Ojcze nasz

Modlitwa (fot. verbum.com)

Czwartek, 18 czerwca

Mt 6,7-15

7 Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. 8 Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: 9 Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! 10 Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. 11 Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; 12 i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; 13 i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego. 14 Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. 15 Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień.

W dzisiejszej liturgii słowa wracamy do fragmentu pominiętego we wczorajszym czytaniu ewangelicznym (por. Mt 6,1-6.16-18). Tematem jest modlitwa. Nawiązując do zwyczajów świata hellenistycznego, Jezus potępia postawę pogan, którzy byli przekonani, że modlitewne wielomówstwo przyczyni się do spełnienia próśb przedstawianych bóstwom. Bynajmniej nie krytykuje wytrwałości na modlitwie (por. Mt 7,7–11) czy powtarzania modlitewnych formuł (Dn 3,52–68; Ps 136; Ap 4,8). Poucza uczniów, by nie traktowali Boga tak, jak poganie traktują swoje bóstwa, podejmując próby wymuszenia na nich działania. Zachęca ich, by ufali, że Bóg zaspokoi wszystkie twoje potrzeby: „wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie” (Mt 6,8).

W dalszej części swej wypowiedzi Jezus przekazuje uczniom wzór modlitwy, znany jako Modlitwa Pańska lub Ojcze nasz (6,9–13). Patrząc od strony struktury literackiej, fragment ten jest centrum Kazania na Górze (Mt 5-7), stanowi zatem swojego rodzaju klucz do jego zrozumienia. Przekazywana przez Jezusa modlitwa składa się z siedmiu próśb, z których pierwsze trzy skupiają się wyłącznie na Bogu, a cztery pozostałe dotyczą człowieka. Rozpoczyna się słowami: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie” (6,9). W ST sam Bóg objawia swoje ojcostwo wobec potomków Abrahama, gdy posyła Mojżesza z misją ich wyprowadzenia z Egiptu: „A wtedy ty powiesz faraonowi: To mówi Pan: Synem moim pierworodnym jest Izrael” (Wj 4,22). Pojedynczy Żydzi nie mieli jednak w zwyczaju zwracać się do Niego „Ojcze”. Jezusowa zachęta, by w ten sposób zwracać się do Boga, wskazuje na niezwykłą bliskość, jakiej mogą doświadczać Jego uczniowie. Bycie dzieckiem Ojca niebieskiego stanowi klucz do zrozumienia Kazania na Górze. Bardzo prawdopodobne, że Jezus ucząc tej modlitwy, posłużył się aramejskim słowem Abba, czyli „Tato” (por. Mk 14,36; Rz 8,15; Ga 4,6). Uprzywilejowana pozycja uczniów Jezusa jest tym bardziej niezwykła, że mogą oni zwracać się „Ojcze” do wszechmocnego i transcendentnego Boga, stworzyciela i władcy całej rzeczywistości.

„Niech się święci Twoje imię”. Bóg objawił swe imię już w Księdze Wyjścia: „Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mnie do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, cóż im mam powiedzieć?» Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was»” (Wj 3,13-14). Poznać imię Boga, to tak naprawdę poznać Jego samego (por. Rdz 32-28-29; Iz 52,6). Wyrażenie „niech się święci Twoje imię”, nie oznacza, że czegoś temu imieniu brakuje, gdyż ono już jest święte: „Sprawiedliwi, weselcie się w Panu i wysławiajcie Jego święte imię” (Ps 97,12; por. 103,1; 111,9). Chodzi o to, by to człowiek rozpoznał je jako święte i jako takie je traktował. Stanie się tak, gdy Bóg do końca wypełni plan zbawienia Izraela, przez co świętość Jego poznają wszystkie narody (por. Ez 36,22-27).

