Syn Człowieczy jest Panem także szabatu (Mk 2,23-28)

Wtorek II Tygodnia Zwykłego

Mk 2,23-28

23 Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. 24 Na to faryzeusze mówili do Niego: «Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?» 25 On im odpowiedział: «Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i poczuł głód, on i jego towarzysze? 26 Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom». 27 I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. 28 Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu».

Przygotowanie

  • Zachowywanie Bożych przykazań nie jest sztuką dla sztuki. Nie może być również podporządkowane naszym wcześniejszym wyobraźniom, lecz ma być wyrazem żywego pragnienia, by Bóg za ich pomocą nas kierował na ku sobie. Widać to wyraźnie w dzisiejszej perykopie ewangelicznej, gdzie faryzeusze instrumentalnie posługują się przykazaniami Prawa, by uderzyć w uczniów Jezusa, a w konsekwencji w Niego samego. Wyciszę moje serce, wzbudzę w sobie ufność w prowadzenie, które daje mi dzisiejsze Słowo.

Punkty do medytacji

  • Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy (w. 23) W Markowej Ewangelii kilkukrotnie zostają ukazane momenty, w których Jezus i Jego uczniowie nie mają czasu zjeść, gdyż tak bardzo są pochłonięci posługiwaniem (por. Mk 3,20; 6,31; 8,1). Dlatego nic w tym dziwnego, że w dzisiejszej perykopie, idąc pośród zbóż ku kolejnemu przystankowi swej misji, uczniowie próbują ziarnem wyłuskanym z kłosów zagłuszyć swój głód. Tego typu zachowanie było wprost dopuszczone przez Prawo: „Gdy wejdziesz między zboże bliźniego swego, ręką możesz zrywać kłosy, lecz sierpa nie przyłożysz do zboża swego bliźniego” (Pwt 23,36). Czy gorliwie wypełniam obowiązki wynikające z mojego życiowego powołania? Czy pośród różnych spraw znajduję czas na czynne uczestnictwo w życiu mojej wspólnoty parafialnej? Czy nie dyspensuję się zbyt łatwo od codziennej modlitwy czy z uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii?
  • Na to faryzeusze mówili do Niego: «Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?» (w. 24) Faryzeusze w dzisiejszym fragmencie Ewangelii Marka nie pojawiają się przypadkowo. Jak pokazują wcześniejsze fragmenty, Jezus od pewnego czasu poddany jest krytyce przez ówczesne elity żydowskie (por. 2,6-7; 2,16; 2,18). Stąd zrywanie i łuskanie kłosów przez Jego uczniów, mimo że samo w sobie jest dopuszczane przez Prawo, jako że odbywa się w szabat, zostaje ocenione negatywnie. Faryzeusze, rygorystycznie podchodząc do interpretacji przykazań Mojżeszowych, uznają, że złamany został szabatowy nakaz odpoczynku (por. Wj 34,21). Jakimi kryteriami posługuję się, wnikając w treść tekstów biblijnych? Czy wychodząc od ich dosłowności, próbuje uchwycić ich głębszy sens?
  • On im odpowiedział: «Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom» (ww. 25-26) Kiedy Dawid uciekał przed chcącym go zabić Saulem, wraz ze swoim towarzyszami dotarł do sanktuarium w Nob (por. 1 Sm 21,2-10). Kapłani nie dysponowali zwykłym chlebem, dlatego przybysze zjedli kilka chlebów pokładanych, które spożywać mogli jedynie posługujący w sanktuarium. Przypominając ten epizod, Jezus porównuje siebie do Dawida a swoich uczniów do jego towarzyszy. Dawid, mimo że był namaszczony przez Samuela, by w miejsce Saula sprawować rządy nad Izraelem, przez wiele lat musiał ukrywać się przed chcącym zamordować go władcą. Podobnie Jezus jako Mesjasz będzie prześladowany przez przywódców Izraela, aż do chwili, gdy zasiądzie na swym tronie. Natomiast towarzyszący Panu uczniowie, uczestnicząc w realizacji Jego misji, wykonują dzieło Boże i jak kapłani zwolnieni są z ograniczeń szabatu. Jaki jest mój stosunek do tekstów starotestamentalnych? Czy mam świadomość, że mimo iż powstały one dawno temu i niejednokrotnie mówią o wydarzeniach jeszcze dawniejszych, zawierają w sobie wiele światła na moje życie?
  • I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu» (ww. 27-28) Końcowa wypowiedź Jezusa, nie tylko właściwie umiejscawia człowieka w odniesieniu do szabatu, lecz również stanowi objawienie Jego tożsamości. Szabat ma dokładnie określony cel. Odrywając co tydzień Izraelitów do rutyny codziennych wysiłków, pozwala na nowo odkrywać przywilej życia w relacji przymierza z Bogiem. Wszystkie zatem normy prawa szabatowego mają temu służyć. Natomiast Jezus jako Syn Człowieczy ma zwierzchność na szabatem. Więcej, Jego misja stanowi wypełnienie szabatu, jako że jej owocem będzie ustanowienie nowego i wiecznego przymierza łączącego człowieka z Bogiem. Dlatego w naszej chrześcijańskiej tradycji dniem Pańskim jest niedziela, pamiątka zmartwychwstania Pańskiego. W jaki sposób traktuję przykazania, zarówno zawarte w Piśmie Świętym, jak i wypływające z tradycji Kościoła? Czy dostrzegam ich ostateczny cel, jakim jest moje zjednoczenie z Bogiem?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Jezu Chryste, naucz mnie odczytwać Boże prawo Twoimi oczami.

