Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne (J 6,52-59)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza perykopa ewangeliczna stanowi punkt kulminacyjny tzw. mowy eucharystycznej, której kolejne fragmenty rozważaliśmy w ostatnich dni. Jezus mówi wprost o konieczności spożywania Jego Ciała i Krwi, tym samym zapowiada dar Eucharystii, za pomocą którego wierzący będą mieli dostęp do boskiej komunii Ojca i Syna. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem!

Punkty do medytacji

  • Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: «Jak on może nam dać swoje ciało do jedzenia?» (w. 52) W poprzedzającym wersecie Jezus najpierw powiedział o sobie, że jest „chlebem żywym” (dosł. „chlebem żyjącym”), który spożywany przez wierzących w Niego, zagwarantuje im życie wieczne. Słowa te, odczytane w kluczu konieczności przyjęcia głoszonej przez Niego nauki, zapewne byłyby jeszcze do przyjęcia. Pan jednak zaraz dodał: „Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, wydane za życie świata”. Stąd dyskusja, która wybuchła między otaczającymi Go Żydami. Jedzenie ludzkiego ciała jest przecież absolutnie niedopuszczalne! Jezusowa nauka wywołuje konsternację, jej zaskakująca nowość motywuje do zadawania dalszych pytań. A jak ja reaguję na słowa wypowiadane przez Jezusa, zwłaszcza gdy wydają się niezrozumiałe lub nie pasujące do moich wyobrażeń lub stylu życia? Czy w takich momentach proszę Pana, by odkrył przede mną ich głębszy sens?
  • Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie (w. 53) Wypowiadając kolejne słowa, Jezus wydaje się jeszcze dolewać oliwy do ognia. Warunkiem otrzymania życia wiecznego będzie nie tylko jedzenia Jego ciała, ale również picie Jego krwi! W Ewangelii Jana nauczanie Jezusa zostało tak przedstawione, by nie tylko ukazać Jego boską i zbawczą tożsamość, lecz również wyjaśnić podstawowe elementy chrześcijańskiej drogi. Stąd oczywiście nie mamy tutaj do czynienia z zachętą do kanibalizmu, lecz z zapowiedzią duchowego pokarmu, jaki w trakcie Ostatniej Wieczerzy zostanie przekazany Kościołowi w postaci Eucharystii. W zasadzie cała bieżąca mowa, w kontekście cudownego rozmnożenia chleba po drugiej stronie Jeziora Galilejskiego (por. 6,1-15), poświęcona jest sakramentalnemu misterium Ciała i Krwi Chrystusa, które od samego początku będzie w centrum liturgii sprawowanej przez Kościół (por. Dz 2,42). Czy wierzę w rzeczywistą obecność Chrystusa w sakramencie Jego Ciała i Krwi?
  • Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem (ww. 54-55) Jezus, odwieczne i boskie Słowo, przyjął ludzką naturę i jako „chleb żyjący” przyszedł na świat, by dać życie wieczne wszystkim, którzy Go przyjmują. Dar ten stał się dostępny dzięki Jego ofierze złożonej na krzyżu, czyli poprzez wydanie Jego Ciała i Krwi. Te same Ciało i Krew, uwielbione blaskiem Zmartwychwstania, stają się sakramentalnie obecne w czasie każdej Mszy św. W zwrocie „kto spożywa moje ciało i pije moja krew” pojawia się grecki czasownik trogo, który w literaturze pozabiblijnej opisuje zwierzęta odgryzające i przeżuwające kolejne kęsy pokarmu. Ta dosadność podkreśla konieczność spożywania Ciała i Krwi Pana w Eucharystii. Podczas gdy manna na pustyni i rozmnożony wcześniej przez Jezusa chleb, będąc darem od Boga, jedynie podtrzymywały ziemskie życie człowieka, Najświętsze Ciało i Krew są w stanie zapewnić życie wieczne. Skąd czerpię siły, by iść drogą wiary? Czy na co dzień pamiętam, że moim przeznaczeniem jest życie wieczne?
  • Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie (ww. 56-57) W Janowej Ewangelii czasownik meno wielokrotnie określa relację między Ojcem i Synem. Ojciec trwa w Synu, a Syn w Ojcu, czyli obydwu łączy doskonała miłość wyrażająca się w totalnym wyjściu ku Drugiemu. Jako że poprzez spożywania Ciała i Krwi Chrystusa w Eucharystii zaczyna On zamieszkiwać w naszych sercach, stopniowo możemy doświadczać uczestnictwa w wiecznej komunii Ojca i Syna. Św. Paweł napisze: „Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem [gr. koinonia, dosł. „wspólnota, komunia”] we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa?” (1 Kor 10,16). Nie bez powodu w tradycji katolickiej obrzęd przyjmowania Ciała i Krwi w trakcie Mszy św. nazywamy „Komunią Świętą”. Uczestnictwo we Mszy św. wprowadza mnie w przestrzeń miłości Ojca i Syna. Na dłuższą chwilę zatrzymam się przy tej prawdzie, by do głębi przeniknęła moją świadomość.

