
35 Owego dnia, gdy zapadł wieczór, rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę». 36 Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. 37 A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała [wodą]. 38 On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» 39 On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. 40 Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» 41 Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»
Przygotowanie
- W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Marka dużo się dzieje. Jezus wraz z uczniami opuszcza okolice Kafarnaum i przeprawia się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego. To co na początku mogło się wydawać zwykłą podróżą, w rzeczywistości stanie się próbą wiary uczniów. Zostaną oni także zmuszeni do zrewidowania swojego rozumienia tożsamości Nauczyciela, który na ich oczach objawi boska moc nad żywiołami natury. Duchu Święty, przyjdź i wypełnij moje serce, uzdolnij mnie do wejścia w tajemnicę Słowa.
Punkty do medytacji
- Owego dnia, gdy zapadł wieczór, rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim (ww. 35-36) Ewangelista Marek precyzyjnie osadza opisywane wydarzenie w czasie, wskazując na „wieczór” (gr. he opsia) tego samego dnia, w którym Jezus nauczał w przypowieściach. Od strony symbolicznej zapadający zmrok symbolizuje wejście w strefę niepewności i zagrożenia, co jest zapowiedzią nadchodzącej próby wiary uczniów. Decyzja o przeprawie na „drugą stronę” (gr. eis to peran), czyli na wschodnie obrzeża Jeziora Galilejskiego, oznacza opuszczenie terenu stricte żydowskiego i otwarcie Jezusowej działalności na teren pogański (por. Mk 5,1; 6,45; 7,31; 8,13). Wyrażenie „przeprawmy się” (gr. dielthomen) sugeruje także głęboką wspólnotę losu Mistrza i uczniów. Wypłyniecie na głębię jest koniecznym etapem formacji, dzięki któremu towarzysze Jezusa będą mogli nauczyć się podążać za Nim nie tylko w świetle dnia. Sformułowanie, że zabrali Go „tak jak był” (gr. hos en en), wskazuje na brak przygotowań, pośpiech oraz zmęczenie Jezusa po całym dniu pracy. Ten ostatni szczegół objawia prawdę o Wcieleniu: Syn Boży w swojej ludzkiej naturze podlegał fizycznemu wyczerpaniu i ograniczeniom tak jak każdy człowiek. Łaska wiary, którą otrzymałem na chrzcie świętym, wymaga ciągłej weryfikacji i stawiania kolejnych kroków. Przyjemnie byłoby zatrzymać się w którymś momencie, by delektować się spokojem i w miarę ułożonym życiem. Tymczasem kroczenie za Jezusem oznacza wchodzenie w coraz to nowe przestrzenie, podejmowanie kolejnych wyzwań. Pośród nich okazuje się, czy i jak wierzę. W jaki sposób dbam o moją wiarę? Co zdecydowanie odrzucam pokusę „kanapowego” chrześcijaństwa i daję się prowadzić Panu?
- A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała [wodą] (w. 37) Pojawienie się „gwałtownego wichru” (gr. lailaps megale anemu; dosł. „nawałnica wielka wiatru”) jest zjawiskiem typowym dla Jeziora Galilejskiego, położnego w niecce rowu jordańskiego, od wschodu i od zachodu otoczonego wzgórzami. W wyniku zderzających się nad taflą jeziora wilgotnych i suchych mas powietrza dosyć często dochodzi tutaj do nagłych i krótkotrwałych nawałnic. W dzisiejszej scenie zjawisko pogodowe jest na tyle gwałtowne, że uczniowie, z których część była przecież z zawodu rybakami i dobrze znała ten akwen, nie są w stanie wylewać wody wdzierającej się do wnętrza łodzi. W sensie duchowym burza na jeziorze symbolizuje siły chaosu i zła, które próbują zniszczyć wspólnotę zgromadzoną wokół Chrystusa. Tak było w czasie Jego publicznej działalności, tak również jest i dzisiaj. Kościół jako wspólnota poddawany jest kolejnym próbom: grzeszność jego członków, podziały między i we wspólnotach, ataki medialne… Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy patrzę na „fale” zalewające łódź Kościoła?
- On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» (w. 38) Z opisem szalejącego żywiołu i narastającego zagrożenia mocno kontrastuje osoba Jezusa, który umęczony trudami dnia, śpi spokojnie w tylnej części łodzi „na wezgłowiu” (gr. epi to proskefalaion). Jego sen jest wyrazem głębokiego, synowskiego zaufania do Ojca. Przerażeni uczniowie budzą Mistrza, zwracając się do Niego niemal z wyrzutem: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”. Pytanie to sugeruje, iż uczniowie przypuszczają, że Jezus może coś zrobić z burzą, ale jednocześnie obawiają się, że jest obojętny na ich beznadziejną sytuację. Widzimy tutaj przykład dramatu ludzkiego serca, które w chwilach cierpienia często oskarża Boga o brak obecności i troski (por. Wj 14,10-11; Lb 14,3). Uczniowie jeszcze nie rozumieją, że sama obecność Jezusa na pokładzie jest gwarancją ich ocalenia. Przypomnę sobie trudne sytuacje, które do tej pory wydarzyły się w moim życiu. W jakim nastawieniu je przeżywałem? Czy potrafiłem wtedy ufnie powierzyć się Bożej opiece?
