Syn Człowieczy jest Panem szabatu

Chrystus i Jego uczniowie (Richard H. Driehaus Gallery of Stained Glass, Chicago)

Piątek, 17 lipca

Mt 12,1-8

1 Pewnego razu Jezus przechodził w szabat pośród zbóż. Uczniowie Jego, odczuwając głód, zaczęli zrywać kłosy i jeść ziarna. 2 Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat». 3 A On im odpowiedział: «Czy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego towarzysze? 4 Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść ani jemu, ani jego towarzyszom, lecz tylko kapłanom? 5 Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? 6 Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. 7 Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. 8 Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu».

Zasygnalizowany w poprzednich rozdziałach Ewangelii Mateusza konflikt między Jezusem i faryzeuszami w dwunastym rozdziale przybiera na sile. Tłem dla opisywanych wydarzeń jest szabat i związany z nim nakaz odpoczynku, który oprócz obrzezania i przepisów pokarmowych był głównym wyznacznikiem tożsamości Żydów, odróżniającym ich od narodów pogańskich. Przestrzeganie tego specyficznego zwyczaju było wyrazem wierności Przymierzu. Ponadto według Księgi Jeremiasza niezachowywanie świętości szabatu było jednym z grzechów, które zostały ukarane przez Boga katastrofą najazdu imperium neobabilońskiego na początku VI w. przed Chr., kiedy to Jerozolima wraz ze świątynią zostały zniszczone, a znaczna cześć narodu żydowskiego została przesiedlona (por. Jr 17,19-27).

Dzisiejsze czytanie ewangeliczne rozpoczyna się wzmianką, że gdy właśnie w czasie szabatu Jezus i Jego uczniowie przechodzili pośród zbóż, ci ostatni zrywali kłosy, by zaspokoić swój głód wykruszonymi ziarnami (por. 12,1). Zrywanie kłosów z czyjegoś pola było dozwolone przez Prawo: „Gdy wejdziesz między zboże bliźniego swego, ręką możesz zrywać kłosy, lecz sierpa nie przyłożysz do zboża swego bliźniego” (Pwt 23,26). Jednakże, jako że uczniowie zrywali i łuskali kłosy w trakcie szabatu, w ocenie faryzeuszów dopuścili się złamania nakazu świętego odpoczynku: „Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat” (12,2).

Reagując na ten zarzut, Jezus najpierw odwołuje się do starotestamentalnego opowiadania o Dawidzie i jego towarzyszach: „Czy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść ani jemu, ani jego towarzyszom, lecz tylko kapłanom?” (12,3-4). W trakcie ucieczki przed Saulem, Dawid i jego ludzie przybyli do sanktuarium w Nob (świątynia jerozolimska po raz pierwszy została wybudowana dopiero przez syna Dawida, Salomona; zanim to nastąpiło cześć Bogu oddawano w kilku sanktuariach rozsianych po kraju), gdzie z braku innego rodzaju pokarmu pożywili się chlebami pokładnymi. Według Księgi Kapłańskiej, co szabat przygotowywano z najczystszej mąki dwanaście bochenków chleba, które umieszczano na stole w miejscu świętym przybytku (por. Kpł 24,8-9). Chociaż chleby pokładne mogły być spożywane tylko przez kapłanów, Dawidowi i jego towarzyszom udzielono kapłańskiego przywileju posilenia się nimi (por. 1 Sm 21,2-7). Powołując się na to wydarzenie, Jezus przyrównuje się do Dawida, czyli pośrednio ogłasza się Mesjaszem oraz potwierdza, że uczestnictwo uczniów w Jego mesjańskiej misji jest ważniejsze niż zwykłe wymagania Prawa.

