Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata

Fot. Harli Marten (unsplash.com)

6 września, XXIII Niedziela Zwykła A

Mt 18,15-20

15 Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. 16 Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. 17 Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. 18 Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. 19 Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. 20 Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».

W wersetach poprzedzających dzisiejszą Ewangelię Jezus, za pomocą przypowieści o zagubionej owcy wzywa swoich uczniów do naśladowania Bożej troski o tych, którzy się zagubili (por. Mt 18,10-14). Kontynuując ten wątek, Pan ustanawia trzyetapowy proces upomnienia tych ze wspólnoty, którzy zgrzeszą przeciwko innym braciom. Celem nie jest ani wendeta, ani nawet dochodzenie sprawiedliwości, lecz powstrzymanie grzeszących przed upartym trwaniem w braku skruchy i nawrócenia.

Pierwszym etapem jest próba rozmowy z winowajcą na osobności: „Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy” (18,15a-b). Grecki czasownik elencho przetłumaczony jako „upomnij go” dosłownie oznacza „odsłonić, odkryć”. Nie chodzi zatem o ostrą reprymendę, lecz o pomoc drugiej osobie w dostrzeżeniu jej przewiny. Poznanie prawdy o własnym grzechu jest pierwszym krokiem do nawrócenia, dlatego Jezus dodaje: „Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata” (18,15c).

Jeśli upomnienie w cztery oczy nie odniesie spodziewanych skutków, czas na etap drugi: „weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa” (18,16). Zaangażowanie świadków ma pomóc grzesznikowi lepiej uświadomić sobie, jak poważna jest jego sytuacja, a w konsekwencji wejść w postawę skruchy.

Bywają przypadki, w których także drugi etap upomnienia nie przynosi rezultatów. Dlatego Jezus mówi dalej: „Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi” (18,17a). Użyty tutaj grecki rzeczownik ekklesia („zwołanie, zgromadzenie, Kościół”) u Mateusza pojawia się jeszcze tylko w scenie wyznania Piotra (por. 16,18), gdzie Jezus mówi o Kościele powszechnym, nad którym władze ma apostoł i jego następcy. W rozważanym przez nas fragmencie chodzi o Kościół lokalny (dzisiejsza parafia, diecezja). Zaangażowanie wspólnoty ma pomóc uczniowi w jego wysiłkach pojednania z grzesznikiem.

Gdy jednak ten ostatni odrzuci także interwencję Kościoła, ma być z niej wyłączony: „A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik” (18,17). Poganie i celnicy byli postrzegani przez Żydów za będących poza wspólnotą ludu Przymierza. Podobnie jak na pierwszym i drugim etapie, nawet to radykalne działanie Kościoła ma być umotywowane miłością do błądzącego brata, aby mógł on sobie uświadomić, że jego czyny postawiły go poza wspólnotą uczniów Jezusa.

Ukazany w dzisiejszej Ewangelii proces upomnienia braterskiego, nie bez przyczyny ma trzy etapy. Nierzadko przecież pojawia się w naszym sercu pokusa, by widząc błędy innych, od razu opowiedzieć o nich całemu światu. Jezus dobrze wie, jak delikatną sprawą jest proces nawrócenia i pojednania, dlatego zachęca nas, byśmy najpierw podjęli próbę bezpośredniego dotarcia do krzywdziciela, stopniowo rozszerzając krąg zaangażowanych. Celem przecież nie jest zniszczenie, lecz odnalezienie zagubionej owcy.

Jaka wygląda moja reakcja, gdy ktoś mnie skrzywdzi? Czy w krzywdzicielu dostrzegam wroga, któremu należy sprawiedliwie odpłacić, czy może zagubionego brata, któremu trzeba pomóc w nawróceniu? Z kim dzisiaj mógłbym porozmawiać w cztery oczy, by ukazać mu jego błędne postępowanie wobec mnie?

Nikt młodego wina nie wlewa do starych bukłaków

Winnica (fot. Sven Wilhelm, unsplash.com)

Piątek, 4 września

Łk 5,33-39

33 Oni zaś rzekli do Niego: «Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, podobnie też uczniowie faryzeuszów; natomiast Twoi jedzą i piją». 34 A Jezus rzekł do nich: «Czy możecie nakłonić gości weselnych do postu, dopóki pan młody jest z nimi? 35 Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli». 36 Opowiedział im też przypowieść: «Nikt nie przyszywa do starego ubrania jako łaty tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. 37 Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki, i samo wycieknie, i bukłaki przepadną. 38 Lecz młode wino należy wlewać do nowych bukłaków. 39 Kto się napił starego, nie chce potem młodego — mówi bowiem: „Stare jest lepsze”».

