Moje owce słuchają mego głosu

Wtorek IV Tygodnia Wielkanocy

J 10,22-30

22 Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. 23 Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. 24 Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!» 25 Rzekł do nich Jezus: «Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. 26 Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. 27 Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, 28 a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. 29 Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. 30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy».

Przygotowanie

  • W dzisiejszej Ewangelii Jezus zimową porą przychodzi do Jerozolimy, by uczestniczyć w uroczystości Poświęcenia Świątyni. Jego milcząca obecność intryguje wielu Żydów. Chcą już teraz przekonać się, czy jest On obiecanym przez Boga Mesjaszem. Żądają od Niego konkretnej wypowiedzi lub znaku. Zatopię się w obecności Ducha Świętego. Wyostrzę moje „wewnętrzne zmysły”, by nic nie uronić z dzisiejszego daru Słowa.

Punkty do medytacji

  • Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni” (w. 22). Wspomniane święto rozpoczynało się 25 dnia miesiąca Kislew (listopad-grudzień) i trwało przez osiem dni. Obchodzono je na pamiątkę ponownego poświęcenia świątyni jerozolimskiej w 164 przed Chr. Trzy lata wcześniej z inicjatywy Antiocha IV Epifanesa, władcy syryjskiego, dokonało się złupienie miejsca świętego oraz jego sprofanowanie poprzez wybudowanie ołtarza poświęconego Zeusowi i złożenie pogańskich ofiar. Antioch w bardzo gwałtowny sposób próbował zmusić Żydów do porzucenia wiary i tradycji ojców. Skutkiem tych działań był wybuch tzw. Powstania Machabeuszy. Żydowscy partyzanci stopniowo zdobywali kolejne fragmwenty Ziemi Świętej, włącznie z Jerozolimą. Po zdobyciu świątyni uroczyście przywrócono w niej prawowierny kult, co wspominane było co roku w czasie święta Poświęcenia Świątyni (inne nazwy – Chanuka, Święto Świateł). W jaki sposób dbam o mój kościół parafialny? Czy dziękuję Bogu, że co niedzielę, a nawet częściej, mogę bez przeszkód do niego przychodzić i uczestniczyć w liturgii?
  • „Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!»” (w. 24). Kwestia mesjańskiej tożsamości Jezusa była już wcześniej dyskutowana między Żydami. Jan wspomina o tym w opisie Jego pobytu w Jerozolimie w czasie Święta Namiotów: „A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?» I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu” (J 7,40-43; por. 7,26-27.31). Teraz jednak Żydzi, sprowokowani milczącym przechadzaniem się Jezusa w portyku Salomona (w. 23) wprost pytają Go o Jego tożsamość. Czasami może nam się wydawać, że Bóg milczy, zwłaszcza, gdy w trudniejszych momentach naszego życia czekamy na jakiś znak od Niego. Czy unikam pokusy wymuszania na Bogu odpowiedzi? Czy dbam o to, by w mojej modlitwie był czas na przedłużoną ciszę i cierpliwe słuchanie?
  • „Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie” (w. 25). Odpowiadając na prośbę Żydów, Jezus podkreśla, że w trakcie swej dotychczasowej działalności dał o sobie dwa rodzaje świadectwa: słowa oraz czyny. Już wcześniej bowiem mówił o sobie, że jest posłany przez Ojca (por. 7,28-29; 8,16.24-29.38.42). Żydzi Mu nie wierzą, gdyż próbują zrozumieć Go, posługując się własnymi wyobrażeniami, zamiast być otwartymi na przyniesione przez Niego objawienie (por. 8,23). Ponieważ słuchacze nie wierzą słowom Jezusa, odwołuje się On również do swoich czynów. Wcześniej Jezus powiedział: „Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wypełnienia; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał” (5,36). Domniemane milczenie i cisza ze strony Boga jest nierzadko okazją do tego, by powrócić do słów czy wydarzeń, które do tej pory miały miejsce i dostrzeżenia, że Bóg jednak w bardzo konkretny sposób angażuje się w naszą codzienność. Czy przyglądam się mojemu życiu w świetle wiary? Czy próbuję odkryć głębszy sens wydarzeń dopuszczonych przez Boga i odkryć w nich kolejny sposób Jego mówienia do mnie?
  • „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki” (ww. 27-28). Nawiązując do wcześniejszych wypowiedzi, w których określił siebie jako „Dobrego Pasterza”, Jezus podkreśla, że kto należy do Jego owczarni, jest wsłuchany w Jego głos, a idąc za jego brzmieniem, doświadcza daru życia wiecznego. Łaska nowego życia w Chrystusie nie jest całkowicie „oczekująca” na przyszłość. Już dzisiaj, słuchając Jezusa, mogę doświadczyć nowego sposobu życia, zwłaszcza wolności od grzechu i lęku przed światem. Czy mogę wskazać takie przestrzenie mojego istnienia, w których zostałem uwolniony przez Pana? Czy dziękuję za każde doświadczenie Jego łaski?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj w moim sercu: „Panie Jezus, mój Przyjacielu i Zbawicielu, pomagaj mi trwać w Twoje łasce i słowie”.

Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało

Czwartek III Tygodnia Wielkanocy

J 6,44-51

44 Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. 45 Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie. 46 Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. 47 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. 48 Ja jestem chlebem życia. 49 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. 50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. 51 Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata».

Przygotowanie

  • W dzisiejszej Liturgii Słowa rozważamy kolejne wersety tzw. mowy eucharystycznej. Jezus jeszcze raz nawiązuje do daru manny na pustyni, by w bardziej bezpośredni sposób podkreślić, że spożywanie chleba, którym jest On sam, prowadzi do życia wiecznego. Wyciszę się wewnętrznie i poproszę Ducha Świętego, by otworzył mnie na bogactwo Słowa.

Punkty do medytacji

  • „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym” (w. 44). W trakcie długiej rozmowy z Żydami, którzy najpierw byli świadkami rozmnożenia chleba pod drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego, a potem przybyli za Jezusem do Kafarnaum, Pan stopniowo ukazuje siebie jako „prawdziwy chleb z nieba” (por. J 6,32-33.35). Rozmówcy jednak nie są gotowi przyjąć tego objawiania, gdyż w dalszym ciągu patrzą na Niego jako na zwykłego człowieka: „Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może on teraz mówić: Z nieba zstąpiłem” (w. 42). Pan jednak ich nie oskarża, lecz konsekwentnie uświadamia im, że wiara w Niego jest łaską pochodzącą od Ojca (por. ww. 37-40). Bez Jego pomocy, nie będą w stanie przyjąć Syna takim, jakim się objawia. Czy modlę się o łaskę wiary? Czy każdego dnia proszę Ojca, by przyciągał mnie do Syna?
  • „Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie” (w. 45). Jezus uwiarygadnia swoje dotychczasowe wypowiedzi słowami proroka Izajasza, który mówiąc o Nowej Jerozolimie, czyli społeczności odkupionego ludu Bożego, zapowiada: „Wszyscy twoi synowie będą uczniami Pana, wielka będzie szczęśliwość twych dzieci” (Iz 54,13). Ojciec każdego dnia, bardzo subtelnie wypowiada się w sercu człowieka. Dlatego konieczny jest wysiłek systematycznej i pogłębionej modlitwy, rozumianej jako w pierwszym rzędzie wsłuchanie się Boże mówienie. Kto „zainwestuje” swój czas w tego typu słuchanie, będzie w stanie poznać i przyjąć Syna. Czy mam świadomość, że każda minuta modlitewnego dialogu coraz bardziej wprowadza mnie w autentyczną wiarę w Jezusa?
  • „Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne” (ww. 46-47). Już w Prologu do Janowej Ewangelii czytamy: „Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył” (J 1,18). Niektórzy bibliści podkreślają, że Czwarta Ewangelia, nie jest jedynie prostą narracją o ziemskim życiu Jezusa, lecz zbiorem katechez, które wychodząc od konkretnych wydarzeń z publicznej działalności Pana, ukazują drogę wtajemniczenia w chrześcijańskie życie. Patrząc w ten sposób na dysputę Jezusa z Żydami w Kafarnaum, możemy ujrzeć coraz wyraźniej zarysowujący się schemat drogi