Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata

Fot. Harli Marten (unsplash.com)

6 września, XXIII Niedziela Zwykła A

Mt 18,15-20

15 Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. 16 Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. 17 Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. 18 Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. 19 Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. 20 Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».

W wersetach poprzedzających dzisiejszą Ewangelię Jezus, za pomocą przypowieści o zagubionej owcy wzywa swoich uczniów do naśladowania Bożej troski o tych, którzy się zagubili (por. Mt 18,10-14). Kontynuując ten wątek, Pan ustanawia trzyetapowy proces upomnienia tych ze wspólnoty, którzy zgrzeszą przeciwko innym braciom. Celem nie jest ani wendeta, ani nawet dochodzenie sprawiedliwości, lecz powstrzymanie grzeszących przed upartym trwaniem w braku skruchy i nawrócenia.

Pierwszym etapem jest próba rozmowy z winowajcą na osobności: „Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy” (18,15a-b). Grecki czasownik elencho przetłumaczony jako „upomnij go” dosłownie oznacza „odsłonić, odkryć”. Nie chodzi zatem o ostrą reprymendę, lecz o pomoc drugiej osobie w dostrzeżeniu jej przewiny. Poznanie prawdy o własnym grzechu jest pierwszym krokiem do nawrócenia, dlatego Jezus dodaje: „Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata” (18,15c).

Jeśli upomnienie w cztery oczy nie odniesie spodziewanych skutków, czas na etap drugi: „weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa” (18,16). Zaangażowanie świadków ma pomóc grzesznikowi lepiej uświadomić sobie, jak poważna jest jego sytuacja, a w konsekwencji wejść w postawę skruchy.

Bywają przypadki, w których także drugi etap upomnienia nie przynosi rezultatów. Dlatego Jezus mówi dalej: „Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi” (18,17a). Użyty tutaj grecki rzeczownik ekklesia („zwołanie, zgromadzenie, Kościół”) u Mateusza pojawia się jeszcze tylko w scenie wyznania Piotra (por. 16,18), gdzie Jezus mówi o Kościele powszechnym, nad którym władze ma apostoł i jego następcy. W rozważanym przez nas fragmencie chodzi o Kościół lokalny (dzisiejsza parafia, diecezja). Zaangażowanie wspólnoty ma pomóc uczniowi w jego wysiłkach pojednania z grzesznikiem.

Gdy jednak ten ostatni odrzuci także interwencję Kościoła, ma być z niej wyłączony: „A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik” (18,17). Poganie i celnicy byli postrzegani przez Żydów za będących poza wspólnotą ludu Przymierza. Podobnie jak na pierwszym i drugim etapie, nawet to radykalne działanie Kościoła ma być umotywowane miłością do błądzącego brata, aby mógł on sobie uświadomić, że jego czyny postawiły go poza wspólnotą uczniów Jezusa.

Ukazany w dzisiejszej Ewangelii proces upomnienia braterskiego, nie bez przyczyny ma trzy etapy. Nierzadko przecież pojawia się w naszym sercu pokusa, by widząc błędy innych, od razu opowiedzieć o nich całemu światu. Jezus dobrze wie, jak delikatną sprawą jest proces nawrócenia i pojednania, dlatego zachęca nas, byśmy najpierw podjęli próbę bezpośredniego dotarcia do krzywdziciela, stopniowo rozszerzając krąg zaangażowanych. Celem przecież nie jest zniszczenie, lecz odnalezienie zagubionej owcy.

Jaka wygląda moja reakcja, gdy ktoś mnie skrzywdzi? Czy w krzywdzicielu dostrzegam wroga, któremu należy sprawiedliwie odpłacić, czy może zagubionego brata, któremu trzeba pomóc w nawróceniu? Z kim dzisiaj mógłbym porozmawiać w cztery oczy, by ukazać mu jego błędne postępowanie wobec mnie?

Syn Człowieczy jest Panem także szabatu

Fot. Nadine (unsplash.com)

Sobota, 5 września

Łk 6,1-5

1 W szabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i jedli, wykruszając ziarna rękami. 2 Niektórzy zaś z faryzeuszów mówili: «Czemu czynicie to, czego nie wolno w szabat?» 3 Wtedy Jezus, odpowiadając im, rzekł: «Nawet tego nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego ludzie? 4 Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać». 5 I dodał: «Syn Człowieczy jest Panem także szabatu».

