Kto was słucha, Mnie słucha

1 października, Wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Łk 10,13-16

13 Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze i popiele. 14 Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. 15 A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz! 16 Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał».

Przygotowanie

  • Jezus, wypowiadając „biada” nad mieszkańcami kilku miejscowości, które były szczególnymi świadkami Jego galilejskiej działalności, podkreśla, jak bardzo istotne w naszym codziennym życiu jest otwieranie się na nawet najmniejsze znaki Jego zbawczej obecności. Na szali leży nasza wieczność… Z wiarą w prowadzenie Ducha Świętego wsłucham się w dzisiejsze słowa Pana.

Punkty do medytacji

  • Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze i popiele” (w. 13). Korozain i Betsaida związane były z galilejskim etapem działalności Jezusa. Pierwsze znajdowało się ok. 4 km od Kafarnaum. Drugie natomiast usytuowana było w pobliżu ujścia Jordanu do Jeziora Galilejskiego (por. Łk 9,10; Mk 8,22-26). Jezus powołuje się na cuda, których dokonał w obydwu miejscowościach, by uwypuklić zatwardziałość serca ich mieszkańców. Uzdrowienia, egzorcyzmy i inne cudowne działania miały objawić Jego mesjańską tożsamość, a w konsekwencji otworzyć serca świadków na Jego nauczanie. Tymczasem w Jego ocenie pogańskie miasta Tyru i Sydonu, zamieszkiwane przez ludność fenicką, szybciej weszłyby w nawrócenie niż Korozain i Betsaida, gdyby tylko były świadkami tylu cudów. Będąc uczniem Jezusa, mogę codziennie wsłuchiwać się w Jego słowo i doświadczać mocy uzdrowienia, która płynie z sakramentów. Czy dziękuję za każde Słowo, za każdą komunię świętą, za dar miłosierdzia u kratek konfesjonału? Czy pozwalam, by to wielorakie obdarowanie mnie zmieniało?
  • A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz!” (w. 15). Jeszcze ostrzejsze słowa Jezus kieruje pod adresem mieszkańców Kafarnaum, miejscowości, która na czas galilejskiej misji stała się Jego nowym domem. Mimo że początkowo Pan spotkał się tam z wielkim zainteresowaniem (por. Łk 4,31-32), najwidoczniej w dłuższej perspektywie ludzie ci nie uwierzyli w Niego i nie nawrócili się. Słowo „otchłań” (gr. hades, hebr. szeol) w języku biblijnym oznacza miejsce przebywania ludzi po śmierci (por. Rdz 37,35). U Łukasza opisuje przestrzeń, do której po śmierci trafiają źli ludzie (por. Łk 16,23). Kto odrzuca osobę Jezusa i Jego orędzie, musi się liczyć z tym, że jego wieczność będzie związana z nieustannym cierpieniem. Dostrzec to możemy już za ziemskiego życia, gdy w oderwaniu od Syna Bożego, wcześniej czy później nasze serca wypełnia rozczarowanie, smutek, a nawet bezbrzeżna pustka. Czy poważnie podchodzę do sprawy mojego nawrócenia? Czy mam świadomość, że od moich obecnych wyborów zależy mój los w wieczności?
  • Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał” (w. 16). Wcześniej Pan powiedział: „Kto by Mnie przyjął, przyjmuje tego, który mnie posłał” (Łk 9,48). Syn Boży jest uobecnieniem na ziemi majestatu i dobroci Ojca. Teraz, posyłając siedemdziesięciu dwóch przed sobą (por. 10,1-12), rozszerza tę prawdę, identyfikując się ze wspólnotą swoich uczniów. Założony przez Niego lud Nowego Przymierza, Kościół, nie jest głosicielem ludzkiej mądrości, lecz ma za zadanie przekonać świat do przyjęcia Dobrej Nowiny o zbawieniu w Chrystusie. Warto tutaj pamiętać, że sami posyłani dostali od Jezusa konkretne i wymagające wskazówki, jak owa misja ma być realizowana. Czy otwieram się nauczanie Kościoła, na przykład poprzez śledzenie środowych katechez papieskich? Czy znam nauczanie św. Jana Pawła II? Czy swoim codziennym życiem potwierdzam prawdziwość wyznawanej przeze mnie Ewangelii?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, mów do mojego serca, prowadź mnie drogą nawrócenia”.

Trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

J 3,13-17

13 I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. 14 A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, 15 aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. 16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. 17 Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

Przygotowanie

  • W święto Podwyższenia Krzyża Świętego liturgia słowa przypomina nam piękny fragment Ewangelii Jana. W trakcie rozmowy z faryzeuszem Nikodemem Jezus mówi o swoim wywyższeniu, czyli o ofierze krzyżowej, która będzie ratunkiem dla całego świata. Wzbudzę w sobie pragnienie przyjęcia dzisiejszego Słowa jako daru od miłującego Ojca.

Punkty do medytacji

  • I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego” (w. 13). Mówiąc o sobie „Syn Człowieczy”, Jezus podkreśla, że w swojej osobie łączy zarówno naturę Boga, jak i człowieka. Istniejąc odwiecznie, wraz z Ojcem i Duchem, w określonym czasie narodził się z Maryi Panny. On jest w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem. Dzięki temu niezwykłemu złączeniu natury boskiej i ludzkiej, związał ze sobą losy całej ludzkości. Po zmartwychwstaniu jako pierwszy człowiek wstąpił do nieba, a tym samym dał wszystkim ludziom obietnicę życia wiecznego. Czy wierzę, że ja także po śmierci w Chrystusie powstanę z martwych? W jaki sposób nadzieja życia w niebie rzutuje na moje obecne, ziemskie życie?
  • A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (ww. 14-15). W Ewangelii Jana trzykrotnie Jezus mówi o swojej śmierci na krzyżu jako o „wywyższeniu” (por. 8,28; 12,32). Tutaj sens tego wywyższenia Pan wyjaśnia, nawiązując do epizodu z czasów wędrówki przez pustynię, kiedy to zbuntowani Izraelici umierali kąsani przez jadowite węże. Gdy skruszeni zaczęli prosić, by Mojżesz wstawił się za nimi u Boga, ratunkiem okazał się wąż miedziany umieszczony na wysokim palu (por. Lb 21,4-9). Każdemu człowiekowi grozi śmierć, zarówno fizyczna jak i duchowa, wskutek czynionych przez niego grzechów, które zawsze są mniej lub bardziej świadomym buntem przeciwko Bogu. Wiara w Syna Człowieczego, który jako Baranek Boży oddaje swoje życie na krzyżu, by odkupić nasze grzechy, gwarantuje życie wieczne. Czy mam świadomość, że Jezus umarł na krzyżu również za moje grzechy? Czy pamiętam o tym, gdy przygotowuję się do sakramentu spowiedzi świętej?
  • Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (w. 16). Bóg umiłował świat miłością, która nie cofa się nawet przed największą ofiarą. Pokusa wsączana przez diabła w nasze serca w pierwszym rzędzie jest próbą zniekształcenia tej miłości: Bóg o ciebie nie dba! Bóg o tobie zapomniał! Bóg chce odebrać ci szczęście! Bóg tylko czeka na twoją porażkę, by móc cię ukarać! Te i im podobne kłamstwa mają zburzyć nasze zaufanie wobec Boga. Tymczasem On nas kocha i chce dać nam życie wieczne! Czy wierzę, że Bóg mnie kocha? Czy pamiętam o tym za każdym razem, gdy czynię znak krzyża? Czy dostrzegam znaki Bożej miłości w moim codziennym życiu?
  • Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (w. 17). Bardzo ważne słowa. Tylu z nas przecież żyje w lęku przed skazaniem na wieczne potępienie. Modlimy się, uczestniczymy w sakramentach, nawet jesteśmy gotowi wiele ofiarować na jałmużnę, byle by tylko odsunąć od siebie to niebezpieczeństwo. Tymczasem chodzi o coś więcej, chodzi o Miłość, która chce nas zbawić! Gdy myślę o mojej relacji do Boga, czego jest we mnie więcej – lęku czy wdzięczności? Kim dla mnie jest Bóg, bezlitosnym sędzią czy ojcem szukającym zagubionego dziecka?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj słowa Ewangelii: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.

