Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła (J 3,16-21)

Środa II Tygodnia Wielkanocy

J 3,16-21

16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. 17 Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. 18 Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. 19 A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. 20 Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. 21 Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu».

Przygotowanie

  • W trakcie nocnej rozmowy z Nikodemem Jezus ukazuje istotę swojej ziemskiej misji, podkreśla ogrom miłości, która kryje się za decyzją Ojca, by posłać Go na świat. Pan przekazuje także faryzeuszowi ważną naukę o tym, jak bardzo od postawy zajętej wobec Niego zależy zbawienie lub potępienie człowieka. W chwili ciszy przygotuję moje serce na dzisiejsze spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (w. 16) Chwilę wcześniej, odwołując się do starotestamentalnej sceny, w której Mojżesz sporządził miedzianego węża i umieścił go na wysokim palu w celu ocalenia Izraelitów pokąsanych przez jadowite węże (por. Lb 21,5-9), Jezus zapowiedział swoje wywyższenie na krzyżu, które stanie się źródłem życia wiecznego dla wszystkich wierzących (ww. 14-15). Teraz ukazuje swoją śmierć w perspektywie Bożej miłości. Ojcu tak bardzo zależy na tym, by uratować świat od wiecznej zagłady, że gotów jest poświęcić swojego jedynego Syna, czyli tak naprawdę swoje „wszystko”. Miłość Boga jest nieodwołalna. Nawet jeśli przez moje grzeszne wybory odwracam się od Niego i zaczynam podążać w kierunku ciemności i śmierci, On nadal mnie kocha i robi wszystko, by mnie zbawić. Jakie uczucia i pragnienia rodzą się we mnie, gdy rozważam tajemnicę Bożej miłości?
  • Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony (w. 17) Obecność Jezusa w świecie nie ma w sobie nic z sądów sprawowanych przez ludzkie trybunały, które w obliczu bezradności wobec zła czynionego przez człowieka posługują się systemem kar, z karą śmierci włącznie. Bóg wie dobrze, że źródło wszelkiej nieprawości tkwi w ludzkim sercu, które po grzechu pierworodnym nie potrafi oprzeć się pokusie decydowania o tym, co jest dobre i złe (por. Rdz 3,4-5). Dlatego celem Syna jest zbawienie człowieka, czyli niejako stworzenie go na nowo: „I dam wam serca nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, zabiorę wam serca kamienne, a dam wam serca z ciała” (Ez 36,27). Co mną kieruje w relacji do Boga, strach przed wiecznym potępieniem czy obietnica nowego życia w Chrystusie?
  • Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego (w. 18) Zbawienie przyniesione przez Jezusa wymaga odpowiedzi ze strony człowieka. Tą odpowiedzią jest wiara „w imię Jednorodzonego Syna Bożego”. W starożytności imię określało daną osobę oraz wyrażało jej miejsce pośród innych osób. Uwierzyć „w imię Jednorodzonego Syna Bożego” oznacza uznać, że w osobie Jezusa sam Bóg przyszedł do swojego ludu. Jako Syn równy w bóstwie Ojcu, Jezus przekazuje światu naukę, która rozświetla mroki iluzji i kłamstwa, oraz sam będąc Słowem, najpełniej wyraża miłość Ojca, zwłaszcza w misterium swojej Paschy. Potępienie jest konsekwencją odrzucenia tej prawdy. W czym konkretnie wyraża się moja wiara w bóstwo Jezusa? Czy potwierdzają ją moje codzienne wybory?
  • A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki (w. 19) Ciemność w Czwartej Ewangelii jest synonimem duchowej śmierci, której doświadcza każdy człowiek nieuznający prymatu Boga. Dlatego Jezus później powie o sobie: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8,12; por. 1,15; 9,5). W greckim tekście w. 19 słowo „sąd” zostało wyrażone za pomocą rzeczownika krisis. Obecność Syna Bożego w świecie jest rzeczywiście kryzysem w najgłębszym tego słowa znaczeniu. Wymaga reakcji ze strony człowieka. Jeśli jest nią odrzucenie Jezusa, człowiek sam wydaje na siebie wyrok, pozwalając, by ciemność jego grzechów całkowicie go pochłonęła. Życie duchowe nie jest jedynie dodatkiem do naszej codzienności. Od niego bowiem zależy, w jaki sposób przeżywamy teraźniejszość, jaki mamy stosunek do naszej przeszłości i czego spodziewamy się od przyszłości. Co robię, by moje życie duchowe stale się pogłębiało? Czy odrzucam pokusę beztroskiego podejścia do spraw wiary? Wybór lub odrzucenie Jezusa nie jest przecież kwestią przyszłości, lecz dokonuje się tu i teraz.
  • Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu (ww. 20-21) Obecność Jezusa w świecie, Jego nauka i czyny, zwłaszcza misterium Paschalne, są niczym światło rozświetlające najgłębsze ciemności ludzkiej egzystencji. Dlatego dla tych, którzy upodobali sobie nieuporządkowane życie, Syn Boży może stać się wręcz obiektem nienawiści. Pokusa, by nie zbliżać się zbytnio do Niego i nie traktować serio Jego nauki staje się tym silniejsza, im bardziej kolejne upadki wciągają człowieka w duchowy mrok. Istnieje także mechanizm odwrotny. Kto w swoim krisis zdecyduje się przyjąć Jezusa, stopniowo odkrywa w sobie coraz większe pragnienie, by dać Mu się prześwietlić i zdefiniować. Co dzisiaj we mnie bardziej przeważa – chęć zbliżenia się do Jezusa czy wręcz przeciwnie, upodobanie grzesznych przywiązań?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał słowa modlitwy: „Panie Jezu, pociągaj mnie ku sobie, nie pozwalaj, bym poddawał się rzeczywistości grzechu”.

