Królestwo Boże będzie wam zabrane

Piątek II Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 21,33-43.45-46

33 Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. 34 Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. 35 Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. 36 Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. 37 W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: „Uszanują mojego syna”. 38 Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. 39 Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. 40 Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?» 41 Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze». 42 Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. 43 Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce (…) 45 Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. 46 Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.

Jezus w dzisiejszym fragmencie Ewangelii Mateusza opowiada przypowieść o przewrotnych dzierżawcach. W jej świetle mogę spojrzeć na moje życie jako na mini-historię zbawienia, która ma określone ramy czasowe i jest czasem mojej odpowiedzi na Boże obdarowanie. Wyciszając moje serce i wzywając pomocy Ducha, przygotuję się na ożywcze spotkanie ze Słowem.

„Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał” (w 33). Wykorzystując alegorię winnicy z Iz 5,1-7, Jezus opowiada przypowieść, w której opisuje dzieje Izraela, jako Narodu Wybranego, który został ukształtowany przez Boga. W słowie tym mogę odnaleźć również prawdę o moim życiu, które również jak winnica zostało wyposażone i oddane mi w dzierżawę przez Stwórcę. Czy pielęgnuję w swoim sercu wdzięczność za dar życia? Za co dzisiaj szczególnie chciałbym Bogu podziękować?

„Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny” (w. 34). Podobnie jak w przypadku robotników z przypowieści, Bóg oczekiwał od swojego ludu owoców wierności i ufności w Jego prowadzenie. Problem polega na tym, że Izraelici, a zwłaszcza przewodzące im elity religijne, często zrywali przymierze i nie reagowali na wezwania proroków do nawrócenia (ww. 35-36). Byli przekonani, iż mogą sobie poradzić bez Boga, uzurpując sobie prawo do decydowania o swoim losie. Taka postawa doprowadziła do największego przewinienia, jaki jest odrzucenie Syna Bożego i doprowadzenie do Jego śmierci (ww. 37-39). Co czuję, gdy patrzę na postawę zbuntowanych robotników? Czy w czymś ich nie przypominam? Czy odrzucam pokusę uniezależnienia się od Boga?

„Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze»” (w. 41). Przedstawiciele żydowskiej elity wskazują rozwiązanie, które odpowiada logice sprawiedliwości. Gdy jednak popatrzymy na całą przypowieść, jak właściciel winnicy ociąga się z interwencją, posyłając swoje sługi i wreszcie syna, i na fakt, iż nawet samo jej opowiedzenie jest okazją do nawrócenia zbuntowanych serc, możemy dostrzec, że Bóg posługuje się logiką miłosierdzia. Zanim wyda ostateczny wyrok, decydujący o losie człowieka, daje mu wiele możliwości powrotu. Jak do tej pory wyglądało moje przeżywanie Wielkiego Postu? Czy otworzyłem się już na Boże wezwanie do nawrócenia? Czy pytam Pana, co jest w pierwszej kolejności do naprawienia we mnie?

„Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce” (w. 43). Wybranie przez Boga nie oznacza, że los człowieka z góry został ustalony. Obdarzeni zaufaniem robotnicy z winnicy zbuntowali się wobec właściciela, Izrael nie rozpoznał czasu swego nawiedzenia. Łaska wiary, którą otrzymałem w Kościele, wymaga mojej zdecydowanej odpowiedzi, która kiedyś będzie oceniona przez Boga. Czy proszę o łaskę wytrwania w wierze? Czy wykorzystuję wszystkie sposobności, by móc po śmierci stanąć przed Bogiem jako Jego dziecko, które oddaje się całe miłosiernej miłości Ojca?

W kolejny piątek Wielkiego Postu pomodlę się nabożeństwem Drogi Krzyżowej. Rozważając mękę Syna Bożego, będę prosił o dar pogłębionej wiary dla mnie i całego świata.

Nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie

Święto Katedry św. Piotra Apostoła

Mt 16,13-19

13 Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?» 14 A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków». 15 Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» 16 Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». 17 Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. 18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Opoka] i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. 19 I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».