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał cichą modlitwę: „Jezu Chryste, dziękuję Ci za Twoją eucharystyczną obecność. Wprowadzaj mnie w komunię z Ojcem”.

Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął (J 6,35-40)

Przygotowanie

  • W Kafarnaum Jezus rozmawia z Żydami, budząc w nich pragnienie chleba na życie wieczne. Przekonuje ich, że każdy, kto do Niego przyjdzie, nie będzie odrzucony, a kto w Niego uwierzy, będzie wskrzeszony w czasach ostatecznych. Zanim rozpocznę dzisiejszą modlitwę, uspokoję i wyciszę moje wnętrze, by przygotować glebę mojego serca na ziarno Słowa.

Punkty do medytacji

  • Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie (w. 35) Oprócz obecnego wersetu Ewangelia Jana jeszcze sześciokrotnie przytacza wypowiedzi Jezusa, w których posługuje się On formułą „Ja jestem …”, uzupełnioną o symboliczne określenia opisujące konkretne aspekty Jego tożsamości („światłość świata” – 8,12; 9,5; „brama” – 10,9; „dobry pasterz” – 10,11.14; „zmartwychwstanie i życie” – 11,25; „droga, prawda i życie” – 14,6, „prawdziwy krzew winny” – 15,1.5). Jezus jest „chlebem życia”, czyli darem od Ojca, który niczym pokarm ma podtrzymywać życie wierzących. Określenie to wpasowuje się w biblijną tradycję przedstawiania Bożej mądrości i Prawa za pomocą obrazu pożywienia. Pobożny Izraelita miał je „spożywać”, czyli pozwolić, by przenikały one do jego wnętrza, a w konsekwencji prowadziły do zmiany sposobu życia. W przypadku „chleba życia” jakim jest Jezus, w pierwszym rzędzie chodzi o całkowite przylgnięcie do Jego osoby i wypełnianie Jego nauki. To właśnie On jest Bożą Mądrością objawioną całemu światu. Czy noszę w sobie pragnienie całkowitego zatopienia się w obecności Jezusa i w Jego pragnieniach?
  • Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie (w. 36) Jezusowa obecność pośród Żydów jest żywym objawianiem się samego Boga. Dzięki znakowi rozmnożenia chleba dla pięciu tysięcy mężczyzn (por. 6,1-15) oraz słowom teraz przez Niego wypowiadanym, tłum zaczyna rozumieć, że jest On kimś większym niż Mojżesz. Żydzi nie są jednak jeszcze gotowi w Niego uwierzyć. W ubolewaniu Jezusa nad tym faktem – „widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie” – zawarta jest prawda o tym, że śledzenie kolejnych epizodów z Jego życia jest szansą do odkrycia, kim On tak naprawdę jest. Jego boska i zbawcza tożsamość staje się coraz bardziej oczywista wraz z poznawaniem Jego ziemskich losów. Czy mogę powiedzieć, że moja znajomość Chrystusa opiera się na przekazie ewangelicznym? Czy nie wybieram z Jezusowej tożsamości tylko tych aspektów, które najbardziej mi odpowiadają?
  • Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał (ww. 37-38) Stojąc naprzeciwko niewiary Żydów, Jezus podkreśla, że to Ojciec jest tym, który pracuje nad ludzkimi sercami i sprawia, że stają się one zdolne ostatecznie uwierzyć. Pan nie odrzuci od siebie nikogo, kto dzięki Ojcu stał się Jego uczniem. Wyrażenie „nie odrzucę” bardziej dosłownie można przetłumaczyć jako „nie wyrzucę na zewnątrz”. Tym samym pojawia się tutaj subtelna aluzja do opowiadania o upadku pierwszych ludzi, którego skutkiem było wydalenia z rajskiego ogrodu (por. Rdz 3,24). W Jezusie zostaje naprawiona sytuacja człowieka po grzechu pierworodnym. On staje się bramą, przez którą mogą przejść wszyscy ludzie, by ponownie doświadczyć zjednoczenia z Bogiem. Czy mam świadomość, że u korzeni mojego pójścia za Jezusem jest łaska wiary, którą otrzymałem od Ojca? Co mogę zrobić, by dar ten jeszcze bardziej we mnie dojrzewał?
  • Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym» (ww. 39-40) Gdy Izraelici wędrując przez pustynię po raz kolejny zbuntowali się przeciw Bogu i Mojżeszowi, zostali doświadczeni plagą węży o śmiertelnym jadzie. Ratunkiem okazał się miedziany wąż umieszczony przez Mojżesza na wysokim palu. Każdy, kto na niego spojrzał, pozostawał przy życiu (por. Lb 21,4-9). Zbawienie przyniesione przez Jezusa w pełni zrealizuje się w chwili Jego wywyższenia na krzyżu. Kto będzie miał spojrzenie utkwione w ukrzyżowanym Synu Bożym i rozpozna w Nim doskonały akt miłosiernej miłości Boga, będzie w stanie uwierzyć do końca, a w konsekwencji, podobnie jak Syn doświadczyć powstania z martwych. Jakie myśli i uczucia budzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że Bóg pragnie mnie w wieczności? Czy rozważanie Męki Pańskiej należy do moich stałych praktyk modlitewnych?

W ciągu dnia

  • Będę powracał do cichej modlitwy serca: „Panie Jezu, Chlebie posłany przez Ojca, wzbudzaj we mnie pragnienie życia wiecznego”.

Kto chce zachować swoje życie, straci je (Łk 9,22-25)

Przygotowanie

  • W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Łukasza Jezus po raz pierwszy zapowiada swoją mękę i zmartwychwstanie oraz prezentuje warunki, które należy spełnić, by być Jego uczniem. Wyciszę i uspokoję moje serce, otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, z uwagą wsłucham się w Słowo.