We fragmencie poprzedzającym dzisiejsze czytanie ewangeliczne Jezus powołuje Lewiego Mateusza, a następnie wraz ze swoimi uczniami udaje się do domu celnika i uczestniczy w uczcie wyprawionej na swoją cześć (por. Łk 5,27-32). Zachowanie to spotyka się z krytyką ze strony faryzeuszów i uczonych w Piśmie, którzy pytają Jezusowych uczniów: „Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?” (5,30). Odpowiadając, Pan wskazuje na cel swojej mesjańskiej misji: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników” (5,31-32).

Jak pokazuje fragment dzisiaj przez nas rozważany, powyższe słowa nie zadowoliły faryzeuszów i uczonych w Piśmie, którzy powołując się na przykład uczniów Jana Chrzciciela, kontynuują: „Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, podobnie też uczniowie faryzeuszów; natomiast Twoi jedzą i piją” (Łk 5,33). Odnosząc się do tego zarzutu, Jezus mówi: „Czy możecie nakłonić gości weselnych do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli” (5,34-35; por. J 3,29). Zestawienie postu i modlitwy pojawiła się już w Trzeciej Ewangelii w opisie prorokini Anny (por. 2,36-38), która w relacji Łukasza reprezentuje Izraela oczekującego odkupienia. W tym samym fragmencie Jezus domyślnie ukazany zostaje jako Wyzwoliciel Jerozolimy, czyli całego Izraela. Rzeczywiście, Jezus jest zapowiadanym przez Izajaszowe proroctwo Oblubieńcem i Wyzwolicielem: „Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje” (Iz 62,5; por. 54,5-8). Oczekiwanie dobiegło końca, zatem nie czas na post, lecz na świętowanie. Kontekst wielkiego przyjęcia urządzonego przez Lewiego dodatkowo sugeruje, że wraz z pojawieniem się Jezusa nadszedł czas zapowiadanej przez proroków mesjańskiej uczty weselnej: „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł” (Iz 25,6-8; 55,1-3; Ap 19,7-9). Jednocześnie, nawiązując do swojej przyszłej śmierci, Jezus zapowiada, że nadejdzie czas, kiedy Oblubieniec zostanie zabrany (por. Iz 53,8; Dz 8,33). Wtedy Jego uczniowie będą pościć. Jak pokazują Dzieje Apostolskie, pierwsi chrześcijanie praktykowali post (Dz 13,2-3; 14,23). Ponadto pozakanoniczna Didache (pismo Ojców Apostolskich, powstała pod koniec I w. po Chr.) zaświadcza, że chrześcijanie pierwszych wieków pościli w środę i piątek.

W dalszej części swojej wypowiedzi Jezu posługuje się przypowieścią, w której za pomocą obrazów zaczerpniętych z codziennego życia – nowego płaszcza i młodego wina – ukazuje ważną prawdę duchową: „Nikt nie przyszywa do starego ubrania jako łaty tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki, i samo wycieknie, i bukłaki przepadną. Lecz młode wino należy wlewać do nowych bukłaków” (5,36-38). Wraz z przyjściem Pana zaczęło coś nowego – nowy etap historii zbawienia. Podczas Ostatniej Wieczerzy weźmie On kielich z winem i ustanowi Nowe Przymierze w swojej krwi: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (22,20). Dlatego potrzebna jest nowa odpowiedź człowieka, potrzebne są „nowe bukłaki”.

Ostatnie zdanie dzisiejszego czytania pojawia się tylko u Łukasza: „Kto się napił starego, nie chce potem młodego — mówi bowiem: „Stare jest lepsze” (5,39). Wbrew pozorom nie zaprzecza ono wcześniejszym Jezusowym słowom, lecz obrazuje postawę faryzeuszy i uczonych w Piśmie, którzy zatrzymują się na Prawie i tradycji starszych, nie chcąc zaakceptować nowości przyniesionej przez Syna Bożego, w którym Prawo i prorocy znajdują swoje wypełnienie.

Jaką rolę w moim życiu odgrywała post? Czy mam świadomość, że w Jezusie wypełniły się pradawne Boże obietnice, których ja także jestem adresatem? Czy otwieram moje serce na nowość Słowa i sakramentów?

Kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je

Fot. Amir Arefi (unsplash.com)

30 sierpnia, XXII Niedziela Zwykła

Mt 16,21-27

21 Odtąd zaczął Jezus Chrystus wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. 22 A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». 23 Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku». 24 Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. 25 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. 26 Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? 27 Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

Słowa rozpoczynające dzisiejsze czytanie ewangeliczne są kluczowe dla dalszej narracji Ewangelii Mateusza: „Odtąd zaczął Jezus Chrystus wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Mt 16,21). Formuła wprowadzająca „odtąd zaczął Jezus” pojawiła się już wcześniej w Pierwszej Ewangelii, by zaznaczyć początek działalności Pana w Galilei (por. 4,17). Teraz sygnalizuje ona początek kolejnego ważnego etapu. Działalność Jezusa w Galilei osiągnęła swój kres i odtąd będzie On podążał w kierunku Jerozolimy. Niestety, gdy dotrze do świętego miasta, nie spotka się z przychylnością religijnych przywódców. W prorockiej wizji Pan zapowiada ciąg zdarzeń, który doprowadzi do Jego cierpienia, a nawet śmierci. Pojawia się jednak promyk nadziei, gdyż Jezus powstanie z martwych trzeciego dnia.

Mimo ostatecznie pozytywnego wydźwięku zapowiadanych wydarzeń, Piotr nie jest w stanie zaakceptować cierpienia, które ma spotkać Mistrza: „A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie»” (16,22). W wyobrażeniach apostoła, podzielanych przez większość ówczesnych Żydów, doświadczających ciężaru rzymskiej okupacji, Mesjasz miał być tym, który będzie zwyciężał wrogów Izraela i królował. Nie ma w nich miejsca na cierpienie.

Rekcja Jezusa na słowa Piotra jest wyjątkowo gwałtowna: „Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu [dosł. „stań za mną”], szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku»” (16,23). Trudno o ostrzejszą naganę. Chwilę wcześniej Piotr wyznał swoją wiarę Jezusa jako Mesjasza i Syna Bożego (por. 16,13-20). Teraz zostaje przez Pana nazwany szatanem (gr. satanas, dosł. „przeciwnik”). Powodem jest to, że w swoim myśleniu posługuje się ludzką logiką, ulegając awersji do cierpienia, a nie szuka duchowego rozeznania. W scenie kuszenia to właśnie szatan proponował Jezusowi drogę do panowania nad światem, w której nie byłoby krzyża (por. 4,8-10). Jezus opisuje Piotra jako „zawadę” (gr. skandalon – „pułapka, zasadzka, kamień potknięcia”). Widać wyraźnie kontrast między tym obrazem a obrazem opoki z 4,18. Różnica polega na przeciwstawieniu łaski i natury. Gdy Piotr w 4,16 mówi to, co zostało mu objawione przez Ojca, jest solidnym kamieniem węgielnym, który trzyma się z dala od siły ciemności. Gdy jednak przemawia z punktu widzenia słabej ludzkiej natury, niewspieranej Bożą mocą, wówczas staje się kamieniem, o który potykają się inni.

Zapowiedziawszy po raz pierwszy swoją mękę i śmierć (por. 17,22-23; 20,17-19), Jezus wzywa uczniów, by podążali za Nim tą samą drogą: „Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (4,24-27). Pan podkreśla, że Jego uczeń ma wziąć swój krzyż i naśladować Go. Być może wiele razy słyszeliśmy już te słowa i w efekcie w naszych uszach straciły już one swoją siłę wyrazu. Ukrzyżowanie człowieka jest bowiem jedną z najbardziej barbarzyńskich metod egzekucji, którą Rzymianie doprowadzili do perfekcji. Wg Cycerona rzymscy obywatele uważali za niestosowne nawet wspominanie o niej w publicznym dyskursie. Jezus jednak zachęca nas, byśmy myśleli o życiu chrześcijańskim właśnie w tych kategoriach. Wymaga od nas, byśmy idąc za Nim, byli gotowi przyjąć wolę Boga niezależnie od tego, dokąd ona nas zaprowadzi, chce byśmy tak jak On, wypili z kielicha przygotowanego przez Ojca (por. 26,39). Temu radyklanemu wezwaniu towarzyszy obietnica, że każdy kto straci swe życie w Jego imię, ostatecznie je znajdzie.

