Proście, a będzie wam dane

Czwartek I Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 7,7-12

7 Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 8 Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. 9 Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? 10 Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? 11 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. 12 Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest [istota] Prawa i Proroków.

Za chwilę będę modlił się fragmentem Kazania na Górze z Ewangelii Mateusza. Ta obszerna mowa jest zaadresowana przede wszystkim do uczniów Jezusa. Poproszę Ducha Świętego, by dzisiejsze spotkanie ze Słowem umocniło we mnie pragnienia naśladowania mego Mistrza.

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” (w. 7). Pod koniec Kazania Jezus powraca do tematu modlitwy (por. 6,5-15). Zachęca swoich uczniów do ufnej modlitwy prośby, chce ich przekonać o szczodrości Ojca. O co proszę Boga w trakcie modlitwy? Czy wierzę, że On prawdziwie pragnie mnie wysłuchać?

„Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą” (w. 8). Chwilę wcześniej Pan zachęcał do tego, by Jego uczniowie przede wszystkim starali się „o królestwo Boga i Jego sprawiedliwość” (6,33). Każdy, kto będzie prosił, szukał i kołatał, otrzyma od Ojca niezbędne błogosławieństwo, by Jego wola wypełniła się na ziemi, jak i w niebie (por. 6,10). Czy mogę powiedzieć, że poprzez moje codzienne wybory i postawy przyczyniam się do przybliżania się królestwa Bożego, czyli do zamieszkania Bożej miłości w ludzkich sercach? Czy słowa Modlitwy Pańskiej – „bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi” – rzeczywiście wyrażają pragnienie mojego serca?

Chcąc zobrazować dobroć Ojca, Jezus odwołuje się do przykładu syna proszącego ojca o chleb lub rybę (ww. 9-11). Żaden ojciec, mimo że w mniejszym lub większym stopniu boryka się ze swymi ludzkim słabościami, nie dałby synowi kamienia lub węża. Tym bardziej Ojciec niebieski, którego serce nie jest obarczone żadnym złem, gotowy jest obdarowywać swoje dzieci. Czy wierzę w dobroć Boga? Czu szukam schronienia w Jego ojcowskiej miłości?

„Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie” (w. 12). Zawarta w tych słowach tzw. „złota zasada” wyraża całą chrześcijańską moralność. Jej zapowiedź pojawiła się już w ST (np. Tb 4,15). Można ją uważać za skondensowany komentarz do Mojżeszowego nakazu: „będziesz miłował bliźniego jak siebie samego” (Kpł 19,18). Obowiązkiem ucznia Jezusowego jest okazywanie bliźnim miłości, którą sam chciałby być przez nich objęty. Czy potrafię wychodzić poza moją strefę komfortu, by miłować braci, których na co dzień spotykam?

W ciągu dzisiejszego dnia będę powracał do krótkiej modlitwy: „Jezu, ukaż mi dobroć Ojca i naucz mnie kochać innych”.

Jałmużna, modlitwa, post

Środa Popielcowa

Mt 6,1-6.16-18

1 Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. 2 Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. 3 Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, 4 aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 5 Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. 6 Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (…) 16 Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. 17 Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, 18 aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Środa Popielcowa rozpoczyna liturgiczny okres Wielkiego Postu, czyli czas duchowego przygotownia na świętowanie zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Czy jest we mnie pragnienie przeżycia tego czasu w otwarciu na Boże prowadzenie?

Jezus w dzisiejszej Ewangelii zachęca mnie, bym moje przeżywanie Wielkiego Postu oparł o praktykowanie jałmużny, modlitwy i postu. Który z tych pobożnych uczynków jest najbliższy mojemu sercu? Który z nich ostatnio najbardziej zaniedbywałem?

Czy pielęgnuje w sobie pragnienie oddania chwały Ojcu, który jest w niebie? Czy dziękuje Mu za wszelkie uczynione przeze mnie dobro?

Czy w moim religijnym zaangażowaniu jestem autentyczny i wystrzegam się pobożności na pokaz? Czy odrzucam pokusę bycia podziwianym przez innych?

Czy dostrzegam wokół siebie potrzebujących? Czy poświęcam im swój czas, wysiłek, pieniądze? Czy mają oni swoje miejsce w mojej codziennej modlitwie?

Czy w planie mojego dnia jest stałe miejsce na rozmowę z Bogiem? Czy pozwalam, by przebywał On w izdebce mojego serca? Czy na modlitwie wystrzegam się wielomówstwa i kształtuję w sobie postawę słuchania?

