Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje

Uroczystość św. Stanisława, Biskupa i Męczennika, Głównego Patrona Polski

J 10,11-16

11 Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. 12 Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; 13 najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. 14 Ja jestem dobrym pasterzem i znam [owce] moje, a moje Mnie znają, 15 podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. 16 Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

Przygotowanie

  • W Uroczystość św. Stanisława, Biskupa i Męczennika, Kościół daje mi jako pokarm duchowy fragment Ewangelii wg św. Jana, w którym Jezus odnosi do siebie obraz „dobrego pasterza”, objawiając kolejny element swej mesjańskiej tożsamości. Z pomocą Ducha Świętego otworzę moje serce na słowa Pana. Pozwolę, by pomogły mi one jeszcze bardziej Go poznać i wejść z Nim w zbawczą komunię.

Punkty do medytacji

  • „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (w. 11). Jezus jako dobry pasterz oddaje swoje życie za mnie. W ten sposób nie tylko zmazuje winę za popełnione przez mnie grzechy, ale także pokazuje mi, że autentyczna dobroć polega na czymś więcej niż tylko proste dzielenie się z innymi. Kto chce naśladować Go w dobroci, powinien być gotowy ofiarować w darze samego siebie. Taka postawa nie jest zbytnio popularna w dzisiejszym świecie, gdzie liczy się umiejętność skupienia na sobie uwagi, zdolność odnoszenia sukcesów, czy wyniesienie siebie ponad innych. Czy próbuję naśladować dobroć Jezusa? Jak pod tym kątem wyglądają moje relacje z innymi ludźmi?
  • „Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza” (w. 12). Pan nie ma w sobie nic z mentalności najemnika. Nie interesuje się mną w celu odniesienia jakiejś własnej korzyści, lecz ponieważ postrzega mnie jako dar otrzymany od Ojca. Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że moje życie jest w centrum Jezusowego zainteresowania? Czy pamiętam o tym, że nawet poraniony przez moje grzechy, z całą moją historią, w dalszym ciągu jestem cenny w Jego oczach? Jak dzisiaj mogę odpowiedzieć na tę prawdę?
  • „Ja jestem dobrym pasterzem i znam [owce] moje, a moje Mnie znają” (w. 14). Dobroć Jezusa jako dobrego pasterza polega także na tym, że z uwagą przygląda się mojej codzienności. On zna mnie lepiej niż ja sam. Wie dobrze, co jest moją radością, a z czego się smucę. Zna moje mocne i słabe strony. Żaden element mojego życia nie stanowi dla Niego tajemnicy. Każde spotkanie z Nim jest dla mnie niepowtarzalną okazją, by nie tylko poznać prawdę o Nim, ale także prawdę o mnie. Czego w sobie dzisiaj nie rozumiem? Porozmawiam o tym z Jezusem.
  • „Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz” (w. 16). Wypełniając wolę Ojca, Jezus chce zebrać w jednej owczarni wszystkich ludzi. Nie ogranicza się jedynie do osób, które już teraz w Niego wierzą, lecz chce dotrzeć do każdego człowieka. Czyni to za pośrednictwem tych, którzy już teraz są Jego uczniami. On chce także posłużyć się mną. Jak wygląda moje świadectwo o Jezusie? Czy inni patrząc na mnie, mogą zobaczyć owoce słuchania Jego słowa?

W ciągu dnia

  • Wzbudzę dzisiaj w moim sercu dziękczynienie: „Boże Ojcze, dziękuję Ci za Twojego Syna, za Jego ofiarę krzyżową i nieustanną obecność w moim życiu”.

Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem

Piątek V Tygodnia Wielkanocy

J 15,12-17

12 To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. 13 Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. 14 Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. 15 Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. 16 Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. 17 To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Przygotowanie

  • Kościół daje mi dzisiaj fragment Janowego opowiadania o Ostatniej Wieczerzy, w którym Jezus wzywa uczniów do wzajemnej miłości. Jako wzór Pan podaje ofiarną miłość, jaką On sam ich, swoich przyjaciół, umiłował. Wyobrażę sobie siebie pośród apostołów słuchających słów Jezusa. Poproszę o pomoc Ducha Świętego, bym uważnie rozważył każde słowo wychodzące z ust mojego Przyjaciela.