Rozważamy dzisiaj fragment Ewangelii Łukasza, w którym faryzeusze ponownie krytykują zachowanie uczniów Jezusa. Tym razem zarzut dotyczy rzekomego nieprzestrzegania szabatu: „W szabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i jedli, wykruszając ziarna rękami” (Łk 6,1). Samo zrywanie kłosów w trakcie przechodzenia przez czyjeś pole było przewidziane przez Prawo: „Gdy wejdziesz między zboże bliźniego swego, ręką możesz zrywać kłosy, lecz sierpa nie przyłożysz do zboża swego bliźniego” (Pwt 23,26). Faryzeusze jednak dopatrzyli się w łuskaniu kłosów czynności łamiącej spoczynek szabatu: „Niektórzy zaś z faryzeuszów mówili: «Czemu czynicie to, czego nie wolno w szabat?»” (por. Łk 6,2; Wj 43,21). Troska o przestrzeganie szabatu wynikała z przekonania, że jego łamanie może doprowadzić do katastrofy całego narodu. Rzeczywiście, mające miejsce sześć wieków wcześniej zniszczenie Jerozolimy i przesiedlenie babilońskie były konsekwencją odrzucenia pouczeń, jakie Bóg przekazał Izraelowi przez proroka Jeremiasza: „A jeżeli Mnie nie posłuchacie, by święcić dzień szabatu, by się powstrzymać od noszenia ciężaru, gdy wchodzicie bramami Jerozolimy w dzień szabatu, rozpalę gniew w jej bramach i pochłonie pałace Jerozolimy, i nie zgaśnie” (Jr 17,27; por. Pwt 28,15.36-37.63-64). W czasach Jezusa skutki przesiedlenia trwały nadal: izraelskie plemiona w dalszym ciągu były rozproszone, a kraj był kontrolowany przez pogańskiego ciemięzcę, imperium rzymskie. Dlatego panowało przeświadczenie, że aby przyspieszyć odrodzenie Izraela, konieczne było absolutne posłuszeństwo nakazom Mojżesza, zwłaszcza tym, które odnoszą się do świętowania szabatu, ważnego elementu tożsamości Izraelitów. Faryzeusze niestety nie dostrzegli, że to właśnie w Jezusie nadszedł czas odrodzenia.

Pan staje w obronie swoich uczniów: „Wtedy Jezus, odpowiadając im, rzekł: «Nawet tego nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać»” (Łk 6,3-4). Jezus odnosi się do wydarzenia z dziejów Dawida, gdy kryjąc się przed Saulem, przybył do sanktuarium w Nob i wraz ze swoim towarzyszami zaspokoił głód chlebami pokładnymi, których spożycie było zarezerwowane wyłącznie dla kapłanów (por. 1 Sm 21,2-7). Historia ta pokazuje, że troska o człowieka jest ważniejsza niż przepisy Prawa. Ponadto to, co uczynił Dawid, najwidoczniej miało miejsce w szabat, kiedy „stare” chleby pokładne zastępowano świeżymi (por. Kpł 24,5-9; 1 Sm 21,7). Jeśli Dawid w szabat jadł chleb zarezerwowany dla kapłanów, również Jezus, syn Dawida (por. Łk 1,38; 18,38-39) może czynić to, co czyni, w szabat. W ten sposób Pan wskazuje na swoją tożsamość Mesjasza Dawidowego, którego autorytet przewyższa autorytet samego Dawida (por. 20,41-44).

Słowa Jezusa wieńczące dzisiejszą perykopę również wskazują na Jego tożsamość: „Syn Człowieczy jest Panem także szabatu” (6,5). Po raz pierwszy Pan odniósł do siebie tytuł „Syn Człowieczy” w scenie przebaczenia grzechów paralitykowi (por. 5,24). Tutaj podobnie chodzi o podkreślenie Jego boskiego autorytetu. Nikt nie ma władzy nad szabatem oprócz samego Boga: „A gdy ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał, stwarzając” (Rdz 2,2-3).

Czy ufam Jezusowi? Czy mam świadomość, że moje wypełnianie Bożej woli ma przede wszystkim służyć miłości objawionej w Synu Człowieczym?

Nikt młodego wina nie wlewa do starych bukłaków

Winnica (fot. Sven Wilhelm, unsplash.com)

Piątek, 4 września

Łk 5,33-39

33 Oni zaś rzekli do Niego: «Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, podobnie też uczniowie faryzeuszów; natomiast Twoi jedzą i piją». 34 A Jezus rzekł do nich: «Czy możecie nakłonić gości weselnych do postu, dopóki pan młody jest z nimi? 35 Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli». 36 Opowiedział im też przypowieść: «Nikt nie przyszywa do starego ubrania jako łaty tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. 37 Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki, i samo wycieknie, i bukłaki przepadną. 38 Lecz młode wino należy wlewać do nowych bukłaków. 39 Kto się napił starego, nie chce potem młodego — mówi bowiem: „Stare jest lepsze”».