W dalszej części swej wypowiedzi Pan broni zachowania uczniów za pomocą kolejnej analogii, tym razem odnosząc się do kapłanów i świątyni: „Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy?”  (Mt 12,5). Kapłańska posługa w świątyni jerozolimskiej siłą rzeczy wymagała podejmowania różnych działań. Do najważniejszych należało składanie codziennej ofiary całopalnej: „W dzień szabatu winniście złożyć w ofierze dwa roczne jagnięta bez skazy z dwiema dziesiątymi efy najczystszej mąki zaprawionej oliwą, jako ofiarę pokarmową, i należącą do tego ofiarę płynną. To jest ofiara całopalna sobotnia na każdy szabat, oprócz całopalenia ustawicznego i ofiary płynnej” (Lb 18,9-10). W szabat także wykładano nowe chleby pokładne i zjadano te, które wyłożono tydzień wcześniej (por. Kpł 24,8-9). Podobnie jak kapłani odbywający służbę w świątyni, uczniowie Jezusa są zwolnieni, gdy to konieczne, z wymagań związanych z szabatem, gdyż „Tu jest coś większego niż świątynia” (Mt 12,6). To ostatnie wyrażenie mogło szokować. Świątynia była najważniejszym symbolem narodowej i religijnej tożsamości Izraela, jako miejsce, w którym stale obecna była Boża chwała oraz gdzie Bóg Jedyny spotykał się ze swoim ludem. Teraz jednak to Jezus, obiecany przez proroków Mesjasz, zastępuje świątynię. Jako doskonały Kapłan, na krzyżu złoży doskonałą Ofiarę, na mocy której odkupione zostaną grzechy całej ludzkości. Zaś powołani przez Niego uczniowie będą mieli uczestnictwo w Jego wiecznym kapłaństwie.

W przedostatnim zdaniu dzisiejszej perykopy Pan powołuje się na proroka Ozeasza: „Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych” (12,7; por. Oz 6,6). Już w Starym Testamencie Bóg podkreślał, że wszelkie objawione przez Niego prawo jest wyrazem Jego miłosiernej troski o człowieka. Gdyby faryzeusze to rozumieli, nie krytykowaliby postępowania uczniów, wiedzieliby bowiem, że Prawo ma służyć człowiekowi. W paralelnym fragmencie w Ewangelii Marka Jezus mówi: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27).

Kończąc, Jezus jeszcze raz ukazuje relację łączącą Go z szabatem: „Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu” (Mt 12,8). Szabat został ustanowiony przez Boga (por. Rdz 2,3) i jest Jego własnością (por. Wj 31,13; Kpł 19,3; Iz 56,4). Nazywając siebie „Panem szabatu”, Jezus objawia swoją boską tożsamość. Jako wcielony Bóg ma On władzę określania, jak należy przestrzegać nie tylko nakazów związanych z szabatem, ale także wszystkich innych przykazań Prawa (por. 5,21-48).

Czy czytam Stary Testament przez pryzmat osoby Jezusa? Czy mam świadomość, że przestrzeganie Bożych przykazań nie jest „sztuką dla sztuki”, lecz ma służyć mojemu zjednoczeniu z Bogiem?

Słodkie jest moje jarzmo

Fot. Emre Can (unsplash.com)

Czwartek, 16 lipca, Wspomnienie NMP z Góry Karmel

Mt 11,28-30

28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. 29 Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. 30 Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

Po ostrym osądzie miast, które nie przyjęły Go jako Mesjasza (Mt 11,20-24) i uwielbieniu Ojca za wiarę prostaczków (11,25-27) Jezus kieruje zaproszenie do wszystkich, którzy są doświadczeni przez trudy życia i zmęczeni na duchu, do osobistej relacji ze sobą: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (11,28). W kontekście Mateuszowej Ewangelii zwrot „obciążeni” określa osoby próbujące sprostać wymaganiom stawianym przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy, którzy „wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą” (23,4). Obiecane przez Pana „pokrzepienie” to coś więcej niż obietnica wiecznego odpoczynku w życiu przyszłym. Chodzi także o wewnętrzny pokój w tym życiu. O takim pokoju będzie później pisał Paweł Apostoł w Liście do Filipian: „A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (Flp 4,7). Wierzący w Jezusa, doświadczając różnego rodzaju prób i cierpienia, będą w stanie je unieść dzięki Jego mocy, która będzie złożona w ich sercu.

Pan zaprasza również Żydów, by konsekwentnie stawali się Jego uczniami: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,29). Jezusowe jarzmo to nic innego jak głoszona przez Niego nauka. Ci, którzy decydują się stać Jego uczniami, mają nie tylko słuchać słów Pana, lecz także naśladować Jego styl życia, w którym stawiane przez Niego wymagania znajdują swoje najpełniejsze ucieleśnienie. Ten, który wzywa do bycia „cichym i pokornym” (por. 5,5), całym sobą pokazuje, na czym ma to polegać (por. 21,5). W starożytności jarzmo, było rodzajem uprzęży, którą nakładano na zwierzęta pociągowe lub na ramiona, by udźwignąć i przenieść ciężkie przedmioty. Bycie uczniem Jezusa wymaga wysiłku, jednak podporządkowanie się Jego nauce sprawia, że nie jest to wysiłek daremny czy przekraczający możliwości człowieka, lecz przynoszący konkretne owoce. Dlatego Pan stwierdza: „Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie” (11,30).

