Duch Prawdy

Modlitwa (fot. Photo Mix, pixabay.com)

Poniedziałek, 18 maja

J 15,26-16,4a

26 Gdy jednak przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. 27 Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. 1 To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. 2 Wyłączą was z synagogi. Ale nadto nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. 3 Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. 4a Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ichgodzina, pamiętali, że Ja wam o nich powiedziałem.

Gdy Jezus powróci do Ojca, Jego uczniowie nie zostaną pozostawieni samym sobie i nie będą bezbronni w obliczu wrogości świata (Janowe określenie sił przeciwnych Jezusowi i dziełu zbawienia). Pan pośle do nich Ducha Świętego, który będzie ich Parakletem. To już trzeci raz, jak Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy zapowiada ten wielki Dar (por. 14,16.26). Duch Święty nazwany jest „Parakletem” (gr. parakletos, „adwokat, obrońca”), co oznacza, że Jego obecność w życiu uczniów nie będzie bierna, lecz pełna dynamizmu ukierunkowanego na ich obronę przed światem. Jednym z przejawów tego zaangażowania będzie świadectwo o Jezusie: „On zaświadczy o Mnie” (15,26). Paraklet, który będzie zamieszkiwał w uczniach, ukaże uczniom pełnię prawdy o Zmartwychwstałym i odciśnie ją na ich serach, sprawiając, że stanie sią ona ich rzeczywistością życia. To wewnętrzne świadectwo Ducha Prawdy o mocy zmartwychwstałego Pana będzie podtrzymywać uczniów w konfrontacji z przeciwnikami. W Ewangelii Mateusza Jezus zapowiada przy innej okazji: „Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was”; Mt 10,19-20). Jezusowe zapewnienia bardzo szybko znalazły swoją realizację. Jak widzimy w Dziejach Apostolskich, Piotr napełniony Duchem Świętym, w imieniu apostołów odważnie wyznaje przed Sanhedrynem: „Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego wy straciliście, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wywyższył Go na [miejscu] po prawicy swojej jako Władcę i Zbawiciela, aby zapewnić Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni” (Dz 5,30-32).

Czy w mojej modlitwie jest miejsce na rozmowę z Duchem Świętym? W jaki sposób przysłuchuję się Jego prowadzeniu? Czy nie zagłuszam mojego serca zgiełkiem świata, a w konsekwencji nie zamykam się na Ducha Prawdy?

Nauczyciel z Nazaretu

VI Niedziela Wielkanocna A

J 14,15-21

15 Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. 16 Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – 17 Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. 18 Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was. 19 Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie widział. Ale wy Mnie widzicie; ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. 20 W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was. 21 Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie».

Po raz kolejny niedzielna Ewangelia zabiera nas do Wieczernika, gdzie w czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus przygotowuje swoich uczniów na nadchodzące wydarzenia męki, śmierci i zmartwychwstania. W kilku dłuższych wypowiedziach, przeplatanych krótkimi dialogami z uczniami, Pan mówi przede wszystkim o miłości Ojca, objawia swoją tożsamość Syna oraz wskazuje na konieczność trwania w Nim. W dzisiejszym fragmencie Jezus dwukrotnie ukazuje związek łączący miłość do Niego z zachowywaniem Jego nauki: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania” (14,15), „Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje” (14,21).

Rozważając te wypowiedzi, trzeba pamiętać, że Czwarta Ewangelia powstała w środowisku judeochrześcijańskim. Dlatego Jezus, odwieczne Słowo Boga (por. J 1,1), został w niej ukazany niczym czcigodny Rabbi, który nauczając swoich uczniów, kreśli przed nimi konkretny model życia. W judaizmie pierwszego wieku wielcy nauczyciele Prawa gromadzili wokół siebie mężczyzn, którym wykładali własną interpretację przykazań Mojżeszowych. Dlatego na przykład św. Paweł, przemawiając do Żydów w Jerozolimie, powołuje się na fakt, iż wykształcenie w Prawie ojczystym nabył u stóp Gamaliela, jednego z ważniejszych nauczycieli tamtych czasów (por. Dz 22,3). Wyjaśniając konkretne urywki Prawa, rabbi pokazywali, w jaki sposób w codziennym życiu wypełniać wolę Boga Jedynego. Ich słowa były przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie, z czasem zaczęto je spisywać, a do naszych czasów przetrwały w formie Talmudu.