Fragment Ewangelii Mateusza, którym dzisiaj będę się modlił, opowiada o ważnym momencie publicznej działalności Jezusa. Jego dotychczasowe czyny i słowa pozwalają uczniom zobaczyć w Nim nie tylko Mesjasza, ale i Syna Bożego. Poproszę Ducha Świętego, bym w światle dzisiejszego fragmentu ja także mógł dostrzec te momenty mojego życia, w których objawiła się prawda o Jezusie.

Na terenie leżącej u podnóża góry Hermon Cezarei Filipowej znajdowało się kilka świątyń, w których czczono pogańskie bóstwa (m.in. greckiego Pana i rzymskiego Zeusa). Właśnie w tym pogańskim otoczeniu Pan zadaje uczniom pytania dotyczące Jego własnej tożsamości. Czy potrafiłbym wskazać w dzisiejszym świecie elementy pogańskiej mentalności, które przeszkadzają w spotkaniu z Jezusem? Czy przypadkiem któryś z tych elementów mi Go nie zasłania?

Jezus pyta uczniów najpierw o opinię na Jego temat, jaką mają inni Żydzi. Gdyby podobne pytanie zadał mi dzisiaj, co powiedziałbym o członkach mojej rodziny, moich przyjaciołach czy sąsiadach? Jakie miejsce Syn Boży zajmuje w ich życiu?

W dalszej części rozmowy Pan pyta bezpośrednio uczniów: „A wy za kogo Mnie uważacie?” (Mt 16,15). Wiara jest darem, który otrzymuję za pośrednictwem Kościoła, lecz ostatecznie wyraża się nie poprzez powtarzanie opinii innych osób, nawet najbardziej świątobliwych, ale poprzez osobistą relację z Bogiem. Jaka dzisiaj byłaby moja odpowiedź? Na czym bym ją oparł?

„Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (16,17). Czy proszę o łaskę pogłębionej relacji z Jezusem? Czy dziękuję za dar wiary?

„Ty jesteś Piotr [czyli Opoka] i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (16,18). Na fundament swojego Kościoła Jezus wybiera prostego rybaka, który będzie miał jeszcze swoje kryzysy wiary (np. 26,69-75), lecz jednocześnie wykaże się autentyczną szczerością, co do swojej słabości (np. J 21,15-19). Czy w spotkaniach z Panem jestem prawdziwy, to znaczy nie unikam trudnej prawdy o sobie i zdaję się na Jego łaskawość?

Kończąc dzisiejszą modlitwę, poproszę Jezusa, by rozbudził we mnie żywe pragnienie poznawania Go na kartach Pisma Świętego, w sakramentach, we wspólnocie Kościoła i w codziennych sytuacjach mojego życia.

Pójdźcie za Mną

Jezioro Galilejskie (fot. R.P.)

III Niedziela Zwykła B

Mk 1,14-20

14 Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: 15 «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» 16 Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. 17 I rzekł do nich Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». 18 A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. 19 Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. 20 Zaraz ich powołał, a oni zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.

Rozważając dzisiejszą Ewangelię, nie możemy nie zwrócić uwagi na kontekst opisywanych w niej wydarzeń: „Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą” (Mk 1,14). Ewangelista Marek podkreśla, że publiczna działalność Jezusa rozpoczyna się w chwili uwięzienia ostatniego proroka Starego Testamentu. Używa przy tym czasownika paradidomi, który dosłownie oznacza „wydany” i pojawi się również w odniesieniu do Pana w opowiadaniu o Jego męce (por. 14,10-11.18). Tym samym już pierwsze chwile Jezusowej działalności naznaczone zostają cieniem Krzyża. Los uwięzionego Jana Chrzciciela (ostatecznie zostanie ścięty na polecenie Heroda Antypasa, por. 6,14-29) jest zapowiedzią cierpienia, którego doświadczy Syn Boży. Również wyznawcy Jezusa będą mieć udział w Jego przeznaczeniu do „bycia wydawanym” swym wrogom (13,9-12).