We fragmencie poprzedzającym dzisiejsze czytanie ewangeliczne Jezus powołuje Lewiego Mateusza, a następnie wraz ze swoimi uczniami udaje się do domu celnika i uczestniczy w uczcie wyprawionej na swoją cześć (por. Łk 5,27-32). Zachowanie to spotyka się z krytyką ze strony faryzeuszów i uczonych w Piśmie, którzy pytają Jezusowych uczniów: „Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?” (5,30). Odpowiadając, Pan wskazuje na cel swojej mesjańskiej misji: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników” (5,31-32).

Jak pokazuje fragment dzisiaj przez nas rozważany, powyższe słowa nie zadowoliły faryzeuszów i uczonych w Piśmie, którzy powołując się na przykład uczniów Jana Chrzciciela, kontynuują: „Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, podobnie też uczniowie faryzeuszów; natomiast Twoi jedzą i piją” (Łk 5,33). Odnosząc się do tego zarzutu, Jezus mówi: „Czy możecie nakłonić gości weselnych do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli” (5,34-35; por. J 3,29). Zestawienie postu i modlitwy pojawiła się już w Trzeciej Ewangelii w opisie prorokini Anny (por. 2,36-38), która w relacji Łukasza reprezentuje Izraela oczekującego odkupienia. W tym samym fragmencie Jezus domyślnie ukazany zostaje jako Wyzwoliciel Jerozolimy, czyli całego Izraela. Rzeczywiście, Jezus jest zapowiadanym przez Izajaszowe proroctwo Oblubieńcem i Wyzwolicielem: „Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje” (Iz 62,5; por. 54,5-8). Oczekiwanie dobiegło końca, zatem nie czas na post, lecz na świętowanie. Kontekst wielkiego przyjęcia urządzonego przez Lewiego dodatkowo sugeruje, że wraz z pojawieniem się Jezusa nadszedł czas zapowiadanej przez proroków mesjańskiej uczty weselnej: „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł” (Iz 25,6-8; 55,1-3; Ap 19,7-9). Jednocześnie, nawiązując do swojej przyszłej śmierci, Jezus zapowiada, że nadejdzie czas, kiedy Oblubieniec zostanie zabrany (por. Iz 53,8; Dz 8,33). Wtedy Jego uczniowie będą pościć. Jak pokazują Dzieje Apostolskie, pierwsi chrześcijanie praktykowali post (Dz 13,2-3; 14,23). Ponadto pozakanoniczna Didache (pismo Ojców Apostolskich, powstała pod koniec I w. po Chr.) zaświadcza, że chrześcijanie pierwszych wieków pościli w środę i piątek.

W dalszej części swojej wypowiedzi Jezu posługuje się przypowieścią, w której za pomocą obrazów zaczerpniętych z codziennego życia – nowego płaszcza i młodego wina – ukazuje ważną prawdę duchową: „Nikt nie przyszywa do starego ubrania jako łaty tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki, i samo wycieknie, i bukłaki przepadną. Lecz młode wino należy wlewać do nowych bukłaków” (5,36-38). Wraz z przyjściem Pana zaczęło coś nowego – nowy etap historii zbawienia. Podczas Ostatniej Wieczerzy weźmie On kielich z winem i ustanowi Nowe Przymierze w swojej krwi: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (22,20). Dlatego potrzebna jest nowa odpowiedź człowieka, potrzebne są „nowe bukłaki”.

Ostatnie zdanie dzisiejszego czytania pojawia się tylko u Łukasza: „Kto się napił starego, nie chce potem młodego — mówi bowiem: „Stare jest lepsze” (5,39). Wbrew pozorom nie zaprzecza ono wcześniejszym Jezusowym słowom, lecz obrazuje postawę faryzeuszy i uczonych w Piśmie, którzy zatrzymują się na Prawie i tradycji starszych, nie chcąc zaakceptować nowości przyniesionej przez Syna Bożego, w którym Prawo i prorocy znajdują swoje wypełnienie.

Jaką rolę w moim życiu odgrywała post? Czy mam świadomość, że w Jezusie wypełniły się pradawne Boże obietnice, których ja także jestem adresatem? Czy otwieram moje serce na nowość Słowa i sakramentów?