, historię zbawienia, którą Pan ze mną czyni?
  •  A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim (w. 25) W osobie Symeona, a także pojawiającej się chwilę później Anny, uosobiona zostaje ta część wspólnoty Izraela, która wiernie trwała przy Bogu Jedynym. Określenia „sprawiedliwy” (gr. dikaios) oraz „pobożny” (gr. eulabes) podkreślają życiową postawę starca, który na pierwszym miejscu stawia Boga i wypełnienie Jego woli. Natomiast „wyczekujący pociechy Izraela” (gr. prosdechomenos paraklesin ton Israel) wskazuje na to, iż Symeon, patrząc na swoje życie, odczytywał je w perspektywie starotestamentalnych proroctw, a więc słowa samego Boga, ciągle na nowo wypełniającego się w życiu wierzących. Konsekwencją tak przeżywanego życia jest obecność Ducha Świętego, który otwiera serce Symeona na poznanie znaków zbawienia. Czy mogę powiedzieć, że moja postawa wiary przypomina postawę Symeona? W czym konkretnie?
  • Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela (ww. 29-32) Trzymając Dziecię Jezus w swych ramionach, starzec Symeon błogosławi Boga, podobnie jak wcześniej uczynił to Zachariasz po narodzinach Jana Chrzciciela (por. 1,64). Duch Święty pozwolił mu dostrzec w Maleństwie „zbawienie” (gr. soterion), które swoim oddziaływaniem przekroczy ramy narodu żydowskiego i obejmie także wszystkie inne narody. Od pierwszych chwil swojej publicznej działalności Jezus będzie światłem (gr. fos) rozjaśniającym mroki ludzkiej egzystencji, odpuszczając grzechy, przywracając nadzieję, uzdrawiając, uwalniając z mocy złych duchów, wreszcie raz na zawsze jednocząc ludzkość z Ojcem poprzez doskonałą ofiarę Krzyża. W Jezusie w pełni objawi się chwała (gr. doksa) samego Boga, który poprzez swoje słowo i czyny interweniował w dziejach Izraela. Czy potrafię wskazać momenty z mojego życia, w których objawiła się Boża chwała? Czy na co dzień pozwalam, by Duch Święty pomagał mi ją odkrywać?
  • Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą — a Twoją duszę miecz przeniknie — aby na jaw wyszły zamysły serc wielu» (ww. 34-35) Maryja otrzymuje od napełnionego Duchem Świętym Symeona proroctwo, które zapowiada jej współudział w zbawczym cierpieniu jej Syna (por. J 19,25-27). Będzie Ona figurą całego Izraela, który doświadczy smutku rozdarcia, jakie będzie skutkiem odrzucenia Syna Bożego przez część ludu. U Ezechiela czytamy: „Niech miecz przejdzie przez tę ziemię” (Ez 14,17). Zarówno w greckim tłumaczeniu starotestamentalnego proroctwa (tzw. Septuaginta, LXX), jak i w tekście Łukaszowym pojawia się ten sam czasownik (gr. dierchomai), który można przetłumaczyć zarówno jako „przechodzić”, jak i „przeszywać”. Dorosły Jezus dokona ostatecznej interwencji zbawczej. Od otwartości lub zatwardziałości wobec Jego osoby będzie zależał los Izraela i wszystkich innych narodów. W krótkiej modlitwie poproszę Maryję, by pomagała mi w codziennym kroczeniu za jej Synem.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, bądź światłem mojego życia, podnoś mnie z moich upadków!

Pokój temu domowi (Łk 10,1-9)

Wspomnienie Świętych Biskupów Tymoteusza i Tytusa

Łk 10,1-9

Pokój temu domowi (Łk 10,1-9)

1 Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwu i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. 2 Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. 3 Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki. 4 Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. 5 Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. 6 Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. 7 W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. 8 Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; 9 uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.

