„Jak Bóg umiłował świat?” – Uroczystość Najświętszej Trójcy (J 3,16-18)

Czy wierzysz w Boga, który czyha na Twoje błędy, czy w Boga, który pragnie Cię zbawić? W komentarzu do Ewangelii z Uroczystości Najświętszej Trójcy (J 3,16-18) przyglądamy się niezwykłej rozmowie Jezusa z Nikodemem, podczas której padają trzy kluczowe zdania zmieniające naszą perspektywę wiary.

Z filmu dowiesz się m.in.:

  • Dlaczego Nikodem przyszedł do Jezusa pod osłoną nocy?
  • Co w praktyce oznacza to, że „Bóg umiłował świat”?
  • Dlaczego chrześcijaństwo nie polega na unikaniu kary, lecz na czynieniu dobra?
  • Skąd bierze się potępienie, skoro Bóg nikogo potępić nie chce?

Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą (Mk 10,28-31)

Przygotowanie

  • Pójście za Jezusem wiąże się z przewartościowaniem własnego życia. Stosunkowo łatwo jest zrezygnować dla Niego z wielu rzeczy na poziomie zewnętrznym. Dużo poważniejszym wezwaniem jest pozwolić, by Ewangelia zaczęła porządkować nasze wnętrze. Bez uwierzenia, że więź z Jezusem jest najważniejsza, jest to wręcz niewykonalne. Wzbudzę w sobie głód słowa Bożego, uświadomię sobie, że naprawdę potrzebuję go jako duchowego pokarmu, oczyszczającego i pogłębiającego moją wiarę.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą» (w. 28) W perykopie poprzedzającej Jezus, nawiązując do rozmowy z bogatym młodzieńcem (Mk 10,17-22), przestrzegał uczniów przed niebezpieczeństwem bogactw: „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego” (10,25). Słowa te wywołały reakcję Piotra, który w imieniu swoim i pozostałych apostołów stwierdza, że by pójść za Panem, musieli oni wszystko „opuścić” (gr. afiemi). Deklaracja ta jest tylko częściowo zgodna z rzeczywistością. Prawdą jest to, że w przeciwieństwie do bogatego młodzieńca, uczniowie zostawili nie tylko swój majątek, lecz również całe swoje dotychczasowe życie. Jednakże ich kłótnie o to, który z nich jest największy (9,34, 10,40), a także brak gotowości na cierpienie (8,32), podpowiadają, że póki co, na poziomie wewnętrznym apostołowie jeszcze nie porzucili wszystkiego. Popatrzę na moją dotychczasową drogę wiary. Na ile moje deklaracje są zgodne z tym, jak przeżywam moją codzienność, zwłaszcza konieczność poświęcenia i ofiary?
  • Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym (ww. 29-30) W reakcji na deklarację Piotra, Jezus składa uroczystą obietnicę, zaczynając się od słów: „Zaprawdę, powiadam wam” (gr. amen lego hymin). Dotyczy ona wszystkich, którzy stając się Jego uczniami, odkrywają, że są także zaproszeni do rezygnacji z tego, co do tej pory było dla nich najważniejsze: „domu” (gr. oikian), „braci” (gr. adelfus), „sióstr” (gr. adelfas), „matki” (gr. metera), „ojca” (gr. patera), „dzieci (gr. tekna), „pól” (gr. agrus). Więź z Jezusem stanowi wartość największą, większą niż nawet najbliższa rodzina, krewni czy dobra materialne. Dlatego uczniowie są wezwani do postawienia relacji łączącej ich z Panem ponad wszystkimi innymi relacjami. Kto na to się zdobędzie, otrzyma stokrotną rekompensatę „teraz, w tym czasie” (gr. nyn en to kairo tuto), czyli jeszcze w życiu ziemskim, a przede wszystkim będzie mógł dostąpić „życia wiecznego” (gr. dzoen aionion) w przyszłości. Doświadczenie wielu chrześcijańskich pokoleń potwierdza prawdziwość Jezusowej obietnicy. Podporządkowanie wszystkich relacji więzi łączącej ucznia z Jezusem prowadzi do odkrycia, że istnieje wielu innych, z którymi łączy go pokrewieństwo na głębszym, duchowym poziomie. Ponadto, także relacje rodzinne nierzadko dostępują oczyszczenia i uzdrowienia, gdy pośrodku nich zostanie postawiony Chrystus i Jego Ewangelia. Popatrzę na relacje łączące mnie z innymi ludźmi, zwłaszcza z najbliższymi osobami. Na ile są one w tym momencie podporządkowane mojej więzi Jezusem? Czy pozwalam, by Ewangelia oczyszczała je ze zbędnych egoizmów, obaw i nierealnych oczekiwań?
  • Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi» (w. 31) Wieńczące perykopę słowa Jezusa występują także w innych miejscach Ewangelii synoptycznych (Mt 19,30; 20,16; Łk 13,30). Wydaje się, że stanowią ono swojego rodzaju przysłowie, które wcześniej istniało niezależnie. W biblijnym kontekście odnoszą się do odwrócenia hierarchii wartości wraz z nadejściem czasów ostatecznych. Żyjąc w obecnej rzeczywistości, uczniowie odkrywają, że wierność Ewangelii rzeczywiście może pozbawiać ich wielu rzeczy. W oczach świata mogą nawet wyglądać na przegranych. Gdy jednak Chrystus powróci, objawi się pełna prawda o rzeczach tego świata. Wyjdzie na jaw, kto faktycznie jest „ostatni” (gr. eschatoi), a kto „pierwszy” (gr. protoi). Nie chodzi oczywiście o pełne żółci wyczekiwanie, aż Pan wreszcie ukarze „nikczemnych”, a nagrodzi „sprawiedliwych”, lecz o dojrzałe wzięcie odpowiedzialności za obecne teraz, według nauki Jezusa zawartej w Ewangelii. Czy jestem człowiekiem nadziei? Czy mam ufność w Jezusowe prowadzenie, zwłaszcza w obliczu trudnych doświadczeń, czy krytyki ze strony świata?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, oczyść mnie ze złudnych wyobrażeń i pomóż mi wychodzić ku braciom z ofiarną miłością”.

Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony (J 10,1-10)

Przygotowanie

  • Dziesiąty rozdział Ewangelii wg św. Jana rozpoczyna się tzw. mową o Dobrym Pasterzu (J 10,1-18). Uczestnicząc w liturgii IV Niedzieli Wielkanocnej, usłyszymy jej fragment początkowy, w którym Jezus najpierw opowie przypowieść o pasterzu i owczarni (ww. 1-6), a następnie wyjaśni pojawiający się w przypowieści motyw bramy (ww. 7-10). Wyciszając moje serce, otworzę się na działanie Ducha Świętego, by mógł otworzyć przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec (ww. 1-2) Komentując zachowanie faryzeuszy, którzy nie uznali cudu uzdrowienia niewidomego od urodzeni (J 9), Jezus zestawia ze sobą dwa typy postaci: złodzieja/rozbójnika oraz pasterza. To, co w pierwszym rzędzie ich odróżnia, to sposób wejścia do zagrody dla owiec. Podczas gdy złodziej i rozbójnik wdzierają się inną drogą (grecki czasownik anabaino sugeruje przeskakiwanie przez ogrodzenie), pasterz wchodzi do niej przez bramę. Ponadto obydwa określenia – „złodziej” (gr. kleptes) i „rozbójnik” (gr. lestes) sugerują jakiś rodzaj przemocy. Jako „rozbójnik” (gr. lestes) zostaje opisany Barabasz (J 18,40) oraz dwaj przestępcy ukrzyżowani razem z Jezusem (Mt 27,38.44.). Oprócz tego obraz złodzieja i rozbójnika, podstępnie wdzierającego się do zagrody, współgra z starotestamentalnymi proroctwami, w których żydowscy przywódcy byli krytykowani za wykorzystywanie ludu Bożego dla własnych celów (Ez 34,2-8). Kto natomiast nosi w sobie intencję przewodzenia Bożej owczarni dla jej dobra, ten prawdziwie jest pasterzem i do zagrody wchodzi przez bramę. Jakie myśli i uczucia pojawiają się we mnie, gdy patrzę na ewangeliczne obrazy złodzieja/rozbójnika oraz pasterza? Do którego z nich dzisiaj jest mi bliżej?
  • Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają (ww. 3-4) Kontekst Janowej Ewangelii wskazuje, że postać „odźwiernego” symbolizuje samego Boga Ojca. Jak odźwierny daje pasterzowi dostęp do owiec, tak Ojciec powierza Synowi uczniów. W trakcie modlitwy arcykapłańskiej Jezus powie: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje” (J 17,6). Jak odźwierny otwiera bramę, by pasterz poprowadził owce na pastwisko, gdzie mogą się pożywić i w ten sposób zachować swoje życie, tak Ojciec posyła na świat Syna, by zbawił ludzi od przekleństwa grzechu i śmierci. Wyrażenia „staje na ich czele” i „postępują za nim” są obrazem relacji między nauczycielem, który przewodzi, a idącym za nim uczniem. Natomiast grecki czasownik ekballo, oddany w polskim tłumaczeniu jako „wyprowadza”, pojawił się u Jana chwilę wcześniej, gdy mowa była o faryzeuszach „wyrzucających precz” uzdrowionego niewidomego (9,34). Widoczny jest tutaj wyraźny kontrast między przywództwem Jezusa i przywództwem faryzeuszy. Podczas gdy ci ostatni z wściekłością pozbywają się uzdrowionego człowieka, Syn Boży prowadzi powierzone Mu przez Ojca owce na obfite pastwiska, czyli ku wiecznej szczęśliwości. Ponadto owce z przypowieści idą za pasterzem, „ponieważ głos Jego znają”. Autentycznym uczniem Jezusa jest ten, kto słucha Jego głosu, czyli z uwagą wsłuchuje się w jego treść, by następnie według niej żyć. Wreszcie, pasterz woła „swoje owce po imieniu”. Jan kilkakrotnie podkreśla, że Jezus zwracał się do swoich uczniów po imieniu: Piotr (1,42), Łazarz (11,43), Maria Magdalena (20,16). Każda z tych osób była dla Niego tak samo ważna i bliska. Słowo Jezusa skierowane do konkretnych uczniów wzbudza ufność i wiarę, sprawia, że chcą za Nim postępować. Czy dziękuję Bogu Ojcu, że także do mnie posłał swojego Syna? Czy pozwalam na co dzień, by Jezus przywoływał mnie do siebie? Czy wsłuchuje się w Jego głos i szukam w nim konkretnych wskazówek na moje życie?
  • Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec (ww. 6-7) Ponieważ faryzeusze, którzy byli bezpośrednimi adresatami powyższej przypowieści nie byli w stanie jej zrozumieć, Jezus przechodzi do jej szczegółowego wyjaśnienia. By Jego słowa były wysłuchane z uwagą, ponownie posługuje się zwrotem „zaprawdę, zaprawdę powiadam wam…”. Najpierw Pan do siebie samego odnosi obraz „bramy” (gr. thyra). To właśnie On jest bramą, poprzez którą człowiek może wejść w rzeczywistość zbawienia i na obfite pastwisko, które w swej istocie jest darem życia wiecznego. W podobnym tonie Jezus wypowie sią także później: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (14,6). W osobie Syna Bożego wypełniają się słowa, które Bóg kilka wieków wcześniej przekazał przez proroka Ezechiela: „Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę (…) Na dobrym pastwisku będę je pasł, na wyżynach Izraela ma być ich pastwisko. Wtedy będą one leżały na dobrym pastwisku, na tłustym pastwisku paść się będą na górach izraelskich” (Ez 34,11.14). Z kim lub z czym wiążę swoją wiarę? Czy Jezus zajmuje w niej centralne miejsce? Czy unikam pokusy pokładania ufności w człowieku, nawet najbardziej świętym, zamiast ulokować ją całkowicie w Chrystusie?
  • Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko (ww. 8-9) W dalszej kolejności Jezus rozwija obraz „złodzieja/rozbójnika”. Nie chodzi tutaj jednak o wielkie biblijne postaci i wiernych przywódców Izraela. Zwrot „wszyscy, którzy byli przede mną” nie należy interpretować w kluczu historycznej następowalności, lecz jako wskazanie na tych, którzy wysuwali się przed Jezusa, sobie samym przypisując rolę przewodzenia ludowi Bożemu. To właśnie elity żydowskie tamtego czasu (przede wszystkim uczeni w Piśmie i faryzeusze) jako ci, którzy „przed Jezusem” cieszyli się najwyższym autorytetem pośród Żydów, tak naprawdę nie służyli Bogu, lecz sobie samym, a teraz, gdy Mesjasz się pojawił, robią wszystko, by nie utracić swoich przywilejów. W bliższym kontekście słowa te odnoszą się bezpośrednio do faryzeuszy z rozdziału dziewiątego. Gdy popatrzę na obraz Jezusa jako bramy prowadzącej do wieczności, gdzie dzisiaj się znajduję? Czy już przez tę bramę przeszedłem? A może jeszcze moje serce paraliżują wątpliwości? Czy mówiąc innym o Bogu, nie próbuję „grzać się” w Jego chwale? Czy nie zasłaniam innym Boga?
  • Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie, i miały je w obfitości (w. 10) Działalność złodzieja i rozbójnika jest niszcząca dla owiec. Podkreślają to dosadne czasowniki: „kraść” (gr. klepto), „zabijać” (gr. thyo), „niszczyć” (gr. apollymi). Żadna z tych czynności nie służy życiu. Inaczej jest z Jezusem, który przyszedł na świat, by owce nie tylko miały życie, ale by miały je w obfitości. Już wcześniej, w trakcie nocnej rozmowy z Nikodemem Jezus powiedział: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (3,16). Jezus chce mi dać pełnię życia. Zaprasza mnie, bym porzucił to wszystko, co wprowadza mnie w śmierć i dał się Jemu poprowadzić. Jaką dzisiaj dam Mu odpowiedź?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa modlitwy: „Panie Jezu, tobie oddaję moje życie, pomóż mi wsłuchiwać się w Twój głos, nie dopuść, bym kiedykolwiek poszedł za złodziejem i rozbójnikiem”.

Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (J 6,55.60-69)

Przygotowanie

  • Dzisiaj kończymy kilkudniowe rozważanie tzw. mowy eucharystycznej (J 6,22-71), w której Jezus korzystając z zainteresowania, jaki pośród Żydów zbudził cud rozmnożenia chleba, i odwołując do starotestamentalnego znaku manny, zapowiedział prawdziwy pokarm z nieba, jakim będzie Jego Ciało i Krew. Nauka ta jest niełatwa i dlatego wielu spośród dotychczasowych uczniów Go opuszcza. Wejdę w modlitwę Słowem, otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego.

Punkty do medytacji

  • Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem (w. 55) Chwilę wcześniej Jezus wprost powiedział o konieczności spożywania Jego Ciała i picia Jego Krwi: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (6,54). Jak manna podtrzymywała życie Izraela w drodze do Ziemi Obiecanej, tak pokarm z nieba, którym jest Ciało i Krew Chrystusa, da życie wieczne tym, którzy zmierzają do ojczyzny niebieskiej. Na krzyżu Syn złoży doskonałą ofiarę, na mocy której wybaczone będą grzechy całego świata. Raz na zawsze otwarta zostanie przed ludzkością droga do pojednania z Bogiem. Uczniowie Pana będą mogli iść tą drogą, spożywając Najświętsze Ciało i Krew, w które w czasie każdej Eucharystii przemieniać się będą chleb i wino: „A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im, mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, i pili z niego wszyscy” (Mk 14,22-23; por. Mt 26,26-28; Łk 22,19-20; 1 Kor 11,23-25). Czy wierzę, że podczas Mszy Świętej chleb i wino prawdziwie przemieniają się w Ciało i Krew Chrystusa? Czy robię wszystko, by móc jak najczęściej karmić się prawdziwym chlebem z nieba?
  • Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? (ww. 61-62) Zapowiedź spożywania Ciała i Krwi Jezusa budzi wątpliwości w sercach uczniów. Na tym etapie nie są oni jeszcze w stanie wyobrazić sobie na czym miałoby to polegać. Pan jednak nie łagodzi swojego nauczania. Jako Syn Człowieczy zstąpił z nieba właśnie po to, by samego siebie uczynić pokarmem dającym życie wieczne. Skoro uczniowie nie są w stanie teraz tego zrozumieć, jeszcze większym szokiem będzie dla nich powrót Jezusa do Ojca, który dokona się poprzez śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie. Wszystko to jednak będzie musiało się dokonać, gdyż dopiero uwielbione ciało zmartwychwstałego Chrystusa będzie mogło przebywać w niebie i jednocześnie być sakramentalnym pokarmem wierzących. Jak przeżywam tegoroczny okres Wielkanocy? Czy pozwalam, by misterium śmierci i zmartwychwstania Chrystusa przenikało moją codzienność?
