Ojcze, nadeszła godzina (J 17,1-11a)

Przygotowanie

  • Na koniec mowy pożegnalnej Jezus kieruje swoje słowa ku Ojcu. Po raz kolejny w Ewangelii Jana na pierwszy plan wychodzi temat łączącej Ich komunii. Dzięki tej przedwiecznej więzi, Syn do końca wypełni zbawczy plan Ojca. Zaś nadejście godziny Jego męki oznacza najpełniejsze objawienie się chwały Obydwu. Duchu Święty, otwórz przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: «Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś (ww. 1-2) W pierwszych słowach Modlitwy Arcykapłańskiej Jezus, podnosząc oczy „ku niebu” (gr. eis ton uranon), czyli zwracając się bezpośrednio do Ojca, rozpoznaje nadejście „godziny” (gr. he hora). W Ewangelii Jana to ostatnie określenie oznacza moment Jego męki, która będzie wiązać się z ogromnym cierpieniem, lecz przede wszystkim w pełni objawi Jego mesjańską i boską tożsamość. Prośba o wzajemne „otoczenie się chwałą” (gr. doksadzo) przez Ojca i Syna nawiązuje do głębokiej i nierozerwalnej jedność Osób Boskich w dziele odkupienia człowieka. Pan podkreśla, że otrzymał od Ojca powszechną „władzę” (gr. he eksusia) nad każdym człowiekiem. Celem owej władzy jest obdarzenie „życiem wiecznym” (gr. dzoen aionion) wszystkich, którzy uwierzą. Spróbuję uświadomić sobie, że władza Jezusa nade mną w niczym mi nie zagraża. Jest wręcz przeciwnie, powierzając Mu siebie, otwieram się na obietnicę życia wiecznego.
  • Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie wpierw, zanim świat powstał (ww. 4-5) Cała ziemska misja Jezusa jest niczym innym jak wypełnieniem „dzieła” (gr. to ergon), które zostało Mu zlecone przez Ojca. Bezwarunkowe posłuszeństwo, które swój punkt kulminacyjny osiągnie w zbliżającej się ofierze krzyżowej, nie tylko uwielbi Ojca, lecz również stanie się przyczynkiem do uwielbienia Syna. Pan nawiązuje w tym miejscu do swojej boskiej preegzystencji, przypominając, że dzielił z Ojcem nieskończony majestat jeszcze przed stworzeniem świata. Triumfalne zwieńczenie dzieła odkupienia stanie się zatem powrotem Jezusa, wraz z Jego uwielbionym człowieczeństwem, do wiecznej, wewnątrztrynitarnej jedności. Prawdziwa chwała nie opiera się na doczesnym sukcesie, lecz na całkowitym oddaniu się Ojcu i pokornej realizacji Jego planu. Spojrzę na ostatnie tygodnie mojego życia. Na ile w tym czasie otworzyłem się na Boże prowadzenie? W jakim stopniu pozwoliłem, by w mojej codzienności objawiła się chwała Ojca i Syna?
  • Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś (w. 8) Jezus potwierdza, że wiernie przekazał swoim uczniom „słowa” (gr. ta hremata), które otrzymał od Ojca. Uczniowie zaś nie tylko je usłyszeli, ale i w pełni „przyjęli” (gr. elabon), pozwalając, by objawiona prawda dogłębnie przeniknęła ich serca. Skutkiem tego otwarcia jest ich osobista relacja ze Zbawicielem i całkowita pewność, że prawdziwie wyszedł On od Boga, dzieląc Jego naturę. Patrząc z innej strony, wiara uczniów osiąga swój szczyt w chwili uznania, że Jezus prawdziwie jest Bożym Pomazańcem, czyli całym sobą wyraża wolę Stwórcy. Przekonanie to od samego początku będzie fundamentem Kościoła, wspólnoty niosącej uniwersalny dar zbawienia poprzez wieki. Czy mam świadomość, że przyjęcie Jezusowej nauki nie polega jedynie na intelektualnym wysiłku, lecz przede wszystkim na zgodzie, by więź z boskim Nauczycielem stała się fundamentem, na którym mogę oprzeć swoją codzienność?
  • Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi (w. 9) W obliczu zbliżających się wydarzeń paschalnych i mającego nastąpić po nich powrotu do Ojca, Jezus wstawia się u Ojca za swoimi uczniami. Wyklucza ze swej prośby „świat” (gr. ho kosmos), który w Czwartej Ewangelii symbolizuje tę część ludzkości, która jest wrogo nastawiona do Boga, świadomie przeciw Niemu się buntując. Owa selekcja nie jest przejawem braku miłosierdzia, lecz absolutną koniecznością duchowego zabezpieczenia rodzącego się Kościoła w obliczu nadchodzących prześladowań. Uczniowie bowiem stanowią wyłączną własność Ojca, który w swojej suwerennej decyzji powierzył ich zbawczej misji Syna. Idąc za Jezusem, realizuje swoją najgłębszą tożsamość, czyli tożsamość dziecka Bożego. Dzięki wierze, mimo że żyję w świecie, staję się szczególną własnością Boga. Czy pamiętam o tym, zwłaszcza w chwilach kryzysu i odrzucenia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, oddaje Ci moje życie, prowadź mnie ku Ojcu”.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście (Mt 11,25-30)

