W Niedzielę Zesłania Ducha Świętego pochylamy się nad fragmentem Ewangelii wg św. Jana, który opisuje pierwsze spotkanie zmartwychwstałego Chrystusa z uczniami w Wieczerniku (J 20,19-23). Z komentarza do powyższej perykopy dowiemy się między innymi:
Dlaczego apostołowie ukrywali się za zamkniętymi drzwiami?
Gdzie możemy szukać pocieszenia w chwilach lęku i kryzysu?
Jaki jest sens Jezusowych słów „Pokój wam”?
W jaki sposób Duch Święty nieustannie działa w Kościele?
36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. 37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».
Przygotowanie
Modlimy się dzisiaj krótkim, ale jakże ważnym fragmentem Ewangelii Łukasza. Nauczając na równinie, Jezus kontynuuje temat miłości bliźniego, wskazuje, że bardzo ważnym jej wymiarem jest miłosierdzie. Wezwę pomocy Ducha Świętego, bym mógł uważnie wsłuchać się w słowa mojego Mistrza.
Punkty do medytacji
Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (w. 36) Wcześniej Jezus, rozwijając starotestamentalne przykazanie miłości bliźniego (por. Kpł 19,18), wezwał uczniów do miłości nieprzyjaciół (por. Łk 6,27.35). Teraz dopowiada, że miarą i wzorem tej miłości ma być miłosierna miłość okazywana przez Ojca niebieskiego. W tle Jezusowej wypowiedzi można dostrzec starotestamentalny nakaz naśladowania świętości Boga: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan Bóg wasz!” (Kpł 19,2) oraz samoobjawienie się Jahwe jako Boga miłosiernego: „Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność” (Wj 34,6). Miłosierdzie rozumiane jako przymiot Boga wielokrotnie powraca w Łukaszowej Ewangelii, na przykład w przypowieść o synu marnotrawnym (por. Łk 15,11-32). Zatrzymam się na chwilę nad prawdą o Bożym miłosierdziu. Spróbuję przez jej pryzmat spojrzeć na moje życie. Za co dzisiaj chciałbym podziękować?
Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni (w. 37) Miłosierdzie wyraża się między innymi poprzez unikanie osądzania innych. I nie chodzi tu o niedostrzeganie obiektywnego zła czynionego przez człowiek, lecz o pamiętanie o tym, iż w każdym z nas, nawet w największym złoczyńcy, jest obecna jakaś doza dobra. Jak bardzo osądzanie jest niszczące, bardzo dobrze widać w dzisiejszym świecie, gdzie duża część podziałów między ludźmi bierze się na przykład z mody na „punktowanie”, „miażdżenie” czy „masakrowanie” innych w mediach. Poproszę Jezusa, by uwolnił mnie od pokusy osądzania innych.
nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone (w. 37) Każdy kolejny dzień naszego życia jest znakiem, że Bóg nieustannie daje nam szansę powrotu do Niego. On pragnie naszego zbawienia, a nie potępienia, jest niezwykle cierpliwy i oczekujący. Tego samego Jezus oczekuje od nas. Jako Jego uczniowie mamy być gotowi na przyjęcie bliźnich, którzy tak jak i my borykają się z własną słabością. Czy mógłbym wskazać osoby, na które całkowicie się zamknąłem ze względu na czynione przez nich zło lub wyrządzoną mi krzywdę? Poproszę Jezusa, by pomógł mi dostrzec drogę pojednania.
Dawajcie, a będzie wam dane (w. 38) Powraca w trochę zmienionej formie wezwanie, które Jezus wyraził chwilę wcześniej: „Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje” (Łk 6,30). W trosce o potrzeby innych ostatecznie chodzi nie tylko o wsparcie materialne czy jakiś inny zewnętrzny gest, lecz o otwarcie własnego serca na wszelkiego rodzaju brak przeżywany przez bliźniego. Miłosierdzie w pierwszym rzędzie jest sprawą serca, które pragnie wyjść poza egoistyczną bańkę spełniania wyłącznie własnych zachcianek. Jest miłością, która szuka miłości. Przyjrzę się osobom w moim otoczeniu, jakiego rodzaju cierpienie w sobie noszą. Spróbuję wczuć się w ich sytuację i znaleźć drogę pomocy.
W ciągu dnia
Będę powracał myślą do słów Jezusa: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”.
