Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę

Poniedziałek, 11 maja

J 14,21-26

21 Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie». 22 Rzekł do niego Juda, ale nie Iskariota: «Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?» 23 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. 24 Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. 25 To wam powiedziałem, przebywając wśród was. 26 A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.

Kontynuujemy wielkanocną lekturę Janowego opisu Ostatniej Wieczerzy, w trakcie której Jezus przygotowuje uczniów na nadchodzące wydarzenia męki i zmartwychwstania. W kontekście zbliżającej się Paschy Pan daje także ważne wskazówki dotyczące chrześcijańskiego życia. Dzisiejsza Ewangelia rozpoczyna się od słów: „Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje” (J 14,21). W trochę innej formie stwierdzenie to pojawiło się już chwilę wcześniej: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania” (14,15a). Miłość uczniów do Jezusa wyraża się w wypełnianiu Jego przykazań. Można powiedzieć, że posłuszeństwo woli Ojca objawionej przez Syna jest stylem chrześcijańskiego życia. Posłuszeństwo Synowi prowadzi do jeszcze głębszej zażyłości z Ojcem: „Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego” (14,15b). Ponadto poprzez miłość i posłuszeństwo wobec Jezusa uczniowie są w stanie bardziej poznać Go jako uwielbionego i miłującego Zbawiciela: „również Ja będę go miłował i objawię mu siebie” (14,15c). To ostatnie zdanie wywołuje reakcję Judy: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?” (14,22). Jezus w pewnym momencie publicznej działalności zmienia swoją taktykę. Początkowo Jego nauczanie i czyny skierowane były do całego Izraela. Każdy, kto Go spotkał, mógł doświadczyć królestwa niebieskiego, które w Nim się przybliżyło (por. Mt 4,17). Nawet kuzyni Pana w pewnym momencie zachęcali Go, by swoją działanie w większym stopniu adresował do uczniów (por. 7,3-5). Teraz jednak, w obliczu zbliżającej się Paschy, w centrum uwagi Pana są uczniowie. Jeśli chcą Go miłować, mają zachowywać Jego naukę. Po zmartwychwstaniu Ojciec i Syn zamieszkają w uczniach przez Ducha Świętego. Dzieki Niemu będą mogli uczestniczyć w komunii Trójcy (por. 14,17.20). Prorok Ezechiel zapowiadał, że nadejdzie czas, kiedy Bóg będzie zamieszkiwał w odkupionym ludzie: „Mieszkanie moje będzie pośród nich, i Ja będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem” (Ez 37,27). Ta obietnica wypełni się w darze Ducha Świętego, poprzez którego Bóg zamieszka w sercach uczniów Jezusa. Owo zamieszkiwanie Boga uczyni z nich świątynię Nowego Przymierza (por. 1 Kor 3,16; 2 Kor 6,16). Dar Ducha Świętego nie będzie miał charakteru pasywnego. Będzie On dynamicznie uzdalniał serca uczniów do głębszego poznania Jezusowej nauki: „A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (14,26). Świadectwem spełnienia się tej obietnicy są losy Kościoła, począwszy od jego wczesnych momentów opisanych w Dziejach Apostolskich, gdzie uczniowie, napełnieni Duchem Świętym w Dniu Pięćdziesiątnicy, w Bożej mocy i mądrości żyją oraz głoszą Dobrą Nowinę całemu światu.

Czy jestem świadomy miłości Ojca i Syna do mnie? Czym dla mnie jest nauka Jezusa, kolejnym zbiorem doskonalszego prawa, czy okazją do doświadczenia Bożej obecności we mnie? Czy w moim życiu ucznia Jezusa pozwalam, by Duch Święty mnie inspirował i prowadził?

Uczniowie Syna objawieniem Ojca

Trójca Święta (fot. D. Quennesson, pixabay.com)

V Niedziela Wielkanocna A

J 14,1-12

1 Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! 2 W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. 3 A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. 4 Znacie drogę, dokąd Ja idę». 5 Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» 6 Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. 7 Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». 8 Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». 9 Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? 10 Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. 11 Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie — wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! 12 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.

