Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony (J 10,1-10)

Przygotowanie

  • Dziesiąty rozdział Ewangelii wg św. Jana rozpoczyna się tzw. mową o Dobrym Pasterzu (J 10,1-18). Uczestnicząc w liturgii IV Niedzieli Wielkanocnej, usłyszymy jej fragment początkowy, w którym Jezus najpierw opowie przypowieść o pasterzu i owczarni (ww. 1-6), a następnie wyjaśni pojawiający się w przypowieści motyw bramy (ww. 7-10). Wyciszając moje serce, otworzę się na działanie Ducha Świętego, by mógł otworzyć przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec (ww. 1-2) Komentując zachowanie faryzeuszy, którzy nie uznali cudu uzdrowienia niewidomego od urodzeni (J 9), Jezus zestawia ze sobą dwa typy postaci: złodzieja/rozbójnika oraz pasterza. To, co w pierwszym rzędzie ich odróżnia, to sposób wejścia do zagrody dla owiec. Podczas gdy złodziej i rozbójnik wdzierają się inną drogą (grecki czasownik anabaino sugeruje przeskakiwanie przez ogrodzenie), pasterz wchodzi do niej przez bramę. Ponadto obydwa określenia – „złodziej” (gr. kleptes) i „rozbójnik” (gr. lestes) sugerują jakiś rodzaj przemocy. Jako „rozbójnik” (gr. lestes) zostaje opisany Barabasz (J 18,40) oraz dwaj przestępcy ukrzyżowani razem z Jezusem (Mt 27,38.44.). Oprócz tego obraz złodzieja i rozbójnika, podstępnie wdzierającego się do zagrody, współgra z starotestamentalnymi proroctwami, w których żydowscy przywódcy byli krytykowani za wykorzystywanie ludu Bożego dla własnych celów (Ez 34,2-8). Kto natomiast nosi w sobie intencję przewodzenia Bożej owczarni dla jej dobra, ten prawdziwie jest pasterzem i do zagrody wchodzi przez bramę. Jakie myśli i uczucia pojawiają się we mnie, gdy patrzę na ewangeliczne obrazy złodzieja/rozbójnika oraz pasterza? Do którego z nich dzisiaj jest mi bliżej?
  • Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają (ww. 3-4) Kontekst Janowej Ewangelii wskazuje, że postać „odźwiernego” symbolizuje samego Boga Ojca. Jak odźwierny daje pasterzowi dostęp do owiec, tak Ojciec powierza Synowi uczniów. W trakcie modlitwy arcykapłańskiej Jezus powie: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje” (J 17,6). Jak odźwierny otwiera bramę, by pasterz poprowadził owce na pastwisko, gdzie mogą się pożywić i w ten sposób zachować swoje życie, tak Ojciec posyła na świat Syna, by zbawił ludzi od przekleństwa grzechu i śmierci. Wyrażenia „staje na ich czele” i „postępują za nim” są obrazem relacji między nauczycielem, który przewodzi, a idącym za nim uczniem. Natomiast grecki czasownik ekballo, oddany w polskim tłumaczeniu jako „wyprowadza”, pojawił się u Jana chwilę wcześniej, gdy mowa była o faryzeuszach „wyrzucających precz” uzdrowionego niewidomego (9,34). Widoczny jest tutaj wyraźny kontrast między przywództwem Jezusa i przywództwem faryzeuszy. Podczas gdy ci ostatni z wściekłością pozbywają się uzdrowionego człowieka, Syn Boży prowadzi powierzone Mu przez Ojca owce na obfite pastwiska, czyli ku wiecznej szczęśliwości. Ponadto owce z przypowieści idą za pasterzem, „ponieważ głos Jego znają”. Autentycznym uczniem Jezusa jest ten, kto słucha Jego głosu, czyli z uwagą wsłuchuje się w jego treść, by następnie według niej żyć. Wreszcie, pasterz woła „swoje owce po imieniu”. Jan kilkakrotnie podkreśla, że Jezus zwracał się do swoich uczniów po imieniu: Piotr (1,42), Łazarz (11,43), Maria Magdalena (20,16). Każda z tych osób była dla Niego tak samo ważna i bliska. Słowo Jezusa skierowane do konkretnych uczniów wzbudza ufność i wiarę, sprawia, że chcą za Nim postępować. Czy dziękuję Bogu Ojcu, że także do mnie posłał swojego Syna? Czy pozwalam na co dzień, by Jezus przywoływał mnie do siebie? Czy wsłuchuje się w Jego głos i szukam w nim konkretnych wskazówek na moje życie?
  • Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec (ww. 6-7) Ponieważ faryzeusze, którzy byli bezpośrednimi adresatami powyższej przypowieści nie byli w stanie jej zrozumieć, Jezus przechodzi do jej szczegółowego wyjaśnienia. By Jego słowa były wysłuchane z uwagą, ponownie posługuje się zwrotem „zaprawdę, zaprawdę powiadam wam…”. Najpierw Pan do siebie samego odnosi obraz „bramy” (gr. thyra). To właśnie On jest bramą, poprzez którą człowiek może wejść w rzeczywistość zbawienia i na obfite pastwisko, które w swej istocie jest darem życia wiecznego. W podobnym tonie Jezus wypowie sią także później: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (14,6). W osobie Syna Bożego wypełniają się słowa, które Bóg kilka wieków wcześniej przekazał przez proroka Ezechiela: „Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę (…) Na dobrym pastwisku będę je pasł, na wyżynach Izraela ma być ich pastwisko. Wtedy będą one leżały na dobrym pastwisku, na tłustym pastwisku paść się będą na górach izraelskich” (Ez 34,11.14). Z kim lub z czym wiążę swoją wiarę? Czy Jezus zajmuje w niej centralne miejsce? Czy unikam pokusy pokładania ufności w człowieku, nawet najbardziej świętym, zamiast ulokować ją całkowicie w Chrystusie?
  • Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko (ww. 8-9) W dalszej kolejności Jezus rozwija obraz „złodzieja/rozbójnika”. Nie chodzi tutaj jednak o wielkie biblijne postaci i wiernych przywódców Izraela. Zwrot „wszyscy, którzy byli przede mną” nie należy interpretować w kluczu historycznej następowalności, lecz jako wskazanie na tych, którzy wysuwali się przed Jezusa, sobie samym przypisując rolę przewodzenia ludowi Bożemu. To właśnie elity żydowskie tamtego czasu (przede wszystkim uczeni w Piśmie i faryzeusze) jako ci, którzy „przed Jezusem” cieszyli się najwyższym autorytetem pośród Żydów, tak naprawdę nie służyli Bogu, lecz sobie samym, a teraz, gdy Mesjasz się pojawił, robią wszystko, by nie utracić swoich przywilejów. W bliższym kontekście słowa te odnoszą się bezpośrednio do faryzeuszy z rozdziału dziewiątego. Gdy popatrzę na obraz Jezusa jako bramy prowadzącej do wieczności, gdzie dzisiaj się znajduję? Czy już przez tę bramę przeszedłem? A może jeszcze moje serce paraliżują wątpliwości? Czy mówiąc innym o Bogu, nie próbuję „grzać się” w Jego chwale? Czy nie zasłaniam innym Boga?
  • Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie, i miały je w obfitości (w. 10) Działalność złodzieja i rozbójnika jest niszcząca dla owiec. Podkreślają to dosadne czasowniki: „kraść” (gr. klepto), „zabijać” (gr. thyo), „niszczyć” (gr. apollymi). Żadna z tych czynności nie służy życiu. Inaczej jest z Jezusem, który przyszedł na świat, by owce nie tylko miały życie, ale by miały je w obfitości. Już wcześniej, w trakcie nocnej rozmowy z Nikodemem Jezus powiedział: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (3,16). Jezus chce mi dać pełnię życia. Zaprasza mnie, bym porzucił to wszystko, co wprowadza mnie w śmierć i dał się Jemu poprowadzić. Jaką dzisiaj dam Mu odpowiedź?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa modlitwy: „Panie Jezu, tobie oddaję moje życie, pomóż mi wsłuchiwać się w Twój głos, nie dopuść, bym kiedykolwiek poszedł za złodziejem i rozbójnikiem”.

Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (J 6,55.60-69)

Przygotowanie

  • Dzisiaj kończymy kilkudniowe rozważanie tzw. mowy eucharystycznej (J 6,22-71), w której Jezus korzystając z zainteresowania, jaki pośród Żydów zbudził cud rozmnożenia chleba, i odwołując do starotestamentalnego znaku manny, zapowiedział prawdziwy pokarm z nieba, jakim będzie Jego Ciało i Krew. Nauka ta jest niełatwa i dlatego wielu spośród dotychczasowych uczniów Go opuszcza. Wejdę w modlitwę Słowem, otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego.

Punkty do medytacji

  • Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem (w. 55) Chwilę wcześniej Jezus wprost powiedział o konieczności spożywania Jego Ciała i picia Jego Krwi: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (6,54). Jak manna podtrzymywała życie Izraela w drodze do Ziemi Obiecanej, tak pokarm z nieba, którym jest Ciało i Krew Chrystusa, da życie wieczne tym, którzy zmierzają do ojczyzny niebieskiej. Na krzyżu Syn złoży doskonałą ofiarę, na mocy której wybaczone będą grzechy całego świata. Raz na zawsze otwarta zostanie przed ludzkością droga do pojednania z Bogiem. Uczniowie Pana będą mogli iść tą drogą, spożywając Najświętsze Ciało i Krew, w które w czasie każdej Eucharystii przemieniać się będą chleb i wino: „A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im, mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, i pili z niego wszyscy” (Mk 14,22-23; por. Mt 26,26-28; Łk 22,19-20; 1 Kor 11,23-25). Czy wierzę, że podczas Mszy Świętej chleb i wino prawdziwie przemieniają się w Ciało i Krew Chrystusa? Czy robię wszystko, by móc jak najczęściej karmić się prawdziwym chlebem z nieba?
  • Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? (ww. 61-62) Zapowiedź spożywania Ciała i Krwi Jezusa budzi wątpliwości w sercach uczniów. Na tym etapie nie są oni jeszcze w stanie wyobrazić sobie na czym miałoby to polegać. Pan jednak nie łagodzi swojego nauczania. Jako Syn Człowieczy zstąpił z nieba właśnie po to, by samego siebie uczynić pokarmem dającym życie wieczne. Skoro uczniowie nie są w stanie teraz tego zrozumieć, jeszcze większym szokiem będzie dla nich powrót Jezusa do Ojca, który dokona się poprzez śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie. Wszystko to jednak będzie musiało się dokonać, gdyż dopiero uwielbione ciało zmartwychwstałego Chrystusa będzie mogło przebywać w niebie i jednocześnie być sakramentalnym pokarmem wierzących. Jak przeżywam tegoroczny okres Wielkanocy? Czy pozwalam, by misterium śmierci i zmartwychwstania Chrystusa przenikało moją codzienność?
