Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną

Wielki Czwartek, Msza Wieczerzy Pańskiej

J 13,1-15

1 Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. 2 W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydał, 3 [Jezus], wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, 4 wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. 5 Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. 6 Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» 7 Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale poznasz to później». 8 Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». 9 Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!» 10 Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». 11 Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści». 12 A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? 13 Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem”, i dobrze mówicie, bo nim jestem. 14 Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. 15 Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.

Przygotowanie

  • Liturgia Mszy Wieczerzy Pańskiej przytacza fragment Czwartej Ewangelii, w którym Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy obmywa nogi swoich uczniów. Zapowiada w ten sposób swoją mękę oraz daje przykład służebnej miłości, jaką powinni oni świadczyć sobie nawzajem. Otworze się na działanie Ducha Świętego, by pomógł mi wejść w światło dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • „Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (w. 1). Pan jest świadomy, że rozpoczął się ostatni etap Jego mesjańskiej misji. W niedługim czasie ma się dokonać nowa Pascha, czyli Jego przejście przez śmierć, którego skutkiem będzie uwolnienie każdego człowieka z niewoli grzechu (por. J 8,34-36). Jezus świadomie wchodzi w to wydarzenie nie tylko ze względu na miłość do Ojca, ale także z doskonałej miłości, którą obdarzył człowieka. Czy pamiętam, że zostałem umiłowany przez Pana miłością, której nic nie jest w stanie zniszczyć?
  • „wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany” (ww. 4-5). W starożytności podróżowano pieszo, w sandałach lub nawet boso. Dlatego nogi, zwłaszcza stopy podróżujących, były brudne i do obowiązków gospodarza należało użyczenie przybyszowi wody, by mógł się obmyć (por. Rdz 18,4; Kpł 7,44). Gdy w domu byli niewolnicy, umywanie nóg domowników i przybyszów było ich zadaniem. Stąd czyn Jezusa, obmycie nóg uczniom, jest zapowiedzią Jego śmierci. Ten, który jest Panem i Nauczycielem (por. J 13,14), wykonuje czynność przynależną niewolnikom. Umierając na krzyżu, Syn Boży, odwieczny Logos, przez który wszystko się stało (por. J 1,3), ze względu na dobro człowieka zejdzie do odrażającej otchłani, do której może zostać sprowadzona istota stworzona (por. Flp 2,6-9). Bóg przyszedł na świat, żeby mi służyć. Jakie uczucia prawda ta wywołuje w moim sercu?
  •  „Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną»” (w. 8). Piotr sprzeciwia się w dobrej wierze, nie chce, by Jezus obmył mu nogi. Wie bowiem, jak bardzo czynność ta kłóci się z Jego godnością. Postawa ta jest jednak także oznaką braku zrozumienia. Nie po raz pierwszy apostoł nie jest w stanie pojąć zachowania Mistrza (por. Mt 16,22). Jezus w swoim zachowaniu wybiega poza nasze ludzkie rozumienie i oczekiwania. Nierzadko wierzyć w Niego, oznacza również przyjęcie czegoś, czego na samym początku nie rozumiemy. Dopiero z czasem okazuje się, że wierność w takich momentach prowadzi do zbawienia. Czy pozwalam, by Pan wyprowadzał mnie z moich przyzwyczajeń? Czy do końca ufam Jego prowadzeniu?
  • „Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (ww. 14-15). Obmycie przez Jezusa nóg uczniów nie tylko zapowiada wydarzenia Paschalne, lecz również jest przykładem służebnej miłości, jaką powinni odznaczać się chrześcijanie. Służba drugiemu człowiekowi, towarzyszące jej uniżenie i ogołocenie, kłóci się z naszą ludzką naturą dotkniętą niedoskonałością grzechu. Dlatego tego rodzaju postawa zakłada trwanie w komunii ze Zbawicielem. Tylko ktoś, kto trwa w Jego łasce i Słowie, jest w stanie do końca zrezygnować z samego siebie dla dobra innych. Jak wygląda moja służba wobec bliźnich?

W ciągu dnia

  • Zaplanuje dzisiejsze wypełnienia moich obowiązków tak, by móc uczestniczyć w Mszy Wieczerzy Pańskiej w parafialnym Kościele lub łączyć się duchowo z uczestnikami za pomocą transmisji.

Mnie zaś nie zawsze macie

Wielki Poniedziałek

J 12,1-11

1 Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. 2 Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. 3 Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. 4 Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: 5 «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» 6 Powiedział zaś to nie dlatego, że dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem i mając trzos, wykradał to, co składano. 7 Na to rzekł Jezus: «Zostaw ją! Przechowała to, aby [Mnie namaścić] na dzień mojego pogrzebu. 8 Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie». 9 Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. 10 Arcykapłani zatem postanowili zabić również Łazarza, 11 gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.

