Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne (J 6,52-59)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza perykopa ewangeliczna stanowi punkt kulminacyjny tzw. mowy eucharystycznej, której kolejne fragmenty rozważaliśmy w ostatnich dni. Jezus mówi wprost o konieczności spożywania Jego Ciała i Krwi, tym samym zapowiada dar Eucharystii, za pomocą którego wierzący będą mieli dostęp do boskiej komunii Ojca i Syna. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem!

Punkty do medytacji

  • Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: «Jak on może nam dać swoje ciało do jedzenia?» (w. 52) W poprzedzającym wersecie Jezus najpierw powiedział o sobie, że jest „chlebem żywym” (dosł. „chlebem żyjącym”), który spożywany przez wierzących w Niego, zagwarantuje im życie wieczne. Słowa te, odczytane w kluczu konieczności przyjęcia głoszonej przez Niego nauki, zapewne byłyby jeszcze do przyjęcia. Pan jednak zaraz dodał: „Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, wydane za życie świata”. Stąd dyskusja, która wybuchła między otaczającymi Go Żydami. Jedzenie ludzkiego ciała jest przecież absolutnie niedopuszczalne! Jezusowa nauka wywołuje konsternację, jej zaskakująca nowość motywuje do zadawania dalszych pytań. A jak ja reaguję na słowa wypowiadane przez Jezusa, zwłaszcza gdy wydają się niezrozumiałe lub nie pasujące do moich wyobrażeń lub stylu życia? Czy w takich momentach proszę Pana, by odkrył przede mną ich głębszy sens?
  • Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie (w. 53) Wypowiadając kolejne słowa, Jezus wydaje się jeszcze dolewać oliwy do ognia. Warunkiem otrzymania życia wiecznego będzie nie tylko jedzenia Jego ciała, ale również picie Jego krwi! W Ewangelii Jana nauczanie Jezusa zostało tak przedstawione, by nie tylko ukazać Jego boską i zbawczą tożsamość, lecz również wyjaśnić podstawowe elementy chrześcijańskiej drogi. Stąd oczywiście nie mamy tutaj do czynienia z zachętą do kanibalizmu, lecz z zapowiedzią duchowego pokarmu, jaki w trakcie Ostatniej Wieczerzy zostanie przekazany Kościołowi w postaci Eucharystii. W zasadzie cała bieżąca mowa, w kontekście cudownego rozmnożenia chleba po drugiej stronie Jeziora Galilejskiego (por. 6,1-15), poświęcona jest sakramentalnemu misterium Ciała i Krwi Chrystusa, które od samego początku będzie w centrum liturgii sprawowanej przez Kościół (por. Dz 2,42). Czy wierzę w rzeczywistą obecność Chrystusa w sakramencie Jego Ciała i Krwi?
  • Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem (ww. 54-55) Jezus, odwieczne i boskie Słowo, przyjął ludzką naturę i jako „chleb żyjący” przyszedł na świat, by dać życie wieczne wszystkim, którzy Go przyjmują. Dar ten stał się dostępny dzięki Jego ofierze złożonej na krzyżu, czyli poprzez wydanie Jego Ciała i Krwi. Te same Ciało i Krew, uwielbione blaskiem Zmartwychwstania, stają się sakramentalnie obecne w czasie każdej Mszy św. W zwrocie „kto spożywa moje ciało i pije moja krew” pojawia się grecki czasownik trogo, który w literaturze pozabiblijnej opisuje zwierzęta odgryzające i przeżuwające kolejne kęsy pokarmu. Ta dosadność podkreśla konieczność spożywania Ciała i Krwi Pana w Eucharystii. Podczas gdy manna na pustyni i rozmnożony wcześniej przez Jezusa chleb, będąc darem od Boga, jedynie podtrzymywały ziemskie życie człowieka, Najświętsze Ciało i Krew są w stanie zapewnić życie wieczne. Skąd czerpię siły, by iść drogą wiary? Czy na co dzień pamiętam, że moim przeznaczeniem jest życie wieczne?
  • Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie (ww. 56-57) W Janowej Ewangelii czasownik meno wielokrotnie określa relację między Ojcem i Synem. Ojciec trwa w Synu, a Syn w Ojcu, czyli obydwu łączy doskonała miłość wyrażająca się w totalnym wyjściu ku Drugiemu. Jako że poprzez spożywania Ciała i Krwi Chrystusa w Eucharystii zaczyna On zamieszkiwać w naszych sercach, stopniowo możemy doświadczać uczestnictwa w wiecznej komunii Ojca i Syna. Św. Paweł napisze: „Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem [gr. koinonia, dosł. „wspólnota, komunia”] we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa?” (1 Kor 10,16). Nie bez powodu w tradycji katolickiej obrzęd przyjmowania Ciała i Krwi w trakcie Mszy św. nazywamy „Komunią Świętą”. Uczestnictwo we Mszy św. wprowadza mnie w przestrzeń miłości Ojca i Syna. Na dłuższą chwilę zatrzymam się przy tej prawdzie, by do głębi przeniknęła moją świadomość.