Przygotowanie

  • Wspomnienie świętych Tymoteusza i Tytusa jest dla nas okazją, by wniknąć w treść Łukaszowego opowiadania o powołaniu i posłaniu przez Jezusa siedemdziesięciu dwóch uczniów. Ich misja będzie nie tylko rozszerzeniem zadania zleconego wcześniej dwunastu apostołom, lecz również stanie się modelem działania misyjnego Kościoła na wieki. Duchu Święty, pomóż mi wypłynąć na głębię dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwu i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał (w. 1) Pokonując kolejne kilometry, które dzieliły Go od Jerozolimy, Jezus po raz kolejny wybiera spośród swoich uczniów tych, których pośle z konkretnym zadaniem. Za pierwszym razem, jeszcze w trakcie galilejskiego etapu swej działalności, Pan posłał wybranych wcześniej dwunastu apostołów (gr. apostolos – „posłaniec, wysłannik”, por. 6,12-16), by głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych (por. 9,1-6). Ich misja skierowana była przede wszystkim do Żydów zamieszkujących Galileę (liczba „dwanaście” jest liczbą pokoleń Izraela, które według proroctw Mesjasza miał odnowić). Teraz, w trakcie przemarszu przez terytorium samarytańskie (por. 9,52), Jezus posyła siedemdziesięciu dwóch uczniów, co ponownie ma wymiar symboliczny. Tyle bowiem wg Starego Testamentu było nieżydowskich narodów świata (por. Rdz 10; Wj 1,5; Pwt 32,8). Druga grupa posłanych symbolizuje powszechny wymiar mesjańskiej działalności Syna Człowieczego. Przyszedł On bowiem na świat, by przynieść zbawienia każdemu człowiekowi, zarówno Żydom, jak i ludom pogańskim (por. Łk 2,32). Jaki jest mój udział w misyjnej/ewangelizacyjnej działalności Kościoła? W jaki sposób mogę włączyć się w działalność misjonarzy pochodzących z mojej diecezji?
  • Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (w. 2) Posyłani otrzymują od Jezusa konkretne instrukcje. Pierwsza z nich dotyczy modlitwy o „robotników” (gr. ergatai), którzy będą wysłani na „wielkie żniwo” (gr. therismos polus). To ostatnie wyrażenie przywołuje na myśl przypowieść o siewcy, gdzie ziarno Słowa rzucone na żyzną ziemię wydało plon stokrotny (por. 8,8) lub scenę obfitego połowu ryb (por. 5,6-10). Tytuł „Pan” (gr. Kyrios) w tym miejscu odnosi się do samego Boga Ojca. To On jest tym, który porusza serca ludzi, by szli za Synem (por. J 10,27-30). To On uprawia krzew winny, jakim jest Syn, a którego latoroślami są wierzący (15,1). Paweł Apostoł napisze: „Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg” (1 Kor 3,7). Dzieło zbawienia, jest dziełem samego Boga Ojca. Zarówno Jezus jaki i apostołowie podkreślają ten fakt, także ze względu na przyszłych głoszących, by nie ulegli pokusie uważania siebie za właścicieli głoszonej Prawdy. Także w kontekście powołań trzeba pamiętać, że skuteczność wszelkich strategii ich budzenia ostatecznie zależy od Boga Ojca. Stąd modlitwa o wyprawienie robotników na żniwo winna być zawsze pierwsza. Czy modlę się o nowe powołania? Czy odrzucam pokusę traktowania mojej posługi w dziele ewangelizacji jako środka na budowanie własnej pozycji?
  • Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki (w. 3) Podkreśliwszy, że zarówno los żniwa jak i samych żniwiarzy jest w rękach samego Boga Ojca, Jezus posyła siedemdziesięciu dwóch. Używa przy tym greckiego czasownika apostelloo, który siłą rzeczy budzi skojarzenie z gronem dwunastu apostołów. Mimo że siedemdziesięciu dwóch nie będzie wypełniać w przyszłym Kościele identycznej roli, co apostołowie w sensie ścisłym, oni także w swoim działaniu będą reprezentować samego Jezusa, działać w Jego mocy. Będą niejako uobecniać Jego samego tam, dokąd dotrą. Ponadto, przychodząc bowiem do kolejnych miejscowości, siedemdziesięciu dwóch będzie jak owce między wilkami, czyli niejednokrotnie zderzać się będą z odrzuceniem, a nawet prześladowaniem. Taki był los starotestamentalnych proroków, taki jest los samego Jezusa, a w przyszłości wszystkich tych, którzy głosić będą Ewangelię. Czy jestem wyraźny w swoich poglądach? Kiedy mówię o Jezusie, czy odrzucam chęć przypodobania się ludziom i niezmiennie głoszę Jego naukę?
  • Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie” (w. 4) Podobne polecenie otrzymali wcześniej apostołowie (po. 9,3). Głosiciele Ewangelii mają zdać się na Bożą opatrzność. Na tym między innymi opiera się wyrazistość ich świadectwa. Podczas gdy ludzie nieznający Dobrej Nowiny szukają zabezpieczenia w rzeczach tego świata, posłani wiedzą, że ich zabezpieczeniem jest miłość i troska Tego, który ich posłał. Zakaz pozdrawiania w drodze wiąże się z panującym w starożytności zwyczajem uroczystych i rozbudowanych powitań, które za każdym razem zajmowały trochę czasu. Tymczasem misja powierzona siedemdziesięciu dwu jest pilna i niecierpiąca zwłoki (por. 2 Krl 4,29). Czy rozwijam w sobie ducha ubóstwa? Czy oddałem już całkowicie mój los w ręce Chrystusa?
  • Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was” (ww. 5-6) Czas na pozdrowienia nadejdzie, gdy posłani zostaną zaproszeni do czyjegoś domu. Życzenie komuś pokoju (gr. eirene, hebr. szalom) jest w swej istocie powierzeniem go Bożej opiece, włącznie z wybawieniem od zła i grzechu. Błogosławieństwo pokoju zostało wyrażone przez aniołów w chwili narodzenia się Mesjasza: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał” (Łk 2,14). Pojawi się także w trakcie królewskiego wjazdu Jezusa do Jerozolimy: „Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach” (19,38). Ukazując się apostołom po swoim zmartwychwstaniu, Jezus powie: „Pokój wam!” (24,36). Zatem „pokój”, którym pozdrawiają posłani przez Jezusa związany jest ze zbawieniem, które gwarantuje Jego obecność. Kto poprzez wiarę z Nim złączył swoje życie, niesie owe błogosławieństwo tam, gdzie sam dociera. Jezus chce bym był błogosławieństwem dla moich bliźnich. Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy to sobie uzmysławiam? Jak reagują inni na moją obecność?  
  • W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu” (w. 7) Pan zachęca swoich uczniów, by podobne jak On, korzystali z każdej sposobności, aby budować więź z bliźnimi, również dzieląc z nimi wspólnotę stołu. Jego ucztowanie z grzesznikami gorszyło uczonych w Piśmie i faryzeuszy, którzy swoją obecnością „zaszczycali” tylko tych, którzy w ich mniemaniu byli jej godni. Jezus natomiast szukał nieprawych, by poprzez swoje słowo i obecność wprowadzać ich na drogę prawości. Ponadto jedzenie i picie tego, co w danym domu uczniom podadzą, będzie formą zapłaty (gr. misthos – „zapłata, wynagrodzenie, nagroda”) za głoszenie Ewangelii. Św. Paweł w kontekście starotestamentalnych praw (Lb 18,8.31; Pwt 18,1-5) i wypowiedzi Jezusa napisze: „Czyż nie wiecie, że ci, którzy trudzą się około ofiar, żywią się ze świątyni, a ci, którzy posługują przy ołtarzu, mają udział w ofiarach ołtarza? Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię” (1 Kor 9,13-14; por. 1 Tm 5,18). Czy uczę się miłosiernym okiem patrzeć na innych, zwłaszcza, gdy na pierwszy rzut oka wydają się być bardziej pogubieni ode mnie? Jaki jest mój stosunek do posiadanych dóbr? Czy nie wykorzystuję swojego miejsca w Kościele, by przede wszystkim się wzbogacić?
  • Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą (w. 8) Posyłanych przez Jezusa siedemdziesięciu dwóch uczniów za chwilę wejdzie do wiosek, które najpewniej będą zamieszkałe przez Samarytan i staną przed dylematem, czy wolno spożywać z nimi posiłki (por. J 4,9). Jezus daje im jasną wskazówkę, jak w takiej sytuacji postąpić. W perspektywie przyszłości, słowa te pomogą pokonać opór chrześcijańskich misjonarzy pochodzenia żydowskiego przed utrzymywaniem bliskich stosunków z nie-Żydami (por. Dz 10,28; 11,30). W cytowanym już przez nas liście Paweł Apostoł napisze: „Jeżeli zaprosi was ktoś z niewierzących, a wy zgodzicie się przyjść, jedzcie wszystko, co wam podadzą, nie pytając o nic — dla spokoju sumienia” (1 Kor 10,27). Jak traktuję osoby, które nie podzielają moich poglądów religijnych? Czy jestem wobec nich życzliwy i szukam sposobności, by nawzajem lepiej się poznać?
  • uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże (w. 9) Zestawienie uzdrawiania chorych i głoszenia bliskości królestwa Bożego jest stałym elementem Łukaszowego opowiadania. Pojawia się zarówno w opisach działalności Jezusa (por. Łk 6,18; 8,1-2; 9,11), jak i dwunastu apostołów (9,1-2.6); a także w opisanej przez Łukasza w Dziejach Apostolskich historii pierwotnego Kościoła (por. Dz 8,7-12). Działalność misyjna chrześcijan jest w swej istocie rozszerzeniem królestwa zapoczątkowanego przez pełne mocy słowa i czyny Jezusa Chrystusa. Czy wierzę w bliskość królestwa Bożego? Czy w obcności Chrystusa szukam uzdrowienia z moich niedomagań, zarówno duchowych, jak i fizycznych?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Wypowiadając dzisiaj słowa Modlitwy Pańskiej, zatrzymam się na dłuższą chwilę przy wezwaniu „przyjdź królestwo Twoje”.

