Miłujcie waszych nieprzyjaciół (Mt 5,43-48)

Sobota I Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,43-48

43 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, 45 abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Przygotowanie

  • We wczorajszej Ewangelii Jezus wzywał uczniów, by w swojej sprawiedliwości, czyli posłuszeństwie wobec Prawa, przewyższali uczonych w Prawie i faryzeuszy (por. Mt 5,20-26). Dzisiaj Pan pokazuje, że tego rodzaju doskonałość, wyraża się przede wszystkim w miłości, która przekracza granice nieprzyjaźni, bariery między prześladowanym i prześladującym. Otwierając się na delikatne prowadzenie Ducha Świętego, zanurzę się w dzisiejsze Słowo.

Punkty do medytacji

  • Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził (w. 43) Jezus odnosi się do dwóch zasad, które kształtowały życie społeczne wielu ówczesnych Żydów. Miłość bliźniego wprost była nakazana przez Prawo (por. Kpł 19,18). Natomiast zasada nienawiści wobec nieprzyjaciół prawdopodobnie swój początek wzięła z trudnych doświadczeń ostatnich wieków, kiedy to po zburzeniu Jerozolimy przez wojska Nabuchodonozora (587 przed Chr.), Judea nieprzerwanie ulegała podbojom kolejnych pogańskich imperiów. W reakcji na nieustanne zagrożenia polityczne i kulturowe pośród Żydów upowszechniła się postawa podejrzliwości, wręcz nienawiści wobec wszystkich, którzy nie pasowali do ich etosu religijno-narodowego. Pozabiblijne świadectwa o zasadzie nienawiści wobec nieprzyjaciół znajdujemy w pismach wspólnoty z Qumran (północno-zachodni brzeg Morza Martwego), której członkowie, żyjąc w oderwaniu od kultu świątynnego, praktykowali formę judaizmu opartą nie tylko na Prawie i Prorokach, lecz także na własnych przekonaniach. Jak traktuję prawdy zawarte w Piśmie Świętym? Czy wnikając w ich sens, odwołuję się do nauczania Kościoła, by uniknąć subiektywnej, a więc błędnej interpretacji?
  • A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (w. 44) Jezusowe słowa stanowią nie lada wyzwanie nie tylko dla ówczesnych Żydów, ale i dla współczesnego człowieka. W Palestynie I wieku określenia „wasi nieprzyjaciele” i „ci, którzy was prześladują” przywodziły na myśl przede wszystkim przedstawicieli aktualnego okupanta, którym było cesarstwo rzymskie. Miłość i modlitwa za tych, którzy ciemiężą kraj, nakładają ciężkie podatki, stosują przemoc i niesprawiedliwość, mogła wydawać się wręcz czymś absurdalnym. W każdym z nas w chwili krzywdy pojawia się pragnienie sprawiedliwości, która miałaby przyjąć formę kary, a czasami nawet osobistej wendety. Tymczasem Jezus wzywa do sprawiedliwości, która przyjmuje formę miłości. Kogo dzisiaj nazwałbym moim nieprzyjacielem? Jakie pragnienia i uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o tej osobie? Opowiem o tym Jezusowi.
  • abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (w. 45) Jako motywację do miłości nieprzyjaciół Jezus podaje przykład Boga Ojca, który jednakową troską otacza wszystkich ludzi, bez względu na to, czy czynią dobro czy zło, pełnią Jego wolę, czy nie. Taki obraz Ojca może wydawać się niezrozumiały. Być może nawet niekiedy buntujemy się, gdy dostrzegamy, że Bóg nie posługuje się logiką ludzkiej sprawiedliwości, by nagradzać dobrych, a karać złych. Zapominamy, że Jego miłość, podobnie jak miłość każdego ojca, ma dwa wymiary – radości z dobra i smutku ze zła czynionego przez Jego dzieci. Czy mam świadomość, że Bóg patrzy na mnie jak na swoje umiłowane dziecko? Gdy parzę na ostatnie tygodnie, czego więcej przysporzyłem Ojcu niebieskiemu, radości czy smutku? Czy próbuję w Jego miłości do mnie znaleźć inspirację do miłości wobec drugiego człowieka, zwłaszcza nieprzyjaciela?
  • Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? (ww. 46-47) W dalszej części swojej wypowiedzi Jezus, odwołując się do przykładu celników i pogan, po raz kolejny pokazuje, że zachowanie Jego uczniów, a więc tych, którzy mają nadzieję życia wiecznego, ma wykraczać poza reguły ustalone w świecie skażonym grzechem. Chrześcijanin, miłując nieprzyjaciół, zaczyna być obywatelem królestwa niebieskiego, staje się znakiem wskazującym na miłosierną miłość Ojca. Czy moje serce jest wolne od mentalności tego świata? Czy w trwającym Wielkim Poście podjąłem już decyzję, by usunąć z mojego życia te rzeczy, które zaburzają we mnie myślenie dziecka Bożego (nieodpowiednia literatura, muzyka, serwisy internetowe, liderzy opinii itp.)?
  • Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (w. 48) W Torze pojawia się wezwanie, by Izrael naśladował Boga w Jego świętości: „Bądźcie świętymi, bo ja jestem święty, Pan, Bóg wasz (Kpł 19,2) W czasach Jezusa słowa te rozumiano przede wszystkim jako wezwanie do odcięcia się od świata pogańskiego. Jezus koryguje takie myślenie i zachęca uczniów, by naśladowali świętość Boga poprzez rozwijanie w sobie bezinteresownej i miłosiernej miłości. Czy odrzucam myślenie, że świętość/doskonałość jest tylko dla wybranych? Czy pielęgnuję w moim sercu pragnienie doskonałości na wzór Boga? Czy pragnę kochać tak jak On?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał cichą modlitwę: „Boże Ojcze, pragnę być Twoim synem, naucz mnie kochać moich nieprzyjaciół”.

Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają (Łk 5,27-32)

Sobota po Popielcu

Łk 5,27-32

27 Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» 28 On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. 29 Lewi zaś wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych [ludzi], którzy zasiadali z nimi do stołu. 30 Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» 31 Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. 32 Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników».

Przygotowanie

  • Łukasz Ewangelista ukazuje nam dzisiaj Jezusa, który nie unika grzeszników, lecz świadomie obdarza ich swoją zbawczą obecnością. W scenie powołania celnika Lewiego każdy z nas może zobaczyć siebie, swoją duchową biedę, ale i szansę, jaka zostaje nam dana, gdy tylko pozytywnie odpowiemy na Jezusowe zaproszenie do grona Jego uczniów. Przygotuję moje serce na spotkanie ze Słowem, otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego.

Punkty do medytacji

  • Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej (w. 27) Celnicy w starożytnym Izraelu, dlatego że współpracowali z rzymskim okupantem i często nadużywali swojej pozycji, bogacąc się kosztem rodaków, uważani byli za notorycznych grzeszników. Czy jestem uczciwy w wypełnianiu codziennych obowiązków? Jak traktuję tych, którzy w jakiś sposób podlegają mojej władzy? Czy unikam pokusy budowania własnej pozycji kosztem innych?
  • Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» (w. 27) Mimo, iż Lewi był celnikiem, Jezus nie tylko kieruje ku niemu swój wzrok, lecz również wypowiada słowa, które są zaproszeniem do grona Jego uczniów. Widzi jego duchową biedę, lecz wie również, że idąc za Nim Lewi (Mateusz, por. Mt 9,9-13) będzie mógł rozpocząć nowy etap swojego życia. Poproszę Pana, by spojrzał dzisiaj na mnie, abym i ja mógł dostrzec w Jego spojrzeniu szansę na powstanie z moich grzechów.
  • On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł (w. 28) Usłyszawszy zaproszenie Jezusa Lewi podejmuje radykalną decyzję zerwania z dotychczasowym grzesznym życiem. Wstaje, niczym paralityk z poprzedzającej perykopy (por. 5,25), i zaczyna iść za Panem. Do czego dzisiaj Jezus mnie zaprasza? Czy Jego słowo znajdzie w moim sercu właściwą odpowiedź? Czy pozwolę, by podniosło mnie ono z moich grzesznych przywiązań?
  • Lewi zaś wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych [ludzi], którzy zasiadali z nimi do stołu (w. 29) Jednym z pierwszych owoców pójścia za Jezusem jest uczta, którą Lewi przygotowuje w swoim domu na Jego cześć. Zaprasza na nią innych celników, chce, by oni także mogli spotkać Zbawiciela. Czy potrafię dzielić się moją wiarą z innymi? Czy noszę w sobie radość wypływającą ze spotkania z Jezusem?
  • Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» (w. 30) Faryzeusze i uczeni w Piśmie nie pochwalają zachowania Jezusa. Nie są jednak na tyle uczciwi, by wprost Go zaatakować, lecz swoje wyrzuty kierują do uczniów. Jak reaguję, gdy dostrzegam, że działanie Boga rozmija się z moim dotychczasowymi wyobrażeniami? Czy w takich momentach próbuję zrewidować moje oczekiwania, czy może zaczynam wybiórczo przeżywać moja wiarę?
  • Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników» (ww. 31-32) Reagując na zarzut faryzeuszów i uczonych w Piśmie, Jezus ukazuje cel swojej ziemskiej misji. Ludzkość dotknięta jest chorobą grzechu. Cierpi na nią każdy człowiek, bez wyjątku. Misją Jezusa jest temu zaradzić. Poproszę Jezusa, by oczyszczał mnie z pychy i umacniał we mnie świadomość, że jestem grzesznikiem potrzebującym ratunku.