prowadzącej do zjednoczenia z Bogiem. Pierwszy jej etap związany jest z przyjęciem od Ojca łaski wiary (Chrzest Święty). Kto już doświadczył tego tajemniczego „Bożego przyciągania”, w dalszej kolejności zaproszony jest, by w swoim sercu wsłuchiwać się w głos Ojca, w którego świetle możliwe jest rozpoznanie Syna i przylgnięcie do Niego (modlitwa, Pismo Święte, świadectwo Kościoła). Trwanie w zjednoczeniu z Synem prowadzi do odkrycia, że Jego oblicze jest ostatecznie obliczem miłującego Ojca (Eucharystia, pozostałe sakramenty, miłość bliźniego). Powyższe etapy nie muszą koniecznie następować po sobie, mogą na siebie zachodzić. Ważne jest, że ukazują one logikę, która posługuje się Bóg, prowadząc człowieka do zjednoczenia ze sobą. Na którym etapie obecnie się znajduję? Czy korzystam ze wszystkich środków, które prowadzą mnie ku jedności z Bogiem?
  • „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata” (w. 51). Jezus powraca do tematu manny i chleba dającego życie. Manna była opatrznościowym darem, który podtrzymywał życie Izraelitów na pustyni. Mimo jednak swojej cudownej natury, nie dawała ona życia wiecznego (w. 49). Inaczej będzie z chlebem życia, który zstąpił z nieba. Pożywienie dające nieśmiertelność jest aluzją do drzewa życia z rajskiego ogrodu. W wyniku nieposłuszeństwa Adama i Ewy, Bóg wydalił ich z ogrodu, pozbawiając możliwości spożywania owoców z owego drzewa (por. Rdz 3,22-23). Mówiąc o tym, że każdy, kto będzie jadł chleb życia zstępujący z nieba, będzie miał życie wieczne, Jezus zapowiada ponowne otwarcie drogi do raju i utraconego drzewa nieśmiertelności. Umierając na krzyżu, odda On swoje życie w akcie doskonałej miłości i posłuszeństwa wobec Ojca. Jego ciało, przemienione w chwili zmartwychwstania, stanie się jedynym źródłem życia wiecznego. W dalszej części rozmowy Jezus powie wprost: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (w. 53). Czy mam świadomość, że w moim uczestnictwie we Mszy Świętej nie chodzi jedynie o wypełnienie religijnej powinności, ale o zjednoczenie z żywym Jezusem, który chce obdarować mnie życiem wiecznym?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj cichą modlitwę: „Boże Ojcze, mów do mnie, objawiaj w moim sercu prawdę o Twoim umiłowanym Synu”.

Kto widzi Syna i wierzy w Niego, będzie miał życie wieczne

Środa III Tygodnia

J 6,35-40

35 Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. 36 Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. 37 Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, 38 ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. 39 Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. 40 To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym».

Przygotowanie

  • Liturgia Słowa ponownie zabiera mnie do Kafarnaum, gdzie Jezus rozmawia z Żydami, budząc w nich pragnienie chleba na życie wieczne. Przekonuje ich, że nikt, kto do Niego przyjdzie nie będzie odrzucony, a kto w Niego uwierzy, będzie wskrzeszony w czasach ostatecznych. Zanim rozpocznę dzisiejszą modlitwę, uspokoję i wyciszę moje wnętrze, przygotuję glebę mojego serca na ziarno Słowa.