  • To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (w. 63) Wiedząc o oporze, z jakim spotykają się Jego ostatnie wypowiedzi, Jezus wskazuje na Ducha Świętego, który ma moc wyprowadzenia na głębiny wiary. Wcześniej w trakcie nocnej rozmowy z Nikodemem Pan powiedział: „To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem” (J 3,6). Uczniowie powinni odłożyć na bok kategorie ludzkiego myślenia (np. „jak można jeść czyjeś ciało, czy pić czyjąś krew?”) i uświadomić sobie, że ostateczne zrozumienie słów Jezusa nie zależy do ich przyrodzonych zdolności, lecz od otwarcia się na światło pochodzące od Ducha Świętego. Przypomnę sobie sytuacje, gdy nauczanie Jezusa wydawało mi się niezrozumiałe lub zbyt wymagające. Jaką wtedy przyjmowałem postawę? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę wybiórczego traktowania Jezusowej nauki?
  • Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą, i kto ma Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca» (ww. 64-65) Jezus jest realistą. Wie, że poznanie Bożej prawdy przekracza możliwości ludzkiego umysłu. W innym miejscu rozmowy z Nikodemem powiedział: „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża” (3,8). Jednakże prawda objawiona przez Boga ma tę właściwość, że nawet nie do końca zrozumiana przyciąga do siebie, gdyż jest jednym z wielu przejawów Bożej miłości. Wejście w obręb tej prawdy jest możliwe, jeśli tylko najpierw doświadczymy owej miłości i z jej powodu zrezygnujemy ze skoncentrowania na sobie. Tak niestety nie stało się w przypadku zdrajcy Judasza, który do końca trzymał się własnych błędnych przekonań. Bóg Ojciec pozwolił mu spotkać Jezusa i poprzez Niego objawił mu swoją miłość. Judasz jednak nie potrafił z dziecięcą ufnością jej się poddać. Czy widzę w moim codziennym życiu przejawy miłości, którą ma dla mnie Bóg? Czy pozwoliłem już, by w moim sercu mentalność niewolnika ustąpiła miejsca mentalności syna kochanego przez Ojca?
  • Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Bożym» (ww. 68-69) Widząc, że wielu uczniów odchodzi nie mogąc zrozumieć Jego ostatniej nauki, Jezus pyta Dwunastu o ich zamiary. Wypowiadając się w imieniu braci, Piotr najpierw wyraża przekonanie, że słowa Pana objawiają życie wieczne, a następnie wyznaje wiarę, że jest On „Świętym Boga”. Według ST jedynie Bóg jest „Święty” (hebr. kadosz). Na przykład u Izajasza czytamy: „Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam – wyrocznia Pana – odkupicielem twoim – Święty Izraela” (Iz 41,1). W Czwartej Ewangelii, mocno osadzonej w starotestamentalnym Objawieniu, przymiotnikiem „święty” opisywany jest Ojciec (por. J 17,1), Duch (por. 1,33; 14,26; 20,22) i w tym miejscu Jezus. Co ja dzisiaj chciałbym wyznać Jezusowi? Czy prawdziwie wierzę, że Jego słowa również mnie prowadzą ku życiu wiecznemu?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał za św. Piotrem: „Panie, do kogóż pójdę? Tym masz słowa życia wiecznego. Ty jesteś Świętym Boga”.

Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne (J 6,44-51)

Przygotowanie

  • W kolejnych wersetach tzw. mowy eucharystycznej Jezus ponownie nawiązuje do daru manny na pustyni, by w bezpośredni sposób podkreślić, że spożywanie chleba, którym jest On sam, prowadzi do życia wiecznego. Wyciszę się wewnętrznie i poproszę Ducha Świętego, by otworzył mnie na bogactwo Słowa.

Punkty do medytacji

  • Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym (w. 44) W trakcie długiej rozmowy z Żydami, którzy najpierw byli świadkami rozmnożenia chleba pod drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego, a potem przybyli za Nim do Kafarnaum, Jezus stopniowo objawia siebie jako „prawdziwy chleb z nieba” (por. J 6,32-33.35). Żydzi jednak nie są jeszcze gotowi przyjąć tego objawiania. W dalszym ciągu patrzą na Pana jak na zwykłego człowieka i pytają: „Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może on teraz mówić: Z nieba zstąpiłem” (w. 42). Jezus nie krytykuje ich za brak zrozumienia, gdyż wie, że wiara w Niego jest możliwa jedynie dzięki łasce pochodzącej od Ojca. Nikt bez pomocy Ojca nie jest w stanie przyjąć Syna takim, jakim się objawia. Kim dzisiaj dla mnie jest Jezus? Czy modlę się o łaskę wiary? Czy proszę Ojca, by pomagał mi wierzyć w Syna?
  • Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie (w. 45) Jezus uwiarygadnia wcześniejsze swoje słowa luźnym cytatem z proroka Izajasza, który mówiąc o Nowej Jerozolimie, czyli społeczności odkupionego ludu Bożego, zapowiada: „Wszyscy twoi synowie będą uczniami Pana, wielka będzie szczęśliwość twych dzieci” (Iz 54,13). Bóg Ojciec bardzo subtelnie, lecz nieustannie wypowiada się w sercu człowieka. Dostosowuje swój głos do naszej sytuacji, wieku i miejsca na drodze wiary, w którym obecnie się znajdujemy. Nasza modlitwa, jeśli tylko przeżywamy ją jako w pierwszym rzędzie słuchanie, a dopiero potem mówienie, może stać się przebywaniem w szkole Ojca. Czy mam świadomość, że każda minuta modlitewnego słuchania i dialogu coraz bardziej wprowadza mnie w autentyczną wiarę w Jezusa?
  • Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne (ww. 46-47) Już w Prologu do Janowej Ewangelii czytamy: „Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył” (J 1,18). Patrząc całościowo na rozmowę Jezusa z Żydami w Kafarnaum i traktując ją jako swojego rodzaju katechezę, możemy dostrzec zarysowywany w niej schemat drogi prowadzącej do zjednoczenia z Bogiem. Pierwszy jej etap związany jest z przyjęciem od Ojca łaski wiary, który wieńczy Chrzest Święty. Dalej, każdy ochrzczony zaproszony jest, by w swoim sercu wsłuchiwać się w głos Ojca, w którego świetle możliwe jest rozpoznanie Syna i przylgnięcie do Niego. Dzieje się to poprzez osobistą modlitwę, rozważanie Pisma Świętego i przyjęcie świadectwa Kościoła. Wreszcie, trwanie w zjednoczeniu z Synem prowadzi do odkrycia, że Jego oblicze jest ostatecznie obliczem miłującego Ojca. Odkrycie to pogłębia się poprzez uczestnictwo w Eucharystii i pozostałych sakramentach oraz czynną miłość bliźniego. Powyższe etapy nie muszą koniecznie następować po sobie, mogą na siebie zachodzić lub nawet dokonywać się równocześnie. Razem jednak ukazują logikę, która posługuje się Bóg, prowadząc człowieka do zjednoczenia ze sobą. Na którym etapie obecnie się znajduję? Czy korzystam ze wszystkich środków, które prowadzą do jedności z Bogiem?
  • Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata (w. 51) Jezus powraca do tematu manny i chleba dającego życie. Manna była opatrznościowym darem, który podtrzymywał życie Izraelitów na pustyni. Mimo jednak swojej cudownej natury, nie dawała ona życia wiecznego. Inaczej będzie z „chlebem żywym, który zstąpił z nieba”. W Księdze Rodzaju czytamy, że w wyniku nieposłuszeństwa pierwszych ludzi, Bóg wydalił ich z ogrodu, pozbawiając możliwości spożywania owoców z drzewa życia (por. Rdz 3,22-23). Mówiąc o tym, że każdy, kto będzie jadł chleb życia zstępujący z nieba, będzie miał życie wieczne, Jezus zapowiada ponowne otwarcie drogi utraconego drzewa nieśmiertelności. Umierając na krzyżu, Syn złoży doskonałą ofiarę za grzechy świata. Natomiast Jego ciało, przemienione w chwili zmartwychwstania i sakramentalnie dane w Eucharystii, dla wierzących w Niego stanie się źródłem wiecznego życia. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy rozważam o życiu wiecznym? Jakie miejsce w moim życiu wiary zajmuje Eucharystia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj cichą modlitwę: „Boże Ojcze, mów do mnie, pomóż mi poznać prawdę o Twoim umiłowanym Synu”.

Moje owce słuchają mego głosu (J 10,27-30)

IV Niedziela Wielkanocy

J 10,27-30

27 Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, 28 a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. 29 Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. 30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy».