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał cichą modlitwę: „Jezu Chryste, dziękuję Ci za Twoją eucharystyczną obecność. Wprowadzaj mnie w komunię z Ojcem”.

Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga? (J 6,22-29)

Przygotowanie

  • Ludzie szukają Jezusa, gdyż po raz kolejny chcą nasycić się rozmnożonym przez Niego chlebem. Pan wykorzystuje tę sytuację, by stopniowo wprowadzić temat duchowego pokarmu, jakim będzie Jego Ciało i Krew. W chwili ciszy przygotuję się na spotkanie ze Słowem. Wzbudzę w sobie pragnienie, by zawarta w nim prawda dotknęła mojego serca.

Punkty do medytacji

  • A kiedy [ludzie z] tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa (w. 24) Rozważany przez nas fragment ściśle łączy się z poprzedzającym go kontekstem. Chwilę wcześniej Jan Ewangelista opowiedział o cudownym rozmnożeniu chleba po drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego (J 6,1-15) oraz uczniach przeprawiających się z powrotem do Kafarnaum i Jezusie kroczącym po wzburzonych wodach jeziora (6,16-21). Wieść o nakarmieniu pięciu tysięcy mężczyzn w zrozumiały sposób wzbudziła wielkie zainteresowanie osobą Jezusa. Chciano nawet obwołać Go królem (w. 15). Gdy świadkowie cudownego wydarzenia następnego dnia orientują się, że zarówno Jezus jak i Jego uczniowie oddalili się (w. 22), przeprawiają się do Kafarnaum, by tam ponownie Go spotkać. Czy jest we mnie pragnienie spotykania Jezusa? Czy jestem gotowy pokonywać różne trudności, byle by tylko móc cieszyć się Jego obecnością?
  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta (w. 26) Jezus bardzo dobrze zna serce człowieka. Wie, jakie pragnienia je wypełniają. Dlatego bezpośrednio zwraca uwagę szukającym Go, że ich motywacja bycia blisko Niego nie jest jeszcze doskonała. Czynione przez Niego cuda, w tym rozmnożenie chleba, nie są jedynie prostymi manifestacjami Jego boskich możliwości, lecz mają charakter znaku, to znaczy objawiają Jego mesjańską tożsamość oraz cel Jego misji. Nie chodzi jedynie o to, by dokonało się cudowne uzdrowienie człowieka lub napełnienie jego pustego żołądka, lecz by w spotkaniu z Panem miały miejsce przemiana i uzdrowienie na poziomie duchowym. Jakie są dzisiaj moje oczekiwania wobec Jezusa? Czy bycie zbawionym zajmuje pośród nich pierwsze miejsce?
  • Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec (w. 27) Jezus wskazuje na konieczność szukania pokarmu, który zagwarantuje życie wieczne. W tradycji biblijnej jako pokarm i napój duchowy przedstawiane były Boża Mądrość i Boże Słowo, które dane były Izraelowi w postaci Prawa. W Mądrości Syracha czytamy: „Ten, który Pana się boi, (…) kto trzyma się Prawa, posiądzie mądrość (…) Nakarmi go chlebem rozumu i napoi go wodą mądrości” (Syr 15,1.3). Jezus jako Syn Człowieczy naznaczony został przez Ojca pieczęcią Ducha Świętego (por. J 1,32). Dzięki temu może On w doskonały sposób objawić światu Bożą mądrość, której „spożywanie” wprowadza człowieka w rzeczywistość pełni życia. Jak wygląda moja hierarchia wartości? Czy potrzeby duchowe stawiam ponad fizycznymi? Czy wierzę, że Jezus chce nie tylko towarzyszyć mi w życiu ziemskim, ale również wprowadzić mnie w szczęśliwą wieczność?
  • Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał (w. 29) Żydzi otaczający Jezusa są w stanie przyjąć Go jako nowego Mojżesza, który nie tylko pośredniczył w cudzie manny w trakcie wędrówki ich ojców przez pustynię, ale przede wszystkim obwieścił im Prawo. Dlatego pytają, w jaki sposób mają wykonywać dzieła Boga (w. 28). W ich mniemaniu zbawienie przed wszystkim zależy od podejmowania właściwych uczynków. Odpowiadając, Pan wskazuje na najważniejsze wymaganie, jakie Bóg stawia człowiekowi, a które poprzedza jakąkolwiek ludzką aktywność. Wiara w Bożego Pomazańca jest fundamentalna, bez niej nie ma chrześcijaństwa, nie ma uczestnictwa w życiu wiecznym. Jest ona darmowo daną łaską, lecz jak każdy dar wymaga odpowiedniego przyjęcia. Przede wszystkim chodzi o to, by relacja z Jezusem przeniknęła we wszystkie przestrzenie ludzkiego życia. Czy Jezus ma dostęp do całego mnie? Czy nie chowam czegoś przed Nim, na przykład nieuporządkowanych relacji, błędnych przyzwyczajeń, czy wręcz grzesznego zniewolenia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę uwielbienia: „Panie Jezu, objawiona światu Mądrości Ojca, bądź uwielbiony w moim życiu”.

Czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno? (Mk 2,23-28)

Przygotowanie

  • W kolejnej perykopie Markowej Ewangelii, w której opisana zostaje kontrowersja między faryzeuszami i Jezusem, na pierwszy plan wychodzi problem interpretacji Bożego prawa. Zestawiony zostaje legalistyczny rygoryzm ówczesnych elit religijnych z interpretacją Syna Człowieczego, który przypomina, że każdy przepis Prawa motywowany jest miłosierną miłością Boga i ma na celu ochronę człowieka. Duchu Święty, otwieraj przede mną głębię dzisiejszego Słowa, pomóż mi odkryć, co przy jego pomocy Pan chce mi dzisiaj powiedzieć.