Weekend ze Słowem Bożym – Kościół

Temat Kościoła dosyć często pojawia się w trakcie naszych codziennych dyskusji. Nie zawsze są to dyskusje łatwe. Czasami w ich trakcie na wierzch wychodzi zredukowane wyobrażenie Kościoła, identyfikujące go wyłącznie z hierarchią, księżmi czy osobami zakonnymi. Tymczasem Kościół to rzeczywistość o wiele bardziej bogata. Będąc wspólnotą ludzi wierzących w Jezusa Chrystusa, jest on dziełem Boga, który od samego początku tak prowadził historię zbawienia, by w odpowiednim momencie zgromadzić ludzkość, pogubioną i rozproszoną wskutek grzechu, wokół swojego Syna. Kościół jest przestrzenią, w której i za pomocą której, Bóg daje każdemu człowiekowi szansę zbawienia. Doświadczamy tego szczególnie w okresie wielkanocnym, gdy jako grzesznicy otwieramy się na nowe życie, które objawia Chrystus – „Zwycięzca śmierci, piekła i szatana”.

Tak pogłębiona i biblijnie ujęta prawda o Kościele będzie motywem przewodnim kolejnych rekolekcji z cyklu „Weekend ze Słowem Bożym”, które odbędą się w dniach 1-3 maja 2022 r. w domu rekolekcyjnym w Nowym Opolu pod Siedlcami. W programie rekolekcji przewidziano konferencje biblijne, wprowadzenie w modlitwę słowem Bożym, Eucharystię, możliwość spowiedzi oraz adorację Najświętszego Sakramentu. Ćwiczeniom będzie przewodniczył ks. Rafał Pietruczuk, wykładowca Pisma Świętego w siedleckim seminarium oraz moderator Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II Diecezji Siedleckiej.

Koszt uczestnictwa wynosi 200 zł. Prosimy o zabranie ze sobą Biblii, różańca i przyborów do pisania. Chęć udziału w Weekendzie można zgłosić:

SERDECZNIE ZAPRASZAMY!

