Moje owce słuchają mego głosu (J 10,27-30)

IV Niedziela Wielkanocy

J 10,27-30

27 Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, 28 a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. 29 Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. 30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy».

Przygotowanie

  • W Niedzielę Dobrego Pasterza modlimy się fragmentem Czwartej Ewangelii, w którym Jezus mówi o szczególnej więzi łączącej Go z uczniami. Zapewnia, że każdy, kto przynależy do Jego owczarni, może doświadczyć mocy Ojca i Syna w swoim życiu. Wyciszę moje serce, by zrobić w nim przestrzeń na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je (w. 27) Dzisiejszy fragment Ewangelii Jana jest częścią opowiadania o pobycie Jezusa w Jerozolimie w czasie święta Poświęcenia Świątyni (por. 10,22-39), kiedy to Żydzi Go zapytali: „Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!” (10,24). Jezus wielokrotnie mówił już o sobie jako o posłanym przez Ojca (por. 7,28-29; 8,16.24-29.38.42). Dlatego odpowiedział na pytanie Żydów: „Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec” (10,25-26). Żydzi mają problem z dostrzeżeniem mesjańskiej tożsamości Pana, poświadczonej przez Jego czyny, gdyż nie należą do Jego owczarni. Tylko ktoś, kto uznaje Jezusa jako „dobrego pasterza” (por. 10,1-21), jest w stanie poznać prawdziwy sens czynionych przez Niego znaków i wypowiadanych przez Niego słów. Pomiędzy Jezusem a przynależącymi do Jego owczarni istnieje głęboka osobowa więź, która jest fundamentem wzajemnego poznania. Czy dostrzegam przejawy działania Jezusa w moim życiu? Co na ich podstawie mogę o Nim powiedzieć?
  • Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki (w. 27-28) Wcześniej, ukazując siebie jako dobrego pasterza (gr. ho poimen ho kalos), Jezus powiedział: „Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości” (10,10). Kto idzie za Nim może doświadczyć owego obfitego życia, czyli życia, które jest wolne od ciemności grzechu, a swoją pełnię osiągnie w wieczności. Ponadto, jak pasterz chroni owce przed atakami dzikich zwierząt, tak Jezus troszczy się, by ci, którzy przynależą do wspólnoty Jego uczniów, nie zatracili się w konfrontacji ze złem tego świata. Uczniowie Pana osobiście mogą doświadczyć prawdy zawartej w słowach Psalmisty: „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska dodają mi otuchy” (Ps 23,4). Czy potrafię wskazać konkretne elementy duchowej przemiany, która dokonuje się we mnie wskutek przynależenia do wspólnoty uczniów Jezusa? Co dzisiaj jest moją „ciemną doliną”? W szczerej rozmowie, opowiem o tym Jezusowi.
  • Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca (w. 29) Gwarancją ochrony, jaką Jezusa sprawuje nad wspólnotą swoich uczniów, jest szczególna więź łącząca Go z Ojcem oraz fakt, iż to właśnie Ojciec przyciąga uczniów do Niego: „Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę (…) Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym” (J 6,37-39). Uczeń Jezusa jest darem, jaki przekazał mu Ojciec. W fakcie tym tkwi fundament niezwykłej godności, jaka charakteryzuje każdego chrześcijanina. Mimo potknięć i upadków, jestem kimś chcianym przez Boga. On zawsze patrzy na mnie z nadzieją i miłością. W chwili refleksji spróbuję powyższą prawdę zestawić z rzeczywistością mojego życia.
  • Ja i Ojciec jedno jesteśmy (w. 30) Jedność pomiędzy Ojcem i Synem, nie ogranicza się jedynie do wewnętrznego życia Boga, doskonałej komunii Trzech Osób Boskich, lecz wyraża się także na zewnątrz, w jednej postawie i jednym działaniu wobec uczniów. Ponieważ razem z Duchem Świętym dzielą jedną Bożą naturę, Ojciec i Syn działają z tym samym boskim autorytetem. Bóg przychodzi, by z mocą działać w moim życiu. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy to sobie uświadamiam?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, chcę słuchać Twojego głosu, światłem Twojego Słowa rozświetlaj mroki mojego życia”.