Punkty do medytacji

  • I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie» (w. 22) Jezus po raz pierwszy otwarcie zapowiada uczniom swoją mękę. Użycie słowa „musi” (gr. dei; dosł. „jest konieczne”), podobnie jak w wielu innych miejscach u Łukasza (por. Łk 4,43; 13,33; 17,25; 19,5; 22,37; 24,7.26.44), wskazuje na konieczność wypełnienia się Bożego planu zbawienia. Mesjasz będzie cierpiał nie dlatego, że tak a nie inaczej potoczą się Jego losy, lecz ponieważ właśnie w ten sposób Bóg postanowił zbawić człowieka. Obraz cierpiącego Mesjasza odbiegał od ówczesnych wyobrażeń, według których miał On być kimś w rodzaju rewolucjonisty, który przywróci wolność Izraelowi. Sami uczniowie mieli problem z przyjęciem tej prawdy (por. Łk 9,45; 18,34). Zapowiedź odrzucenia Syna Człowieczego „przez starszyznę” (gr. apo ton presbyteron), „arcykapłanów” (gr. archiereon) i „uczonych w Piśmie” (gr. grammateon) podkreśla, że główny opór wobec misji Mesjasza wyjdzie ze strony ówczesnych elit religijnych. Warto zwrócić uwagę, że tragiczna wizja krzyża nie stanowi tutaj ostatecznego końca, gdyż Pan deklaruje, że „trzeciego dnia zmartwychwstanie” (gr. te trite hemera egerthenai). Pascha Jezusa stoi w centrum chrześcijańskiej wiary. Ku niej prowadzi cała starotestamentalna historia. Z niej także wypływa zbawienie całego świata. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy zatrzymuję się nad męką Chrystusa? Czy pozwalam, by wchodził On także w moje cierpienie i śmierć, aby w ten sposób prowadzić mnie do pełni życia?
  • Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje (w. 23) Rozszerzając swoją wypowiedź na „wszystkich” (gr. pantas), Jezus formułuje uniwersalne warunki pójścia za Nim. Kto chce być Jego uczniem, ma „zaprzeć się samego siebie” (gr. arnesasto heauton), czyli zrezygnować z własnych ambicji i podporządkować swoje życie Bożej woli. Kolejnym warunkiem jest codzienne niesienie „krzyża” (gr. ho stauros), co oznacza zgodę na trudy i cierpienie związane z przynależnością do Chrystusa (por. Ga 2,19-20; 5,24). Trzecim warunkiem jest „naśladowanie” (gr. akolutheo; dosł. „towarzyszyć”) Pana, które swój początek bierze w przebywaniu w Jego obecności. Powyższe warunki raczej nie należą do najprostszych, dlatego Jezus nie narzuca ich siłą, lecz zaprasza do podjęcia dobrowolnej decyzji – „jeśli ktoś chce” (gr. ei tis thelei). Jaka jest moja odpowiedź na zaproszenie Chrystusa? Czy jestem gotowy wypełniać Bożą wolę, nawet jeśli wiąże się to z ryzkiem cierpienia, odrzucenia, a nawet śmierci?
  • Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa (w. 24) Aby pomóc słuchaczom w podjęciu właściwej decyzji odnośnie do przedstawionych wcześniej warunków, Jezus wypowiada zdanie wyrażające paradoks chrześcijańskiej egzystencji. Kto unika krzyża, pragnąc „zachować swe życie” (gr. ten psychen auto sosai), czyli kontynuować skoncentrowanie na sobie i swoich pragnieniach, „straci je” (gr. apolesei auten). Kurczowe trzymanie się doczesności i skupienie na własnych planach i potrzebach nieuchronnie prowadzi do duchowej pustki oraz utraty sensu istnienia. Kto jednak krzyż przyjmuje, rezygnując z życia dla siebie ze względu na Syna Człowieczego, życie „zachowa” (gr. sosei, por. Łk 17,33). Gdy patrzę na moje decyzje i postawy, w czym najbardziej upatruję zabezpieczenie czy ratunek dla mojego życia? Co dzisiaj jest moim krzyżem, czyli trudem, który podejmuję, by być wiernym Ewangelii? Porozmawiam o tym z Panem.
  • Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? (w. 25) Na końcu dzisiejszej perykopy Jezus stawia retoryczne pytanie, które demaskuje iluzję materialnego sukcesu i ziemskiej potęgi. Istnieje dramatyczny kontrast pomiędzy przemijającym bogactwem całego wszechświata, a nieskończoną wartością ludzkiej duszy. Wyrażenie „cały świat zyska” (gr. kardesas ton kosmon cholon) oznacza osiągnięcie wszystkiego, czego pragnie ludzkie ego: władzy, bogactwa, sławy i absolutnego bezpieczeństwa. Jeśli ceną za ten „triumf” jest moralny kompromis i odrzucenie Boga, człowiek niszczy swoją najgłębszą tożsamość. Użyty w greckim tekście czasownik „zatraci” (gr. apolesas) wskazuje na wieczną ruinę, której nie zrekompensują żadne ziemskie osiągnięcia ani zgromadzone dobra. Prawdziwą miarą życiowego sukcesu nie jest to, co człowiek posiada, lecz to, kim staje się w oczach Stwórcy. Czym świat najczęściej mnie kusi? Z czego najtrudniej jest mi zrezygnować?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoją mękę, za każdą kroplę krwi, którą wylałeś dla mojego zbawienia.