Uwięzienie Jana jest także znakiem, że kończy się czas oczekiwania na realizację Bożych obietnic, a otwiera się szczytowy etap historii zbawienia. Dlatego sam Jezus, przemierzając bezdroża Galilei, naucza: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (1,15). Wraz z przyjściem na świat Syna Bożego, przybliżyło się Boże panowanie, które może zostać przyjęte przez człowieka na drodze nawrócenia i przyjęcia Ewangelii. Temat „królestwa Bożego” należy do głównych tematów Ewangelii synoptycznych. Stale powraca w nauczaniu Jezusa, który wyjaśnia jego rzeczywistość za pomocą przypowieści (por. 4,1-32). Mimo że zwrot ten nie pojawia się w ST, to streszcza w sobie oczekiwanie starotestamentalnego Izraela na pełne objawienie się władzy Boga pośród Jego ludu i na całym świecie. Wzywając do nawrócenia, Jezus podejmuje motyw zaczerpnięty od proroków, którzy nieustannie wzywali Naród Wybrany, by zwrócił się do Boga całym sercem (por. Ne 1,9; Iz 44,22; Oz 14,2). Pan mówi także o wierzeniu w Ewangelię. Ową Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną mającą moc przemiany ludzkiego życia jest On sam. W Nim i przez Niego wypełnia się proroctwo Izajasza: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło” (Iz 9,1). Blask Jezusa, Światłości przychodzącej z wysoka (por. Łk 1,78-79; 2,32; J 8,12), wielokrotnie objawi się w dokonywanych przez Niego cudach, a najpełniej rozbłyśnie w misterium Paschy, kiedy to ludzkość raz na zawsze zostanie pojednana z Bogiem mocą krzyżowej ofiary. W tym kontekście wiara oznacza pełne ufności przyjęcie wszystkiego, co z woli Ojca dokonuje się w Synu i pozwolenie, by tajemnica Jego życia zespoliła się z życiem człowieka.

Pierwszym szczegółowym opisem publicznej działalności Jezusa u Marka jest opowiadanie o powołaniu czterech pierwszych uczniów. Spotkawszy nad brzegiem Jeziora Galilejskiego Szymona i Andrzeja Pan mówi: „Pójdźcie za mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi” (Mk 1,17). W tym wezwaniu kryje się niezwykła moc autorytetu Wzywającego, który prosi, by bracia zgodzili się na całkowitą i trwałą zmianę swego dotychczasowego stylu życia. Zazwyczaj to uczniowie gromadzili się wokół wybranego przez siebie Rabbiego, by przy nim poznawać Prawo. W tym przypadku to sam Jezus przejmuje inicjatywę i wybiera uczniów według swego upodobania. Zarówno Szymon i Andrzej, jak i Jakub i Jan, nie wąchają się. Pozwalają, by głos Pańskiego wezwania rozbrzmiał nie tylko w ich uszach, ale i sercach. Wszyscy czterej będą stanowić trzon grona Dwunastu Apostołów. To przede wszystkim na ich świadectwie opierać się będzie przyszła wiara Kościoła. Dlatego, że od samego początku towarzyszyli Jezusowi, byli świadkami wydarzeń paschalnych, a w Dniu Pięćdziesiątnicy przyjęli Ducha Świętego, ich głoszenie Ewangelii stało się „siecią” zagarniającą dla królestwa niebieskiego kolejne pokolenia chrześcijan (por. Jr 16,14-16). Nie bez powodu co niedzielę powtarzamy w trakcie Mszy Świętej słowa Credo: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i APOSTOLSKI Kościół…”.

Co dzisiaj oznaczają dla mnie słowa Jezusa: „nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”? Czy moje serce jest otwarte na Boże panowanie? Czy pozwalam, by głos Jezusa rozbrzmiewał w moim sercu? Czy dziękuję za dar Kościoła, w którym mogę dostąpić zbawienia?

Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię

Fot. Aaron Burden (unsplash.com)

XXXIII Niedziela Zwykła

Mt 25,14-30

14 Podobnie też [jest z królestwem niebieskim] jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. 15 Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz 16 ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. 17 Tak samo i ten, który dwa [otrzymał]; on również zyskał drugie dwa. 18 Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. 19 Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. 20 Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. 21 Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! 22 Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. 23 Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! 24 Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. 25 Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! 26 Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. 27 Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. 28 Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. 29 Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. 30 A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

Przypowieść o talentach jest ostatnią z trzech przypowieści, za pomocą których zostaje zobrazowana Jezusowa nauka o czasach ostatecznych (tzw. mowa eschatologiczna – Mt 24,1-25,46). Serię otwiera przypowieść o zarządcy domu (por. 24,45-51), w której podkreślona zostaje wierność i wytrwałość chrześcijan w wypełnianiu powierzonych im dzieł królestwa niebieskiego. W centrum przytoczonej tydzień temu przypowieści o dziesięciu pannach (por. 25,1-13) pojawia się konieczność roztropności w pielęgnowaniu łaski wiary. Natomiast dzisiejsza przypowieść zachęca nas do pomnażania otrzymanego od Boga daru zbawienia. Wszystkie trzy przypowieści charakteryzują zatem uczniów Jezusa, którzy wiodąc codzienne życie, pośród różnych obowiązków i wydarzeń, mają zachowywać w sobie gotowość na spotkanie z powracającym Panem.

Dzisiejszy fragment rozpoczyna się słowami: „Podobnie też [jest z królestwem niebieskim] jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał” (25,14-15). Warto już na samym początku właściwie zidentyfikować występując tutaj postaci. Udający się w podróż człowiek (gr. anthropos), to sam Jezus Chrystus, który pod dokonaniu dzieła zbawienia powraca do Ojca. Zaś słudzy (gr. dulos) to uczniowie Pana, którzy pozostając na ziemi, tworzą Kościół, w którym dzieło zbawienia przekazywane jest kolejnym pokoleniom.

Przed rozpoczęciem podróży bogaty człowiek rozdysponowuje pomiędzy sługami swój majątek. Każdy z nich otrzymuje różną jego część, w zależności od własnej zdolności. Talent (gr. talanton) w ówczesnych czasach był miarą wagi, za pomocą której odmierzano drogocenne metale. Na przykład jeden talent mógł oznaczać 34 kg srebra. Każdy zatem ze sług, mimo że otrzymuje różną ilość talentów, w rzeczywistości zostaje obdarzony niemałym bogactwem. Owym bogactwem jest dar zbawienia, który według Bożego planu, na różne sposoby uobecnia się w życiu człowieka. Pragnieniem właściciela jest, by powierzone dobro zostało pomnożone (por. Łk 19,13).

Nie wszyscy jednak słudzy dobrze wywiązali się ze swojego zadania: „ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa [otrzymał]; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana” (Mt 25,16-18). Godnym podkreślenia jest, że dwaj pierwsi słudzy, do tego stopnia okazali się obrotni, że podwoili powierzony im majątek. Trzeci zaś sługa zrezygnował z jego zainwestowania i ograniczył się do bezpiecznego ukrycia otrzymanego talentu. Dar zbawienia, mimo że mniej czy bardziej widocznie uobecnia się w życiu poszczególnych ludzi, zawsze jest skarbem, którego najlepszym sposobem przyjęcia jest pozwolenie, by „wszedł w ruch”, tzn. by twórczo przemieniał człowieka.