Przygotowanie

  • Jezus wysławia swojego Ojca za objawienie przyjęte przez prostaczków. Zachęca także wszystkich, którzy w swoim życiu doświadczają duchowego utrudzenia, by przyszli do Niego, gdyż tylko On jest w stanie dać im pokrzepienie. W chwili ciszy otworzę się na obecność Ducha Świętego i Jego pomoc w przyjęciu dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie (ww. 25-26) Chwilę wcześniej Jezus odniósł się do braku pokuty i nawrócenia pośród mieszkańców Korozain, Betsaidy i Kafarnaum, czyli tych miejscowości, które najczęściej odwiedzał w trakcie swych wędrówek po Galilei (por. Mt 11,20-24). Mimo że byli oni świadkami wielu Jego znaków i często mogli słuchać Jego nauki, wielu z nich w dalszym ciągu trwało w swoich błędnych przekonaniach i postawach. Są jednak i tacy, którzy przyjęli Jezusowe nauczanie. To za nich teraz Jezus uwielbia swego Ojca. Paradoksalnie to nie „mądrzy” (gr. sofos – dosł. „roztropny, doświadczony, mądry”) i „roztropni” (gr. synetos – „roztropny, bystry, pojętny”), ale „prostaczkowie” (gr. nepios – „prosty, prostoduszny, dziecinny”) byli w stanie otworzyć się na tajemnicę królestwa Bożego objawioną przez Jezusa. Mądrzy i roztropni, polegając wyłącznie na własnym intelekcie, pogubili się w gąszczu wiedzy i spekulacji. Natomiast prostaczkowie, będąc ludźmi o otwartych sercach, pełnych szczerej i dziecięcej ufności, Mu uwierzyli. Tylko ktoś, kto jest świadomy swoich ograniczeń i w prostocie staje przed Bogiem, jest w stanie przyjąć Dobrą Nowinę. Czy mam świadomość, że autentyczna wiara opiera się na osobistym doświadczeniu obecności i miłości Boga?
  • Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić (w. 27) Jezus rozwija temat relacji łączącej Go z Ojcem. Jako Syn ma władzę nad światem, która wyraża się na różne sposoby: nauczanie doskonalsze od Mojżeszowego (por. Mt 5,21-46), uzdrawianie chorób i wyrzucanie złych duchów (por. 4,23; 8,3.13-17) oraz odpuszczanie grzechów (por. 9,1-8). Ponadto w szczególnej relacji łączącej Jezusa z Ojcem znajduje się źródło prawdy zawartej w Jego nauczaniu. Przy zachowaniu odrębności Osób, Syn najpełniej objawia Ojca, a Ojciec Syna. Podobną wypowiedź znajdujemy w Czwartej Ewangelii: „Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14,9; por. 14,10-11). Kto chce poznać Ojca, przede wszystkim powinien poznać Syna, historię Jego ziemskiego życia, głoszoną przez Niego naukę, czy wreszcie paschalne misterium. Owo poznanie zakłada nie tylko nabycie odpowiedniej wiedzy, lecz dodatkowo skonfrontowanie z nią swego życia. Ostatecznie chodzi bowiem o życiodajną relację, więź, której można doświadczać na drodze wiary. Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej poznać Jezusa? W jakim stopniu moja wiedza o Nim przekłada się pogłębienie łączącej mnie z Nim relacji?
  • Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (w. 28) Uwielbiwszy Ojca, Jezus zwraca się do osób, które doświadczyły trudu i obciążenia. Kontekst Mateuszowej Ewangelii podpowiada, że chodzi o tych Żydów, którzy doświadczali zmagania się z wysokimi wymaganiami stawianymi przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy. O działalności tych ostatnich Pan później powie, że „wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona” (Mt 23,4). Utrudzeni i obciążeni Żydzi mogą przyjść do Jezusa, czyli związać z Nim swoje życie. Nie są już więcej zdani jedynie na posłuszeństwo ludzkim interpretacjom Bożej woli, ale są zaproszeni, by wejść w relację z Tym, który jest jej ucieleśnieniem. Jezusowa obietnica pokrzepienia dotyczy nie tylko odpoczynku w wieczności. Idący za Nim już za ziemskiego życia mogą doświadczyć komunii z Bogiem, której owocem jest prawdziwy pokój serca. Co dzisiaj jest moim największym obciążeniem? W jakich przestrzeniach mojego życia w dalszym ciągu brakuje pokoju? Opowiem o tym Jezusowi.
  • Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie» (ww. 29-30) Kolejne dwa wersety są rozwinięciem wersetu poprzedzającego. Jarzmo stanowiło rodzaj uprzęży, jaką nakładano na bydło, by wykorzystać jego siłę w celu przewiezienia ciężkich towarów. W tradycji biblijnej „jarzmo” (gr. dzygos) stanowiło metaforę odnoszącą się do religijnych pouczeń. Prawo Mojżeszowe w interpretacji uczonych w Piśmie i faryzeuszy stało się źródłem utrudzenia i obciążenia. Mówiąc do Żydów, by wzięli na siebie Jego jarzmo, Jezus bynajmniej nie odrzuca Prawa, lecz zachęca, by zaczęli żyć według Jego interpretacji poszczególnych przykazań (por. 5,17-20). Ponieważ Pan jest „cichy” (gr. praus) i „pokornego serca” (gr. tapeinos te kardia), Jego interpretacja nie jest podporządkowana, jak to było w przypadku ówczesnych elit religijnych, budowaniu własnej chwały, lecz w czysty sposób wyraża wolę Boga. Jej poznanie i wypełnienie, niekiedy bywa obciążające, wymagające niemałego wysiłku, lecz ostatecznie daje nieprzemijające pocieszenie. Do czego Jezus dzisiaj mnie zachęca? Czy pójdę za Jego wezwaniem?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa modlitwy: „Panie Jezu, pomóż mi znaleźć w Tobie ukojenie dla mojej duszy”.