Czy noszę w sobie radość dziecka Bożego? Czy mam świadomość, że nadrzędnym celem podejmowanych przeze mnie wielkopostnych wyrzeczeń jest głębsze doświadczenie miłości Ojca?

Proście, a będzie wam dane

Fot. Chris Liverani (unsplash.com)

Czwartek, 8 października

Łk 11,5-13

5 Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, 6 bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. 7 Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. 8 Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. 9 I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. 10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. 11 Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? 12 Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? 13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».

Wczoraj rozważaliśmy fragment Trzeciej Ewangelii, w którym Jezus, odpowiadając na prośbę uczniów, uczy ich modlitwy i przekazuje tzw. „Modlitwę Pańską” (Łk 11,1-4; por. Mt 6,9-13). W dzisiejszej perykopie Pan w swoich wypowiedziach rozwija temat modlitwy. Najpierw opowiada krótką przypowieść o natrętnym przyjacielu (11,5-8), a następnie aplikuje jej treść do codziennego życia uczniów (11,9-13).

Przypowieść oparta jest o łatwą do wyobrażenia sytuację z codziennego życia ówczesnych mieszkańców Palestyny: „Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać” (11,5-6). Rozpoczynające wyrażenie „któż z was” ma bezpośrednio zaangażować słuchaczy/czytelników (por. 12,25; 14,28; 15,4; 17,7). Otóż jakiś wędrowiec przybywa do swego przyjaciela i chociaż jest już późna pora, zostaje przez niego przyjęty. Do dzisiaj na Bliskim Wschodzie jednym z podstawowych praw regulujących życie społeczne jest prawo gościnności, zwłaszcza w przypadku przyjaciół. Mędrzec Syrach pisze: „Wierny przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł” (Syr 6,14). Gospodarz z przypowieści nie ma chleba, dlatego udaje się do swojego przyjaciela, by pożyczyć od niego trzy chleby, czyli tyle, ile spożywano podczas normalnego posiłku.

Do głosu dochodzi niestosowność pory, o której przyjaciel budzi przyjaciela: „Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie” (Łk 11,7). Większość domów w tamtym czasie składało się tylko z jednej izby, służącej jako kuchnia, pokój gościnny i sypialnia. Wieczorem na podłodze rozkładano materac, na którym kładła się do snu cała rodzina. Dlatego udzielenie pomocy proszącemu wiązało się z obudzeniem wszystkich domowników.

Gdyby więzy przyjaźni okazały się niewystarczające, skutek odniesie zwykła ludzka natarczywość: „Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje” (11,8). Ten, który już leży z rodziną w łóżku, dojdzie do wniosku, że i tak nie zaśnie, dopóki nie pozbędzie się swojego nieustępliwego przyjaciela. Warto zauważyć, że w końcówce przypowieści doszło do zmiany perspektywy. O ile na początku słuchacze mieli utożsamiać się z człowiekiem leżącym w łóżku, tutaj mają wczuć się w sytuację przyjaciela stojącego na zewnątrz, wytrwale proszącego o pomoc.

Opierając się na przesłaniu przypowieści – usilna i wytrwała prośba musi być wysłuchana – Jezus formułuje trzy wezwania dotyczące modlitwy Jego uczniów: „I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone” (11,9-10). Pierwsza para słów – „prosić” i „dać” – występuje w tekstach biblijnych zarówno w sensie religijnym, jak i świeckim (np. 1 Sm 1,17; 2 Krn 1,7; Mt 6,8). Strona bierna „będzie wam dane” wskazuje na Boga, który udzieli wszystkiego, czego proszący potrzebuje. Druga para słów – „szukać” i znaleźć” – również pojawia się w wielu miejscach Pisma Świętego (np. Pwt 4,29; Iz 65,1; Jr 29,13). Trzecia para słów – „kołatać” i „otworzyć” – nawiązuje bezpośrednio do przypowieści. Jezus wobec uczniów wyraża pewność, że każda modlitwa mająca charakter prośby, szukania lub usilnego pukania będzie przez Boga wysłuchana.

W kolejnych zdaniach Pan powołując się na trzy przykłady z relacji ojciec – dzieci, by ukazać modlitwę w kontekście ojcostwa samego Boga oraz daru Ducha Świętego, o którego mają prosić uczniowie: „Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (11,11-13).