Co dzisiaj nazwałbym moim trudem i obciążeniem? Czy szukam pokrzepienia w relacji z Jezusem? Czy jako uczeń Jezusa słucham Jego słów i naśladuje Jego styl życia?

Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić

Fot. Gift Habeshaw, unsplash.com

Środa, 15 lipca, Wspomnienie św. Bonawentury

Mt 11,25-27

25 W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. 26 Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. 27 Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.

Rozpoczynając opis publicznej działalności Jezusa, Mateusz odnosi się do proroctwa zapowiadającego ukazanie się wielkiego światła, które ma rozświetlić krainę śmierci: „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło” (Mt 4,15-16; por. Iz 8,23; 9,1). Galilea, jedna z historycznych krain stanowiących część Ziemi Obiecanej, w czasach Jezusa zamieszkana była zarówno przez Żydów, jak i pogan. Wpływ kultury hellenistycznej oraz odległość od Jerozolimy, centrum religii starotestamentalnej, sprawiły, że ta część jej mieszkańców, która wywodziła się od biblijnych patriarchów żyła w rozproszeniu i zagubieniu. Właśnie pośród tego zagubionego ludu ma miejsce pierwsza część publicznej działalności Jezusa, który zanim podejmie decyzję udania się do Jerozolimy, gdzie umierając na krzyżu odkupi grzechy całej ludzkości, przemierza galilejskie bezdroża, głosząc w tamtejszych synagogach Dobrą Nowinę o królestwie niebieskim i lecząc wszelkie choroby (por. 4,23). Kolejne rozdziały Ewangelii Mateusza, przytaczając nauczanie Jezusa i opisując dokonywane przez Niego cuda, ukazują, w jaki sposób wypełniły się słowa Izajaszowego proroctwa.

Światło przyniesione przez Jezusa spotyka się z różnego rodzaju reakcją. Nie wszyscy mieszkańcy Galilei decydują się je przyjąć. Część z nich, zwłaszcza religijne elity, wprost je odrzuca (por. 11,16-24). Ci zaś, którzy z wiarą przyjmują Jezusa stają się radością Jego serca i przyczynkiem do uwielbienia Ojca: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (11,25). Wyrażenie Ojciec (gr. Pater, hebr. Abba) jest ulubionym Jezusowym zwrotem skierowanym do Boga. Jezus uwielbia Ojca, gdyż objawił się prostaczkom, natomiast dla mądrych pozostał zakryty. Wyrażenie „te rzeczy” odnosi się do 11,27, gdzie mowa jest o relacji Ojca do Syna, który jest Objawicielem Boga. Za określeniem „mądrzy” kryje się cała religijna arystokracja żydowska. Natomiast „prostaczkowie” to cała reszta Izraela, lud prosty i gorzej wykształcony. „Upodobaniem Ojca” (por. 11,25), czyli wyrazem Jego woli, jest objawić się nie tym, którzy są zapatrzeni w swoją mądrość i pokładają nadzieję w swej pozycji społecznej, lecz tym, którzy są doświadczeni przez trudy życia i siłą rzeczy mają w sobie otwartość na ratunek, który przychodzi do niech „z zewnątrz/z góry”.

W kontekście odrzucenia przez elity oraz przyjęcia przez prostaczków Jezus ukazuje siebie jako ostateczne objawienie Ojca: „Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić (11,27). Niezwykły autorytet Jezusa wyraża się w przekazanej władzy. W tekstach starotestamentalnych Bóg objawia siebie jako Stwórcę i Pana całej rzeczywistości (por. Rdz 1-2). Posyłając na świat swojego Syna, przekazał Mu także swoją władzę, która unaocznia się w niezwykłych czynach uzdrawiania z chorób, panowania nad siłami przyrody czy wypędzania z opętanych złych duchów. Zaś doskonałość Jezusowego objawienia bierze swój początek w relacji łączącej Go z Ojcem. Podczas gdy wszyscy dotychczasowi heroldzi objawienia mówili o tym, co zostało im wcześniej ukazane przez Boga, Jezus czerpie z synowskiego doświadczenia miłości Ojca. Dlatego w Nim całe objawienie znajduje swoje dopełnienie i szczyt.

Czy potrafię wskazać te momenty mojego życia, w których Bóg w sposób szczególny objawił mi swoją obecność? Jaka jest moja reakcja na Boże przychodzenie do mnie? Czy szukam prawdy o Bogu zanurzając się w misterium Jego Syna?