Kim On jest właściwie? (Mk 4,35-41)

Przygotowanie

  • W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Marka dużo się dzieje. Jezus wraz z uczniami opuszcza okolice Kafarnaum i przeprawia się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego. To co na początku mogło się wydawać zwykłą podróżą, w rzeczywistości stanie się próbą wiary uczniów. Zostaną oni także zmuszeni do zrewidowania swojego rozumienia tożsamości Nauczyciela, który na ich oczach objawi boska moc nad żywiołami natury. Duchu Święty, przyjdź i wypełnij moje serce, uzdolnij mnie do wejścia w tajemnicę Słowa.  

Punkty do medytacji

  • Owego dnia, gdy zapadł wieczór, rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim (ww. 35-36) Ewangelista Marek precyzyjnie osadza opisywane wydarzenie w czasie, wskazując na „wieczór” (gr. he opsia) tego samego dnia, w którym Jezus nauczał w przypowieściach. Od strony symbolicznej zapadający zmrok symbolizuje wejście w strefę niepewności i zagrożenia, co jest zapowiedzią nadchodzącej próby wiary uczniów. Decyzja o przeprawie na „drugą stronę” (gr. eis to peran), czyli na wschodnie obrzeża Jeziora Galilejskiego, oznacza opuszczenie terenu stricte żydowskiego i otwarcie Jezusowej działalności na teren pogański (por. Mk 5,1; 6,45; 7,31; 8,13). Wyrażenie „przeprawmy się” (gr. dielthomen) sugeruje także głęboką wspólnotę losu Mistrza i uczniów. Wypłyniecie na głębię jest koniecznym etapem formacji, dzięki któremu towarzysze Jezusa będą mogli nauczyć się podążać za Nim nie tylko w świetle dnia. Sformułowanie, że zabrali Go „tak jak był” (gr. hos en en), wskazuje na brak przygotowań, pośpiech oraz zmęczenie Jezusa po całym dniu pracy. Ten ostatni szczegół objawia prawdę o Wcieleniu: Syn Boży w swojej ludzkiej naturze podlegał fizycznemu wyczerpaniu i ograniczeniom tak jak każdy człowiek. Łaska wiary, którą otrzymałem na chrzcie świętym, wymaga ciągłej weryfikacji i stawiania kolejnych kroków. Przyjemnie byłoby zatrzymać się w którymś momencie, by delektować się spokojem i w miarę ułożonym życiem. Tymczasem kroczenie za Jezusem oznacza wchodzenie w coraz to nowe przestrzenie, podejmowanie kolejnych wyzwań. Pośród nich okazuje się, czy i jak wierzę. W jaki sposób dbam o moją wiarę? Co zdecydowanie odrzucam pokusę „kanapowego” chrześcijaństwa i daję się prowadzić Panu?
  • A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała [wodą] (w. 37) Pojawienie się „gwałtownego wichru” (gr. lailaps megale anemu; dosł. „nawałnica wielka wiatru”) jest zjawiskiem typowym dla Jeziora Galilejskiego, położnego w niecce rowu jordańskiego, od wschodu i od zachodu otoczonego wzgórzami. W wyniku zderzających się nad taflą jeziora wilgotnych i suchych mas powietrza dosyć często dochodzi tutaj do nagłych i krótkotrwałych nawałnic. W dzisiejszej scenie zjawisko pogodowe jest na tyle gwałtowne, że uczniowie, z których część była przecież z zawodu rybakami i dobrze znała ten akwen, nie są w stanie wylewać wody wdzierającej się do wnętrza łodzi. W sensie duchowym burza na jeziorze symbolizuje siły chaosu i zła, które próbują zniszczyć wspólnotę zgromadzoną wokół Chrystusa. Tak było w czasie Jego publicznej działalności, tak również jest i dzisiaj. Kościół jako wspólnota poddawany jest kolejnym próbom: grzeszność jego członków, podziały między i we wspólnotach, ataki medialne… Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy patrzę na „fale” zalewające łódź Kościoła?
  • On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» (w. 38) Z opisem szalejącego żywiołu i narastającego zagrożenia mocno kontrastuje osoba Jezusa, który umęczony trudami dnia, śpi spokojnie w tylnej części łodzi „na wezgłowiu” (gr. epi to proskefalaion). Jego sen jest wyrazem głębokiego, synowskiego zaufania do Ojca. Przerażeni uczniowie budzą Mistrza, zwracając się do Niego niemal z wyrzutem: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”. Pytanie to sugeruje, iż uczniowie przypuszczają, że Jezus może coś zrobić z burzą, ale jednocześnie obawiają się, że jest obojętny na ich beznadziejną sytuację. Widzimy tutaj przykład dramatu ludzkiego serca, które w chwilach cierpienia często oskarża Boga o brak obecności i troski (por. Wj 14,10-11; Lb 14,3). Uczniowie jeszcze nie rozumieją, że sama obecność Jezusa na pokładzie jest gwarancją ich ocalenia. Przypomnę sobie trudne sytuacje, które do tej pory wydarzyły się w moim życiu. W jakim nastawieniu je przeżywałem? Czy potrafiłem wtedy ufnie powierzyć się Bożej opiece?
