Weźcie wy sobie do serca te słowa

Sobota XXV Tygodnia Zwykłego

Łk 9,43b-45

43b Gdy tak wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus powiedział do swoich uczniów: 44 «Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi». 45 Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie.

Przygotowanie

  • Syn Człowieczy nie przyszedł na ziemię po to, by wzbudzać podziw, lecz by złożyć na krzyżu ofiarę ze swojego życia. Zrozumie to ten, kto pozwoli Jego nauce zapaść głęboko w swoim sercu. Z pokorą i ufnością przyjmę dzisiejsze Słowo. Poproszę Ducha Świętego, by pomógł wniknąć w jego znaczenie.

Punkty do medytacji

  • Gdy tak wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus powiedział do swoich uczniów” (w. 43b). Chwilę wcześniej Jezus uwolnił pewnego chłopca z mocy złego ducha (por. 9,37-43). Żydzi podziwiają Go za ten i wiele innych niezwykłych czynów. Gdy popatrzę uważnie na historię mojego życia, czy dostrzegam momenty, w których objawiła się moc Jezusa? Za co dzisiaj chciałbym Mu podziękować?
  • Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi” (w. 44). Słowa te Pan kieruje bezpośrednio do swoich uczniów. Nie chce, by podobnie jak otaczający Go tłum, redukowali Jego osobę do postaci wędrownego cudotwórcy. To nie uzdrowienia i egzorcyzmy, ale czekająca Go śmierć na krzyżu będzie Jego największym dziełem. Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy Jezus zapowiada swoją śmierć? Czy jestem gotowy iść za Nim drogą odrzucenia i cierpienia?
  • Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia” (w. 45a). Jezus po raz drugi mówi o swojej przyszłej męce (por. 9,22). Słowa te są za trudne dla uczniów. Nie potrafią dostrzec w Nim zapowiadanego przez Izajasza cierpiącego Baranka (Iz 53,7). Czego jeszcze nie rozumiem z Jezusowego nauczania? Czy potrafię się do tego przyznać? Co robię, by słowa Pana stały się dla mnie bardziej zrozumiałe?
  • było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie” (w. 45b). Uczniowie lękają się poprosić Jezusa o wyjaśnienie słów zapowiadających Jego mękę. Być może w ich uszach brzmią jeszcze słowa reprymendy, jakie usłyszeli od Niego, gdy nie mogli wcześniej dokonać egzorcyzmu (por. 9,40-41). Czy są takie tematy, których boję się poruszać w czasie rozmowy z Jezusem? Czy na modlitwie jestem autentyczny i unikam „religijnej kurtuazji”?

Modlitwa w ciągu dnia „Panie Jezu, uzdalniaj moje serce do przyjmowania twojej nauki”.

A wy za kogo Mnie uważacie?

Piątek XXV Tygodnia Zwykłego

Łk 9,18-22

18 Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» 19 Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». 20 Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». 21 Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. 22 I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

Przygotowanie

  • Na osobności, w klimacie modlitwy, Jezus prowadzi rozmowę z uczniami. Tematem jest Jego tożsamość. Padają ważne pytania. Pojawia się także trudna do przyjęcia zapowiedź męki. Usiądę obok modlącego się Jezusa. Poproszę Go, by pomógł mi zatopić się w dzisiejszym Słowie.