Kto ma uszy, niechaj słucha!

Fot. Kai Pilger, unsplash.com

XV Niedziela Zwykła A

Mt 13,1-23

1 Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. 2 Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. 3 I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: «Oto siewca wyszedł siać. 4 A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. 5 Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. 6 Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. 7 Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. 8 Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. 9 Kto ma uszy, niechaj słucha!» 10 Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: «Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach?» 11 On im odpowiedział: «Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. 12 Bo kto ma, temu będzie dodane, i w nadmiarze mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma. 13 Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją. 14 Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. 15 Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli, i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. 16 Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. 17 Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. 18 Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy. 19 Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. 20 Posiane na grunt skalisty oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; 21 ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. 22 Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. 23 Posiane wreszcie na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».

Dosyć długi fragment ewangeliczny przytoczony przez dzisiejszą liturgię słowa stanowi część tzw. Mowy w Przypowieściach (Mt 13,1-52). Po Kazaniu na Górze (5-7) i Mowie Apostolskiej (10,1-42), jest to kolejna z pięciu mów Jezusa, które nadają rytm Mateuszowej narracji. Tym razem tematem jest tajemnica królestwa niebieskiego. Sięgając do obrazów znanych ówczesnym Żydom z codziennego życia, Pan wyjaśnia istotę Bożego panowania, które urzeczywistnia się poprzez realizowaną przez Niego misję.

Na dzisiejszy fragment składa się przypowieść o siewcy (13,3-9), przedstawienie powodu, dla którego Jezus w swoim nauczaniu sięga po przypowieści (13,10-17) oraz wyjaśnienie przypowieści o siewcy (13,18-23). Całość ma zobrazować, w jaki sposób królestwo niebieskie zostaje zaszczepione w ludzkich sercach. Siewca symbolizuje Jezusa, który przemierzając galilejskie bezdroża głosi Dobrą Nowinę o zbawieniu. To, co zaskakuje dzisiejszego czytelnika, to fakt, iż ziarno rozsiewane jest szerokim gestem, pada na różnego rodzaju podłoże – na drogę, miejsce skaliste, między ciernie, ziemię żyzną. Ta pozorna rozrzutność symbolizuje taktykę przyjętą przez Jezusa. W swoim głoszeniu jest On niezwykle hojny, nie ogranicza się do grona wybranych i przygotowanych na przyjęcie słowa osób, lecz zwraca się do każdego człowieka, dając mu szansę usłyszenia.

Różne rodzaje gleby oraz rezultat zasianego na nich ziarna stają się dla słuchaczy okazją do zdiagnozowania własnego serca, dostrzeżenia, czy jest ono gotowe na przyjęcie słowa, a jeżeli nie, to co należy uczynić, by jednak zapuściło ono korzenie i przyniosło spodziewany plon. Warto także zwrócić uwagę, że ów plon nie jest jednakowy: „Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny” (13,8). W słowach tych znajdujemy wskazówkę, że słuchanie i przyjmowanie Jezusowej nauki nie zakłada jakiejś formy uniformizmu. Mówiąc inaczej, królestwo niebieskie rozwija się w poszczególnych sercach w różnym tempie, w zależności od planu Boga, historii człowieka, czy jego naturalnych predyspozycji. Ważne jest, by wejść w postawę słuchającego i zgodzić się, by słowo Pana prowadziło przez życie. Plon, czyli rezultaty kroczenia za Nim są sprawą drugorzędną.

Ostatnią rzeczą, którą warto podkreślić w dzisiejszej Ewangelii jest cel Jezusowego głoszenia w przypowieściach. Jako że zawsze stanowią one jakiegoś rodzaju zagadkę, czy mimo że nawiązują do codziennego doświadczenia, w jakimś elemencie jednak od niego odbiegają, stają się one wyzwaniem dla tych osób, które nie są jeszcze w stanie rozpoznać i przyjąć oczywistych znaków Bożej obecności. Można powiedzieć, że w strategii przyjętej przez Jezusa przypowieści są swoistą „metodą aktywizującą”, zmuszającą odbiorcę do zaangażowania i namysłu.

Jaką rolę w moim życiu duchowym odgrywa słowo Boże? Czy szukam w nim Bożego mówienia do mnie? Czy pielęgnuje w sobie gotowość na jego przyjęcie i pozwalam mu prowadzić mnie przez życie?