Punkty do medytacji

  • „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (ww. 12-13). Już w początkowych wersetach opowiadania o Ostatniej Wieczerzy Jezus wypowiedział słowa: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie” (J 13,34). Również w pozostałych Ewangeliach przykazanie miłości stoi w centrum Jezusowego nauczania moralnego (por. Mt 5,43-48; 22,34-40; Mk 12,28-34; Łk 10,25-28). U Jana dodatkowo Pan wskazuje na miarę miłości, jaką mają żyć uczniowie. Jest nią ofiarna miłość, jaką On sam jako pierwszy ich umiłował. Miłość ta w pełni objawi się na krzyżu, gdzie Syn, będąc do końca posłuszny Ojcu, złoży swoje życie w ofierze za zbawienie całego świata (por. J 3,16; 10,17). Uczniowie są zaproszeni, by żyć taką samą, pełną i ofiarną miłością. Jak wygląda moja miłość bliźniego? Co jest w niej dla mnie najtrudniejsze?
  • „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (ww. 14-15). Przykazanie miłości zostaje dodatkowo wyjaśnione przez Jezusa za pomocą zestawienia dwóch rodzajów więzi: między panem i jego sługami oraz między przyjaciółmi. Słudzy wypełniają nakazy pana ze względu na jego autorytet. Natomiast przyjaciele wyświadczają sobie nawzajem przysługi, są dla siebie, ponieważ łączy ich więź przyjaźni. Jezus jest „Panem i nauczycielem” (J 13,14), jednakże nie daje przykazania miłości w oparciu o relację pan-sługa, lecz w oparciu o przyjaźń. Uczniowie mają kochać jeden drugiego, ponieważ to właśnie robi dla nich i o to ich prosi Jezus, ich przyjaciel. Czy patrzę na Jezusa jak na najlepszego przyjaciela? Czy wykorzystuję każdą okazję, by sprawić Mu radość? Z czego chciałbym dzisiaj Mu się zwierzyć?
  • „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” (w. 16). Wcześniej Jezus powiedział: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli Go nie pociągnie Ojciec” (J 6,44). Poznanie Syna jest darem Bożej miłości. Ojciec działa, by przyciągnąć ludzi do wiary w Jezusa, aby w Nim mogli otrzymać życie wieczne (por. 6,37-39; 17,5-9). Przyjęta przez człowieka łaska wiary niesie ze sobą zadanie przynoszenia owoców, pośród których jest wzajemna miłość. Dzięki darowi komunii z Jezusem uczniowie są w stanie podejmować działa miłości (por. 15,4-5). Jezus mnie wybrał, ufa mi i liczy, że moje życie będzie przynosiło trwałe owoce miłości. Czy wierzę, że mam wartość w Jego oczach? Czy czuję się Mu potrzebny?

W ciągu dnia

  • Będę powracał dzisiaj do cichej modlitwy prośby: „Jezu, mój Przyjacielu, zapraszam Cię do mojego serca, naucz mnie miłości, pomóż mi wychodzić poza strefę komfortu i dawać moje życie innym”.

Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami

Środa V Tygodnia Wielkanocy

J 15,1-8

1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. 2 Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. 3 Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. 4 Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 5 Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6 Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. 7 Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. 8 Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

Przygotowanie

  • Czytanie ewangeliczne, w którym Jezus przyrównuje siebie do winnego krzewu a swoich uczniów do latorośli, rozważałem zaledwie kilka dni temu, w V Niedzielę Wielkanocy. Te same słowa powracają w dzisiejszej liturgii. Św. Efrem mawiał, że słowo Boże jest jak studnia, która nie ma dna lub jak niekończąca się jaskinia ze skarbami. Dlatego z pewnością także dzisiejsza medytacja może okazać się okazją dostrzeżenia w dobrze znanym już tekście biblijnym nowych duchowych bogactw, które Bóg chce złożyć w moim sercu. Poddam się prowadzeniu Ducha Świętego, niech On prowadzi mnie na głębiny Słowa.

