Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli

(fot. Jasper Boer, unsplash.com)

Piątek, 3 lipca, Święto św. Tomasza Apostoła

J 20,24-29

24 Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. 25 Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę». 26 A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» 27 Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». 28 Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!» 29 Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

W perykopie poprzedzającej dzisiejszy fragment, Jan Ewangelista opowiada o ukazaniu się zmartwychwstałego Jezusa apostołom, zamkniętym w wieczerniku w obawie przed Żydami (por. J 20,19-23). W czasie tego spotkania Pan przekazuje im posłannictwo wcześniej otrzymane od Ojca oraz władzę odpuszczania grzechów: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (20,22-23). W ten sposób dzieło zbawienia, zamierzone przez Ojca i dokonane przez Syna, zostaje przekazane uczniowskiej wspólnocie wiary, która stanie się fundamentem Kościoła.  

W wieczerniku brakowało jednak jednego z apostołów: „Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus” (20,24). Podobnie jak wcześniej Maria Magdalena (por. 20,18), tak teraz uczniowie, którzy doświadczyli spotkania ze Zmartwychwstałym, zaświadczają wobec niego: „Widzieliśmy Pana!” (20,25). Tomasz jednak nie chce przyjąć ich świadectwa; by uwierzyć, potrzebuje namacalnego dowodu: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę” (20,25).

Po ośmiu dniach uczniowie, tym razem i Tomasz, ponownie są razem. Podobnie jak tydzień wcześniej, drzwi do pomieszczenia są zamknięte, lecz tym razem Jan nie wspomina o lęku grona apostolskiego. Duch Święty, którego otrzymali od zmartwychwstałego Jezusa oczyścił ich serca ze strachu. Jak to było za pierwszym razem, Pan pojawia się pośród nich i ponownie przekazuje dar pokoju: „Pokój wam!” (20,26). Następnie zwraca się bezpośrednio do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym” (20,27). Pan wie dokładnie, co kryje się w sercu apostoła, a wypowiedziane przez Niego słowa nawiązują do wcześniejszej jego wypowiedzi o namacalnym dowodzie zmartwychwstania. Jezus pokazuje zatem mu swoje rany, a nawet pozwala ich dotknąć, by doprowadzić go do wiary. Rzeczywiście, ujrzawszy rany zmartwychwstałego Jezusa, Tomasz wyznaje z wiarą: „Pan mój i Bóg mój!” (20,28). Dokonane przez niego zestawienie dwóch tytułów – „Pan” (gr. kyrios) i „Bóg” (gr. theos) – przywołuje starotestamentalne określenia Boga Jedynego, np. „Słuchaj, Izraelu, Pan [hebr. Adonai] jest naszym Bogiem [hebr. Elohenu]” (Pwt 6,4); „Przebudź się, wystąp w obronie mego prawa, w mojej sprawie, mój Boże i Panie [hebr. Elohai we-Adonai]!” (Ps 35,23). Tomasz zatem identyfikuje Jezusa z samym Bogiem Izraela, YHWH.

W Prologu do swej Ewangelii Jan pisze: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo” (J 1,1). W czasie Ostatniej Wieczerzy, odnosząc się do nadchodzącej męki, śmierci i zmartwychwstania, Jezus prosi Ojca: „A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie wpierw, zanim świat powstał” (17,5). Niezwykle ważne jest dostrzeżenie, że pojawiające się u Jana „uwielbienie/otoczenie chwałą” Syna przez Ojca nie oznacza zwykłego powrotu do poprzedniej chwały, jaką miało Słowo przed stworzeniem świata, ponieważ „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (1,14). Uwielbienie Jezusa w godzinie Jego Paschy jest uwielbieniem Jego człowieczeństwa. Pełne Boskiej chwały człowieczeństwo zmartwychwstałego Pana zapewnia Jego uczniom, którzy przez wiarę uczestniczą w Jego zmartwychwstaniu, wejście do domu Ojca: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele” (14,2). Tomasz wyznaje swoją wiarę w Jezusa jako Pana i Boga, ponieważ w ranach Jego uwielbionego ciała dostrzega znak ujawniający Jego boskość.

Wypowiadając błogosławieństwo: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (20,29), Jezus przenosi uwagę na przyszłe pokolenia wierzących, którzy nie będą mogli spotkać Go w Jego uwielbionym ciele. Jednak ich wiara w Jezusowe zmartwychwstanie jest możliwa dzięki świadectwu, jakie pozostawią apostołowie, naoczni świadkowie paschalnych wydarzeń. Opisując śmierć Jezusa, autor Czwartej Ewangelii dopowiada: „Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli” (19,35). Zaś kończąc swoje dzieło stwierdza: „Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach, i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe” (21,24). Sam Jezus w wieczerniku wstawia się za kolejnymi pokoleniami Jego uczniów, których wiara będzie się opierać na apostolskim świadectwie: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie” (17,20).

Czy wierzę w zmartwychwstanie Jezusa? Czy wierzę, że ja także po śmierci zmartwychwstanę? Czy mam świadomość, że moja wiara potrzebuje Kościoła, wspólnoty uczniów Zmartwychwstałego?

Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych

Życie (fot. Studio Dekorasyon, unsplash.com)

Środa, 3 czerwca, wspomnienie św. Karola Lwangi i Towarzyszy

Mk 12,18-27

18 Potem przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i pytali Go w ten sposób: 19 «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat pojmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu. 20 Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę, a umierając, nie zostawił potomstwa. 21 Drugi ją pojął za żonę i też zmarł bez potomstwa; tak samo trzeci. 22 I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa. W końcu po wszystkich umarła także kobieta. 23 Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę». 24 Jezus im rzekł: «Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? 25 Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. 26 Co się zaś tyczy umarłych, że zmartwychwstaną, to czy nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa o krzewie, jak Bóg powiedział do niego: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba? 27 Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie».

Saduceusze, podobnie jak faryzeusze i zwolennicy Heroda we wczorajszej Ewangelii (por. Mk 12,13-17), przychodzą do Jezusa z pytaniem, które ma Go skompromitować w oczach świadków rozmowy. Jak pisze Marek, Żydzi należący do tego ugrupowania odrzucali wiarę w zmartwychwstanie. Uważali, że dusza umiera wraz z ciałem. Dlatego przepytując Jezusa, saduceusze stawiają sobie za cel sprowadzić do absurdu Jego naukę o życiu wiecznym.

Postawione przez siebie pytanie opierają na hipotetycznym przypadku kobiety, która kolejno była żoną siedmiu braci. Odwołują się przy tym do Tory. W Księdze Powtórzonego Prawa znajduje się passus, który określany jest mianem „prawa lewiratu” (łac. levir, „szwagier”): „Jeśli bracia będą mieszkać wspólnie i jeden z nich umrze, a nie będzie miał syna, nie wyjdzie żona zmarłego za mąż za kogoś obcego, spoza rodziny, lecz szwagier jej zbliży się do niej, weźmie ją sobie za żonę, dopełniając obowiązku lewiratu. A najstarszemu synowi, którego ona urodzi, nadadzą imię zmarłego brata, by nie zaginęło jego imię w Izraelu” (Pwt 25,5-6). W fikcyjnym scenariuszu saduceuszy każdy z siedmiu braci poślubia tę samą kobietę, a następnie umiera, nie pozostawiając potomków. Ostatecznie kobieta również umiera. W tym miejscu pojawia się pytanie: „Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę” (Mk 12,23). Najwyraźniej saduceusze uważają, że postawili Jezusa przed nierozwiązywalnym dylematem. Niemożliwe jest przecież, by jedna kobieta była jednocześnie żona siedmiu mężczyzn!

Jezus odpowiada w sposób typowy dla żydowskich nauczycieli, zadając pytanie: „Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej?” (12,24). W słowach tych wyraźnie stwierdza, że saduceusze tkwią w błędzie z dwóch powodów: nie rozumieją ani Pism, ani mocy Bożej. W kolejnych wypowiedziach Pan rozwija te dwa punkty w odwrotnej kolejności.

Saduceusze nie rozumieją „mocy Bożej”, ponieważ nie wiedzą, że Bóg jest w stanie nie tylko przywrócić umarłych do życia, ale także dać im zupełnie nowe, przemienione życie: „Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie” (12,25). Rozumowanie adwersarzy Jezusa wychodzi z błędnej przesłanki, że zmartwychwstanie będzie prostą kontynuacją ziemskiego życia, swojego rodzaju reanimacją zwłok. Tymczasem będzie niewyobrażalnie różnić się od znanego nam życia ziemskiego. Jezus używa aktywnych i pasywnych form czasownika gameo („żenić się”, wychodzić za mąż), sugerując, że zmartwychwstali ludzie nadal będą mężczyznami i kobietami. Jednak zróżnicowanie płciowe nie będzie już powiązane z małżeństwem, ani z rodzeniem dzieci, ponieważ ziemskie małżeństwo spełni swój cel. Po zmartwychwstaniu ludzie „będą jak aniołowie w niebie”. Podobieństwo do aniołów nie oznacza, że będą bezcielesnymi duchami, lecz że ich egzystencja będzie polegać na chwalebnym i wiecznym przebywaniem z Bogiem. Za pomocą tej odpowiedzi Jezus potwierdza kilka prawd odrzucanych przez saduceuszy: życie po śmierci, zmartwychwstanie ciała i istnienie aniołów.

