„Jak Bóg umiłował świat?” – Uroczystość Najświętszej Trójcy (J 3,16-18)

Czy wierzysz w Boga, który czyha na Twoje błędy, czy w Boga, który pragnie Cię zbawić? W komentarzu do Ewangelii z Uroczystości Najświętszej Trójcy (J 3,16-18) przyglądamy się niezwykłej rozmowie Jezusa z Nikodemem, podczas której padają trzy kluczowe zdania zmieniające naszą perspektywę wiary.

Z filmu dowiesz się m.in.:

  • Dlaczego Nikodem przyszedł do Jezusa pod osłoną nocy?
  • Co w praktyce oznacza to, że „Bóg umiłował świat”?
  • Dlaczego chrześcijaństwo nie polega na unikaniu kary, lecz na czynieniu dobra?
  • Skąd bierze się potępienie, skoro Bóg nikogo potępić nie chce?

„Mała Pięćdziesiątnica i dar przebaczenia”- Niedziela Zesłania Ducha Świętego (J 20,19-23)

W Niedzielę Zesłania Ducha Świętego pochylamy się nad fragmentem Ewangelii wg św. Jana, który opisuje pierwsze spotkanie zmartwychwstałego Chrystusa z uczniami w Wieczerniku (J 20,19-23). Z komentarza do powyższej perykopy dowiemy się między innymi:

  • Dlaczego apostołowie ukrywali się za zamkniętymi drzwiami?
  • Gdzie możemy szukać pocieszenia w chwilach lęku i kryzysu?
  • Jaki jest sens Jezusowych słów „Pokój wam”?
  • W jaki sposób Duch Święty nieustannie działa w Kościele?

Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę (J 14,21-26)

Przygotowanie

  • Trwa rozmowa w Wieczerniku. Jezus, przygotowując uczniów na swoje odejście, ukazuje im głębię relacji opartej na miłości. To właśnie miłość, wyrażająca się w wierności Jego słowu, otwiera ludzkie serce na niezwykłą obecność Boga. Zbawiciel daje także obietnicę Parakleta, który będzie nieustannym wsparciem i przewodnikiem rodzącego się Kościoła. Wyciszę moje serce, otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, wzbudzę w sobie pragnienie przyjęcia dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie» (w. 21) Jezus wyjaśnia uczniom, że miłość do Niego nie może ograniczać się jedynie do ulotnego uczucia czy ustnej deklaracji. Jej prawdziwym sprawdzianem jest wierność Jego przykazaniom (gr. he entole). Realizuje się ona w zwykłym, codziennym życiu. Trwanie w słowie Pana rodzi niesamowite konsekwencje. Pierwszą z nich jest szczególne doświadczenie miłości Ojca. Na owym doświadczeniu można budować życie, którego wartość jest niezależna od zmiennych opinii świata. Jezus obiecuje także, że miłość wyrażająca się w posłuszeństwie Jego nauce, niekiedy bardzo wymagającym, zostanie wynagrodzona jeszcze większym poznaniem Jego samego. Zastanowię się nad tym, czym w praktyce jest dla mnie miłość do Jezusa. Czy potrafię ją wyrazić w codziennych, drobnych wyborach i trzymaniu się Jego nauki, zwłaszcza wtedy, gdy bywa to trudne?
  • W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy (w. 23) Jezus odpowiada na wątpliwości Judy Tadeusza (w. 22), wskazując, że objawienie Boga nie dokonuje się w spektakularny sposób przed całym światem, ale w ciszy i głębi serca ucznia, który miłuje. Użyty tu grecki rzeczownik he mone, przetłumaczony jako „mieszkanie”, oznacza stałe przebywanie, zakorzenienie. Bóg Ojciec i Syn Boży pragną uczynić z wnętrza człowieka swój prawdziwy dom. W ten sposób ludzkie serce może stać się prawdziwym sanktuarium, czyli przestrzenią przebywania Boga. Ta obecność jest wielkim darem, a jednocześnie zobowiązaniem. Czy mam świadomość, że moje serce jest mieszkaniem samego Boga? Jak na co dzień dbam o moje „wewnętrzne sanktuarium”?
  • To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem (ww. 25-26) Wobec ludzkiej słabości, lęku i niepamięci uczniowie nie zostaną pozostawieni samym sobie. W dalszej części swojej wypowiedzi Jezus zapowiada Ducha Świętego, używając terminu „Paraklet” (gr. ho parakletos, „pocieszyciel, obrońca, adwokat”). Jego zadaniem będzie „nauczanie” (gr. didasko) i „przypominanie” (gr. hypomimnesko). Nie chodzi tu jedynie o odświeżenie w pamięci uczniów historycznych faktów z życia Nauczyciela czy kolejnych elementów Jego nauki, ale o głębokie, wewnętrzne zrozumienie przyniesionego przez Niego objawienia w konkretnych sytuacjach życiowych. To dzięki Duchowi Świętemu Ewangelia jest wciąż żywa i aktualna w życiu kolejnych pokoleń chrześcijan. W jakich momentach najczęściej proszę Ducha Świętego o światło? Czy potrafię wsłuchiwać się w Jego głos, zwłaszcza gdy muszę podjąć ważną decyzję?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał cichą modlitwę: „Duchu Święty, przypominaj mi dzisiaj słowa Jezusa i ucz mnie prawdziwej miłości do mojego Zbawiciela”.

Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon (Mt 4,1-11)

Przygotowanie

  • Po chrzcie w wodach Jordanu Duch Święty zabiera Jezusa na pustynię, gdzie nie tylko będzie musiał doświadczyć kruchości ludzkiego ciała, lecz także stawić czoła kuszeniu diabła. Duchu Święty, dotykaj mojego serca, uczyń je żyzną ziemią dla dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód (ww. 1-2) Duch Święty, który zstąpił na Jezusa w wodach Jordanu (por. Mt 3,16), wyprowadza Go na „pustynię” (gr. he eremos). Chodzi o rozległy teren Pustyni Judzkiej, rozciągającej się na zachód od miejsca chrztu. Zmiana otoczenia ma bardzo konkretny cel. Chodzi o to, aby Jezus „był kuszony przez diabła” (gr. periasthenai hypo tu diabolu). Użyty tutaj czasownik peiradzo można przetłumaczyć „kusić”, ale także jako „testować, próbować”. W tle pojawia się biblijne echo wędrówki Izraela do Ziemi Obiecanej, w czasie której był on próbowany przez Boga w celu sprawdzenia jego wierności (por. Pwt 8,2). Przez czterdzieści dni i nocy Pan mierzy się z surowymi, pustynnymi warunkami oraz narastającym głodem. Fizyczne wyczerpanie i doświadczenie kruchości ludzkiej natury za chwilę staną się kontekstem, w którym sprawdzona zostanie Jego wierność wobec Ojca, który w poprzedzającej perykopie nazwał Go „Synem umiłowanym” (por. Mt 3,17). Powrócę myślami do tych sytuacji z mojego życia, w których najbardziej na jaw wyszła moja słabość i niewystarczalność. Czy miałem wtedy świadomość, że w Chrystusie nadal jestem dzieckiem Boga?
  • Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem» (w. 3) Pierwsza pokusa odwołuje się do stanu fizycznego Jezusa. „Kusiciel” (gr. ho pieradzon) zachęca Go, by ulżył cierpieniu swojego słabnącego ciała, przemieniając „kamienie” (gr. hoi lithoi) w „chleb” (gr. artoi, dosł. „chlebami”). Odniesienie do chleba jest jedynie przynętą, za którą ukrywa się niebezpieczny haczyk. W przypadku tej i kolejnej pokusy przeciwnik zaczyna od zwrotu „jeśli jesteś Synem Bożym” (gr. ei hyios ei tu theu), czyli powołuje się na synowską tożsamość Jezusa. Jako Syn Boży ma przecież absolutne prawo, by skorzystać ze swej mocy. W rzeczywistości jednak chodzi o zawrócenie Pana z trudnej drogi, którą wyznaczył dla Niego Ojciec. Jego misją nie jest przecież wykorzystywanie boskich prerogatyw dla własnej korzyści, lecz niesienie ulgi cierpiącemu człowiekowi, aż do heroicznego poświęcenia własnego życia (por. 20,28). Tożsamość dziecka Bożego nie opiera się na spektakularnych cudach, lecz na pokornej akceptacji drogi wyznaczonej przez Ojca. Czy odkryłem już moje życiowe powołanie? W jaki sposób wypełniam je na co dzień?
  • Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych» (w. 4) Jezus nie podejmuje dialogu z kusicielem, nie rozważa wszystkich „za i przeciw”, lecz cytuje jedynie starotestamentalny fragment (por. Pwt 8,3), który podkreśla, że w ludzkim życiu istnieje coś więcej niż jedynie fizyczny głód, któremu można zaradzić spożywając chleb. Na wyższym, duchowym poziomie, każdy człowiek odczuwa głód prawdy, która nadałaby sens i cel całej jego egzystencji. Pokarmem zaradzającym temu drugiemu głodowi, jest słowo, „które pochodzi z ust Boga” (gr. ekporeuomeno dia stomatos theu). Kto karmi się tym słowem, czyli poznaje je i wprowadza w swoje życie, doświadcza jego przemieniającej mocy. Popatrzę na moje spotkania ze słowem Bożym i spróbuję dostrzec ich owoce w mojej codzienności. Za co dzisiaj chciałbym szczególnie Bogu podziękować?
  • Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień» (ww. 5-6) Po pierwszej porażce diabeł zabiera Jezusa „do Miasta Świętego” (gr. eis ten hagian polin), czyli Jerozolimy i umieszcza Go „na szczycie narożnika świątyni” (gr. epi to pregyrion tu hieru; dosł. „skrzydło/małe skrzydło świątyni”). To ostatnie wyrażenie odnosi się prawdopodobnie do południowo-wschodniego narożnika dziedzińca świątynnego, który górował nad Doliną Cedronu, o wysokości ok. 90 metrów. Podobnie jak w przypadku pierwszej pokusy, celem diabła jest uderzenie w Boże synostwo Jezusa. Widząc, że Pan wcześniej zacytował fragment Prawa, kusiciel przytacza słowa z Księgi Psalmów (por. Ps 91,11-12), które wyrażają prawdę o Bożej Opatrzności. Opierając się na nich, zachęca Pana, by rzucając się w dół z narożnika świątynnego, poddał weryfikacji obietnice Ojca. Kluczem do interpretacji i zrozumienia słowa Bożego jest krzyż Chrystusa. Objawiona na nim miłosierna i ofiarna miłość „otwiera” sens każdego biblijnego fragmentu. Czy pamiętam o tym w trakcie moich spotkań ze Słowem? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę dopasowywania go do moich pragnień i wyobrażeń?
  • Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego» (w. 7) Reagując na drugą pokusę, Jezus ponownie cytuje Księgę Powtórzonego Prawa: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (por. Pwt 6,16).Historycznym kontekstem tego fragmentu był bunt Izraelitów w czasie wędrówki przez do Ziemi Obiecanej. Trudy związane z przemieszczaniem się przez surowy pustynny teren sprawiły, że niektórzy zaczęli domagać się od Boga dowodu Jego obecności wśród nich (por. Wj 17,1-7). Jezus nie powtarza tego samego błędu, nie zamienia własnej trudnej sytuacji w pretekst do wystawiania Ojca na próbę. Jest świadomy, że istnieje wyraźna granica między ufną modlitwą prośby, a zuchwałym żądaniem cudów. Czy ufam Bożej Opatrzności? Czy ową ufność potrafię zachować nawet w najtrudniejszych doświadczeniach? Czy może mierzę miłość Boga ilością spełnionych próśb?
  • Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon» (ww. 8-9) Nadchodzi punkt kulminacyjny kuszenia. Diabeł zabiera Jezusa „na bardzo wysoką Górę” (gr. eis oros hypselon lian), skąd rozciąga się widok na „wszystkie królestwa świata” (gr. pasas tas basileias tu kosmu). W rzeczywistości trudno znaleźć taką górę, stąd bardzo możliwe, że chodzi tutaj po prostu o wysoki szczyt, z którego rozciąga się rozległa panorama na przyległe krainy, jak na przykład było w przypadku Mojżesza i Góry Nebo (por. Pwt 34,1-4). Diabeł zrzuca maskę. Przypisuje sobie władzę nad światem i wprost mówi do Jezusa: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Chodzi o całkowite odrzucenie Ojca i poddanie się panowaniu kusiciela. Scena ta obnaża istotę bałwochwalstwa, czyli próby zastąpienia czci należnej Stwórcy hołdem oddawanym potędze doczesnej. Wszelkie bogactwa i wpływy są bezwartościowe, jeśli ceną za nie jest utrata relacji z Bogiem. Czy jestem tego świadomy, mając przed sobą dobra tego świata? Czy nie ma w moim życiu bożków, które odciągają mnie od Boga?
  • Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz» (w. 10) Jezus pozostaje niewzruszony. Zdecydowanie odpowiada: „Idź przecz, szatanie!” (gr. hypage satana). W podobny sposób w przyszłości zostanie potraktowany Piotr Apostoł, gdy nie będzie chciał zgodzić się z treścią pierwszej zapowiedzi męki (por. Mt 16,21-23). Okazawszy całkowitą suwerenność nad złem, Pan po raz trzeci cytuje Księgę Powtórzonego Prawa: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Pwt 6,13). Wyłącznym adresatem ludzkiego uwielbienia oraz służby jest jedyny, prawdziwy Bóg. Zaś zwycięstwo nad ciemnością zaczyna się od jasnego określenia, komu w swoim życiu oddajemy pokłon. Słowo zachęca mnie dzisiaj, bym po raz kolejny wybrał Chrystusa na jedynego Pana i Zbawiciela. Uczynię to w chwili cichej modlitwy.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, zapraszam Cię w moje wielkopostne zmagania. Umacniaj we mnie miłość do Ojca, pomóż mi radyklanie odrzucać zło.