Jako tło do przyjęcia tak radykalnej postawy Jezus ukazuje perspektywę sądu ostatecznego: „Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania” (16,27). Powracając w towarzystwie aniołów, Chrystus wyda wobec każdego wyrok co do jego życia. Jako ostateczny Sędzia całego świata określi wieczne przeznaczenie wszystkich. Podstawą do tego osądu będzie nasze postępowanie. Jak woła Psalmista: „Ty, Panie, jesteś łaskawy, bo Ty każdemu oddasz według jego czynów” (Ps 62,13; por. Rz 2,13). Analizując inne wypowiedzi Jezusa w Mateuszowej Ewangelii, możemy stwierdzić, że sąd ten będzie dotyczył: naszych słów (por. Mt 12,36-37), naszych myśli (por. 5,28-30), naszych działań (por. 7,21), naszej gotowości do wybaczenia innym (por. 6,14-15; 18,35) oraz naszego zaangażowania w dzieła miłosierdzia (por. 25,31-46).

Jakie miejsce w moim życiu wiary ma męka i śmierć Jezusa? Czy dostrzegam, że były one konieczne, by odkupiony został mój grzech i by objawiła się chwała zmartwychwstania? Czy pozwalam, by Pan Bóg wyprowadzał mnie z moich błędnych wyobrażeń? Co jest moim krzyżem? Czy zgadzam się na noszenie go każdego dnia? Czy jestem gotowy na spotkanie z Chrystusem Sędzią?

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie

Fot. Jordan Wozniak (unsplash.com)

Czwartek, wspomnienie św. Moniki

Mt 24,42-51

42 Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. 43 A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. 44 Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. 45 Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby we właściwej porze rozdał jej żywność? 46 Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. 47 Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. 48 Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w sercu: „Mój pan się ociąga z powrotem”, 49 i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, 50 to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. 51 Każe surowo go ukarać i wyznaczy mu miejsce z obłudnikami. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Rozważany przez nas fragment stanowi cześć tzw. mowy eschatologicznej (Mt 24,1-25,46), ostatniej z pięciu mów, za pomocą których Mateusz zachował słowa Jezusa wypowiedziane przy różnych okazjach. Jak sam nazwa wskazuje (gr. eschatos – „ostatnim ostateczny”), mowa ta stanowi zbiór wypowiedzi dotyczących wydarzeń mających nastąpić na końcu czasów. Jezus zarysowuje przed nami sceny sądu i udręki, a także ostrzega przed zwodzicielami oraz wzywa do wierności. Posługuje się przy tym językiem symbolicznym, przypominającym żydowską literaturę apokaliptyczną, oraz wielokrotnie czyni aluzje do tekstów Starego Testamentu. Ważną cześć mowy eschatologicznej stanowią trzy przypowieści, w których zostaje podkreślona potrzeba czuwania i gotowości na powtórne przyjście Syna Człowieczego: przypowieść o dwóch sługach (24,45-51), przypowieść o dziesięciu pannach (25,1-13) oraz przypowieść o talentach (25,14-30).

We fragmencie poprzedzającym dzisiejsze czytanie ewangeliczne Jezus mówi o tym, iż czas Jego powtórnego przyjścia nie będzie wcześniej znany Jego uczniom. Posługuje się przy tym aluzją do opowiadania o potopie, kiedy to oprócz Noego i jego bliskich nikt nie spodziewał się nadchodzącego kataklizmu: „Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego” (24,38-39; por. Rdz 7,11-23).

Rozwijając tę myśl, Pan mówi: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” (Mt 24,42; por. 25,13) i podaje kolejny przykład, tym razem nawiązując do realiów życia codziennego: „Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu” (24,43). Gdyby wspomniany gospodarz zawczasu znał moment pojawienia się złodzieja, wystarczyłoby, że tuż przed próbą rabunku wystawiłby dodatkowe straże, czy nawet sam, uzbroiwszy się, czekałby, by pochwycić złodzieja. W przypadku uczniów Jezusa, oczekujących na Jego powrót na końcu czasów, gotowość na spotkanie zostaje rozciągnięta w czasie, ma stale charakteryzować ich postawę: „Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (24,44). Na czym ma polegać ta „trwająca” gotowość obrazują trzy kolejne przypowieści, z których pierwszą, o dwóch sługach (24,45-51), przytacza dzisiejsza liturgia słowa. Ukazuje ona dwie możliwe reakcje sługi, który zostaje ustanowiony nad domem pana podczas jego nieobecności.

„Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby we właściwej porze rozdał jej żywność” (24,45). Tekst grecki podpowiada nam, że „panem” z przypowieści jest Jezus – to samo określenie, kyrios, pojawia się chwilę wcześniej, właśnie w odniesieniu do Niego (por. 24,42). „Domem” jest Kościół, czyli wspólnota uczniów, która Jezus uznaje za swoją duchową rodzinę (por. 12,49-50). W 1 Liście do Tymoteusza św. Paweł napisze: „Gdybym zaś się opóźniał, piszę, byś wiedział, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podporą prawdy” (1 Tm 3,15). W tym kontekście postać „sługi” należy odczytać jako obraz tych, którzy są odpowiedzialni za przekaz wiary i łaski zbawienia. Chodzi przede wszystkim o pasterzy przewodzących wspólnocie uczniów, którzy „rozdzielają żywność”, czyli głoszą Słowo i udzielają sakramentów. W dalszej kolejności Jezus ma na myśli wszystkich, którzy we właściwy sobie sposób są odpowiedzialni za wiarę powierzonych im osób (rodzice, starsze rodzeństwo, nauczyciele, liderzy kościelnych wspólnot itd.).

„Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem” (24,46-47). Dzień powrotu Pana jest nieznany dla sługi dzierżącego władzę w Jego zastępstwie. Jeśli jednak będzie on wierny swoim obowiązkom i przy ich wykonywaniu zostanie zastany przez Powracającego, przysługiwać mu będzie miano „szczęśliwego” (gr. makarios – „szczęśliwy, błogosławiony”). Warto zauważyć, że gotowość na spotkanie z Panem nie zostaje opisana jako bezczynne wypatrywanie Jego powrotu, lecz właśnie jako wykonywanie zleconych „czynności”. W tekście oryginalnym pojawia się tutaj imiesłów czasu teraźniejszego, dosł. „znajdzie go czyniącego”, co podkreśla konieczność stałego zaangażowania sługi. Wypełnianie obowiązków zostanie nagrodzone jeszcze większymi obowiązkami – wierny sługa zostanie postawiony nad całym majątkiem Pana, co oznacza, że zmieni się jego status.

Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w sercu: „Mój pan się ociąga z powrotem”, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna” (24,48-50). W dalszej części przypowieści Jezus ukazuje sytuację „złego sługi”. Jego pierwszym błędem jest nieuzasadniona pewność, że Pan się ociąga, podczas gdy w rzeczywistości dzień i godzina Jego powrotu są po prostu nieznane. Ponadto ów zły sługa postępuje niegodziwie, wykorzystuje nieobecność Pana, by odłożyć na bok swe obowiązki oraz podjąć się okrutnych i rozpustnych zajęć: nadużywa swej władzy, dręcząc podlegające sobie współsługi, a także dogadza sobie jedzeniem i piciem w towarzystwie pijaków (por. 1 Tm 3,1-5).

„to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe surowo go ukarać i wyznaczy mu miejsce z obłudnikami. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (24,50-51). Gdy w końcu nadejdzie dzień, którego nikt się nie spodziewa i gdy powracający Pan odkryje, że Jego zaufanie zostało nadużyte, a Jego sługi wykorzystane, złego sługę czeka surowa kara. W tekście greckim pojawia się tutaj wyrażenie, które dosłownie można przetłumaczyć „przetnie go na pół”. Surowość kary odpowiadać będzie wadze powierzonej misji. Złemu słudze zostanie wyznaczone miejsce wśród obłudników a, którzy spędzą wieczność w potępieniu, płacząc wśród katuszy i zgrzytając zębami.

Czy moją wiarę charakteryzuje czujność i gotowość na spotkanie z powracającym Chrystusem? W jakim wymiarze realizuję moją odpowiedzialność za przekaz wiary? Czy odrzucam pokusę posłużenia się przysługującym mi autorytetem dla osiągnięcia własnych celów?

Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?