PLAN REKOLEKCJI

Niedziela, 1 maja

17:30   – Zjazd, przydzielenie pokoi

18:00   – Kolacja, kawa lub herbata

19:00   – Konferencja I

19:45   – Indywidualne spotkanie ze słowem Bożym

20:20   – Adoracja, Nabożeństwo Majowe, Apel Jasnogórski

Poniedziałek, 2 maja

8:00     – Jutrznia

8:30     – Śniadanie, kawa lub herbata

9:30     – Konferencja II

10:15   – Indywidualne spotkanie ze słowem Bożym

11:30   – Konferencja III

12:15   – Indywidualne spotkanie ze słowem Bożym

13:00   – Obiad, kawa lub herbata

15:00   – Liturgia pokutna ze spowiedzią indywidualną

17:00   – Eucharystia

18:00   – Kolacja

19:00   – Konferencja IV

19:45   – Indywidualne spotkanie ze słowem Bożym

20:20   – Adoracja, Nabożeństwo Majowe, Apel Jasnogórski

Wtorek, 3 maja

8:00     – Jutrznia

8:30     – Śniadanie, kawa lub herbata

9:30     – Konferencja V

10:15   – Indywidualne spotkanie ze słowem Bożym

11:15   – Eucharystia

12:15   – Dzielenie się rekolekcyjnym doświadczeniem słowa Bożego

13:15   – Obiad

Widzieliśmy Pana! (J 20,19-31)

II Niedziela Wielkanocy

J 20,19-31

19 Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» 20 A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. 21 A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». 22 Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! 23 Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». 24 Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. 25 Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę». 26 A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» 27 Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». 28 Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!» 29 Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». 30 I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. 31 Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

Przygotowanie

  • W dzisiejszym fragmencie ewangelicznym dzieje się naprawdę dużo. Zmartwychwstały Jezus dwukrotnie objawia się swoim uczniom. Przekazuje im Ducha Świętego, w którego mocy będą mogli głosić Ewangelię i jednać świat z Bogiem. Natomiast Tomasz, mimo że początkowo nie przyjmuje świadectwa braci, gdy ostatecznie staje naprzeciwko żywego Jezusa, wprost wyznaje wiarę w Jego bóstwo. Wzbudzę w sobie pragnienie słuchania Słowa, poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi otworzyć się na zawarte w nim bogactwo.

