Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go (Łk 24,13-35)

Przygotowanie

  • Modląc się słowami dzisiejszej Ewangelii, dołączamy do uczniów idących do Emaus. Kleofas i jego towarzysz są dogłębnie rozbici tym, co wydarzyło się w Jerozolimie w czasie święta Paschy. Śmierć Jezusa zachwiała ich wiarą. Po drodze dołącza się do nich pewien Wędrowiec. Jego słowa oraz gesty otwierają ich oczy i na nowo napełniają ich serca żywą wiarą. Wyciszając moje serce i otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, przygotuję się na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem (w. 13) Opowiadając o zmartwychwstaniu Chrystusa, ewangelista Łukasz podkreśla, że prawda o tym wydarzeniu z wielkim trudem docierała do umysłów i serc apostołów. Mimo że kobiety, które o świcie pierwszego dnia po szabacie, udały się do grobu, powróciły z wiadomością, że ciało znikło oraz że spotkały dwóch aniołów, którzy obwieścili, iż Syn Człowieczy powstał z martwych, jak sam wcześniej zapowiadał, Jedenastu nie jest w stanie uwierzyć (por. Łk 24,11-12). Nawet Piotr, który pobiegł do grobu i na własne oczy przekonał się, że jest on pusty, wrócił jedynie „dziwiąc się temu, co się stało” (w. 12). Teraz widzimy dwóch innych uczniów, którzy przekonani, że Jezus odniósł porażkę, nie widzą sensu pozostawania w Jerozolimie i postanawiają udać się do Emaus, prawdopodobnie ich rodzinnej miejscowości. Dwa tygodnie temu celebrowaliśmy Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Czy pozwoliłem, by prawda o zwycięstwie Jezusa nad śmiercią do głębi mnie przeniknęła? Czy dostrzegam pierwsze owoce tegorocznego świętowania?
  • Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali (ww. 15-16) Emaus (dzisiaj Al-Kubajba) oddalone było od Jerozolimy o 60 stadiów (ok. 11 kilometrów). Odległość tę można było odbyć pieszo w ciągu jednego dnia. W trakcie podróży do uczniów, żywo dyskutujących o ostatnich wydarzeniach (w. 14), dołącza zmartwychwstały Jezus. Fakt, iż nie od razu Go poznają, ewangelista tłumaczy tym, iż ich oczy są przesłonięte (dosł. „były trzymane, by Go nie rozpoznali”). „Trzymającym” jest Bóg, który, jak zobaczymy, ostatecznie doprowadzi uczniów do poznania Zmartwychwstałego, ale dokona się to za pomocą Pism i znaku łamania chleba. Nasza droga wiary wiąże się ze stałym wzrastaniem, które wymaga co prawda zaangażowania z naszej strony, lecz dokonuje się według planu Boga. To od Niego ostatecznie zależy, kiedy i w jaki sposób Go poznamy. Czy jestem wyczulony na Boże prowadzenie w codziennym życiu? Czy zgadzam się na to, by to On decydował, kiedy i jak będą otwarte moje oczy?
  • A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało (w. 21) Relacjonując, co stało się z Jezusem w Jerozolimie, uczniowie podkreślają, że zawiedzione zostały ich oczekiwania. Spodziewali się bowiem, że dokona On wyzwolenia Izraela z politycznej i militarnej zależności od cesarstwa rzymskiego. Niestety nie pojęli, na czym polegała Jego misja, że poprzez swoją śmierć podarował On, nie tylko Izraelowi, ale i całemu światu, inny rodzaj wyzwolenia, a mianowicie wykupienia z niewoli grzechu. W synagodze w Nazarecie, inicjując swoją publiczną działalność, Pan odniósł do siebie słowa Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana” (4,18-19; por. Iz 61,1n; 58,6). Jak widać, uczniowie tę i wiele innych zapowiedzi postrzegali w czysto ziemskich kategoriach. Czy modląc się Słowem, daje mu pierwszeństwo i odrzucam pokusę „naginania” go do własnych wyobrażeń i oczekiwań?
  • Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego (ww. 25-27) Chwilę wcześniej Kleofas zarzucił nierozpoznanemu jeszcze Jezusowi, że jako jedyny nie wie, co się wydarzyło w Jerozolimie (w. 18). Wychodzi jednak na to, że to uczniowie nie pojęli doniosłości i sensu ostatnich wydarzeń. Jezus gani ich za to, że wybiórczo, czyli w kluczu własnych oczekiwań, czytali Pisma. Gdyby było inaczej, wiedzieliby, że Mesjasz nie miał być narodowym rewolucjonistą, lecz Barankiem bez skazy, w którego ofierze objawi się Boża chwała. Takiego właśnie Mesjasza zapowiadali zarówno Mojżesz, jak i prorocy. Męka Jezusa nie jest nieszczęśliwym zrządzeniem losu, lecz wydarzeniem, które objawia charakter Bożej miłości do człowieka, a oczyszczając nas z grzechu, otwiera nam do Niego drogę. Czy pielęgnuję w sobie wdzięczność za każdą kroplę krwi wylaną przez Jezusa na krzyżu?
  • Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu (ww. 30-31)Po dojściu do Emaus Jezus daje się zaprosić na nocleg. Podczas wieczornego posiłku wykonuje gesty, które na myśl przywołują wcześniejsze wydarzenia. Podczas pierwszego rozmnożenia chleba Pan „wziął […] pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi” (Łk 9,16). Zaś podczas Ostatniej Wieczerzy „wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże» […] Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał im, mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!»” (22,17-19). Oczy uczniów, wcześniej były jakby przesłonięte, teraz odzyskują pełną zdolność widzenia i w Towarzyszu podróży rozpoznają Jezusa, który nie jest spowity cieniem śmierci, lecz żyje. Najpełniejsze poznanie i doświadczenie Boga zostało nam dane w Eucharystii. Jakie miejsce w moim życiu zajmuje Msza Święta? Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej świadomie w niej uczestniczyć?
  • W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba (ww. 33-35) Spotkanie z żywym Jezusem całkowicie zmienia optykę uczniów z Emaus. Wydarzenia paschalne w końcu nabierają właściwego znaczenia. Dlatego Kleofas i jego towarzysz natychmiast decydują się powrócić do Jerozolimy, gdzie dowiadują się, że nie tylko oni spotkali zmartwychwstałego Pana. W rozmowie z pozostałymi uczniami podkreślają, że decydującym momentem w rozpoznaniu Jezusa, było łamanie chleba. Tak oto rodzi się Kościół, wspólnota osób, które umacniają się wzajemnym doświadczeniem wiary i karmią chlebem łamanym na pamiątkę wydarzeń Paschalnych. Przypomnę sobie osoby, które w sposób szczególny przyczyniły się mojego spotkania z Chrystusem. W chwili ciszy, własnymi słowami pomodlę się w ich intencji.