Jak może szatan wyrzucać szatana? (Mk 3,22-30)

Wspomnienie bł. Męczenników z Pratulina, Wincentego Lewoniuka i Towarzyszy

Mk 3,22-30

22 A uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy». 23 Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może szatan wyrzucać szatana? 24 Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, takie królestwo nie może się ostać. 25 I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. 26 Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i jest ze sobą skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. 27 Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i dopiero wtedy dom jego ograbi. 28 Zaprawdę, powiadam wam: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. 29 Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego». 30 Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego».

Przygotowanie

  • Publiczna działalność Jezusa spotykała się z zainteresowaniem wielu osób, które przychodziły do Niego, by móc doświadczyć Jego zbawczej mocy. Niemalże jednak od samego początku byli i ci, którzy ostro Mu się sprzeciwiali. W dzisiejszej perykopie mowa jest o uczonych w Piśmie, którzy oskarżają Pana o konszachty z diabłem. Duchu Święty, napełnił moje serce ogniem Twojej obecności, otwórz je na dar Słowa.

Punkty do medytacji

  • A uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy» (w. 22) Jerozolimscy uczeni w Piśmie, uchodzący za specjalistów od Prawa Mojżeszowego, będą największymi przeciwnikami Jezusa w Ewangelii Marka (por. Mk 7,1.5; 10,33; 11,18.27). W dzisiejszej scenie oskarżają Go o bycie opętanym i posługiwanie się mocą złych duchów. Określenie „Belzebub” (gr. beeldzebul) odnosi się do szatana i pochodzi od imienia bożka kananejskiego Baal Dzebub (dosł. „władca much”). Uczeni w Piśmie wprost wypowiadają się przeciw boskiej i mesjańskiej tożsamości Jezusa, poświadczonej przez autora Ewangelii już w pierwszym jej zdaniu: „Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego” (1,1). Kim dla mnie jest Jezus? Czy potrafiłbym wskazać konkretne sytuacje z mojego życia, które potwierdzają mój obraz Jego osoby?
  • Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach (w. 23) Wyrażenie „przywołał ich do siebie” sugeruje, że uczeni w Piśmie swoją opinię o Jezusie wyrażali poza Jego plecami. Owe bluźniercze słowa nie wywołują w Panu gniewu ani chęci ukarania antagonistów. Jest wręcz przeciwnie, Jezus przywołuje ich do siebie, by cierpliwie odnieść się do ich oskarżeń i wykazać ich fałszywość. Jak pokaże ostatni werset rozważanej przez na perykopy (por. 3,30), Jego intencją nie jest ochrona własnego dobrego imienia, lecz troska o oskarżycieli, by nie zamknęli sobie całkowicie drogi królestwa Bożego. Jak wygląda moja reakcja, gdy spotykam się w fałszywymi oskarżeniami dotyczącymi wyznawanej przez mnie wiary? Czy jest w niej miejsce na troskę o los oskarżycieli?
  • Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i jest ze sobą skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim (ww. 23-26) W pierwszej kolejności Jezus odnosi się do pomówienia, że mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy. Posługując się obrazami królestwa i domu, wykazuje absurdalność takiej opinii. Zarówno dla zachowania jakiekolwiek królestwa, jak i wspólnoty domowej, konieczne jest utrzymanie wewnętrznej jedności. Działanie przeciwko niej jest najprostszą drogą do rozpadu. Analogicznie, szatan działając przeciw sobie samemu, pozwalając, by Jezus Jego mocą wyrzucał złe duchy, z góry skazywałby się na porażkę. Spojrzę na moje serce i spróbuję zbadać, czy panuje w nim dzisiaj harmonia, czy wewnętrzne może rozdarcie.
  • Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i dopiero wtedy dom jego ograbi (w. 27) Odnosząc się do bycia opętanym przez szatana, Jezus posługuje się obrazem mocarza (gr. ischyros – „mocarz, możny”). W słowach tych pobrzmiewa echo proroka Izajasza: „Czyż można odebrać łup bohaterowi? Albo czy jeńcy okrutnika zdołają się wymknąć?» Zaiste, tak mówi Pan: «Nawet jeńcy bohatera zostaną mu wydarci, i zdobycz okrutnika się wymknie. Z twoim przeciwnikiem Ja się rozprawię, a twoich synów Ja sam ocalę” (Iz 49,24-25). Jezus prawdziwie jest tym, który ma przewagę nad szatanem-mocarzem. Już Jan Chrzciciel wołał nad Jordanem, że Ten, którego zapowiada jest kimś „mocniejszym” (Mk 1,6), mogącym wyzwolić tych, którzy żyją pod tyrańskimi rządami szatana. Czy wierzę, że Jezus ma moc uwolnić mnie od wszelkich złych przywiązań? Co dzisiaj najbardziej odbiera mi wolność?
  • Zaprawdę, powiadam wam: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego (ww. 28-29) Kolejne słowa Jezusa mają formę bardzo uroczystego obwieszczenia. Formuła wprowadzająca „zaprawdę, powiadam wam” (gr. amen, lego hymin) przypomina uroczyste ostrzeżenia formułowane przez Boga w Starym Testamencie, rozpoczynające się słowami „Na moje życie – wyrocznia Pana…” (por. Lb 14,28; Iz 49,18; Ez 5,11). Jezus przestrzega, że w ogromie Bożego miłosierdzia zniknąć mogą wszystkie grzechy i bluźnierstwa, z wyjątkiem bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu. To ostatnie polega na zupełnej zatwardziałości ludzkiego serca, na trwałym odmawiu uznania danego działania za Boże lub nawet wprost przypisywaniu go złym mocom. Już u Izajasza czytamy: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy uznają ciemności za światło, a światło za ciemności, którzy uznają gorycz za słodycz, a słodycz za gorycz!” (Iz 5,20). Czy jestem otwarty na Boże działanie w moim życiu? Czy przy pomocy Ducha Świętego próbuję je dostrzec i przyjąć jako wyraz Bożej troski?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Duchu Święty, przemieniaj moje serce, by było coraz bardziej gotowe przyjmować łaskę zbawienia.

Wielu bowiem uzdrowił (Mk 3,7-12)

Wspomnienie św. Józefa Sebastiana Pelczara, Biskupa

Mk 3,7-12

7 Jezus zaś oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, 8 z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. 9 Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. 10 Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. 11 Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». 12 Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.