- On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza (w. 39) Jezus wstaje i przejmuje kontrolę nad sytuacją. W tekście greckim użyty został czasownik diegeiro, który oznacza nie tyle zwykłe powstanie, lecz pełne godności uniesienie się, podkreślające autorytet postaci. W ten sposób Marek przygotowuje to, co następuje dalej. Jezus gromi wicher, co w tekście oryginalnym zostaje opisane za pomocą czasownika epitimao, używanego w scenach karcenia demonów (por. Mk 1,25; 3,12; 9,25; 10,48). Następnie Pan wydaje suwerenny, boski rozkaz: „Milcz, ucisz się!” (gr. siopa, pefimoso). W Starym Testamencie rozległe wody często postrzegane są jako symbol chaosu i siedlisko złych duchów (por. Hi 26,12-13; Ps 74,13-14; Iz 27,1). Jezus egzorcyzmuje nieprzychylne siły natury, posługując się tą samą władzą, z jaką wcześniej uwalniał ludzi z demonicznego zniewolenia. Efekt jest natychmiastowy. Wiatr ustaje i pojawia się „głęboka cisza” (gr. gelene megale). To ostatnie wyrażenie można przetłumaczyć jako „wielka cisza”. Na skutek słów Jezusa „wielka nawałnica” (w. 37) zostaje zastąpiona przez „wielką ciszę”. Po raz kolejny Ewangelia pokazuje mi, że słowo Jezusa ma moc. On nie musi się wysilać, nie musi szukać sprzymierzeńców, by wygrać w walce ze złem. Wystarczy, że otworzy usta. To samo Słowo spotykam na kartach Pisma Świętego. Ojcowie pustyni, żyjący Ewangelią 24/7, podkreślali, że teksty biblijne mają moc egzorcyzmowania. Warto, bym o tym pamiętał, zwłaszcza w chwilach zwątpienia czy pokusy.
- Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» (w. 40) Po uciszeniu burzy mocą swojego słowa, Jezus zwraca się do uczniów, udzielając im reprymendy: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!”. Użyty w pytaniu przymiotnik deilos opisuje lękliwość i brak dowagi. Natomiast dosłowne tłumaczenie drugiego zdania brzmi: „Jeszcze nie macie wiary?”. Jezus przeciwstawia lęk wierze, sugerując, że ten pierwszy jest dowodem na brak zaufania w Bożą opiekę. Wiara bowiem to nie tylko intelektualne przekonanie, ale przede wszystkim zaufanie Bogu, które wyraża się odważnym działaniem w obliczu poważnych zagrożeń (por. Mk 5,34.36; 9,23-24; 10,52). W dzisiejszej scenie ewangelicznej uczniowie Jezusa raczej nie dają dobrego przykładu. Ale mogę na nich spojrzeć jak na swojego rodzaju lustro, w którym dostrzegam samego siebie. Łatwo jest mi powiedzieć „wierzę”, dużo trudniej jest zachować ufność do końca i wbrew wszystkiemu. Porozmawiam o tym z Chrystusem, opowiem Mu o moich kryzysach wiary.
- Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» (w. 41) Ostatnie słowa Jezusa wywierają na uczniach wielkie wrażenie. Jak pisze ewangelista – „zlękli się bardzo” (gr. efobethesan fobon megan, dosł. „przestraszyli się strachem wielkim”). Przedstawiona tutaj bojaźń nie jest po prostu strachem (por. w. 40), lecz poczuciem wielkiego respektu, który jest reakcją człowieka na teofanię lub objawienie się Bożej mocy. W Starym Testamencie „bojaźń Pańska” jest wielokrotnie ukazywana jako „początek mądrości” (Hi 28,28; Ps 111,10; Prz 1,7; Syr 1,11-20). Narracja Ewangelii Marka bardzo mocno podkreśla stopniowe dojrzewanie uczniów do wiary w Jezusa jako Syna Bożego. Uciszenia burzy na Jeziorze Galilejskim jest dla nich okazją do postawienia kolejnego kroku na ścieżce uczniostwa. Stąd pytanie, które powtarzają między sobą: „Kim On jest…”. Uciszenie nawałnicy oraz słowa Jezusa sprawiły, że ich dotychczasowe wyobrażenia o Nim legły w gruzach. Fakt, że „nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne”, zmusza ich do postawienia pytania o boskość Nauczyciela. Bojaźń Pańska jest początkiem mądrości… Czy dzisiaj dostrzegam w Jezusie z Nazaretu Boga? Czy oznacza to, że oddaje Mu pierwsze, Bogu należne miejsce w moim życiu, w każdej relacji i w każym wydarzeniu?
Modlitwa w ciągu dnia
- „Panie Jezu, obdarz mnie łaską wytrwałej wiary, bym nie tracił nadziei i ufności w chwilach trudnych doświadczeń”.