Czyż i wy chcecie odejść? (J 6,55.60-69)

Sobota III Tygodnia Wielkanocy

J 6,55.60-69

55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem (…) 60 A wielu spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?» 61 Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? 62 A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? 63 To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. 64 Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą, i kto ma Go wydać. 65 Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca». 66 Od tego czasu wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. 67 Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» 68 Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. 69 A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Bożym».

Przygotowanie

  • Kończymy dzisiaj kilkudniowe rozważanie tzw. mowy eucharystycznej, w której Jezus, opierając się na cudzie rozmnożenia chleba i odwołując do starotestamentalnego znaku manny, zapowiada prawdziwy pokarm z nieba, jakim będzie Jego Ciało i Krew. Nauka ta jest wymagająca i dlatego wielu spośród dotychczasowych uczniów Go opuszcza. Z wiarą w prowadzenie Ducha Świętego wejdę w modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem (w. 55) W kulminacyjnym momencie tzw. mowy eucharystycznej (J 6,22-71) Jezus mówi wprost o konieczności spożywania Jego Ciała i picia Jego Krwi: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (6,54). W ten sposób swoje ostateczne wypełnienie znajdzie znak manny udzielanej przez Boga narodowi wybranemu wędrującemu przez pustynię. Jak manna podtrzymywała życie Izraela w drodze do Ziemi Obiecanej, tak pokarm z nieba, którym jest Ciało i Krew Chrystusa, da życie wieczne tym, którzy zmierzają do ojczyzny niebieskiej. Na krzyżu Syn złoży Ojcu w ofierze swoje życie za grzechy całego świata. W ten sposób na zawsze otworzy przed ludzkością drogę pojednania z Bogiem. Uczniowie będą mogli iść tą drogą, spożywając Ciało i Krew Pańską, w które w czasie każdej Eucharystii przemieniać się będą chleb i wino: „A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im, mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, i pili z niego wszyscy” (Mk 14,22-23; Mt 26,26-28; Łk 22,19-20; 1 Kor 11,23-25). Czy wierzę, że podczas Mszy Świętej chleb i wino prawdziwie przemieniają się w Ciało i Krew Chrystusa? Czy robię wszystko, by móc jak najczęściej karmić się prawdziwym chlebem z nieba?
  • Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? (ww. 61-62) Zapowiedź spożywania Ciała i Krwi Jezusa na tym etapie budzi wątpliwości w sercach uczniów: „A wielu spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?»” (6,60; por. 6,52). Jezus jednak nie łagodzi swojego nauczania. Jako Syn Człowieczy i chleb życia zstąpił z nieba, by uczynić siebie samego pokarmem dającym życie wieczne. Skoro uczniowie nie są w stanie teraz tego przyjąć, jeszcze większym szokiem będzie dla nich powrót Jezusa do Ojca, który dokona się poprzez śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie. Wszystko to jednak będzie musiało się dokonać, gdyż dopiero po przemienieniu, jakie dokona się w chwili zmartwychwstania, Jezusowe ciało będzie mogło przebywać w niebie i jednocześnie być sakramentalnym pokarmem wierzących. Jak przeżywam tegoroczny okres Wielkanocy? Czy pozwalam, by misterium śmierci i zmartwychwstania Chrystusa przeniknęło do mojej codzienności?