Ujrzał i uwierzył (J 20,2-8)

Przygotowanie

  • W święto św. Jana, Apostoła i Ewangelisty, pochylamy się nad fragmentem Czwartej Ewangelii relacjonującym wydarzenia, które miały miejsce w poranek zmartwychwstania Chrystusa. Maria Magdalena, Piotr i Jan stają naprzeciwko tajemnicy pustego grobu. Zrozumiała w takiej sytuacji konsternacja stopniowo przeradza się w autentyczną wiarę. W chwili ciszy przygotuję moje serce na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono» (w. 2) Pierwszego dnia po szabacie, w trakcie którego Jezus został ukrzyżowany, Maria Magdalena wczesnym rankiem przychodzi do Jego grobu. Na miejscu widzi odsunięty kamień, który miał zasłaniać wejście do środka (w. 1). Działając pod wpływem silnych emocji, kobieta biegiem (gr. trechei) udaje się do liderów uczniowskiej wspólnoty, uznając autorytet Piotra i bliskość Jana z Jezusem. Słowa, które do nich kieruje, nie wyrażają jeszcze wiary w zmartwychwstanie, lecz jedynie lęk przed ewentualną kradzieżą martwego ciała Pana. Zachowanie Marii pokazuje, jak wielka była dezorientacja uczniów w poranek wielkanocny, zanim objawiła się im prawda. Czy przeżywając moją codzienność próbuję dostrzegać głębszy sens wydarzeń, w których biorę udział? Gdzie szukam pomocy, gdy doświadczam wątpliwości w wierze?
  • Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu (w. 3) Wiadomość przekazana przez Marię wyrywa uczniów z odrętwienia spowodowanego ostatnimi wydarzeniami i zmusza do natychmiastowego działania. Piotr, jako pierwszy pośród apostołów, przejmuje inicjatywę wyjścia z ukrycia, by zweryfikować niepokojące doniesienia. Obecność „drugiego ucznia” (gr. ho allos mathetes) jest kluczowa, gdyż prawo żydowskie dla potwierdzenia faktu wymagało świadectwa przynajmniej dwóch mężczyzn. Wyjście apostołów z Wieczernika symbolizuje początek drogi od lęku i zamknięcia ku otwartości na tajemnicę Boga. Czego dzisiaj najbardziej się obawiam? Czy stać mnie na skonfrontowania się z wolą Boga, który poprzez swoje słowo oraz różne znaki chce wyprowadzić mnie z wieczernika moich obaw?
  • Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu (w. 4) Wspólny bieg apostołów obrazuje jedność Kościoła w poszukiwaniu prawdy, mimo różnic w wieku czy temperamencie. Fakt, że Jan wyprzedza Piotra, tłumaczy się zazwyczaj jego młodszym wiekiem oraz gorliwą miłością, która „ponagla”. Pośpiech oddaje napięcie emocjonalne w sercach uczniów oraz ich pragnienie jak najszybszego ujrzenia miejsca spoczynku Mistrza. Mimo że Jan dociera pierwszy, nie wchodzi do środka. Dostrzegamy tutaj dynamikę wiary, która czasem każe nam biec, a czasem cierpliwie czekać. Czy dostrzegam wartość zarówno działania, jak i spokojnego trwania na modlitwie? Do której z tych dwóch rzeczy Pan mnie dzisiaj szczególnie zaprasza?