Przygotowanie

  • Mimo sprzeciwu ze strony faryzeuszów, wieść o Jezusie zatacza coraz to szersze kręgi. Brzeg Jeziora Galilejskiego staje się niemym świadkiem napływu ludzi ze wszystkich stron ówczesnej Palestyny. Przychodzą oni do Rabbiego z Nazaretu, by doświadczyć Jego uzdrawiającej mocy. Duchu Święty, otwórz moje serce na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Jezus zaś oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora (w. 7) Pod koniec poprzedniej perykopy faryzeusze podjęli decyzję o zgładzeniu Jezusa (por. Mk 3,16). Dlatego początek dzisiejszego fragmentu może nasuwać skojarzenia ze zwykłą ucieczką. Tak jednak nie jest. W Ewangelii Marka Jezus kilkukrotnie udaje się na tereny niezamieszkałe, aby zanurzyć się w osobistej modlitwie lub skoncentrować się na formacji najbliższych uczniów (np. 1,35; 3,13; 6,31-33). Rozmowa z Ojcem, zwłaszcza w chwilach trudnych doświadczeń, jak na przykład konfrontacja z tymi, którzy nie chcą otworzyć się na rzeczywistość Królestwa, jest czymś fundamentalnym. Czy na modlitwie rozmawiam z Bogiem o ludziach, którzy nie podzielają mojej wiary? Czy wstawiam się za nimi? Czy proszę o łaskę mądrego dialogu z nimi?
  • A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał (ww. 7-8) Mimo że Jezus spotyka się z ostrą opozycją ze strony ówczesnych elit religijnych, wieść o Jego cudotwórczej działalności i nauczaniu z mocą zatacza coraz to szersze kręgi. Marek podkreśla, że gromadzące się wokół Niego tłumy przyszły nie tylko z terenów zamieszkałych głównie przez Żydów, jak Galilea i Judea, lecz również z ziem pogańskich, jak Idumea (na południe od Judei), Zajordanie (dzisiejsza Jordania i Syria) oraz Tyr i Sydon (na północ od Galilei). Dobrej Nowiny nie można zagłuszyć. Nawet jeśli czasami wydaje się, że jej blask przygasa i ktoś, czasami nawet całe społeczności, decyduje się z niej zrezygnować, w Bogu wiadomy sposób w dalszym ciągu znajduje ona drogę do ludzkich serc. Czy modlę się o wytrwałość w wierze? Czy wstawiam się u Pana za osobami przeżywającymi duchowe kryzysy?
  • Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć (ww. 9-10) Zainteresowanie tłumu charakteryzuje pewna niedoskonałość. Przychodzący do Jezusa wydają się koncentrować nie tyle na Nim samym, co na ewentualnym dobru, którego w spotkaniu z Nim mogliby doświadczyć. Widać w nich pewien rodzaj desperacji. Być może wielu z nich przez całe swoje życie doświadczało ograniczeń wynikających z trapiących ich chorób, z których nikt nie mógł ich uleczyć. I oto teraz na horyzoncie pojawia się Rabbi z Nazaretu, który jak wieść niesie, jest w stanie przywrócić zdrowie każdemu. Co jest moją najgłębszą motywacją w spotykaniu Jezusa? Czy widzę w Nim jedynie cudotwórcę, który może poprawić komfort mojego codziennego życia, czy może kogoś więcej, Zbawiciela, który ma moc uwolnić mnie z niewoli grzechu?
  • Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały (ww. 11-12) Pośród przychodzących do Jezusa są także osoby dręczone przez duchy nieczyste. Te ostatnie, sprowokowane samą Jego obecnością, próbują przejąć kontrolę nad sytuacją. Dlatego wprost nazywają Go „Synem Bożym”, chcąc w ten sposób zakłócić zamierzony przez samego Ojca plan stopniowego objawienia tożsamości Syna. Czy odrzucam pokusę „zapanowania” nad Jezusem poprzez gromadzenie wiedzy na Jego temat? Czy za poznawaniem misterium Jego osoby kryje się moje szczere pragnienie podporządkowania Mu mojego życia?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, oczyszczaj moje intencje i wzbudzaj w moim sercu pragnienie trwania w Twej obecności.