Fot. pexels.com

Czwartek, 20 sierpnia, wspomnienie św. Bernarda

Mt 22,1-14

1 A Jezus znowu mówił do nich w przypowieściach: 2 «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. 3 Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. 4 Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” 5 Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, 6 a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. 7 Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. 8 Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. 9 Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. 10 Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. 11 Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nie ubranego w strój weselny. 12 Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. 13 Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. 14 Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

Przypowieść o zaproszonych na ucztę weselną jest trzecią kolejną przypowieścią zaadresowaną bezpośrednio do żydowskich przywódców religijnych, którzy po przybyciu Jezusa do Jerozolimy zakwestionowali Jego władzę i autorytet (por. Mt 21,23-27). Wiele jej elementów ma charakter alegoryczny, czyli odsyła do oznaczających przez siebie rzeczywistości.

Obraz uczty weselnej przypomina wcześniejszą odpowiedź Jezusa na pytanie uczniów Jana Chrzciciela, którzy byli zdziwieni faktem, iż Jego uczniowie nie poszczą: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć” (9,15). Ponadto metafora uczty w ST pojawia się w tekstach objawiających prawdę o niezmiennej trosce Boga o swój lud, zarówno w obecnym czasie, jak i w czasach ostatecznych: „O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! (…) Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie uszu i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie” (55,1-3; por. Iz 25,6-10;). Natomiast ponawianie przez króla zaproszenia na ucztę przypomina kilkukrotne posłanie wysłanników mających odebrać plony zebrane w winnicy we wcześniejszej przypowieści o przewrotnych rolnikach (Mt 21,34-37). Oprócz tego jest echem zaproszenia, jakie poprzez swoje służące przekazuje upersonifikowana Mądrość w Księdze Przysłów: „Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie naiwność, a żyć będziecie, chodźcie prosto drogą rozsądku” (Prz 9,5-6).

Inaczej niż w równoległym fragmencie Łk 14,15-24, u Mateusza nie zostają przytoczone wymówki, jakimi posługują się odrzucający zaproszenie. Złe traktowanie i zabicie sług posłanych przez króla (ww. 5-6) oraz jego zbrojna odpowiedź króla (w. 7) stanowią alegoryczne aluzje do zabijania starotestamentalnych proroków (również Jana Chrzciciela), a także do zniszczenia Jerozolimy przez rzymskie wojska w 70 po Chr. Zemsta króla może być postrzegana w kontekście obowiązującego w tamtym czasie w świecie pogańskim systemu honoru i wstydu, który zobowiązywał władcę do odpowiedniej reakcji na zniewagę.

Zaproszenie na ucztę ludzi napotkanych na rozstajnych dróg (ww. 8-10) mogło szokować słuchaczy. W śródziemnomorskim świecie I w. po Chr. posiłki spożywano w gronie osób należących do tej samej klasy społecznej. Natomiast król z przypowieści, gdy pierwsi zaproszeni zawiedli, posyła swoje sługi, by zapraszali na ucztę wszystkich ludzi napotkanych na „rozstajnych drogach”, czyli w miejscach, gdzie główna droga miasta wychodziła poza jego granice, przechodząc w wiejski trakt. Zapraszanymi zatem były osoby o niskim statusie społecznym (elity, stanowiące w tamtym czasie od 5 do 10 procent ludności żyły w centrum miast).

We wcześniejszej przypowieści o chwaście (por. 13,24-30) gospodarz pozwala, by zboże i chwast rosły razem, a dopiero przy żniwach dochodzi do oddzielenia jednego od drugiego (13,24-30.47-50) Również w przypowieści o sieci (por. 13,47-52) rybacy zagarniają z wód jeziora wszelkie ryby, a dopiero na brzegu oddzielają złe od dobrych. Podobnie jest w przypadku zapraszanych na drogach rozstajnych – zaproszenie dostają zarówno źli i dobrzy, a selekcja odbywa się dopiero na uczcie, gdy król przygląda się obecnym.

Przypadek biesiadnika, który nie ma na sobie stroju weselnego (ww. 11-14) podkreśla ważną myśl etyczną: wierzący mają być stale gotowi na ucztę czasów ostatecznych. Owa gotowość wyraża się poprzez trwanie w Chrystusie oraz czynienie dobrych uczynków. Św. Paweł napisze: „Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” (Rz 13,13-14; por. Ga 3,27; Kol 3,12). Od Jezusowego ucznia wymaga się czegoś więcej niż tylko wstępnego przyjęcia zaproszenia do bycia „przyjacielem Boga i proroków” (por. Mdr 7,27).

Czy jestem wyczulony na Boże mówienie do mnie? Czy świadomie wyznaję Jezusa Chrystusa jako mojego Pana i Zbawiciela?