  • A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka (w. 5) Wejścia do żydowskich grobowców były zazwyczaj niskie i wąskie, dlatego Jan musi się nachylić, by spojrzeć do środka. Dostrzega leżące płótna (gr. ta othonia), co jest pierwszym dowodem przeczącym teorii kradzieży – złodzieje raczej nie traciliby czasu na odwijanie ciała. Powstrzymanie się Jana od wejścia do grobu można zinterpretować jako wyraz szacunku dla starszeństwa i prymatu Piotra. Jan zatrzymuje się na progu tajemnicy, pozwalając, by to Piotr dokonał pełnej inspekcji. Jego postawa uczy pokory i respektowania hierarchii nawet w chwilach wielkiego wzburzenia. W jaki sposób badam autentyczność ewentualnego Bożego natchnienia? Czy mam kogoś (np. stały spowiednik, kierownik duchowy, osoba doświadczona w wierze), kto pomógłby mi zweryfikować moje rozumienie Najwyższego?
  • Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu (ww. 6-7) Piotr, mimo że przybywa drugi, bez wahania przekracza próg grobu, co pasuje do jego impulsywnego charakteru. Widok nienaruszonych płócien sugeruje, że ciało Pana nie zostało z nich wyjęte, lecz przeniknęło przez nie w cudowny sposób. Piotr staje się w tym momencie pierwszym świadkiem pustego grobu. Jego rola polega na stwierdzeniu faktów, które staną się fundamentem wiary rodzącego się Kościoła. Opis chusty (gr. sudarion) jest kluczowym argumentem przeciwko tezie o zbezczeszczeniu grobu przez rabusiów. Słowo „zwinięta” może sugerować, że zachowała ona kształt głowy, z której się osunęła. Ten z pozoru drobny szczegół jest milczącym, ale ważnym świadectwem nadprzyrodzonej Bożej interwencji. Czyjemu świadectwu zawdzięczam moją wiarę? Czy modlę się za tę osobę?
  • Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył (w. 8) Ośmielony przez Piotra, Umiłowany Uczeń wchodzi do wnętrza grobu, by osobiście doświadczyć tej samej rzeczywistości. Jego reakcja jest natychmiastowa: widok pustych szat wystarcza mu, by w pełni uwierzyć. Czasownik „uwierzył” (gr. episteusen) oznacza, że Jan przyjął do wiadomości fakt zmartwychwstania, nie potrzebując widzieć samego Zmartwychwstałego. Oto rodzi się wiara paschalna, która opiera się na znakach, a nie na bezpośrednim spotkaniu. Jan staje się wzorem dla przyszłych pokoleń chrześcijan, którzy „nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,29). Jakie wydarzenia z mojego życia potwierdzają, że Jezus żyje?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, umacniaj moją wiarę w zmartwychwstanie, utwierdzaj mnie w ufności wobec świadectwa Kościoła i naucz odkrywać w codziennym życiu nawet najmniejsze przejawy Bożej prawdy”.

