Ostateczny egzamin z miłości bliźniego

Sąd Ostateczny (Kiko Argüello)

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

Mt 25,31-46

31 Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. 32 I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. 33 Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. 34 Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata! 35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; 36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. 37 Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? 38 Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? 39 Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” 40 A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. 41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! 42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; 43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie”. 44 Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?” 45 Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”. 46 I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.

W dzisiejszą uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata Kościół zachęca nas, byśmy popatrzyli na nasze życie przez pryzmat końcowego fragmentu Jezusowej mowy eschatologicznej (Mt 24,1-25,46). W tej ostatniej z pięciu mów zachowanych w Ewangelii Mateusza Pan zapowiada losy Jerozolimy oraz mówi o swoim powrocie w chwale. Rozważana przez nas perykopa dotyczy bezpośrednio tego drugiego wydarzenia. Paruzja (gr. parusia – „obecność, przyjście, pojawienie się”), czyli powtórne przyjście Chrystusa na końcu czasów, będzie wiązać się z odnowieniem całej rzeczywistości, wcześniej odkupionej mocą krzyżowej ofiary.

Ważnym momentem tego ostatniego etapu historii będzie sąd ostateczny: „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów” (25,31-32). Obraz pasterza oddzielającego owce od kozłów symbolizuje bardzo ważną chwilę, jaką będzie zwarzenie przez powracającego Chrystusa myśli, słów i uczynków całej ludzkości. Kryterium oceny będzie praktyczna miłość bliźniego.

We wcześniejszym fragmencie, Jezus zapytany przez faryzeuszów o największe przykazanie, odpowiedział: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem (…) Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mt 22,34-39; por. Pwt 6,5; Kpł 19,18). W dzisiejszej Ewangelii Pan idzie jeszcze dalej, identyfikując się z człowiekiem marginesu, który ma być szczególnym obiektem miłości Jego uczniów: „byłem głodny…, byłem spragniony…, byłem przybyszem…, byłem nagi…, byłem chory…, byłem w więzieniu… (…) Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (por. Mt 25,35-36.40).

Zwróćmy uwagę, że Chrystus jako eschatologiczny sędzia nie będzie nas egzaminował z miłości do naszych bliskich – rodziców, męża, żony, dzieci… Ten rodzaj miłości jest niejako naturalny (chociaż też często niełatwy). Na końcu czasów zapyta nas o konkretną pomoc wobec „najmniejszych Jego braci”, czyli bezbronnych, najuboższych, odrzuconych, nie mogących się niczym odwdzięczyć, czasami nawet okazujących brak wdzięczności! Tego rodzaju miłość, nie tylko nakazana przez Jezusa, ale i ukazana całym Jego ziemskim życiem, będzie miarą naszej gotowości na wejście do życia wiecznego.

Czy mam świadomość, że mój los w wieczności zależy od mojego dzisiaj, od moich dzisiejszych postaw, wyborów, relacji? Jak reaguje na widok człowieka bezdomnego, pijanego, zagubionego w życiu? Czy walczę z pokusą osądu i proszę Ducha Świętego, by pomógł mi takiej osobie właściwie pomóc?

Które przykazanie w Prawie jest największe?

Fot. Emmanuel Pheaton (unsplash.com)

XXX Niedziela Zwykła

Mt 22,34-40

34 Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, 35 a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: 36 «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» 37 On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. 38 To jest największe i pierwsze przykazanie. 39 Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. 40 Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy».

Kwestia największego, a więc najważniejszego przykazania była żywo dyskutowana przez Żydów żyjących w czasach Jezusa. Na podstawie Prawa Mojżeszowego ustalono bowiem, że istnieje 613 micwot, czyli zasad, których przestrzeganie obowiązuje każdego dorosłego potomka Abrahama. Dzielono je na 365 zakazów (tyle, ile dni w roku) oraz 248 nakazów (tyle, ile kości w ludzkim ciele). Ta mnogość, co zupełnie zrozumiałe, wprowadzała w zakłopotanie. Szukano zatem pośród wszystkich micwot takiego przykazania, które byłoby zasadą łączącą różne przejawy Bożej woli i nadawałoby porządek oraz hierarchię pozostałym.