W ciągu dnia

  • Zaplanuję dzisiaj krótką adorację Najświętszego Sakramentu.

Herod bowiem czuł lęk przed Janem (Mk 6,14-29)

Przygotowanie

  • We wczorajszym fragmencie Markowej Ewangelii dwunastu apostołów po raz pierwszy zostało posłanych przez Jezusa z misją (por. Mk 6,7-13). Zanim autor natchniony opisze efekty ich działalności, na moment wraca do postaci Jana Chrzciciela, który w wyniku pałacowej intrygi zostaje pozbawiony życia. Duchu Święty, przyjdź i dotknij mojego serca, spraw, bym z ochotą przyjął dzisiejsze Słowo.

Punkty do medytacji

  • Także król Herod posłyszał o Nim, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim». Inni zaś mówili: «To jest Eliasz»; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, mawiał: «To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał» (ww. 14-16) Popularność Jezusa staje się coraz bardziej szeroka. Wieść o Nim dochodzi także do Heroda Antypasa, tetrarchy Galilei i Perei, którego dręczy niepokój sumienia po zabiciu Jana Chrzciciela. Lud wysuwa różne hipotezy na temat tożsamości Jezusa. Jedni widzą w nim „Eliasza” (gr. Elias), który według starotestamentalnych proroctw miał powrócić na ziemię, by przygotować lud na dzień Pański (por. Ml 3,23-24). Inni są zdania, że Jezus jest „prorokiem” (gr. ho profetes) na wzór dawnych proroków. Herod natomiast obsesyjnie łączy Jego cuda z prorokiem, którego sam kazał ściąć. Lęk i głębokie poczucie winy przesłaniają u niego racjonalny osąd, zmuszając do wiary w powrót swojej ofiary. Widzimy tutaj tragiczną ironię. Oto monarcha, który mógł decydować o życiu i śmierci swoich poddanych, pozostaje zakładnikiem własnych zbrodni. Grzech zawsze pozostawia w sprawcy ślad, którego nie są w stanie wymazać ani władza, ani bogactwo. Nie jest bowiem jedynie przekroczeniem Bożego prawa, lecz także głęboko rani ludzkie wnętrze. Popatrzę na moje grzechy, spróbuję dostrzec rany, jakie we mnie zostawiły i opowiem o nich Jezusowi.
  • Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata» (ww. 17-18) W kolejnych wersetach ewangelista w formie retrospekcji opowiada o śmierci Proroka znad Jordanu. Powodem jego aresztowania było to, że odważnie wytykał Herodowi cudzołóstwo polegające na tym, że żył z żoną swego brata Filipa. Stanowcze słowa Jana – „Nie wolno ci” (gr. uk eksestin soi) – przypominały, że bycie władcą nie zwalnia od wierności Prawu (por. Wj 20,14.17; Pwt 5,18.21). Dostrzec tu można dramatyczne napięcie między ludzką pychą a nienaruszalnym ładem moralnym objawionym przez Boga. Uwięzienie proroka, a następnie jego śmierć, były ceną, jaką zapłacił on za przeciwstawienie się nieprawości władcy. Wzorem starotestamentalnych proroków Jan do końca stawał w obronie Bożego prawa i zapłacił za to najwyższą cenę. Czy mam w sobie odwagę, by zło nazywać złem, nawet, gdy wiąże się to z ofiarą z mojej strony? Czy odrzucam pokusę konformizmu, podpowiadającą mi, bym w imię świętego spokoju zamilkł lub nawet poszedł na ugodę ze złem?
  • A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał (ww. 19-20) W dalszej części retrospekcji Marek podkreśla ostry kontrast między mściwą nienawiścią Herodiady a ambiwalentną postawą Heroda. Kobieta chciała „zgładzić” (gr. apokteinai) proroka, lecz jej mordercze plany blokował lęk, jaki władca żywił wobec więźnia. Mimo swojego moralnego zepsucia, Herod dostrzegał, że Jan był „mężem prawym i świętym” (gr. aner dikaios kai hagios). Monarcha bronił proroka, gdyż mimo niepokoju, jaki wzbudzały w nim jego słowa, „chętnie go słuchał” (gr. hedeos autu ekuen). Dramat naszej ludzkiej natury po grzechu pierworodnym polega na tym, że nawet jeśli dostrzegamy światło prawdy, często pozostajemy zbyt słabi, by ostatecznie za nim podążyć. Fakt ten dotyczy także mojego życia. Prawda Ewangelii mnie zachwyca, lecz są jeszcze takie przestrzenie, w których górę biorą moje stare przyzwyczajania lub mentalność tego świata. Poproszę Jezusa, by nie zostawiał mnie samego pośród mojej słabości.
  • Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci». Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa» (ww. 21-23) „Chwila sposobna” (gr. hemera eukaira) na zabicie proroka przydarzyła się podczas urodzinowej uczty Heroda. Taniec Salome, córki Herodiady, skutecznie odurzył króla i do końca uśpił jego moralną wrażliwość. Pragnąc zaimponować zgromadzonym dworzanom, złożył lekkomyślną i publiczną przysięgę (por. Est 5,6; 7,2). Obietnica oddania nawet połowy królestwa obnażyła jego próżność oraz desperacką potrzebę uznania w oczach gości. Słowa te, wypowiedziane pod wpływem emocji, stały się pułapką, z której władca nie potrafił już się wycofać. Emocje są bardzo ważną częścią człowieczeństwa, gdyż niosą informację o stanie ciała. Nie stanowią jednak ostatecznej instancji, ale powinny być odczytywane przez rozum wyposażony w wiedzę i oświecony Bożym słowem. Gdy decyzje są podejmowane jedynie na podstawie emocji, ich skutki nierzadko prowadzą do nieodwracalnych i tragicznych decyzji. Czy znam świat moich emocji? Czy potrafię je odczytywać i poddawać racjonalnemu osądowi?
  • Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela». Natychmiast podeszła z pośpiechem do króla i poprosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela» (ww. 24-25) Użyty we wcześniejszym wersecie grecki rzeczownik to korasion („dziewczynka, dziewczę”; w. 22) sugeruje, że Salome miał od 12 do 15 lat. Nic zatem dziwnego, że otrzymawszy od Heroda tak wielką obietnicę, poszła do matki, by poradzić się, o co ma poprosić. Herodiada bez wahania wykorzystała sytuację, by zrealizować swój morderczy plan wobec Jana. Przedłożyła krwawą zemstę nad dobro własnego dziecka, które przecież miało poprosić o śmierć człowieka. Żądanie głowy Jana „zaraz” (gr. eksautes) i „na misie” (gr. epi pinaki) nie pozostawiło władcy żadnego pola do manewru. Wiersze te ukazują przerażający mechanizm deprawacji, jakiemu niekiedy poddawane są dzieci przez dorosłych, którzy instrumentalnie wykorzystują ich przywiązanie. Także w moim otoczeniu są dzieci. Jako dorosły mam obowiązek chronić ich niewinność i wspierać ich rozwój. Czy moje postawy i czyny zawsze są wyrazem tej troski?
  • A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce (ww. 26-28) Słysząc słowa dziewczyny, Herod „bardzo się zasmucił”. Użyty w tekście greckim czasownik perilypos wyraża silne emocje i u Marka pojawia się tylko tutaj oraz w opisie modlitwy Jezusa w Getsemani (por. Mk 14,34). Smutek władcy, mimo że był dogłębny, ostatecznie przegrał w starciu z presją otoczenia. Zamiast okazać cywilną odwagę i przyznać się do błędu, Herod tchórzliwie wybrał popełnienie morderstwa. Natychmiastowe wysłanie „kata” (gr. ho spekulator) do więzienia unaocznia, że mechanizm zła, raz uruchomiony, działa w sposób błyskawiczny i bezlitosny: Jan Chrzciciel został „ścięty” (gr. apokefalidzo). Postawiony pod ścianą Herod za wszelką cenę bronił swojego fałszywie pojętego honoru. Nie potrafił przyznać się, że zbyt pochopnie złożył swoją obietnicę. Przyznanie się do błędu nie jest łatwe, jednakże może być pierwszym krokiem w celu przerwania łańcucha kolejnych, jeszcze gorszych decyzji. W jakim stopniu jestem tego świadomy na co dzień? Czy potrafię stanąć w prawdzie i uznać popełnione przeze mnie zło?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, pokazuj mi prawdę o moim sercu, pomóż mi unikać pułapek „starego człowieka”.