  • On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza (w. 39) Jezus wstaje i przejmuje kontrolę nad sytuacją. W tekście greckim użyty został czasownik diegeiro, który oznacza nie tyle zwykłe powstanie, lecz pełne godności uniesienie się, podkreślające autorytet postaci. W ten sposób Marek przygotowuje to, co następuje dalej. Jezus gromi wicher, co w tekście oryginalnym zostaje opisane za pomocą czasownika epitimao, używanego w scenach karcenia demonów (por. Mk 1,25; 3,12; 9,25; 10,48). Następnie Pan wydaje suwerenny, boski rozkaz: „Milcz, ucisz się!” (gr. siopa, pefimoso). W Starym Testamencie rozległe wody często postrzegane są jako symbol chaosu i siedlisko złych duchów (por. Hi 26,12-13; Ps 74,13-14; Iz 27,1). Jezus egzorcyzmuje nieprzychylne siły natury, posługując się tą samą władzą, z jaką wcześniej uwalniał ludzi z demonicznego zniewolenia. Efekt jest natychmiastowy. Wiatr ustaje i pojawia się „głęboka cisza” (gr. gelene megale). To ostatnie wyrażenie można przetłumaczyć jako „wielka cisza”. Na skutek słów Jezusa „wielka nawałnica” (w. 37) zostaje zastąpiona przez „wielką ciszę”. Po raz kolejny Ewangelia pokazuje mi, że słowo Jezusa ma moc. On nie musi się wysilać, nie musi szukać sprzymierzeńców, by wygrać w walce ze złem. Wystarczy, że otworzy usta. To samo Słowo spotykam na kartach Pisma Świętego. Ojcowie pustyni, żyjący Ewangelią 24/7, podkreślali, że teksty biblijne mają moc egzorcyzmowania. Warto, bym o tym pamiętał, zwłaszcza w chwilach zwątpienia czy pokusy.
  • Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» (w. 40) Po uciszeniu burzy mocą swojego słowa, Jezus zwraca się do uczniów, udzielając im reprymendy: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!”. Użyty w pytaniu przymiotnik deilos opisuje lękliwość i brak dowagi. Natomiast dosłowne tłumaczenie drugiego zdania brzmi: „Jeszcze nie macie wiary?”. Jezus przeciwstawia lęk wierze, sugerując, że ten pierwszy jest dowodem na brak zaufania w Bożą opiekę. Wiara bowiem to nie tylko intelektualne przekonanie, ale przede wszystkim zaufanie Bogu, które wyraża się odważnym działaniem w obliczu poważnych zagrożeń (por. Mk 5,34.36; 9,23-24; 10,52). W dzisiejszej scenie ewangelicznej uczniowie Jezusa raczej nie dają dobrego przykładu. Ale mogę na nich spojrzeć jak na swojego rodzaju lustro, w którym dostrzegam samego siebie. Łatwo jest mi powiedzieć „wierzę”, dużo trudniej jest zachować ufność do końca i wbrew wszystkiemu. Porozmawiam o tym z Chrystusem, opowiem Mu o moich kryzysach wiary.
  • Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» (w. 41) Ostatnie słowa Jezusa wywierają na uczniach wielkie wrażenie. Jak pisze ewangelista – „zlękli się bardzo” (gr. efobethesan fobon megan, dosł. „przestraszyli się strachem wielkim”). Przedstawiona tutaj bojaźń nie jest po prostu strachem (por. w. 40), lecz poczuciem wielkiego respektu, który jest reakcją człowieka na teofanię lub objawienie się Bożej mocy. W Starym Testamencie „bojaźń Pańska” jest wielokrotnie ukazywana jako „początek mądrości” (Hi 28,28; Ps 111,10; Prz 1,7; Syr 1,11-20). Narracja Ewangelii Marka bardzo mocno podkreśla stopniowe dojrzewanie uczniów do wiary w Jezusa jako Syna Bożego. Uciszenia burzy na Jeziorze Galilejskim jest dla nich okazją do postawienia kolejnego kroku na ścieżce uczniostwa. Stąd pytanie, które powtarzają między sobą: „Kim On jest…”. Uciszenie nawałnicy oraz słowa Jezusa sprawiły, że ich dotychczasowe wyobrażenia o Nim legły w gruzach. Fakt, że „nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne”, zmusza ich do postawienia pytania o boskość Nauczyciela. Bojaźń Pańska jest początkiem mądrości… Czy dzisiaj dostrzegam w Jezusie z Nazaretu Boga? Czy oznacza to, że oddaje Mu pierwsze, Bogu należne miejsce w moim życiu, w każdej relacji i w każym wydarzeniu?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, obdarz mnie łaską wytrwałej wiary, bym nie tracił nadziei i ufności w chwilach trudnych doświadczeń”.