Punkty do medytacji

  • Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie” (w. 18). Jezus modli się w miejscu odosobnionym, z dala od tłumów. Zostawia jednak przy sobie uczniów. Chce, by byli świadkami Jego rozmowy z Ojcem. Pragnie, by odkryli, że to właśnie On jest najdoskonalszym pośrednikiem między Bogiem i człowiekiem. Kto wraz z Synem zanurza się w modlitwie, doświadcza żywej obecności Ojca.
  • zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?»” (w. 18). Obok osoby Jezusa nie można przejść obojętnie. Jego nauczanie, czynione cuda, sama Jego obecność, wzbudzają w człowieku pytanie o Jego tożsamość. Co o Jezusie myśli współczesny człowiek? Kim jest On dla moich znajomych, przyjaciół, rodziny?
  • Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał»” (w. 19). Mimo, że opinie Żydów o Jezusie nie wyrażają prawdy o Nim, osadzone są w historii zbawienia. Wielu ówczesnych mieszkańców Palestyny „myślało” świętymi Pismami, patrzyło na otaczającą ich rzeczywistość przez pryzmat Objawienia. Czy potrafię patrzeć na moją codzienność w świetle słowa Bożego? Czy znam biblijną historię zbawienia?
  • Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»” (w. 20). To pytanie musiało paść. Ważne są opinie innych osób, ważne jest ich świadectwo wiary. Jednak wcześniej czy później każdy z nas staje przed koniecznością odpowiedzenia na pytanie, kim On jest. Zatem, kim Jezus jest dla mnie? Co o moim rozumieniu Jego osoby mówią moje codzienne wybory?
  • „Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego»” (w. 20). Piotr dostrzega w Jezusie Mesjasza. Może jeszcze nie wie do końca, co to oznacza, ale już teraz widzi, że jest On posłany przez Boga, że ma do zrealizowania w świecie konkretną misję. W jaki sposób Jezus objawia się w moim życiu? Co dzisiaj chce ze mną uczynić, do czego chce mnie zachęcić?
  • Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili” (w. 21). Pan zakazuje uczniom rozpowiadać, że jest Mesjaszem. Prawda ta mogłaby być niewłaściwie odebrana przez Żydów, z których wielu spodziewało się, że Mesjasz będzie potężnym przywódcą, wyzwolicielem spod rzymskiej okupacji. Czas na głoszenie jeszcze nadejdzie. Teraz trzeba uważnie wsłuchać się w nauczanie Jezusa, z pokorą przyjąć objawienie Mesjasza-Sługi. Czy uczę się rozeznawać na modlitwie, jak powinno wyglądać moje świadectwo o Jezusie? Czy pamiętam, że w pierwszym rzędzie mam dzielić się z innymi tym, czego sam wcześniej doświadczyłem, spotykając Jezusa?
  • I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie»” (w. 22). Nie tego spodziewali się uczniowie (por. Mk 8,32-33). Jezus, Mesjasz ma być odrzucony i zabity?! A jednak tędy będzie wiodła droga, która zakończy się chwałą zmartwychwstania. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o męce Jezusa? Czy dostrzegam, że właśnie w tajemnicy swojego cierpienia i śmierci Syn Człowieczy najbardziej staje się bliski ludzkiemu doświadczeniu? Czy szukam obecności Jezusa, gdy w moim życiu pojawia się cierpienie?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoją mękę, Ty jesteś moim Zbawicielem”.

Oni jednak nie rozumieli tych słów

XXV Niedziela Zwykła

Mk 9,30-37

30 Po wyjściu stamtąd przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział. 31 Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie». 32 Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. 33 Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był [już] w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» 34 Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. 35 On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich». 36 Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: 37 «Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał».

