Nie potrzebują lekarza zdrowi

Święto św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty

Mt 9,9-13

9 Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim. 10 Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. 11 Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?» 12 On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. 13 Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

Przygotowanie

  • W święto św. Mateusza rozważamy fragment Ewangelii jego autorstwa. Fragment bardzo ważny, gdyż opisując swoje powołanie, apostoł daje w nim świadectwo o wielkim miłosierdziu Boga, który przychodzi na świat nie po to, by otoczyć się gronem pozornie sprawiedliwych „klakierów”, lecz by szukać zagubionych grzeszników. Jako słaby grzesznik wyobrażę sobie siebie na uczcie u Mateusza. W skupieniu otworzę się na słowo i obecności Zbawiciela.

Punkty do medytacji

  • Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim” (w. 9). Na początku publicznej działalności Jezus, przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, powołał Szymona Piotra, Andrzeja, Jakuba i Jana (por. Mt 4,18-22). Wszyscy cztery raczej nie należeli do religijnej elity Izraela. Nikt zapewne nie spodziewał się, że Rabbi z Nazaretu na pierwszych swoich uczniów wybierze zwykłych ludzi, a nie kogoś spośród podziwianych przez ogół faryzeuszy, uczonych w Piśmie czy arcykapłanów. Teraz Pan dokonuje jeszcze bardziej szokującego wyboru. Powołuje celnika, który postrzegany jest przez rodaków jako zdrajca wysługujący się Herodowi i Rzymianom. Pan wybiera na heroldów Dobrej Nowiny ludzi zwykłych, słabych i grzesznych. Z jednej strony chce nam pokazać, że tak naprawdę żaden człowiek nie jest godzien tego zadania. Z drugiej zaś strony chce dać apostołom szansę na życiową przemianę, która sama w sobie będzie skutecznym potwierdzeniem głoszonego przez nich orędzia. Czy jestem świadomy moje grzeszności? Czy na modlitwie staję przed Bogiem takim, jakim jestem, unikając religijnej kurtuazji?
  • Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami” (w. 10). Na ucztę w domu Mateusza przychodzą także inni celnicy i grzesznicy. W starożytnym judaizmie spożywanie posiłku przy jednym stole był znakiem wspólnoty pomiędzy ucztującymi. Wspólny posiłek wyrażał i pogłębiał więzy rodzinne, podkreślał realność pokoju pomiędzy godzącymi się stronami itd. Jedząc z celnikami i grzesznikami Jezus, zaprasza ich do przymierza ze sobą, pokazuje, że dla nich również przygotowane jest miejsce w Jego królestwie. Ja również, mimo mojej grzeszności, mogę zasiadać z Jezusem do jednego stołu. Każda Msza św. w której uczestniczę, jest ofiarą i ucztą, w czasie której Pan chce oczyszczać mnie z mojego grzechu i karmić sobą. Jak wygląda moje uczestnictwo w Eucharystii? Co robię, by odbywało się w jeszcze większym skupieniu i otwartości?
  • Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»” (w. 11). Zachowanie Jezusa zostaje poddane krytyce przez faryzeuszy. W ich oczach bratanie się z grzesznikami oznacza ściąganie na siebie ich rytualnej nieczystości. I w tym miejscu wiele się nie pomylili… Syn Boży właśnie po to przyszedł na świat, by wziąć na siebie grzechy każdego człowieka, a w ten sposób oczyścić go z winny przed Bogiem. Jezus utożsamia się z nami, grzesznikami, by w ten sposób dać nam szansę prawdziwego duchowego wzrostu. Pan utożsamia się ze mną, z moim życiem, chce być stale blisko mnie. Uświadomię sobie, że także teraz Jezus jest blisko. O czym chciałbym mu tym razem opowiedzieć? Za co podziękować, przeprosić, poprosić lub uwielbić?
  • Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (w. 13). Prawo Mojżeszowe nakazywało szereg ofiar, które należało składać przy różnych okazjach. Z kultem ofiarnym złączone były najważniejsze święta wspominające wielkie wydarzenia zbawcze z dziejów Ludu Bożego (Pascha, Dzień Pięćdziesiątnicy, Święto Namiotów). Istotą ofiary, która ze swej definicji ma „boleć”, w jakiś sposób wyrażać uniżenie się ludzkiego serca, było zdanie się łaskę Boga. Tymczasem jeszcze przed czasami Jezusa, ofiary zaczęły służyć jako środek do szukania samozadowolenia. Doszło do tego, że wielu uczonych w Piśmie i faryzeuszy składało więcej ofiar, niż to przepisywało Prawo, lecz nie po to, by powierzyć swoje życie Bogu, lecz by „przykryć” swój brak miłosierdzia wobec bliźnich i podkreślić swoją pozorną sprawiedliwość. Czy jestem miłosierny? Czy dostrzegam w moim otoczeniu potrzebujących, zarówno materialnie jak i duchowo? Czy potrafię wybaczać i dawać kolejna szansę?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj Modlitwę Jezusową: „Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nade mną grzesznikiem”.