Ja to ujrzałem i daję świadectwo (J 1,29-34)

Przygotowanie

  • Mimo że jesteśmy już w okresie zwykłym, liturgia słowa zabiera nas jeszcze na chwilę nad rzekę Jordan, gdzie dokonał się chrzest Jezusa. Tym razem jednak nie słuchamy typowej relacji z wydarzenia, jak u synoptyków, lecz z perspektywy Jana Chrzciciela patrzymy na jego najgłębszy sens. Wyciszę i uspokoję moje serce. Prosząc Ducha Świętego o prowadzenie, wejdę w modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Nazajutrz zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (w. 29) W Ewangeliach synoptycznych Jan Chrzciciel ukazany został przede wszystkim jako ostatni prorok Starego Testamentu, powracający Eliasz (por. Ml 3,23-24), który przygotowywał Naród Wybrany na nadejście Mesjasza. Synoptycy opowiadają również o jego czynnym zaangażowaniu w scenie zanurzenia Pana w wodach Jordanu. W Czwartej Ewangelii Prorok znad Jordanu pełni dodatkowo rolę świadka, wskazującego bezpośrednio na Jezusa z Nazaretu jako Pomazańca Bożego. Przypisuje Mu przy tym tytuł „Baranka Bożego” (gr. ho amnos tu theu), który nawiązuje zarówno do pierwszej Paschy (Wj 11-12), jak i Izajaszowego proroctwa o Słudze Pańskim (Iz 53). W noc wyjścia z Egiptu krew baranków paschalnych uchroniła pierworodnych w domach Izraelitów przed śmiercią. Natomiast Sługa Pański, niczym baranek na rzeź prowadzony, miał swoją śmiercią odkupić grzechy ludu. Jezus jest Barankiem Bożym, który gładzi „grzech świata” (gr. ten hamartian tu kosmu). Nie tylko bierze na siebie winę za grzechy pojedynczych ludzi i zanosi je na Golgotę, gdzie płaci za nie swoim życiem, ale również usuwa z ludzkich serc „system grzechu”, który zatruwał je od upadku pierwszych ludzi. Także moje grzechy zostały odkupione przez Jezusa. Nie tylko jednoczy mnie On ponownie z Ojcem, lecz również swoim słowem i łaską sakramentów zmienia mnie od wewnątrz. Mogę żyć nowym życiem. W chwili ciszy zatrzymam się nad ta prawdą i wzbudzę sobie dziękczynienie za dar zbawienia.
  • To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie (w. 30) Chrzciciel nawiązuje do swoich wcześniejszych wypowiedzi, gdy w prorockim uniesieniu nad Jordanem nawoływał do nawrócenia ze względu na zbliżającego się Mesjasza (por. J 1,15). W porządku ziemskim Jezus narodził się po Janie, jednakże Jego przyjście na świat jest w swej istocie wcieleniem się odwiecznego Słowa (gr. logos), które istniało u Boga, zanim jeszcze świat został stworzony (1,1-2). Wieczna preegzystencja Słowa i Jego boska tożsamość są źródłem wyjątkowej „godności”. W tekście greckim pojawia się tutaj sformułowanie emprosthen mou gegonen, które dosłownie można przetłumaczyć jako „stał się przede mną” lub „zajął miejsce na czele”. W starożytnych pochodach najważniejsza osoba szła na przedzie (gr. emprosthen). Chrzciciel zatem stwierdza, że choć Jezus pojawił się na scenie ziemskiej historii później, Jego duchowa i ontologiczna ranga sprawia, że w rzeczywistości to On prowadzi pochód dziejów. Historia mojego życia jest częścią wielkiej historii świata. Dlatego chociaż czasami może się wydawać, że otaczająca mnie rzeczywistość czy moje życie wewnętrzne są pełne chaosu, to jednak mogę być pewny, że w Chrystusie odnajdę sens i porządek. Czy pamiętam o tym na co dzień? Co obecnie jest moim największym chaosem? Opowiem o tym Jezusowi.
  • Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi» (w. 31) Prorocka działalność Jana Chrzciciela miała swój cel nadrzędny, którym było objawienie się Mesjasza. Jak podaje Ewangelia Łukasza, ich matki, Elżbieta i Maryja, były krewnymi (por. Łk 1,36). Znał on zatem wcześniej Jezusa jako człowieka, kuzyna, być może nawet jako kogoś sprawiedliwego, ale nie mógł wiedzieć, że to właśnie On jest Mesjaszem i Synem Bożym. Wiedzę tę otrzymał dopiero w momencie teofanii, która miała miejsce w trakcie zanurzenia Jezusa w wodach Jordanu. Aby Mesjasz mógł zostać wskazany Izraelowi, musiał pojawić się w konkretnym kontekście religijnym. Chrzest Jana gromadził tłumy i stworzył liturgiczną przestrzeń, w której Jezus mógł wejść w sferę publiczną. Przez 30 lat żył zwykłym życiem w Nazarecie. Zanurzenie w Jordanie jest momentem zdjęcia zasłony. Celem życia Jana było to jedno zadanie: zerwać zasłonę i pokazać światu Zbawiciela. Podobnie jest w moim przypadku. Jako chrześcijanin, uczeń Jezusa, jestem wezwany do tego, by być Jego świadkiem w moim otoczeniu. Czy pamiętam o tym w codziennym życiu? W jakim stopniu moje słowa, czyny i postawy ukazują Syna Bożego?
  • Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim (w. 32) Ewangelista wprowadza tu formę uroczystego zeznania, niczym w sadzie, podkreślając wagę naocznego doświadczenia Jana. Obraz „Ducha” (gr. to pneuma) zstępującego „jak gołębica” (gr. hos peristeran) symbolizuje łagodność, pokój i nowe stworzenie w Chrystusie. Ważnym elementem relacji jest to, że Duch nie tylko zstąpił, ale „spoczął” (gr. emeinen) na Jezusie na stałe. Oznacza to, że Pan posiada pełnię Ducha w sposób trwały, a nie tylko chwilowy, jak dawni prorocy. Moment namaszczenia Jezusa Duchem Świętym jest dla Jana niepodważalnym dowodem, że jest On Mesjaszem. Duch Święty nie tylko spoczywał na Jezusie, lecz również od samego początku jest obecny w Kościele, wspólnocie Nowego Przymierza. W Jego mocy głoszone jest słowo Boże, sprawowane są sakramenty, a Kościół staje się wspólnotą odkupionych grzeszników. Jakie wnioski z tego wypływają dla mnie? Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej otworzyć się na Trzecią Osobę Trójcy Świętej?
  • Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym” (w. 33) Jan powołuje się na bezpośrednie objawienie, które otrzymał od Boga. Zatem to nie on sam wymyślił formę swojej posługi, ale jego misja nad Jordanem była realizacją konkretnego zlecenia z nieba. Otrzymał on przy tym precyzyjny klucz rozpoznawczy: miał wypatrywać zstąpienia Ducha na konkretnego człowieka. Znak ten pozwolił mu bezbłędnie zidentyfikować Zbawiciela pośród wielu ludzi przyjmujących chrzest w Jordanie. Jan definiuje Jezusa jako Tego, który „chrzci Duchem Świętym” (gr. baptidzon en pneumati hagio). Podczas gdy chrzest Jana był znakiem pokuty, symbolizował skruchę, ale nie zmieniał natury człowieka, Duch Jezusa ma moc przemienić serce człowieka, zanurzając go w rzeczywistości Boga. Zapowiedź chrztu Duchem była marzeniem proroków (por. Ez 36,26-27; Jl 3,1). Oznaczała ona czasy, w których Prawo nie będzie już wyryte na kamiennych tablicach, ale Bóg wleje swojego Ducha w ludzkie serca. Na chrzcie świętym otrzymałem dar nowego życia. Bóg dotknął mojego serca, stwarzając je na nowo. Czy mam świadomość, że zbawienie nie zaczyna się wraz z „dobrymi uczynkami”, ale że jego źródłem jest wcześniejsze, intymne spotkanie z Bogiem w sanktuarium mojego serca?
  • Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym» (w. 34) Werset ten jest pieczęcią całego przesłania Jana Chrzciciela w czwartej Ewangelii. Użycie czasu przeszłego dokonanego „ujrzałem” (gr. heoraka) wskazuje na fakt historyczny i osobiste doświadczenie mistyczne proroka. Jan nie przedstawia teologicznych teorii, lecz opowiada o rzeczywistości, której dotknął własnymi zmysłami. Tytuł „Syn Boży” (gr. ho hyios to theu) stanowi wyznanie wiary, wskazujące na boską naturę Cieśli z Nazaretu. Podczas gdy w Ewangeliach synoptycznych to głos Boga z nieba mówi: „Ten/Tyś jest mój Syn” (Mt 3,17, Mk 1,11, Łk 3,22), w Czwartej Ewangelii głos milczy, a mówi człowiek. Jan Chrzciciel staje się ziemskim „rzecznikiem” Ojca, powtarzając to, co u synoptyków objawiło Niebo. Świadectwo Jana, ze względu na swój formalny kształt, jest niczym akt prawny, zobowiązującym słuchaczy do zajęcia stanowiska wobec Jezusa. A jaka będzie moje odpowiedź na świadectwo Proroka znad Jordanu?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, Synu Boży, posyłaj mi swojego Ducha, niech codziennie pomnaża we mnie owoce chrztu świętego”.