W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus zapowiada uczniom swoje odejście (por. J 13,33). Próbuje przy tym dać im słowa pocieszenia i otuchy. Nie jest to łatwe, gdyż mimo kilkuletniego kroczenia za Nim, w dalszym ciągu są oni więźniami swej ignorancji i niezrozumienia. Dlatego pytają, dokąd On idzie i dlaczego tym razem oni z Nim pójść nie mogą (13,36-37). Ostatni etap ziemskiej działalności Jezusa to samotna podróż poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Jak wcielając się, zstąpił od Ojca, tak teraz, jako uwielbiony Zbawiciel, do Niego powróci. Samotność Jezusa w godzinie Paschy jest drogą wiodącą do pokonania samotności człowieka skazanego na pastwę ograniczeń jego grzesznej natury. Jezus zapewnia, że ta samotność ma się ku końcowi: „A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (14,3). Uczniowie Jezusa będą mogli doświadczyć niebieskiej wspólnoty, w której centrum jest miłująca obecność Boga w Trójcy Jedynego. Jezusowe zapewnienie, że uczniowie znają drogę (por. 14,4), zaskakuje Tomasza: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” (14,5). Pytanie to staje się okazją do ważnego oświadczenia: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (14,6). Pojęcie „drogi” pojawia się we wczesnym chrześcijaństwie jako samookreślenie uczniów (np. Dz 9,2; 19,9; 22,4; 24,14). „Prawda” wyraża się w osobie Jezusa (np. J 1,14), dlatego każdy kto Go pozna, pozna prawdę, która ma moc go wyzwolić (por. 8,32). Natomiast „życie” jest stałym wątkiem Ewangelii Jana, gdzie wielokrotnie zostaje podkreślone, że misją Jezusa jest udzielenie człowiekowi życia wiecznego (por. 1,4; 3,16; 5,24-26; 11,25-26). Połącznie tych trzech pojęć – drogi, prawdy i życia – z osobą Pana, uwypukla wyjątkowość Jego osoby oraz niemożność innego pójścia do Ojca, jak tylko przez Syna. Poznanie Jezusa jest równoznaczne z poznaniem Ojca, ponieważ to właśnie Syn doskonale Go objawia. Filip, i zapewne pozostali uczniowie, nie byli w stanie tego zrozumieć, mimo że od początku towarzyszyli Jezusowi: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy” (14,8). Na drodze zrozumienia, iż Jezus objawia Ojca, mogły stać ich błędne wyobrażenia odnośnie Mesjasza. Być może oczekiwali spektakularnego objawienia, jak te, którego świadkami byli ich przodkowie pod Górą Synaj (por. Wj 33,21-23). Dlatego Jezus wyraźnie poruszony odpowiada: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14,9). Rozwijając te słowa, Pan ponownie podkreśla, że mimo przyjęcia ludzkiej natury, On w dalszym ciągu trwa w Ojcu, a Ojciec w Nim. Świadczą o tym nie tylko Jego słowa, ale i dzieła (por. 14,10-11). Boska jedność Ojca i Syna jest także dostępna tym, którzy w Syna uwierzą. Przejawem doświadczania tej jedności jest dokonywanie dzieł Jezusa, a nawet większych, gdyż uwielbiony Jezus, czyli Ten, który samotnie odbędzie wędrówkę przez śmierć ku życiu, powróci do Ojca, a mimo to będzie stale obecny pośród uczniów: „Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca” (14,12).

Na czym opieram moje poznanie Jezusa? Czy wsłuchuje się w Jego słowa i rozważam Jego czyny, by poznać Ojca? Czy mam świadomość, że moje kroczenie za Jezusem jest nie tylko kwestią mojego zbawienia, lecz także kontynuacją Jezusowej misji objawiania światu Ojca?

Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca

Sobota, 9 maja

J 14,7-14

Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie — wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.