„Niech przyjdzie Twoje królestwo”. Bóg jest królem, a prorocy zapowiadali, że przyjdzie On do Izraela, aby ustanowić swe panowanie nad wszystkimi narodami: „Zabrzmijcie radosnym śpiewem, wszystkie ruiny Jeruzalem! Bo Pan pocieszył swój lud, odkupił Jeruzalem. Pan obnażył już swe ramię święte na oczach wszystkich narodów; i wszystkie krańce ziemi zobaczą zbawienie naszego Boga” (Iz 52,9-10; por. 40,9-11; 52,7–10; Zach 14,9.16–17; Ez 34). W słowach drugiej prośby chodzi o to, aby te proroctwa się wypełniły, by wszyscy ludzie poddali się panowaniu Boga.

Niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie”. Trzecia prośba jest podsumowaniem dwóch pierwszych. Panowanie Boga w niebie jest faktem, Jego imię jest uświęcane przez aniołów i świętych. Tam też Jego wola w pełni się realizuje. Trzeba jeszcze, by także wszyscy na ziemi przyłączyli się do aniołów i świętych, służąc Królowi, uświęcając Jego imię i wypełniając Jego wolę, tak jak to ma miejsce w niebie.

„Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj”. Słowa o chlebie powszednim przywodzą na myśl codzienny dar manny, jaki Izraelici otrzymywali na pustyni, wędrując w kierunku Ziemi Obiecanej (por. Wj 16,16-22). W prośbie tej wyrażone jest uznanie całkowitej zależności od Boga i zaufanie, że zaradzi On naszym potrzebom. Ponadto prawie wszyscy Ojcowie Kościoła interpretowali ten fragment w kluczu eucharystycznym. Jak Izraelici otrzymywali na pustyni „chleb z nieba”, tak uczniowie Jezusa otrzymują „prawdziwy chleb z nieba” (por. J 6,26-58), czyli pokarm eucharystyczny, który jest zadatkiem przyszłego życia w królestwie niebieskim.

„Przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili”. Grecki rzeczownik ofeilema, zazwyczaj tłumaczony jako „wina”, dosłownie oznacza „dług”. Stąd prośba o wybaczenie win przywodzi na myśl obraz pożyczkodawcy, który zwalnia wierzyciela z zaciągniętego długu (18,23–35). Spełnienie tej prośby uzależnione jest od realizacji ważnego warunku: modlący prosi Boga, aby wybaczył mu jego winy, tak jak on wybacza własnym dłużnikom. Temat ten powróci pod koniec perykopy: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień” (6,14-15).

„Nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie” (dosł. „nie prowadź nas na pokuszenie”). Owe „pokuszenie” to nic innego jak próbowanie wiary uczniów. Bóg próbował swój lud na pustyni, aby poznać, co kryje się w sercach Izraelitów: „Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził Pan, Bóg twój, przez te czterdzieści lat na pustyni, aby cię utrapić, wypróbować i poznać, co jest w twym sercu: czy strzeżesz Jego nakazu, czy też nie?” (Pwt 8,2). Natomiast Duch Święty wyprowadził Jezusa na pustynię, gdzie również był On poddawany próbom (por. Mt 4,1). W szóstej prośbie nie chodzi o to, by próby omijały uczniów, lecz o uznanie w pokorze ich słabości i proszenie Boga, by zachował ich od upadku.

„Ale nas zachowaj od złego”. W tekście greckim mamy rzeczownik poneros („zły”), który poprzedzony jest rodzajnikiem określonym. Mowa jest zatem nie o jakimkolwiek złu, lecz o „tym, który jest zły”. Zło ostatecznie wiąże się z osoba diabła, który jest nieprzyjacielem Boga i człowieka. Uczniowie mają zatem prosić, by Bóg chronił ich nie tylko przed abstrakcyjnie pojmowanym złe, lecz przede wszystkim przed działaniem szatana.

Jakie znaczenie dla mojej wiary ma fakt, iż Bóg jest moim Ojcem? Czy modląc się słowami modlitwy Ojcze Nasz, zatrzymuje się na kolejnych jej prośbach, czyniąc je moimi? Czy wybaczyłem już wszystkim moim krzywdzicielom?