Nie potrzebują lekarza zdrowi (Mk 2,13-17)

Sobota I Tygodnia Zwykłego

Mk 2,13-17

13 Potem wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. 14 A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim. 15 Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. 16 Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» 17 Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

Przygotowanie

  • Odpuszczenie grzechów paralitykowi (wczorajsza Ewangelia, por. Mk 2,1-12) spotkało się z krytyką ze strony uczonych w Piśmie. W kolejnej perykopie Jezus ponownie szokuje. Powołując na ucznia celnika Lewiego oraz zasiadając w jego domu do stołu z innymi celnikami i grzesznikami, łamie kultywowaną przez faryzeuszy zasadę rytualnej czystości. Wyciszę moje serce i przywołując pomocy Ducha Świętego przygotuje się na dzisiejszą modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Potem wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał (w. 13) Brzeg Jeziora Galilejskiego, porośnięty trawą i łagodnie schodzący w dół, inaczej niż wnętrze domu Szymona oraz wąskie uliczki Kafarnaum, pozwala na swobodne gromadzenie się większej liczby osób. Stąd Jezus wielokrotnie korzysta z tego właśnie miejsca (por. Mk 3,7; 4,1-2; 6,34), by głosić swoją naukę tłumom, które coraz liczniej zbierają się wokół Niego. Słowo ma siłę kształtowania myśli, a w konsekwencji perspektywę, w jakiej człowiek odbiera otaczający go świat. Słowo Jezusa, wypowiadane z niespotykanym dotąd autorytetem (por. 1,22), przyczynia się do nawrócenia, sprawia, że zaczynamy widzieć rzeczywistość we właściwych kształtach i barwach. Wzbudzę sobie wdzięczność za dar słowa Bożego, zastanowię się, na ile pozwalam mu porządkować moje wnętrze.
  • A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim (w. 14) Przez Kafarnaum przechodził jeden ze szlaków handlowych. Dlatego w miejscu tym była także komora celna, w której można było zapłacić podatki oraz myto za przejazd lub przewożone towary. Jako że celnicy pracowali na rzecz Rzymu i nierzadko dodatkowo bogacili się, zawyżając opłaty na swoją korzyść, powszechnie uważani byli za zdrajców i grzeszników. Bardzo prawdopodobne, że Lewi (Mateusz, por. Mt 9,9), przeliczając w komorze pieniądze, z daleka słuchał urywków Jezusowego nauczania, co wystarczyło, by w jego sercu zaczął się proces przemiany. Dlatego, gdy Pan zaprasza go, by poszedł za Nim, czyli by stał się Jego uczniem, natychmiast korzysta z zaproszenia. Czy pamiętam, jakie słowa Jezusa po raz pierwszy dotknęły mojego serca? Co od tego czasu zmieniło się w moim życiu?
  • Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim (w. 15) Lewi nie tylko korzysta z zaproszenia Jezusa, lecz by wyrazić radość, urządza w swoim domu ucztę (por. Łk 5,29). Doświadczywszy wybrania ze strony Pana, oprócz Niego samego i pozostałych uczniów, zaprasza również znajomych celników i grzeszników, by oni także mogli Go spotkać. W starożytnym Izraelu, a także dzisiaj w niektórych częściach świata, siedzenie przy jednym stole wyraża wspólnotę, pewien rodzaj przymierza pomiędzy biesiadnikami (np. Rdz 26,30; 1 Sm 9,24). Jak widzimy, Jezus nie unika towarzystwa grzeszników, lecz swoją obecnością, a zapewne również za pomocą słowa, chce dotrzeć do ich wnętrza. Czy potrafię dzielić się z innymi radością ze spotkania z Panem, na przykład w czasie niedzielnej Eucharystii? Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o osobach, które mogą uchodzić za większych grzeszników ode mnie?
  • Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» (w. 16) Postępowanie Jezusa nie pasuje do myślenia, jakim posługują się faryzeusze. Już nazwa tego ugrupowania (hebr. perusza – „ten, kto się oddziela”) podkreśla, że ich głównym celem było podtrzymywanie pośród Żydów odrębnej tożsamości religijnej i chronienie jej przed wpływami kultury hellenistycznej. Jednym z elementów prowadzących do tego celu było dbanie o zachowanie czystości rytualnej, czyli na przykład unikanie kontaktu z publicznymi grzesznikami. W oczach faryzeuszy z dzisiejszej Ewangelii Jezus, siedząc przy stole z celnikami i grzesznikami, ściąga na siebie ich nieczystość. Na czym opieram moją chrześcijańską tożsamość? Czy mam świadomość, że czystości/świętości nie osiąga się jedynie poprzez ludzki wysiłek, lecz przede wszystkim poprzez przyjęcie Bożej łaski i zjednoczenie z Chrystusem?
  • Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników» (w. 17) W oczach Boga nikt nie jest bez grzechu (por. Ps 14,1-3; Rz 3,10). Słowa Jezusa, iż lekarza nie potrzebują zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają, nie są wyłącznie rekcją na obecny zarzut ze strony faryzeuszy, lecz rzucają światło na całą Jego działalność. Jako Mesjasz ma On zadanie pojednania każdego człowieka z Bogiem, a dostąpić tego może jedynie ktoś, kto jest świadomy swojej słabości i nie podkłada nadziei w zachowywaniu pozorów świętości, lecz w miłosierdziu Boga. Co jest moją największą słabością? Czy przyznałem się już do niej przed Panem?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem.

Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu! (Mk 2,1-12)

Piątek I Tygodnia Zwykłego

Mk 2,1-12

1 Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. 2 Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. 3 I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. 4 Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. 5 Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy». 6 A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: 7 «Czemu On tak mówi? [On] bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?» 8 Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: «Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? 9 Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? 10 Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów rzekł do paralityka: 11 Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!» 12 On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego».

Przygotowanie

  • Jezus wraca do Kafarnaum. Podobnie jak za pierwszym razem naucza i spotyka się z ludzką biedą. Tym razem dotyka jej nie tylko w wymiarze fizycznym, lecz również duchowym. Kolejna scena z Ewangelii Marka pokazuje nam, że Pan schodzi do korzeni ludzkiego cierpienia, by przywrócić człowiekowi pełnię życia, obdarzając go odpuszczeniem grzechów. Duchu Święty prowadź moją dzisiejszą modlitwę Słowem!