W Janowej relacji Ostatniej Wieczerzy, po umyciu nóg (13,1-20) oraz zapowiedzi zdrady Judasza (13,21-30), Jezus prowadzi długie rozmowy ze swoim uczniami, które mają ich przygotować na wydarzenia związane z Jego Paschą (13,31-17,26). Jednym z głównych tematów owych rozmów jest poznanie Ojca, który objawiony zostaje poprzez słowa i czyny Syna. Dzisiejszy fragment rozpoczyna się wypowiedzią Pana: „Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście” (J 14,7). Słowa te nie do końca są zrozumiała dla uczniów, dlatego Filip prosi: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy” (14,8). W słowach tych dostrzec można echo Mojżeszowej prośby skierowanej do Boga Jedynego na Górze Synaj: „Spraw, abym ujrzał Twoją chwałę” (Wj 33,18). Uczniowie oczekiwali, że podobnie jak ich przodkowie w czasie Wyjścia, oni także będą mogli doświadczyć wielkiej teofanii (por. Wj 33,21-23). Filip wg Czwartej Ewangelii był jednym z pierwszych uczniów powołanych przez Jezusa (J 1,43), dlatego Pan z pewnym wyrzutem pyta: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś?” (14,9). Doświadczenie osoby Jezusa idzie w parze z poznaniem Ojca. Wszystkie słowa, które On wypowiada, pochodzą od Ojca (por. 8,38.40). Również wszystkie Jego dzieła w swojej istocie są czynami dokonywanymi są przez Ojca, który trwa w Nim. Ojca nikt nigdy nie widział, oprócz Syna, który o Nim pouczył (por. 1,18). Dlatego Jezus dopowiada w tym samym wersecie: „Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (14,9).

Po podkreśleniu, że czyny Ojca stają się widoczne w człowieczeństwie Syna, Jezus zapowiada: „Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni” (14,12). Słowa te przywołują wcześniejsze nauczanie o Bożym działaniu, które wielokrotnie przejawiało się w dziejach Narodu Wybranego, a teraz wyraża się w dziejach wcielonego Syna jako jeszcze „większe dzieła” (por. 5,20). Owe dzieła są „większe”, ponieważ tym razem Boże działanie staje się widoczne poprzez ludzką naturę Jezusa. Jest to możliwe dzięki duchowej jedności między Ojcem i Synem (por. 14,11) oraz dzięki powrotowi Syna do Ojca: „bo ja idę do Ojca” (14,12). Wraz z powrotem do Ojca, Jezusowe człowieczeństwo zostanie uwielbione i uczynione „większym”. Gdy uwielbiony Jezus pośle do uczniów Ducha Świętego, by w nich zamieszkał (14,16-17), będą oni mogli trwać w szczególnej duchowej jedności z Nim samym. Wówczas Boże dzieła, wcześniej zrealizowane w Jezusowym człowieczeństwie, dokonywać się będą przez uczniów. Będą one „większe”, gdyż objawią światu, kim jest Syn oraz kim jest Ojciec.

Uczniowie ponadto zostają zachęceni w dzisiejszej Ewangelii do modlitwy w imię Pana: „A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię” (14,13; por. zob. 15,7.16). Imię w tradycji biblijnej wyraża tożsamość i powołanie osoby je noszącej. Imię „Jezus” (hebr. Jeszua, „Jahwe jest zbawieniem”) zamyka w sobie istotę Syna Bożego, na którą składa się doskonała miłość i posłuszeństwo Ojcu. W konsekwencji modlitwa uczniów w imię Jezusa jest nie tylko okazją do wyrażenia próśb, lecz także wyrazem kroczenia drogą miłości oraz całkowitego posłuszeństwa wobec woli Ojca (por. Mt 6:10; por. 26,39). Ponieważ Jezus idzie do Ojca, a Jego człowieczeństwo zostanie uwielbione, będzie On mógł wysłuchiwać modlitw swoich uczniów, przez co Ojciec dodatkowo zostanie otoczony chwałą (J 14,13).