A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie

Niebo (fot. Paul Scogi, unsplash.com)

Środa, 17 czerwca, Wspomnienie św. Brata Alberta Chmielowskiego

Mt 6,1-6.16-18

1 Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. 2 Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. 3 Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, 4 aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 5 Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. 6 Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (…) 16 Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. 17 Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, 18 aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

W kolejnym fragmencie Kazania na Górze, Jezus dotyka problemu ostentacyjnej religijności: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 6,1). Kto podejmuje pobożne uczynki w celu zdobycia podziwu u innych, nie może liczyć na nagrodę u Ojca niebieskiego. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzeczne z wcześniejszym nauczaniem Jezusa, który nazwał uczniów „solą ziemi” i „światłem świata” oraz zachęcał ich: „niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki” (5,16). Oczywiście jest to tylko pozorna sprzeczność, gdyż uczniowie, żyjąc według programu błogosławieństw (por. 5,2-12), promieniują na innych światłem Bożej miłości, a zatem przyczyniają się do uwielbienia nie siebie samych, lecz Ojca, który jest w niebie. Kto natomiast skupia uwagę na sobie, nie jest godzien nazywać się uczniem Jezusa.

Aby zilustrować problem, Jezus nawiązuje do trzech głównych filarów żydowskiej pobożności: jałmużny, modlitwy i postu (por. Tb 12,8-10). Trzykrotnie przestrzega uczniów, aby nie wykonywali tych praktyk „jak obłudnicy” (6,2.5.16). Użyte w tym miejscu greckie słowo hypokrites w Ewangelii Mateusza zwykle opisuje uczonych w Piśmie i faryzeuszów (por. 15,7; 22,18; 23,13.14.15.25.27.29). Pierwotnie oznaczało ono aktora wcielającego się w rolę. Natomiast w NT odnosi się do osoby przyjmującej nieszczerą postawę, odgrywającej kogoś, kim w rzeczywistości nie jest. Obłudnik/hipokryta bardziej przejmuje się własnym dobrym wizerunkiem niż czynieniem faktycznego dobra. Stąd Jezusowe wskazówki dotyczące pobożnych uczynków tematycznie łączą się z wcześniejszym ostrzeżeniem: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (5,20). Trzykrotnej przestrodze przed obłudną pobożnością towarzyszy również trzykrotne zapewnienie, że ostateczną nagrodą uczniów jest jeszcze większe doświadczenie miłości Ojca (por. 6,4.6.18).

„Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili” (6,2). Dawanie jałmużny ubogim (gr. elemosyne) było ważnym obowiązkiem każdego Żyda: „Ubogiego bowiem nie zabraknie w tym kraju, dlatego ja nakazuję: Otwórz szczodrze dłoń bratu uciśnionemu lub ubogiemu na twej ziemi” (Pwt 5,11). Wykonując uczynki miłosierdzia, uczniowie nie powinni skupiać uwagi na sobie. Metafory „dęcia w trąbę przed sobą” i „lewej ręki, która nie wie, co czyni prawa” (6,2.3) podkreślają, że jałmużna powinna być czyniona w sposób dyskretny. Ostentacyjni dawcy już otrzymali swoją nagrodę i pozbawili się nagrody niebieskiej.

„Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać” (6,5). Jezus nie potępia modlitwy w postawie stojącej (właściwej zarówno dla judaizmu jak i dla wczesnego chrześcijaństwa) ani nie przedkłada modlitwy indywidualnej nad wspólnotową. Podobnie jak w przypadku jałmużny, problemem jest skupienie się na przyciągnięciu uwagi innych. Tego typu zachowanie czyni modlitwę niemożliwą. Jej celem jest przecież wejście w rozmowę z Bogiem, która wymaga oderwania się od zwykłych trosk („zamknięcia drzwi”) i wejścia w głębiny ducha („wejścia do swej izdebki”).

„Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą” (6,16). Podobnie jak w przypadku jałmużny czy modlitwy, uczniowie podejmujący post nie powinni dodatkowo nosić oznak go potwierdzających. Użyty tutaj czasownik afanidzo dosłownie oznacza „oszpecić, uczynić nierozpoznawalnym”. Jezus w ten sposób nawiązuje do zwyczaju zakrywania głowy (por. Jr 14,4) lub posypywania jej popiołem (por. 1 Mch 3,47). Tego rodzaju publiczne poszczenie mija się z celem, gdyż nie pozwala przyjąć postawy pokory, która powinna charakteryzować poszczącą osobę.

Co mnie motywuje do podejmowania pobożnych praktyk? Czy wystrzegam się religijności na pokaz? Czy mam świadomość, że największą nagrodą, jaka może mnie spotkać na drodze jałmużny, modlitwy i postu jest jeszcze większa komunia z Bogiem?

Nie stawiajcie oporu złemu

Uliczne zamieszki (fot. Randy Colas, unsplash.com)

Poniedziałek, 15 czerwca

Mt 5,38-42

38 Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! 39 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. 41 Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. 42 Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

W przedostatniej antytezie Jezus odnosi się do tzw. prawa odwetu (łac. lex talionis), które obowiązywało w prawodawstwie wielu starożytnych ludów. Wzmiankowane jest już w babilońskim kodeksie Hammurabiego z XVIII w. przed Chr. W tradycji biblijnej pojawia się w kilku miejscach (Wj 21,24; Kpł 24,20; Pwt 19,21). Podobnie jak w przypadku wcześniejszych antytez, Jezus najpierw przytacza starotestamentalny standard: „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb!” (5,38). Zadaniem prawa odwetu było postawienie tamy ludzkiej rządzy odwetu poprzez ustalenie kary proporcjonalnej do popełnionego przestępstwa. Według Prawa, każdy Żyd mógł żądać odpłaty równej poniesionym szkodom. Jednakże Jezus wzywa swoich uczniów, by w swoim postępowali wykraczali poza dotychczasowe normy: „A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu” (5,39). Daje przy tym kilka przykładów, które zachęcają do oparcia się pokusie odpłacania złem za zło.

W słowach „lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi” (5,39) Jezus odnosi się do sytuacji, w której praworęczna osoba uderza zewnętrzną strona dłoni w prawy policzek swojego przeciwnika. Jak zaświadcza Miszna (dzieło judaizmu rabinicznego, powstałe ok. 220 po Chr. i zbierające nauczanie najstarszych rabinów), ten rodzaj spoliczkowania uważany był za bardziej obraźliwy niż zwykłe uderzenie wnętrzem dłoni i w porównaniu z nim wymagało podwójnej odpłaty. Jezus jednak wzywa do tego, by zrezygnować ze zwyczajowej odpłaty, a nawet pójść dalej, nadstawić drugi policzek.

Drugi przykład przywołuje na pamięć spór sądowy: „Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz” (5,40). Na co dzień żydowscy mężczyźni nosili dwie szaty: tunikę, czyli rodzaj lnianej lub wełnianej koszuli nakładanej bezpośrednio na ciało oraz większy i cięższy płaszcz, który narzucano na tunikę. Pozwanemu nie wolno było zabierać płaszcza, jedynej osłony przed zimnem w nocy (por. Wj 22,25-27; Pwt 24,12-13). Zachęcając do oddania płaszcza, Jezus wzywa nie tylko do oddania rzeczy cenniejszej, ale w gruncie rzeczy do oddania wszystkiego.

Wielkoduszność i szlachetność są także tłem trzeciego przykładu: „Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące” (5,41). Odnosi się on do prawa rzymskich żołnierzy do zmuszania napotkanych przedstawicieli podbitych narodów do niesienia ekwipunku na odległość nie większą niż jedna mila (1478 m). Przykładem korzystania z tego prawa jest przymuszanie Szymona z Cyreny, by niósł krzyż Jezusa (por. 27,32). Pan wzywa uczniów, by byli gotowi iść nawet dwie mile.