  • To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (w. 63) Wiedząc o oporze, z jakim spotykają się Jego ostatnie wypowiedzi, Jezus wskazuje na Ducha Świętego, który ma moc wprowadzenia na głębiny wiary. Uczniowie powinni odłożyć na bok kategorie ludzkiego myślenia (np. „jak można jeść czyjeś ciało, czy pić czyjąś krew?”) i uświadomić sobie, że zarówno słowa, jak i czyny Pana, napełnione są Duchem Świętym, który jest również w stanie pomóc im zrozumieć sens otrzymanej nauki. Gdzie szukam pomocy, gdy słowa Jezusa wykraczają poza moje życiowe doświadczenie? Czy odrzucam pokusę wybiórczego traktowania Jezusowej nauki? Kiedy ostatnio poszedłem za konkretnym wskazaniem Ewangelii?
  • Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą, i kto ma Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca» (ww. 64-65) Jezus jest realistą. Wie, że autentyczna wiara ma korzenie w miłości. Światło Bożej prawdy przekracza możliwości poznania ludzkiego umysłu, jak to stwierdzone zostało przez Niego w trakcie nocnej rozmowy z Nikodemem: „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża” (3,8). Jednakże prawda objawiona przez Boga ma tę właściwość, że nawet nie do końca zrozumiana przyciąga do siebie, gdyż jest jednym z wielu przejawów Bożej miłości. Poddanie się tej prawdzie poprzedza zatem rezygnacja ze skoncentrowanej na sobie miłości własnej i ufne zanurzenie się w miłującym Ojcu. Tak niestety nie stało się w przypadku zdrajcy Judasza, który do końca trzymał się swoich błędnych przekonań. Bóg Ojciec pozwolił mi spotkać Jezusa. Czy jestem Mu za to wdzięczny? Czy w mojej drodze wiary mentalność niewolnika ustąpiła już miejsca mentalności kochanego przez Ojca syna?
  • Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Bożym» (ww. 68-69) Widząc, że wielu uczniów, nie mogąc zrozumieć Jego ostatniej nauki, Go opuszcza (w. 66), Jezus pyta Dwunastu o ich zamiary (w. 67). W imieniu apostołów głos zabiera Piotr. Najpierw stwierdza, że w słowach Pana objawione zostaje życie wieczne, a następnie wyznaje wiarę, że Jezus jest „Świętym Boga”. W ST „świętość” jest przypisywana samemu Bogu, który jako jedyny jest „Święty” (hebr. kadosz), na przykład: „Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam – wyrocznia Pana – odkupicielem twoim – Święty Izraela” (Iz 41,1). Natomiast w Ewangelii Jana przymiotnikiem „święty” (gr. hagios) opisywany jest Ojciec (por. J 17,1), Duch (por. 1,33; 14,26; 20,22) i w tym miejscu Jezus. Apostoł zatem wyznaje wiarę w Jego boskość. A to oznacza, że poddaje się światłu Jego nauki. Opowiem Jezusowi o tym, co sprawia mi najwięcej trudności w byciu Jego uczniem.