W dzisiejszej Ewangelii widzimy, jak jeden z uczonych w Prawie (gr. nomikos), należący do stronnictwa faryzeuszy, pyta Jezusa: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?” (Mt 22,36). Pytanie to, mimo że zachowuje pozory grzeczności – tytuł „nauczyciel” (gr. didaskalos) przysługiwał uznanym interpretatorom Prawa, miało być rodzajem próby. Perykopa bowiem rozpoczyna się słowami: „Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał” (22,34-35). Zatem dialog między Jezusem a uczonym w Prawie wpisuje się w serię sporów, które miały miejsce po przybyciu Pana do Jerozolimy (por. 21,23-27; 22,15-22; 22,23-33).

Podobnie jak w przypadku poprzednich dyskusji, Jezus wykorzystuje podstęp przeciwnika, by przekazać swoją naukę. Jako największe przykazanie wskazuje przykazanie miłości Boga: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie” (22,37-38; por. Pwt 6,5). Słowa te są częścią Szema, monoteistycznego wyznania wiary Izraela, które recytowano w trakcie codziennej modlitwy. Stanowią one największe przykazanie Tory, gdyż wyrażają najważniejsze zobowiązanie człowieka, by kochać Boga całym sobą. Miłość ta nie ogranicza się wyłącznie do sfery emocjonalnej, lecz przede wszystkim dotyczy świadomej decyzji, by w każdej chwili życia być wiernym przymierzu, jaki Najwyższy zawarł ze swoim ludem.

Ukazawszy największe przykazanie Jezus zaraz dodaje: „Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (22,39; por. Kpł 19,18). Z miłością do Boga nierozłącznie związana jest miłość do drugiego człowieka, realizowana z taką samą troską i zaangażowaniem, z jakim w naturalny sposób odnosimy się własnych potrzeb. Wcześniej Pan odniósł to przykazanie zarówno do przyjaciół, jak i wrogów (Mt 5,43-48; por. Łk 10,29-37), oraz określił jego wypełnianie jako jeden z głównych wymogów uzyskania życia wiecznego (por. Mt 19,19). Nie jest możliwe oddawanie Bogu należnego Mu kultu i posłuszeństwa, jeśli w naszym sercu nie ma miejsca także dla innych ludzi.

Obydwa przykazania miłość, Boga i bliźniego, streszczają Dziesięć Przykazań, spośród których trzy pierwsze dotyczą zobowiązań względem Najwyższego, zaś siedem kolejnych obowiązków względem innych ludzi (por. Wj 20,2-17). Dlatego Pan dodaje: „Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy” (Mt 22,40).

Czy mogę powiedzieć, że miłość do Boga jest pierwsza i najważniejsza w moim życiu? Czy pamiętam, że wszelkie moje zaangażowanie religijne ma iść w parze z miłością bliźniego?

Biada wam!

Fot. R.P.

Środa, 14 października

Łk 11,42-46

42 Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiej jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie pomijać. 43 Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. 44 Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą». 45 Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: «Nauczycielu, słowami tymi także nam ubliżasz». 46 On odparł: «I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo nakładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami nawet jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie.

W trakcie uczty w domu jednego z faryzeuszy Jezus wypowiada szereg „biada” pod adresem faryzeuszów i uczonych w Prawie (por. 11,42-52). Dzisiejsze czytanie ewangeliczne przytacza cztery pierwsze: trzy przeciwko faryzeuszom i jedno przeciwko uczonym w Piśmie. Sama formuła „biada” pojawia się już u starotestamentalnych proroków, którzy za jej pomocą ostrzegali niesprawiedliwych przed nadchodzącym Bożym sądem (por. Iz 5,8-24). U Łukasza Pan posłużył się tą formułą wcześniej, w Kazaniu na równinie, gdzie cztery „biada” kontrastowały z czterema „błogosławieństwami” (por. Łk 6,20-26). Tutaj natomiast „biada” kontrastują z błogosławieństwem wobec tych, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je: „Tak, błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i [go] przestrzegają” (11,28).

„Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiej jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie pomijać” (11,42). Wg Prawa Mojżeszowego dziesiątą część płodów należało postrzegać jako należącą do Pana. Miała ona służyć jako utrzymanie dla kapłanów i lewitów pełniących służbę w świątyni oraz jako wsparcie dla ubogich, sierot i wdów (por. Pwt 14,28-29; Tb 1,8). Obejmowała ona zborze, oliwę, wino, woły i owce (por. Lb 18,12; Pwt 14,22-27; Ne 10,36-40). Faryzeusze w swej pobożności poszli jeszcze dalej, uważając, że nie powinno się jeść niczego, z czego nie została oddana dziesięcina. Mówiąc o dziesięcinie z mięty, ruty i wszelkie jarzyny, Jezus ukazuje ich krańcową drobiazgowość w przestrzeganiu przepisów Prawa, której skutkiem było pomijanie tego, co w życiu religijnym najbardziej istotne: sprawiedliwości i miłości Bożej. Oddawanie dziesięciny, nawet z ziół i warzyw, ma sens, ale pod warunkiem, że człowiek pamięta o ubogich i nie zaniedbuje samego Boga.

„Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku” (Łk 11,43). W tekście greckim pojawia się tutaj czasownik agapao („miłować, kochać kogoś”), który w większości przypadków opisuje relację doskonałej miłości do innych osób, w tym do Boga. Tymczasem faryzeusze miłują pierwsze, a więc najbardziej zaszczytne miejsca w synagogach oraz bycie pozdrawianym na rynku. Ze względu na swoją drobiazgowość w wypełnianiu Prawa uważają, że są godni wszelkich zaszczytów. Zatem drugie biada uderza bezpośrednio w pychę faryzeuszów. Zamiast miłości do bliźniego i do Boga, pielęgnują oni miłość do siebie samych.

„Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą” (11,44). Za grób często służył prosty dół, który po zakończeniu obrzędów pogrzebowych zasypywano, a potem wykładano matami, drewnem lub płytkami kamiennymi. Bogaci budowali w miejscu pochówku budowle mające przypominać o zmarłej osobie. Za grobowiec mogła też służyć naturalna lub wykuta przez człowieka grota, której wejście zamykano prostokątnymi płytami lub zataczanymi kamieniami. Ciało zmarłego, a zatem także grób, uważano za nieczyste. Kto się go dotknął, nawet nieumyślnie, przez siedem dni pozostawał nieczysty (por. Lb 19,16). Aby do tego nie dochodziło, malowano grób wapnem lub oznaczano bielonym kamieniem. Według Jezusa, faryzeusze są jak groby ukryte i nieoznaczone. Sami są nieczyści, gdyż pomijają najważniejsze przykazania, a w konsekwencji czynią nieczystymi wszystkich, którzy naśladują ich sposób życia.

„I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo nakładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami nawet jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie” (Łk 11,46). Jako że jeden z uczonych w Prawie Jezusową krytykę faryzeuszy odnosi także do własnej grupy (por. 11,45), Pan w ostatnim dzisiejszym „biada” zwraca się do niego i jemu podobnych. Uczeni w Prawie zajmowali się studiowaniem Prawa oraz wyjaśniali, jak w konkretnej sytuacji powinien zachować się człowiek, by być z zgodzie z jego nakazami. W ten sposób powstała rozbudowana tradycja ustna, która swoimi wskazaniami obejmowała niemalże każdy aspekt codziennego życia. Jezus zarzuca uczonym w Prawie, że ustanawiane przez nich przepisy i zwyczaje są ciężarami nie do uniesienia dla zwykłych Izraelitów. Mało tego, sami uczeni nie chcą dźwigać owych ciężarów, co zazwyczaj odbywało się przez sprytne żonglowanie interpretacjami.