Przygotowanie

  • Po raz kolejny Jezus konfrontuje nasze życie z zapowiedzią swojej męki i zmartwychwstania. Zapowiada największe wydarzenie zbawcze, ale również ukazuje model postępowania Jego uczniów. Ten, który ogołocił samego siebie, aby w krzyżowej ofierze stać się sługą wszystkich, do podobnej postawy zachęca tych, którzy w Niego uwierzą. W ciszy i z otwartym sercem wejdę w dzisiejszą modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Po wyjściu stamtąd przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział” (w. 30). Dialog z uczniami pod Cezareą Filipową, w czasie którego Jezus zapytał ich, za kogo Go uważają (por. Mk 8,27-30), rozpoczął nowy etap w Jego działalności. Do tej pory Pan, wędrując po Galilei, gromadził wokół siebie rzesze ludzi, do których kierował słowa nauki oraz których dotykał swoją uzdrawiającą i uwalniająca mocą. Teraz, gdy swoje kroki kieruje ku Jerozolimie, w centrum Jego uwagi znajdują się sami uczniowie. Na osobności poucza ich o wielu rzeczach, chcąc jak najlepiej przygotować ich na Jerozolimskie wydarzenia. Czy potrafię przyjąć wobec Jezusa postawę ucznia? Czy mam w sobie pragnienie słuchania Jego słowa? Czy mam do Niego zaufanie i pozwalam, by Jego nauczanie przygotowywało mnie na przyjęcie łaski zbawienia?
  • Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie»” (w. 32). Po raz drugi Jezus zapowiada swoją mękę i zmartwychwstanie. Nie jest to jedynie zabieg stylistyczny, za pomocą którego ewangelista uwypukla olbrzymią wartość zapowiadanego wydarzenia. Zapowiedź męki powraca w Jezusowym nauczaniu, gdyż jej sens jest niezwykle trudno pojąć człowiekowi, który na co dzień posługuje się logiką siły i dążenia do zwycięstwa. Całkowita rezygnacja z siebie i oddanie w ręce oprawców w imię miłości do Ojca i całej ludzkości idzie w poprzek naszego postrzegania i wartościowania. Jak bardzo, pokazuje dalsza część perykopy, gdzie nawet najbliżsi uczniowie zachowują dystans wobec tego elementu Jezusowego nauczania. Czy rozważam w swoim sercu Mękę Pańską? Czy szukam w niej pełnej prawdy o miłosiernej miłości Boga do mnie? Czy uczę się od Jezusa tracić siebie w imię miłości?
  • Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był [już] w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?” (w. 33). Jezus dobrze zna swoich uczniów. Wie, że mają problem z pojęciem nadchodzącej męki, że boją się nawet zadać dodatkowe pytanie, by nie ujawnić swojego niezrozumienia (w. 32). Zdaje sobie sprawę, że póki co, w swoim myśleniu posługują się logiką tego świata (w. 34). Dlatego, niczym wyborny nauczyciel, zadaje im pytanie, by uruchomić proces formacji. Czy pozwalam Bożemu słowu, by mnie przepytywało? Czy unikam zdawkowych odpowiedzi i odpowiadając Słowu angażuję nie tylko mój umysł, ale całego siebie?
  • On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich»” (w. 35). Jezus, Syn Boży, który w pełni ukaże swoją boską wielkość, całkowicie rezygnując z siebie, wskazuje swoim uczniom właściwe kryterium pierwszeństwa, czyli wielkości. Podczas gdy świat podpowiada, że wielkość osiąga się poprzez skoncentrowanie na swoich potrzebach i realizacje własnych zamierzeń, Pan wyjaśnia, że prawdziwie wielkim jest ten, który potrafi przyjąć pozycję ostatniego sługi. Jak wygląda moja służba bliźniemu? Czy potrafię odrzucić pragnienie światowej wielkości i skupić się na byciu dla innych?

W ciągu dnia

  • Znajdę dzisiaj czas na rozważenie przynajmniej jednej stacji Drogi Krzyżowej.

Trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

J 3,13-17

13 I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. 14 A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, 15 aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. 16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. 17 Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

Przygotowanie

  • W święto Podwyższenia Krzyża Świętego liturgia słowa przypomina nam piękny fragment Ewangelii Jana. W trakcie rozmowy z faryzeuszem Nikodemem Jezus mówi o swoim wywyższeniu, czyli o ofierze krzyżowej, która będzie ratunkiem dla całego świata. Wzbudzę w sobie pragnienie przyjęcia dzisiejszego Słowa jako daru od miłującego Ojca.