I wnet rozeszła się wieść o Nim (Mk 1,21-28)

Przygotowanie

  • Po powołaniu czterech pierwszych uczniów (o czym mowa była we wczorajszej Ewangelii) Jezus dokonuje pierwszego cudu. W trakcie szabatowej liturgii w synagodze w Kafarnaum mocą swojego słowa przywraca wolność opętanemu mężczyźnie. Zdumieni świadkowie egzorcyzmu zaczynają pytać o tożsamość Jezusa. Pytanie o to, kim On właściwie jest, należy do głównych wątków Markowej Ewangelii. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem, pomóż mi poznać kolejne pokłady prawdy o Jezusie.

Punkty do medytacji

  • Przybyli do Kafarnaum i zaraz w szabat wszedł do synagogi, i nauczał (w. 21) Jezus wraz z uczniami przybywa do Kafarnaum, które odtąd stanie się strategicznym centrum Jego galilejskiej misji. Ewangelista Marek podkreśla, że Pan, szanując świętość szabatu, natychmiast udaje się do synagogi. Jednakże Jego uczestnictwo w szabatowej liturgii nie jest bierne, polega bowiem na aktywnym przejęciu roli nauczyciela. Jako że synagoga jest miejscem czytania i komentowania Tory, Jezus ma idealną okazję do głoszenia Dobrej Nowiny. Fakt, że zaczyna od nauczania, a nie od cudów, podkreśla prymat prawdy nad nadzwyczajnością znaków. Co dzisiaj bardziej do mnie przemawia, mądrość nauki Jezusa czy Jego cudowne czyny?
  • Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie (w. 22) Synagogalni słuchacze Jezusa reagują głębokim zdumieniem. Wywołuje je styl Jego nauczania. Ewangelista podkreśla, że Pan uczy „jak ten, który ma władzę” (gr. hos eksusian echon). Podczas gdy „uczeni w Piśmie” (gr. hoi grammateis) opierali swój autorytet na cytowaniu nauczania ważnych rabinów, Jezus przemawia z autorytetem samego Autora Prawa. Jego władza nie wynika z nadanego Mu urzędu czy popularności pośród ludu, lecz z boskiej tożsamości i osobistej charyzmy. Mieszkańcy Kafarnaum szybko odkrywają, że stoją w obliczu kogoś, kto nie tylko interpretuje Boga, ale Go uobecnia. Czy znam nauczanie Jezusa? Które fragmenty Jego nauki są dla mnie szczególnie ważne? Czy powracam do nich w trakcie codziennych zajęć?
  • Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga» (ww. 23-24) Obecność Jezusa oraz Jego nauka doprowadzają do ujawnienia się obecności zła w opętanym człowieku. Określenie „duch nieczysty” (gr. pnaumati akatharto) wskazuje na osobową siłę, która sprzeciwia się świętości Boga i kala człowieka od wewnątrz. Duch ten nie może znieść bliskości Jezusa i Jego nauczania, dlatego reaguje agresywnym krzykiem. Pytanie – „Czego chcesz od nas?” – jest próbą obrony poprzez wyznaczenie granic. Demon sugeruje, że Jezus nie powinien ingerować w jego świat, wyczuwa bowiem, że Jego pojawienie się oznacza koniec i ostateczną zgubę. Czy mam świadomość, że obecność Jezusa w moim życiu (sakramenty, modlitwa indywidualna, rozważanie słowa Bożego itd.) są najpewniejszą ochroną przed zakusami złego?
  • Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!» (w. 25) Jezus nie wdaje się w dyskusję z duchem nieczystym, lecz ucina ją krótkim, pełnym mocy rozkazem. Nie chce przyjmować świadectwa od ojca kłamstwa. Warto zauważyć, że egzorcyzm dokonuje się mocą samego słowa Jezusa, bez użycia skomplikowanych rytuałów czy formuł. Podkreśla to Jego absolutną wyższość nad światem duchów nieczystych. Uwalniając meżczyznę od dręczącego go demona, Jezus przywraca mu wolność i utraconą godność. Czy jestem świadomy, że moja walka ze złem, to coś więcej niż jedynie kwestia „bycia w porządku” wobec Boga? Czy dostrzegam, że chodzi także o ochronę i rozwój dobra, które zostało złożone w moim sercu przez Stwórcę?
  • Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego (w. 26) Wyjście demona z opętanego mężczyzny jest gwałtowne i bolesne, manifestuje się konwulsjami i przeraźliwym krzykiem. Duch nieczysty, zmuszony do kapitulacji, po raz ostatni demonstruje swoją niszczycielską naturę, próbując zaszkodzić swojej ofierze. Ostatecznie jednak musi ustąpić przed autorytetem Jezusa. Na oczach zgromadzonych w synagodze zaczyna wypełniać się proroctwo Jana Chrzciciela, który zapowiadał, że nadchodzi „mocniejszy” (Mk 1,7). Jak dzisiaj przedstawia się stan mojego serca? Czy mam świadomość, że mój Zbawiciel jest potężniejszy od wszelkiego zła i nieuporządkowanych przywiązań?
  • A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne» (w. 27) Obecnych w synagodze ogarnia jeszcze większe zdumieniem niż na początku. Prowadzą ożywioną dyskusję, pytając „Co to jest?” (gr. ti estin tuto). Próbują zdefiniować nową, nieznaną rzeczywistość, która właśnie wtargnęła w ich życie. Trafnie łączą nauczanie Jezusa z Jego czynami, widząc w tym spójną całość – „nowa jakaś nauka z mocą” (gr. didache kaine kat eksusian). Dostrzegają, że autorytet Jezusa rozciąga się nie tylko na intelektualną interpretację Pisma, ale także na sferę duchową. Czy potrafię zadziwić się Jezusem? Czy mam świadomość, że przyniesione przez Niego zbawienie dotyczy całego mnie, moich myśli i uczuć, ciała i duszy?
  • I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej (w. 28) Wskutek nadzwyczajnego wydarzenia w synagodze w Kafarnaum wieść o Jezusie błyskawicznie rozprzestrzenienia się po całym regionie Galilei. Owa „sława” Jezusa nie jest wynikiem zaplanowanej kampanii marketingowej, lecz naturalnej, ludzkiej reakcji na spotkanie z mocą żywego Boga. Jezus staje się osobą publiczną, o której dyskutuje się w domach, na rynkach i w synagogach. Przypomnę sobie momenty z mojego życia, kiedy w sposób szczególny doświadczyłem Bożej łaski. Czy potrafię o tym rozmawiać z innymi?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, przemawiaj do mojego serca, zasiewaj w nim swoje słowo i oczyszczaj je ze złych przywiązań”.