Widzieliśmy Pana! (J 20,19-31)

II Niedziela Wielkanocy

J 20,19-31

19 Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» 20 A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. 21 A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». 22 Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! 23 Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». 24 Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. 25 Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę». 26 A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» 27 Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». 28 Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!» 29 Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». 30 I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. 31 Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

Przygotowanie

  • W dzisiejszym fragmencie ewangelicznym dzieje się naprawdę dużo. Zmartwychwstały Jezus dwukrotnie objawia się swoim uczniom. Przekazuje im Ducha Świętego, w którego mocy będą mogli głosić Ewangelię i jednać świat z Bogiem. Natomiast Tomasz, mimo że początkowo nie przyjmuje świadectwa braci, gdy ostatecznie staje naprzeciwko żywego Jezusa, wprost wyznaje wiarę w Jego bóstwo. Wzbudzę w sobie pragnienie słuchania Słowa, poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi otworzyć się na zawarte w nim bogactwo.

Punkty do medytacji

  • Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami (w. 19a) Opowiadając o przybyciu Marii Magdaleny do grobu Jezusa po zakończonym szabacie, ewangelista podkreśla, że miało to miejsce wczesnym rankiem, „gdy jeszcze było ciemno” (J 20,1). Informacja ta symbolicznie obrazuje stan duszy uczennicy, która była zdruzgotana wydarzeniami ostatnich dni. Także dzisiejsza perykopa rozpoczyna się od stwierdzenia, że Jezus przychodzi do uczniów wieczorem, czyli po zmroku. Dodatkowo dowiadujemy się, że uczniowie w strachu przed Żydami zamknęli drzwi. Wejrzę na chwilę w moje wnętrze. Czy po upływie ośmiu dni od Niedzieli Zmartwychwstania, nadal nosze w sobie paschalną radość?
  • przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» (w. 19b) Zamknięta drzwi nie stanowią żadnej przeszkody dla Jezusa, którego ciało po zmartwychwstaniu nie jest już więcej poddane ograniczeniom przestrzeni czy czasu. Pierwsze słowa, jakie Zmartwychwstały wypowiada do uczniów – „Pokój wam!” (gr. eirene hymin, hebr. szalom), w rzeczywistości są przekazaniem eschatologicznego daru pokoju, który wcześniej zapowiadali starotestamentalni prorocy (por. Iz 52,7; por. 57,19). Umierając na krzyżu i powstając z martwych, Chrystus „zwyciężył świat” (16,33) i jego władcę (por. 12,31), a swoich uczniów uczynił „dziećmi Boga” (1,12). Dlatego wszelkie powody do strachu straciły swoją aktualność. Poprzez chrzest, który wszczepił mnie w Chrystusa, stałem się dzieckiem Boga. Moja wiara nie musi się opierać na lęku przed wiecznym potępieniem, lecz może wychodzić z obdarowania miłością Ojca. Czy jestem w stanie wskazać konkretne wydarzenia z ostatniego okresu mojego życia, w których szczególnie doświadczyłem Bożej miłości?
  • A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana (w. 20) Ciało Chrystusa nosi znaki odbytej męki, co oznacza, że jest tym samym ciałem, które umarło na krzyżu. Cierpienie i śmierć Syna Bożego nie były zatem czymś pozornym, co tylko podkreśla wielkość cudu, jakim jest Jego powstanie z martwych oraz rozmiar miłości do Ojca i każdego człowieka, która Nim kierowała. Przebite ręce i bok objawiają, że skutki ofiary krzyżowej są trwałe i nieodwołalne. Jak czytamy w 1 Liście św. Jana, Chrystus „jest ofiarą przebłagalnąza nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata” (1 J 2,2). Widząc Jezusa w Jego uwielbionym, ale i naznaczonym męką ciele, uczniowie wychodzą z toczącej ich beznadziei i odzyskują radość. Tym razem jest to radość, której nic nie będzie w stanie zniszczyć, jak sam Pan wcześniej zapowiedział: „Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać” (J 16,22). Czy widzę różnicę między radością a wesołkowatością? Czy potrafię nieść Chrystusową radość innym, zwłaszcza osobom cierpiącym fizycznie lub duchowo?