Jezus oczywiście nie jest tylko jednym z wielu rabbi. On jest kimś więcej. To prawda, podobnie jak oni, gromadzi wokół siebie uczniów, a w swoim nauczaniu również powołuje się na Stary Testament. Jednak Jego interpretacja jest wyjątkowa. Żydzi zauważyli to już w trakcie Jego pierwszego wystąpienia w synagodze w Kafarnaum: „Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie” (Mk 1,22). Jezus nie tylko pokazuje, jak wypełniać Prawo, ale sam staje się jego najpełniejszym wypełnieniem. Ukazując się apostołom już po swoim zmartwychwstaniu, Pan powie: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach” (Łk 21,44). W Jezusie święte księgi Izraela znajdują doskonałe urzeczywistnienie (por. Mt 5,17-20). Dlatego Jego nauka ma szczególną wartość. Wypełnianie Jego przykazań nie jest prostym wyborem jednej z wielu interpretacji Bożej woli. Jest ono wyborem jedynej drogi, która prowadzi do jedności z Ojcem: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14,6).

Kim dla mnie jest Jezus Chrystus? Czy pragnę należeć do Jego „szkoły”? Kiedy ostatnio pozwoliłem, by Jego nauka wpłynęła na moje życie?

Trwajcie w miłości mojej!

Krzyż (fot. congerdesign, pixabay.com)

Czwartek, 14 maja

J 15,9-17

9 Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! 10 Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. 11 To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. 12 To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. 13 Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. 14 Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. 15 Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. 16 Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał — aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. 17 To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

W czasie jednej z poprzednich wizyt w Jerozolimie, przyrównując siebie do „dobrego pasterza”, Jezus nauczał, że Jego relacja z uczniami zakłada wzajemne, głębokie poznanie, podobne do tego, jakie istnieje między Ojcem i Synem: „Ja jestem dobrym pasterzem i znam [owce] moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca” (J 10,14-15). Natomiast we fragmencie opisu Ostatniej Wieczerzy, który przytacza dzisiejsza liturgia słowa, Pan mówi o głębokiej miłości między Ojcem, Nim samym i uczniami: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem” (15,9). W wieczności Ojciec nieskończenie kocha Syna (por. 17,23-24.26), przelewając na Niego wszystko, czym sam jest i ucząc Go wszystkiego (por. 5,20; 26). Jezus chce wprowadzić swoich uczniów w tą niewyobrażalną komunię Boskich Osób, dlatego zachęca ich: „Trwajcie w miłości mojej!” (15,9). Jak latorośle są zakorzenione w winnym krzewie (por. 15,4-5), tak uczniowie, poprzez wynikające z miłości posłuszeństwo, trwają w komunii Ojca i Syna: „Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości” (15,10; por. 14,15; 21,23).

Całe moralne nauczanie Jezusa sprowadza się do jednego nakazu: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (15,13; por. 13,34; Mt 5,43-48; Mk 12,28-34). Jezus umiłował swoich uczniów totalną i ofiarną miłością samego Boga. Najwyraźniejszym potwierdzeniem tej miłości jest Krzyż, na którym Ojciec ofiarowuje Syna za zbawienie świata (por. 3,16), zaś Syn oddaje swoje życie w akcie doskonałej miłości i posłuszeństwa Ojcu (por. 10,17). Pragnieniem Jezusa jest, by Jego uczniowie praktykowali ten sam rodzaj miłości. Jej dynamizm swój początek bierze w uprzednim doświadczeniu bycia umiłowanym przez Boga. Jezus, odwołując się do dwóch typów międzyludzkich relacji, ukazuje uzasadnienie przykazania miłości (por. 15,16-17). Chociaż jest On prawdziwie „Panem i Nauczycielem” (por. 13,14), nie umieszcza przykazania miłości w kontekście poddańczej służby, lecz w kontekście przyjaźni. Przyjaźń między Jezusem a uczniami opiera się na objawieniu, jakie ci ostatni od Niego otrzymali: „nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (15,15). Już sam fakt, że uczniowie poznali Jezusa, jest darem boskiej miłości: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem” (15,16). Wcześniej Pan powiedział: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał” (6,44). Celem działania Ojca jest doprowadzenie człowieka do wiary w Jezusa (por. 6,37–39; 17,6–9). Wiara, dzięki której ludzie poznają Jezusa, jest zatem darmowym i niezasłużonym darem Bożej miłości. Ów dar wymaga przyjęcia i pielęgnowania, gdyż tylko wtedy uczeń Jezusa będzie mógł wypełnić swoje przeznaczenie: „Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” (15,16).