Punkty do medytacji

  • Ja jestem prawdziwym krzewem winnym” (w. 1). Stary Testament ukazuje relację między Bogiem i Izraelem za pomocą obrazu winnego krzewu. Boski ogrodnik z wielką troską i zaangażowaniem traktuje swój lud, zapewniając mu wszystko, co jest potrzebne do funkcjonowania. Izraelici jednak nie przynoszą spodziewanych owoców, mimo kilku momentów ponownego zwrócenia się ku Bogu, często pojawia się pośród nich nieprawość, pójście w kierunku obcych Bogów i szukanie u nich zabezpieczenia. Jezus, Syn Boży, ale poprzez swoje człowieczeństwo również Syn ludu Abrahamowego, jest „prawdziwym krzewem winnym”, to znaczy, że nie ma w Nim nieprawości, lecz oddanie i posłuszeństwo Ojcu. Powołanie Izraela do bycia świętym ludem kapłańskim w Nim w pełni się realizuje. Wydawane przez Syna owoce są miłe Ojcu. Czy Jezus prawdziwie jest moim Mistrzem? Czy próbuję poznawać różne wymiary Jego doskonałości i naśladować je w moim życiu?
  • „a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy” (ww. 1-2). Bóg Ojciec jest stale obecny w ziemskim życiu Syna. Łącząca ich jedność w żaden sposób nie została nadwyrężona poprzez nabyte przez Jezusa człowieczeństwo. Ojciec posyła Ducha, w którego mocy Syn dokonuje cudownych znaków. Przygotowuje drogę, którą On idzie, by dopełnić dzieła zbawienia. Stawia na Jego drodze ludzi, którzy stają się Jego uczniami. Ojciec nieustannie troszczy się o Syna. Czy potrafię dostrzec w Bogu Jego ojcowskie oblicze, pełne miłości także wobec mnie? Czy dostrzegam w moim życiu Jego zaangażowanie, by wybierane przeze mnie ścieżki nie prowadziły na manowce?
  • „Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was” (w. 3). Każdy krzew winny wymaga pielęgnacji, która polega między innymi na przycinaniu tych pędów, które czerpiąc życiodajne soki, nie są w stanie zaowocować, a jednocześnie osłabiają inne pędy. Słowo Jezusowej nauki jest między innymi narzędziem, które służy do „przycinania Jego uczniów”, czyli do oczyszczania ich z wszystkiego, co niszczy w nich życie. W Jego świetle na jaw wychodzą błędne przekonania i wyobrażenia, widoczna staje się wszelka iluzja, w której uczeń się zapętla i wchodzi w grzech. Czy pozwalam, by Jezusowe nauczanie przeniknęło wszelkie obszary mojego życia? Co robię z tymi obszarami, które w jego świetle wyraźnie zdradzają swój grzeszny charakter?   
  • Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (w. 5). Ostatnie stwierdzenie z tego wersetu – „beze mnie nic nie możecie uczynić” – jest szczególnie trudne do przyjęcia. Człowiek przecież jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Jest osobą, która ma własny rozum i wolę, dzięki którym może podejmować działania lub od nich się powstrzymywać. W każdym z nas, gdzieś głęboko istnieje potrzeba wyboru i działania. Jezus tego nie neguje. Wie jednak, że po grzechu pierworodnym nasze osobowe zdolności zostały skażone. My sami wcześniej czy później zdajemy sobie sprawę z tego, że chcemy dobra, a czynimy zło, pragniemy kochać innych, a zamykamy się w bańce egoizmu. Dopiero trwanie w Jezusie, w Jego słowie i łasce, pozwala uruchomić w pełni potencjał czynienia dobra, który został w nas złożony w chwili stworzenia. Czy mogę powiedzieć, że moja dotychczasowa relacja z Jezusem zaowocowała już jakiegoś rodzaju uwolnieniem do zła?
  • Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie” (w. 6). Winna latorośl, która nie przynosi owoców, nie jest na nic potrzebna. Wraz z innymi, podobnymi sobie, w odpowiednim momencie zostaje odcięta i spalona. Nie dbając o pogłębienie naszej jedności z Jezusem, ryzykujemy, że spotka nas podobny los. Czas naszego życia ziemskiego jest ograniczony. Nie jesteśmy w stanie zapanować nad jego upływem. Nie możemy także powrócić do tych, momentów, które już minęły. Dlatego ważna jest każda chwila spędzona z Panem, każde wsłuchanie się w Jego słowo i każdy moment doświadczenia Jego obecności w sakramentach. Czy tęsknię za Jezusem? Czy pielęgnuję w sobie pragnienie spotykania Go przy każdej nadarzającej się sposobności?

W ciągu dnia

  • Pośród dzisiejszych obowiązków znajdę czas na chwilę cichej modlitwy, podczas której będę prosił Jezusa, by umacniał moje wszczepienie w Niego.

Odchodzę i przyjdę znów do was

Wspomnienie św. Floriana Męczennika

J 14,27-31a

27 Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. 28 Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. 29 A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. 30 Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. 31 Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał.

Przygotowanie

  • W kolejnym fragmencie Janowego opowiadania o Ostatniej Wieczerzy Jezus przekazuje uczniom zbawczy dar pokoju, który swoje źródło ma komunii łączącej Go z Ojcem. Tłumaczy także, dlaczego konieczne jest Jego odejście. Wyciszę moje wnętrze, pozwolę, by dzisiejsze Słowo wybrzmiało w nim z całą swą mocą.