Punkty do medytacji

  • Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy (w. 23) Jezus wraz z uczniami wędruje przez pola uprawne. Zrywanie kłosów i wyłuskiwanie z nich ziaren było prostym sposobem na zaspokojenie nagłego głodu w podróży. Ewangelista Marek kilka razy wspomina, że Jezus i Jego uczniowie byli tak zajęci posługiwaniem tłumom, że nie mieli czasu na jedzenie (por. Mk 3,20; 6,31; 8,1). W świetle Prawa Mojżeszowego samo korzystanie z plonów na cudzym polu było dozwolone, o ile nie korzystano z narzędzia żniwnego (por. Pwt 23,26). Problemem jednak, z perspektyw faryzeuszów, będzie to, że uczniowie zrywali kłosy w szabat. Uczniowie wędrują z Jezusem przez bezdroża Galilei, zachowują się naturalnie i swobodnie. Mimo że mają świadomość, że towarzyszą Komuś wyjątkowemu, ich zachowanie nie przybiera oficjalnej formy czy odgrywania kogoś, kim nie są. A jak jest w moim przypadku? Czy jestem prawdziwy, gdy się modlę, przeżywam Eucharystię lub inne sakramenty?
  • Na to faryzeusze mówili do Niego: «Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?» (w. 24) Reakcja faryzeuszów jest natychmiastowa, co świadczy o tym, że bacznie śledzili każdy krok Jezusa. Możemy zatem domyślać się, że ich pytanie nie wynika z troski o świętość szabatu, lecz jest atakiem wymierzonym w autorytet Pana. Zwracają uwagę na literalne brzmienie Prawa, które wyraźnie w szabat zabraniało pracy, w tym żniw (por. Wj 34,21). Według faryzeuszów prawdziwa religijność polegała na perfekcyjnym wypełnianiu zakazów, a każde odstępstwo traktowali jak zgorszenie. W ich rozumieniu Bóg jest surowym sędzią, który oczekuje bezwzględnego posłuszeństwa rytuałom, nawet kosztem człowieka. Oskarżenie uczniów jest pośrednim oskarżeniem Jezusa o to, że źle prowadzi swoją wspólnotę i lekceważy tradycje ojców. Faryzeusze obserwujący Jezusa nie mają w sobie pragnienia poznania prawdy. Ich celem jest „recenzowanie” Jego poczynań. W ten sposób stawiają się ponad Nim. Czy potrafię z ufnością i pokorą przyjmować sposób, w jaki Bóg prowadzi moje życie lub życie moich bliskich? Czy w chwilach trudnych lub w obliczu wymagań Ewangelii nie przyjmuję pozycji sędziego, który przypisuje Najwyższemu podejrzane intencje?
  • On im odpowiedział: «Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom» (ww. 25-26) Jezus nie podejmuje dyskusji na poziomie kazuistyki prawnej, lecz odwołuje się bezpośrednio do Pisma Świętego. Przywołuje postać Dawida, który dla ówczesnych Żydów był niekwestionowanym autorytetem i wzorem pobożności. Wskazuje na konkretną sytuację życiową, stan wyższej konieczności spowodowany głodem. Pan przytacza szczegóły wydarzenia, kiedy Dawid spożył święte chleby przeznaczone wyłącznie dla kapłanów (por. 1 Sm 21,2-7). Prawo kultyczne wyraźnie zabraniało świeckim spożywania tego