Punkty do medytacji

  • Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami (w. 19a) Opowiadając o przybyciu Marii Magdaleny do grobu Jezusa po zakończonym szabacie, ewangelista podkreśla, że miało to miejsce wczesnym rankiem, „gdy jeszcze było ciemno” (J 20,1). Informacja ta symbolicznie obrazuje stan duszy uczennicy, która była zdruzgotana wydarzeniami ostatnich dni. Także dzisiejsza perykopa rozpoczyna się od stwierdzenia, że Jezus przychodzi do uczniów wieczorem, czyli po zmroku. Dodatkowo dowiadujemy się, że uczniowie w strachu przed Żydami zamknęli drzwi. Wejrzę na chwilę w moje wnętrze. Czy po upływie ośmiu dni od Niedzieli Zmartwychwstania, nadal nosze w sobie paschalną radość?
  • przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» (w. 19b) Zamknięta drzwi nie stanowią żadnej przeszkody dla Jezusa, którego ciało po zmartwychwstaniu nie jest już więcej poddane ograniczeniom przestrzeni czy czasu. Pierwsze słowa, jakie Zmartwychwstały wypowiada do uczniów – „Pokój wam!” (gr. eirene hymin, hebr. szalom), w rzeczywistości są przekazaniem eschatologicznego daru pokoju, który wcześniej zapowiadali starotestamentalni prorocy (por. Iz 52,7; por. 57,19). Umierając na krzyżu i powstając z martwych, Chrystus „zwyciężył świat” (16,33) i jego władcę (por. 12,31), a swoich uczniów uczynił „dziećmi Boga” (1,12). Dlatego wszelkie powody do strachu straciły swoją aktualność. Poprzez chrzest, który wszczepił mnie w Chrystusa, stałem się dzieckiem Boga. Moja wiara nie musi się opierać na lęku przed wiecznym potępieniem, lecz może wychodzić z obdarowania miłością Ojca. Czy jestem w stanie wskazać konkretne wydarzenia z ostatniego okresu mojego życia, w których szczególnie doświadczyłem Bożej miłości?
  • A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana (w. 20) Ciało Chrystusa nosi znaki odbytej męki, co oznacza, że jest tym samym ciałem, które umarło na krzyżu. Cierpienie i śmierć Syna Bożego nie były zatem czymś pozornym, co tylko podkreśla wielkość cudu, jakim jest Jego powstanie z martwych oraz rozmiar miłości do Ojca i każdego człowieka, która Nim kierowała. Przebite ręce i bok objawiają, że skutki ofiary krzyżowej są trwałe i nieodwołalne. Jak czytamy w 1 Liście św. Jana, Chrystus „jest ofiarą przebłagalnąza nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata” (1 J 2,2). Widząc Jezusa w Jego uwielbionym, ale i naznaczonym męką ciele, uczniowie wychodzą z toczącej ich beznadziei i odzyskują radość. Tym razem jest to radość, której nic nie będzie w stanie zniszczyć, jak sam Pan wcześniej zapowiedział: „Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać” (J 16,22). Czy widzę różnicę między radością a wesołkowatością? Czy potrafię nieść Chrystusową radość innym, zwłaszcza osobom cierpiącym fizycznie lub duchowo?
  • A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam (w. 21) Czwarta Ewangelia często ukazuje Jezusa jako posłanego przez Ojca. Celem owego posłania jest objawienie światu całej prawdy o Ojcu oraz dopełnienie planu zbawienia: „A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności” (12,45-46). Teraz, gdy wszystko się dokonało, Chrystus włącza uczniów w swoją misję. Od tego momentu będą oni przedłużeniem dzieła Ojca i Syna w świecie. Czy odkryłem już moje życiowe powołanie? W jaki sposób wpisuje się ono w powszechne powołanie chrześcijan do bycia świadkami Chrystusa w świecie?
  • Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane» (ww. 22-23) By uczniowie byli w stanie przyjąć i zrealizować powierzoną im misję, konieczne jest, by trwali w Chrystusie: „Trwajcie we Mnie, a Ja w was [będę trwać]. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie — jeśli nie trwa w winnym krzewie — tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie” (por. 15,4-5). Gwarantem trwania w Panu będzie Duch Święty, którego teraz otrzymują (por. Dz 2,1-4.33). To właśnie trzecia Osoba Trójcy Świętej sprawi, że uczniowie w pełni pojmą naukę Jezusa oraz będą według niej żyć. On także sprawi, że dar miłosierdzia w postaci dopuszczenia grzechów za pośrednictwem uczniów będzie skutecznie przekazywany światu. Czy żyję w otwartości na Ducha Świętego? Czy uczę się rozpoznać pochodzące od Niego natchnienia?
  • A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» (w. 26) Po upływie ośmiu dni scena się powtarza. Jezus ponownie staje pośrodku zgromadzonych uczniów. Tym razem jednak ewangelista nie wspominana ani o panującym na zewnątrz mroku, ani o drzwiach zamkniętych w obawie przed Żydami. Wylanie Ducha Świętego, które miało miejsce podczas pierwszego spotkania zaczyna przynosić pierwsze owoce. W sercach uczniów nie ma już strachu. Pan po raz trzeci przekazuje im dar pokoju. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że jako posłany przez Jezusa, ja także mam nieść światu pokój?
  • Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!» (ww. 27-28) Jezus wie, że serce Tomasza, mimo świadectwa braci, w dalszym ciągu przepełniają wątpliwości. Dlatego zwraca się bezpośrednio do niego, dając mu możliwość dotknięcia swoich ran. Efekt jest taki, że uczeń nie tylko zaczyna wierzyć, lecz na dodatek wypowiada słowa, które są najdonioślejszym wyznaniem wiary w Jezus w Czwartej Ewangelii – „Pan (gr. kyrios) mój i Bóg (gr. theos) mój”. Wypowiedź Tomasza wpisuje się w wiele starotestamentalnych fragmentów, gdzie bezpośrednim adresatem słów wychodzących z ust człowieka jest sam Bóg, na przykład: „Przebudź się, wystąp w obronie mego prawa, w mojej sprawie, mój Boże i Panie!” (Ps 35,23). Tomasz nie ma już więcej wątpliwości, stający przez nim Jezus jest Bogiem! Czy prawdziwie wierzę, że Jezus jest Bogiem? Jakie fakty z mojego życia to potwierdzają?
  • Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli (w. 29) Jako że w najstarszych greckich manuskryptach zawierających tekst Czwartej Ewangelii brakuje znaków przystankowych, pytanie Jezusa można przetłumaczyć także jako twierdzenie: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś”. Wypowiedź Pana nie byłaby zatem rodzajem nagany, lecz stwierdzeniem faktu. Jakby nie było, słowa padają chwilę później, podkreślają wartość wiary, która nie opiera się na takim samym doświadczeniu Zmartwychwstałego, jakie dane było pierwszym uczniom. Jezus wydaje się wybiegać w przyszłość i mówić o kolejnych pokoleniach chrześcijan, których wiara będzie opierać się na apostolskim świadectwie. Błogosławieństwo, które będzie udziałem tych, którzy przyjmą głoszoną przez apostołów Ewangelię o zmartwychwstałym Chrystusie, będzie polegać na tym, iż mimo że nie będą mogli za ziemskiego życia stanąć przed Nim twarzą w twarz, poprzez wiarę doświadczą skutków Jego obecności w Słowie, sakramentach i wspólnocie Kościoła. Na czym opiera się moja wiara? Czy potrafiłbym opowiedzieć o niej „przypadkowo” spotkanej osobie?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu: „Jezu, mój Panie i Boże, uwalniaj moje serce od lęku, uczyń mnie świadkiem Twojej miłości”.

Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem (Łk 24,35-48)

Czwartek w oktawie Wielkanocy

Łk 24,35-48

35 Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba. 36 A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» 37 Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. 38 Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? 39 Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». 40 Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. 41 Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» 42 Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. 43 Wziął i spożył przy nich. 44 Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». 45 Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, 46 i rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; 47 w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. 48 Wy jesteście świadkami tego.

Przygotowanie 

  • Dzisiejszy fragment Ewangelii Łukasza opowiada o kolejnym spotkaniu uczniów ze zmartwychwstałym Jezusem. Pan przynosi im dar pokoju, dzieli z nimi wspólnotę stołu i sprawia, że zaczynają rozumieć słowa Pisma Świętego. W ten sposób przygotowuje ich na głoszenie całemu światu Dobrej Nowiny o zbawieniu. Wezwę Ducha Świętego, poproszę, by pomógł mi wniknąć w głębię dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba (w. 35) Po powrocie do Jerozolimy uczniowie, którzy wcześniej zmierzali do Emaus (por. Łk 24,13-33), dzielą się z Jedenastoma i innymi uczniami radością spotkania ze zmartwychwstałym Jezusem. Wskazują na eucharystyczny gest łamania chleba, który pozwolił im rozpoznać w towarzyszącym im Wędrowcu samego Pana. Eucharystia, zwłaszcza ta niedzielna, jest najdoskonalszą przestrzenią poznania Syna Bożego i budowania z Nim głębokiej relacji wiary. Jak wygląda moje uczestnictwo we Mszy Świętej? Czy sięgam po Katechizm Kościoła Katolickiego i inne katolickie publikacje, które wyjaśniają jej znaczenie poszczególnych gestów i słów wypowiadanych przez celebrującą wspólnotę?
  • A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» (w. 36) Zmartwychwstały Jezus po raz kolejny przychodzi do swoich uczniów. Tym razem kontekstem spotkania nie jest kryzys wiary, wywołany Jego męką, lecz radość, która pojawiła się sercach tych, którzy dostąpili już łaski widzenia Go żyjącym. Jezusowe słowa „Pokój wam!” (gr. eirene hymin) nie są jedynie zwyczajowym pozdrowieniem. Jako zwycięzca śmierci, Pan przynosi powszechny pokój, który swym zasięgiem obejmuje zarówno ziemię, jak i niebo (por. 2,14; 19,38). Jego śmierć i zmartwychwstanie są źródłem pokoju człowieka z Bogiem, o którego zachowanie troszczyć się będą kolejne pokolenia chrześcijan: „Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia dzięki wierze, zachowajmy* pokój z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (Rz 5,1; por. Ef 2,14). Czy wierzę, że poprzez dar chrztu świętego moja rodzina, przyjaciele, wspólnota parafialna stają się szczególnym miejscem doświadczenia pokoju przyniesionego przez Jezusa?
  • Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam» (ww. 38-39) Łukasz podaje, że pierwszą reakcją uczniów na ukazanie się im Zmartwychwstałego jest zatrwożenie i lęk (w. 37). Podobne reakcje w Trzeciej Ewangelii charakteryzowały wcześniej Zachariasza (por. Łk 1,2), Maryję (por. 1,29), pasterzy (por. 2,9) i kobiety przy pustym grobie (por. 24,5). Wszystkie te sceny opowiadają o szczególnym zaangażowaniu się Boga w życie człowieka. Jako jedynie stworzenia, mamy prawo być zmieszani w chwili głębokiego doświadczenia Bożej obecności. Najwyższy jednak nie chce, by owe zmieszanie trwało wiecznie. Pragnie, by przekształciło się ono w wiarę i zaufanie. Dlatego Jezus pokazuje zmieszanym uczniom swoje ręce i nogi. Udowadnia w ten sposób, że nie jest zjawą, lecz Tym, który przez śmierć przeszedł do nowego, uwielbionego życia. W jakich momentach mojej relacji z Bogiem pojawia się jeszcze lęk lub zmieszanie? Porozmawiam o tym z Jezusem, opowiem Mu o niedoskonałości mojego odczuwania i pojmowania.
  • Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma (ww. 44-45) Czasowniki „musieć” (gr. dei) i „wypełnić” (gr. pleroo) wielokrotnie powtarzają się w Łukaszowej Ewangelii. Podkreślają one, że w życiu Jezusa w doskonały sposób wypełnił się plan Boga, zwłaszcza te jego elementy, które wcześniej zostały zapowiedziane w Starym Testamencie. By jednak ten plan był przez nas dostrzeżony i zrozumiany, potrzeba by nasze umysły i serce zostały oświecone. Bez Bożej pomocy poznanie Objawienia zawartego w Biblii jest niemożliwe. Czy pamiętam, że Pismo Święte w całości, zarówno Stary jak i Nowy Testament mówią o Jezusie? Czy każdy czytany przeze mnie fragment Biblii próbuję zrozumieć w perspektywie Jego osoby, zwłaszcza męki, śmierci i zmartwychwstania?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu słowa: „Panie Jezu, dziękuję za Twoje Słowo i Ciało, za płynący z nich dar pokoju”.

Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? (J 20,11-18)

Wtorek w oktawie Wielkanocy

J 20,11-18

11 Maria Magdalena natomiast stała przed grobem, płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu 12 i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa — jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. 13 I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono». 14 Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. 15 Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę». 16 Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: [Mój] Nauczycielu! 17 Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”». 18 Poszła Maria Magdalena [i] oznajmiła uczniom: «Widziałam Pana», i co jej powiedział.

