To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał (Mk 6,14-29)

Piątek IV Tygodnia Zwykłego

Mk 6,14-29

14 Także król Herod posłyszał o Nim, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim». 15 Inni zaś mówili: «To jest Eliasz»; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. 16 Herod, słysząc to, mawiał: «To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał». 17 Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. 18 Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». 19 A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. 20 Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał. 21 Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. 22 Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci». 23 Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa». 24 Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela». 25 Natychmiast podeszła z pośpiechem do króla i poprosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela». 26 A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. 27 Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu 28 i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce. 29 Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Przygotowanie

  • Liturgia słowa przypomina dzisiaj historię męczeństwa Jana Chrzciciela. Prorok znad Jordanu zapłacił najwyższą cenę za zdecydowane i konsekwentne wypełnianie powierzonego mu przez Boga zadania. Wyciszę moje zmysły, otworzę się na działanie Ducha Świętego, by przygotować moje serce na dar Słowa.

Punkty do medytacji

  • Także król Herod posłyszał o Nim, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim» (w. 14) Chwilę wcześniej Marek opowiadał o rozesłaniu Dwunastu, którzy idąc po dwóch do różnych miejscowości, wzywali do nawrócenia, wypędzali złe duchy oraz uzdrawiali chorych (por. 6,7-13). Działając w mocy Jezusa, byli oni przedłużeniem Jego zbawczej działalności. Tym samym postać Rabbiego z Nazaretu stawała się coraz bardziej znana pośród Żydów. Z ust do ust przekazywano sobie wieści o kolejnych nadzwyczajnych dziełach podejmowanych przez Niego samego lub apostołów. Efekt był taki, że jedni uważali Jezusa za powracającego Eliasza, inni za proroka na wzór dawnych proroków (por. 6,15). Herod Antypas, rządzący Galileą, miał jeszcze inną opinię: Jezus, to Jan Chrzciciel, który „powstał z martwych” (gr. egeiro ek nekron). A jakie jest moje zdanie na temat Syna Bożego? Co dzisiaj mógłbym o Nim powiedzieć, zwłaszcza na podstawie mojego doświadczenia wiary?
  • Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata» (w. 18) Gdy Jan Chrzciciel nad Jordanem głosił „chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów” (1,4), nie było to wezwanie ograniczające się do wybranej grupy Izraelitów, lecz dotyczyło wszystkich, oznaczając konieczność zerwania z grzeszną przeszłością w perspektywie mającego pojawić się Mesjasza. Swoje głoszenie Prorok znad Jordanu skierował także pod adresem Antypasa, który żył w grzesznym związku z żoną (gr. gyne) swojego brata Filipa. Podobnie jak starotestamentalni prorocy, Jan był gotów za swoje głoszenie zapłacić cenę najwyższą. Czy jestem wierny ewangelicznym wartościom? Czy nauka Jezusa jest dla mnie największym skarbem, który na zawsze chciałbym zachować w moim sercu?
  • Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał (w. 20) Herodiada chciała się pozbyć niewygodnego proroka (por. 6,19), jednakże Antypas nie chciał spełnić jej oczekiwań. Jego sumienie było zdeprawowane, lecz jednocześnie „czuł lęk” (gr. fobeo) przed Janem, którego postrzegał jako człowieka „prawego” (gr. dikaios) i „świętego” (gr. hagios). Zdecydowana nastawienie proroka, jego podporządkowanie się woli Najwyższego i nieskażona życiowa postawa, sprawiły, że we władcy budziły się resztki przyzwoitości. Czy mam świadomość, że moje życiowe wybory i postawy przemawiają o wiele donośniej niż nawet najpiękniejsze i najbłyskotliwsze pouczenia?  Czy wsłuchując się w głos własnego sumienia, troszczę się jednocześnie o formację sumienia moich bliźnich?
  • Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci» (w. 22) Marek podkreśla, że taniec córki Herodiady spodobał się nie tylko samemu Antypasowi, lecz także zaproszonym na urodzinową ucztę gościom, czyli „dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei” (6,20). Wszyscy oni stanowili ówczesną elitę władzy, o której względy, jak to bywa wszędzie w podobnej sytuacji, Herod musiał zabiegać. Bardzo zatem możliwe, że przysięga dana dziewczynie, była próbą dodatkowego zaimponowania „współbiesiadnikom” (gr. synanakeimai, dosł. „wpółleżącym przy czymś”; chodzi o spożywanie posiłku w pozycji półleżącej, przy niewysokich stołach), jeszcze bardziej zdecydowanego przeciągnięcia ich na swoją stronę. Czy jestem wolny od zabiegania o poklask ze strony innych? Gdzie upatruje swoją wartość, w ludzkiej opinii, czy w dziecięctwie Bożym, które zostało mi podarowane w Chrystusie?
  • A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana (ww. 26-27) Zbyt pochopnie wyrażona obietnica, a przede wszystkim intryga przygotowana przez Herodiadę, doprowadziły do śmierci Jana Chrzciciela. Macheront, czyli pozostałości herodiańskiej fortecy, znajdującej się na wschód od Jordanu (na terenie Jordanii), do dzisiaj jest niemym świadkiem tego tragicznego wydarzenia. Na pierwszy rzut oka, męczeństwo Proroka znad Jordanu może wydawać się przykładem triumfu zła nad dobrem. Tak jednak nie jest. Nieugięta postawa Jana i cena, jaką musiał zapłacić za głoszone przez siebie orędzie, stanowią dla chrześcijan wszystkich czasów przykład wierności w wypełnianiu powierzonego przez Boga powołania. Ponadto męczeńska śmierć Chrzciciela, może być także odczytywana jako zapowiedź śmierci samego Jezusa. Gdy dobrze przyjrzymy się ewangelicznym tradycjom dotyczącym proroka, dostrzeżemy, że od chwili cudownego poczęcia w bezpłodnym łonie Elżbiety, aż po moment śmierci, nieustannie wskazywał on na Chrystusa. Zatrzymam się na chwilę nad historią Jana Chrzciciela, spróbuję w niej przejrzeć się i zobaczyć prawdę o moim życiu.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, umacniaj mnie w wypełnianiu mojego życiowego powołania.

Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie (Łk 2,22-40)

Święto Ofiarowania Pańskiego

Łk 2,22-40

22 Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby przedstawić Panu. 23 Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. 24 Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. 25 A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. 26 Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. 27 Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, 28 on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: 29 «Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. 30 Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, 31 któreś przygotował wobec wszystkich narodów: 32 światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela». 33 A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. 34 Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą 35 — a Twoją duszę miecz przeniknie — aby na jaw wyszły zamysły serc wielu». 36 Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem, 37 i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. 38 Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem. 39 A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta — Nazaretu. 40 Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Przygotowanie

  • Maryja i Józef w wyznaczonym przez Prawo czasie przychodzą do świątyni jerozolimskiej, by złożyć ofiarę oczyszczenia oraz poświęcić maleńkiego Jezusa Bogu. Ten zwyczajny gest, czyniony przez tylu innych żydowskich rodziców, staje się przestrzenią objawienia zbawczej tożsamości Dziecięcia. Duchu Święty, otwórz przede mną głębie dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu (ww. 22-23) Po czterdziestu dniach od narodzin, gdy upłynął przepisany przez Prawo czas oczyszczenia Maryi (por. Kpł 12,4), Jezus zostaje przyniesiony do świątyni jerozolimskiej. Powody są dwa. Pierwszym jest złożenie ofiary związanej z obrzędem oczyszczenia Maryi i Józefa (według ówczesnej interpretacji przykazań Mojżeszowych nieczystość rytualna matki rozciągała się także na męża). Drugi powód związany jest z wypełnieniem nakazu, by każde pierworodne dziecko płci męskiej było poświęcone Panu (por. Wj 13,2.12-15; Lb 18,15). Patrząc z perspektywy historii zbawienia, scena ta jest czymś więcej niż tylko wizytą pobożnej żydowskiej rodziny w Świątyni. Wypełnia się bowiem proroctwo Malachiasza: „przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie” (Ml 3,1). Czy potrafię w wydarzeniach mojego życia dostrzec Boże prowadzenie, historię zbawienia, którą Pan ze mną czyni?
  •  A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim (w. 25) W osobie Symeona, a także pojawiającej się chwilę później Anny, uosobiona zostaje ta część wspólnoty Izraela, która wiernie trwała przy Bogu Jedynym. Określenia „sprawiedliwy” (gr. dikaios) oraz „pobożny” (gr. eulabes) podkreślają życiową postawę starca, który na pierwszym miejscu stawia Boga i wypełnienie Jego woli. Natomiast „wyczekujący pociechy Izraela” (gr. prosdechomenos paraklesin ton Israel) wskazuje na to, iż Symeon, patrząc na swoje życie, odczytywał je w perspektywie starotestamentalnych proroctw, a więc słowa samego Boga, ciągle na nowo wypełniającego się w życiu wierzących. Konsekwencją tak przeżywanego życia jest obecność Ducha Świętego, który otwiera serce Symeona na poznanie znaków zbawienia. Czy mogę powiedzieć, że moja postawa wiary przypomina postawę Symeona? W czym konkretnie?
  • Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela (ww. 29-32) Trzymając Dziecię Jezus w swych ramionach, starzec Symeon błogosławi Boga, podobnie jak wcześniej uczynił to Zachariasz po narodzinach Jana Chrzciciela (por. 1,64). Duch Święty pozwolił mu dostrzec w Maleństwie „zbawienie” (gr. soterion), które swoim oddziaływaniem przekroczy ramy narodu żydowskiego i obejmie także wszystkie inne narody. Od pierwszych chwil swojej publicznej działalności Jezus będzie światłem (gr. fos) rozjaśniającym mroki ludzkiej egzystencji, odpuszczając grzechy, przywracając nadzieję, uzdrawiając, uwalniając z mocy złych duchów, wreszcie raz na zawsze jednocząc ludzkość z Ojcem poprzez doskonałą ofiarę Krzyża. W Jezusie w pełni objawi się chwała (gr. doksa) samego Boga, który poprzez swoje słowo i czyny interweniował w dziejach Izraela. Czy potrafię wskazać momenty z mojego życia, w których objawiła się Boża chwała? Czy na co dzień pozwalam, by Duch Święty pomagał mi ją odkrywać?
  • Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą — a Twoją duszę miecz przeniknie — aby na jaw wyszły zamysły serc wielu» (ww. 34-35) Maryja otrzymuje od napełnionego Duchem Świętym Symeona proroctwo, które zapowiada jej współudział w zbawczym cierpieniu jej Syna (por. J 19,25-27). Będzie Ona figurą całego Izraela, który doświadczy smutku rozdarcia, jakie będzie skutkiem odrzucenia Syna Bożego przez część ludu. U Ezechiela czytamy: „Niech miecz przejdzie przez tę ziemię” (Ez 14,17). Zarówno w greckim tłumaczeniu starotestamentalnego proroctwa (tzw. Septuaginta, LXX), jak i w tekście Łukaszowym pojawia się ten sam czasownik (gr. dierchomai), który można przetłumaczyć zarówno jako „przechodzić”, jak i „przeszywać”. Dorosły Jezus dokona ostatecznej interwencji zbawczej. Od otwartości lub zatwardziałości wobec Jego osoby będzie zależał los Izraela i wszystkich innych narodów. W krótkiej modlitwie poproszę Maryję, by pomagała mi w codziennym kroczeniu za jej Synem.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, bądź światłem mojego życia, podnoś mnie z moich upadków!

Czy nie jest to cieśla, syn Maryi? (Mk 6,1-6)

Środa IV Tygodnia Zwykłego

Mk 6,1-6

1 Wyszedł stamtąd i przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. 2 Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u niego? I co to za mądrość, która mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez jego ręce! 3 Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także jego siostry?» I powątpiewali o Nim. 4 A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony». 5 I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. 6 Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

Przygotowanie

  • Jezus przychodzi do Nazaretu, swojego rodzinnego miasta. Nie będzie to jednak radosna wizyta. Początkowy zachwyt Nazarejczyków nad Jego mądrością i mocą bardzo szybko przerodzi się w powątpiewanie. Duchu Święty, przyjdź i przygotuj moje serce na przyjęcie daru Słowa.