Jezusowe wymagania wydają się sprzeciwiać zasadom tzw. zdrowego rozsądku. Radykalizm tej nauki wynika z bliskości królestwa niebieskiego, która burzy wszelkie dotychczasowe ludzkie zabezpieczenia, na nowo je definiując. Szokujące przykłady są ponadto protestem przeciwko istniejącym w świecie spiralom przemocy oraz wyrazem nadziei na inne zachowanie człowieka. Należy je postrzegać jako wezwanie, by w ciągle nowych sytuacjach urzeczywistniać radykalizm Jezusowego nauczania.

Ostatnie dwa przykłady nie dotyczą ściśle konfrontacji z przemocą: „Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie” (5,42). Podobne zachęty do użyczania i pomocy pojawiają się już w ST (np. Pwt 15,7-11). Jezusowa nowość tych wskazań staje się widoczna w kontekście Łk 6,34-35, gdzie mowa jest o pożyczaniu nawet, jeśli jest bardzo prawdopodobne, że zwrot nie nastąpi: „Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych” (6,35).

Jak reaguję na dotykającą mnie przemoc? Czy panuję nad pojawiającą się w takich sytuacjach chęcią odwetu? Czy naśladuję Boga w Jego dobroci wobec „niewdzięcznych i złych”?

Aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał

Czwartek, 28 maja

J 17,20-26

20 Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; 21 aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś. 22 I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. 23 Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś. 24 Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. 25 Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem, i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. 26 Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich».

Kończymy rozważanie Modlitwy Arcykapłańskiej wypowiedzianej przez Jezusa w Wieczerniku (J 17,1-26). Jezus prosi dzisiaj Ojca, by uczestnictwo w ich doskonałej, boskiej jedności nie ograniczało się tylko do pierwszej grupy uczniów, lecz by rozciągało się także na kolejne pokolenia wierzących: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie” (17,20). W zdaniu tym podkreślona zostaje niezwykła misja, jaką otrzymują apostołowie. Wiara przyszłych pokoleń zależeć będzie od słowa ich świadectwa o Jezusie. Dzięki temu słowu inni będą mogli poznać Ojca i Syna. Podobny przekaz usłyszeliśmy w ostatnią niedzielę, słuchając na Mszy Świętej końcowych wersetów Ewangelii Mateusza, gdzie wstępujący do Nieba zmartwychwstały Jezus poleca apostołom: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (por. Mt 28,19). Jezus przekazał uczniom słowo Ojca, czyli samego siebie. To samo Słowo, mieszkając w uczniach (por. 8,31; 15,7), nadal będzie wybrzmiewać w świecie dzięki ich świadectwu.

Prośba Jezusa, by jego uczniowie, zarówno obecni jak i przyszli, „stanowili jedno” (17,21), oznacza, że jedność, w której uczestniczą uczniowie, przekracza czas i miejsce. Dzieje się tak, ponieważ w pierwszym rzędzie jest to jedność Ojca i Syna („jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie”). Niewidzialny udział w jedności Osób Boskich przejawia się widzialnie w więzach wiary i miłości obecnych w historycznej wspólnocie uczniów – Kościele. Będąc zjednoczonym w wierze i miłości, Kościół staje się znakiem jedności między Ojcem i Synem. Jedność Kościoła jest zatem proroczym świadectwem wobec niewierzącego świata („by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś”).

Uczestnictwo w Boskiej komunii jest celem zbawczego planu Ojca i punktem docelowym dziejów całej ludzkości. Gładząc grzech świata (por. 1,29), Jezus sprawił, że ludzie mają przystęp do Jego jedności z Ojcem (por. 1,12). Komunia Ojca i Syna polega na wiecznej wymianie życia i miłości, zaś uczestnictwo uczniów w tej komunii wyraża się poprzez ich miłość: „Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała” (1 J 4,12). Widzialna jedność i miłość uczniów świadczą wobec świata, są oni kochani przez Ojca, w Jezusie, umiłowanym Synu, posłanym na świat, by go zbawić (por. 3,16–17).