Przygotowanie

  • Dzisiejsza Ewangelia zaprowadzi mnie do Betanii, gdzie Jezus kilka dni przed swoją śmiercią i zmartwychwstaniem spotka się z bliskimi przyjaciółmi. Poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi w dzisiejszym Słowie znaleźć pomoc do współodczuwania z Panem przygotowującym się na mękę.

Punkty do medytacji

  • „Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych” (w. 1). Kolejny fragment Czwartej Ewangelii rozpoczyna się od dokładnego określenia czasu, w którym odbywa się opisywana scena. Sześć dni przed świętem Paschy, w czasie której dokona się odkupienie całej ludzkości, Jezus przybywa do swoich bliskich znajomych, rodzeństwa z Betanii. W obliczu nadchodzącej męki i śmierci spotka się z Łazarzem, którego wcześniej przywrócił do życia. Za tydzień od tego spotkania sam będzie martwy, a Jego ciało będzie leżało w grobie. Mimo że niedługo sam będzie musiał stawić czoła śmierci, teraz nie skąpi swojej uwagi przyjaciołom. Czy potrafię patrzeć na Jezusa jako na mojego Przyjaciela, któremu naprawdę na mnie zależy?
  • „Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole” (w. 2). Wyobrażę sobie tę scenę. Jezus, uczniowie i przyjaciele siedzą przy tym samym stole. Na twarzach zgromadzonych widoczna jest radość. Na obliczu Pana dodatkowo dostrzec można pewien rodzaj zadumy. Patrzy na Łazarza, cieszy się, że ten żyje, lecz jednocześnie coraz bardziej jest świadomy nadchodzącego cierpienia, które zwieńczy Jego własna śmierć. Spróbuję wczuć się w emocje i uczucia, które wypełniają w tym momencie Jezusowe serce. Wzbudzę w sobie pragnienie towarzyszenia Panu w czasie Wielkiego Tygodnia.
  • „Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku” (w. 3). Gest namaszczenia stóp Jezusa przez Marię zapowiada ogromną ilość mieszaniny mirry i aloesu, którą faryzeusz Nikodem przyniesie na pogrzeb Jezusa (por. J 19,39; Ps 45,9). Podobnie wytarcie stóp Pana włosami antycypuje obmycie i wytarcie przez Niego stóp uczniów w trakcie Ostatniej Wieczerzy (por. J 13,5; w obydwu przypadkach ewangelista posługuje się tym samym greckim czasownikiem – ekmasso, „wycierać”). Również „woń olejku” wskazuje na dar, jaki ze swojego życia Jezus złożu Ojcu na krzyżu. W greckim tłumaczeniu Księgi Kapłańskiej ten sam rzeczownik (osme) odnosi się do zapachu ofiar składanych Bogu (por. Kpł 2,2). Jaki dar chciałbym ofiarować Jezusowi na sześć dni przed Paschą?
  • „Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?»” (ww. 4-5). W kolejnym wersecie Jan dopowiada, że w rzeczywistości Judaszowi nie chodziło o pomoc ubogim, lecz o to, by w trzosie, z którego wykradał pieniądze, było ich więcej. Człowiek o zdeprawowanym sercu potrafi posługiwać się najbardziej pobożnymi czy humanitarnymi argumentami, byleby tylko osiągnąć obrany przez siebie cel. Czy dbam o czystość moich intencji? Czy odrzucam pokusę wykorzystywania mojego religijnego zaangażowania dla osiągania własnych korzyści?
  •  „Na to rzekł Jezus: «Zostaw ją! Przechowała to, aby [Mnie namaścić] na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie»” (ww. 7-8). Jezus staje w obronie Marii. Wyjaśnia jej gest jako zapowiedź zbliżającej się swojej śmierci i pogrzebu. W Janowej Ewangelii mowa już była o tym, że Sanhedryn postanowił Go zabić (por. J 11,53) i wydał polecenie, by ktokolwiek wiedziałby o miejscu Jego przebywania, doniósł o tym (por. 11,57). Nie neguje konieczności troski o ubogich (por. Pwt 15,11), lecz wskazuje na zbliżanie się końca czasu, w którym Jego obecność jest na wyciągnięcie ręki. Czy troskę o relacje z Jezusem stawiam w centrum mojego życia? Czy zdaję sobie sprawę, że to właśnie od niej zależy owocność mojego zaangażowania na rzecz bliźnich?
  • „Arcykapłani zatem postanowili zabić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa” (ww. 10-11). Wcześniej mowa była o tym, że przywrócenie życia Łazarzowi było znakiem, który doprowadził świadków tego wydarzenia do podstawowego poziomu wiary w Jezusa (por. J 11,45), co znowu bezpośrednio doprowadziło do decyzji Sanhedrynu, by pozbyć się Jezusa (por. 11,46-53). Teraz celem knowań żydowskich przywódców staje się sam Łazarz, jak niewygodny dowód na mesjańską tożsamość Pana. Uczeń Jezusa, musi liczyć się z wrogością ze strony świata, zwłaszcza gdy jego życie wiary jest wyraźnym znakiem wzywającym innych do przyjęcia zbawienia. Jak reaguję, gdy spotykam się z wrogością wobec mojej wiary? Czy nie wstydzę się mojej przynależności do Jezusa?