pokarmu, jednak w obliczu zagrożenia życia przepis ten musiał ustąpić. Jezus zestawia czyn swoich uczniów z czynem Dawida, legitymizując w ten sposób ich zachowanie. Pokazuje, że miłosierdzie i troska o człowieka są kluczem do właściwej interpretacji Prawa. Jeśli Dawid mógł naruszyć sferę sacrum z powodu głodu, to tym bardziej uczniowie Mesjasza są niewinni. Jaki jest mój stosunek do starotestamentalnych tekstów? Czy mam świadomość, że mimo iż powstały one dawno temu i niejednokrotnie mówią o wydarzeniach jeszcze dawniejszych, to ich znajomość może wiele wyjaśnić w moim życiu?
  • I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu (w. 27) Kontynuując swoją wypowiedź, Jezus wypowiada zdanie, które stanowi jedną z najważniejszych zasad etycznych Nowego Testamentu, odwracającą dotychczasowe myślenie religijne. Jezus przypomina pierwotny zamysł Stwórcy: dzień odpoczynku jest darem dla dobra człowieka, a nie ciężarem czy pułapką. Bóg ustanowił szabat, aby człowiek mógł odpocząć i odnowić siły, a nie po to, by stał się niewolnikiem skomplikowanych przepisów. Jeśli prawo religijne zaczyna szkodzić człowiekowi zamiast mu służyć, oznacza to, że zostało wypaczone. Jezus wyzwala wierzących z lęku przed rytualną nieczystością, stawiając na pierwszym miejscu godność osoby ludzkiej. Niezwykła godność człowieka jest czymś niezbywalnym, bo została nadana mu przez samego Boga. We wszystkich wydarzeniach biblijnych, w których pojawia się bezpośrednia Boża interwencja, nie chodzi o obronę Bożego majestatu, którego nic nie jest w stanie naruszyć, lecz o ochronę człowieka, nierzadko przed nim samym. Czy pamiętam o tym, gdy do swojego życia odnoszę teksty Pisma Świętego? Czy pamiętam, że podstawowym kluczem do ich interpretacji jest miłosierna miłość objawiona w Chrystusie?
  • Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu» (w. 28) Ostatnie zdanie dzisiejszej perykopy to ważna deklaracja chrystologiczna, w której Jezus objawia swoją Boską tożsamość. Nazywając siebie Panem szabatu, stawia się ponad Prawem, co dla słuchaczy było równoznaczne z przypisaniem sobie prerogatyw samego Boga. Skoro szabat jest dniem Bożym, to władzę nad nim ma tylko sam Prawodawca, czyli Bóg. Jezus ogłasza, że to On jest ostatecznym interpretatorem woli Ojca. Jego obecność uświęca czas i nadaje mu nowy sens, przewyższający dawne zwyczaje. Nie jest to zniesienie przykazania, ale jego wypełnienie w Osobie Chrystusa, który przynosi prawdziwy odpoczynek. W jaki sposób traktuję przykazania, zarówno zawarte w Piśmie Świętym, jak i wypływające z tradycji Kościoła? Czy dostrzegam ich ostateczny cel, jakim jest moje zjednoczenie z Bogiem?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, Synu Człowieczy, ukaż mi sens mojego człowieczeństwa, pomóż mi w kluczu miłości wypełniać Bożą wolę.