Uważajcie więc, jak słuchacie

Wspomnienie Świętych Męczenników Andrzeja Kim Taegon i Pawła Chong Hasang

Łk 8,16-18

16 Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. 17 Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. 18 Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma».

Przygotowanie

  • Przypowieść o lampie, podobnie jak poprzedzająca ją przypowieść o siewcy (por. Łk 8,4-15), odkrywa kolejny element prawdy o słowie Bożym w życiu osób wierzących. Tym razem Jezus wskazuje na zadanie, jakie stoi przed tymi, którzy pozwalają, by ziarno Słowa padło na glebę ich serca. Wyobrażę sobie siebie pośród pierwszych adresatów Jezusowego nauczania. Z uwagą wsłucham się w to, co mój Zbawiciel i Przyjaciel dzisiaj powie.

Punkty do medytacji

  • „Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą” (w. 16). Lampa ma konkretne zadanie, ma oświecać pomieszczenie, w którym się znajduje. By tak się stało, nie można jej postawić byle gdzie, a tym bardziej schować, ale trzeba ją umieścić w centralnym miejscu, aby jej światło mogło dotrzeć do jak największej liczby pokrytych mrokiem zakamarków. Podobnie jest z tymi, którzy przyjęli światło słowa Bożego. Dar Bożej mądrości, który wypełnił ich serca, powinien promieniować na całe otoczenie. Nie można go zatrzymywać dla siebie, ale trzeba się nim dzielić, by także inni nie żyli w ciemności. Komu ostatnio opowiedziałem o moim doświadczeniu Słowa, o tym, jak zdobyta w ten sposób mądrość ocaliła lub przemieniła moje życie?
  • „Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło” (w. 17). Objawienie zawarte w słowie Bożym nie jest jakąś tajemną wiedzą, przeznaczoną wyłącznie dla wąskiego grona wtajemniczonych. Bóg pragnie, by każdy człowiek poznał prawdę o Jego miłosiernej miłości. Ten, który zaprasza nas, byśmy na oścież otworzyli dla niego nasze serca, sam jako pierwszy przed nami się odkrywa. Nie ma w Nim żadnej egoistycznej czy inaczej umotywowanej skrytości. Mój Bóg wychodzi ku mnie w całkowitej prawdzie i szczerości intencji. Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy to sobie uświadamiam?
  • „Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma” (w. 18). Kto słucha słowa Bożego, doświadcza ciekawej zależności. Im częściej je rozważa, tym łatwiej jest mu je zrozumieć i przyjąć. Istnieje też zależność odwrotna, niepowracanie do Słowa, sprawia, że to, co już usłyszeliśmy z czasem traci swoją wyrazistość i ma coraz mniejszy wpływ na nasze życie. Czy jestem systematyczny w mojej modlitwie słowem Bożym? Czy poznałem różne formy tej modlitwy wypracowane w Kościele na przestrzeni wieków? Z której z nich korzystam?

W ciągu dnia

  • Będę prosił dzisiaj w moim sercu: „Panie Jezu, pomóż mi dzielić się moim doświadczeniem Słowa z innymi”.

Oni jednak nie rozumieli tych słów

XXV Niedziela Zwykła

Mk 9,30-37

30 Po wyjściu stamtąd przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział. 31 Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie». 32 Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. 33 Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był [już] w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» 34 Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. 35 On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich». 36 Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: 37 «Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał».