W ciągu dnia

  • Będę nosił dzisiaj w swoim sercu słowa Pana: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają”.

Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć (Łk 9,22-25)

Czwartek po Popielcu

Łk 9,22-25

22 I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». 23 Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. 24 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. 25 Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?

Przygotowanie

  • Dzisiejszy fragment Łukaszowej Ewangelii raczej nie należy do najłatwiejszych. Oto Jezus rysuje przed uczniami swoją przyszłość. Pokazuje siebie nie jako pełnego majestatu władcę, lecz rezygnującego z siebie cierpiącego Mesjasza. Mało tego, idący za Nim mają mieć udział w Jego uniżeniu. Za chwilę wsłucham się w głos samego Boga. Wzbudzę w sobie pragnienie, by Jego słowo prawdziwie we mnie zamieszkało.

Punkty do medytacji

  • I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie» (w. 22) Jezus po raz pierwszy w Ewangelii Łukasza zapowiada swoją mękę, która będzie wynikiem odrzucenia ze strony religijnych elit ówczesnego Izraela (por. Łk 9,44; 18,31-33). Użyty tutaj grecki czasownik dei („trzeba, potrzeba, należy”), przetłumaczony w BT jako „musi”, w Ewangelii Łukasza odnosi się do wydarzeń, które przewidziane zostały w Bożym planie zbawienia. Jezus jako mający wszelką władzę Syn Człowieczy (por. Dn 7,13-14), dobrowolnie odda się w ręce oprawców, by swoją śmiercią i zmartwychwstaniem odmienić los grzesznej ludzkości. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o męce Pańskiej? Czy pozwalam, by Jezus wchodził także w moje cierpienie i śmierć, aby w ten sposób prowadzić mnie do pełni życia?
  • Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje (w. 23) Jak wynika z wcześniejszego wersetu, Jezus nie wybiera roli triumfującego władcy, siłą podporządkowującego sobie całą rzeczywistość, w tym ludzkie serca, lecz godzi się stać cierpiącym Mesjaszem. Nie ma zwycięstwa nad śmiercią bez zanurzenia w śmierci. Nic zatem dziwnego, że również Jego uczniowie, wezwani zostają do kroczenia podobną ścieżką. Naśladowanie Chrystusa, życie według przekazanej przez Niego nauki, nieustannie zakłada konieczność rezygnacji z własnych planów i wyobrażeń oraz gotowość na przyjęcie cierpienia, nawet w wymiarze krzyża. Co dzisiaj sprawia mi największą trudność w naśladowaniu Jezusa? Czy jestem gotowy wypełniać Bożą wolę, nawet jeśli wiąże się to z ryzkiem cierpienia, odrzucenia, a nawet śmierci?
  • Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? (ww. 24-25) Paradoks zawarty w kolejnych słowach Jezusa staje się zrozumiały w świetle Jego Paschy. On jako pierwszy, całkowicie uniżył samego siebie, by zostać wywyższonym przez Ojca (por. Flp 2,6-11). W dalszej części Trzeciej Ewangelii Pan poda konkretny przykład rezygnacji ze swojego życia, która będzie wynagrodzona przez Boga: „Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu lub żony, braci, rodziców lub dzieci dla królestwa Bożego, żeby nie otrzymał daleko więcej [jeszcze] w tym czasie, a w wieku przyszłym – życia wiecznego»” (Łk 18,29-30). Jezus zachęca mnie, bym nie pokładał ufności w tym świecie, który podobnie jak i ja jest przemijający. W krótkiej rozmowie poproszę Go, by w czasie Wielkiego Postu uczył mnie patrzeć na moją codzienność z perspektywy życia wiecznego.

W ciągu dnia

  • Pośród dzisiejszych wydarzeń będę powracał do słów: „Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?”.