Na czym opieram moje poznanie Jezusa? Czy wsłuchuje się w Jego słowa i rozważam Jego czyny, by poznać Ojca? Czy otwieram się na prowadzenie Ducha Świętego, by podobnie jak Jezus, poprzez moje czyny uwielbiać Ojca? O co ostatnio prosiłem w imię Jezusa?

Dobry Pasterz

Jezus Dobry Pasterz (fot. pixabay.com)

Poniedziałek, 4 maja

J 10,11-18

Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam [owce] moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca».

W dniu wczorajszym przeżywaliśmy IV Niedzielę Wielkanocną, która zwana jest także Niedzielą Dobrego Pasterza. W mszalnej liturgii słowa usłyszeliśmy pierwszą część krótkiej mowy Jezusa (J 10,1-18), w której posługuje się On motywami z życia pasterskiego, bliskiego doświadczeniu ówczesnych Żydów, by ukazać kolejne elementy swej mesjańskiej tożsamości. Owa pierwsza część koncentrowała się na metaforze bramy (por. 10,7). W drugiej części, przytoczonej w dzisiejszej liturgii, Pan koncentruje się na metaforze dobrego pasterza: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (10,11). Powyższe wyznanie może zaskakiwać. Jaki pasterz oddaje swoje życie za owce? Można troszczyć się o owczarnię, prowadzić ją na żyzne pastwiska, chronić przed drapieżnikami, ale oddać za nią własne życie? W słowach Jezusa zarysowuje się kontrast pomiędzy Jego osobą a złodziejami i rozbójnikami, wspomnianymi w pierwszej części mowy (10,1.8) oraz najemnikami, o których mowa jest w drugiej części (10,12-13). Nietrudno się domyśleć, że takie nauczanie było szczególnie niewygodne dla religijnych elit żydowskich, które prowadziły spór z Panem (por. 10,19-21). Jego antagoniści, niegodni i nieskuteczni przewodnicy wiary, nie traktowali wspólnoty ludu Bożego jako dobra najwyższego, lecz korzystali ze swego stanowiska, by budować własną wielkość. Tak postawa była już wcześniej wielokrotnie potępiana przez proroków. Jeremiasz woła w imieniu Boga: „Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce z mojego pastwiska — wyrocznia Pana” (Jr 23,1). Podobnie Ezechiel: „Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą!” (Ez 34,2).

Dobry pasterz (dosł. „szlachetny pasterz”) pozwala zranić siebie dla dobra owiec. W Jezusowym wyznaniu uchwycony zostaje heroiczny wymiar Jego mesjańskiej misji. Syn Boży składa dobrowolny dar ze swojego życia, umierając na krzyżu, by owce miały życie w obfitości. Ostatecznym celem jest zgromadzenie wszystkich ludzi w jednej owczarni, by mogli uczestniczyć w komunii Ojca i Syna (por. 10,15-16). Prawdę tę rozwinie autor Listu do Hebrajczyków: „Bóg zaś pokoju, który na mocy krwi przymierza wiecznego wyprowadził spomiędzy zmarłych Wielkiego Pasterza owiec, Pana naszego, Jezusa, niech was uzdolni do wszelkiego dobra, byście wypełnili Jego wolę; niech sprawi w was, co miłe jest w Jego oczach, przez Jezusa Chrystusa, któremu chwała na wieki wieków. Amen” (Hbr 13,20-21). Samopoświęcenie się Jezusa na krzyżu jest wyrazem Jego doskonałej miłości do Ojca i człowieka oraz praktycznym przykładem realizacji Jego nauczania: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,12-13). Miłość gotowa na samopoświęcenie, zrealizowana przez Jezusa, ma także charakteryzować Jezusowych uczniów, zwłaszcza tych, którzy zostali powołani, by w przewodzić owczarni (por. 21,15-19).

Czy mam świadomość, za jak wielką cenę otrzymałem możliwość życia w jedności z Bogiem i innymi ludźmi? W jakich momentach miłość do bliźniego wymaga ode mnie poświęcenia?