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał za św. Piotrem: „Panie, do kogóż pójdę? Tym masz słowa życia wiecznego. Ty jesteś Świętym Boga”.

Kto kocha swoje życie, traci je (J 12,24-26)

Uroczystość św. Wojciecha, Biskupa i Męczennika, głównego patrona Polski

J 12,24-26

24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. 25 Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. 26 Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.

Przygotowanie

  • W uroczystość św. Wojciecha modlimy się fragmentem Czwartej Ewangelii, w którym Jezus wyjaśnia sens swojej śmierci oraz wzywa uczniów, by idąc za Nim naśladowali Go w ofiarnej miłości. Wyciszę moje serce i poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi całkowicie otworzyć się na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity (w. 24) Jezus przyszedł do Jerozolimy, by razem z uczniami uczestniczyć w dorocznym święcie Paschy. Tym razem będzie to Pascha wyjątkowa, gdyż On sam, umierając na krzyżu, zajmie miejsce baranka paschalnego.  Zanim jednak to się stanie, Pan wzbudza wielkie zainteresowanie pośród Żydów. Chwilę wcześniej ewangelista opowiedział o Jego niezwykłym wjeździe do świętego miasta, w trakcie którego tłumy witały Go jako króla izraelskiego (por. J 12,12-19). Również obecni w mieście Grecy, czyli poganie sympatyzujący z judaizmem, zainteresowali się Jezusem i poprosili Filipa, by zaprowadził ich do Niego (por. 12,20-21). Odczytując w tej prośbie znak nadejścia czasu swojej męki, Pan wypowiedział słowa: „Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy” (12,23). Pierwszy werset dzisiejszego czytania ewangelicznego jest kontynuacją powyższej wypowiedzi. Posługując się krótką przypowieścią o ziarnie pszenicy, Jezus wyjaśnia, jaki jest sens czekającej Go męki. By móc przynieść plon, ziarno musi być wrzucone w ziemię, czyli niejako obumrzeć. Podobnie będzie ze zbawianiem, które Pan przynosi światu. By mogło ono stać się udziałem każdego człowieka, konieczna jest Jego śmierć. Będąc ofiarą wynagradzającą wszelki grzech, stanie się ona narzędziem, za pomocą którego otworzona zostanie droga pojednania ludzkości z Bogiem. Zatrzymam się na chwilę nad misterium wywyższenia Syna Człowieczego. Spróbuję na nowo dostrzec w nim wielki znak miłości Boga, który nie chce, bym zginął przygnieciony moją nieprawością, lecz posyła swojego Syna, by mnie oczyścić i dać mi nowe życie.
  • Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne (w. 25) Śmierć Jezusa jest najważniejszym wydarzeniem zbawczym. Ku niej prowadziła cała historia zbawienia, o niej z zachwytem opowiadali prorocy. Ponieważ stanowi doskonały akt miłości, polegający na całkowitej rezygnacji z siebie, dla uczniów Jezusa jest ona również paradygmatem ich postępowania. Dlatego kontynuując swoją wypowiedź, Pan wzywa ich, by w nowy sposób spojrzeli na swoje ziemskie życie. Jako że wraz z Jego zmartwychwstaniem, przed każdym z nich otwiera się perspektywa życia wiecznego, nie muszą już więcej za wszelką cenę bronić swej ziemskiej egzystencji. Więcej, podobnie jak Jezus, mogą tracić swoje życie z miłości do Boga i bliźniego. Warto tutaj nadmienić, że w Czwartej Ewangelii słowo „świat” (gr. kosmos) najczęściej odnosi się do zła i grzechu, czyli wszystkiego, co w jakiś sposób jest w opozycji do Boga. Zatem Jezusowe słowa o nienawiści do życia na tym świecie, należy rozumieć jako wezwanie do zerwania ze wszystkim, co przeszkadza trwać w jedności z Ojcem i Synem. W jakim stopniu moje codzienne wybory potwierdzają moją wiarę w życie wieczne? Czy potrafię tracić siebie dla Boga i drugiego człowieka? Czy zerwałem już ze wszystkim, co nie pozwala mi trwać w Chrystusie?
  • Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec (w. 26) Służba mistrzowi w starożytności należała do najważniejszych powinności ucznia. Dlatego kolejne słowa Pana należy rozumieć jako warunek bycia Jego uczniem. W życiu chrześcijanina ciągle na nowo ma się uobecniać tajemnica Jezusa, także misterium Jego krzyża. Chrześcijaństwo pozbawione ofiarnej i bezwarunkowej miłości oraz walki z pokusą skoncentrowania na sobie bardzo szybko staje się jedynie niedualną podróbką, godną pożałowania karykaturą. W paralelnym fragmencie Ewangelii Marka Jezus mówi wprost: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mk 8,34). Co w naśladowaniu Jezusa sprawie mi największą trudność? Co nazwałbym moim krzyżem, czyli traceniem siebie, którego wymaga ode mnie miłość Boga i bliźniego?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa prośby: „Duchu Święty, pomnażaj moją wiarę, bym naśladując Chrystusa, nie uciekał od mojego krzyża, lecz codziennie brał go na moje ramiona”.

Kto was słucha, Mnie słucha

1 października, Wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Łk 10,13-16

13 Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze i popiele. 14 Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. 15 A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz! 16 Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał».