Nagroda dla kroczących za Chrystusem

Wspólnota Kościoła (fot. Mateus Campos Felipe, unslpash.com)

Sobota, 11 lipca, Święto św. Benedykta, Patrona Europy

Mt 19,27-29

27 Wtedy Piotr rzekł do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?» 28 Jezus zaś rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela. 29 I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność.

W dziewiętnastym rozdziale Ewangelii Mateusza pojawia się krótka seria perykop poświęcona tematowi bogactwa. Najpierw do Jezusa przychodzi bogaty młodzieniec, który zadaje Mu pytanie: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” (Mt 19,16). Pan wskazuje, że aby osiągnąć życie wieczne należy przestrzegać przykazań, zwłaszcza tej części Dziesięciu Przykazań, które dotyczą relacji z innymi ludźmi (por. Pwt 5,16-20) oraz przykazania miłości bliźniego (por. Kpł 19,18). Gdy młodzieniec zaświadcza, że powyższe przykazania zachowuje, Pan dokonuje swoistej próby jakości jego miłości do bliźnich: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” (Mt 19,21). Słysząc to, młodzieniec odchodzi zasmucony.

Jezus wykorzystuje reakcję bogatego młodzieńca, by przestrzec uczniów przed niebezpieczeństwem bogactwa: „Zaprawdę, powiadam wam: Bogatemu trudno będzie wejść do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” (19,23-24). Miłość bliźniego, która ma charakteryzować obywateli królestwa niebieskiego, wiąże się z gotowością utraty wszystkich dotychczasowych zabezpieczeń, także materialnych. Słysząc tą radykalną naukę, uczniowie wpadają w przerażenie. Pan jednak ich zapewnia „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe” (19,26). Rzeczywiście styl życia odpowiadający królestwu niebieskiemu wykracza poza przyrodzone możliwości człowieka, jego pojmowanie i decyzyjność. Jednakże przyjęcia orędzia Dobrej Nowiny oznacza także przyjęcie nowego życia, które swe źródło ma w mocy i świętości samego Boga. W Czwartej Ewangelii Jezus w trochę inny sposób wyrazi tę samą prawdę w rozmowie z Nikodemem: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe” (J 3,5).

W tym miejscu pojawia się dzisiejsze czytanie ewangeliczne. Piotr w imieniu wszystkich apostołów pyta Pana o wartość ich dotychczasowego poświęcenia w kroczeniu za Nim: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?” (19,27). Odpowiadając, Jezus odnosi się do czasu odrodzenia: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela” (19,28). W tej wypowiedzi użyty został grecki rzeczownik polignesia, który opisuje rodzaj nowego początku. U stoików termin ten określał odrodzenie świata, które ma nastąpić po jego zaognieniu. Żydowski filozof i egzegeta, Filon z Aleksandrii, posługiwał się nim opisując świat, który wyłonił się na nowo po potopie czasów Noego. Zaś żydowski historyk, Józef Flawiusz, użył go opowiadając o przywróceniu państwa izraelskiego po przesiedleniu babilońskim.

W wypowiedzi Jezusa chodzi o „nowe stworzenie”, która ma nastąpić przy Jego powtórnym przyjściu. Jego panowanie rozpocznie się jednak już w chwili zmartwychwstania, kiedy dana Mu będzie wszelka władza na niebie i na ziemi (por. 28,19-20). Syn Człowieczy (por. Dn 7,13-14) rozpocznie urzeczywistnienie swojego królowania nad wszystkimi narodami poprzez Ewangelię głoszoną przez Kościół (Mt 28,19-20). On sam, po powrocie do Ojca, będzie zasiadał na tronie chwały jako Mesjasz Dawidowy, zaś apostołowie będą mieli udział w mesjańskim panowaniu jako założyciele i przywódcy mesjańskiej wspólnoty Kościoła.

Natomiast wszyscy, którzy dla stania się uczniami Chrystusa wiele poświęcili, otrzymują obietnicę: „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność” (19,29). Jezus nie przekreśla więzi łączących krewnych, podkreśla jednak, że wiara w Niego stanie się zaczynem powstania nowych relacji braterstwa, które tym razem nie będzie oparte na więzach krwi, lecz na doświadczeniu Jego żywej obecności w Bożym słowie i sakramentach.

Z czego mogę zrezygnować, by jeszcze bardziej zdecydowanie iść za Jezusem? Czy opieram moje chrześcijańskie życie na mocy i świetle Ducha Świętego? Czy patrzę na członków mojej wspólnoty parafialnej, jako na braci, których daje mi Pan?