Punkty do medytacji

  • Wyszedł stamtąd i przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie (w. 1) Św. Marek pośrednio wspominał o Nazarecie jako rodzinnym mieście Jezusa. Rozpoczynając opis chrztu w Jordanie, napisał: „W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei…” (gr. Nadzara; Mk 1,9). Przytoczył także słowa opętanego z synagogi w Kafarnaum: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku?” (gr. Nadzarenos; Mk 1,24). Tym razem mowa jest o wizycie Pana w rodzinnym mieście. Co ważne, uczestnikami wydarzenia będą także Jego uczniowie. Wyobrażę sobie siebie pośród uczniów Jezusa w dzisiejszej scenie. Razem z nimi będę przyglądał się następującym wydarzeniom.
  • Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u niego? I co to za mądrość, która mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez jego ręce! (w. 2) Podobnie jak w innych miejscowościach, Jezus przychodzi w szabat do nazaretańskiej synagogi, by nauczać (por. Mk 1,21.39; 3,1). Początkowo zgromadzeni na szabatowej liturgii reagują na Jego słowa w sposób typowy także dla innych miejsc. W ich sercach pojawia się zdziwienie (gr. ekplesso – „być zdumionym, zdumiewać się”), które rodzi pytania dotyczące źródła Jezusowej mądrości i mocy (por. 1,22; 11,18). W oczach Nazarejczyków jest On po prostu jednym z nich. Znają Go całe życie i nigdy nie dostrzegali w Nim niczego niezwykłego. Skąd zatem to wszystko? Przecież „mądrość” (gr. sofia) i „cuda” (gr. dynamis) są atrybutami samego Boga (por. Jr 10,12; 51,15; Dn 2,20)! Czy w moim patrzeniu na Jezus jest miejsce na zachwyt? Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy słucham Jego nauki lub patrzę na Jego cuda?
  • Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także jego siostry?» I powątpiewali o Nim (w. 3) Kolejne pytania mieszkańców Nazaretu świadczą o tym, iż ich rozumowanie zaczyna skręcać w niebezpieczną stronę. Znając pisma i wyciągając logicznie wnioski, mogliby dostrzec w Jezusie Jego mesjańską tożsamości. Tymczasem mnożą powody, które mają pomóc im ją odrzucić. Ktoś, kto jest zwykłym cieślą (gr. tekton), synem prostej kobiety, kuzynem dobrze znanych, prostych ludzi, nie może być kimś tak niezwykłym. Nazarejczycy powątpiewają (gr. skandalidzomai) o Panu, gdyż nie są w stanie wyjść poza wąskie schematy swojego myślenia i wyobrażeń. Niestety, dokładnie wpisują się w Jezusową charakterystykę tych, którzy nie chcą dołączyć do grona Jego uczniów: patrzą uważnie, a nie widzą, słuchają uważnie, a nie rozumieją (por. Mk 4,12). Czy akceptuje Jezusa takim, jakim mi Go przedstawia Pismo Święte i Tradycja Kościoła? W jaki sposób przekłada się to na moje codzienne wybory?
  • A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony» (w. 4) Reagując na wątpliwości mieszkańców Nazaretu, Jezus cytuje znane w Jego czasach przysłowie (por. Łk 4,24; J 4,44). Tym samym łączy swój los z długą linią starotestamentalnych proroków, którzy doświadczali odrzucenia lub przemocy ze względu na głoszone orędzie lub czynione znaki (np. 2 Krn 24,19; Ne 9,26; Jr 35,15; Ez 2,5). Nieprzyjęcie Pana przez mieszkańców Jego rodzinnego miasta jest zapowiedzią mającego nastąpić odrzucenia Jego Osoby przez lud Izraela. Jak napisze Jan w Prologu swej Ewangelii: „[Słowo] przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J 1,11; por. Łk 13,34-35). Czy mam świadomość, że potrzebuje nieustannego nawracania się? Czy proszę Jezusa, by swoim słowem wyprowadzał mnie z moich życiowych iluzji?
  • I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał (ww. 5-6) To, że Jezus nie mógł w Nazarecie zdziałać żadnego cudu (oprócz uzdrawiania kilku chorych), nie oznacza, że Jego władza jest w jakiś sposób ograniczona, lecz że niedowiarstwo Nazarejczyków wytrąciło ich z orbity Jego zbawczego oddziaływania. Wiara, czyli podstawowa otwartość na moc Bożą działającą w Jezusie, jest konieczna, by doświadczyć Jego przemieniającej mocy. Opowiem Jezusowi o moich brakach i cierpieniach.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznikiem!