Czego najbardziej szukam w moim życiu? Czy rozmawiam o tym na modlitwie z Ojcem niebieskim? Czy na modlitwie wytrwale proszę, szukam i kołaczę? Czy pośród różnych próśb wyrażanych przeze mnie na modlitwie pojawia się także prośba o dar Ducha?

Potrzeba mało albo tylko jednego

Betania, filary kościoła z V w. (fot. P.K.)

Wtorek, 6 października

Łk 10,38-42

38 W dalszej ich drodze zaszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. 39 Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. 40 Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». 41 A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, 42 a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

We wczorajszej liturgii rozważaliśmy fragment Ewangelii Łukasza, w którym Jezus, opowiadając przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, podkreślił miłość bliźniego (Łk 10,25-37). W dzisiejszym epizodzie, zachowanym wyłącznie w Trzeciej Ewangelii, na pierwszy plan wysuwa się miłość Boga. Tym samym obydwa fragmenty stanowią swojego rodzaju dyptyk, w którym zobrazowane zostają najważniejsze przykazania Prawa, od których zachowania zależy życie wieczne (por. 10,27). Ponadto wizyta Jezusa w domu sióstr, Marty i Marii, wpisuje się w Łukaszowy temat kobiet, od samego początku obecnych w gronie uczniów (por. 8,1-3).

Perykopa rozpoczyna się wprowadzeniem narracyjnym: „W dalszej ich drodze zaszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu” (10,38). Wspomniana wieś, to według Ewangelii Jana Betania (por. J 11,1), znajdująca się niedaleko Jerozolimy (dzisiejsza Al-Ajzarijja, miasto Autonomii Palestyńskiej), co może tłumaczyć, dlaczego u Łukasza nazwa ta pojawi się dopiero pod koniec Jezusowej podróży do miasta świętego (por. Łk 19,29).

Podczas gdy Marta od samego początku ukazana jest jako niewiasta czynu (zapraszając Jezusa do swego domu, jako kobieta wykroczyła poza ówczesne zwyczaje), jej siostra przyjmuje wobec Jezusa bardziej kontemplatywną postawę: „Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa” (10,39). Maria, siedząc u nóg Jezusa, przyjmuje charakterystyczną uczniowską postawę (por. 8,35; Dz 22,3). Z uwagą wsłuchuje się w Jego nauczanie, a tym samym realizuje to, co w scenie przemienienia nakazywał apostołom głos z nieba: „To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!” (Łk 9,35).

Zachowanie siostry nie jest zrozumiałe dla Marty: „Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła” (10,40). Z pewnością zaangażowanie Marty, by jak najlepiej ugościć wyjątkowego Gościa, zasługują na pochwałę (por. 4,39; 8,3). Z relacji Łukasza można jednak wyczytać sugestię, że w jej postawie czegoś brakuje – „uwijając się” (gr. perispao, „być odciąganym, być odrywanym, być pochłoniętym”), nie ma czasu, by z uwagą wysłuchać słów Jezusa. Więcej, widząc zasłuchanie siostry, prosi Jezusa o interwencję.

Pan jednak odpowiada: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona” (10,41-42). Wypowiedź ta koryguje sposób myślenia i postepowania Marty (por. 9,55). Już w przypowieści o siewcy Jezus przestrzegał, że zmartwienia i niepokoje mogą niczym ciernie zagłuszyć odpowiedź na Boże słowo (por. 8,14). Również w dalszej części Ewangelii Pan powie: „Nie martwcie się o życie, co będziecie jeść, ani też o ciało, w co macie się przyodziać (…) Któż z was, martwiąc się, może dołożyć choćby jedną chwilę do wieku swego życia? Jeśli więc nawet drobnej rzeczy [uczynić] nie możecie, to czemu martwicie się o inne?” (12,22.25-26; por. 21,34). Zachowanie Marty nie wynikało ze złych pobudek, lecz nie pozwalało jej właściwie wykorzystać okazji do bezpośredniego wsłuchania się w słowo Pana. Maria tymczasem skoncentrowała się na tym, co najważniejsze, czyli na przyjęciu Jezusowego orędzia zbawienia.

Czyja postawa na co dzień jest mi bliższa, Marty czy Marii? Czy potrafię zachować spokój serca w momentach nawału pracy? Czy mam świadomość, że jako uczeń Jezusa jestem wezwany do tego, by moja aktywność brała swój początek w zasłuchaniu się w Słowo?