Punkty do medytacji

  • Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę (ww. 1-2) Po pewnym okresie wędrowania po Galilei, w czasie którego miały miejsce liczne uzdrowienia i uwolnienia z mocy złych duchów, Jezus przychodzi ponownie do Kafarnaum. Tym razem od samego początku nie może liczyć na anonimowość. Dom Szymona, a nawet jego bezpośrednie otoczenie wypełnia tłum ludzi, którzy słuchają słów Pana. Wyobrażę sobie scenę opisywaną przez Marka. Ci, którzy otaczają Jezusa, przyszli zapewne, by być świadkami kolejnych niezwykłych wydarzeń. To, co jednak w pierwszym rzędzie otrzymują, jest Jego nauka. Czego najczęściej się spodziewam, gdy rozpoczynam modlitwę lub przychodzą do kościoła na Eucharystię? Czy jestem otwarty na dar Słowa?
  • I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk (ww. 3-4) By paralityk mógł doświadczyć uzdrawiającej mocy Jezusa, muszą być pokonane kolejne przeszkody. On sam, jako że nie może swobodnie się poruszać, zdany jest na pomoc przyjaciół. Również ci ostatni muszą wykazać się pomysłowością, by mimo tłumu „dostarczyć” chorego przed Jezusa. Zbawienie przyniesione przez Syna Bożego zaadresowane jest do każdego człowieka z osobna i wymaga indywidulanej odpowiedzi, lecz zawsze dokonuje się we wspólnocie wiary. Na obu płaszczyznach konieczne są konsekwencja i wytrwałość. Podziękuję za osoby, które przyczyniły się do mojej wiary. Zastanowię się komu ja mógłbym przyjść z pomocą. Poproszę Ducha Świętego, by wskazał mi osoby i odpowiedni środki.
  • Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy (w. 5) Reakcja Jezusa na pierwszy rzut oka może zaskakiwać. Zamiast po prostu uzdrowić paralityka, Pan najpierw odpuszcza mu grzechy. W istocie mamy tutaj do czynienia z otwarciem kolejnego etapu Jego działalności. Dobry lekarz nie ogranicza się do usunięcia objawów leczonej choroby, lecz próbuje zwalczyć jej przyczyny. Jezus idzie jeszcze dalej, dotyka absolutnej przyczyny wszelkich ludzkich chorób i cierpień, jakim jest grzech, czyli zerwanie poprzez nieposłuszeństwo więzi łączącej człowieka ze Stwórcą (por. Rdz 3). Odpuszczając paralitykowi grzechy, Pan zdejmuje z jego serca ciężar winy, a tym samym spełnia warunek konieczny, by mógł być on wyzwolony z fizycznego kalectwa. Popatrzę na ostatnie dni mojego życia, czy poprzez moje decyzje nie została osłabiona moja komunia z Bogiem.
  • A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: «Czemu On tak mówi? [On] bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?» (ww. 6-7) Zwróćmy uwagę, że Jezus w nie powiedział do paralityka „niech Bóg odpuści ci grzechy”, lecz sam autorytatywnie dokonuje przebaczenia. Uczeni w Piśmie wiedzą, że odpuszczenie winy za grzech jest prerogatywą jedynego Boga (por. Ps 51; Iz 43,25). Dlatego wypowiedź Pana odebrana jest przez nich za bluźnierstwo. Nie są w stanie dostrzec w Nim kogoś więcej niż jedynie człowieka. Prawda o Jego Bożym synostwie jest przed nimi zakryta. Dalsza część Ewangelii, zwłaszcza opis męki Pańskiej wydatnie ukaże, że Syn, który dobrowolnie składa na krzyżu ofiarę ze swojego życia za grzechy całego świata, ma wszelkie prawo, by jednać człowieka z Ojcem. Gdzie szukam ratunku od grzechu? Czy mam świadomość, że ja również mam przystęp do Boga właśnie dzięki ofierze Chrystusa?
  • Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu! (ww. 10-11) Jezus, prawdziwie będąc Bogiem, dobrze wie, co kryje się w sercu każdego człowieka. Dlatego od razu poznaje wątpliwości, jakie pojawiają się w sercu uczonych w Piśmie (ww. 8-9). By oni także mieli możliwość uznać Go za Syna Bożego, dokonuje spektakularnego uzdrowienia paralityka. Ten, którego słowo ma moc przywrócić człowiekowi pełnię zdrowia fizycznego, ma prawo tym samym słowem dokonać duchowego uzdrowienia. Czego oczekuję do Jezusa? Czy w moich prośbach koncentruje się jedynie na Jego możliwym cudotwórczym/spektakularnym działaniu, czy może ufam również, że jest On w stanie uwolnić mnie od wszelkiego duchowego zniewolenia?
  • On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego» (w. 12) Świadkowie uzdrowienia paralityka zdumiewają się nie tylko ze względu na fakt, iż zostało przywrócone mu zdrowie. Widzieli już przecież Jezusowe cuda uzdrowienia czy nawet wypędzenia duchów nieczystych. Tym razem są świadkami czegoś więcej – były paralityk wraca na własnych nogach do domu, będąc jednocześnie pojednanym z Bogiem. Rabbi z Nazaretu ma prawo odpuszczania grzechów! Czy patrząc na moje życie dostrzegam działanie Boga? Czy potrafię uwielbiać Go nie tylko za rzeczy, które wymiernie da się zmierzyć i stwierdzić, lecz również za to, co dostrzec mogę oczami wiary?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, uwalniaj mnie od moich grzechów, przywracaj mi godność dziecka Bożego.