Czemu tak bojaźliwi jesteście? (Mk 4,35-41)

Wspomnienie św. Tomasza z Akwinu, Prezbitera i Doktora Kościoła

Mk 4,35-41

35 Owego dnia, gdy zapadł wieczór, rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę». 36 Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. 37 A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała [wodą]. 38 On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» 39 On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. 40 Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» 41 Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»

Przygotowanie

  • Po ukazaniu tajemnicy królestwa Bożego za pomocą serii przypowieści (por. Mk 4,1-34) Jezus razem z uczniami udaje się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego. W trakcie przeprawy natrafiają na burzę, która z jednej strony okaże się próbą wiary uczniów, a z drugiej okazją do objawienia boskiej władzy Nauczyciela. Wyciszę moje serce, by Słowo mogło wybrzmieć w nim z całą swoją mocą.

Punkty do medytacji

  • Owego dnia, gdy zapadł wieczór, rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim (ww. 35-36) W odróżnieniu od okolic Kafarnaum, wschodni brzeg Jeziora Galilejskiego zamieszkiwany był głównie przez nie-Żydów. Po raz pierwszy zatem w Markowej Ewangelii Jezus udaje się na terytorium pogańskie (por. Mk 6,45; 7,31; 8,13). Tym samym Jego działalność zaczyna nabierać bardziej uniwersalnego wydźwięku. Jako żydowski Mesjasz w pierwszej kolejności skierował się ku potomkom Abrahama, co nie oznacza, że poganie będą wykluczeni z głoszonego przez Niego królestwa Bożego. Wyobrażę sobie Kościół jako wspólnotę uczniów Jezusa żyjących na wszystkich kontynentach. Różne kultury i języki, jednak ta sama wiara i ten sam dar zbawienia.
  •  A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała [wodą] (w. 37) Jezioro Galilejskie, samo znajdując się w depresji doliny Jordanu (ok. 213 m p.p.m.), od wschodu i zachodu otoczone jest wzgórzami sięgającymi nawet 200 m n.p.m. W wyniku mieszania się nad nim mas powietrza o różnej wilgotności i temperaturze powstają nagłe i gwałtowne burze. Jezus i Jego uczniowie, płynąc na wschodni brzeg, doświadczają takiego właśnie zjawiska. Bycie chrześcijaninem nie oznacza, że z naszego życia automatycznie zostaną usunięte wszelkie niedogodności. Różnica polega na tym, że w trudnościach, które przynosi nasza codzienność nie jesteśmy już sami. Jest przy nas Jezus, któremu całkowicie możemy zaufać. Jaką „burzę życiową” przeżyłem w ostatnim czasie? Czy pamiętałem wtedy o obecności Jezusa?
  • On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» (w. 38) Twardy sen Jezusa można by tłumaczyć zmęczeniem spowodowanym przez wcześniejsze całodzienne nauczanie. Jak jednak pokaże dalsza część perykopy, chodzi tutaj o Jego tożsamość Syna Bożego. Ten, który wraz z Ojcem i Duchem Świętym powołał do istnienia całą stworzoną rzeczywistość, nie musi lękać się zburzonych fal, gdyż sam sprawuje nad nimi władzę. Uczniowie jednak tego jeszcze nie rozumieją, wydaje się im, że zaraz zginą. Jezus jest Panem. Do Niego należy cała rzeczywistość, także życie moje i moich bliskich. Zatrzymam się na moment nad tą prawdą.
  • On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza (w. 39) Podobnie jak wcześniej wobec duchów nieczystych (por. 1,25; 3,12), tak teraz wobec sił przyrody Jezus objawia swoją suwerenną władzę. Na dźwięk Jego polecania szalejące żywioły uspakajają się. Dostrzec tutaj można echo jednego z Psalmów: „w swoim ucisku wołali do Pana, a On ich uwolnił od trwogi. Zamienił burzę w wietrzyk łagodny, a fale morskie umilkły” (Ps 107,28-29). Słowo Jezusa ma moc zapanować nawet nad największym chaosem, także nad chaosem ludzkiego serca. Poproszę Pana, by mówiąc do mnie, zaprowadzał ciszę również w moim wnętrzu.
  • Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» (ww. 40-41) Marek, już w pierwszym zdaniu swojej Ewangelii zaznaczył, że Jezus jest Mesjaszem i Synem Bożym (por. Mk 1,1). Jednakże śledząc jego narrację, możemy dostrzec jak prawda o Jezusowej tożsamości bardzo powoli dociera do uczniów. Tak też jest w dzisiejszej scenie. Uczniom brakuje wiary, ich serca napełniły się przerażeniem wobec burzy na jeziorze, gdyż jeszcze do końca nie poznali kim On jest. Bycie chrześcijaninem zakłada pokorne kroczenie za Jezusem, odkrywanie kolejnych pokładów prawdy o Nim. Co dzisiaj mógłbym powiedzieć o Jezusie? Kim jest On dla mnie? Jak więź z Nim wpływa na moje przeżywanie codzienności?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie, przymnóż mi wiary!