Punkty do medytacji

  • I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego” (w. 13). Mówiąc o sobie „Syn Człowieczy”, Jezus podkreśla, że w swojej osobie łączy zarówno naturę Boga, jak i człowieka. Istniejąc odwiecznie, wraz z Ojcem i Duchem, w określonym czasie narodził się z Maryi Panny. On jest w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem. Dzięki temu niezwykłemu złączeniu natury boskiej i ludzkiej, związał ze sobą losy całej ludzkości. Po zmartwychwstaniu jako pierwszy człowiek wstąpił do nieba, a tym samym dał wszystkim ludziom obietnicę życia wiecznego. Czy wierzę, że ja także po śmierci w Chrystusie powstanę z martwych? W jaki sposób nadzieja życia w niebie rzutuje na moje obecne, ziemskie życie?
  • A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (ww. 14-15). W Ewangelii Jana trzykrotnie Jezus mówi o swojej śmierci na krzyżu jako o „wywyższeniu” (por. 8,28; 12,32). Tutaj sens tego wywyższenia Pan wyjaśnia, nawiązując do epizodu z czasów wędrówki przez pustynię, kiedy to zbuntowani Izraelici umierali kąsani przez jadowite węże. Gdy skruszeni zaczęli prosić, by Mojżesz wstawił się za nimi u Boga, ratunkiem okazał się wąż miedziany umieszczony na wysokim palu (por. Lb 21,4-9). Każdemu człowiekowi grozi śmierć, zarówno fizyczna jak i duchowa, wskutek czynionych przez niego grzechów, które zawsze są mniej lub bardziej świadomym buntem przeciwko Bogu. Wiara w Syna Człowieczego, który jako Baranek Boży oddaje swoje życie na krzyżu, by odkupić nasze grzechy, gwarantuje życie wieczne. Czy mam świadomość, że Jezus umarł na krzyżu również za moje grzechy? Czy pamiętam o tym, gdy przygotowuję się do sakramentu spowiedzi świętej?
  • Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (w. 16). Bóg umiłował świat miłością, która nie cofa się nawet przed największą ofiarą. Pokusa wsączana przez diabła w nasze serca w pierwszym rzędzie jest próbą zniekształcenia tej miłości: Bóg o ciebie nie dba! Bóg o tobie zapomniał! Bóg chce odebrać ci szczęście! Bóg tylko czeka na twoją porażkę, by móc cię ukarać! Te i im podobne kłamstwa mają zburzyć nasze zaufanie wobec Boga. Tymczasem On nas kocha i chce dać nam życie wieczne! Czy wierzę, że Bóg mnie kocha? Czy pamiętam o tym za każdym razem, gdy czynię znak krzyża? Czy dostrzegam znaki Bożej miłości w moim codziennym życiu?
  • Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (w. 17). Bardzo ważne słowa. Tylu z nas przecież żyje w lęku przed skazaniem na wieczne potępienie. Modlimy się, uczestniczymy w sakramentach, nawet jesteśmy gotowi wiele ofiarować na jałmużnę, byle by tylko odsunąć od siebie to niebezpieczeństwo. Tymczasem chodzi o coś więcej, chodzi o Miłość, która chce nas zbawić! Gdy myślę o mojej relacji do Boga, czego jest we mnie więcej – lęku czy wdzięczności? Kim dla mnie jest Bóg, bezlitosnym sędzią czy ojcem szukającym zagubionego dziecka?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj słowa Ewangelii: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.

Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć

XXIV Niedziela Zwykła

Mk 8,27-35

27 Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?» 28 Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków». 29 On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz». 30 Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. 31 I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. 32 A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. 33 Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku». 34 Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. 35 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.