1 Rzekł znowu do swoich uczniów: «Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. 2 Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu dla jednego z tych małych. Uważajcie na siebie! 3 Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli będzie żałował, przebacz mu. 4 I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwrócił się do ciebie, mówiąc: „Żałuję tego”, przebacz mu». 5 Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». 6 Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna.
Przygotowanie
Zmierzając do Jerozolimy Jezus kontynuuje formację swoich uczniów. W dzisiejszym fragmencie mówi o niebezpieczeństwie zgorszenia, konieczności braterskiego upominania i wybaczania oraz o mocy wiary. W chwili ciszy przygotuję swoje serce na modlitwę Słowem.
Punkty do medytacji
„Rzekł znowu do swoich uczniów: «Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą” (w. 1). Jezus zdaje sobie sprawę z tego, że Jego uczniowie są dopiero na początku drogi wiary i że czeka ich jeszcze wiele duchowych zmagań. Przyjęcie łaski zbawienia płynącej z misterium Jego męki i zmartwychwstania będzie procesem zachodzącym w czasie. Siłą rzeczy także pośród Jego uczniów będzie pojawiał się grzech. Mało tego, upadki jednych będą stanowić poważną przeszkodę na drodze wiary innych (grecki rzeczownik skandalon oddany w tłumaczeniu BT jako „zgorszenie” dosłownie oznacza „przeszkodę, pułapkę, zasadzkę”). Dlatego Pan postanawia uwrażliwić uczniów na fakt, iż ich osobiste grzechy będą mieć destrukcyjny wpływ na całą wspólnotę. Czy potrafię przyznać się do tego, że jestem grzesznikiem?
„Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu dla jednego z tych małych. Uważajcie na siebie!” (w. 2). Kamienie młyńskie w starożytnej Palestynie służyły do rozdrabniania ziarna lub wyciskania oliwy z oliwek. Najczęściej miały formę dwóch okrągłych bazaltowych płyt, leżących jedna na drugiej. Wierzchnia płyta była poruszana za pomocą zaprzężonych osłów. Uwiązanie takiej płyty u szyi osoby mającej być wrzuconej do morza oznaczałoby nieuchronne i natychmiastowe utonięcie. Bycie zgorszeniem dla innych, czy to poprzez świadome wprowadzanie ich w grzech czy po prostu beztroską postawę, według Jezusa ściąga na człowieka jeszcze gorszy los, podobny do losu bogacza z wcześniejszej przypowieści, który po śmierci został skazany na wieczne męki (por. 16-19-31). Kogo poprzez moje dotychczasowe wybory czy postawy mogłem zgorszyć? Co mogę zrobić, by naprawić tak wyrządzoną krzywdę?
„Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli będzie żałował, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwrócił się do ciebie, mówiąc: „Żałuję tego”, przebacz mu»” (ww. 3-4). Uczeń Jezusa nie powinien być także obojętny na zło czynione przez innych (por. Kpł 19,17; 2 Tm 3,16; 4,2). Trzeba jednak pamiętać, że trudne dzieło upominania ma prowadzić do skruchy i przebaczenia. Czasami skutek będzie natychmiastowy, czasami trzeba będzie upominać i wybaczać aż siedem razy dziennie, czyli bez końca. Dobrze jest w tym kontekście pamiętać o jednej z próśb Modlitwy Pańskiej: „przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawinił” (Łk 11,4). Jak wygląda moje upominanie innych? Czy upominając unikam wywyższania się ponad upadającego i daję mu odczuć, że jego przyznanie się do winy spotka się z życzliwością i przebaczeniem?
„Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna” (ww. 5-6). Słysząc ostatnie pouczenia, apostołowie przestraszyli się, że przewyższają one ich możliwości. Dlatego proszą Jezusa, by umocnił ich wiarę. W odpowiedzi Pan wskazuje, że już wiara tak mała jak ziarnko gorczycy, czyli starożytny symbol maleńkości, jest w stanie doprowadzić do wyrwania z ziemi morwy (której system korzeniowy jest bardzo rozbudowany) i przesadzenia jej w morze (czyli uczynienia rzeczy niemożliwej). Nie trzeba nam się obawiać, że może nam zabraknąć wiary, a więc mądrości i siły pochodzącej od Boga. Kto trwa w jedności z Panem i otwiera się na Jego prowadzenie, może w Jego mocy dokonać czynów wydawałoby się niewykonalnych. Czy ufam Bożemu prowadzeniu? Czy odrzucam pokusę zniechęcenia i obawy, że nie podołam powierzonym mi zadaniom?
Modlitwa w ciągu dnia
„Panie Jezu, uczyń ze mnie narzędzie nawrócenia i przebaczenia”.