Chodź i zobacz (J 1,43-51)

Przygotowanie

  • Perykopa opowiadająca o powołaniu Natanaela, jak każdy inny fragment Ewangelii Jana, nie jest jedynie prostą relacją o historycznym wydarzeniu. Za poszczególnymi słowami i gestami kryje się uniwersalna prawda: o Bogu, który zna serca każdego człowieka, o ludzkich wątpliwościach, które rozwiewają się pod wpływem słów Syna Bożego, a także wierze, która nie jest „dobrem nabytym”, lecz darem, który świadomie przeżywany, stale przynosi nowość w naszą codzienność. Duchu Święty, otwórz przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Nazajutrz [Jezus] postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: «Pójdź za Mną!» (w. 43) Jezus decyduje się opuścić pustynne okolicę Jordanu i udać się na północ, do Galilei. Inaczej niż było w przypadku pierwszych uczniów, których spotkał wcześniej dzięki Janowi Chrzcicielowi, Jezus znajduje Filipa sam i bezpośrednio go powołuje. Krótkie wezwanie „Pójdź za Mną” (gr. akoluthei moi) jest pełne autorytetu. Użyty tutaj grecki czasownik akolutheo opisuję postawę ucznia, który krok w krok idzie za swoim mistrzem. Gdy Jezus zaprasza nas do swej szkoły, nie wymaga od nas niczego nadzwyczajnego. On w zasadzie już wszystko, co trzeba, uczynił. Do nas należy jedynie stąpanie po Jego śladach, krok po kroku. Przypomnę sobie okoliczności, kiedy po raz pierwszy usłyszałem zaproszenie Jezusa. Jak na nie odpowiedziałem? Jak dzisiaj wygląda moja odpowiedź, czy potrafię pokornie iść za Nim?
  • Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra (w. 44) Betsaida była rybackim miastem położonym nad Jeziorem Galilejskim, co sugeruje, że Filip, Andrzej i Piotr znali się wcześniej zarówno z racji sąsiedztwa, jak i wykonywanego zawodu. Struktura rodzącego się Kościoła w dużej mierze opiera się na naturalnej sieci międzyludzkich relacji. Ewangelista podkreśla ten fakt, aby ukazać, że łaska często bazuje na już istniejących więzach koleżeńskich czy rodzinnych. Czy mam świadomość, że pierwszym środowiskiem, w którym ma rozwijać się moja wiara jest moje najbliższe otoczenie (rodzina, przyjaciele)? Czy unikam przeżywania wiary jako sposobu na odizolowanie się od najbliższych, zwłaszcza gdy łączące nas relacje nie są łatwe?
  • Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: «Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy — Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu» (w. 45) Filip, przejęty spotkaniem z Mistrzem, natychmiast odszukuje Natanaela (utożsamianego z Bartłomiejem; por. Łk 6,14), by podzielić się swym odkryciem. Jego świadectwo jest bardzo konkretne. Twierdzi, że znaleźli Tego, o którym mówią święte księgi Izraela. W wielu miejscach Starego Testamentu pojawiają się zapowiedzi, że nadejdzie czas, gdy Bóg pośle na świat swego Pomazańca. Owe proroctwa stają się fundamentem narastającej tęsknoty pośród ludu, zwłaszcza ubogich, którzy wyglądają czasu swego wybawienia. Filip zaświadcza przed Natanaelem, że owym Pomazańcem jest Jezus, syn Józefa z Nazaretu. Czy pielęgnuję w swoim sercu tęsknotę za spotkaniem z Chrystusem? Jakie rzeczy w moim życiu mi w tym pomagają, a jakie przeszkadzają?
  • Rzekł do niego Natanael: «Czy może być co dobrego z Nazaretu?» Odpowiedział mu Filip: «Chodź i zobacz» (w. 46) Reakcja Natanaela jest pełna sceptycyzmu, a nawet pogardy dla mało znaczącego Nazaretu. W tamtych czasach była to wioska bez szczególnej tradycji, o której Stary Testament milczał. Filip nie podejmuje jałowej dyskusji teologicznej ani nie obraża się na ironię przyjaciela. Wypowiada genialnie proste zaproszenie: „Chodź i zobacz” (gr. erchu kai ide), które do dziś pozostaje najlepszą metodą ewangelizacji. Zamiast argumentów intelektualnych proponuje bezpośrednie, egzystencjalne doświadczenie spotkania z osobą Jezusa. Jakie stereotypy czy uprzedzenia są jeszcze obecne w moim myśleniu? Czy mam świadomość, że fundamentalnym doświadczeniem dla mojej wiary jest spotkanie z żywą osobą Syna Bożego?