W ciągu dnia

  • Pośród dzisiejszych obowiązków będę wracał myślami do rozważonego Słowa. Pozwolę, by pomogło mi ono przygotować się na nadchodzące Triduum.

Tego więc dnia postanowili Go zabić

Sobota V Tygodnia Wielkiego Postu

J 11,45-57

45 Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. 46 Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił. 47 Arcykapłani więc i faryzeusze zwołali Sanhedryn i rzekli: «Cóż zrobimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? 48 Jeżeli go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w niego, a przyjdą Rzymianie i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród». 49 Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: 50 «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod rozwagę, że lepiej jest dla was, aby jeden człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród». 51 Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus ma umrzeć za naród, 52 i nie tylko za naród, ale także po to, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. 53 Tego więc dnia postanowili Go zabić. 54 Odtąd Jezus już nie występował otwarcie wśród Żydów, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasta zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. 55 A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. 56 Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: «Jak wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?» 57 Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, by można było Go pojmać.

Przygotowanie

  • Wskrzeszenie Łazarza, największy znak objawiający tożsamość Jezusa i cel Jego misji, u jednych wzbudza wiarę, u innych zdecydowany sprzeciw. Podczas gdy zwykli Żydzi odczytują go w duchu wiary, religijne elity Izraela rozpatrują go w kategoriach politycznej walki o przetrwanie. Wezwę pomocy Ducha Świętego, bym w czasie dzisiejszej modlitwy Słowem dał się oczyścić z ziemskiej kalkulacji i całkowicie zawierzył Bożej mądrości.