Punkty do medytacji

  • „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (w. 35). W zdaniu, które kończy wczorajsze i rozpoczyna dzisiejsze czytanie ewangeliczne, pojawia się pierwsze z siedmiu samookreśleń Jezusa, które możemy napotkać na kartach Czwartej Ewangelii. W innych miejscach, posługując się formułą „Ja jestem…” (por. Wj 3,14), Pan przypisuje sobie tytuły: „światłość świata” (por. J 8,12; 9,5), „brama” (10,9), „dobry pasterz” (10,11.14), „zmartwychwstanie i życie” (11,25), „droga, prawda i życie” (14,6) oraz „prawdziwy krzew winny” (15,1.5). Powyższe tytuły podkreślają kolejne aspekty tożsamości i zbawczej misji Syna Bożego. Jako „chleb życia” jest On darem Ojca, który niczym pokarm ma podtrzymywać życie wierzących. Określenie to wpasuje się w biblijną tradycję obrazowania Bożej mądrości i Prawa za pomocą pożywienia. „Spożywanie” powyższych darów polegało na pozwoleniu, by przenikały one do wnętrza i przemieniały sposób życia Izraelitów. W przypadku „chleba życia”, jakim jest Jezus, w pierwszym rzędzie chodzi o całkowite przylgnięcie do Jego osoby i wypełnianie Jego nauki. To On jest teraz Bożą Mądrością daną całemu światu. Czy modląc się, proszę o to, bym mógł całkowicie zatopić się w obecności Jezusa i w Jego pragnieniach?
  • Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie” (w. 36). Objawienie, jakie Jezus przynosi, spotyka się z niewiarą ze strony Żydów. Dzięki znakowi rozmnożonego chleba oraz słowom teraz przez Niego wypowiadanym, tłum zaczyna rozumieć, że jest On kimś większym niż Mojżesz. Nie jest jednak jeszcze gotowy przyjąć Go takim, jakim jest. Nie jest jeszcze w stanie w Niego uwierzyć. Opowiem Jezusowie o moich trudnościach uwierzenia w Niego, powiem Mu o tym, co najbardziej mi w tym przeszkadza.
  • „Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał” (ww. 37-38). Stając naprzeciwko niedoskonałej wiary Żydów, Jezus podkreśla, że to Ojciec jest tym, który pracuje nad ludzkimi sercami i sprawia, że stają się one zdolne uwierzyć. Ponieważ do końca chce wypełnić wole Ojca, Pan nie odrzuci od siebie nikogo. Wyrażenie „nie odrzucę” (gr. ekballo) dosłownie można przetłumaczyć jako „nie wyrzucę na zewnątrz”. Tym samym pojawia się tutaj subtelna aluzja do wygnania z raju Adama i Ewy (por. Rdz 3,23). W Jezusie zostaje ostatecznie naprawiona sytuacja człowieka po grzechu pierworodnym. On staje się bramą, poprzez którą mogą przejść wszyscy ludzie, by ponownie doświadczyć jedności z Bogiem. Czy wierzę w to, że Jezus zawsze jest gotowy mnie przyjąć? Czy odrzucam pokusę uważania siebie za „beznadziejny przypadek”?
  • To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym»” (w. 40). Gdy Izraelici wędrując przez pustynię po raz kolejny zbuntowali się przeciw Bogu i Mojżeszowi, zostały na nich zesłane węże o jadzie palącym. Ratunkiem od śmierci okazał się miedziany wąż umieszczony przez Mojżesza na wysokim palu. Każdy, kto na niego spojrzał, pozostawał przy życiu (por. Lb 21,4-9). Zbawienie przyniesione przez Jezusa w pełni zrealizuje się w chwili Jego wywyższenia na krzyżu. Kto będzie miał utkwiony wzrok w Ukrzyżowanego, czyli rozezna w Nim doskonały akt miłosiernej miłości Boga, będzie w stanie prawdziwie uwierzyć, a w konsekwencji, podobnie jak Syn doświadczy powstania z martwych. Jakie uczucia budzą się we mnie na myśl o tym, że Bóg pragnie mnie w wieczności? Czy proszę o światło Ducha Świętego, bym mógł głębiej wejść w poznanie sensu Jezusowej męki?

W ciągu dnia

  • Pośród dzisiejszych wydarzeń, będę powracał do cichej modlitwy serca: „Panie Jezu, Chlebie posłany przez Ojca, wzbudzaj we mnie pragnienie życia wiecznego”.

Kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa

Czwartek po Popielcu

Łk 9,22-25

22 I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». 23 Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. 24 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. 25 Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?

Zanim rozpocznę modlitwę tekstem dzisiejszej Ewangelii, w chwili ciszy przygotuję swoje serce. Uzmysłowię sobie, że oto za chwilę usłyszę głos samego Boga. Będzie to głos Ojca, który z troską zwraca się do swojego dziecka. Wzbudzę w sobie pragnienie słuchania, by Słowo prawdziwie mogło we mnie zamieszkać.