Ja to ujrzałem i daję świadectwo (J 1,29-34)

Przygotowanie

  • Mimo że jesteśmy już w okresie zwykłym, liturgia słowa zabiera nas jeszcze na chwilę nad rzekę Jordan, gdzie dokonał się chrzest Jezusa. Tym razem jednak nie słuchamy typowej relacji z wydarzenia, jak u synoptyków, lecz z perspektywy Jana Chrzciciela patrzymy na jego najgłębszy sens. Wyciszę i uspokoję moje serce. Prosząc Ducha Świętego o prowadzenie, wejdę w modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Nazajutrz zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (w. 29) W Ewangeliach synoptycznych Jan Chrzciciel ukazany został przede wszystkim jako ostatni prorok Starego Testamentu, powracający Eliasz (por. Ml 3,23-24), który przygotowywał Naród Wybrany na nadejście Mesjasza. Synoptycy opowiadają również o jego czynnym zaangażowaniu w scenie zanurzenia Pana w wodach Jordanu. W Czwartej Ewangelii Prorok znad Jordanu pełni dodatkowo rolę świadka, wskazującego bezpośrednio na Jezusa z Nazaretu jako Pomazańca Bożego. Przypisuje Mu przy tym tytuł „Baranka Bożego” (gr. ho amnos tu theu), który nawiązuje zarówno do pierwszej Paschy (Wj 11-12), jak i Izajaszowego proroctwa o Słudze Pańskim (Iz 53). W noc wyjścia z Egiptu krew baranków paschalnych uchroniła pierworodnych w domach Izraelitów przed śmiercią. Natomiast Sługa Pański, niczym baranek na rzeź prowadzony, miał swoją śmiercią odkupić grzechy ludu. Jezus jest Barankiem Bożym, który gładzi „grzech świata” (gr. ten hamartian tu kosmu). Nie tylko bierze na siebie winę za grzechy pojedynczych ludzi i zanosi je na Golgotę, gdzie płaci za nie swoim życiem, ale również usuwa z ludzkich serc „system grzechu”, który zatruwał je od upadku pierwszych ludzi. Także moje grzechy zostały odkupione przez Jezusa. Nie tylko jednoczy mnie On ponownie z Ojcem, lecz również swoim słowem i łaską sakramentów zmienia mnie od wewnątrz. Mogę żyć nowym życiem. W chwili ciszy zatrzymam się nad ta prawdą i wzbudzę sobie dziękczynienie za dar zbawienia.
  • To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie (w. 30) Chrzciciel nawiązuje do swoich wcześniejszych wypowiedzi, gdy w prorockim uniesieniu nad Jordanem nawoływał do nawrócenia ze względu na zbliżającego się Mesjasza (por. J 1,15). W porządku ziemskim Jezus narodził się po Janie, jednakże Jego przyjście na świat jest w swej istocie wcieleniem się odwiecznego Słowa (gr. logos), które istniało u Boga, zanim jeszcze świat został stworzony (1,1-2). Wieczna preegzystencja Słowa i Jego boska tożsamość są źródłem wyjątkowej „godności”. W tekście greckim pojawia się tutaj sformułowanie emprosthen mou gegonen, które dosłownie można przetłumaczyć jako „stał się przede mną” lub „zajął miejsce na czele”. W starożytnych pochodach najważniejsza osoba szła na przedzie (gr. emprosthen). Chrzciciel zatem stwierdza, że choć Jezus pojawił się na scenie ziemskiej historii później, Jego duchowa i ontologiczna ranga sprawia, że w rzeczywistości to On prowadzi pochód dziejów. Historia mojego życia jest częścią wielkiej historii świata. Dlatego chociaż czasami może się wydawać, że otaczająca mnie rzeczywistość czy moje życie wewnętrzne są pełne chaosu, to jednak mogę być pewny, że w Chrystusie odnajdę sens i porządek. Czy pamiętam o tym na co dzień? Co obecnie jest moim największym chaosem? Opowiem o tym Jezusowi.
  • Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi» (w. 31) Prorocka działalność Jana Chrzciciela miała swój cel nadrzędny, którym było objawienie się Mesjasza. Jak podaje Ewangelia Łukasza, ich matki, Elżbieta i Maryja, były krewnymi (por. Łk 1,36). Znał on zatem wcześniej Jezusa jako człowieka, kuzyna, być może nawet jako kogoś sprawiedliwego, ale nie mógł wiedzieć, że to właśnie On jest Mesjaszem i Synem Bożym. Wiedzę tę otrzymał dopiero w momencie teofanii, która miała miejsce w trakcie zanurzenia Jezusa w wodach Jordanu. Aby Mesjasz mógł zostać wskazany Izraelowi, musiał pojawić się w konkretnym kontekście religijnym. Chrzest Jana gromadził tłumy i stworzył liturgiczną przestrzeń, w której Jezus mógł wejść w sferę publiczną. Przez 30 lat żył zwykłym życiem w Nazarecie. Zanurzenie w Jordanie jest momentem zdjęcia zasłony. Celem życia Jana było to jedno zadanie: zerwać zasłonę i pokazać światu Zbawiciela. Podobnie jest w moim przypadku. Jako chrześcijanin, uczeń Jezusa, jestem wezwany do tego, by być Jego świadkiem w moim otoczeniu. Czy pamiętam o tym w codziennym życiu? W jakim stopniu moje słowa, czyny i postawy ukazują Syna Bożego?
  • Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim (w. 32) Ewangelista wprowadza tu formę uroczystego zeznania, niczym w sadzie, podkreślając wagę naocznego doświadczenia Jana. Obraz „Ducha” (gr. to pneuma) zstępującego „jak gołębica” (gr. hos peristeran) symbolizuje łagodność, pokój i nowe stworzenie w Chrystusie. Ważnym elementem relacji jest to, że Duch nie tylko zstąpił, ale „spoczął” (gr. emeinen) na Jezusie na stałe. Oznacza to, że Pan posiada pełnię Ducha w sposób trwały, a nie tylko chwilowy, jak dawni prorocy. Moment namaszczenia Jezusa Duchem Świętym jest dla Jana niepodważalnym dowodem, że jest On Mesjaszem. Duch Święty nie tylko spoczywał na Jezusie, lecz również od samego początku jest obecny w Kościele, wspólnocie Nowego Przymierza. W Jego mocy głoszone jest słowo Boże, sprawowane są sakramenty, a Kościół staje się wspólnotą odkupionych grzeszników. Jakie wnioski z tego wypływają dla mnie? Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej otworzyć się na Trzecią Osobę Trójcy Świętej?
  • Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym” (w. 33) Jan powołuje się na bezpośrednie objawienie, które otrzymał od Boga. Zatem to nie on sam wymyślił formę swojej posługi, ale jego misja nad Jordanem była realizacją konkretnego zlecenia z nieba. Otrzymał on przy tym precyzyjny klucz rozpoznawczy: miał wypatrywać zstąpienia Ducha na konkretnego człowieka. Znak ten pozwolił mu bezbłędnie zidentyfikować Zbawiciela pośród wielu ludzi przyjmujących chrzest w Jordanie. Jan definiuje Jezusa jako Tego, który „chrzci Duchem Świętym” (gr. baptidzon en pneumati hagio). Podczas gdy chrzest Jana był znakiem pokuty, symbolizował skruchę, ale nie zmieniał natury człowieka, Duch Jezusa ma moc przemienić serce człowieka, zanurzając go w rzeczywistości Boga. Zapowiedź chrztu Duchem była marzeniem proroków (por. Ez 36,26-27; Jl 3,1). Oznaczała ona czasy, w których Prawo nie będzie już wyryte na kamiennych tablicach, ale Bóg wleje swojego Ducha w ludzkie serca. Na chrzcie świętym otrzymałem dar nowego życia. Bóg dotknął mojego serca, stwarzając je na nowo. Czy mam świadomość, że zbawienie nie zaczyna się wraz z „dobrymi uczynkami”, ale że jego źródłem jest wcześniejsze, intymne spotkanie z Bogiem w sanktuarium mojego serca?
  • Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym» (w. 34) Werset ten jest pieczęcią całego przesłania Jana Chrzciciela w czwartej Ewangelii. Użycie czasu przeszłego dokonanego „ujrzałem” (gr. heoraka) wskazuje na fakt historyczny i osobiste doświadczenie mistyczne proroka. Jan nie przedstawia teologicznych teorii, lecz opowiada o rzeczywistości, której dotknął własnymi zmysłami. Tytuł „Syn Boży” (gr. ho hyios to theu) stanowi wyznanie wiary, wskazujące na boską naturę Cieśli z Nazaretu. Podczas gdy w Ewangeliach synoptycznych to głos Boga z nieba mówi: „Ten/Tyś jest mój Syn” (Mt 3,17, Mk 1,11, Łk 3,22), w Czwartej Ewangelii głos milczy, a mówi człowiek. Jan Chrzciciel staje się ziemskim „rzecznikiem” Ojca, powtarzając to, co u synoptyków objawiło Niebo. Świadectwo Jana, ze względu na swój formalny kształt, jest niczym akt prawny, zobowiązującym słuchaczy do zajęcia stanowiska wobec Jezusa. A jaka będzie moje odpowiedź na świadectwo Proroka znad Jordanu?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, Synu Boży, posyłaj mi swojego Ducha, niech codziennie pomnaża we mnie owoce chrztu świętego”.