Oto Matka twoja

Kaplica Ukrzyżowania w Bazylice Grobu Pańskiego (fot. R.P.)

Sobota, 2 maja; Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski

J 19,25-27

A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Wszyscy czterej ewangeliści wspominają o tym, że pośród świadków ukrzyżowania Jezusa była także grupa Jego uczennic (por. Mt 27,55-56; Mk 15,40; Łk 23,59). Łukasz mówi ogólnie o kobietach, „które Mu towarzyszyły od Galilei”. Natomiast Mateusz i Marek podają imiona niektórych z nich: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, matka synów Zebedeusza, Salome. Tylko jednak Jan wspomina, iż na Golgocie obecna była także Maryja. Ponadto u synoptyków kobiety wydają się obserwować ukrzyżowanie Pana z pewnej odległości. Zaś w relacji autora Czwartej Ewangelii znajdowały się one tuż obok krzyża Jezusa. W ten sposób zostaje podkreślone, że zaczynają wypełniać się wcześniejsze słowa Jezusa: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12,32; 11,51-52). Malutkie zgromadzenie uczniów pod krzyżem Jezusa symbolizuje rzesze członków Kościoła, którzy poprzez wieki gromadzą się wokół wielkiej tajemnicy wiary, jaka jest Miłość Ukrzyżowana.

Podobnie jak w przypadku wesela w Kanie Galilejskiej (2,1-12), opowiadanie o Maryi i umiłowanym uczniu u stóp Krzyża służy wyrażeniu pewnej duchowej prawdy. W sensie podstawowym, Pan, kierując się synowską troską, oddaje swoją matkę umiłowanemu uczniowi. W starożytności kobieta bez ochrony w postaci mężczyzny, zdana była na łaskę dosyć słabo rozwiniętej „opieki społecznej”. Stąd Jezus tuż przed swoją śmiercią przekazuje swoją matkę pod opiekę umiłowanego ucznia, by zapewnić jej opiekę i byt. Czyn ten ma także o wiele głębsze znaczenie. Maryja w Ewangelii Jana pojawia się tylko w opowiadaniu o weselu w Kanie Galilejskiej oraz w scenie ukrzyżowania jej Syna. W obu przypadkach Jezus zwraca się do niej „Kobieto” (por. 2,4; 19,26). Podobnie jak w przypadku ogólnego określenia „matka Jezusa” (np. 2,2), tytuł ten pozwala wprowadzić dodatkowy symbolizm jej osoby. W Kanie pojawia się ona jako symbol wspólnoty Kościoła, ludu Nowego Przymierza zapieczętowanego krwią Chrystusa. Pod krzyżem Maryja ukazana zostaje jako Matka Kościoła. Ewangelista subtelnie posługuje się tutaj aluzjami do Jerozolimy czasów mesjańskich, opisywanej przez Izajasza jako matka gromadząca przy sobie ludy ziemi (Iz 60,1-4; 66,7-9) oraz do biblijnej Ewy (Rdz 2,23; 3,20). Ponadto za pomocą dwóch prostych stwierdzeń – „Niewiasto, oto syn Twój” oraz „Oto Matka twoja” – Jezus objawia także naturę Kościoła, w którym uobecnia się zakotwiczona w Misterium Paschalnym duchowa komunia człowieka z Bogiem oraz ludzi między sobą.

W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski mszalna liturgia słowa przypomina nam Jezusowy testament z krzyża. Ostatnią wolą umierającego Pana jest, by Jego uczniowie, oprócz trwania w Nim, zjednoczyli także swoje życie z osobą Jego matki. Dzieje Kościoła i naszej Ojczyzny wielokrotnie pokazują, jak błogosławiona jest to decyzja. Maryja jako nasza Matka nieustannie prowadzi nas do Syna, wstawia się u Niego za nami i pomaga nam trwać z Nim w jedności.

Czy w mojej pobożności jest miejsce dla Maryi, matki Jezusa i mojej matki? Czy uczę się od Niej trwania pod krzyżem Pana i przyjmowania w jego cieniu drugiego człowieka?