Przygotowanie

  • Po raz kolejny Jezus konfrontuje nasze życie z zapowiedzią swojej męki i zmartwychwstania. Zapowiada największe wydarzenie zbawcze, ale również ukazuje model postępowania Jego uczniów. Ten, który ogołocił samego siebie, aby w krzyżowej ofierze stać się sługą wszystkich, do podobnej postawy zachęca tych, którzy w Niego uwierzą. W ciszy i z otwartym sercem wejdę w dzisiejszą modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Po wyjściu stamtąd przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział” (w. 30). Dialog z uczniami pod Cezareą Filipową, w czasie którego Jezus zapytał ich, za kogo Go uważają (por. Mk 8,27-30), rozpoczął nowy etap w Jego działalności. Do tej pory Pan, wędrując po Galilei, gromadził wokół siebie rzesze ludzi, do których kierował słowa nauki oraz których dotykał swoją uzdrawiającą i uwalniająca mocą. Teraz, gdy swoje kroki kieruje ku Jerozolimie, w centrum Jego uwagi znajdują się sami uczniowie. Na osobności poucza ich o wielu rzeczach, chcąc jak najlepiej przygotować ich na Jerozolimskie wydarzenia. Czy potrafię przyjąć wobec Jezusa postawę ucznia? Czy mam w sobie pragnienie słuchania Jego słowa? Czy mam do Niego zaufanie i pozwalam, by Jego nauczanie przygotowywało mnie na przyjęcie łaski zbawienia?
  • Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie»” (w. 32). Po raz drugi Jezus zapowiada swoją mękę i zmartwychwstanie. Nie jest to jedynie zabieg stylistyczny, za pomocą którego ewangelista uwypukla olbrzymią wartość zapowiadanego wydarzenia. Zapowiedź męki powraca w Jezusowym nauczaniu, gdyż jej sens jest niezwykle trudno pojąć człowiekowi, który na co dzień posługuje się logiką siły i dążenia do zwycięstwa. Całkowita rezygnacja z siebie i oddanie w ręce oprawców w imię miłości do Ojca i całej ludzkości idzie w poprzek naszego postrzegania i wartościowania. Jak bardzo, pokazuje dalsza część perykopy, gdzie nawet najbliżsi uczniowie zachowują dystans wobec tego elementu Jezusowego nauczania. Czy rozważam w swoim sercu Mękę Pańską? Czy szukam w niej pełnej prawdy o miłosiernej miłości Boga do mnie? Czy uczę się od Jezusa tracić siebie w imię miłości?
  • Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był [już] w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?” (w. 33). Jezus dobrze zna swoich uczniów. Wie, że mają problem z pojęciem nadchodzącej męki, że boją się nawet zadać dodatkowe pytanie, by nie ujawnić swojego niezrozumienia (w. 32). Zdaje sobie sprawę, że póki co, w swoim myśleniu posługują się logiką tego świata (w. 34). Dlatego, niczym wyborny nauczyciel, zadaje im pytanie, by uruchomić proces formacji. Czy pozwalam Bożemu słowu, by mnie przepytywało? Czy unikam zdawkowych odpowiedzi i odpowiadając Słowu angażuję nie tylko mój umysł, ale całego siebie?
  • On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich»” (w. 35). Jezus, Syn Boży, który w pełni ukaże swoją boską wielkość, całkowicie rezygnując z siebie, wskazuje swoim uczniom właściwe kryterium pierwszeństwa, czyli wielkości. Podczas gdy świat podpowiada, że wielkość osiąga się poprzez skoncentrowanie na swoich potrzebach i realizacje własnych zamierzeń, Pan wyjaśnia, że prawdziwie wielkim jest ten, który potrafi przyjąć pozycję ostatniego sługi. Jak wygląda moja służba bliźniemu? Czy potrafię odrzucić pragnienie światowej wielkości i skupić się na byciu dla innych?

W ciągu dnia

  • Znajdę dzisiaj czas na rozważenie przynajmniej jednej stacji Drogi Krzyżowej.

Trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

J 3,13-17

13 I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. 14 A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, 15 aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. 16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. 17 Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

Przygotowanie

  • W święto Podwyższenia Krzyża Świętego liturgia słowa przypomina nam piękny fragment Ewangelii Jana. W trakcie rozmowy z faryzeuszem Nikodemem Jezus mówi o swoim wywyższeniu, czyli o ofierze krzyżowej, która będzie ratunkiem dla całego świata. Wzbudzę w sobie pragnienie przyjęcia dzisiejszego Słowa jako daru od miłującego Ojca.

Punkty do medytacji

  • I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego” (w. 13). Mówiąc o sobie „Syn Człowieczy”, Jezus podkreśla, że w swojej osobie łączy zarówno naturę Boga, jak i człowieka. Istniejąc odwiecznie, wraz z Ojcem i Duchem, w określonym czasie narodził się z Maryi Panny. On jest w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem. Dzięki temu niezwykłemu złączeniu natury boskiej i ludzkiej, związał ze sobą losy całej ludzkości. Po zmartwychwstaniu jako pierwszy człowiek wstąpił do nieba, a tym samym dał wszystkim ludziom obietnicę życia wiecznego. Czy wierzę, że ja także po śmierci w Chrystusie powstanę z martwych? W jaki sposób nadzieja życia w niebie rzutuje na moje obecne, ziemskie życie?
  • A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (ww. 14-15). W Ewangelii Jana trzykrotnie Jezus mówi o swojej śmierci na krzyżu jako o „wywyższeniu” (por. 8,28; 12,32). Tutaj sens tego wywyższenia Pan wyjaśnia, nawiązując do epizodu z czasów wędrówki przez pustynię, kiedy to zbuntowani Izraelici umierali kąsani przez jadowite węże. Gdy skruszeni zaczęli prosić, by Mojżesz wstawił się za nimi u Boga, ratunkiem okazał się wąż miedziany umieszczony na wysokim palu (por. Lb 21,4-9). Każdemu człowiekowi grozi śmierć, zarówno fizyczna jak i duchowa, wskutek czynionych przez niego grzechów, które zawsze są mniej lub bardziej świadomym buntem przeciwko Bogu. Wiara w Syna Człowieczego, który jako Baranek Boży oddaje swoje życie na krzyżu, by odkupić nasze grzechy, gwarantuje życie wieczne. Czy mam świadomość, że Jezus umarł na krzyżu również za moje grzechy? Czy pamiętam o tym, gdy przygotowuję się do sakramentu spowiedzi świętej?
  • Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (w. 16). Bóg umiłował świat miłością, która nie cofa się nawet przed największą ofiarą. Pokusa wsączana przez diabła w nasze serca w pierwszym rzędzie jest próbą zniekształcenia tej miłości: Bóg o ciebie nie dba! Bóg o tobie zapomniał! Bóg chce odebrać ci szczęście! Bóg tylko czeka na twoją porażkę, by móc cię ukarać! Te i im podobne kłamstwa mają zburzyć nasze zaufanie wobec Boga. Tymczasem On nas kocha i chce dać nam życie wieczne! Czy wierzę, że Bóg mnie kocha? Czy pamiętam o tym za każdym razem, gdy czynię znak krzyża? Czy dostrzegam znaki Bożej miłości w moim codziennym życiu?
  • Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (w. 17). Bardzo ważne słowa. Tylu z nas przecież żyje w lęku przed skazaniem na wieczne potępienie. Modlimy się, uczestniczymy w sakramentach, nawet jesteśmy gotowi wiele ofiarować na jałmużnę, byle by tylko odsunąć od siebie to niebezpieczeństwo. Tymczasem chodzi o coś więcej, chodzi o Miłość, która chce nas zbawić! Gdy myślę o mojej relacji do Boga, czego jest we mnie więcej – lęku czy wdzięczności? Kim dla mnie jest Bóg, bezlitosnym sędzią czy ojcem szukającym zagubionego dziecka?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj słowa Ewangelii: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.