Jezus mówi o sobie używając określenia „Syn Człowieczy”, które szczególnie podkreśla, iż w Jego osobie dochodzi do pełnego zjednoczenia bóstwa z człowieczeństwem. Nie tracąc swej boskie natury, Syn Boży stał się również człowiekiem, by w ten sposób każdego człowieka, także mnie, przyprowadzić do Ojca. Czy mam świadomość, że w Jezusie każdy aspekt mojego ludzkiego życia może stać się drogą prowadzącą do spotkania z Bogiem?

Syn Człowieczy będzie musiał wiele wycierpieć, będzie odrzucony i zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie… Nie ma zwycięstwa nad śmiercią bez zanurzenia w śmierci. Tylko Jezus był w stanie tego dokonać. Jakie uczucia i pragnienia rodzą się we mnie, gdy rozważam mękę Pańską? Czy pozwalam, by Jezus wchodził także w moje cierpienie i śmierć, aby w ten sposób prowadzić mnie do pełni życia? Co obecnie powoduje we mnie największe cierpienie? Czego najbardziej się lękam? Opowiem o tym Panu.

Tymi, którzy odrzucą Jezusa, będą żydowskie elity religijne – starszyna, arcykapłani i uczeni w Piśmie. „Zaawansowanie” na drodze wiary nigdy nie jest ostateczne. Dopóki żyjemy na ziemi, grozi nam upadek. Odrzucenie Boga swoje źródło zawsze ma w postawieniu naszych wyobrażeń i pragnień, ponad planem i pragnieniami Boga. Czy pozwalam, by Jezus wyprowadzał mnie z błędnych przekonań?

„Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (w. 23). Jeśli chcę być uczniem Jezusa, muszę być gotowy do rezygnacji z samego siebie, do pokonywania własnych oporów. Ja także mam nieść swój krzyż, czyli nieustannie podejmować ciężar walki, by w mojej codzienności wola Ojca była na pierwszym miejscu. Co dzisiaj sprawia mi największą trudność w stawaniu się na wzór Mistrza? Czy jestem gotowy wypełniać Bożą wolę, nawet jeśli wiąże się to z ryzkiem cierpienia lub odrzucenia?

Pan zachęca mnie, bym nie pokładał ufności w tym świecie, który podobnie jak i ja jest przemijający. Prawdziwe zabezpieczenie może dać mi wiara w Syna Bożego. Na zakończenie dzisiejszej modlitwy poproszę Boga, by pomagał mi patrzeć na moją codzienność z perspektywy życia wiecznego.

Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie

Fot. Kal Visuals (unsplash.com)

Poniedziałek, 19 pażdziernika

Łk 12,13-21

13 A ktoś z tłumu rzekł do Niego: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». 14 Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?» 15 Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma [wszystkiego] w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia». 16 I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. 17 I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. 18 I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. 19 I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” 20 Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” 21 Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga».

W kolejnym fragmencie Trzeciej Ewangelii Jezus przechodzi od pouczania uczniów, by nie martwili się zbytnio o własne życie i nie bali w obliczu prześladowań (por. Łk 12,1-12), do przestrogi przed przesadną troską o dobra materialne. Punktem wyjścia jest prośba wyrażona przez kogoś z tłumu: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem” (12,13). Ówcześni rabini często byli proszeni o tego rodzaju arbitraż. Zasady dotyczące spraw spadkowych rozstrzygano przede wszystkim na podstawie odpowiednich fragmentów Tory (np. Lb 27,1-11; 36,7-9; Pwt 21,15-17).

Reagując na usłyszaną prośbę, Jezus stawia pytanie, które pośrednio dotyczy Jego tożsamości: „Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?” (12,14). Słowa te są echem innego pytania, skierowanego do Mojżesza w Księdze Wyjścia: „Któż cię ustanowił naszym przełożonym i rozjemcą?” (Wj 2,14), które Łukasz w Dziejach Apostolskich dwukrotnie włoży w usta Szczepana, pokazując, że chociaż niektórzy Izraelici odrzucili Mojżesza, to jednak Bóg ustanowił go ich wyzwolicielem (por. Dz 7,27.35). Podobnie Jezus zostanie odrzucony, jednak to właśnie On przyniesie ludzkości odkupienie (por. Łk 21,27-28; Dz 3,13-14).