Moje owce słuchają mego głosu

Wtorek IV Tygodnia Wielkanocy

J 10,22-30

22 Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. 23 Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. 24 Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!» 25 Rzekł do nich Jezus: «Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. 26 Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. 27 Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, 28 a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. 29 Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. 30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy».

Przygotowanie

  • W dzisiejszej Ewangelii Jezus zimową porą przychodzi do Jerozolimy, by uczestniczyć w uroczystości Poświęcenia Świątyni. Jego milcząca obecność intryguje wielu Żydów. Chcą już teraz przekonać się, czy jest On obiecanym przez Boga Mesjaszem. Żądają od Niego konkretnej wypowiedzi lub znaku. Zatopię się w obecności Ducha Świętego. Wyostrzę moje „wewnętrzne zmysły”, by nic nie uronić z dzisiejszego daru Słowa.

Punkty do medytacji

  • Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni” (w. 22). Wspomniane święto rozpoczynało się 25 dnia miesiąca Kislew (listopad-grudzień) i trwało przez osiem dni. Obchodzono je na pamiątkę ponownego poświęcenia świątyni jerozolimskiej w 164 przed Chr. Trzy lata wcześniej z inicjatywy Antiocha IV Epifanesa, władcy syryjskiego, dokonało się złupienie miejsca świętego oraz jego sprofanowanie poprzez wybudowanie ołtarza poświęconego Zeusowi i złożenie pogańskich ofiar. Antioch w bardzo gwałtowny sposób próbował zmusić Żydów do porzucenia wiary i tradycji ojców. Skutkiem tych działań był wybuch tzw. Powstania Machabeuszy. Żydowscy partyzanci stopniowo zdobywali kolejne fragmwenty Ziemi Świętej, włącznie z Jerozolimą. Po zdobyciu świątyni uroczyście przywrócono w niej prawowierny kult, co wspominane było co roku w czasie święta Poświęcenia Świątyni (inne nazwy – Chanuka, Święto Świateł). W jaki sposób dbam o mój kościół parafialny? Czy dziękuję Bogu, że co niedzielę, a nawet częściej, mogę bez przeszkód do niego przychodzić i uczestniczyć w liturgii?
  • „Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!»” (w. 24). Kwestia mesjańskiej tożsamości Jezusa była już wcześniej dyskutowana między Żydami. Jan wspomina o tym w opisie Jego pobytu w Jerozolimie w czasie Święta Namiotów: „A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?» I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu” (J 7,40-43; por. 7,26-27.31). Teraz jednak Żydzi, sprowokowani milczącym przechadzaniem się Jezusa w portyku Salomona (w. 23) wprost pytają Go o Jego tożsamość. Czasami może nam się wydawać, że Bóg milczy, zwłaszcza, gdy w trudniejszych momentach naszego życia czekamy na jakiś znak od Niego. Czy unikam pokusy wymuszania na Bogu odpowiedzi? Czy dbam o to, by w mojej modlitwie był czas na przedłużoną ciszę i cierpliwe słuchanie?
  • „Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie” (w. 25). Odpowiadając na prośbę Żydów, Jezus podkreśla, że w trakcie swej dotychczasowej działalności dał o sobie dwa rodzaje świadectwa: słowa oraz czyny. Już wcześniej bowiem mówił o sobie, że jest posłany przez Ojca (por. 7,28-29; 8,16.24-29.38.42). Żydzi Mu nie wierzą, gdyż próbują zrozumieć Go, posługując się własnymi wyobrażeniami, zamiast być otwartymi na przyniesione przez Niego objawienie (por. 8,23). Ponieważ słuchacze nie wierzą słowom Jezusa, odwołuje się On również do swoich czynów. Wcześniej Jezus powiedział: „Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wypełnienia; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał” (5,36). Domniemane milczenie i cisza ze strony Boga jest nierzadko okazją do tego, by powrócić do słów czy wydarzeń, które do tej pory miały miejsce i dostrzeżenia, że Bóg jednak w bardzo konkretny sposób angażuje się w naszą codzienność. Czy przyglądam się mojemu życiu w świetle wiary? Czy próbuję odkryć głębszy sens wydarzeń dopuszczonych przez Boga i odkryć w nich kolejny sposób Jego mówienia do mnie?
  • „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki” (ww. 27-28). Nawiązując do wcześniejszych wypowiedzi, w których określił siebie jako „Dobrego Pasterza”, Jezus podkreśla, że kto należy do Jego owczarni, jest wsłuchany w Jego głos, a idąc za jego brzmieniem, doświadcza daru życia wiecznego. Łaska nowego życia w Chrystusie nie jest całkowicie „oczekująca” na przyszłość. Już dzisiaj, słuchając Jezusa, mogę doświadczyć nowego sposobu życia, zwłaszcza wolności od grzechu i lęku przed światem. Czy mogę wskazać takie przestrzenie mojego istnienia, w których zostałem uwolniony przez Pana? Czy dziękuję za każde doświadczenie Jego łaski?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj w moim sercu: „Panie Jezus, mój Przyjacielu i Zbawicielu, pomagaj mi trwać w Twoje łasce i słowie”.

Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało

Czwartek III Tygodnia Wielkanocy

J 6,44-51

44 Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. 45 Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie. 46 Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. 47 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. 48 Ja jestem chlebem życia. 49 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. 50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. 51 Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata».

Przygotowanie

  • W dzisiejszej Liturgii Słowa rozważamy kolejne wersety tzw. mowy eucharystycznej. Jezus jeszcze raz nawiązuje do daru manny na pustyni, by w bardziej bezpośredni sposób podkreślić, że spożywanie chleba, którym jest On sam, prowadzi do życia wiecznego. Wyciszę się wewnętrznie i poproszę Ducha Świętego, by otworzył mnie na bogactwo Słowa.

Punkty do medytacji

  • „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym” (w. 44). W trakcie długiej rozmowy z Żydami, którzy najpierw byli świadkami rozmnożenia chleba pod drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego, a potem przybyli za Jezusem do Kafarnaum, Pan stopniowo ukazuje siebie jako „prawdziwy chleb z nieba” (por. J 6,32-33.35). Rozmówcy jednak nie są gotowi przyjąć tego objawiania, gdyż w dalszym ciągu patrzą na Niego jako na zwykłego człowieka: „Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może on teraz mówić: Z nieba zstąpiłem” (w. 42). Pan jednak ich nie oskarża, lecz konsekwentnie uświadamia im, że wiara w Niego jest łaską pochodzącą od Ojca (por. ww. 37-40). Bez Jego pomocy, nie będą w stanie przyjąć Syna takim, jakim się objawia. Czy modlę się o łaskę wiary? Czy każdego dnia proszę Ojca, by przyciągał mnie do Syna?
  • „Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie” (w. 45). Jezus uwiarygadnia swoje dotychczasowe wypowiedzi słowami proroka Izajasza, który mówiąc o Nowej Jerozolimie, czyli społeczności odkupionego ludu Bożego, zapowiada: „Wszyscy twoi synowie będą uczniami Pana, wielka będzie szczęśliwość twych dzieci” (Iz 54,13). Ojciec każdego dnia, bardzo subtelnie wypowiada się w sercu człowieka. Dlatego konieczny jest wysiłek systematycznej i pogłębionej modlitwy, rozumianej jako w pierwszym rzędzie wsłuchanie się Boże mówienie. Kto „zainwestuje” swój czas w tego typu słuchanie, będzie w stanie poznać i przyjąć Syna. Czy mam świadomość, że każda minuta modlitewnego dialogu coraz bardziej wprowadza mnie w autentyczną wiarę w Jezusa?
  • „Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne” (ww. 46-47). Już w Prologu do Janowej Ewangelii czytamy: „Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył” (J 1,18). Niektórzy bibliści podkreślają, że Czwarta Ewangelia, nie jest jedynie prostą narracją o ziemskim życiu Jezusa, lecz zbiorem katechez, które wychodząc od konkretnych wydarzeń z publicznej działalności Pana, ukazują drogę wtajemniczenia w chrześcijańskie życie. Patrząc w ten sposób na dysputę Jezusa z Żydami w Kafarnaum, możemy ujrzeć coraz wyraźniej zarysowujący się schemat drogi