„Jak Bóg umiłował świat?” – Uroczystość Najświętszej Trójcy (J 3,16-18)

Czy wierzysz w Boga, który czyha na Twoje błędy, czy w Boga, który pragnie Cię zbawić? W komentarzu do Ewangelii z Uroczystości Najświętszej Trójcy (J 3,16-18) przyglądamy się niezwykłej rozmowie Jezusa z Nikodemem, podczas której padają trzy kluczowe zdania zmieniające naszą perspektywę wiary.

Z filmu dowiesz się m.in.:

  • Dlaczego Nikodem przyszedł do Jezusa pod osłoną nocy?
  • Co w praktyce oznacza to, że „Bóg umiłował świat”?
  • Dlaczego chrześcijaństwo nie polega na unikaniu kary, lecz na czynieniu dobra?
  • Skąd bierze się potępienie, skoro Bóg nikogo potępić nie chce?

Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą (Mk 10,28-31)

Przygotowanie

  • Pójście za Jezusem wiąże się z przewartościowaniem własnego życia. Stosunkowo łatwo jest zrezygnować dla Niego z wielu rzeczy na poziomie zewnętrznym. Dużo poważniejszym wezwaniem jest pozwolić, by Ewangelia zaczęła porządkować nasze wnętrze. Bez uwierzenia, że więź z Jezusem jest najważniejsza, jest to wręcz niewykonalne. Wzbudzę w sobie głód słowa Bożego, uświadomię sobie, że naprawdę potrzebuję go jako duchowego pokarmu, oczyszczającego i pogłębiającego moją wiarę.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą» (w. 28) W perykopie poprzedzającej Jezus, nawiązując do rozmowy z bogatym młodzieńcem (Mk 10,17-22), przestrzegał uczniów przed niebezpieczeństwem bogactw: „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego” (10,25). Słowa te wywołały reakcję Piotra, który w imieniu swoim i pozostałych apostołów stwierdza, że by pójść za Panem, musieli oni wszystko „opuścić” (gr. afiemi). Deklaracja ta jest tylko częściowo zgodna z rzeczywistością. Prawdą jest to, że w przeciwieństwie do bogatego młodzieńca, uczniowie zostawili nie tylko swój majątek, lecz również całe swoje dotychczasowe życie. Jednakże ich kłótnie o to, który z nich jest największy (9,34, 10,40), a także brak gotowości na cierpienie (8,32), podpowiadają, że póki co, na poziomie wewnętrznym apostołowie jeszcze nie porzucili wszystkiego. Popatrzę na moją dotychczasową drogę wiary. Na ile moje deklaracje są zgodne z tym, jak przeżywam moją codzienność, zwłaszcza konieczność poświęcenia i ofiary?
  • Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym (ww. 29-30) W reakcji na deklarację Piotra, Jezus składa uroczystą obietnicę, zaczynając się od słów: „Zaprawdę, powiadam wam” (gr. amen lego hymin). Dotyczy ona wszystkich, którzy stając się Jego uczniami, odkrywają, że są także zaproszeni do rezygnacji z tego, co do tej pory było dla nich najważniejsze: „domu” (gr. oikian), „braci” (gr. adelfus), „sióstr” (gr. adelfas), „matki” (gr. metera), „ojca” (gr. patera), „dzieci (gr. tekna), „pól” (gr. agrus). Więź z Jezusem stanowi wartość największą, większą niż nawet najbliższa rodzina, krewni czy dobra materialne. Dlatego uczniowie są wezwani do postawienia relacji łączącej ich z Panem ponad wszystkimi innymi relacjami. Kto na to się zdobędzie, otrzyma stokrotną rekompensatę „teraz, w tym czasie” (gr. nyn en to kairo tuto), czyli jeszcze w życiu ziemskim, a przede wszystkim będzie mógł dostąpić „życia wiecznego” (gr. dzoen aionion) w przyszłości. Doświadczenie wielu chrześcijańskich pokoleń potwierdza prawdziwość Jezusowej obietnicy. Podporządkowanie wszystkich relacji więzi łączącej ucznia z Jezusem prowadzi do odkrycia, że istnieje wielu innych, z którymi łączy go pokrewieństwo na głębszym, duchowym poziomie. Ponadto, także relacje rodzinne nierzadko dostępują oczyszczenia i uzdrowienia, gdy pośrodku nich zostanie postawiony Chrystus i Jego Ewangelia. Popatrzę na relacje łączące mnie z innymi ludźmi, zwłaszcza z najbliższymi osobami. Na ile są one w tym momencie podporządkowane mojej więzi Jezusem? Czy pozwalam, by Ewangelia oczyszczała je ze zbędnych egoizmów, obaw i nierealnych oczekiwań?
  • Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi» (w. 31) Wieńczące perykopę słowa Jezusa występują także w innych miejscach Ewangelii synoptycznych (Mt 19,30; 20,16; Łk 13,30). Wydaje się, że stanowią ono swojego rodzaju przysłowie, które wcześniej istniało niezależnie. W biblijnym kontekście odnoszą się do odwrócenia hierarchii wartości wraz z nadejściem czasów ostatecznych. Żyjąc w obecnej rzeczywistości, uczniowie odkrywają, że wierność Ewangelii rzeczywiście może pozbawiać ich wielu rzeczy. W oczach świata mogą nawet wyglądać na przegranych. Gdy jednak Chrystus powróci, objawi się pełna prawda o rzeczach tego świata. Wyjdzie na jaw, kto faktycznie jest „ostatni” (gr. eschatoi), a kto „pierwszy” (gr. protoi). Nie chodzi oczywiście o pełne żółci wyczekiwanie, aż Pan wreszcie ukarze „nikczemnych”, a nagrodzi „sprawiedliwych”, lecz o dojrzałe wzięcie odpowiedzialności za obecne teraz, według nauki Jezusa zawartej w Ewangelii. Czy jestem człowiekiem nadziei? Czy mam ufność w Jezusowe prowadzenie, zwłaszcza w obliczu trudnych doświadczeń, czy krytyki ze strony świata?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, oczyść mnie ze złudnych wyobrażeń i pomóż mi wychodzić ku braciom z ofiarną miłością”.

Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony (J 10,1-10)

Przygotowanie

  • Dziesiąty rozdział Ewangelii wg św. Jana rozpoczyna się tzw. mową o Dobrym Pasterzu (J 10,1-18). Uczestnicząc w liturgii IV Niedzieli Wielkanocnej, usłyszymy jej fragment początkowy, w którym Jezus najpierw opowie przypowieść o pasterzu i owczarni (ww. 1-6), a następnie wyjaśni pojawiający się w przypowieści motyw bramy (ww. 7-10). Wyciszając moje serce, otworzę się na działanie Ducha Świętego, by mógł otworzyć przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec (ww. 1-2) Komentując zachowanie faryzeuszy, którzy nie uznali cudu uzdrowienia niewidomego od urodzeni (J 9), Jezus zestawia ze sobą dwa typy postaci: złodzieja/rozbójnika oraz pasterza. To, co w pierwszym rzędzie ich odróżnia, to sposób wejścia do zagrody dla owiec. Podczas gdy złodziej i rozbójnik wdzierają się inną drogą (grecki czasownik anabaino sugeruje przeskakiwanie przez ogrodzenie), pasterz wchodzi do niej przez bramę. Ponadto obydwa określenia – „złodziej” (gr. kleptes) i „rozbójnik” (gr. lestes) sugerują jakiś rodzaj przemocy. Jako „rozbójnik” (gr. lestes) zostaje opisany Barabasz (J 18,40) oraz dwaj przestępcy ukrzyżowani razem z Jezusem (Mt 27,38.44.). Oprócz tego obraz złodzieja i rozbójnika, podstępnie wdzierającego się do zagrody, współgra z starotestamentalnymi proroctwami, w których żydowscy przywódcy byli krytykowani za wykorzystywanie ludu Bożego dla własnych celów (Ez 34,2-8). Kto natomiast nosi w sobie intencję przewodzenia Bożej owczarni dla jej dobra, ten prawdziwie jest pasterzem i do zagrody wchodzi przez bramę. Jakie myśli i uczucia pojawiają się we mnie, gdy patrzę na ewangeliczne obrazy złodzieja/rozbójnika oraz pasterza? Do którego z nich dzisiaj jest mi bliżej?
  • Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają (ww. 3-4) Kontekst Janowej Ewangelii wskazuje, że postać „odźwiernego” symbolizuje samego Boga Ojca. Jak odźwierny daje pasterzowi dostęp do owiec, tak Ojciec powierza Synowi uczniów. W trakcie modlitwy arcykapłańskiej Jezus powie: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje” (J 17,6). Jak odźwierny otwiera bramę, by pasterz poprowadził owce na pastwisko, gdzie mogą się pożywić i w ten sposób zachować swoje życie, tak Ojciec posyła na świat Syna, by zbawił ludzi od przekleństwa grzechu i śmierci. Wyrażenia „staje na ich czele” i „postępują za nim” są obrazem relacji między nauczycielem, który przewodzi, a idącym za nim uczniem. Natomiast grecki czasownik ekballo, oddany w polskim tłumaczeniu jako „wyprowadza”, pojawił się u Jana chwilę wcześniej, gdy mowa była o faryzeuszach „wyrzucających precz” uzdrowionego niewidomego (9,34). Widoczny jest tutaj wyraźny kontrast między przywództwem Jezusa i przywództwem faryzeuszy. Podczas gdy ci ostatni z wściekłością pozbywają się uzdrowionego człowieka, Syn Boży prowadzi powierzone Mu przez Ojca owce na obfite pastwiska, czyli ku wiecznej szczęśliwości. Ponadto owce z przypowieści idą za pasterzem, „ponieważ głos Jego znają”. Autentycznym uczniem Jezusa jest ten, kto słucha Jego głosu, czyli z uwagą wsłuchuje się w jego treść, by następnie według niej żyć. Wreszcie, pasterz woła „swoje owce po imieniu”. Jan kilkakrotnie podkreśla, że Jezus zwracał się do swoich uczniów po imieniu: Piotr (1,42), Łazarz (11,43), Maria Magdalena (20,16). Każda z tych osób była dla Niego tak samo ważna i bliska. Słowo Jezusa skierowane do konkretnych uczniów wzbudza ufność i wiarę, sprawia, że chcą za Nim postępować. Czy dziękuję Bogu Ojcu, że także do mnie posłał swojego Syna? Czy pozwalam na co dzień, by Jezus przywoływał mnie do siebie? Czy wsłuchuje się w Jego głos i szukam w nim konkretnych wskazówek na moje życie?
  • Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec (ww. 6-7) Ponieważ faryzeusze, którzy byli bezpośrednimi adresatami powyższej przypowieści nie byli w stanie jej zrozumieć, Jezus przechodzi do jej szczegółowego wyjaśnienia. By Jego słowa były wysłuchane z uwagą, ponownie posługuje się zwrotem „zaprawdę, zaprawdę powiadam wam…”. Najpierw Pan do siebie samego odnosi obraz „bramy” (gr. thyra). To właśnie On jest bramą, poprzez którą człowiek może wejść w rzeczywistość zbawienia i na obfite pastwisko, które w swej istocie jest darem życia wiecznego. W podobnym tonie Jezus wypowie sią także później: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (14,6). W osobie Syna Bożego wypełniają się słowa, które Bóg kilka wieków wcześniej przekazał przez proroka Ezechiela: „Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę (…) Na dobrym pastwisku będę je pasł, na wyżynach Izraela ma być ich pastwisko. Wtedy będą one leżały na dobrym pastwisku, na tłustym pastwisku paść się będą na górach izraelskich” (Ez 34,11.14). Z kim lub z czym wiążę swoją wiarę? Czy Jezus zajmuje w niej centralne miejsce? Czy unikam pokusy pokładania ufności w człowieku, nawet najbardziej świętym, zamiast ulokować ją całkowicie w Chrystusie?
  • Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko (ww. 8-9) W dalszej kolejności Jezus rozwija obraz „złodzieja/rozbójnika”. Nie chodzi tutaj jednak o wielkie biblijne postaci i wiernych przywódców Izraela. Zwrot „wszyscy, którzy byli przede mną” nie należy interpretować w kluczu historycznej następowalności, lecz jako wskazanie na tych, którzy wysuwali się przed Jezusa, sobie samym przypisując rolę przewodzenia ludowi Bożemu. To właśnie elity żydowskie tamtego czasu (przede wszystkim uczeni w Piśmie i faryzeusze) jako ci, którzy „przed Jezusem” cieszyli się najwyższym autorytetem pośród Żydów, tak naprawdę nie służyli Bogu, lecz sobie samym, a teraz, gdy Mesjasz się pojawił, robią wszystko, by nie utracić swoich przywilejów. W bliższym kontekście słowa te odnoszą się bezpośrednio do faryzeuszy z rozdziału dziewiątego. Gdy popatrzę na obraz Jezusa jako bramy prowadzącej do wieczności, gdzie dzisiaj się znajduję? Czy już przez tę bramę przeszedłem? A może jeszcze moje serce paraliżują wątpliwości? Czy mówiąc innym o Bogu, nie próbuję „grzać się” w Jego chwale? Czy nie zasłaniam innym Boga?
  • Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie, i miały je w obfitości (w. 10) Działalność złodzieja i rozbójnika jest niszcząca dla owiec. Podkreślają to dosadne czasowniki: „kraść” (gr. klepto), „zabijać” (gr. thyo), „niszczyć” (gr. apollymi). Żadna z tych czynności nie służy życiu. Inaczej jest z Jezusem, który przyszedł na świat, by owce nie tylko miały życie, ale by miały je w obfitości. Już wcześniej, w trakcie nocnej rozmowy z Nikodemem Jezus powiedział: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (3,16). Jezus chce mi dać pełnię życia. Zaprasza mnie, bym porzucił to wszystko, co wprowadza mnie w śmierć i dał się Jemu poprowadzić. Jaką dzisiaj dam Mu odpowiedź?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa modlitwy: „Panie Jezu, tobie oddaję moje życie, pomóż mi wsłuchiwać się w Twój głos, nie dopuść, bym kiedykolwiek poszedł za złodziejem i rozbójnikiem”.

Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (Mk 16,15-20)

Przygotowanie

  • Modlimy się dzisiaj końcowymi wersetami Ewangelii napisanej przez św. Marka. Zmartwychwstały Chrystus, tuż przed swoim wniebowstąpieniem, po raz ostatni ukazuje się swoim uczniom. Poleca im głoszenie Dobrej Nowiny całemu światu. Jednocześnie zapewnia, że każdy, kto uwierzy ich świadectwu i przyjmie chrzest, będzie zbawiony. Z dziecięcą ufnością wejdę w dzisiejszy dialog ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! (w. 15) Do czasu Golgoty i poranka zmartwychwstania Żydzi, jako Naród Wybrany oczekujący wypełnienia się proroctw mesjańskich, byli głównymi adresatami słów i czynów Jezusa. Zmiana akcentu została zapowiedziana w tzw. mowie eschatologicznej, w której Pan między przygotowywał uczniów na mające się wydarzyć w przyszłości prześladowanie: „Wydawać was będą sądom i w synagogach będą was chłostać. Nawet przed namiestnikami i królami stawać będziecie z mego powodu, na świadectwo dla nich. Lecz najpierw musi być głoszona Ewangelia wszystkim narodom” (Mk 13,9-10). Teraz, po wydarzeniach paschalnych, Jezus wprost zleca uczniom głoszenie Ewangelii całemu światu. Zbawienie płynące z Jego krzyża, mimo że przygotowane było w dziejach Narodu Wybranego, ma wymiar uniwersalny. Jezus z Nazaretu, żydowski Mesjasz jest bowiem Zbawicielem całej ludzkości. Czy włączam się w inicjatywy ewangelizacyjne realizowane w mojej parafii lub diecezji? Jak ja sam na co dzień mogę stawać się świadkiem Dobrej Nowiny o zbawieniu w Chrystusie?
  • Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony (w. 16) W czasach starotestamentalnych warunkiem koniecznym, by stać się dziedzicem mesjańskich obietnic, które najpierw zostały przekazane królowi Dawidowi (por. 2 Sm 7,12-14), a następnie uszczegółowione w nauczaniu proroków (por. Iz 52,13; Dn 7,13-15), była przynależność do narodu żydowskiego. W Jezusie Chrystusie zbawienie stało się faktem, a wybranie, które pierwotnie było ograniczone do potomków Abrahama, zostało rozszerzone na wszystkie narody. Bramą prowadzącą do przyjęcia zbawienia jest chrzest jako wyraz wiary w Ewangelię głoszoną przez apostołów. Poprzez zanurzenie w wodach chrztu, każdy, kto uwierzy, zostaje zjednoczony z Jezusem w Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Św. Paweł napisze do chrześcijan w Rzymie: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzy otrzymaliśmy chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my postępowali w nowym życiu – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6,3-4). Czy mam świadomość, że poprzez chrzest moje życie na trwałe zostało złączone z Jezusem? W jaki sposób dbam o pogłębienie łączącej mnie z Nim relacji?
  • Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie (ww. 17-18) Głoszenie Dobrej Nowiny przez apostołów ma prowadzić do objawienia się Bożej mocy w życiu słuchaczy. Podobnie jak to było wcześniej, w trakcie publicznej działalności Pana, kiedy to głoszona przez Niego nauka była uwiarygodniana przez czynione przez Niego cuda. Zmartwychwstały daje obietnicę, że ci, którzy uwierzą w Ewangelię, również doświadczą w swoim życiu nadprzyrodzonych znaków. Władza wyrzucania złych duchów, która wcześniej została przekazana apostołom (por. Mk 3,14-15), teraz zostaje rozciągnięta na wszystkich wierzących (por. Dz 8,5-7). Będą oni także mówić „nowymi językami”, co po raz pierwszy objawi się w Dniu Pięćdziesiątnicy (por. 2,4; 10,46; 19,6). Wierzący będą też chronieni przed zagrożeniami, takimi jak jadowite węże (por. 28,3-6) czy zatrute napoje. Ponadto, podobnie jak wcześniej apostołowie (por. Mk 6,13), będą uzdrawiać chorych. Czy potrafię wskazać sytuacje z mojego życia, w których objawiła się Boża moc? Czy wierzę, że przyjęcie z wiarą Chrystusowej nauki uzdalnia mnie do podejmowania czynów, które przekraczają moje ludzkie możliwości?
  • Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga (w. 19) Marek w bardzo syntetyczny sposób opowiada o wstąpieniu Jezusa do nieba, lecz mimo to w jego relacji dostrzec możemy ważne treści. Do tej pory w Ewangelii Marka tytuł „Pan” (gr. Kyrios), w ST przysługujący samemu Bogu (hebr. Adon, Adonaj), był przypisywany Jezusowi pośrednio (por. 1,3; 5,19; 13,35). Teraz jest On wprost nazwany „Panem”, co uwypukla Jego boską tożsamość. Ponadto występujący tutaj grecki czasownik analambano („brać, podnosić”) użyty jest w stronie biernej, co oznacza, że podmiotem działania jest sam Bóg. Wreszcie w niebie Jezus zajmuje miejsce po prawicy Boga, co ponownie jest podkreśleniem Jego wyjątkowej godności (por. Ps 110). Zmartwychwstały Jezus w mocy Bożej powraca do Ojca, by będąc po Jego prawicy wstawiać się za każdym człowiekiem. Jakie myśli i uczucia pojawiają się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że mam w niebie tak wielkiego Orędownika?
  • Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły (w. 20) Zmartwychwstały Jezus, w swoim uwielbionym ciele powrócił do Ojca. Nie oznacza to jednak, że od tej pory nie ma Go na ziemi. Zasiadając na niebieskim tronie, po prawicy Ojca, jest On jednocześnie stale obecny pośród uczniów. Czytając Dzieje Apostolskie oraz pozabiblijne źródła o pierwotnym chrześcijaństwie, możemy zobaczyć, że głoszonej przez apostołów Dobrej Nowinie towarzyszyły niezwykłe znaki, także te, o których Pan wspomniał powyżej (por. Dz 2,43; 5,12; 6,8; 14,3). Potwierdzają one, że Zbawiciel świata, mimo powrotu do nieba, sakramentalnie wciąż pozostaje obecny w Kościele, czyli we wspólnocie swoich uczniów, jak sam zapowiedział w Ewangelii Mateusza: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Czy dziękuję Bogu za to, że ja także mogę być częścią Kościoła, który także dzisiaj głosi Ewangelię całemu światu?

W ciągu dnia

  • Poszukam informacji o nadchodących wydarzeniach ewangelizacyjnych w mojej okolicy i zastanowię się, w którym z nich mógłbym wziąć udział.

Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon (Mt 4,1-11)

Przygotowanie

  • Po chrzcie w wodach Jordanu Duch Święty zabiera Jezusa na pustynię, gdzie nie tylko będzie musiał doświadczyć kruchości ludzkiego ciała, lecz także stawić czoła kuszeniu diabła. Duchu Święty, dotykaj mojego serca, uczyń je żyzną ziemią dla dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód (ww. 1-2) Duch Święty, który zstąpił na Jezusa w wodach Jordanu (por. Mt 3,16), wyprowadza Go na „pustynię” (gr. he eremos). Chodzi o rozległy teren Pustyni Judzkiej, rozciągającej się na zachód od miejsca chrztu. Zmiana otoczenia ma bardzo konkretny cel. Chodzi o to, aby Jezus „był kuszony przez diabła” (gr. periasthenai hypo tu diabolu). Użyty tutaj czasownik peiradzo można przetłumaczyć „kusić”, ale także jako „testować, próbować”. W tle pojawia się biblijne echo wędrówki Izraela do Ziemi Obiecanej, w czasie której był on próbowany przez Boga w celu sprawdzenia jego wierności (por. Pwt 8,2). Przez czterdzieści dni i nocy Pan mierzy się z surowymi, pustynnymi warunkami oraz narastającym głodem. Fizyczne wyczerpanie i doświadczenie kruchości ludzkiej natury za chwilę staną się kontekstem, w którym sprawdzona zostanie Jego wierność wobec Ojca, który w poprzedzającej perykopie nazwał Go „Synem umiłowanym” (por. Mt 3,17). Powrócę myślami do tych sytuacji z mojego życia, w których najbardziej na jaw wyszła moja słabość i niewystarczalność. Czy miałem wtedy świadomość, że w Chrystusie nadal jestem dzieckiem Boga?
  • Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem» (w. 3) Pierwsza pokusa odwołuje się do stanu fizycznego Jezusa. „Kusiciel” (gr. ho pieradzon) zachęca Go, by ulżył cierpieniu swojego słabnącego ciała, przemieniając „kamienie” (gr. hoi lithoi) w „chleb” (gr. artoi, dosł. „chlebami”). Odniesienie do chleba jest jedynie przynętą, za którą ukrywa się niebezpieczny haczyk. W przypadku tej i kolejnej pokusy przeciwnik zaczyna od zwrotu „jeśli jesteś Synem Bożym” (gr. ei hyios ei tu theu), czyli powołuje się na synowską tożsamość Jezusa. Jako Syn Boży ma przecież absolutne prawo, by skorzystać ze swej mocy. W rzeczywistości jednak chodzi o zawrócenie Pana z trudnej drogi, którą wyznaczył dla Niego Ojciec. Jego misją nie jest przecież wykorzystywanie boskich prerogatyw dla własnej korzyści, lecz niesienie ulgi cierpiącemu człowiekowi, aż do heroicznego poświęcenia własnego życia (por. 20,28). Tożsamość dziecka Bożego nie opiera się na spektakularnych cudach, lecz na pokornej akceptacji drogi wyznaczonej przez Ojca. Czy odkryłem już moje życiowe powołanie? W jaki sposób wypełniam je na co dzień?
  • Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych» (w. 4) Jezus nie podejmuje dialogu z kusicielem, nie rozważa wszystkich „za i przeciw”, lecz cytuje jedynie starotestamentalny fragment (por. Pwt 8,3), który podkreśla, że w ludzkim życiu istnieje coś więcej niż jedynie fizyczny głód, któremu można zaradzić spożywając chleb. Na wyższym, duchowym poziomie, każdy człowiek odczuwa głód prawdy, która nadałaby sens i cel całej jego egzystencji. Pokarmem zaradzającym temu drugiemu głodowi, jest słowo, „które pochodzi z ust Boga” (gr. ekporeuomeno dia stomatos theu). Kto karmi się tym słowem, czyli poznaje je i wprowadza w swoje życie, doświadcza jego przemieniającej mocy. Popatrzę na moje spotkania ze słowem Bożym i spróbuję dostrzec ich owoce w mojej codzienności. Za co dzisiaj chciałbym szczególnie Bogu podziękować?
  • Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień» (ww. 5-6) Po pierwszej porażce diabeł zabiera Jezusa „do Miasta Świętego” (gr. eis ten hagian polin), czyli Jerozolimy i umieszcza Go „na szczycie narożnika świątyni” (gr. epi to pregyrion tu hieru; dosł. „skrzydło/małe skrzydło świątyni”). To ostatnie wyrażenie odnosi się prawdopodobnie do południowo-wschodniego narożnika dziedzińca świątynnego, który górował nad Doliną Cedronu, o wysokości ok. 90 metrów. Podobnie jak w przypadku pierwszej pokusy, celem diabła jest uderzenie w Boże synostwo Jezusa. Widząc, że Pan wcześniej zacytował fragment Prawa, kusiciel przytacza słowa z Księgi Psalmów (por. Ps 91,11-12), które wyrażają prawdę o Bożej Opatrzności. Opierając się na nich, zachęca Pana, by rzucając się w dół z narożnika świątynnego, poddał weryfikacji obietnice Ojca. Kluczem do interpretacji i zrozumienia słowa Bożego jest krzyż Chrystusa. Objawiona na nim miłosierna i ofiarna miłość „otwiera” sens każdego biblijnego fragmentu. Czy pamiętam o tym w trakcie moich spotkań ze Słowem? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę dopasowywania go do moich pragnień i wyobrażeń?
  • Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego» (w. 7) Reagując na drugą pokusę, Jezus ponownie cytuje Księgę Powtórzonego Prawa: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (por. Pwt 6,16).Historycznym kontekstem tego fragmentu był bunt Izraelitów w czasie wędrówki przez do Ziemi Obiecanej. Trudy związane z przemieszczaniem się przez surowy pustynny teren sprawiły, że niektórzy zaczęli domagać się od Boga dowodu Jego obecności wśród nich (por. Wj 17,1-7). Jezus nie powtarza tego samego błędu, nie zamienia własnej trudnej sytuacji w pretekst do wystawiania Ojca na próbę. Jest świadomy, że istnieje wyraźna granica między ufną modlitwą prośby, a zuchwałym żądaniem cudów. Czy ufam Bożej Opatrzności? Czy ową ufność potrafię zachować nawet w najtrudniejszych doświadczeniach? Czy może mierzę miłość Boga ilością spełnionych próśb?
  • Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon» (ww. 8-9) Nadchodzi punkt kulminacyjny kuszenia. Diabeł zabiera Jezusa „na bardzo wysoką Górę” (gr. eis oros hypselon lian), skąd rozciąga się widok na „wszystkie królestwa świata” (gr. pasas tas basileias tu kosmu). W rzeczywistości trudno znaleźć taką górę, stąd bardzo możliwe, że chodzi tutaj po prostu o wysoki szczyt, z którego rozciąga się rozległa panorama na przyległe krainy, jak na przykład było w przypadku Mojżesza i Góry Nebo (por. Pwt 34,1-4). Diabeł zrzuca maskę. Przypisuje sobie władzę nad światem i wprost mówi do Jezusa: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Chodzi o całkowite odrzucenie Ojca i poddanie się panowaniu kusiciela. Scena ta obnaża istotę bałwochwalstwa, czyli próby zastąpienia czci należnej Stwórcy hołdem oddawanym potędze doczesnej. Wszelkie bogactwa i wpływy są bezwartościowe, jeśli ceną za nie jest utrata relacji z Bogiem. Czy jestem tego świadomy, mając przed sobą dobra tego świata? Czy nie ma w moim życiu bożków, które odciągają mnie od Boga?
  • Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz» (w. 10) Jezus pozostaje niewzruszony. Zdecydowanie odpowiada: „Idź przecz, szatanie!” (gr. hypage satana). W podobny sposób w przyszłości zostanie potraktowany Piotr Apostoł, gdy nie będzie chciał zgodzić się z treścią pierwszej zapowiedzi męki (por. Mt 16,21-23). Okazawszy całkowitą suwerenność nad złem, Pan po raz trzeci cytuje Księgę Powtórzonego Prawa: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Pwt 6,13). Wyłącznym adresatem ludzkiego uwielbienia oraz służby jest jedyny, prawdziwy Bóg. Zaś zwycięstwo nad ciemnością zaczyna się od jasnego określenia, komu w swoim życiu oddajemy pokłon. Słowo zachęca mnie dzisiaj, bym po raz kolejny wybrał Chrystusa na jedynego Pana i Zbawiciela. Uczynię to w chwili cichej modlitwy.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, zapraszam Cię w moje wielkopostne zmagania. Umacniaj we mnie miłość do Ojca, pomóż mi radyklanie odrzucać zło.