Kontynuując, Pan przestrzega słuchaczy przed pokusą chciwości: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma [wszystkiego] w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia” (Łk 12,15). Ludzkie życie jest darem od Boga. Dlatego żadna własność, bez względu na to, jak wielka, nie może uczynić go pełniejszym czy zagwarantować bezpieczeństwa. Za chwilę Pan powie: „Któż z was, martwiąc się, może dołożyć choćby jedną chwilę do wieku swego życia?” (12,25).

By zobrazować powyższą naukę, Jezus opowiada przypowieść o pewnym bogaczu, któremu obrodziło pole. Podobnie jak w przypadku kilku innych postaci pojawiających się w przypowieściach przekazanych przez Łukasza (por. 12,45; 15,17-19; 16,3; 18,4-5.11; 20,13), ów człowiek prowadzi wewnętrzny monolog: „I rozważał w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” (12,17-19). Jak widzimy bogacz jest do tego stopnia pochłonięty posiadanymi przez siebie dobrami, że myśli wyłącznie o sobie: moje zbiory, moje spichlerze, moje zboże. Jego palącym problemem jest to, gdzie pomieści wszystko, czym mu obrodziło pole. Gdy już znajdzie rozwiązanie, planuje przez długie lata konsumować swoje bogactwo. W całym tym toku myślowym nie pojawia się żadne odniesienie do Boga, ani nawet do drugiego człowieka. Biblijny kontrast do postaci bogacza może stanowić Józef Egipski, który nagromadził „tyle zboża, ile jest piasku morskiego” (Rdz 41,49), lecz uczynił to z myślą, by uratować innych przed nadchodzącą klęską głodu. Warto także zauważyć, że ostatnie zdanie bogacz kieruje do swej duszy – „powiem sobie” (dosł. „powiem do duszy mojej”), co dodatkowo podkreśla jego samotność oraz przekonanie, że ma władzę nad własnym życiem.

Pod koniec przypowieści Jezus wprowadza postać Boga, który wprost koryguje błędne myślenie bogacza: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” (12,20). Podobną myśl znajdujemy w Mądrości Syracha: „Niejeden się wzbogacił mozołem i chciwością, a oto jego udział w nagrodzie; gdy powie: Znalazłem odpoczynek i teraz mogę się żywić moimi dostatkami, nie wie, ile czasu minie, a zostawi je innym i umrze” (Syr 11,18-19; por. Jk 4,13-15). Głupota bogacza (gr. afron można przetłumaczyć także jako „Szaleńcze!”) polega na tym, że zachowuje się on tak, jakby Boga nie było, a jego własne życie od początku do końca zależało jedynie od niego samego. Tymczasem ludzkie życie zawsze jest darem otrzymanym od Najwyższego. Ma On moc je dać, ale także zabrać.

Jezus podsumowuje przypowieść słowami: „Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga” (Łk 12,21). Nie wolno nam tracić z oczu Boga. Na wszystko, co składa się na nasze życie, powinniśmy patrzeć z perspektywy wieczności. Tego właśnie zabrakło w przypadku bogatego głupca. Celem naszego ziemskiego istnienia, które swe źródło ma w miłości i mądrości Stwórcy, nie jest szukanie sposobności do tego, by jeść, pić i używać, lecz gromadzenie skarbów u Boga. Dokonuje się to wtedy, gdy każdy dzień przeżywamy w łączności z Nim, szukając sposobności do uwielbienia Go naszymi wyborami i czynami.

Czy jest we mnie jakieś poczucie krzywdy? Czy rozmawiam o tym z Jezusem? Jaki jest mój stosunek do posiadanych przeze mnie dóbr? Od czego uzależniam moje poczucie bezpieczeństwa i szczęścia? O czym najczęściej marzę? W czym dzisiaj czuję się bogaty u Boga?