Przygotowanie

  • Śmierć Jezusa na krzyżu przygniotła Marię Magdalenę. Pusty grób tylko pogłębił jej duchowe zdruzgotanie. Zmartwychwstały Pan jednak nie zostawia nikogo na pastwę cierpienia i wątpliwości, lecz przychodzi, by swoją obecnością i za pomocą swojego słowa, otwierać nowy etap w życiu człowieka. Maria, mimo początkowych problemów, ostatecznie rozpoznaje Chrystusa, a jej smutek zamienia się w radość. Wyciszając serce i wzywając prowadzenia Ducha Świętego, przygotuję się na dzisiejszą modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • Maria Magdalena natomiast stała przed grobem, płacząc. (w. 11) Maria Magdalena znajdowała się pośród kobiet, które do ostatnich chwil towarzyszyły Jezusowi w czasie Jego męki (por. J 19,25). Ona także, według Janowej relacji, po upływie szabatu jako pierwsza przybyła do grobu Pana (por. 20,1). Gdy na miejscu spostrzegła, że kamień mający zasłaniać wejście do groty został odsłonięty, natychmiast pobiegła do Szymona Piotra i umiłowanego ucznia, by przekazać im niepokojącą wiadomość: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono” (20,2). Usłyszawszy to uczniowie pobiegli do grobu, gdzie widząc nie tylko odsunięty kamień, ale i leżące na ziemi płótna oraz chustę, którymi w trakcie pogrzebu obwinięto najświętsze Ciało, uwierzyli, że Jezus powstał z martwych i powrócili do siebie (por. 20,6-9). Maria Magdalena zaś pozostała przy grobie, w dalszym ciągu opłakując śmierć Pana, co przypomina Jego słowa wypowiedziane w trakcie Ostatniej Wieczerzy: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość” (16,20). Smutek i radość są stałymi elementami naszego ziemskiego życia. Przypomnę sobie, kiedy ostatnio się smuciłem i kiedy radowałem. Jakie miejsce w tym wszystkim zajmowała moja relacja do Chrystusa?
  • A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa — jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono» (ww. 11-13) Kobieta decyduje się zajrzeć do wnętrza pustego grobu. Gdy wcześnie uczynili to Piotr i umiłowany uczeń, spostrzegli tylko szaty, w które owinięte było ciało Pańskie. Natomiast Maria Magdalena widzi dwóch aniołów w bieli. Zapytana przez Bożych posłańców o powód swego płaczu, ponownie wyraża swoje przekonanie, że ciało Jezusa zostało wykradzione. Warto zauważyć, że gdy wcześniej mówiła o tym uczniom, użyła liczby mnogiej – „nie wiemy” (20,2). Teraz zaś mówi – „Pana mego” i „nie wiem”. Opowiada zatem o swojej osobistej relacji z Jezusem. Wiara, mimo że przeżywana jest we wspólnocie, zakłada indywidualne zaangażowanie. Jezus jest Mesjaszem oczekiwanym przez starożytnego Izraela i Głową mistycznego ciała, jakim jest Kościół. Jest on jednak także kimś, kto oczekuje na postawę pojedynczego wierzącego. Czy w centrum mojego religijnego zaangażowania jest osoba Chrystusa? Czy szukam Jego obecności pośród codziennych wydarzeń?
  • Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus (w. 14) Maria Magdalena nie od razu rozpoznaje Zmartwychwstałego. Podobnie jak w przypadku uczniów idących do Emaus, Jego tożsamość jest początkowo przed nią zakryta. Wpływ na to ma ciężar wydarzeń, w których uczestniczyła w ostatnich dniach. Nasze ziemskie życie jest nieustanną wędrówką, w czasie której natrafiamy na szlaki, które same nas niosą, ale i na strome podejścia, które odbierają nam siły, a czasami nawet powodują wręcz, że musimy się cofnąć. Radość wypływająca ze spotkania z Jezusem, niekiedy zostaje zagłuszona przez trudne doświadczenia, zarówno zewnętrzne i wewnętrzne. W ich świetle zaczynamy kwestionować naszą dotychczasową wiarę, a nawet zadajemy sobie pytanie, czy tak naprawdę poznaliśmy Boga. W jaki miejscu dzisiaj się znajduję? Czy oczami mojej duszy wyraźnie widzę mojego Pana, czy może jakiś bliżej nieokreślony Jego obraz?
  • Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę» (w. 15) Dwa aspekty pytań zadanych przez Jezusa wymagają uwagi. Po pierwsze, gdy Jezus w Ewangelii Jana używa zwrotu „niewiasto” (gr. gyne), za każdym razem redefiniuje relację łączącą Go z osobą, z którą rozmawia. Taka sytuacja ma miejsce w rozmowie z Maryją w trakcie wesela w Kanie Galijskiej (por. 2,4), w dialogu prowadzanym z Samarytanką (por. 4,21), czy ponownie w rozmowie z Matką stojącą pod krzyżem (por. 19,26). Po drugie, pytanie „Kogo szukasz?” przypomina słowa, które Pan skierował do pierwszych uczniów na początku Ewangelii – „Czego szukacie?” (1,38). Obydwa aspekty wskazują, że zadając pytanie Marii Magdalenie, Jezus otwiera nowy etap łączącej ich relacji. Jako uwielbiony Zwycięzca śmierci i szatana przychodzi do kobiety, która przygnieciona została doświadczeniem męki swojego Mistrza. Jakie słowo Jezus dzisiaj do mnie kieruje? Co chce za jego pomocą we mnie uporządkować lub otworzyć?
  • Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: [Mój] Nauczycielu! (w. 16) Wcześniej w Czwartej Ewangelii, posługując się obrazem dobrego pasterza, Pan powiedział, że „owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je” (10,3). By wyprowadzić Marię Magdalenę z mroku cierpienia i rozpaczy, które rozgościły się w jej sercu, Jezus zwraca się do niej po imieniu. I rzeczywiście, jak owce odpowiadają na głos swojego pasterza, tak Maria, wierna uczennica, rozpoznaje w końcu głos Mistrza. Rozpoznaje, że nie jest On martwy, ale że naprawdę żyje. W konsekwencji jej smutek zamienia się w radość. Jezus dobrze zna nie tylko moje imię, lecz również całą prawdę o moim życiu. I jako taki, wraz z Ojcem i Duchem, nieustannie do mnie mówi, przyciąga ku sobie, wołając po imieniu. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie nieodwołalność miłości, którą Bóg mnie obdarza? Jaką dzisiaj dam odpowiedź na Jego wołanie?
  • Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”» (w. 17) Powstanie z martwych Jezusa zmieniło absolutnie wszystko, również relację między Nim a Jego naśladowcami. Maria Magdalena oraz pozostali uczniowie, mogą teraz odnosić się do Niego jako do kogoś więcej niż tylko ziemskiego nauczyciela. Nakaz Jezusa „Nie zatrzymuj Mnie” (dosł. „nie trzymaj się mnie”) ma sens przenośny: Maria nie może dłużej trzymać się swoich przeszłych wyobrażeń o uczniostwie. Wyjaśnienie „jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca” mówi o zainicjowaniu nowej dynamiki duchowej. Jako że Jezus, Bóg i Człowiek, powróci do Ojca, człowieczeństwo, które w Nim zostało uwielbione, dostąpi wprowadzenia w rzeczywistość życia samego Boga. Zmartwychwstały Pan uprzedzi swoich uczniów w drodze do Ojca, jak zapowiedział Piotrowi w trakcie Ostatniej Wieczerzy: „Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz” (13,36). Jezus powstał ze śmierci jako pierwszy. Również ja dostałem obietnicę, że w Nim zmartwychwstanę (por. 1 Kor 15,20-23). Czego dzisiaj bardziej pragnę, komfortowego życia tutaj na ziemi czy spotkania z Chrystusem w wieczności?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał krótką modlitwę: „Panie Jezu, mów do mnie, wzywaj mnie po imieniu i wyprowadzaj z mojego cierpienia”.