Czy opieram moją miłość do Jezusa na posłuszeństwie Jego słowu? Czy moja miłość do drugiego człowieka przypomina radykalną i ofiarną miłość Jezusa?

Ja jestem krzewem winnym, wy latoroślami

Środa, 13 maja

J 15,1-8

1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. 2 Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. 3 Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. 4 Trwajcie we Mnie, a Ja w was [będę trwać]. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie — jeśli nie trwa w winnym krzewie — tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 5 Ja jestem krzewem winnym, wy — latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6 Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. 7 Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. 8 Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

Kolejny fragment rozmowy Jezusa z uczniami w trakcie Ostatniej Wieczerzy rozpoczyna się od słów Pana: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym” (15,1). W słowach tych pojawia się jeden z tytułów, za pomocą których Pan w Ewangelii Jana objawia swoją tożsamość („chleb żywy” – 6,51; „światłość świata” – 8,12; „brama owiec” – 10,7; „dobry pasterz” – 10,11; „zmartwychwstanie i życie” – 11,25; „droga, prawda i życie” – 14,5). Jezus zatem jest „krzewem winnym”. W Starym Testamencie „krzew winny” obrazuje Izrael: „Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym” (Iz 5,7; Ps 80,9). Podstawowym wezwaniem, jakie Bóg kierował do Izraelitów, było wypełnianie Jego woli. Mówiąc o sobie, że jest krzewem winnym, Jezus podkreśla, że w Nim dokonuje się doskonała realizacja tego wezwania. Poprzez życie w jedności z Nim uczniowie stają się wyrastającą z tego krzewu latoroślą (por. 15,5), również wezwaną do posłuszeństwa Bogu (por. 15,10).

Identyfikacja Ojca jako „uprawiającego krzew winny” także przywołuje ST. Zarówno Księga Psalmów jak i Izajasza opisują Boga jako „właściciela winnicy”, który ją sadzi i jej dogląda (por. Ps 80,9-12; Iz 5,1-7). Kiedy winnica zamiast słodkich winogron wydaje cierpkie jagody, Bóg pozwala, by została ograbiona (por. Iz 5,4-6). Bóg chce uprawiać winorośl, która przynosi owoce miłości, jak w dalszej części dyskursu powie Jezus: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał (…) To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (por. 15,16-17). Uczniowie, którzy żyją miłością, są przez Ojca oczyszczani, by przynosić jeszcze więcej owoców (por. 15,2). To oczyszczenie dokonuje się poprzez słowo Syna, które uczniowie mają przyjąć, czyli pozwolić, by kształtowało ich życie (15,3; por. 8,31).

Dlatego tak bardzo ważne jest, by idący za Jezusem nieustannie trwali z Nim w komunii: „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (por. 15,5). Św. Paweł, posługując się obrazem ciała i jego członków, będzie podkreślał jedność Kościoła jako ciała, które posiada członki spełniające różne role: „Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają tę samą czynność – podobnie wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami” (Rz 12,4-5; por. 1 Kor 12,12-17). Natomiast Jezus u Jana koncentruje się na darze życia, który On – winorośl przekazuje uczniom – latoroślom. Kto nie trwa z Nim w jedności, odcina się od źródła życia i ryzykuje wieczną śmierć: „Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie” (J 15,6; por. Mt 13,40-41).

Na koniec dzisiejszej Ewangelii Jezus ponownie podkreśla skuteczność modlitwy tych, którzy trwając w Nim, wypełniają Jego słowo: „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” (15,7; por. 14,13-14). Bycie w jedności ze zmartwychwstałym Jezusem, oznacza zgodę na wypełnienie się woli Ojca, co w konsekwencji sprawia, że modlitwa ucznia coraz bardziej „dostraja się” do Jego zamiarów (por. Mt 6,9-10). Uczniowie Jezusa, winne latorośle przynoszące obfity owoc, stają się objawieniem Bożej chwały: „Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami” (15,8).