Przygotowanie

  • Pod koniec ósmego rozdziału Ewangelii Marka dochodzi do bardzo ważnego zwrotu. Kończy się pierwszy etap publicznej działalności Jezusa, czyli wędrowne nauczanie w Galilei, a zaczyna Jego świadome kroczenie ku Męce i Zmartwychwstaniu, która czeka Go w Jerozolimie. Pan otwarcie zapowiada uczniom, co ma się wydarzyć. Zanim jednak to uczyni, zadaje im pewne pytanie… Wyciszę moje serce, by całym sobą wejść w tajemnicę dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?»” (w. 27). Nazwa Cezarea Filipowa nadana była za czasów Jezusa miejscowości usytuowanej na północnym krańcu Ziemi Obiecanej, u podnóża góry Hermon. Kananejczycy czcili tutaj Baala. Po podbojach Aleksandra Wielkiego wybudowano na tym miejscu świątynię poświęconą greckiemu bóstwu o imieniu Pan (u Rzymian – Faun), od którego pochodzi też pierwotna nazwa miejscowości, Paneas/Banias. Herod Wielki ufundował tutaj sanktuarium ku czci Cezara Augusta. Właśnie ta historycznie pogańska miejscowość jest miejscem, w którym Jezus pyta uczniów o opinie na Jego temat. Także i dzisiaj nie brakuje bóstw lub idoli, którym, mniej lub bardziej świadomie, ludzkość powierza swoje życie. Współczesny człowiek często przecież szuka zabezpieczenia poza Bogiem, w posiadanych dobrach, popularności w mediach społecznościowych, strategiach politycznych itd. Co na temat Jezusa mówi się w moim środowisku? Kim On jest dla moich bliskich, przyjaciół czy znajomych?
  • On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz»” (w. 29). Piotr i pozostali uczniowie już jakiś czas są z Jezusem. Razem z Nim wędrują po bezdrożach Galilei i okolic. Każdego dnia mogą słuchać Jego nauczania, wielokrotnie są świadkami dokonywanych przez Niego uzdrowień. Pytanie o Jego tożsamość z pewnością nie raz pojawiło się już w ich głowach. Są Żydami i podobnie jak pozostali Izraelici tamtych czasów z utęsknieniem czekają na wypełnienie się mesjańskich zapowiedzi. To czego, mogą doświadczyć, idąc za Panem, powoli zaczyna układać się w jedną całość. Dlatego Piotr otwarcie wyznaje, że to właśnie Jezus jest oczekiwanym Bożym Pomazańcem. Co mogę powiedzieć o Chrystusie, nie na podstawie przekazanej mi wiedzy religijnej (która sama w sobie jest bardzo ważna i konieczna), lecz patrząc na moją dotychczasową drogę wiary? Czy mam w swojej pamięci wydarzenia, które pozwalają mi za Piotrem wyznać wiarę w mesjańską tożsamość Pana?
  • I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie” (w. 31). Surowy nakaz milczenia na temat Jezusa-Mesjasza (w. 30) wraz z pierwsza zapowiedzią Jego męki i zmartwychwstania (por. 9,30-32; 10,32-34) wywołują u uczniów konsternację, czego dowodem jest zachowanie Piotra (w. 32). W tamtym czasie Żydzi, od kilku wieków pozbawieni króla i przechodzący z rąk do rąk kolejnych zaborców, swoje wyobraźnia odnośnie do Mesjasza opierali przede wszystkim na zapowiedziach powołania przez Boga nowego władcy z rodu Dawida (por. 2 Sm 7,12-14). Mimo że w starotestamentalnych proroctwach mowa jest o cierpieniu, jakiego ma On doświadczyć (np. Cztery Pieśni Sługi Pańskiego – por. Iz 42-53), to powszechne było przekonanie, że Mesjasz będzie kimś na wzór pełnego mocy przywódcy, który przegoni Rzymian i na nowo ustanowi królestwo Izraela. Jak rozumiem mesjańskość Jezusa? Czy jestem świadomy, że właśnie poprzez krzyżową ofiarę i cud zmartwychwstania dał On początek królestwu, który ma wymiar duchowy?
  • Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku»” (w. 33). Mimo że Pan wypowiada ostre słowa reprymendy w kierunku Piotra, to ewangelista podaje, że czyni to „patrząc na uczniów”. Jezus wie, że reakcja Piotra nie jest jednostkowa i jest on tylko wyrazicielem przekonania, które pojawiło się w sercach pozostałych apostołów. Prawda o cierpiącym Mesjaszu nie jest łatwa. Samo cierpienie jest tematem, od którego szybko uciekamy i chcemy jak najszybciej zapomnieć. Wiele tragedii życiowych swój początek bierze z wręcz kompulsywnych prób wymazania cierpienia lub przynajmniej pamięci o nim z życia człowieka. Jeśli jednak pamiętamy, że cierpienie pojawiło się na świecie wskutek grzechu (por. Rdz 3), łatwiej jest nam przyjąć do wiadomości, że Mesjasz, zanim triumfalnie powstanie z grobu, musi wpierw przyjąć na siebie skutki każdego ludzkiego upadku. Czy pozwalam, by Chrystus uwalniał mnie od „ludzkiego myślenia”? Czego dzisiaj jeszcze nie akceptuję w mojej wierze? Porozmawiam o tym z Jezusem.
  • Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (w. 34). Słowa te Pan wypowiada nie tylko do uczniów, ale także do tłumu, który był w pobliżu. Tym samym podkreślona zostaje ich doniosłość. Stanowią one bowiem program życia każdego, kto chce doświadczyć zbawienia. Jak Mesjasz z miłości do Ojca i człowieka ogołocił całego siebie, włącznie z wejściem w rzeczywistość śmierci, tak trzeba, by ci, którzy chcą iść za Nim, wyszli poza bańkę egoizmu i skoncentrowania na sobie, by przyjąć swój życiowy krzyż, a następnie w łączności z tym, który jest Panem życia, iść przez życie. Co jest moim krzyżem, czyli cierpieniem, które jestem gotowy przyjąć, by w moim życiu wypełniła się wola Boga?

W ciągu dnia

  • Znajdę dzisiaj czas, by modląc się Drogą Krzyżową, jeszcze bardziej złączyć moją codzienność z cierpiącym i triumfującym Mesjaszem.