Przygotowanie

  • W Niedzielę Dobrego Pasterza modlimy się fragmentem Czwartej Ewangelii, w którym Jezus mówi o szczególnej więzi łączącej Go z uczniami. Zapewnia, że każdy, kto przynależy do Jego owczarni, może doświadczyć mocy Ojca i Syna w swoim życiu. Wyciszę moje serce, by zrobić w nim przestrzeń na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je (w. 27) Dzisiejszy fragment Ewangelii Jana jest częścią opowiadania o pobycie Jezusa w Jerozolimie w czasie święta Poświęcenia Świątyni (por. 10,22-39), kiedy to Żydzi Go zapytali: „Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!” (10,24). Jezus wielokrotnie mówił już o sobie jako o posłanym przez Ojca (por. 7,28-29; 8,16.24-29.38.42). Dlatego odpowiedział na pytanie Żydów: „Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec” (10,25-26). Żydzi mają problem z dostrzeżeniem mesjańskiej tożsamości Pana, poświadczonej przez Jego czyny, gdyż nie należą do Jego owczarni. Tylko ktoś, kto uznaje Jezusa jako „dobrego pasterza” (por. 10,1-21), jest w stanie poznać prawdziwy sens czynionych przez Niego znaków i wypowiadanych przez Niego słów. Pomiędzy Jezusem a przynależącymi do Jego owczarni istnieje głęboka osobowa więź, która jest fundamentem wzajemnego poznania. Czy dostrzegam przejawy działania Jezusa w moim życiu? Co na ich podstawie mogę o Nim powiedzieć?
  • Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki (w. 27-28) Wcześniej, ukazując siebie jako dobrego pasterza (gr. ho poimen ho kalos), Jezus powiedział: „Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości” (10,10). Kto idzie za Nim może doświadczyć owego obfitego życia, czyli życia, które jest wolne od ciemności grzechu, a swoją pełnię osiągnie w wieczności. Ponadto, jak pasterz chroni owce przed atakami dzikich zwierząt, tak Jezus troszczy się, by ci, którzy przynależą do wspólnoty Jego uczniów, nie zatracili się w konfrontacji ze złem tego świata. Uczniowie Pana osobiście mogą doświadczyć prawdy zawartej w słowach Psalmisty: „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska dodają mi otuchy” (Ps 23,4). Czy potrafię wskazać konkretne elementy duchowej przemiany, która dokonuje się we mnie wskutek przynależenia do wspólnoty uczniów Jezusa? Co dzisiaj jest moją „ciemną doliną”? W szczerej rozmowie, opowiem o tym Jezusowi.
  • Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca (w. 29) Gwarancją ochrony, jaką Jezusa sprawuje nad wspólnotą swoich uczniów, jest szczególna więź łącząca Go z Ojcem oraz fakt, iż to właśnie Ojciec przyciąga uczniów do Niego: „Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę (…) Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym” (J 6,37-39). Uczeń Jezusa jest darem, jaki przekazał mu Ojciec. W fakcie tym tkwi fundament niezwykłej godności, jaka charakteryzuje każdego chrześcijanina. Mimo potknięć i upadków, jestem kimś chcianym przez Boga. On zawsze patrzy na mnie z nadzieją i miłością. W chwili refleksji spróbuję powyższą prawdę zestawić z rzeczywistością mojego życia.
  • Ja i Ojciec jedno jesteśmy (w. 30) Jedność pomiędzy Ojcem i Synem, nie ogranicza się jedynie do wewnętrznego życia Boga, doskonałej komunii Trzech Osób Boskich, lecz wyraża się także na zewnątrz, w jednej postawie i jednym działaniu wobec uczniów. Ponieważ razem z Duchem Świętym dzielą jedną Bożą naturę, Ojciec i Syn działają z tym samym boskim autorytetem. Bóg przychodzi, by z mocą działać w moim życiu. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy to sobie uświadamiam?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, chcę słuchać Twojego głosu, światłem Twojego Słowa rozświetlaj mroki mojego życia”.

Kto was słucha, Mnie słucha

1 października, Wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Łk 10,13-16

13 Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze i popiele. 14 Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. 15 A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz! 16 Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał».