Pójdźcie za Mną (Mk 1,14-20)

Przygotowanie

  • Rozpoczynamy dzisiaj okres zwykły, w czasie którego liturgia słowa będzie nas prowadzić przez ewangeliczne opisy publicznej misji Jezusa. W pierwszej kolejności pochylimy się nad sceną powołania czterech pierwszych uczniów. Decydując się pójść za Jezusem, dokonują radykalnego życiowego wyboru. Poddając się Jego słowu, stopniowo staną się filarami nowej wspólnoty wiary. Duchu Święty, przyjdź i prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą (w 14) Marek Ewangelista wiąże początek publicznej działalności Jezusa z dramatycznym wydarzeniem, jakim było aresztowanie Jana Chrzciciela. W ten sposób podkreśla, że zakończyła się era starotestamentalnych proroków, a rozpoczął czas wypełnienia ich mesjańskich zapowiedzi. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że wycofanie Jezusa do Galilei jest formą ucieczki przed ewentualnym zagrożenia ze strony Heroda, W rzeczywistości jednak Pan udaje się do peryferyjnego i wielokulturowego regionu, gdyż pierwszym adresatem Jego działalności mają być ludzie prości, oddaleni od ówczesnych centrów religijnych i doświadczeni w zmaganiu się z ciężarem codziennego życia. Treścią Jezusowego nauczania jest „Ewangelia Boża” (gr. to euangelion tu theu), czyli Dobra Nowina, której źródłem jest sam Bóg. Przypomnę sobie moment, którym odkryłem moje powołanie życiowe. Jakimi osobami lub wydarzeniami Bóg posłużył się, by mi w tym pomóc?
  • «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! (ww. 14-15) Słowa „czas się wypełnił” (gr. peplerotai ho kairos) oznaczają nadejście decydującego momentu w historii zbawienia. Oczekiwanie Izraela dobiega końca, ponieważ Bóg zaczyna interweniować w historię w sposób ostateczny i nieodwołalny. Wyrażenie „królestwo Boże” (gr. he basileia tu theu) nie odnosi się ani do terytorium geograficznego, ani jakiegoś rodzaju struktury politycznej. Chodzi o pełne dynamiki panowanie Boga, który wkracza w ludzką codzienność. Jezus prezentuje dwa niezbędne warunki doświadczenia tej nowej rzeczywistości. Pierwszym z nich jest nawrócenie (gr. metanoia), czyli całkowita zmiana sposobu myślenia i wartościowania. Drugim warunkiem jest wiara w Ewangelię, czyli osobiste zaufanie Jezusowi i przyjęcie głoszonej przez Niego wizji świata za własną życiową prawdę. Czy jestem świadomy, że zanim zmienią się moje słowa i czyny, konieczne jest nawrócenie mojego serca? Czu ufam Jezusowi? Czy potrafię patrzeć na otaczająca mnie rzeczywistość „Jego oczami”?
  • Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami (w. 16) Jezus przechodzi obok Jeziora Galilejskiego, szukając swoich uczniów w miejscu ich codziennej, ciężkiej pracy. Nie udaje się do szkół rabinackich czy jerozolimskiej świątyni, lecz wybiera prostych rybaków. Jego spojrzenie na Szymona i Andrzeja nie jest przypadkowym rzutem oka, lecz aktem suwerennego, Bożego wyboru. Bracia są zajęci zarzucaniem sieci, co podkreśla ich pracowitość oraz mocne zakorzenienie w twardych realiach życia. Wchodząc w ich zwyczajny, szary dzień, Jezus nadaje mu zupełnie nowy, nadprzyrodzony kierunek. Jaka prawda o mnie wyłania się z mojej codzienności? Co mogę powiedzieć o sobie na podstawie moich codziennych decyzji, zaangażowania, świata przeżywanych uczuć?