  • To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (w. 63) Wiedząc o oporze, z jakim spotykają się Jego ostatnie wypowiedzi, Jezus wskazuje na Ducha Świętego, który ma moc wyprowadzenia na głębiny wiary. Wcześniej w trakcie nocnej rozmowy z Nikodemem Pan powiedział: „To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem” (J 3,6). Uczniowie powinni odłożyć na bok kategorie ludzkiego myślenia (np. „jak można jeść czyjeś ciało, czy pić czyjąś krew?”) i uświadomić sobie, że ostateczne zrozumienie słów Jezusa nie zależy do ich przyrodzonych zdolności, lecz od otwarcia się na światło pochodzące od Ducha Świętego. Przypomnę sobie sytuacje, gdy nauczanie Jezusa wydawało mi się niezrozumiałe lub zbyt wymagające. Jaką wtedy przyjmowałem postawę? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę wybiórczego traktowania Jezusowej nauki?
  • Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą, i kto ma Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca» (ww. 64-65) Jezus jest realistą. Wie, że poznanie Bożej prawdy przekracza możliwości ludzkiego umysłu. W innym miejscu rozmowy z Nikodemem powiedział: „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża” (3,8). Jednakże prawda objawiona przez Boga ma tę właściwość, że nawet nie do końca zrozumiana przyciąga do siebie, gdyż jest jednym z wielu przejawów Bożej miłości. Wejście w obręb tej prawdy jest możliwe, jeśli tylko najpierw doświadczymy owej miłości i z jej powodu zrezygnujemy ze skoncentrowania na sobie. Tak niestety nie stało się w przypadku zdrajcy Judasza, który do końca trzymał się własnych błędnych przekonań. Bóg Ojciec pozwolił mu spotkać Jezusa i poprzez Niego objawił mu swoją miłość. Judasz jednak nie potrafił z dziecięcą ufnością jej się poddać. Czy widzę w moim codziennym życiu przejawy miłości, którą ma dla mnie Bóg? Czy pozwoliłem już, by w moim sercu mentalność niewolnika ustąpiła miejsca mentalności syna kochanego przez Ojca?
  • Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Bożym» (ww. 68-69) Widząc, że wielu uczniów odchodzi nie mogąc zrozumieć Jego ostatniej nauki, Jezus pyta Dwunastu o ich zamiary. Wypowiadając się w imieniu braci, Piotr najpierw wyraża przekonanie, że słowa Pana objawiają życie wieczne, a następnie wyznaje wiarę, że jest On „Świętym Boga”. Według ST jedynie Bóg jest „Święty” (hebr. kadosz). Na przykład u Izajasza czytamy: „Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam – wyrocznia Pana – odkupicielem twoim – Święty Izraela” (Iz 41,1). W Czwartej Ewangelii, mocno osadzonej w starotestamentalnym Objawieniu, przymiotnikiem „święty” opisywany jest Ojciec (por. J 17,1), Duch (por. 1,33; 14,26; 20,22) i w tym miejscu Jezus. Co ja dzisiaj chciałbym wyznać Jezusowi? Czy prawdziwie wierzę, że Jego słowa również mnie prowadzą ku życiu wiecznemu?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał za św. Piotrem: „Panie, do kogóż pójdę? Tym masz słowa życia wiecznego. Ty jesteś Świętym Boga”.

Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne (J 6,44-51)

Przygotowanie

  • W kolejnych wersetach tzw. mowy eucharystycznej Jezus ponownie nawiązuje do daru manny na pustyni, by w bezpośredni sposób podkreślić, że spożywanie chleba, którym jest On sam, prowadzi do życia wiecznego. Wyciszę się wewnętrznie i poproszę Ducha Świętego, by otworzył mnie na bogactwo Słowa.