Lecz powiedz słowo

Poniedziałek, wspomnienie św. Jana Chryzostoma

Łk 7,1-10

1 Gdy Jezus dokończył wszystkich tych mów do słuchającego [Go] ludu, wszedł do Kafarnaum. 2 Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. 3 Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. 4 Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: «Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył – mówili – 5 miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę». 6 Jezus przeto zdążał z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół ze słowami: «Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. 7 I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. 8 Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a mojemu słudze: „Zrób to!” – a robi». 9 Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się nad nim, i zwróciwszy się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: «Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu». 10 A gdy wysłańcy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.

Przygotowanie

  • Rozważany przez nad fragment Ewangelii Łukasza nie jest jedynie kolejnym opowiadaniem o cudzie uzdrowienia dokonanym przez Jezusa, ale opowieścią o tym, jak wiara może się stać udziałem także tych, którzy wydają się być skazani na niewiarę. W otwartości na prowadzenie Ducha Świętego, całym sobą wejdę w dzisiejszą modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Gdy Jezus dokończył wszystkich tych mów do słuchającego [Go] ludu, wszedł do Kafarnaum” (w. 1). Kafarnaum wielokrotnie pojawia się na trasie Jezusowych wędrówek. Można powiedzieć, że na czas publicznej działalności stało się ono Jego drugim domem. Do dzisiaj, zwiedzając ruiny tej miejscowości, możemy zatrzymać się przy wykopalisku, które prezentuje pozostałości zabudowy, w której najpierw mieszkała rodzina św. Piotra, a następnie gromadził się na modlitwę pierwotny Kościół (tzw.  domus ecclesiae). Czy mam takie miejsce, w którym najłatwiej wejść mi w modlitwę? Jakie jest moje zaangażowanie w życie mojej wspólnoty parafialnej i utrzymanie kościoła, w którym gromadzimy się na liturgię? Czy korzystam z nadarzających się okazji, by nawiedzać chrześcijańskie sanktuaria?
  • Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę” (w. 3). Setnik jest poganinem, ale jak się za chwilę dowiemy, szanuje Żydów. Wybudował im synagogę. Można przypuszczać, że należy do grupy tzw. bojących się Boga, czyli pogan, którzy interesują się religią żydowską, czytają greckie tłumaczenia Starego Testamentu, a czasami poprzez obrzezanie potwierdzają zerwanie z wielobóstwem i swoją wiarę w Boga Jedynego. Na wyjątkowość setnika i reguł panujących w jego domu wskazuje również fakt, że troszczy się on o stan zdrowia swojego sługi, usłyszawszy o uzdrowieniach dokonywanych przez Jezusa, u Niego szuka pomocy. Jak postrzegam ludzi, którzy nie podzielają mojej wiary? Czy odrzucam pokusę patrzenia na nich z góry i szukam sposobu porozumienia oraz dawania świadectwa o Chrystusie?
  •  „Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie” (ww. 6-7). Ze słów setnika przebija niezwykła pokora i zrozumienie dla żydowskich zwyczajów. Wiedział, że kontakt z pogańskim żołnierzem odczytywany był jako zaciągnięcie rytualnej nieczystości. Zwrot „nie jestem godzien” może wskazywać również, że w jego oczach Jezus jest kimś wyjątkowym. Jako setnik może siłą doprowadzić Pana do siebie, próbować zmusić Go do uczynienia cudu, zdaje się jednak na moc słowa Jego słowa. Czy ma w sobie pokorę i zaufanie wobec działania Jezusa w moim życiu? Czy dbam o to, by moje serce było czyste, aby mógł w pełnie przyjąć łaskę sakramentów i dar Słowa?
  • Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu” (w. 9). Pokora, delikatność, ufność w dobrą wolę Jezusa i moc Jego słowa zostają podsumowane przez Pana jednym słowem – wiara. I to wiara większa niż podczas dotychczasowych spotkań z Żydami. Czy ten opis pasuje do mojego rozumienia wiary? Czy unikam postrzegania wiary jako jedynie swojego rodzaju zewnętrznej poprawności, a koncentruję się przede wszystkim na pogłębianiu mojej relacji do Chrystusa?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj słowa prośby: „Panie Jezu, mów do mnie, mocą Twojego słowa zmieniaj moje życie”.