Ja to ujrzałem i daję świadectwo (J 1,29-34)

Przygotowanie

  • Mimo że jesteśmy już w okresie zwykłym, liturgia słowa zabiera nas jeszcze na chwilę nad rzekę Jordan, gdzie dokonał się chrzest Jezusa. Tym razem jednak nie słuchamy typowej relacji z wydarzenia, jak u synoptyków, lecz z perspektywy Jana Chrzciciela patrzymy na jego najgłębszy sens. Wyciszę i uspokoję moje serce. Prosząc Ducha Świętego o prowadzenie, wejdę w modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Nazajutrz zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (w. 29) W Ewangeliach synoptycznych Jan Chrzciciel ukazany został przede wszystkim jako ostatni prorok Starego Testamentu, powracający Eliasz (por. Ml 3,23-24), który przygotowywał Naród Wybrany na nadejście Mesjasza. Synoptycy opowiadają również o jego czynnym zaangażowaniu w scenie zanurzenia Pana w wodach Jordanu. W Czwartej Ewangelii Prorok znad Jordanu pełni dodatkowo rolę świadka, wskazującego bezpośrednio na Jezusa z Nazaretu jako Pomazańca Bożego. Przypisuje Mu przy tym tytuł „Baranka Bożego” (gr. ho amnos tu theu), który nawiązuje zarówno do pierwszej Paschy (Wj 11-12), jak i Izajaszowego proroctwa o Słudze Pańskim (Iz 53). W noc wyjścia z Egiptu krew baranków paschalnych uchroniła pierworodnych w domach Izraelitów przed śmiercią. Natomiast Sługa Pański, niczym baranek na rzeź prowadzony, miał swoją śmiercią odkupić grzechy ludu. Jezus jest Barankiem Bożym, który gładzi „grzech świata” (gr. ten hamartian tu kosmu). Nie tylko bierze na siebie winę za grzechy pojedynczych ludzi i zanosi je na Golgotę, gdzie płaci za nie swoim życiem, ale również usuwa z ludzkich serc „system grzechu”, który zatruwał je od upadku pierwszych ludzi. Także moje grzechy zostały odkupione przez Jezusa. Nie tylko jednoczy mnie On ponownie z Ojcem, lecz również swoim słowem i łaską sakramentów zmienia mnie od wewnątrz. Mogę żyć nowym życiem. W chwili ciszy zatrzymam się nad ta prawdą i wzbudzę sobie dziękczynienie za dar zbawienia.
  • To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie (w. 30) Chrzciciel nawiązuje do swoich wcześniejszych wypowiedzi, gdy w prorockim uniesieniu nad Jordanem nawoływał do nawrócenia ze względu na zbliżającego się Mesjasza (por. J 1,15). W porządku ziemskim Jezus narodził się po Janie, jednakże Jego przyjście na świat jest w swej istocie wcieleniem się odwiecznego Słowa (gr. logos), które istniało u Boga, zanim jeszcze świat został stworzony (1,1-2). Wieczna preegzystencja Słowa i Jego boska tożsamość są źródłem wyjątkowej „godności”. W tekście greckim pojawia się tutaj sformułowanie emprosthen mou gegonen, które