  • I rzekł do nich Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi» (w. 17) Jezusowe wezwanie „Pójdźcie za Mną” (gr. deute opiso mu) jest krótkim, niemal wojskowym rozkazem. W ówczesnym judaizmie to uczeń wybierał sobie mistrza, tutaj jednak to Mistrz autorytatywnie dobiera sobie uczniów. Powołując, Jezus nie obiecuje łatwego życia czy zdobycia nadzwyczajnej wiedzy, lecz zapowiada proces formacji – „sprawię, że się staniecie” (gr. poieso hymas genesthai). Zwrot „rybakami ludzi” (gr. halieis anthropon) nawiązuje do ich dotychczasowego doświadczenia zawodowego, jednocześnie jednak całkowicie zmienia cel ich wysiłków. Od tej pory nie będą łowić ryb na śmierć i dla zysku, lecz będą „łowić ludzi” dla życia wiecznego. Pójście za Jezusem oznacza wejście na drogę formacji, pracy nad sobą, w której fundamentem jest otwartość na słowa Pana i współpraca z łaską. Jak to u mnie wygląda? Czy jestem gotowy, by oddać Jezusowi pierwsze, najważniejsze miejsce?
  • A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim (w. 18) Reakcja Szymona i Andrzeja jest błyskawiczna, co podkreśla jedno z ulubionych przez Marka słów – „natychmiast” (gr. euthys). Bracia nie toczą zbędnych dyskusji, nie kalkulują przyszłych zysków czy strat, nie proszą nawet o czas do namysłu. Porzucenie przez nich sieci oznacza rezygnację z dotychczasowego źródła utrzymania i poczucia bezpieczeństwa. Sieci symbolizują tutaj wszystko to, co wiąże człowieka z przeszłością i utrudnia pójście za głosem Boga. Posłuszeństwo Szymona i Andrzeja jest dowodem na siłę przyciągania emanującą z Jezusa. Ja dzisiaj wiem dużo więcej na temat Jezusa niż pierwsi uczniowie w chwili ich powołania. Czy wiedza ta idzie w parze z moim doświadczeniem wiary? Czy dałem się Jezusowi porwać?
  • Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci (w. 19) Jezus nie poprzestaje na dwóch uczniach, lecz idzie dalej. Dostrzega drugą parę braci, Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy również są pochłonięci pracą. Czynność naprawiania sieci wskazuje na koniec połowu i dbałość o narzędzia, co jest cechą dobrych i odpowiedzialnych rzemieślników. Rodzina Zebedeusza wydaje się zamożniejsza od poprzedników, skoro posiadali własną łódź i stać ich było na najemników. Jezus powołuje braci razem, wykorzystując łączące ich więzi do budowania nowej wspólnoty. Czy czuję się członkiem wspólnoty Kościoła? Czy mam wokół siebie osoby, z którymi mogę dzielić się moim doświadczeniem wiary?
  • Zaraz ich powołał, a oni zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim (w. 20) Powołanie Jakuba i Jana następuje tak samo szybko jak w przypadku Szymona i Andrzeja. Odpowiedź synów Zebedeusza jest jeszcze bardziej radykalna. Zostawiają w łodzi nie tylko narzędzia pracy, ale także swojego ojca Zebedeusza. Gest opuszczenia rodziny był w kulturze żydowskiej, kładącej nacisk na szacunek dla rodziców, czymś szokującym. Wzmianka o najemnikach łagodzi nieco ten obraz, sugerując, że stary ojciec nie został pozbawiony pomocy przy pracy. Postawa Jakuba i Jana pokazuje, że relacja z Jezusem jest wartością absolutnie nadrzędną wobec wszelkich innych relacji. Pomyślę o mojej rodzinie w kontekście wiary. Jaką rolę relacja do Boga odgrywa w przeżywaniu łączących nas relacji? Czy potrafimy nasze życie rodzinne podporządkowywać wymaganiom Ewangelii?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, dziękuję Ci za wspólnotę Kościoła, za każdą osobę, z którą łączy mnie wiara. Pomóż mi odkrywać i wypełniać moje życiowe powołanie”.