Po powrocie z podróży pan zaczyna rozliczać się ze sługami: „Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” (25,19-23). Dwaj pierwsi słudzy, ponieważ zdołali podwoić otrzymane talenty, zostają pochwaleni i awansowani. Każdy z nich słyszy słowa, które przypominają sytuację wiernego sługi z przypowieści o zarządcy domu: „Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem” (24,47). W obydwu przypadkach chodzi o ukazanie, iż człowiek pomnażający otrzymany od Boga dar zbawienia, może liczyć na dalsze bycie w „domu Pana”, tym razem w królestwie niebieskim. Dodatkowo słowa „wejdź do radości twego pana” podkreślają czekającą go łaskę doświadczania wyjątkowej bliskości Boga.

Zupełnie odmienna jest sytuacja trzeciego sługi: „Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność” (25,24-27). Lęk przed panem sprawił, iż trzeci sługa powstrzymał się do pomnażania powierzonego mu daru. Nie trudno tutaj znaleźć odniesienie do faryzeuszów i uczonych w Piśmie, a także do tych wszystkich, którzy „niewolniczo” podchodzą do wypełniania Bożej woli. Bóg w osobie swojego Syna objawił największą tajemnicę swego serca, to że najbardziej definiuje Go miłość (por. 1 J 4,16), a oni nadal widzą w Nim jedynie budzącego grozę władcę i sędziego, który surowo będzie rozliczał się z człowiekiem. Strach przed tak pojmowanym Bogiem nie pozwala twórczo korzystać z otrzymanej łaski, nie pozwala jej czynić człowieka nowym, na wzór Jezusa Chrystusa.

Stąd smutny koniec trzeciego sługi: „Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (25,28-30). Gdybyśmy ograniczyli się jedynie do samej historii opowiedzianej w przypowieści, postawa pana mogłaby wydawać się zbyt surowa. Jednakże, gdy weźmiemy pod uwagę duchowe znaczenie „talentów”, sprawa zaczyna wyglądać inaczej. Powierzenie komuś łaski zbawienia pociąga za sobą wielką odpowiedzialność. Brak przyzwolenia, by ta łaska wzrastała i przemieniała życie człowieka jest w swej istocie jej odrzuceniem.

W jaki sposób pielęgnuję otrzymaną na chrzcie świętym łaskę wiary? Czy mam świadomość, że jest ona darem, który wymaga mojego stałego zaangażowania? Co bym powiedział Jezusowi, gdyby dzisiaj powrócił i zapytał mnie, co zrobiłem z łaską zbawienia?

Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli

Fot. Valentina Curini (unsplash.com)

Piątek, 16 pażdziernika, Wspomnienie św. Jadwigi Śląskiej

Łk 12,1-7

1 Kiedy ogromne tłumy zebrały się koło Niego, tak że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów: «Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. 2 Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. 3 Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głoszone będzie na dachach. 4 A mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic już więcej uczynić nie mogą. 5 Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! 6 Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. 7 U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

Ataki ze strony faryzeuszów i uczonych w Piśmie (por. Łk 11,53-54) nie przeszkadzają we wzroście popularności Jezusa, wokół którego gromadzą się „ogromne tłumy”. Przychodzą oni, by przysłuchiwać się Jego nauczaniu i przekonać się o wyjątkowości Jego osoby. Zanim jednak Pan do nich przemówi, zwraca się do swoich uczniów, nawiązując do właśnie zakończonej dyskusji z faryzeuszami i uczonymi w Prawie: „Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów” (12,1). W Księdze Wyjścia mowa jest o tym, iż Izraelici tuż przed wyjściem z Egiptu mieli usunąć ze swoich domów wszelki kwas, czyli zaczyn, jaki używano przy wypieku chleba (por. Wj 12,15). Ta niewielka ilość surowego ciasta z poprzedniego wypieku, dodawana do nowej porcji ciasta w celu zainicjowania procesu fermentacyjnego, jest symbolem ciągłości. Opuszczając Egipt, potomkowie Abrahama rozpoczynali nowy rozdział w swoich dziejach, całkowicie zdając się na Boże prowadzenie. Ponadto w trakcie wędrówki przez pustynię karmieni byli manną, czyli chlebem z nieba. Jezus łączy zakwas (gr. dzume – „zakwas, zaczyn, drożdże”) z obłudą (gr. hypokrisis – „udawanie, obłuda”) faryzeuszów, którą przed chwilą napiętnował. Podkreśla, że faryzejska postawa, polegająca na zachowywaniu zewnętrznych pozorów pobożności, stanowi zagrożenie dla Jego uczniów. Jak potem napisze św. Paweł: „drobina kwasu całe ciasto zakwasza” (1 Kor 5,6; por. Ga 5,9).