A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę (Mk 1,40-45)

Czwartek I Tygodnia Zwykłego

Mk 1,40-45

40 Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić». 41 A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!» 42 Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. 43 Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, 44 mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». 45 Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Przygotowanie

  • Wczorajszy fragment Markowej Ewangelii zakończył się ogólną wzmianką, że po opuszczeniu Kafarnaum Jezus wędrował po Galilei, nauczając i wyrzucając złe duchy. W kolejnej perykopie Ewangelista szczegółowo opisuje jeden z epizodów z tego okresu działalności Pana. Scena uzdrowienia z trądu pewnego człowieka ponownie pokazuje wielką moc Jezusa, lecz przede wszystkim podkreśla Jego utożsamianie się z ludzkim cierpieniem i niezgodę na to, by trwało ono bez końca. Wyciszę moje serce i otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego, by Słowo mogło przemówić do mnie z całą swą mocą.

Punkty do medytacji

  • Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić» (w. 40) Trąd (gr. lepra) jest przewlekłą chorobą polegającą na bakteryjnym zakażeniu skóry. Jej widocznym przejawem są owrzodzenia, które z czasem zmieniają się w ropiejące bąble. Na zaawansowanym etapie dochodzi do zniekształcenia kończyn, a nawet ich utraty. Jako że w starożytności choroba ta była nieuleczalna, osoby nią dotknięte musiały mierzyć się z odrzuceniem ze strony społeczności, co uwzględnione zostało także w Prawie Mojżeszowym (por. Kpł 13,45-46). Trędowaty jak i ci, którzy mieli z nim styczność uważani byli za nieczystych rytualnie, a zatem nie mogli uczestniczyć w kulcie świątynnym. Trędowaty z dzisiejszej Ewangelii podchodząc do Jezusa odznacza się niemałą śmiałością. W jego zachowaniu można jednak dostrzec coś więcej niż tylko desperacką próbę bycia uratowanym od obecnej sytuacji. Padnięcie na kolana wyraża wołanie o pomoc, ale jest również oddaniem czci Panu (por. Ps 22,30; 95,6). Ponadto chory nie wymusza na Jezusie działania, lecz całkowicie zdaje się na Jego wolę („jeśli zechcesz”). Oprócz tego nie prosi o uzdrowienie ze strasznej choroby, lecz o oczyszczenie („możesz mnie oczyścić”). Zatem jego najgłębszym pragnieniem jest możliwość doświadczenia Bożej obecności w trakcie sprawowania kultu. Co najbardziej przeszkadza mi w codziennej modlitwie lub uczestnictwie w niedzielnej Eucharystii? Jaki rodzaj nieczystości noszę w sobie? Czy w wołaniu do Boga o pomoc, zdaję się na Jego plan i decyzję?
  • A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!» Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony (ww. 41-42) Ewangelista używa tutaj greckiego czasownika splanchidzomai, który dosłownie można przetłumaczyć jako „poruszenie się wnętrzności” w człowieku. Taka fizyczna reakcja znana jest na przykład rodzicom, którzy są świadkiem cierpienia ich dziecka. Marek zatem podkreśla, że Jezus jest dogłębnie poruszony sytuacją trędowatego. Tego typu reakcja Pana na biedę człowieka wielokrotnie opisana jest w Ewangeliach (np. Mt 9,36; 14,14; Mk 6,34; 8,2; Łk 7,13). Jezus dotyka chorego wyciągniętą ręką, co podkreśla Jego intencjonalne działanie, a także utożsamienie się z cierpiącym. Dotyk i słowo Pana natychmiast uzdrawiają oraz oczyszczają. Ten, który nie może być skażony żadną nieczystością, jest w stanie oczyścić wszystkich, którzy z wiarą u Niego szukają ratunku. Jezus dobrze zna również moje cierpienie, dobrze za sytuację mojego serca. Na różne sposoby próbuje oczyścić mnie z nieprawości oraz przywrócić Ojcu i ludziom. W chwili ciszy wsłucham się w Jego mówienie do mnie. Jaka łaską dzisiaj chce mnie obdarzyć?
  • Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich» (ww. 43-44) W pierwszym rzędzie mamy tutaj do czynienia z tzw. sekretem mesjańskim, czyli pragnieniem Jezusa wyakcentowanym zwłaszcza w Markowej Ewangelii, by Jego tożsamość i czynione przez Niego dzieła nie były zbytnio rozgłaszane w trakcie publicznej działalności. Najpełniejszym świadectwem o Nim samym ma być odkupieńcza śmierć na krzyżu (por. Mk 15,39). Po drugie, Jezus ukazuje szacunek do Prawa, które w przypadku niezwykle rzadkiej sytuacji ustania trądu (czasami jako trąd uznawano inne, mniej poważne schorzenia) nakazywało weryfikację uzdrowienie przez kapłanów oraz złożenie odpowiedniej ofiary (por. Kpł 14). Wykonanie przypisanych przez Mojżesza czynności pozwoliłoby mężczyźnie uczestniczyć w kulcie świątynny i powrócić do społeczeństwa. Czy oprócz szukania u Jezusa ratunku w moich słabościach podporządkowuję się również Jego nakazom? Czy dobrze przygotowuję się do przyjęcia sakramentu oczyszczenia, czyli pokuty i pojednania?
  • Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego (w. 45) Marek używa tutaj terminów, które dosłownie oznaczają „wiele nauczać” i „głosić słowo”, a w późniejszym czasie będą opisywać działalność pierwotnego Kościoła dającego świadectwo wobec świata o zbawieniu w Chrystusie (np. Dzieje Apostolskie). Jednakże na tym etapie postawa uzdrowionego jest przedwczesna i nie przyczynia się do urzeczywistniania się królestwa Bożego. Jezus musi teraz doświadczyć sytuacji, w jakiej wcześniej znajdował się trędowaty. Podczas gdy ten ostatni może powrócić do swej społeczności, Pan pozostaje w miejscach odosobnionych. Czy mówiąc innym o Jezusie, próbuję wcześniej na modlitwie rozeznać, co w danej chwili jest wolą Boga?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić.

Oto ja służebnica Pańska (Łk 1,26-38)

20 GRUDNIA

Łk 1,26-38

26 W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, 27 do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. 28 Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami». 29 Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. 30 Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. 31 Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. 32 Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. 33 Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». 34 Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» 35 Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. 36 A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. 37 Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». 38 Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego». Wtedy odszedł od Niej anioł.

Przygotowanie

  • Wczoraj rozważaliśmy Łukaszową scenę opisującą wizytę Maryi w domu Zachariasza i Elżbiety. Dzisiaj cofamy się o jedną perykopę, stając się świadkami anielskiego zwiastowania. Oto Gabriel obwieszcza Maryi, iż Bóg wybrał ją na matkę swojego Syna. Wierząc w prowadzenie Ducha Świętego, pozwolę, by dzisiejsze Słowo z pełną mocą wybrzmiało w moim sercu.