Saduceusze nie rozumieją „Pisma”. Nie chodzi o to, że nie znają tekstów świętych. Niektórzy z nich mogli recytować Torę z pamięci (w odróżnieniu od innych żydowskich grup tamtego czasu uznawali tylko pięć ksiąg Mojżeszowych, odrzucając m.in. księgi prorockie). Problem polegał na tym, że saduceusze nie rozumieją Boga, który na kartach świętych ksiąg przemawia. Nie pojmują sensu słów, które Bóg wypowiedział do Mojżesza, objawiając mu się w płonącym krzewie: „Co się zaś tyczy umarłych, że zmartwychwstaną, to czy nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa o krzewie, jak Bóg powiedział do niego: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba?” (12,26; por. Wj 3,1-6). Bóg może być czyimś Bogiem tylko wtedy, gdy ten ktoś żyje: „Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych” (Mk 12,27). Bóg nie mógłby objawić, że jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, gdyby nie był ich opiekunem i obrońcą, co obejmuje także ocalenie przed śmiercią w jej najgłębszym znaczeniu, jakim jest wieczne oddzielenie człowieka od Niego. Więcej, ponieważ według zamysłu Stwórcy ludzie żyją w ciele, zbawienie od śmierci musi konsekwentnie obejmować także ciało. W tekstach biblijnych ciało nie jest tylko „składnikiem” osoby, ale „stanowi osobę” jako widzialny przejaw życia. Bycie żywym oznacza istnieć jako cała osoba – ciało i dusza. Rozumowanie Jezusa jest głębokie i różni się od logiki, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Jego argument opiera się na niewyobrażalnej trosce i miłości, do których Bóg się zobowiązał, stając się naszym Bogiem.

Czy dociekam sensu słów zawartych w Piśmie Świętym? Czy wierzę, że moja śmierć nie będzie końcem mojego istnienia, gdyż Bóg wskrzesi mnie z martwych?

Znowu jednak was zobaczę i rozraduje się serce wasze

Grob Pański, miejsce złożenia ciała Chrystusa (fot. R.P.)

Piątek, 22 maja

J 16,20-23a

20 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość. 21 Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu — z powodu radości, że się człowiek na świat narodził. 22 Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. 23 W owym zaś dniu o nic nie będziecie Mnie pytać.

Dzisiejsze czytanie ewangeliczne rozpoczyna się powtarzając końcowe zdanie czytania wczorajszego (J 16,16-20). Jezus, by wyjaśnić zdezorientowanym uczniom kontrast między „chwilami” dzielącymi ich od Jego odejścia i ponownego pojawienia, posługuje się kontrastem między smutkiem i radością: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość” (16,20).

W dalszej części wyjaśnienia Pan posługuje się obrazem brzemiennej kobiety: „Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu — z powodu radości, że się człowiek na świat narodził” (16,21). Motyw kobiety oczekującej dziecka w Biblii pojawia się w tekstach mówiących o cierpieniu wierzących, które poprzedza nadejścia dnia zbawienia. W Księdze Izajasza przeżywający ucisk Izraelici wołają: „Panie, w ucisku szukaliśmy Ciebie, słaliśmy modły półgłosem, kiedy Ty chłostałeś. Jak brzemienna bliska chwili rodzenia wije się, krzyczy w bólach porodu, takimi staliśmy się przed Tobą, o Panie!” (Iz 26:16-17). Natomiast w Ewangelii Marka, zapowiadając zburzenie Jerozolimy, Jezus mówi: „Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni. A módlcie się, żeby nie wypadło to w zimie. Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od początku stworzenia, którego Bóg dokonał, aż do dni obecnych i nigdy nie będzie” (Mk 13,17-19). Zatem jak kobieta w trakcie porodu „doznaje smutku”, tak teraz apostołowie „doznają smutku” z powodu zbliżającej się śmierci Jezusa (w obu przypadkach w greckim tekście pojawia się wyrażenie lype ehei, dosł. „mieć cierpienie”). Kiedy jednak dziecko przyjdzie na świat, matka nie pamięta o bólach porodu, gdyż raduje się, że może trzymać dziecko w ramionach. Podobnie smutek uczniów przeminie, a w jego miejscu pojawi się radość ze spotkania ze Zmartwychwstałym. Powodem radości matki jest nowe życie, zaś radość apostołów będzie wypływać z doświadczenia życia niebieskiego, którego nic i nikt nie będzie mógł im odebrać (por. J 15,11).

Zmartwychwstanie i wywyższenie Jezusa zainauguruje nowy stan rzeczy: „W owym zaś dniu o nic nie będziecie Mnie pytać” (16,23). Wyrażenie „w owym zaś dniu” odnosi się nie tylko do tego konkretnego dnia, kiedy w powstaniu z martwych Syna Bożego zostanie pokonana śmierć, lecz do całego popaschalnego czasu Kościoła (por. 14,19-20). Uczniowie i ci, którzy dzięki ich świadectwu uwierzą w Chrystusa, będą mogli doświadczać nadprzyrodzonej komunii z Ojcem, Synem i Duchem Świętym oraz poznania, które nie będzie rodziło kolejnych pytań. W trakcie rozmowy w Wieczerniku apostołowie zadali Jezusowi całą serię pytań dotyczących przekazywanego im objawienia oraz powrotu Syna do Ojca (por. 13,36; 14,5.8.22; 16,17-18). Po zmartwychwstaniu nie będą Go więcej „przesłuchiwać”, ponieważ przez działanie Ducha Świętego w pełni Go poznają i zrozumieją znaczenie krzyża (por. 16,13).

Jak przeżywam chwile smutku? Czy rozeznaje moje stany ducha? Czy nie zamykam się w moim bólu? Czy wierzę Jezusowi, kiedy mówi, że spotkanie z Nim jest źródłem radości, której nikt mi nie odbierze?