Ten jest mój Syn umiłowany (Mt 3,13-17)

Przygotowanie

  • Święto Chrztu Pańskiego wieńczy liturgiczny okres Narodzenia Pańskiego. Wejście Jezusa w wody Jordanu jest wyraźnym znakiem ostatecznego zaangażowania się Boga w naprawę sytuacji człowieka, który poprzez grzech zmierza ku śmierci. Syn Boży wybiera drogę pokory i uniżenia, która zawiedzie Go aż na krzyż. Wyciszę moje zmysły, przygotuję moje serce na słuchanie i przyjęcie Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest (w. 13) Jezus świadomie podejmuje długą podróż z Galilei nad Jordan, gdzie Jan Chrzciciel prowadzi swoja prorocką działalność. Świadczy to zarówno o Jego determinacji, jak i świadomości czasu łaski. Nie przychodzi jako sędzia czy nauczyciel, ale jako pokorny pielgrzym, pragnący włączyć się w zapoczątkowany przez Jana ruch pokutny. W ten sposób Pan wyraża swoją solidarność z grzesznikami, choć sam jest wolny od jakiegokolwiek grzechu. Wchodzi w tłum ludzi odpowiadających na Janowe wezwanie do nawrócenia, nie szukając dla siebie żadnych przywilejów ani wyróżnień. Uświadomię sobie, jak wielkim darem, również dla mnie, jest obecność Jezusa nad Jordanem. Ja także potrzebuję, by w trudnej prawdzie o moim grzechu rozbłysło światło nadziei zbawienia.
  • Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» (w. 14) Jan Chrzciciel, będąc pod natchnieniem Ducha Świętego, natychmiast rozpoznaje duchową wyższość Jezusa i nawet próbuje Go powstrzymać. Jego opór wynika z głębokiego poczucia własnej niegodności oraz świadomości, że to raczej on potrzebuje łaski od Zbawiciela. Prorok jest zszokowany odwróceniem ról, gdzie Najświętszy prosi o obmycie grzesznego sługę. Sytuacja ta dramatycznie ukazuje paradoks Wcielenia, w którym Bóg uniża się przed człowiekiem, by go podnieść. Syn Boży uniża się, by podnieść mnie ze śmierci mojego grzechu. Zatrzymam się na chwilę nad tą prawdą. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy o tym myślę?
  • Jezus mu odpowiedział: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił (w. 15) Jezus łagodnie, lecz stanowczo przełamuje opór Jana, wskazując na miejsce tej chwili w Bożym planie. Wyrażenie „wypełnić wszystko, co sprawiedliwe” (gr. plerosai pasan) oznacza całkowite posłuszeństwo woli Boga oraz realizację prorockich zapowiedzi. Syn Boży dobrowolnie wchodzi w rolę Sługi, aby uświęcić wody chrztu dla przyszłych pokoleń chrześcijan. Nie neguje swojej wyższości, ale tłumaczy, że teraz jest czas solidarności z grzesznym ludem, a nie czas chwały. Zgoda Jana jest aktem wiary, w którym odkłada on na bok własne rozumowanie, by w pełni zaufać Słowu Pana. Czy potrafię, podobnie jak Jan Chrzciciel, w pokorze przyjmować Boże prowadzenie, zwłaszcza gdy otwiera ono przede mną szersze, do tej pory mi nie znane horyzonty wiary?
  • A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego (w. 16) Jezus wychodzi z wody „natychmiast” (gr. euthys), co oznacza, że w przeciwieństwie do innych osób korzystających z posługi Jana, nie miał grzechów do wyznania. Otwarcie się niebios symbolizuje koniec czasu milczenia Boga. Zstąpienie „Ducha Bożego” (gr. to pneuma tu theu) jest namaszczenia Jezusa do Jego mesjańskiej misji. Obraz „gołębicy” (gr. peristera) nawiązuje do Ducha Bożego unoszącego się nad wodami przy stworzeniu świata (por. Rdz 1,2), zwiastując nowe stworzenie w Chrystusie. Jezus przyszedł na świat, by usunąć ze mnie „starego człowieka” i stworzyć mnie na nowo. Czy jestem na to gotowy? Jakie ziemskie przywiązania nie pozwalają mi jeszcze żyć pełnią życia objawionego przez Pana?
  • A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie» (w. 17) Głos z nieba należy do Boga Ojca, który publicznie i uroczyście przedstawia światu swojego Syna. Stwierdzenie „Ten jest mój Syn umiłowany” (gr. ho hyios mu ho agapetos) jest formą legitymizacji misji Jezusa i potwierdzeniem Jego bóstwa. Słowa te łączą w sobie Psalm 2 (Ps 2,7) z pieśnią o Cierpiącym Słudze z proroka Izajasza (Iz 42,1). Bóg Ojciec wyraża swoje upodobanie, czyli pełną akceptację drogi pokory i ofiary, którą Jezus wybrał wchodząc do Jordanu. Jezus z Nazaretu jest umiłowanym Synem Boga. W Nim ja także mogę doświadczyć ojcowskiej miłości Najwyższego. Co dzisiaj mogę zrobić, żeby jeszcze bardziej zjednoczyć się z Chrystusem, a tym samym wejść w głębszą komunię z Ojcem?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, dziękuję Ci za nowe życie, które otrzymałem na chrzcie świętym. Posyłaj mi swojego Ducha, bym pomógł mi żyć łaską sakramentu i coraz bardziej stawać się w Tobie umiłowanym dzieckiem Ojca”.