  • A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam (w. 21) Czwarta Ewangelia często ukazuje Jezusa jako posłanego przez Ojca. Celem owego posłania jest objawienie światu całej prawdy o Ojcu oraz dopełnienie planu zbawienia: „A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności” (12,45-46). Teraz, gdy wszystko się dokonało, Chrystus włącza uczniów w swoją misję. Od tego momentu będą oni przedłużeniem dzieła Ojca i Syna w świecie. Czy odkryłem już moje życiowe powołanie? W jaki sposób wpisuje się ono w powszechne powołanie chrześcijan do bycia świadkami Chrystusa w świecie?
  • Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane» (ww. 22-23) By uczniowie byli w stanie przyjąć i zrealizować powierzoną im misję, konieczne jest, by trwali w Chrystusie: „Trwajcie we Mnie, a Ja w was [będę trwać]. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie — jeśli nie trwa w winnym krzewie — tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie” (por. 15,4-5). Gwarantem trwania w Panu będzie Duch Święty, którego teraz otrzymują (por. Dz 2,1-4.33). To właśnie trzecia Osoba Trójcy Świętej sprawi, że uczniowie w pełni pojmą naukę Jezusa oraz będą według niej żyć. On także sprawi, że dar miłosierdzia w postaci dopuszczenia grzechów za pośrednictwem uczniów będzie skutecznie przekazywany światu. Czy żyję w otwartości na Ducha Świętego? Czy uczę się rozpoznać pochodzące od Niego natchnienia?
  • A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» (w. 26) Po upływie ośmiu dni scena się powtarza. Jezus ponownie staje pośrodku zgromadzonych uczniów. Tym razem jednak ewangelista nie wspominana ani o panującym na zewnątrz mroku, ani o drzwiach zamkniętych w obawie przed Żydami. Wylanie Ducha Świętego, które miało miejsce podczas pierwszego spotkania zaczyna przynosić pierwsze owoce. W sercach uczniów nie ma już strachu. Pan po raz trzeci przekazuje im dar pokoju. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że jako posłany przez Jezusa, ja także mam nieść światu pokój?
  • Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!» (ww. 27-28) Jezus wie, że serce Tomasza, mimo świadectwa braci, w dalszym ciągu przepełniają wątpliwości. Dlatego zwraca się bezpośrednio do niego, dając mu możliwość dotknięcia swoich ran. Efekt jest taki, że uczeń nie tylko zaczyna wierzyć, lecz na dodatek wypowiada słowa, które są najdonioślejszym wyznaniem wiary w Jezus w Czwartej Ewangelii – „Pan (gr. kyrios) mój i Bóg (gr. theos) mój”. Wypowiedź Tomasza wpisuje się w wiele starotestamentalnych fragmentów, gdzie bezpośrednim adresatem słów wychodzących z ust człowieka jest sam Bóg, na przykład: „Przebudź się, wystąp w obronie mego prawa, w mojej sprawie, mój Boże i Panie!” (Ps 35,23). Tomasz nie ma już więcej wątpliwości, stający przez nim Jezus jest Bogiem! Czy prawdziwie wierzę, że Jezus jest Bogiem? Jakie fakty z mojego życia to potwierdzają?
  • Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli (w. 29) Jako że w najstarszych greckich manuskryptach zawierających tekst Czwartej Ewangelii brakuje znaków przystankowych, pytanie Jezusa można przetłumaczyć także jako twierdzenie: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś”. Wypowiedź Pana nie byłaby zatem rodzajem nagany, lecz stwierdzeniem faktu. Jakby nie było, słowa padają chwilę później, podkreślają wartość wiary, która nie opiera się na takim samym doświadczeniu Zmartwychwstałego, jakie dane było pierwszym uczniom. Jezus wydaje się wybiegać w przyszłość i mówić o kolejnych pokoleniach chrześcijan, których wiara będzie opierać się na apostolskim świadectwie. Błogosławieństwo, które będzie udziałem tych, którzy przyjmą głoszoną przez apostołów Ewangelię o zmartwychwstałym Chrystusie, będzie polegać na tym, iż mimo że nie będą mogli za ziemskiego życia stanąć przed Nim twarzą w twarz, poprzez wiarę doświadczą skutków Jego obecności w Słowie, sakramentach i wspólnocie Kościoła. Na czym opiera się moja wiara? Czy potrafiłbym opowiedzieć o niej „przypadkowo” spotkanej osobie?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu: „Jezu, mój Panie i Boże, uwalniaj moje serce od lęku, uczyń mnie świadkiem Twojej miłości”.