Do czego dzisiaj Bóg mnie wzywa? Czy pozwalam, by Jezus oczyszczał mnie przez swoje słowo? Czy moje życie – wybory, postawy, relacje są uwielbieniem Boga?

Niech się nie trwoży serce wasze

Modlitwa słowem Bożym (fot. voltmax, pixabay.com)

Wtorek, 12 maja

J 14,27-31a

27 Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. 28 Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. 29 A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. 30 Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. 31 Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał. Wstańcie, idźmy stąd!

Pośród obietnic, które Jezus daje swoim uczniom podczas Ostatniej Wieczerzy, jest dar pokoju: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” (14,27). Słowa te mają wyraźny starotestamentalny kontekst. Prorocy wielokrotnie wskazywali na pokój (hebr. szalom, „pokój, dobrobyt”), jako znak nadejścia eschatologicznego czasu zbawienia. Izajasz wychwala tajemniczego herolda nowiny o zbawieniu: „O jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie, który mówi do Syjonu: «Twój Bóg zaczął królować»” (por. Iz 52,7). W innym miejscu ten sam prorok podkreśla trwałość przymierza pokoju między Bogiem a Jego ludem: „Bo góry mogą się poruszyć i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą” (Iz 54,10). Natomiast Jeremiasz zapowiada czas odbudowy Jerozolimy, która stanie się miastem-znakiem Bożej opatrzności: „Oto podniosę je odnowione, uleczę i uzdrowię ich oraz objawię im obfity pokój i bezpieczeństwo. I odmienię los Judy i los Izraela, i odbuduję ich jak przedtem. Oczyszczę ich ze wszystkich grzechów, jakimi wykroczyli przeciw Mnie, i odpuszczę wszystkie ich występki, którymi zgrzeszyli przeciw Mnie i wypowiedzieli mi posłuszeństwo. Jerozolima zaś będzie radością, chwałą i dumą wśród wszystkich narodów ziemi, które usłyszą o dobrodziejstwach, jakie jej wyświadczyłem. Będą się one lękać i drżeć z powodu wszelkiego dobra i pomyślności, jakich jej udzieliłem” (Jr 33,6-9). Zaś Zachariasz w ten sposób charakteryzuje Zbawiciela: „On usunie rydwany z Efraima, a konie z Jeruzalem; łuk wojenny zostanie złamany. Pokój ludom obwieści. Jego władztwo sięgać będzie od morza do morza, od brzegów Rzeki aż po krańce ziemi” (Zch 9,10). Te i inne proroctwa wypełniają się w osobie Jezusa Chrystusa. Pokój przez Niego przyniesiony jest owocem jedności między Nim a Ojcem. W swojej istocie dotyka najgłębszych pokładów ludzkiej egzystencji. Jako że ten nadprzyrodzony dar ma swoje źródło w miłości Boga, różni się od pokoju, który daje odrzucający Boga świat (w Ewangelii Jana słowa „świat” określa siły przeciwne Bogu). Jego fundamentem jest dzieło pojednania człowieka z Bogiem poprzez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Pokój ten będzie mógł być udziałem wszystkich wierzących, gdyż po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu, Chrystus wraz z Ojcem będą posyłać Ducha Świętego, który sprawi, że dzieło zbawienia będzie aktualne w każdym pokoleniu chrześcijan. Dlatego Jezus wzywa swoich uczniów, by radowali się z Jego pójścia do Ojca (por. 14,29). Cała powyższa seria obietnic ma przygotować apostołów na nadchodzące wydarzenia, które staną się dla nich próbą wiary: „nadchodzi bowiem władca tego świata” (14,30). Jezus oddaje się w jego ręce, zgadza się na swoją Paschę, gdyż w ten sposób ostatecznie ukaże swoją miłości i posłuszeństwo wobec Ojca: „niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał” (14,31).

Czy mam w swoim sercu pokój? Kiedy ostatni raz jednałem się z Bogiem w sakramencie pokuty i pojednania? Czy pozwalam, by Duch Święty oczyszczał mnie z moich lęków i obaw?