Z królestwem Bożym dzieje się tak, gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię (Mk 4,26-34)

Piątek III Tygodnia Zwykłego

Mk 4,26-34

26 Mówił dalej: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. 27 Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. 28 Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. 29 Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo». 30 Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? 31 Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. 32 Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu». 33 W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć. 34 A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Przygotowanie

  • Wyjaśniając tłumom zgromadzonym nad Jeziorem Galilejskim rzeczywistość królestwa Bożego, Jezus posługuje się przypowieściami. Ich obrazowość i osadzenie w codziennym doświadczeniu słuchaczy pomaga zrozumieć kolejne aspekty panowania Bożej miłości. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Mówił dalej: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię (w. 26) Królestwo Boże (gr. he basileia tu theu), czyli panowanie Bożej miłości w ludzkich sercach, zaczęło się uobecniać wraz z przyjściem Chrystusa na świat (por. Mk 1,14-15). To On jest Siewcą, który na glebę ludzkiego serca rzuca ziarno swojego słowa (por. 4,1-9). Jak dzisiaj wygląda moje serce? Czy jest gotowe przyjąć Jezusową naukę?
  • Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie (ww. 27-28) Nasienie (gr. sporos) ma w sobie zaprogramowane procesy biologiczne, dzięki którym może stopniowo wzrastać i przemienić się w roślinę wydającą określony plon. Podobnie jest ze słowem Jezusa, które zawiera wewnętrzny dynamizm, krok po kroku zmieniający ludzkie myśli, emocje i postawy. Każda ze zmian odbywa się według Bożego zamysłu i ma swój czas. Czy daję Słowu wolność, to znaczy nie zakładam z góry, co ma ze mną zrobić i kiedy?
  • Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo (w. 29) Żniwo (gr. therismos) w Piśmie Świętym często jest obrazem sądu ostatecznego (por. Jl 4,13; Ap 14,14-15). Zborze i inne rośliny sieje w tym celu, by je później móc zebrać. Słowo siane przez Jezusa również kiedyś doczeka swojego żniwa. Czy widzę w sobie pierwsze owoce działania Słowa? Czy pozwalam Bogu, by to On oceniał moje tempo dojrzewania?
  • Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu (ww. 31-32) Skuteczność Słowa nie zależy od przestrzegania zasad retoryki lub przeprowadzenia sprawnej kampanii reklamowej. Ono jest skuteczne, bo wychodzi z ust samego Boga. Jak każde inne słowo może wydawać się czymś ulotnym, przemijającym jak dźwięk na wietrze. Jednakże życie, które ono komunikuje, jest nieprzemijające. Spotykając się z wiarą słuchającego, przemienia nie tylko jego samego, lecz promieniuje również na jego otoczenie. Czy mam świadomość, że moje słuchanie Słowa, nawet jeśli odbywa się w ciszy zamkniętego mieszkania lub pokoju, przynosi także błogosławieństwo innym?
  • W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom (ww. 33-34) Jezus naucza w przypowieściach (gr. parabole), gdyż ich obrazowość i osadzenie w codziennym doświadczeniu słuchaczy szczególnie nadają się, by ukazać prawdę o Królestwie. Ich zadaniem jest wprowadzenie człowieka w nowy typ relacji z Bogiem, co może się dokonać nie na drodze gromadzenia kolejnych definicji, lecz poprzez zetknięcie z symbolem/obrazem, który do głębi poruszy. Rozważanie słowa Bożego ma prowadzić mnie do spotkania z Panem, do nawiązania życiodajnej więzi. Co dzisiaj Jezus chce mi powiedzieć? Jaka będzie moja odpowiedź?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Mów Panie, Twój sługa słucha.