21 Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» 22 Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. 23 Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. 24 Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. 25 Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. 26 Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. 27 Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. 28 Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” 29 Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. 30 On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. 31 Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. 32 Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. 33 Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” 34 I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. 35 Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».
Przygotowanie
W kolejny wielkopostny wtorek Kościół daje mi jako duchowy pokarm fragment Mateuszowej Ewangelii, w którym Jezus przypomina mi, jak wielkim darem i zobowiązaniem jest przebaczenie, które w sakramencie pokuty otrzymuję od Ojca niebieskiego. Wyciszę moje serce, wezwę pomocy Ducha Świętego, by ta nauka nie była dzisiaj dana mi na darmo.
Punkty do medytacji
„Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?»” (w. 21). Pytanie Piotra, odczytane w kontekście ówczesnego judaizmu, jest świadectwem jak bycie uczniem Jezusa pozytywnie zmienia serca Jego uczniów. Wielu bowiem rabinów tamtego czasu uważało, że należy przebaczać maksymalnie siedem razy. Piotr natomiast, będąc świadkiem dotychczasowej działalności Mistrza oraz słuchaczem Jego nauki, przesuwa tę granicę do siedmiu razy. Już jakiś czas idę drogą ucznia Jezusowego. Czy mogę wskazać te momenty w moim postępowaniu, które potwierdzają, że nie jest to kroczenie daremne? Co dzisiaj wskazałbym we mnie jako owoc uczenia się od Pana?
„Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” (w. 22). Mimo że w pytaniu Piotra widoczny jest wpływ Jezusa, nie jest ono jeszcze satysfakcjonujące. Pan bowiem wzywa swoich uczniów, by byli gotowi wybaczać aż siedemdziesiąt siedem razy, czyli zawsze. Chrześcijanie mają być przeciwieństwem starotestamentalnego Lameka, który twierdził: „Jeśli Kain ma być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy” (Rdz 4,24). Niekończąca się zemsta ma być zastąpiona bezgranicznym przebaczeniem. Czy nie kryję w swoim sercu pragnienia zemsty wobec kogoś, kto mnie skrzywdził? Kogo dzisiaj nazwałbym moim wrogiem?
„Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów” (w. 24). Sługa z przypowieści był winien swojemu królowi ogromną sumę pieniędzy. Jeden talent odpowiadał sześciu tysiącom denarów, czyli kwocie średniego wynagrodzenia za sześć tysięcy dni. Zatem dziesięć tysięcy talentów, to sześćdziesiąt milionów dniówek. By zgromadzić taki majątek, trzeb by pracować nieprzerwanie przez sto sześćdziesiąt cztery tysiące lat! Jezus posługuje się w swojej wypowiedzi hiperbolą, by ukazać, jak wielki jest dług każdego człowieka wobec Boga. Czy nie umniejszam winy za moje grzechy? Czy odrzucam pokusę tłumaczenia się z moich win?
„Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać” (w. 25). W starożytności powszechnie stosowano zwyczaj sprzedawania w niewolę osób, które nie były w stanie spłacić swoich długów, by w ten sposób chociaż w jakimś stopniu odzyskać utracone pieniądze. Król postanawia sprzedać zadłużonego sługę wraz z jego rodziną. Jezus podkreśla w ten sposób, że moje długi/grzechy wobec Boga nie są wyłącznie moją prywatna sprawą. Czasami konkretnie wiążą się z krzywdą, którą wyrządzam innym ludziom, zwłaszcza moim najbliższym. Nawet jeśli tak nie jest, to ich nienaprawienie zawsze w jakiś sposób będzie rzutować na innych. Czy robiąc rachunek sumienia, uwzględniam w nim moich bliskich? Czy mam świadomość, że naprawa mojego życia będzie procentować również w ich życiu?
„Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował” (w. 27). Mimo że dług jest ogromny, król postanawia go darować, gdyż widzi błaganie swojego sługi. Podobnie jest w moim życiu. Bóg jest gotowy wybaczyć mi każde moje przewinienie, jeśli tylko przyjmę postawę skruchy i poproszę Go o wybaczenie. Kogo bardziej przypomina obraz Boga, który noszę w swoim wnętrzu, przebaczającego króla z przypowieści, czy bezlitosnego sędziego? Czy mam świadomość, że już nawet najmniejszy mój upadek jest wielką obrazą Ojca, który nie tylko podarował mi życie, ale również dla Jego ratowania poświęcił swojego Syna?
„Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” (w. 28). Zachowanie sług, któremu dopiero, co darowana niewyobrażalny dług, może zaskakiwać, a nawet przerażać. Współsługa winien był mu jedynie sto denarów, czyli sto dniówek, a mimo to jest nieczuły na jego błaganie i doprowadza do jego uwiezienia (ww. 29-30). Taka postawa jest przeciwieństwem postawy, jaką przyjąć powinien każdy, kto dostąpił wybaczenia ze strony Boga. W Ewangelii Łukasza Jezus wzywa uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Czy w mojej duchowej walce o przebaczanie moim dłużnikom, opieram się na doświadczeniu miłosierdzia ze strony Ojca niebieskiego?
„I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu” (ww. 34-35). Wybaczanie innym, ze względu na przebaczenie, które przyjmuje od Boga, nie jest czymś fakultatywnym, lecz koniecznością. Miłosierdzie ma rodzić miłosierdzie. Co w świetle tej prawdy mogę zrobić, by nie zaprzepaścić daru wielkopostnej spowiedzi świętej? Komu i co dzisiaj mogę wybaczyć? Porozmawiam o tym z Jezusem.
Modlitwa w ciągu dnia
Wracając w ciągu dzisiejszego dnia do porannej modlitwy Słowem, będę prosił: „Panie Jezu, przynoszący światu przebaczenie i miłosierdzie Ojca, uczyń moje serce gotowym zawsze przebaczać bliźnim”.
21 Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» 22 Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. 23 Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. 24 Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. 25 Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. 26 Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. 27 Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. 28 Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” 29 Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. 30 On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. 31 Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. 32 Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. 33 Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” 34 I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. 35 Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».
Dzisiejsza Ewangelia dotyka bardzo ważnego zagadnienia: jaka powinna być postawa uczniów Jezusa wobec tych, którzy wyrządzają im krzywdę. Punktem wyjścia jest pytanie Piotra: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?” (Mt 18,21). Liczba „siedem” na kartach Biblii oznacza „pełnię, nieskończoność”. Dlatego Piotrowe pytanie równie dobrze mogłoby brzmieć: Czy bez końca mam przebaczać, jeśli mój brat zawini względem mnie? Wątpliwość zawarta w słowach apostoła nie jest nam obca. Nasze relacje z bliźnimi dosyć często wystawiane są na próbę przez różnego rodzaju krzywdy czy niesprawiedliwości. Czasami dotykająca nas krzywda jest wielokrotnie ponawiana przez tę samą osobę. Ile razy zatem mamy przebaczać?
Jezus odpowiada krótko: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz siedemdziesiąt siedem razy!” (w. 22). Pan tym samym potwierdza konieczność wielokrotnego przebaczania. Zastosowana w Jego odpowiedzi przesada – „siedemdziesiąt siedem razy”, czyli „bez końca i bez końca” – wyjaśniona zostaje w następującej zaraz potem przypowieści. Oto król darował dług jednego ze sług wynoszący 10000 talentów. Talent w starożytności był miarą wagi równą 34 kg srebra, którą można przeliczyć na 6000 denarów, czyli 6000 „dniówek” (por. Mt 20,2). Jeden talent był równy zapłacie za ok. 16 lat pracy. Pojawiająca się w przypowieści kwota 10000 talentów jest ogromna, oznacza 160000 lat pracy! Taka suma jest wręcz niemożliwa do spłacenia.
Posługując się powyższym obrazem Jezus ukazuje ważną prawdę o naszej relacji z Bogiem: popełniane przez nas grzechy czynią z nas niewypłacalnych dłużników. Każdy, nawet najmniejszy grzech, jest przecież w swej istocie odrzuceniem Bożej miłości i obrazą Bożego majestatu. Jednakże nasz niewyobrażalny dług anulowała śmierć Jezusa na krzyżu. Dzięki tej ofierze możemy dostąpić miłosierdzia za każdym razem, gdy w prawdzie o naszej grzeszności pokornie prosimy Boga o przebaczenie. Tutaj właśnie pojawia się motyw skłaniający do wielokrotnego przebaczania innym: będąc STAŁYM biorcą Bożego miłosierdzia nie mogę nie potraktować z równie wielką, STAŁĄ wspaniałomyślnością mojego krzywdziciela.
Kiedy ostatni raz korzystałem z sakramentu pokuty i pojednania? Czy w historii mojego życia są krzywdy, których jeszcze nie wybaczyłem? Co dzisiaj mogę zrobić, by pojednać się z moim krzywdzicielem?