A Ojciec twój, który jest w ukryciu, odda tobie (Mt 6,1-6.16-18)

Środa Popielcowa

Mt 6,1-6.16-18

1 Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. 2 Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. 3 Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, 4 aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 5 Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. 6 Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (…) 16 Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. 17 Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, 18 aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Przygotowanie

  • Celebrowaniem Środy Popielcowej rozpoczynamy czterdziestodniową wędrówkę ku Passze Chrystusa. W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Mateusza Pan daje nam ważne wskazówki dotyczące praktykowania wielkopostnych dzieł jałmużny, modlitwy i postu. Wyciszę moje serce, by Słowo mogło wybrzmieć w nim z całą swą mocą.

Punkty do medytacji

  • Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie (w. 1) Wcześniej Jezus wzywał uczniów, by żyjąc programem Błogosławieństw, przyczyniali się do oddawania chwały Ojcu przez ludzi (por. Mt 5,16). Teraz przestrzega przed postawą odwrotną, czyli wypełnianiem dobrych uczynków w celu zwrócenia uwagi na siebie samych. Jaka intencja kryje się za moją pobożnością? Czy na pierwszym miejscu stawiam oddanie chwały Ojcu, który jest w niebie? Czy dziękuje Mu za wszelkie uczynione przeze mnie dobro?
  • Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (ww. 2-4) Troska o ubogich należała do ważniejszych żydowskich obowiązków religijnych. W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy: „Ubogiego bowiem nie zabraknie w tym kraju, dlatego ja nakazuję: Otwórz szczodrze dłoń bratu uciśnionemu lub ubogiemu na twej ziemi” (Pwt 15,11). Grecki rzeczownik hypokrites w Nowym Testamencie opisuje kogoś, kto odgrywa pewną rolę przed innymi lub udaje kogoś, kim nie jest (patrz polskie „hipokryta”). Do takiej właśnie osoby Jezus przyrównuje tych, którzy dla poklasku dają jałmużnę potrzebującym. Jego uczniowie zaś, zapłaty za uczynione dobro powinni spodziewać się jedynie od Ojca. Czy dostrzegam wokół siebie potrzebujących? Czy poświęcam im swój czas, wysiłek, pieniądze? Czy mają oni swoje miejsce w mojej codziennej modlitwie?
  • Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (ww. 5-6). Modlitwa na stojąco oraz modlitwa publiczna była czymś normalnym pośród Żydów. Takie formy modlitwy zaadoptowało także wczesne chrześcijaństwo. Podobnie jednak jak w przypadku jałmużny, także i tutaj może pojawić się pokusa bycia podziwianym przez innych. Mówiąc o tym, iż Jego uczniowie powinni modlić się w zamkniętej izdebce, Jezus nie tyle neguje wartość publicznej modlitwy, co ponownie zachęca, by przyglądać się własnemu sercu, czy jest w nim autentyczne pragnienie rozmowy z Ojcem. Czy w planie mojego dnia jest stałe miejsce na modlitwę? Jakie formy modlitwy podejmę w Wielkim Poście?
  • Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (ww. 16-18) Post siłą rzeczy wiąże się z wyrzeczeniem. W pierwszym rzędzie dotyczy ograniczenia ilości lub jakości spożywanych posiłków. Może jednak wyrażać się również w rezygnacji z innych rzeczy. Przyjęcie posępnego oblicza przez obłudników ma dodatkowo podkreślać poziom ich wyrzeczenia, a tym samym wzbudzać podziw u innych. I taka jedynie jest jego wartość. Natomiast post podejmowany przez uczniów Jezusa, podobnie jak jałmużna i modlitwa, ma celu oddanie chwały Ojcu. Jego istotą nie jest rezygnacja, lecz wybór. Pościmy nie po to, by jedynie się umartwić, lecz by w naszym sercu zrobić miejsce dla Tego, który chce nas przemieniać swoją miłością. Czy noszę w sobie radość dziecka Bożego? Czy mam świadomość, że nadrzędnym celem podejmowanych przeze mnie wielkopostnych wyrzeczeń jest doświadczenie miłości Ojca?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj w izdebce mojego serca: „Panie Jezu, pomóż mi w Wielkim Poście podjąć autentyczną jałmużnę, modlitwę i post”.

Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6,27-38)

27 Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; 28błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. 29 Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. 30 Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. 31 Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. 32 Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. 33 I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. 34 Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. 35 Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. 36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. 37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

Przygotowanie

  • Rozważamy dzisiaj kolejny fragment tzw. Kazania na równinie (por. Łk 6,17-39), w którym Jezus ukazuje styl życia Jego uczniów. Tym razem mowa jest o miłości, która przekracza granice krzywdy i interesowności, a swój doskonały wzór znajduje w miłości Ojca niebieskiego. Otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego, by poprzez rozważane Słowo na nowy poziom wprowadził moją miłość do bliźnich.