Pragnieniem Jezusa jest także, by uczniowie przebywali razem z Nim w domu Ojca: „Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem” (17,24; por 14,2). W niebie wierzący ujrzą wieczną chwałę Syna, daną mu przez Ojca przed założeniem świata, która teraz widoczna jest również w Jego uwielbionym człowieczeństwie. Uczestnictwo uczniów w Boskiej komunii rozpoczyna się już teraz poprzez wiarę i chrzest, a jego kulminacją będzie życie wieczne. Jak czytamy w 1 Liście św. Jana: „Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest” (1 J 3,2).

Tylko odwieczny Syn, który przyjął ludzką naturę, zna Ojca i objawia Go uczniom (por. 1,18; 6,46). Świat nie poznał Ojca, ponieważ odrzucił Syna, uczniowie zaś wiedzą, że Ojciec posłał Jezusa, ponieważ poprzez wiarę otworzyli się na przyniesione przez Niego objawienie. Po powrocie do Ojca, Syn nadal będzie objawiał Jego imię poprzez zamieszkującego w uczniach Ducha Świętego: „Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich” (por. 16,13).

Czy jestem człowiekiem jedności, czy raczej podziału? Czy mam swoim sercu pragnienie ujrzenia chwały niebieskiej? Czy pozwalam, by Jezus we mnie i przeze mnie objawiał światu Ojca?

Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu

In Remembrance of Me (W. Rane)

Środa, 27 maja

J 17,11b-19

11 Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. 12 Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się wypełniło Pismo. 13 Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni. 14 Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. 15 Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. 16 Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. 17 Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. 18 Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. 19 A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie.

W kolejnych wersetach Modlitwy Arcykapłańskiej widać wyraźnie troskę Jezusa o uczniów. Ponieważ wraca do Ojca i w pewnym sensie już opuścił świat, Pan prosi o opiekę nad tymi, którzy będą teraz Jego żywą obecnością w świecie: „Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno” (17,11b). Słowa te stanowią pierwszą z czterech próśb Modlitwy Arcykapłańskiej, w których pojawia się temat jedności uczniów (por. 17,21.22.23). Warto w tym miejscu podkreślić dwie rzeczy.

Po pierwsze, fundamentem jedności uczniów jest jedność między Ojcem i Synem. Jak czytamy w Liście do Efezjan: „Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich” (Ef 4,4-6). Ojciec i Syn, mimo że są odrębnymi Osobami, dzielą to samo boskie życie (por. J 5,26), charakteryzujące się intymną i osobistą znajomością (por. 10,14-15) oraz ofiarną miłością (por. 15,9). Przez wiarę w „imię Ojca” objawione przez Jezusa (por. 17,6) uczniowie zostają wprowadzeni w komunię Osób Boskich.

Po drugie, umieszczenie prośby o zachowanie jedności uczniów, zaraz po wzmiance, że Jezus wraca do Ojca, a oni pozostają na świecie („Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie”, 17,11a), sugeruje, że owa jedność będzie zagrożona przez ataki ze strony świata. Jak pamiętamy, w Czwartej Ewangelii słowo „świat” oznacza przeciwników Boga. W rozmowie z Nikodemem Jezus bardzo mocno wyakcentował kontrast między tak pojmowanym światem a wierzącymi w Niego: „A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu” (3,19-21). Ponieważ świat nienawidzi Jezusa (por. 7,7), będzie także nienawidził wspólnoty Jego uczniów, uderzając przede wszystkim w jej jedność: „Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata” (17,14).

Czy w chwilach trudnych doświadczeń mam świadomość, że Jezus wstawia się za mną u Ojca? Czy moje poszukiwanie porozumienia z innymi opieram na jedności z Bogiem?