prowadzącej do zjednoczenia z Bogiem. Pierwszy jej etap związany jest z przyjęciem od Ojca łaski wiary (Chrzest Święty). Kto już doświadczył tego tajemniczego „Bożego przyciągania”, w dalszej kolejności zaproszony jest, by w swoim sercu wsłuchiwać się w głos Ojca, w którego świetle możliwe jest rozpoznanie Syna i przylgnięcie do Niego (modlitwa, Pismo Święte, świadectwo Kościoła). Trwanie w zjednoczeniu z Synem prowadzi do odkrycia, że Jego oblicze jest ostatecznie obliczem miłującego Ojca (Eucharystia, pozostałe sakramenty, miłość bliźniego). Powyższe etapy nie muszą koniecznie następować po sobie, mogą na siebie zachodzić. Ważne jest, że ukazują one logikę, która posługuje się Bóg, prowadząc człowieka do zjednoczenia ze sobą. Na którym etapie obecnie się znajduję? Czy korzystam ze wszystkich środków, które prowadzą mnie ku jedności z Bogiem?
  • „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata” (w. 51). Jezus powraca do tematu manny i chleba dającego życie. Manna była opatrznościowym darem, który podtrzymywał życie Izraelitów na pustyni. Mimo jednak swojej cudownej natury, nie dawała ona życia wiecznego (w. 49). Inaczej będzie z chlebem życia, który zstąpił z nieba. Pożywienie dające nieśmiertelność jest aluzją do drzewa życia z rajskiego ogrodu. W wyniku nieposłuszeństwa Adama i Ewy, Bóg wydalił ich z ogrodu, pozbawiając możliwości spożywania owoców z owego drzewa (por. Rdz 3,22-23). Mówiąc o tym, że każdy, kto będzie jadł chleb życia zstępujący z nieba, będzie miał życie wieczne, Jezus zapowiada ponowne otwarcie drogi do raju i utraconego drzewa nieśmiertelności. Umierając na krzyżu, odda On swoje życie w akcie doskonałej miłości i posłuszeństwa wobec Ojca. Jego ciało, przemienione w chwili zmartwychwstania, stanie się jedynym źródłem życia wiecznego. W dalszej części rozmowy Jezus powie wprost: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (w. 53). Czy mam świadomość, że w moim uczestnictwie we Mszy Świętej nie chodzi jedynie o wypełnienie religijnej powinności, ale o zjednoczenie z żywym Jezusem, który chce obdarować mnie życiem wiecznym?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj cichą modlitwę: „Boże Ojcze, mów do mnie, objawiaj w moim sercu prawdę o Twoim umiłowanym Synu”.

Kto widzi Syna i wierzy w Niego, będzie miał życie wieczne

Środa III Tygodnia

J 6,35-40

35 Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. 36 Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. 37 Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, 38 ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. 39 Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. 40 To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym».

Przygotowanie

  • Liturgia Słowa ponownie zabiera mnie do Kafarnaum, gdzie Jezus rozmawia z Żydami, budząc w nich pragnienie chleba na życie wieczne. Przekonuje ich, że nikt, kto do Niego przyjdzie nie będzie odrzucony, a kto w Niego uwierzy, będzie wskrzeszony w czasach ostatecznych. Zanim rozpocznę dzisiejszą modlitwę, uspokoję i wyciszę moje wnętrze, przygotuję glebę mojego serca na ziarno Słowa.