Weźcie na siebie moje jarzmo

Jezus (fot. Arturo Rey, unsplash.com)

Piątek, 19 czerwca, Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

Mt 11,25-30

25 W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. 26 Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. 27 Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. 28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. 29 Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. 30 Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

Drugi dzień z rzędu mszalna liturgia słowa daje nam możliwość bycia świadkiem Jezusowej modlitwy. Wczoraj rozważaliśmy fragment Kazania na Górze (Mt 5-7), w którym Jezus przekazał uczniom modlitwę Ojcze Nasz (Mt 6,9-13). Dzisiaj natomiast możemy wsłuchać się w Jego modlitewne uwielbienie Boga Ojca (11,25-27). Ewangelista Mateusz jeszcze tylko dwa razy przytoczy słowa Mesjasza skierowane bezpośrednio do Ojca: w opisie modlitwy w ogrodzie Getsemani (por. 26,39.42) oraz w scenie śmierci krzyżowej (por. 27,46). W drugiej części dzisiejszego fragmentu Matuszowej Ewangelii Jezus przyzywa do siebie wszystkich, którzy doświadczają trudów ziemskiego życia (11,28-30). Warto także zauważyć, że rozważana przez nas perykopa wyróżnia się na tle całej Ewangelii, gdyż mamy tu nie tylko słownictwo zbliżone do Ewangelii Janowej, lecz także wyjątkowy styl, przypominający Hymny Dziękczynne wspólnoty z Qumran (żydowska sekta, żyjąca nad brzegiem Morza Martwego, kontestująca zdeprawowany judaizm świątynny).

W pierwszych słowach Jezusowej modlitwy podkreślona zostaje intymna relacja łącząca Go z Bogiem Ojcem: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi” (11,25). W podanym przez Pana powodzie uwielbienia – „że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (11,25) – nie chodzi o jakiś rodzaj predestynacji ani o krytykę intelektualnych wysiłków poznania Boga. Pan podkreśla, że ci, którzy są bezbronni i marginalizowani, najszybciej otwierają się na Dobrą Nowinę przez Niego głoszoną. Mówi także o swojej szczególnej roli Objawiciela: „Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić” (11,27). Podobne słowa znajdziemy u Jana: „Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14,9), „Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła!” (J 14,10-11).

Tło dla słów Jezusa w drugiej części dzisiejszej Ewangelii stanowi wypowiedź upersonifikowanej mądrości z Mądrości Syracha: „Przybliżcie się do mnie, wy, którym brak wykształcenia, i zatrzymajcie się w domu nauki. Na cóż, powiedzcie, pozbawiać się tego, za czym dusze wasze tak bardzo tęsknią? Otworzyłem usta i mówię: Kupujcie sobie bez pieniędzy. Włóżcie karki pod jarzmo, i niech otrzymają dusze wasze naukę. Jest ona blisko i można ją znaleźć” (Syr 51,23-26). Jezus, wcielony Logos, woła: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (11,28). Tym samym zaprasza do siebie wszystkich, którzy szczególnie doświadczają ciężaru grzechu, cierpienia czy niedoli ekonomicznej. Zachęca, by wzięli oni na siebie Jego jarzmo: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie” (11,29). Jarzmo było rodzajem uprzęży, jaką nakładano na bydło pociągowe, dzięki czemu można było wykorzystać jego siłę w celu przewożenia towarów czy pracy na roli. W Starym Testamencie Izrael był wzywany, by zamiast jarzma uciskających go władców, takich jak Egipt (por. Kpł 26,13) czy Babilon (por. Iz 47,6), przyjął na siebie jarzmo Boga Jedynego (por. Jr 2,20). Ową Bożą uprzężą było studiowanie Tory i posłuszeństwo jej przykazaniom (por. 5,5). Przyjęcie na siebie jarzma Jezusa bynajmniej nie oznacza odrzucenia Prawa, lecz życie według Jego doskonałej interpretacji poszczególnych przykazań (por. Mt 5,17-20). Pan mówi, że Jego jarzmo jest słodkie i lekkie (por. 11,30). Ta lekkość nie wynika z luźnej interpretacją Tory, wręcz przeciwnie (por. 5,21-48; 10,16-23). Zaakceptowanie radykalnej nauki Jezusa paradoksalnie prowadzi do wyzwolenia od wszelkich ciężarów: „a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (11,29).

Czy w prostocie i pokorze zbliżam się do słów Pisma Świętego? Czy mam świadomość, że mogę poznać Ojca niebieskiego tylko dzięki objawieniu, które przekazał Syn? Co dzisiaj nazwał bym moim trudem i obciążeniem? Czy szukam ukojenia w słowach Jezusa?