  • Jezus ujrzał, jak Natanael podchodzi do Niego, i powiedział o nim: «Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu» (w. 47) Jezus, widząc zbliżającego się Natanaela, wydaje o nim zaskakująco pozytywną opinię. Nazywa go „prawdziwym Izraelitą” (gr. alethos Israelites), co jest kontrastowym nawiązaniem do patriarchy Jakuba. Podczas gdy patriarcha odznaczał się sprytem i przebiegłością. Natanael zostaje pochwalony za transparentność i uczciwość serca. Jezus docenia człowieka, który nie udaje fałszywej pobożności i mówi głośno to, co naprawdę myśli. Ceni szczerość poszukiwań bardziej niż bezrefleksyjną, udawaną akceptację. Czy mogę powiedzieć, że istnieje autentyczna zgodność między tym, co myślę i odczuwam, a słowami, które wypowiadam na modlitwie? Czy rozmawiam z Panem o moich wątpliwościach i obawach?
  • Powiedział do Niego Natanael: «Skąd mnie znasz?» Odrzekł mu Jezus: «Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod figowcem» (w. 48) Zaskoczony Natanael pyta: „Skąd mnie znasz?”. Odpowiedź o „widzeniu pod drzewem figowym” z naszej perspektywy jest enigmatyczna, ale dla Natanaela stanowi wstrząsający dowód nadprzyrodzonej wiedzy Jezusa. W tradycji żydowskiej siedzenie pod figowcem często symbolizowało studiowanie Tory, ale mogło też chodzić o bardzo osobisty moment modlitwy, znany wyłącznie Natanaelowi. To jedno zdanie burzy mur dystansu i sprawia, że mężczyzna czuje się całkowicie „przejrzany” przez Mistrza. Jest to moment zwrotny, w którym racjonalny sceptyk spotyka się z Tajemnicą przekraczającą ludzkie możliwości. Przypomnę sobie te momenty, w których okazało się, że Bóg zna mnie lepiej niż ja sam.
  • Odpowiedział Mu Natanael: «Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!» (w. 49) Następuje gwałtowna przemiana Natanaela – z ironicznego niedowiarka w gorliwego wyznawcę. Wypowiada on potrójne wyznanie wiary: uznaje Jezusa za Nauczyciela (gr. hrabbi), Syna Bożego (gr. ho hyios tu theu) i Króla Izraela (gr. basileus tu Israel). Tytuły te, choć w ustach Natanaela mogą mieć jeszcze zabarwienie polityczno-mesjańskie, obiektywnie są trafną identyfikacją Jezusa. Natanael nie potrzebuje już więcej dowodów, wystarczyło mu egzystencjalne doświadczenie bycia poznanym i zrozumianym przez Jezusa. Który tytuł Jezusa najbardziej odzwierciedla moje dotychczasowe doświadczenie wiary?
  • Odparł mu Jezus: «Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod figowcem? Zobaczysz jeszcze więcej niż to» (w. 50) Jezus z delikatnym dystansem odnosi się do nagłego wybuchu wiary swojego nowego ucznia. Zauważa, że fundamentem wiary Natanaela stał się pojedynczy znak, co jest dobrym początkiem, ale nie końcem drogi. Mistrz zapowiada, że to dopiero skromny wstęp do wielkiej duchowej przygody, która czeka apostołów. Obietnica „ujrzysz rzeczy jeszcze większe” otwiera perspektywę na przyszłe cuda, nauczanie, a ostatecznie na Paschę. Wiara oparta na jednym znaku musi dojrzewać, by przetrwać próbę krzyża. Jak dbam o rozwój mojej wiary? Czy mam świadomość, że jest ona rzeczywistością ukierunkowaną na stały rozwój?
  • Potem powiedział do niego: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących nad Syna Człowieczego» (w. 51) Ostatnie zdanie dzisiejszej perykopy jest uroczystą proklamacją zaadresowaną do wszystkich uczniów. Jezus nawiązuje do snu patriarchy Jakuba z Księgi Rodzaju o drabinie łączącej niebo z ziemią (por. Rdz 28,12). Ogłasza, że On sam jest nową Drabiną, jedynym Mediatorem, który trwale łączy Boga z ludźmi. „Otwarte niebiosa” oznaczają, że w Chrystusie Bóg stał się ostatecznie dostępny, a komunikacja między Stwórcą a stworzeniem została przywrócona. Tytuł „Syn Człowieczy” (gr. ho hyios tu anthropu) wskazuje na Jego uniżenie we Wcieleniu, ale i na rolę sędziego czasów ostatecznych. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że niebo jest już dla mnie otwarte? Czy mam świadomość, że im bliżej jestem Syna, tym bardziej zbliżam się do Ojca?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, oto moje życie, wypowiadaj nad nim swoje słowo, prowadź mnie drogą ucznia i pomnóż pewność mojej wiary”.