Punkty do medytacji

  • „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka” (w. 27). Prorocy wielokrotnie wskazywali na pokój (hebr. szalom, „pokój, dobrobyt”) jako znak nadejścia czasu zbawienia. Izajasz wychwala tajemniczego herolda nowiny o zbawieniu, który będzie obwieszczał pokój (por. Iz 52,7). W innym miejscu ten sam prorok podkreśla trwałość przymierza pokoju między Bogiem a Jego ludem (por. 54,10). Natomiast Zachariasz, charakteryzuje Zbawiciela, mówi między innymi, że to właśnie On będzie obwieszczał pokój (por. Zch 9,10). Te i inne proroctwa wypełniają się w osobie Jezusa Chrystusa. Pokój przez Niego przyniesiony wyrasta z doskonałej jedności, jaka istnieje między Nim a Ojcem. Jako że jego źródłem jest nadprzyrodzona, wzajemna miłość Osób Boskich, różni się on od złudzenia pokoju, który proponuje odrzucający Boga świat (w Ewangelii Jana słowa „świat” określa siły przeciwne Bogu). Widzialnym znakiem, sakramentem Chrystusowego pokoju, jest misterium Jego męki, śmierci i zmartwychwstania, poprzez które człowieka zostaje raz na zawsze pojednany Bogiem. Jezus przekazuje mi dar pokoju, chce bym Mu zaufał i otworzył przed Nim zalęknione komnaty mojego serca. Czego dzisiaj najbardziej się obawiam? Gdzie szukam pokoju?
  • „Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie” (w. 28). Pan w czasie Ostatniej Wieczerzy zapowiada swoje rychłe odejście, stąd serca Jego uczniów wypełnia lęk. Dlatego Pan pociesza ich, zapowiadając swoje ponowne przyjście oraz pokazując korzyści płynące z Jego odejścia. Prawdą jest to, że Ojciec jest większy od Jezusa w Jego śmiertelnym człowieczeństwie. Jednakże Jezusowe człowieczeństwo w zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu zostanie przez Ojca otoczone chwałą i stanie się „większe” (por. J 14,12). Powrót Syna do niebiańskiej chwały umożliwi ludzkości wejście w życie z Ojcem (por. Dz 2,33). Idąc za Jezusem niejednokrotnie staję naprzeciwko pokusy, by pójść droga na skróty lub nawet całkowicie odrzucić Jego zaproszenie. Wydaje mi się, że nie podołam, że to nie dla mnie, że inni może lepiej by to zrobili… Czy wierzę, że wszystko, co pochodzi od Jezusa, prowadzi mnie ku lepszemu życiu? Czy wierzę, że również moje człowieczeństwo w kroczeniu za Nim może zostać przemienione?
  • Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie” (w. 30). Jezus jeszcze tylko przez chwilę będzie z uczniami, gdyż zbliża się do Niego „władca tego świata”, czyli diabeł. Wcześniej ewangelista wspomina, że szatan wziął w posiadanie Judasza, który opuszczając Wieczernik, wszedł w ciemność (por. J 13,27.30). Zdrajca pojawi się ponownie w Janowym opowiadaniu, prowadząc oddział, mający pojmać Jezusa (por. 18,2-3). Zdanie „nie ma on jednak nic swego we mnie” (dosł. „we mnie nie ma on nic”) można przetłumaczyć jako „nie ma on nade mną władzy”. Oznacza to, że nawet w chwili aresztowania i następującej po nim męki Jezus w żaden sposób nie zostanie zniewolony przez diabła, złoży On dar ze swego życia w absolutnej wolności i w miłości wobec Ojca oraz człowieka (por. 13,1-3). Czy wierzę w istnienie diabła, przeciwnika Boga, który za wszelką cenę chce zniszczyć Boże dzieło we mnie? Jak dbam o to, by nie miał on „nic swego we mnie”?  
  • „Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał” (w. 31). Misterium męki Jezusa jest najpełniejszym objawieniem miłości, jaka łączy Go z Ojcem. Przyjmie On dobrowolnie krzyż, aby dopełnić dzieła zbawienia zaplanowanego przez Ojca i konsekwentnego realizowanego w dziejach opisanych na kartach Pisma Świętego. Dzięki świadectwu uczniów cały świat będzie mógł przekonać się o zbawczym wymiarze posłuszeństwa miłości Syna do Ojca. Będzie to wyraźny znak, ale i wzór realizowania miłości przez wszystkich, którzy uwierzą w Chrystusa. O czym dowiaduje się świat, gdy patrzy na mnie? Czy w moim życiu widać zbawcze działanie Syna Bożego, który nieustannie przekonuje mnie o miłości Ojca i wyprowadza z grzechu ku świętości?