Przygotowanie

  • Jezus, wypowiadając „biada” nad mieszkańcami kilku miejscowości, które były szczególnymi świadkami Jego galilejskiej działalności, podkreśla, jak bardzo istotne w naszym codziennym życiu jest otwieranie się na nawet najmniejsze znaki Jego zbawczej obecności. Na szali leży nasza wieczność… Z wiarą w prowadzenie Ducha Świętego wsłucham się w dzisiejsze słowa Pana.

Punkty do medytacji

  • Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze i popiele” (w. 13). Korozain i Betsaida związane były z galilejskim etapem działalności Jezusa. Pierwsze znajdowało się ok. 4 km od Kafarnaum. Drugie natomiast usytuowana było w pobliżu ujścia Jordanu do Jeziora Galilejskiego (por. Łk 9,10; Mk 8,22-26). Jezus powołuje się na cuda, których dokonał w obydwu miejscowościach, by uwypuklić zatwardziałość serca ich mieszkańców. Uzdrowienia, egzorcyzmy i inne cudowne działania miały objawić Jego mesjańską tożsamość, a w konsekwencji otworzyć serca świadków na Jego nauczanie. Tymczasem w Jego ocenie pogańskie miasta Tyru i Sydonu, zamieszkiwane przez ludność fenicką, szybciej weszłyby w nawrócenie niż Korozain i Betsaida, gdyby tylko były świadkami tylu cudów. Będąc uczniem Jezusa, mogę codziennie wsłuchiwać się w Jego słowo i doświadczać mocy uzdrowienia, która płynie z sakramentów. Czy dziękuję za każde Słowo, za każdą komunię świętą, za dar miłosierdzia u kratek konfesjonału? Czy pozwalam, by to wielorakie obdarowanie mnie zmieniało?
  • A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz!” (w. 15). Jeszcze ostrzejsze słowa Jezus kieruje pod adresem mieszkańców Kafarnaum, miejscowości, która na czas galilejskiej misji stała się Jego nowym domem. Mimo że początkowo Pan spotkał się tam z wielkim zainteresowaniem (por. Łk 4,31-32), najwidoczniej w dłuższej perspektywie ludzie ci nie uwierzyli w Niego i nie nawrócili się. Słowo „otchłań” (gr. hades, hebr. szeol) w języku biblijnym oznacza miejsce przebywania ludzi po śmierci (por. Rdz 37,35). U Łukasza opisuje przestrzeń, do której po śmierci trafiają źli ludzie (por. Łk 16,23). Kto odrzuca osobę Jezusa i Jego orędzie, musi się liczyć z tym, że jego wieczność będzie związana z nieustannym cierpieniem. Dostrzec to możemy już za ziemskiego życia, gdy w oderwaniu od Syna Bożego, wcześniej czy później nasze serca wypełnia rozczarowanie, smutek, a nawet bezbrzeżna pustka. Czy poważnie podchodzę do sprawy mojego nawrócenia? Czy mam świadomość, że od moich obecnych wyborów zależy mój los w wieczności?
  • Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał” (w. 16). Wcześniej Pan powiedział: „Kto by Mnie przyjął, przyjmuje tego, który mnie posłał” (Łk 9,48). Syn Boży jest uobecnieniem na ziemi majestatu i dobroci Ojca. Teraz, posyłając siedemdziesięciu dwóch przed sobą (por. 10,1-12), rozszerza tę prawdę, identyfikując się ze wspólnotą swoich uczniów. Założony przez Niego lud Nowego Przymierza, Kościół, nie jest głosicielem ludzkiej mądrości, lecz ma za zadanie przekonać świat do przyjęcia Dobrej Nowiny o zbawieniu w Chrystusie. Warto tutaj pamiętać, że sami posyłani dostali od Jezusa konkretne i wymagające wskazówki, jak owa misja ma być realizowana. Czy otwieram się nauczanie Kościoła, na przykład poprzez śledzenie środowych katechez papieskich? Czy znam nauczanie św. Jana Pawła II? Czy swoim codziennym życiem potwierdzam prawdziwość wyznawanej przeze mnie Ewangelii?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mów do mojego serca, prowadź mnie drogą nawrócenia”.