Punkty do medytacji

  • „Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego” (w. 45). Cuda czynione przez Jezusa w Czwartej Ewangelii określane są mianem „znaków”. W ten sposób ewangelista podkreśla, że te niezwykłe czyny, dostrzegalne za pomocą zmysłów, objawiają duchowe prawdy dotyczące osoby Pana i Jego zbawczej misji. Poprzedzające dzisiejszą perykopę wskrzeszenie Łazarza, którego martwe ciało cztery dni leżało w grobie (por. J 11,1-44), z pewnością zadziwiło wielu. Z odkrywaniem jego duchowego znaczenia, jak za chwilę zobaczymy, jest już różnie. Ci, którzy nawiedzili dom rodzeństwa z Betanii i na własne oczy mogli się przekonać, że Łazarz żyje, uwierzyli w Jezusa, to znaczy dostrzegli Jego boską tożsamość kryjącą się za niezwykłością znaku. Czy potrafię wskazać na takie momenty w moim życiu, w których doświadczyłem boskiej mocy Jezusa?
  • „Arcykapłani więc i faryzeusze zwołali Sanhedryn i rzekli: «Cóż zrobimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w niego, a przyjdą Rzymianie i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród” (ww. 47-48). Inna jest reakcja arcykapłanów i faryzeuszy. Co prawda, nie negują prawdziwości dochodzących do nich wieści o wskrzeszeniu Łazarza oraz innych Jezusowych cudach. Dopuszczają także możliwość, że mogą one prowadzić do wiary w Niego. Jednakże osobiście nie są wcale zainteresowani szukaniem ich duchowego znaczenia. Według ich opinii najważniejszym problemem jest to, że poszerzające się grono wyznawców Pana może naruszyć istniejące status quo. Boją się Rzymian, a nie mają w sobie bojaźni wobec dzieł Bożych wydarzających się niemalże na ich oczach. Co z ziemskich rzeczywistości przysłania mi Jezusa? Czy w moim codziennym życiu stawiam Go na pierwszym miejscu, przed wszystkimi innymi ważnymi sprawami?
  • „Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod rozwagę, że lepiej jest dla was, aby jeden człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród” (w. 50). Józef Kajfasz, najwyższy kapłan, czyli przewodniczący Sanhedrynu, pełniący swój urząd w latach 18-36 po Chr., wypowiada słowa, które staną się bezpośrednią inspiracją spisku, który doprowadzi do zabicia Jezusa rękami Rzymian. W jego opinii śmierć Jezusa ma uchronić naród żydowski przed zagładą. Nie pierwszy raz w dziejach Izraela elity religijne troszczą się o polityczne przetrwanie Izraela, pomijając prawdę, że jego losy całkowicie zależą od Boga. Czy wierzę, że Bóg w swej mądrości i miłości prowadzi moje życie we właściwym kierunku? Jak to przejawia się w moich codziennych wyborach i postawach?
  • „Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus ma umrzeć za naród, i nie tylko za naród, ale także po to, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno” (ww. 50-51). Myśląc w ziemskich, politycznych kategoriach Kajfasz nieświadomie wypowiada proroctwo objawiające duchowy wymiar przyszłej śmierci Jezusa. To prawda, umrze On za naród izraelski, jednak nie po to, by uchronić go przed polityczną katastrofą, lecz by w doskonały sposób odkupić jego grzechy i obdarzyć życiem w łasce, czyli zapewnić mu wieczność przed Bogiem. Mało tego, jak dopowiada ewangelista, beneficjatem zbawczej śmierci Syna Bożego będą wszystkie narody. Czy modlę się w intencji niewierzących, osób, które jeszcze nie poznały Jezusa, czy aktualnie przechodzą kryzys wiary?
  • „Tego więc dnia postanowili Go zabić” (w. 53). W Czwartej Ewangelii życie Jezusa jest zagrożone kilkukrotnie przez gwałtowne reakcje świadków Jego działalności (por. J 5,18; 7,25; 8,59; 10,31.39). Tym razem to Sanhedryn podejmuje decyzję, by doprowadzić do Jego śmierci. Czy modlę się w intencji mojego biskupa, proboszcza, księży, którzy posługują w mojej parafii, by pozwalali prowadzić się Duchowi Świętemu i zdecydowanie odrzucali myślenie świata?
  • „Odtąd Jezus już nie występował otwarcie wśród Żydów, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasta zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami” (w. 54). Jezus oddala się od Jerozolimy. Jest świadomy zbliżającej się śmierci, chce więc ostatnie chwile swojego ziemskiego życia poświęcić formacji uczniów. Wyobrażę sobie nauczającego Pana, przemawiającego delikatnie, lecz zdecydowanie. Pomyślę o uczniach, którzy z uwagą wsłuchują się w Jego słowa. Oto Mesjasz Bóg jest pośród nich, mogą sycić się Jego obecnością, chłonąć Jego mądrość. Jakie uczucia i myśli budzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że ja również jestem w centrum troski Mistrza?
  • „Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, by można było Go pojmać” (w. 57). Zbliża się święto Paschy, w czasie której Syn Boży odda na krzyżu swoje życie za grzechy świata i zmartwychwstanie, dając nadzieję życia wiecznego wszystkim, którzy w Niego uwierzą. Jak przeżyłem tegoroczny Wielki Post? Czy dobrze przygotowałem moje serce na celebrację Świąt Paschalnych?

W ciągu dnia

  • Będę dzisiaj modlić się słowami: „Duchu Święte oczyszczaj moje myślenie, pomóż mi dostrzec, właściwie zrozumieć i zgodzić się na Boże działanie w moim życiu”.

Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo

III Niedziela Wielkiego Postu

J 2,13-25

13 Zbliżała się pora Paschy żydowskiej, i Jezus przybył do Jerozolimy. 14 W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. 15 Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. 16 Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!» 17 Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. 18 W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» 19 Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo». 20 Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» 21 On zaś mówił o świątyni swego ciała. 22 Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. 23 Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. 24 Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał 25 i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku.

Przygotowanie

  • Dzisiejszy fragment Janowej Ewangelii stawia przed moje oczy scenę, w której Jezus dokonuje oczyszczenia świątyni jerozolimskiej, przez co przywraca temu miejscu jego nadrzędny charakter, jakim jest uwielbienie Boga. Ten prorocki znak staje się także przyczynkiem do zapowiedzenia Jezusowej męki, śmierci i zmartwychwstania. Krocząc ku Wielkanocy, wsłucham się w dzisiejsze Słowo, pozwolę mu poprowadzić mnie ku świętowaniu Chrystusowego zwycięstwa nad śmiercią.