W ciągu dnia

  • Znajdę dzisiaj czas na krótką adorację Najświętszego Sakramentu. Pozwolę, by obecność Chrystusa napełniała mnie pokojem.

Oto Matka twoja

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski

J 19,25-27

25 A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. 26 Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». 27 Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Przygotowanie

  • W Uroczystość Najświętszej Maryi Panny czytanie ewangeliczne przenosi mnie pod krzyż Jezusa. Będę świadkiem ważnego wydarzenia. Oto Matka mojego Pana, zostanie ustanowiona Matką Kościoła. Jej macierzyńska miłość i opieka na zawsze naznaczą drogę wiary uczniów. Wezwę pomocy Ducha Świętego, który sprawił, iż w łonie Maryi poczęło się odwieczne Słowo. Poproszę, by swoją boską mocą również mnie przygotował na przyjęcie dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena” (w. 25). Wszystkie Ewangelie wspominają o obecności na Golgocie kilku kobiet, które były uczennicami Jezusa (por. Mt 27,55-56; Mk 15,40-41; Łk 23,49). Jedynie Jan wspomina to tym, iż była tam również Matka Jezusa. Ponadto autor Czwartej Ewangelii umiejscawia kobiety w bezpośredniej bliskości, obok krzyża, podczas gdy pozostali ewangeliści piszą, iż przyglądały się one z daleka. Fakt ten nie jest bez znaczenia, zważywszy na fakt, iż wcześniej Jezus u Jana zapowiadał: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12,32; por. 11,51-52). Teraz, pod Krzyżem, zaczynają spełniać się Jego słowa. Ukrzyżowany gromadzi wokół siebie rodzącą się wspólnotę Kościoła, która będzie depozytariuszem łaski uzdrowienia wypływającej z Jego ran. Czy krzyż Chrystusa stoi w centrum mojej wiary? Czy próbuję zgłębiać jego tajemnicę? Czy patrzę na moje miejsce w Kościele przez pryzmat ofiary Syna Bożego?
  • „Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja».” (ww. 26-27). Podstawowym znaczeniem gestu Jezusa jest przekazanie Matki pod opiekę umiłowanego ucznia, aby nie pozostała sama po Jego śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. Widoczne jest tu także znaczenie symboliczne. Podobnie jak w opowiadaniu o weselu w Kanie Galilejskiej (por. J 2,4), Pan zwraca się do Matki, używając tytułu „Niewiasto” (gr. gynai). W Kanie zwrot ten wskazywał na Maryję jako model Kościoła, natomiast u stóp Krzyża podkreśla, że jest Ona również Matką Kościoła, który tym razem reprezentowany jest przez umiłowanego ucznia. Wypowiadając słowa „oto syn Twój” oraz „oto Matka twoja” Jezus ustanawia głęboką więź, która od tej pory będzie łączyła Maryję ze wspólnotą Jego uczniów. Jej macierzyńska miłość zostaje rozciągnięta na wszystkich, którzy z jej Synem złączą swoje życie. Czy w mojej kontemplacji krzyża jest miejsce dla Maryi? Czy patrzę na Nią jako na swoją Matkę?
  • „I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (w. 27). Podobnie jak w poprzednim wersecie mamy tutaj podwójne znaczenie. Dosłownie chodzi o opiekę, jaką Maryja będzie miała ze strony umiłowanego ucznia. Warto jednak zauważyć, że użyty tutaj grecki czasownik lambano w innych miejscach ma znaczenie „przyjąć”, zwłaszcza w odniesieniu do niebiańskiej rzeczywistości (np. 1,12; 3,27; 5,43; 7,39; 13,20). Umiłowany uczeń, symbol Kościoła, przyjmuje zatem Maryję jako dar łaski pochodzący od Boga. Wieź, która będzie łączyła wspólnotę uczniów Jezusa z Jego Matką, będzie miała znaczącą rolę w ich życiu wiary. O czym dzisiaj chciałbym opowiedzieć Maryi, mojej Matce? O co chciałbym ją poprosić?

W ciągu dnia

  • Będę powracał dzisiaj w moim sercu do modlitwy dziękczynienia: „Panie Jezu, dziękuję Ci za Maryję, za to że w jej matczynej miłości mogę jeszcze bardziej spotykać się z Tobą”.