Punkty do medytacji

  • Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym (w. 44) W trakcie długiej rozmowy z Żydami, którzy najpierw byli świadkami rozmnożenia chleba pod drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego, a potem przybyli za Nim do Kafarnaum, Jezus stopniowo objawia siebie jako „prawdziwy chleb z nieba” (por. J 6,32-33.35). Żydzi jednak nie są jeszcze gotowi przyjąć tego objawiania. W dalszym ciągu patrzą na Pana jak na zwykłego człowieka i pytają: „Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może on teraz mówić: Z nieba zstąpiłem” (w. 42). Jezus nie krytykuje ich za brak zrozumienia, gdyż wie, że wiara w Niego jest możliwa jedynie dzięki łasce pochodzącej od Ojca. Nikt bez pomocy Ojca nie jest w stanie przyjąć Syna takim, jakim się objawia. Kim dzisiaj dla mnie jest Jezus? Czy modlę się o łaskę wiary? Czy proszę Ojca, by pomagał mi wierzyć w Syna?
  • Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie (w. 45) Jezus uwiarygadnia wcześniejsze swoje słowa luźnym cytatem z proroka Izajasza, który mówiąc o Nowej Jerozolimie, czyli społeczności odkupionego ludu Bożego, zapowiada: „Wszyscy twoi synowie będą uczniami Pana, wielka będzie szczęśliwość twych dzieci” (Iz 54,13). Bóg Ojciec bardzo subtelnie, lecz nieustannie wypowiada się w sercu człowieka. Dostosowuje swój głos do naszej sytuacji, wieku i miejsca na drodze wiary, w którym obecnie się znajdujemy. Nasza modlitwa, jeśli tylko przeżywamy ją jako w pierwszym rzędzie słuchanie, a dopiero potem mówienie, może stać się przebywaniem w szkole Ojca. Czy mam świadomość, że każda minuta modlitewnego słuchania i dialogu coraz bardziej wprowadza mnie w autentyczną wiarę w Jezusa?
  • Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne (ww. 46-47) Już w Prologu do Janowej Ewangelii czytamy: „Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył” (J 1,18). Patrząc całościowo na rozmowę Jezusa z Żydami w Kafarnaum i traktując ją jako swojego rodzaju katechezę, możemy dostrzec zarysowywany w niej schemat drogi prowadzącej do zjednoczenia z Bogiem. Pierwszy jej etap związany jest z przyjęciem od Ojca łaski wiary, który wieńczy Chrzest Święty. Dalej, każdy ochrzczony zaproszony jest, by w swoim sercu wsłuchiwać się w głos Ojca, w którego świetle możliwe jest rozpoznanie Syna i przylgnięcie do Niego. Dzieje się to poprzez osobistą modlitwę, rozważanie Pisma Świętego i przyjęcie świadectwa Kościoła. Wreszcie, trwanie w zjednoczeniu z Synem prowadzi do odkrycia, że Jego oblicze jest ostatecznie obliczem miłującego Ojca. Odkrycie to pogłębia się poprzez uczestnictwo w Eucharystii i pozostałych sakramentach oraz czynną miłość bliźniego. Powyższe etapy nie muszą koniecznie następować po sobie, mogą na siebie zachodzić lub nawet dokonywać się równocześnie. Razem jednak ukazują logikę, która posługuje się Bóg, prowadząc człowieka do zjednoczenia ze sobą. Na którym etapie obecnie się znajduję? Czy korzystam ze wszystkich środków, które prowadzą do jedności z Bogiem?
  • Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata (w. 51) Jezus powraca do tematu manny i chleba dającego życie. Manna była opatrznościowym darem, który podtrzymywał życie Izraelitów na pustyni. Mimo jednak swojej cudownej natury, nie dawała ona życia wiecznego. Inaczej będzie z „chlebem żywym, który zstąpił z nieba”. W Księdze Rodzaju czytamy, że w wyniku nieposłuszeństwa pierwszych ludzi, Bóg wydalił ich z ogrodu, pozbawiając możliwości spożywania owoców z drzewa życia (por. Rdz 3,22-23). Mówiąc o tym, że każdy, kto będzie jadł chleb życia zstępujący z nieba, będzie miał życie wieczne, Jezus zapowiada ponowne otwarcie drogi utraconego drzewa nieśmiertelności. Umierając na krzyżu, Syn złoży doskonałą ofiarę za grzechy świata. Natomiast Jego ciało, przemienione w chwili zmartwychwstania i sakramentalnie dane w Eucharystii, dla wierzących w Niego stanie się źródłem wiecznego życia. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy rozważam o życiu wiecznym? Jakie miejsce w moim życiu wiary zajmuje Eucharystia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj cichą modlitwę: „Boże Ojcze, mów do mnie, pomóż mi poznać prawdę o Twoim umiłowanym Synu”.