Punkty do medytacji

  • „Zbliżała się pora Paschy żydowskiej, i Jezus przybył do Jerozolimy” (w. 13). Janowa Ewangelia czterokrotnie wspomina o pobycie Jezusa w Jerozolimie w trakcie świąt żydowskich (2,13; 5,1; 7,10; 12,12). Pierwszym i ostatnim świętem jest Pascha, czyli doroczne upamiętnienie uwolnienie Izraelitów z niewoli egipskiej. Będąc pobożnym Żydem, po przybyciu do świętego miasta Jezus wchodzi na teren świątyni, która była najświętszym miejscem starotestamentalnego judaizmu. Żydzi wierzyli, że właśnie tutaj najpełniej objawia się obecność Boga pośród Jego ludu. W świątyni, domu Boga, On sam daje się poznać, poucza swój lud i odbiera należna Mu cześć. Wyobrażę sobie kościół lub kaplicę, w której najczęściej przebywam. Czy postrzegam je jako dom Ojca? Czy szukam w nich możliwości spotkania z moim Zbawicielem, obecnym w sprawowanych sakramentach i w Najświętszym Sakramencie?
  • „Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał” (w. 15). W okolicach Paschy każdego roku przybywało do Jerozolimy kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy Izraelitów, którzy zatrzymywali się u krewnych, znajomych i w gospodach, nie tylko na terenie miasta, ale i w okolicznych wioskach. Wieczerzę paschalną przeżywano w rodzinnym gronie, lecz najpierw trzeba było udać się do świątyni, gdzie kapłani ofiarowywali Bogu baranki, które zamierzano spożyć wieczorem. Niejako przy okazji, w trakcie pobytu w Świątyni składano także inne ofiary oraz opłacano podatek świątynny. Stąd na terenie świątynnym, a dokładnie na tzw. dziedzińcu pogan, odbywał się handel zwierzętami ofiarnymi oraz wymiana obcych monet na te, które mogły trafić do skarbca świątynnego. Jezus jest dogłębnie poruszony napotkanym widokiem. Bynajmniej nie chodzi mu o stworzone dla pielgrzymów dogodne warunki, lecz o naruszenie świętości tego miejsca. Oto dom Jego Ojca służy innym celom, niż oddawanie Mu chwały. Porozmawiam z Jezusem o tym wydarzeniu. Spróbuję zrozumieć, że spraw Bożych nie da się pogodzić ze sprawami tego świata. Poproszę Pana, by dał mi serce wrażliwe na to, co święte, bym nie poddawał się pokusie postrzegania miejsce i rzeczy świętych na równi z tym, co ludzkie.
  • „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo” (w. 19). Odpowiadając na żądanie znaku, który uzasadni Jego zachowanie, Jezus posługuje się motywem świątyni, by zapowiedzieć swoją mękę i zmartwychwstanie. Syn Boży, żywa Boża Obecność pośród ludzi, powstanie z martwych po trzech dniach od swojej śmierci. Wydarzenie to rozpocznie nową epokę w dziejach zbawienia. Stanie się fundamentem Nowego Przymierza, przedmiotem wiary Kościoła – nowego ludu Bożego, najpełniejszą Bożą obecnością, która urzeczywistniać się będzie wszędzie tam, gdzie wierzący w Chrystusa będą zbierać się na Łamaniu Chleba. Czy zwycięstwo Syna Bożego nad śmiercią stoi w centrum mojej wiary? Czy w wydarzeniu tym szukam uzasadnienia dla mojej pobożności, wierności Bożym przykazaniom i wielkopostnej walki duchowej?
  • „Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku” (ww. 24-25). Jak wielokrotnie pokazują Ewangelię (np. J 1,47-49), Jezus, będąc Bogiem, ma wgląd w serce człowieka. Zna go lepiej niż on sam. Wie także dobrze, co kryje się w moim sercu. Codziennie przychodzi do mnie, by objawić mi prawdę o stanie mojego wnętrza, które dzięki obecności Ducha Świętego również staje się Bożą świątynią. Jakie uczucia pojawiają się we mnie, gdy uzmysławiam sobie, że Jezus patrzy na mnie, przenika tajniki mojej duszy? Co przeważa we mnie, klimat pokoju i modlitwy, czy może zgiełku i targowiska?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powracał dzisiaj do cichej modlitwy serca: „Panie Jezu, oczyszczaj moje serce, pomóż mi przygotować się na tegoroczne świętowanie Twojej Paschy”.