O godzienie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie (Mt 24,37-44)

I Niedziela Adwentu

Mt 24,37-44

37 A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. 38 Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, 39 i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. 40 Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. 41 Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. 42 Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. 43 A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. 44 Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Przygotowanie

  • W pierwszą niedzielę Adwentu liturgia słowa przytacza fragment Ewangelii Mateusza, w którym Jezus objawia uczniom, iż czas Jego powtórnego przyjścia znany jest tylko Ojcu. By nie podzielić losu podobnego do ludzi żyjących w czasach Noego, uczniowie mają przyjąć postawę czujności. Wyciszę moje serce, pozwolę, by Duch Święty poprowadził mnie w modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego (w. 37). W wersecie poprzedzającym Jezus powiedział, że jedynie Ojciec wie, kiedy nadejdzie czas Jego powtórnego przyjścia: „Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec” (Mt 24,36).Z prawdy tej wynika logiczna konsekwencja, że na paruzję nie będzie można przygotować się w ostatniej chwili. Dlatego w trosce o wieczny los uczniów, Pan nawiązuje do czasów Noego. Dzieje postaci z prehistorii biblijnej stają się lustrem, w którym uczniowie nie tylko mogą się przejrzeć, poznając prawdę o sobie, ale również znaleźć ważne wskazówki na czas powrotu Syna Człowieczego. Czy mam świadomość, że teksty Starego Testamentu mają tę samą wartość słowa Bożego, co święte księgi zapisane przez pierwszych chrześcijan? Czy w dziejach patriarchów i biblijnego Izraela również szukam światła na moje życie?
  • Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego (ww. 38-39) Noe otrzymawszy od Boga zapowiedź potopu oraz polecenie, by przygotować arkę, która  na czas kataklizmu będzie schronieniem nie tylko dla niego samego i jego najbliższej rodziny, ale również dla wielu zwierząt, niezwłocznie przystąpił do wykonania zadania. Możemy sobie tylko wyobrazić, jakie zdziwienie, a może i kpiny spotykały go ze strony innych ludzi. Podczas gdy oni zajmowali się swoimi sprawami, biorąc z życia pełnymi garściami, Noe całkowicie oddał się przygotowaniu arki. Słowo, które usłyszał od Boga było dla niego najważniejsze. Ponieważ przyjął je i wypełnił, łaski wyratowania od śmierci dostąpił nie tylko on sam, ale i jego otoczenie. Gdzie szukam ratunku przed różnymi kataklizmami, które pojawiają się w moim życiu? Czy pamiętam, że rozpoznając i wypełniając wolę Boga, przyczyniam się do uświęcenia mojego otoczenia?
  •  Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona (ww. 40-41) Podobieństwo między czasami ostatecznymi a dziejami Noego wyraża się nie tego w nieuchronności tego, co ma się wydarzyć. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku chodzi o sąd, jakiego Bóg dokonuje nad ludzkością. Gdy Syn Człowieczy powróci, zdecyduje się wieczny los każdego człowieka. W Jezusowym obrazie dwóch mężczyzn przebywających na polu i dwóch kobiet pracujących przy żarnach widać wyraźne nawiązanie do słownictwa prorockiego. „Wziętymi” są ci, którzy zostaną ukarani podczas sądu (por. Iz 8,13-15; Jr 6,11; Za 14,2). Natomiast „zostawieni” to sprawiedliwi, którzy dostąpią miłosierdzia (por. Iz 1,9; 4,3; Jr 40,11; Ez 14,22). Jak dzisiaj wygląda stan mojego sumienia? Co jest na co dzień punktem odniesienia dla moich wyborów?
  •  Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie (w. 42) Wnioskiem, jaki wypływa z tego, co do tej pory było powiedziane, jest konieczność czuwania. Temat ten będzie kontynuowany aż do Mt 25,13.  Użyty tutaj grecki czasownik gregoreo („być/stawać się czujnym”) pochodzi od innego czasownika – egeiro („budzić się, podnosić, wstawać”). Nie wiedząc, kiedy ich Pan powróci, uczniowie mają czuwać, to znaczy świadomie i uważnie przeżywać swoje życie, unikając sytuacji, w których daliby się uśpić dobrom tego świata. W znaczeniu pozytywnym czuwać oznacza wypełnianie otrzymanego powołania (por. przypowieść o słudze wiernym i niewiernym – Mt 24,45-51) oraz życie łaską sakramentów (por. przypowieść o pannach roztropnych i nierozsądnych – 25,1-13). W jakich przestrzeniach mojego życia drzemię, zamiast z przekonaniem iść drogą ucznia Chrystusa? Co najbardziej odrywa mnie od Niego i Jego łaski?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę: „Duchu Święty, wzbudzaj we mnie pragnienie spotkania z powracającym Chrystusem”.