Pan kontynuuje: „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głoszone będzie na dachach” (Łk 12,2-3). Niespójność między zewnętrznymi pozorami a ukrytą rzeczywistością serca w którymś momencie wyjdzie na jaw. Wcześniej podobny ciąg kontrastujących ze sobą twierdzeń dotyczących tego, co tajemne, a co zostanie ukazane w świetle, miał pozytywną funkcję i odnosił się do Słowa Bożego (por. 8,17). Również w tym wypadku słowa Jezusa można odnieść do świadectwa uczniów o Nim, gdyż wiara w Niego w głębi serca i wyrzekanie się Go publicznie również byłyby formą obłudy (por. 12,8-9).

Do takiego wyparcia się Jezusa mógłby skłonić uczniów lęk przed prześladowaniami, dlatego Pan dodaje: „A mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic już więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie!” (12,4-5). Zwróćmy uwagę, że Jezus zwraca się tutaj uczniów, nazywając ich „przyjaciółmi” (gr. filos – „przyjaciel, ulubieniec”). Poucza ich, by nie obawiali się ludzi, którzy mogą co najwyżej zabić ich ciało, lecz by pielęgnowali w sobie bojaźń Bożą, gdyż to właśnie od Boga zależy ich życie wieczne. Ma On bowiem moc wtrącić do piekła. Użyty tutaj grecki rzeczownik geena pochodzi od hebrajskiego wyrażenia ge-hinnom, czyli „Dolina Hinnom” (por. Joz 15,8). Chodzi o dolinę znajdującą się na południowy wschód o Jerozolimy, która za czasów Achaza i Manassesa była miejscem składania ofiar z dzieci (por. 2 Krn 28,4; 33,6). Według Jeremiasza zamiarem Boga jest, by w przyszłości na tej dolinie spoczęło piętno śmierci i nieczystości (por. Jr 7,31-33; 19, 2-13). Izajasza ukazuje ją jako symbol ostatecznej kary, przeznaczonej złym ludziom (por. Iz 66,24). Jezus ukazuje uczniom, że wartość ich życie ziemskiego jest względna, gdyż ostatecznie ich celem jest życie wieczne (por. Łk 10,25-28; 18,18-22.29-30). W Dziejach Apostolskich Piotr i pozostali apostołowie powiedzą: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5,29).

Bojaźń Pańska to równocześnie ufność w Bożą opatrzność i opiekę: „Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli” (Łk 12,6-7; por. Łk 12,22-32). Kto powierza swoje życie Bogu, nie musi obawiać się prześladowców. Tym razem Jezus argumentuje, zaczynając do tego, co ma mniejsze znaczenie, by dojść do tego, co ma znaczenie większe. Skoro Bóg troszczy się o wróble, których wartość jest niewielka (jeden as był szesnastą częścią denara, który zwyczajowo wypłacano na koniec dnia pracy), tym bardziej troszczy się o ludzi, którzy są o wiele bardziej ważni niż wróble. Bóg wie, ile każdy z nas ma włosów na głowie, dlatego tym bardziej nie obce są Mu także nasze troski i obawy.

Czy podobnie jak tłumy z dzisiejszej Ewangelii „cisnę się” do Jezusa, by być blisko Niego i słuchać Jego słowa? Czy w mojej codzienności, zwłaszcza jeżeli chodzi o wiarę, wystrzegam się obłudy? Czego obawiam się, gdy przychodzi wyznać wiarę w Jezusa? Czy ufam bożej opatrzności?