Czy który z dzisiejszych „biada” budzi niepokój w moim sercu? Co jako uczeń Jezusa uważam za moją pierwszą powinność? Jak przeżywam sytuacje, w których jestem przez innych pomijany lub niezauważany? Jaką słabością najbardziej dotykam bliskie mi osoby? Czy mówiąc o chrześcijańskich powinnościach, w pierwszym rzędzie zwracam się do siebie samego?

W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą

Fot. Marc-Olivier Jodoin (unsplash.com)

Sobota, 18 lipca

Mt 12,14-21

14 Faryzeusze zaś wyszli i odbyli naradę przeciw Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. 15 Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. 16 Lecz zabronił im surowo, żeby Go nie ujawniali. 17 Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: 18 Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie Prawo narodom. 19 Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. 20 Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. 21 W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą.

Zarysowany w Ewangelii Mateusza konflikt między Jezusem i faryzeuszami (por. Mt 9,3.11.34; 12,2.) osiąga swój moment krytyczny. Po uzdrowieniu w szabat człowieka z uschłą ręką (12,9-13) faryzeusze odbywają naradę, w czasie której podejmują decyzję o konieczności doprowadzenia do śmierci Rabbiego z Nazaretu (por. 12,14). Z perspektywy przeciwników Jezusowe działania uderzają w religijną tożsamość narodu żydowskiego. Wyrażenie „odbyli naradę przeciw Niemu” powróci w opisie Wielkiego Tygodnia, kiedy to nie tylko faryzeusze, ale także arcykapłani i starsi ludu będą knuć spisek przeciwko Jezusowi, który zakończy się Jego śmiercią na krzyżu (por. 22,15; 26,4; 27,1; 28,12).

Póki co, Pan wie, że jeszcze nie nadszedł moment Jego śmierci krzyżowej i że ma jeszcze wiele do przekazania swoim uczniom. Dlatego dowiedziawszy się o decyzji faryzeuszy, oddalił się (por. 4,12), kontynuując swoją misję Uzdrowiciela: „Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich” (12,15). Tym, którzy szli za Nim zabronił surowo, by Go nie ujawniali (por. 12,16). Temat tzw. sekretu mesjańskiego pojawił się już wcześniej (por. 8,4; 9,30). Teraz jednak, gdy Jezus jest coraz bardziej w centrum uwagi Żydów oraz spotyka się z jawną wrogością faryzeuszy, nabiera większego znaczenia. Chcąc do końca doprowadzić swoją publiczną działalność, Pan stara się unikać niepotrzebnych konfliktów, by nie zostać przedwcześnie aresztowanym i straconym.

Ewangelista, powołując się na Izajasza, ukazuje, że wycofanie się Jezusa absolutnie nie jest oznaką Jego słabości, czy rodzajem klęski, lecz wypełnieniem Bożej ekonomii zbawienia: „Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza” (12,17). Mateusz także w innych fragmentach swojej Ewangelii powołuje się na starotestamentalne teksty, zwłaszcza prorockie, by podkreślić, że Jezusowe czyny i słowa w całości wpisują się w zamiary Ojca. Tym razem przytacza fragment tzw. pierwszej pieśni Sługi Pańskiego (por. Iz 42,1-9). W księdze Izajasza znajdują się cztery tego typu fragmenty opisujące postać tajemniczego „Sługi Bożego” (por. 49,1-7; 50,4-11; 52,13-53,12), który pod pewnymi względami jest personifikacją Izraela, lecz ma także wiele rysów wskazujących, że chodzi o konkretną, wybitną postać posłaną przez Boga. Czwarta pieśń (52,13-53,1-12) do tego stopnia obrazuje śmierć Jezusa, że w niektórych współczesnych kręgach żydowskich jest „tekstem zakazanym”.