Przygotowanie

  • Jezus, wypowiadając „biada” nad mieszkańcami kilku miejscowości, które były szczególnymi świadkami Jego galilejskiej działalności, podkreśla, jak bardzo istotne w naszym codziennym życiu jest otwieranie się na nawet najmniejsze znaki Jego zbawczej obecności. Na szali leży nasza wieczność… Z wiarą w prowadzenie Ducha Świętego wsłucham się w dzisiejsze słowa Pana.

Punkty do medytacji

  • Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze i popiele” (w. 13). Korozain i Betsaida związane były z galilejskim etapem działalności Jezusa. Pierwsze znajdowało się ok. 4 km od Kafarnaum. Drugie natomiast usytuowana było w pobliżu ujścia Jordanu do Jeziora Galilejskiego (por. Łk 9,10; Mk 8,22-26). Jezus powołuje się na cuda, których dokonał w obydwu miejscowościach, by uwypuklić zatwardziałość serca ich mieszkańców. Uzdrowienia, egzorcyzmy i inne cudowne działania miały objawić Jego mesjańską tożsamość, a w konsekwencji otworzyć serca świadków na Jego nauczanie. Tymczasem w Jego ocenie pogańskie miasta Tyru i Sydonu, zamieszkiwane przez ludność fenicką, szybciej weszłyby w nawrócenie niż Korozain i Betsaida, gdyby tylko były świadkami tylu cudów. Będąc uczniem Jezusa, mogę codziennie wsłuchiwać się w Jego słowo i doświadczać mocy uzdrowienia, która płynie z sakramentów. Czy dziękuję za każde Słowo, za każdą komunię świętą, za dar miłosierdzia u kratek konfesjonału? Czy pozwalam, by to wielorakie obdarowanie mnie zmieniało?
  • A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz!” (w. 15). Jeszcze ostrzejsze słowa Jezus kieruje pod adresem mieszkańców Kafarnaum, miejscowości, która na czas galilejskiej misji stała się Jego nowym domem. Mimo że początkowo Pan spotkał się tam z wielkim zainteresowaniem (por. Łk 4,31-32), najwidoczniej w dłuższej perspektywie ludzie ci nie uwierzyli w Niego i nie nawrócili się. Słowo „otchłań” (gr. hades, hebr. szeol) w języku biblijnym oznacza miejsce przebywania ludzi po śmierci (por. Rdz 37,35). U Łukasza opisuje przestrzeń, do której po śmierci trafiają źli ludzie (por. Łk 16,23). Kto odrzuca osobę Jezusa i Jego orędzie, musi się liczyć z tym, że jego wieczność będzie związana z nieustannym cierpieniem. Dostrzec to możemy już za ziemskiego życia, gdy w oderwaniu od Syna Bożego, wcześniej czy później nasze serca wypełnia rozczarowanie, smutek, a nawet bezbrzeżna pustka. Czy poważnie podchodzę do sprawy mojego nawrócenia? Czy mam świadomość, że od moich obecnych wyborów zależy mój los w wieczności?
  • Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał” (w. 16). Wcześniej Pan powiedział: „Kto by Mnie przyjął, przyjmuje tego, który mnie posłał” (Łk 9,48). Syn Boży jest uobecnieniem na ziemi majestatu i dobroci Ojca. Teraz, posyłając siedemdziesięciu dwóch przed sobą (por. 10,1-12), rozszerza tę prawdę, identyfikując się ze wspólnotą swoich uczniów. Założony przez Niego lud Nowego Przymierza, Kościół, nie jest głosicielem ludzkiej mądrości, lecz ma za zadanie przekonać świat do przyjęcia Dobrej Nowiny o zbawieniu w Chrystusie. Warto tutaj pamiętać, że sami posyłani dostali od Jezusa konkretne i wymagające wskazówki, jak owa misja ma być realizowana. Czy otwieram się nauczanie Kościoła, na przykład poprzez śledzenie środowych katechez papieskich? Czy znam nauczanie św. Jana Pawła II? Czy swoim codziennym życiem potwierdzam prawdziwość wyznawanej przeze mnie Ewangelii?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mów do mojego serca, prowadź mnie drogą nawrócenia”.

Trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

J 3,13-17

13 I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. 14 A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, 15 aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. 16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. 17 Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

Przygotowanie

  • W święto Podwyższenia Krzyża Świętego liturgia słowa przypomina nam piękny fragment Ewangelii Jana. W trakcie rozmowy z faryzeuszem Nikodemem Jezus mówi o swoim wywyższeniu, czyli o ofierze krzyżowej, która będzie ratunkiem dla całego świata. Wzbudzę w sobie pragnienie przyjęcia dzisiejszego Słowa jako daru od miłującego Ojca.

Punkty do medytacji

  • I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego” (w. 13). Mówiąc o sobie „Syn Człowieczy”, Jezus podkreśla, że w swojej osobie łączy zarówno naturę Boga, jak i człowieka. Istniejąc odwiecznie, wraz z Ojcem i Duchem, w określonym czasie narodził się z Maryi Panny. On jest w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem. Dzięki temu niezwykłemu złączeniu natury boskiej i ludzkiej, związał ze sobą losy całej ludzkości. Po zmartwychwstaniu jako pierwszy człowiek wstąpił do nieba, a tym samym dał wszystkim ludziom obietnicę życia wiecznego. Czy wierzę, że ja także po śmierci w Chrystusie powstanę z martwych? W jaki sposób nadzieja życia w niebie rzutuje na moje obecne, ziemskie życie?
  • A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (ww. 14-15). W Ewangelii Jana trzykrotnie Jezus mówi o swojej śmierci na krzyżu jako o „wywyższeniu” (por. 8,28; 12,32). Tutaj sens tego wywyższenia Pan wyjaśnia, nawiązując do epizodu z czasów wędrówki przez pustynię, kiedy to zbuntowani Izraelici umierali kąsani przez jadowite węże. Gdy skruszeni zaczęli prosić, by Mojżesz wstawił się za nimi u Boga, ratunkiem okazał się wąż miedziany umieszczony na wysokim palu (por. Lb 21,4-9). Każdemu człowiekowi grozi śmierć, zarówno fizyczna jak i duchowa, wskutek czynionych przez niego grzechów, które zawsze są mniej lub bardziej świadomym buntem przeciwko Bogu. Wiara w Syna Człowieczego, który jako Baranek Boży oddaje swoje życie na krzyżu, by odkupić nasze grzechy, gwarantuje życie wieczne. Czy mam świadomość, że Jezus umarł na krzyżu również za moje grzechy? Czy pamiętam o tym, gdy przygotowuję się do sakramentu spowiedzi świętej?
  • Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (w. 16). Bóg umiłował świat miłością, która nie cofa się nawet przed największą ofiarą. Pokusa wsączana przez diabła w nasze serca w pierwszym rzędzie jest próbą zniekształcenia tej miłości: Bóg o ciebie nie dba! Bóg o tobie zapomniał! Bóg chce odebrać ci szczęście! Bóg tylko czeka na twoją porażkę, by móc cię ukarać! Te i im podobne kłamstwa mają zburzyć nasze zaufanie wobec Boga. Tymczasem On nas kocha i chce dać nam życie wieczne! Czy wierzę, że Bóg mnie kocha? Czy pamiętam o tym za każdym razem, gdy czynię znak krzyża? Czy dostrzegam znaki Bożej miłości w moim codziennym życiu?
  • Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (w. 17). Bardzo ważne słowa. Tylu z nas przecież żyje w lęku przed skazaniem na wieczne potępienie. Modlimy się, uczestniczymy w sakramentach, nawet jesteśmy gotowi wiele ofiarować na jałmużnę, byle by tylko odsunąć od siebie to niebezpieczeństwo. Tymczasem chodzi o coś więcej, chodzi o Miłość, która chce nas zbawić! Gdy myślę o mojej relacji do Boga, czego jest we mnie więcej – lęku czy wdzięczności? Kim dla mnie jest Bóg, bezlitosnym sędzią czy ojcem szukającym zagubionego dziecka?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj słowa Ewangelii: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.