W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą

Fot. Marc-Olivier Jodoin (unsplash.com)

Sobota, 18 lipca

Mt 12,14-21

14 Faryzeusze zaś wyszli i odbyli naradę przeciw Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. 15 Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. 16 Lecz zabronił im surowo, żeby Go nie ujawniali. 17 Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: 18 Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie Prawo narodom. 19 Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. 20 Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. 21 W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą.

Zarysowany w Ewangelii Mateusza konflikt między Jezusem i faryzeuszami (por. Mt 9,3.11.34; 12,2.) osiąga swój moment krytyczny. Po uzdrowieniu w szabat człowieka z uschłą ręką (12,9-13) faryzeusze odbywają naradę, w czasie której podejmują decyzję o konieczności doprowadzenia do śmierci Rabbiego z Nazaretu (por. 12,14). Z perspektywy przeciwników Jezusowe działania uderzają w religijną tożsamość narodu żydowskiego. Wyrażenie „odbyli naradę przeciw Niemu” powróci w opisie Wielkiego Tygodnia, kiedy to nie tylko faryzeusze, ale także arcykapłani i starsi ludu będą knuć spisek przeciwko Jezusowi, który zakończy się Jego śmiercią na krzyżu (por. 22,15; 26,4; 27,1; 28,12).

Póki co, Pan wie, że jeszcze nie nadszedł moment Jego śmierci krzyżowej i że ma jeszcze wiele do przekazania swoim uczniom. Dlatego dowiedziawszy się o decyzji faryzeuszy, oddalił się (por. 4,12), kontynuując swoją misję Uzdrowiciela: „Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich” (12,15). Tym, którzy szli za Nim zabronił surowo, by Go nie ujawniali (por. 12,16). Temat tzw. sekretu mesjańskiego pojawił się już wcześniej (por. 8,4; 9,30). Teraz jednak, gdy Jezus jest coraz bardziej w centrum uwagi Żydów oraz spotyka się z jawną wrogością faryzeuszy, nabiera większego znaczenia. Chcąc do końca doprowadzić swoją publiczną działalność, Pan stara się unikać niepotrzebnych konfliktów, by nie zostać przedwcześnie aresztowanym i straconym.

Ewangelista, powołując się na Izajasza, ukazuje, że wycofanie się Jezusa absolutnie nie jest oznaką Jego słabości, czy rodzajem klęski, lecz wypełnieniem Bożej ekonomii zbawienia: „Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza” (12,17). Mateusz także w innych fragmentach swojej Ewangelii powołuje się na starotestamentalne teksty, zwłaszcza prorockie, by podkreślić, że Jezusowe czyny i słowa w całości wpisują się w zamiary Ojca. Tym razem przytacza fragment tzw. pierwszej pieśni Sługi Pańskiego (por. Iz 42,1-9). W księdze Izajasza znajdują się cztery tego typu fragmenty opisujące postać tajemniczego „Sługi Bożego” (por. 49,1-7; 50,4-11; 52,13-53,12), który pod pewnymi względami jest personifikacją Izraela, lecz ma także wiele rysów wskazujących, że chodzi o konkretną, wybitną postać posłaną przez Boga. Czwarta pieśń (52,13-53,1-12) do tego stopnia obrazuje śmierć Jezusa, że w niektórych współczesnych kręgach żydowskich jest „tekstem zakazanym”.

Przytoczony w tym miejscu przez Mateusza fragment pierwszej pieśni Sługi Pańskiego uwypukla mesjańską tożsamość Jezusa: „Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie Prawo narodom” (Mt 12,18; Iz 42,1). Słowa te zostały już zacytowane wcześniej w opisie chrztu w Jordanie (por. Mt 3,17) oraz w scenie Przemienia (por. 17,5). Jezus Sługa w mocy Ducha Świętego wypełnia wolę Ojca, który otacza Go miłością i raduje się patrząc na Jego działanie, które w swej istocie jest objawieniem tajemnicy Bożego serca wszystkim narodom. W osobie Pana nie ma ani krzty gwałtowności czy przemocy: „Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi” (12,19-20). Słowa te szczególnie pasują do obecnego momentu misji Jezusa, który odrzuca konfrontację ze swoimi przeciwnikami i koncentruje się na tych, którzy potrzebują łaski uzdrowienia i mocy słowa. Prawda o Mesjaszu, pochylającym się nad cierpiącymi i obwieszczającym czas królestwa niebieskiego, będzie głoszona całemu światu przez Jego uczniów: „W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą” (12,21).

Czy pozwalam, by Jezusowe słowa zmieniały mój sposób myślenia i postepowania, nawet jeśli wiąże się to z odrzuceniem moich dotychczasowych pewników? Czy rozważając tajemnice Jego Osoby otwieram się na plan Ojca? Czy szukam nadziei i pocieszenia w łagodnej miłości Pana?

Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić

Statua Chrystusa Zbawiciela, Rio de Janeiro (fot. João Mansano, unsplash.com)

XIV Niedziela Zwykła A

Mt 11,25-30

25 W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. 26 Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. 27 Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. 28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. 29 Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. 30 Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

Dzisiejsze czytanie ewangeliczne rozpoczyna się od słów: „W owym czasie” (Mt 11,25). W ten sposób ewangelista sygnalizuje, że to co dalej nastąpi ściśle wpisuje się w kontekst poprzedzający. Na początku jedenastego rozdziału Mateusz opowiada o poselstwie, jakie do Jezusa wysłał uwięziony Jan Chrzciciel (por. 11,2-6). Wysłannicy zadali Panu pytanie dotyczące Jego tożsamości: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” (11,3). Odpowiadając, Jezus wskazuje, iż w Jego działalności widoczne są znaki czasów mesjańskich, o których wspominali prorocy: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (11,4-5; por. Iz 35,5n; 61,1). Następnie, wykorzystując sytuację, Jezus wygłosił świadectwo o Janie Chrzcicielu, podkreślając, że jego misją, jako ostatniego proroka Starego Testamentu, było przygotowanie Izraelitów na bezpośrednie przyjście Mesjasza. Czas przygotowania już się jednak zakończył, dlatego Żydzi teraz powinni otworzyć się na głoszoną im przez Jezusa Dobrą Nowinę: „Kto ma uszy, niechaj słucha!” (11,15). Owa otwartość jest także tematem kolejnej perykopy, w której Pan dokonuje krytyki tych Żydów, którzy będąc naocznymi świadkami dokonywanych przez Niego znaków, odrzucali Go, ciągle wynajdując nowe usprawiedliwienia (11,16-24).

Proklamowany w dzisiejszej liturgii słowa fragment jest podsumowaniem powyższego ciągu wydarzeń. Rozwijając temat reakcji Żydów na Jego działalność, Jezus w pierwszym rzędzie uwielbia Ojca za tych, którzy w prostocie i pokorze serca przyjęli Jego posłannictwo: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (11,25). W tej typowej dla czasów Jezusa modlitwie dziękczynnej uwypuklony zostaje podstawowy warunek, który należy spełnić, by rozpoznać i przyjąć Mesjasza. Pan zestawia ze sobą dwie grupy: mądrych i roztropnych oraz prostaczków. Nie przekreśla bynajmniej mądrości i roztropności, do której osiągnięcia każdy człowiek powinien dążyć, lecz mówi o niebezpieczeństwie, jakie czyha na tych, którzy poszukują mądrości. Kto już „coś wie”, wcześniej czy później napotyka na swej drodze pokusę przyjęcia postawy „wiedzącego wszystko”. Taką błędną postawę prezentują w Ewangelii Mateusza ci wszyscy, którzy sprzeciwiają się Jezusowi, przede wszystkim faryzeusze (por. 9,34) i uczeni w Piśmie (por. 9,3), którzy wprost odrzucają głoszone przez Niego królestwo. Pokładając ufność w swojej wiedzy i rozumieniu spraw Bożych, atakują Go, ponieważ nie pasuje do ich wyobrażeń. Tymczasem poszukiwaniu mądrości, włącznie z prawdą objawianą przez Boga, powinna towarzyszyć pokora, wobec tego, co człowiek wie, a także wobec tego, co jeszcze jest dla niego tajemnicą. Na biegunie przeciwnym do ówczesnych elit żydowskich znajdowali się „prostaczkowie”, czyli ci, którzy nie mieli czym się poszczycić, nie potrafili z wielką erudycją interpretować prawa mojżeszowego czy proroków. To co jednak mieli, to pokora wobec Boga i Jego działania w ich życiu. Nie uznawali siebie za właścicieli prawdy, lecz przeciwnie, chcieli jej służyć. Ci właśnie, a nie zadufani faryzeusze, dzięki łasce Ojca poznali prawdę o Jezusie Mesjaszu i stali się Jego uczniami.

Mądrość objawiona przez Jezusa dotyczy tajemnicy samego Ojca: „Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić” (11,27). Zdanie to, jest wyjątkowo zbliżone do języka i teologii Ewangelii Jana, np.: „Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14,9), „Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła!” (J 14,10-11). Prawo i prorocy tylko do pewnego stopnia objawiają prawdę o Bogu. Najpełniej zostaje ona wyrażona w osobie Syna Bożego, w Jego słowach i czynach. Więcej, On sam jest prawdą o Ojcu.

Kto w prostocie i pokorze przyjmuje Jezusowe objawienie, może znaleźć w Nim pokrzepienie dla swojego serca: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,28-29). Skutkiem kroczenia za Jezusem, życia według Jego nauki i naśladowania Go, jest wewnętrzny pokój, którego nie jest w stanie zmącić nawet najcięższe życiowe doświadczenie.

Jak rozumiem prawdę o tym, że Jezus jest Mesjaszem? Czy to rozumienie w jakiś sposób przekłada się na moje życie? Czy pozwalam, by Pan oczyszczał moje wyobrażenia o Nim? Czy jestem otwarty na nowość Bożego mówienia w mojej codzienności?