dosłownie można przetłumaczyć jako „stał się przede mną” lub „zajął miejsce na czele”. W starożytnych pochodach najważniejsza osoba szła na przedzie (gr. emprosthen). Chrzciciel zatem stwierdza, że choć Jezus pojawił się na scenie ziemskiej historii później, Jego duchowa i ontologiczna ranga sprawia, że w rzeczywistości to On prowadzi pochód dziejów. Historia mojego życia jest częścią wielkiej historii świata. Dlatego chociaż czasami może się wydawać, że otaczająca mnie rzeczywistość czy moje życie wewnętrzne są pełne chaosu, to jednak mogę być pewny, że w Chrystusie odnajdę sens i porządek. Czy pamiętam o tym na co dzień? Co obecnie jest moim największym chaosem? Opowiem o tym Jezusowi.
  • Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi» (w. 31) Prorocka działalność Jana Chrzciciela miała swój cel nadrzędny, którym było objawienie się Mesjasza. Jak podaje Ewangelia Łukasza, ich matki, Elżbieta i Maryja, były krewnymi (por. Łk 1,36). Znał on zatem wcześniej Jezusa jako człowieka, kuzyna, być może nawet jako kogoś sprawiedliwego, ale nie mógł wiedzieć, że to właśnie On jest Mesjaszem i Synem Bożym. Wiedzę tę otrzymał dopiero w momencie teofanii, która miała miejsce w trakcie zanurzenia Jezusa w wodach Jordanu. Aby Mesjasz mógł zostać wskazany Izraelowi, musiał pojawić się w konkretnym kontekście religijnym. Chrzest Jana gromadził tłumy i stworzył liturgiczną przestrzeń, w której Jezus mógł wejść w sferę publiczną. Przez 30 lat żył zwykłym życiem w Nazarecie. Zanurzenie w Jordanie jest momentem zdjęcia zasłony. Celem życia Jana było to jedno zadanie: zerwać zasłonę i pokazać światu Zbawiciela. Podobnie jest w moim przypadku. Jako chrześcijanin, uczeń Jezusa, jestem wezwany do tego, by być Jego świadkiem w moim otoczeniu. Czy pamiętam o tym w codziennym życiu? W jakim stopniu moje słowa, czyny i postawy ukazują Syna Bożego?
  • Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim (w. 32) Ewangelista wprowadza tu formę uroczystego zeznania, niczym w sadzie, podkreślając wagę naocznego doświadczenia Jana. Obraz „Ducha” (gr. to pneuma) zstępującego „jak gołębica” (gr. hos peristeran) symbolizuje łagodność, pokój i nowe stworzenie w Chrystusie. Ważnym elementem relacji jest to, że Duch nie tylko zstąpił, ale „spoczął” (gr. emeinen) na Jezusie na stałe. Oznacza to, że Pan posiada pełnię Ducha w sposób trwały, a nie tylko chwilowy, jak dawni prorocy. Moment namaszczenia Jezusa Duchem Świętym jest dla Jana niepodważalnym dowodem, że jest On Mesjaszem. Duch Święty nie tylko spoczywał na Jezusie, lecz również od samego początku jest obecny w Kościele, wspólnocie Nowego Przymierza. W Jego mocy głoszone jest słowo Boże, sprawowane są sakramenty, a Kościół staje się wspólnotą odkupionych grzeszników. Jakie wnioski z tego wypływają dla mnie? Co mogę zrobić, by jeszcze bardziej otworzyć się na Trzecią Osobę Trójcy Świętej?
  • Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym” (w. 33) Jan powołuje się na bezpośrednie objawienie, które otrzymał od Boga. Zatem to nie on sam wymyślił formę swojej posługi, ale jego misja nad Jordanem była realizacją konkretnego zlecenia z nieba. Otrzymał on przy tym precyzyjny klucz rozpoznawczy: miał wypatrywać zstąpienia Ducha na konkretnego człowieka. Znak ten pozwolił mu bezbłędnie zidentyfikować Zbawiciela pośród wielu ludzi przyjmujących chrzest w Jordanie. Jan definiuje Jezusa jako Tego, który „chrzci Duchem Świętym” (gr. baptidzon en pneumati hagio). Podczas gdy chrzest Jana był znakiem pokuty, symbolizował skruchę, ale nie zmieniał natury człowieka, Duch Jezusa ma moc przemienić serce człowieka, zanurzając go w rzeczywistości Boga. Zapowiedź chrztu Duchem była marzeniem proroków (por. Ez 36,26-27; Jl 3,1). Oznaczała ona czasy, w których Prawo nie będzie już wyryte na kamiennych tablicach, ale Bóg wleje swojego Ducha w ludzkie serca. Na chrzcie świętym otrzymałem dar nowego życia. Bóg dotknął mojego serca, stwarzając je na nowo. Czy mam świadomość, że zbawienie nie zaczyna się wraz z „dobrymi uczynkami”, ale że jego źródłem jest wcześniejsze, intymne spotkanie z Bogiem w sanktuarium mojego serca?
  • Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym» (w. 34) Werset ten jest pieczęcią całego przesłania Jana Chrzciciela w czwartej Ewangelii. Użycie czasu przeszłego dokonanego „ujrzałem” (gr. heoraka) wskazuje na fakt historyczny i osobiste doświadczenie mistyczne proroka. Jan nie przedstawia teologicznych teorii, lecz opowiada o rzeczywistości, której dotknął własnymi zmysłami. Tytuł „Syn Boży” (gr. ho hyios to theu) stanowi wyznanie wiary, wskazujące na boską naturę Cieśli z Nazaretu. Podczas gdy w Ewangeliach synoptycznych to głos Boga z nieba mówi: „Ten/Tyś jest mój Syn” (Mt 3,17, Mk 1,11, Łk 3,22), w Czwartej Ewangelii głos milczy, a mówi człowiek. Jan Chrzciciel staje się ziemskim „rzecznikiem” Ojca, powtarzając to, co u synoptyków objawiło Niebo. Świadectwo Jana, ze względu na swój formalny kształt, jest niczym akt prawny, zobowiązującym słuchaczy do zajęcia stanowiska wobec Jezusa. A jaka będzie moje odpowiedź na świadectwo Proroka znad Jordanu?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, Synu Boży, posyłaj mi swojego Ducha, niech codziennie pomnaża we mnie owoce chrztu świętego”.