Jak głosić Ewangelię?

Siedleccy misjonarze posługujący w Boliwii i na Jamajce

Czwartek, 9 lipca

Mt 10,7-15

7 Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. 8 Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. 9 Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. 10 Nie bierzcie w drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski. Wart jest bowiem robotnik swej strawy. 11 A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie. 12 Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. 13 Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was. 14 A jeśliby was gdzieś nie chciano przyjąć i nie dano posłuchu słowom waszym, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych! 15 Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu.

Wybór dwunastu apostołów, o którym opowiadało wczorajsze czytanie ewangeliczne (por. Mt 10,1-7), stanowi wstęp do drugiej z pięciu mów, za pomocą których Mateusz w swojej Ewangelii tematycznie porządkuje i przedstawia nauczanie Jezusa. Jak nietrudno się domyśleć, tematem drugiej mowy (10,5-42) jest misja, którą Pan zleca Dwunastu. Zawarte w niej wskazówki w swojej istocie dotyczą wędrownych misjonarzy chrześcijańskich wszystkich czasów, a także tych, którzy będą ich przyjmować i wspierać. Dotknięte w niej zostają następujące zagadnienia: dokąd i jak podróżować, jak zbliżać się do ludzi w nowych miejscach, co mówić i robić oraz jak sobie radzić z odrzuceniem. Wspólnoty, które przyjmują wędrownych misjonarzy, otrzymują podpowiedź, jak rozpoznać fałszywych proroków (por. 7,15-23).

Podstawowym przedmiotem głoszenia apostolskiego ma być bliskość królestwa niebieskiego: „Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie” (10,7), a więc ta sama prawda, która wcześniej pojawiła się zarówno w nauczaniu Jana Chrzciciela, jak i Jezusa (por. 3,2; 4,17). Oprócz tego apostołowie swoimi czynami mają wpisać się w uzdrowieńczą działalność Jezusa, przedstawioną przez Mateusza w rozdziałach poprzedzających (8-9): „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy” (10,8). Poprzez ich posługę wciąż będzie mogła uobecniać się Jego zbawcza działalność, czyli przynoszenie nadziei i łaski uzdrowienia wszędzie tam, gdzie człowiek doświadcza choroby, śmierci i wszelkich przejawów zła.

Podejmując misyjną działalność, apostołowie mają być całkowicie bezbronni: „Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie w drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski” (10,8-10). Brak pieniędzy, bagażu, dodatkowej odzieży, obuwia lub broni (laska była często używana do odpierania ataków dzikich zwierząt), są oznaką całkowitego oddania się pod Bożą opiekę i prowadzenie. Mimo że jako misjonarze zasługują na zapłatę – „Wart jest bowiem robotnik swej strawy” (10,10; por. 1 Kor 9,14), Jezus zachęca, aby oni sami nie pobierali opłat za swoją posługę, by w ten sposób nie wykluczać ubogich oraz by Ewangelia była głoszona uczciwie (por. 2 Kor 11,7). Głoszenie nauki w żadnym wypadku nie powinno być uzależnione od tego, co chcieliby usłyszeć dający pieniądze.

Ponadto apostołowie nie powinni ciągle przemieszczać się w poszukiwaniu lepszych warunków: „A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie” (10,11). Pozostając w jednym domu, staną się widzialnym znakiem Emmanuela – „Boga z nami” (por. 1,23; 28,20), przekazując Boży dar pokoju: „Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was” (10,12-13).

Podobnie jak sam Jezus, apostołowie będą spotykać się zarówno z akceptacją, jak i odrzuceniem. Doświadczając odrzucenia, powinni zachowywać łagodność i pokój: „A jeśliby was gdzieś nie chciano przyjąć i nie dano posłuchu słowom waszym, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych!” (10,14). Sąd nad przeciwnikami Ewangelii mają oddać Bogu: „Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu” (10,15; por. Rdz 19).

W jaki sposób troszczę się o dzieła misyjne Kościoła? Czy znam misjonarzy z mojej diecezji, parafii? Którą z dzisiejszych wskazówek Jezusa, mogę odsnieść do siebie, nawet jeśli nie wybieram się na misję?

Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach

Tabga, otoczenie Kościoła Prymatu (fot. R.P.)

Sobota, 30 maja

J 21,20-25

20 Piotr, obróciwszy się, zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział: «Panie, któż jest ten, który Cię zdradzi?» 21 Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: «Panie, a co z tym będzie?» 22 Odpowiedział mu Jezus: «Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną!» 23 Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: «Jeśli Ja chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego?» 24 Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach, i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe. 25 Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, jakie trzeba by napisać.

W ostatniej perykopie Czwartej Ewangelii nasza uwaga skupia się na osobie „umiłowanego ucznia”. Za każdym razem, gdy wcześniej Piotr i umiłowany uczeń pojawiali się razem w Ewangelii, ten drugi miał szczególny przywilej lub wgląd w serce Jezusa, na przykład podczas Ostatniej Wieczerzy: „w czasie uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział: «Panie, któż jest ten, który Cię zdradzi?»” (21,20; por. 13,21-30). Po zmartwychwstaniu jednak to umiłowany uczeń będzie podążał za pasterzem Piotrem, który w swej posłudze będzie naśladował Jezusa, Dobrego Pasterza.

Piotr pyta o umiłowanego ucznia: „Panie, a co z tym będzie?” (21,21). Jezus tajemniczo odpowiada: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną!” (21,22; por. 21,19). Zamiast martwić się o umiłowanego ucznia, Piotr powinien skupić swoją uwagę na Jezusie i na przekazanym mu zadaniu przewodzenia wspólnocie uczniów. Wypowiedź Jezusa o umiłowanym uczniu była interpretowana na różne sposoby. Jedna z interpretacji, powszechna „wśród braci”, czyli chrześcijan związanych z jego osobą (por. 1 J 3,13; 3 J 3), mówiła, że uczeń ten nie umrze. Miałby on żyć, aż do paruzji, czyli chwalebnego powrotu Jezusa w dniu ostatecznym (por. J 5,28–29; 6,39–40.54). Aby wyjaśnić to nieporozumienie, autor podkreśla: „Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: «Jeśli Ja chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego?»” (21,23). Wyjaśnienie to prawdopodobnie było potrzebne, gdy śmierć w końcu nadeszła. Jak podaje wczesnochrześcijańska Tradycja, umiłowany uczeń, identyfikowany z osobą Jana Apostoła, po zesłaniu Ducha Świętego głosił Ewangelię w Palestynie i Małej Azji. Umarł śmiercią naturalną w Efezie pod koniec I w. Mimo, iż nie doczekał się powtórnego przyjścia Chrystusa, poprzez całe swoje długie życie dawał o Nim świadectwo pośród kolejnych pokoleń. Stąd być może słowa Pana – „Jeśli Ja chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego?” – dotyczą po prostu Jego duchowej obecności, która między innymi przez posługę Jana, urzeczywistniała się w Kościołach Azji Mniejszej (por. Rz 12,4).

Na świadectwie umiłowanego ucznia opiera się także Czwarta Ewangelia: „Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach, i on je opisał” (21,24). Wiara Kościoła wszystkich czasów swój fundament znajduje w apostolskim świadectwie spisanym w Ewangeliach. Głosząc Dobrą Nowinę w Jezusie Chrystusie, apostołowie koncentrowali się na najważniejszych słowach i wydarzeniach, które ukazują istotę Jego osoby i zbawczego posłannictwa, lecz nie pretendują do całościowego ukazania Jego misterium: „Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, jakie trzeba by napisać” (21,25).

Czy w moim codziennym życiu skupiam się na realizowaniu powołania otrzymanego od Pana? Jaki jest mój stosunek do Kościoła? Czy jestem świadomy, że stanowię Jego część i także ode mnie zależy wyrazistość jego świadectwa? Czy czytając Ewangelie, rozważam słowa i czyny Jezusa, szukając w nich pokarmu dla mojej wiary?