Punkty do medytacji

  • Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają (ww. 27-28) Wzywając do miłości nieprzyjaciół, Jezus rozwija starotestamentalne przykazanie miłości bliźniego (por. Kpł 19,18). Podaje przy tym konkretne przykłady, w jaki sposób ma być ona realizowana: na nienawiść mamy odpowiadać dobrem, na przekleństwo błogosławieństwem, a na oszczerstwo modlitwą. Jak podołać tak wydawałoby się wyśrubowanym wymaganiom? Podpowiedź znajdujemy w słowach: „lecz powiadam wam, którzy słuchacie” (w. 27). Konieczne jest przyjęcie postawy słuchania. Idąc dzień w dzień za słowem Pana, możemy doświadczyć, jak stopniowo zmienia się nasza mentalność i sposób patrzenia, także na tych, których do tej pory uważaliśmy za nieprzyjaciół. Ze zdumieniem możemy doświadczyć, że lęk i pragnienie wyrównania rachunków zaczynają być wypierane przez miłość. Pomyślę o osobach, które wyrządziły mi krzywdę. Poproszę Jezusa, by wszedł ze swoim słowem w moje najbardziej trudne relacje.
  • Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje (ww. 29-30) W dalszej części swojej wypowiedzi Jezus wzywa uczniów do rezygnacji z prawa do odwetu. Zło może być zwyciężone jedynie dobrem, jak później napisze św. Paweł: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). Tego rodzaju wielkoduszność możliwa jest wtedy, gdy naszą krzywdę poddamy pod osąd Boga. On wie najlepiej, jak nas uzdrowić z naszych zranień. Więcej, On wie również, jak dotrzeć do serca krzywdziciela i doprowadzić do jego przemiany. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy czytam kolejne wskazania Jezusa? Które z nich jest dla mnie najtrudniejsze do przyjęcia. Porozmawiam o tym z Panem.
  • Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie (w. 31) Pan ponownie dokonuje rozszerzenia starotestamentalnej reguły. Tym razem są to słowa z Księgi Tobiasza: „Czym sam się brzydzisz, tego nie czyń nikomu!” (Tb 4,15). W życiu uczniów Jezusa nie chodzi jedynie o powstrzymywanie się od zła, lecz o czynienie dobra. Aby to podkreślić, tradycja chrześcijańska niekiedy określa słowa z Księgi Tobiasza mianem „srebrnej zasady”, zaś jej pogłębienie przez Jezusa nazywa „złotą zasadą”. Starotestamentalne Prawo miało stanowić tamę dla ludzkiej nieprawości. Jezusa uczy nas, jak korzystać z odzyskanej dzięki Niemu wolności. Czy dostrzegam, że Jezus nie chce mnie ograniczać, a wręcz przeciwnie, chce w pełni uruchomić mój potencjał czynienia dobra?
  • Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to [należy się] wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują (w. 32) W tym i kolejnych dwóch wersetach Pan wzywa nas do miłości, która jest bezinteresowna. Czynienie dobra z jednoczesnym oczekiwaniem właściwej odpłaty nie jest jeszcze wyrazem chrześcijańskiej dojrzałości. Taka postawa możliwa jest także pośród tych, którzy nie idą drogą wiary. Idąc za Jezusem, możemy doświadczyć miłości, która nie jest „w zamian”, lecz „pomimo”. Czy nie przeliczam, czy mi się opłaci, zanim wyjdę na spotkanie drugiego człowieka? Kogo świadomie unikam? Czy potrafię poświęcić innym moją uwagę, wiedząc, że nie otrzymam nic w zamian?
  • Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (ww. 35-36) Jako ostateczny argument za przyjęciem postawy bezinteresownej miłości Jezus podaje przykład Ojca. Cała historia zbawienia pokazuje, że Bóg mimo niewierności człowieka, nieustannie o niego się troszczy. Zarówno w życiu patriarchów, jak i w historii Izraela można by znaleźć wiele usprawiedliwień dla pozostawienia człowieka samemu sobie. Bóg jednak jest miłosierny. Tacy też mają być uczniowie Jego Syna. Przypomnę sobie te wszystkie momenty, w których sam doświadczyłem Bożego miłosierdzia. Podziękuję Ojcu, że mimo mojej powtarzającej się niewierności, nigdy ze mnie nie zrezygnował.

W ciągu dnia

  • W trakcie wieczornego rachunku sumienia przyjrzę się moim dzisiejszym spotkaniom z innymi ludźmi, na ile byłem w ich trakcie bezinteresowny.