Punkty do medytacji

  • „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (w. 35). W zdaniu, które kończy wczorajsze i rozpoczyna dzisiejsze czytanie ewangeliczne, pojawia się pierwsze z siedmiu samookreśleń Jezusa, które możemy napotkać na kartach Czwartej Ewangelii. W innych miejscach, posługując się formułą „Ja jestem…” (por. Wj 3,14), Pan przypisuje sobie tytuły: „światłość świata” (por. J 8,12; 9,5), „brama” (10,9), „dobry pasterz” (10,11.14), „zmartwychwstanie i życie” (11,25), „droga, prawda i życie” (14,6) oraz „prawdziwy krzew winny” (15,1.5). Powyższe tytuły podkreślają kolejne aspekty tożsamości i zbawczej misji Syna Bożego. Jako „chleb życia” jest On darem Ojca, który niczym pokarm ma podtrzymywać życie wierzących. Określenie to wpasuje się w biblijną tradycję obrazowania Bożej mądrości i Prawa za pomocą pożywienia. „Spożywanie” powyższych darów polegało na pozwoleniu, by przenikały one do wnętrza i przemieniały sposób życia Izraelitów. W przypadku „chleba życia”, jakim jest Jezus, w pierwszym rzędzie chodzi o całkowite przylgnięcie do Jego osoby i wypełnianie Jego nauki. To On jest teraz Bożą Mądrością daną całemu światu. Czy modląc się, proszę o to, bym mógł całkowicie zatopić się w obecności Jezusa i w Jego pragnieniach?
  • Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie” (w. 36). Objawienie, jakie Jezus przynosi, spotyka się z niewiarą ze strony Żydów. Dzięki znakowi rozmnożonego chleba oraz słowom teraz przez Niego wypowiadanym, tłum zaczyna rozumieć, że jest On kimś większym niż Mojżesz. Nie jest jednak jeszcze gotowy przyjąć Go takim, jakim jest. Nie jest jeszcze w stanie w Niego uwierzyć. Opowiem Jezusowie o moich trudnościach uwierzenia w Niego, powiem Mu o tym, co najbardziej mi w tym przeszkadza.
  • „Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał” (ww. 37-38). Stając naprzeciwko niedoskonałej wiary Żydów, Jezus podkreśla, że to Ojciec jest tym, który pracuje nad ludzkimi sercami i sprawia, że stają się one zdolne uwierzyć. Ponieważ do końca chce wypełnić wole Ojca, Pan nie odrzuci od siebie nikogo. Wyrażenie „nie odrzucę” (gr. ekballo) dosłownie można przetłumaczyć jako „nie wyrzucę na zewnątrz”. Tym samym pojawia się tutaj subtelna aluzja do wygnania z raju Adama i Ewy (por. Rdz 3,23). W Jezusie zostaje ostatecznie naprawiona sytuacja człowieka po grzechu pierworodnym. On staje się bramą, poprzez którą mogą przejść wszyscy ludzie, by ponownie doświadczyć jedności z Bogiem. Czy wierzę w to, że Jezus zawsze jest gotowy mnie przyjąć? Czy odrzucam pokusę uważania siebie za „beznadziejny przypadek”?
  • To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym»” (w. 40). Gdy Izraelici wędrując przez pustynię po raz kolejny zbuntowali się przeciw Bogu i Mojżeszowi, zostały na nich zesłane węże o jadzie palącym. Ratunkiem od śmierci okazał się miedziany wąż umieszczony przez Mojżesza na wysokim palu. Każdy, kto na niego spojrzał, pozostawał przy życiu (por. Lb 21,4-9). Zbawienie przyniesione przez Jezusa w pełni zrealizuje się w chwili Jego wywyższenia na krzyżu. Kto będzie miał utkwiony wzrok w Ukrzyżowanego, czyli rozezna w Nim doskonały akt miłosiernej miłości Boga, będzie w stanie prawdziwie uwierzyć, a w konsekwencji, podobnie jak Syn doświadczy powstania z martwych. Jakie uczucia budzą się we mnie na myśl o tym, że Bóg pragnie mnie w wieczności? Czy proszę o światło Ducha Świętego, bym mógł głębiej wejść w poznanie sensu Jezusowej męki?

W ciągu dnia

  • Pośród dzisiejszych wydarzeń, będę powracał do cichej modlitwy serca: „Panie Jezu, Chlebie posłany przez Ojca, wzbudzaj we mnie pragnienie życia wiecznego”.