Przytoczony w tym miejscu przez Mateusza fragment pierwszej pieśni Sługi Pańskiego uwypukla mesjańską tożsamość Jezusa: „Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie Prawo narodom” (Mt 12,18; Iz 42,1). Słowa te zostały już zacytowane wcześniej w opisie chrztu w Jordanie (por. Mt 3,17) oraz w scenie Przemienia (por. 17,5). Jezus Sługa w mocy Ducha Świętego wypełnia wolę Ojca, który otacza Go miłością i raduje się patrząc na Jego działanie, które w swej istocie jest objawieniem tajemnicy Bożego serca wszystkim narodom. W osobie Pana nie ma ani krzty gwałtowności czy przemocy: „Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi” (12,19-20). Słowa te szczególnie pasują do obecnego momentu misji Jezusa, który odrzuca konfrontację ze swoimi przeciwnikami i koncentruje się na tych, którzy potrzebują łaski uzdrowienia i mocy słowa. Prawda o Mesjaszu, pochylającym się nad cierpiącymi i obwieszczającym czas królestwa niebieskiego, będzie głoszona całemu światu przez Jego uczniów: „W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą” (12,21).

Czy pozwalam, by Jezusowe słowa zmieniały mój sposób myślenia i postepowania, nawet jeśli wiąże się to z odrzuceniem moich dotychczasowych pewników? Czy rozważając tajemnice Jego Osoby otwieram się na plan Ojca? Czy szukam nadziei i pocieszenia w łagodnej miłości Pana?

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Rozważanie słowa Bożego (fot. Rod Long, unsplash.com)

Wtorek, 16 czerwca

Mt 5,43-48

43 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, 45 abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Ostatnia antyteza Kazania na Górze rozpoczyna się słowami: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził” (Mt 5,43). Tym razem Pan odnosi się do dwóch reguł codziennego życia społeczności żydowskiej tamtego czasu. Pierwsza zaczerpnięta jest z Księgi Kapłańskiej: „Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego” (Kpł 19,18). Do tego samego fragmentu Jezus nawiąże w dalszej części Mateuszowej Ewangelii, gdy zostanie zapytany przez faryzeuszy, które z przykazań Prawa jest największe (por. 22,34-40). Miłość bliźniego ma zatem mocne umocowanie w Starym Testamencie. Inaczej jest z drugą regułą – w żadnym starotestamentalnym tekście nie znajdziemy nakazu nienawiści nieprzyjaciół. Możliwe jest zatem, że Jezus nawiązuje tutaj do nauczania któregoś z wielu ówczesnych żydowskich ugrupowań religijnych. Na przykład w jednym z pism wspólnoty w Qumran, Regule Zrzeszenia, znajduje się nakaz nienawiści „synów ciemności” (por. 1 QS 1,10).

Jezusowy komentarz do obydwu powyższych reguł brzmi: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,44). Za pomocą tych słów Pan rozciąga przykazanie miłości bliźniego na wszystkich ludzi, także nieprzyjaciół. Żyd żyjący na terenach Palestyny w I w. po Chr., słysząc słowa „waszych nieprzyjaciół” i „tych, którzy was prześladują”, w pierwszym rzędzie myślał o rzymskich okupantach. Jezus zatem wzywa swoich uczniów do modlitwy za tych, którzy zajmują ich ziemię, obciążają ciężkimi podatkami oraz traktują niesprawiedliwie, nierzadko sięgając po przemoc. Tak radykalna miłość ma swoje uzasadnienie: „abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (5,45). Uczniowie Jezusa dzięki swej wierze stają się dziećmi Ojca niebieskiego. Nie mogą zatem w swoim postępowaniu posługiwać się ziemską logiką sprawiedliwości (patrz „oko za oko, ząb za ząb”, 5,38-42), lecz niebieską zasadą miłości, która jest bezwarunkowa: „Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?” (5,46-47). W ten sposób w ich życiu urzeczywistnia się doskonałość samego Ojca niebieskiego: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (5,48). To ostatnie zdanie można potraktować jako podsumowanie całej sekcji antytez (5,21-48).

Kogo uważam za mojego nieprzyjaciela? Czy modlę się za niego? Czy mam świadomość, że jako uczeń Jezusa jestem wezwany do życia według logiki bezwarunkowej miłości?