Punkty do medytacji

  • W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret (w. 26) Od opisanej w poprzedniej perykopie zapowiedzi narodzin Jana Chrzciciela minęło sześć miesięcy (por. 1,5-25). Tym razem Gabriel zostaje posłany do Nazaretu, który w czasach Jezusa był jedynie wioską zamieszkałą przez kilkuset mieszkańców. Nazwa „Nazaret” (gr. Nadzareth) wywodzi się od hebrajskiego rzeczownika necer („gałązka, odrośl”), co może sugerować, że ludność tam mieszkająca żywiła gorącą nadzieję na realizację mesjańskiego proroctwa o różdżce, która wyrośnie z pnia Jessego (por. Iz 11,1). Ewangelie wielokrotnie podkreślają za pomocą bezpośrednich cytatów i aluzji do starotestamentalnych zapowiedzi, że w ziemskim życiu Jezusa skrupulatnie wypełnienił się Boży plan zbawienia. Czy dostrzegam, że również w moim życiu nic nie dzieje się przypadkowo, lecz zawsze ma głębszy sens i mieście się w Bożym zamyśle, którego celem jest moje zbawienie?
  • do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja (w. 27) Łukasz zaznacza, że adresatem anielskiego zwiastowania ma być dziewica o imieniu Maryja (gr. Mariam), która jest poślubiona Józefowi z rodu Dawida. Użyty tutaj czasownik mnesteuo nie odnosi się poślubienia we współczesnym znaczeniu, lecz do pierwszego etapu żydowskich zaślubin, kiedy to małżonkowie jeszcze przez około rok nie rozpoczynali wspólnego życia. Ta okoliczność oraz dwukrotne podkreślenie, że Maryja jest dziewicą (gr. parthenos) przygotowują temat poczęcia Jezusa bez udziału mężczyzny. Fakt, iż Józef pochodzi z rodu Dawida, pozwoli w przyszłości włączyć mające narodzić się Dziecię w linię potomków króla Dawida, z której według proroctwa miał wywodzić się Mesjasz (por. 2 Sm 7,12-14). Jezus, który jako Syn Boży jest Panem życia, cudownie począł się pod sercem Maryi, która stałą się arką Nowego Przymierza. Jaką rolę Maryja odgrywa w mojej wierze? Czy proszę ją o pomoc w szukaniu zbawczej obecności Pana?
  • Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami» (w. 28) Zwrot oddany po polsku jako „bądź pozdrowiona” (gr. chaire, dosł. „cieszyć się, radować, weselić”) jest typowym greckim pozdrowieniem. Jako że ewangelista naśladuje styl Septuaginty (LXX, greckie tłumaczenia świętych ksiąg Izraela), gdzie czasownik ten użyty jest w wezwaniach do radości, która wypływa z doświadczania obecności Boga (np. So 3,14-15), niesie on dodatkowe znaczenie. Maryja może się cieszyć, gdyż Pan jest z Nią (gr. Kyrios, który tłumaczymy jako „Pan”, w tłumaczeniu Septuaginty oddaje hebrajskie imię Boga YHWH). Dodatkowym powodem do radości jest fakt, iż Bóg napełnił Maryję łaską, co wyraża czasownik charitoo, użyty w formie imiesłu strony biernej czasu przeszłego. Pełnia łaski w Maryi jest skutkiem Bożego działania, które już się dokonało ze względu na przeznaczoną jej misję bycia matką Syna Bożego. Co jest źródłem mojej radości? Czy szukam jej w doświadczeniu obecności Boga, która jest mi podarowana na wiele sposobów (słowo Boże, sakramenty, wspólnota Kościoła itd.)?
  • Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie (w. 29) Wizyta Gabriela i wypowiedziane przez niego słowa pozdrowienia poruszają serce Maryji. We właściwy dla siebie sposób szuka ona głębszego znaczenia sytuacji, w której przyszło jej się znajdować. Także w dalszych fragmentach ewangelista będzie podkreślał jej kontemplatywną naturę, przedstawiając ją jako rozważającą w swoim sercu każde wydarzenie z życia jej Syna (por. Łk 2,19.51). Czy wzorem Maryi noszę słowo Boże w swoim sercu? Czy pozwalam mu we mnie dojrzewać, odkrywać kolejne znaczenia? Czy w kontakcie z tekstem Pisma Świętego, który dobrze znam, unikam pokusy przechodzenia nad nim zbyt szybko i powierzchownie?
  • Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga (w. 30) Anioł uspokaja Maryję. Pojawiający się tutaj czasownik cheurisko („znaleźć, odkryć, zdobyć”) ma formę czasu przeszłego, co ponownie podkreśla wyjątkową pozycję Maryi pośród innych ludzi. Życie Maryi jest miłe Bogu. W Jego oczach jest ona wyjątkowym stworzeniem, przynoszącym radość swemu Stwórcy. Kogo dzisiaj widzi we mnie Bóg? Czy w mojej relacji do Niego nie ma jakiegoś poczucia lęku czy obawy przed odrzuceniem? Czy mam świadomość, że zostałem nabyty przez Boga drogocenną krwią Chrystusa?
  • Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca» (ww. 31-33) W dalszej części swej wypowiedzi Gabriel przechodzi do przekazania zleconego mu orędzia i przedstawia kim będzie Syn zrodzony z Maryi. Przede wszystkim będzie On nosił imię „Jezus” (gr. Iesous, hebr. Jeszua, „Jahwe jest zbawieniem/Jahwe zbawia”). Kolejne określenia również podkreślają wyjątkowość Dziecięcia: „wielki”, „Syn Najwyższego”, „umieszczony przez Boga na tronie praojca Dawida”, „wiecznie panujący nad domem Jakuba”, „panujący bez końca”. Każde z powyższych wyrażeń znajduje swoje echo w starotestamentalnych tekstach i rzuca światło na mesjańską tożsamość Jezusa. Kim dla mnie jest Jezus? Czy próbuję Go poznać nie tylko poprzez lekturę Nowego Testamentu, ale również Starego? Za pomocą którego z anielskich określeń dzisiaj najchętniej bym Go opisał?
  • Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym (w. 35) Jako że Maryja nie mieszka jeszcze z Józefem, pyta anioła, w jaki sposób zrealizują się jego zapowiedzi. W zwrocie „moc Najwyższego okryje Cię cieniem” użyty został czasownik episkiadzo, który w Ewangeliach pojawia się tylko w tej perykopie oraz w opisach przemienienia Pańskiego na górze Tabor (por. Mt 17,5; Mk 9,7; Łk 9,34), gdzie nawiązuje do obłoku, który w czasach Mojżesza otoczył Namiot Spotkania i był widocznym znakiem pełnej mocy obecności Najwyższego pośród ludu. Ponadto w Dziejach Apostolskich Łukasz za pomocą tego słowa opisuje uzdrowieńczą działalność św. Piotra, którego cień padając na chorych uzdrawiał ich. Duch Święty swoją mocą sprawił, że Jezus począł się w łonie Maryi. Ten sam Duch działał w apostołach, którzy przyjęli Go w Dniu Pięćdziesiątnicy. Również ja od momentu chrztu świętego jestem napełniony Jego obecnością. Jaką rolę Duch Święty odgrywa w moim kroczeniu drogą wiary? Czy pozwalam, by dział we mnie i przeze mnie?
  • Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego». Wtedy odszedł od Niej anioł (w. 38) Odpowiadając na słowa anielskiego zwiastowania Maryja określa siebie jako „służebnicę Pańską” (gr. doule – „niewolnica, sługa”; por. 1,48). W ten sposób wpisuje się w starotestamentalną tradycję anawim, czyli biednych, ubogich i pokornych, którzy całą swoją nadzieję pokładają w Bogu. Na przykład Psalmista woła: „Pan jest dobry i prawy, dlatego wskazuje drogę grzesznikom; rządzi pokornymi w sprawiedliwości, ubogich wiedzie swą drogą” (por. Ps 25,9; So 2,3). W charakterystyczna dla siebie sposób Maryja pokornie wyraża swoją zgodę, by wypełniły się wobec niej Boże zapowiedzi. Czy potrafię stanąć przed Bogiem jako biedaczek zdający się na Jego łaskę? Co w mijającym Adwencie było dla mnie szczególną zachętą ze strony Pana?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus”.