Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem

Eucharystia w rzymskim kościele św. Wawrzyńca in Piscibus (fot. comshalom.org)

Wtorek, 21 lipca

Mt 12,46-50

46 Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim rozmawiać. 47 Ktoś rzekł do Niego: «Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą pomówić z Tobą». 48 Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?» 49 I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. 50 Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką».

Na zakończenie serii scen, w których poruszony został temat odrzucenia Jezusa przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy (por. Mt 12,1-42), Mateusz umieszcza krótkie opowiadanie o wizycie Jego matki i braci: „Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim rozmawiać” (12,46). Brak wzmianki o „ojcu” Jezusa sugeruje, że Józef już nie żył. Teksty NT kilkukrotnie mówią o braciach (por. Mk 3,31 = Mt 12,46; Mk 6,3 = Mt 13,55; J 2,12; 7,3.5.10; Dz 1,14; 1 Kor 9,5; Ga 1,19) oraz siostrach Pańskich (por. 6,3 = Mt 13,56). Czy zatem nie był On jedynym synem Maryi i miał rodzeństwo?

Zarówno w języku hebrajskim, jak i aramejskim rzeczownik ah miał szersze znaczenie niż użyty w greckim tekście Ewangelii rzeczownik adelfos i odnosił się także do bliskich krewnych, najczęściej kuzynów, ale także członków tej samej wspólnoty lub nawet narodu. Na przykład Abram mówi do Lota: „Niechaj nie będzie sporu między nami, między pasterzami moimi a pasterzami twoimi, bo przecież jesteśmy krewnymi [ahim]” (Rdz 13,8). Powyższy fakt oraz podkreślane w Ewangeliach dziewictwo Maryi każą nam widzieć we wzmiankowanych braciach i siostrach Jezusa co najwyżej Jego bliskich krewnych. Niektórzy Ojcowie Kościoła, czyli pisarze i teolodzy wczesnochrześcijańscy, uważali, że chodzi o synów Józefa z pierwszego małżeństwa.

Mateusz nie opisuje, jak wyglądało spotkanie Pana z Jego rodziną. Wspomina jedynie, że ktoś z obecnych poinformował Go o ich przybyciu (por. 12,47), na co Jezus zareagował, zadając pytanie: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?” (12,48). Odpowiedź wydaje się prosta. Matką i braćmi Jezusa są ci, o których przybyciu właśnie się dowiedział. Pan jednak wykorzystuje to pytanie jako wstęp do bardzo ważnego gestu i pouczenia: „I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia” (12,49). Gest wyciągnięcia ręki ma wielorakie znaczenie, np. wyraża potrzebę pomocy (por. 12,13), wrogość (por. 26,51), pełne mocy zwrócenie się ku chorym (por. 8,3), ratunek w śmiertelnym niebezpieczeństwie (por. 14,31). W naszym fragmencie Jezus wyciąga rękę, by podkreślić, że uczniowie znajdują się pod Jego opieką.

Swój gest Pan uzupełniania słowami: „Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką” (12,50). Bycie uczniem Jezusa oznacza pełnienie woli Ojca, która przez Niego została objawiona.  Zwrot „wola Ojca” kilkukrotnie pojawia się w Ewangelii Mateusza (np. 6,10; 7,21; 18,14) i odnosi się Prawa interpretowanego przez Syna. Wszystkie przykazania i nakazy sprowadzają się do przykazania miłości Boga i bliźniego. Gdy pod koniec Ewangelii jeden z uczonych w Piśmie zapyta Jezusa, które przykazanie jest największe, Ten odpowie: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (por. 22,37-38; por. Pwt 6,5; Kpł 19,18). Zatem wolą Ojca jest, by uczniowie Jezusa kroczyli drogą miłości, przez co staną się dla siebie nawzajem matką, bratem i siostrą.

W jaki sposób pracuję nad moją miłością Boga i bliźniego? Czy czuję się częścią wielkiej duchowej rodziny, jaka jest Kościół, zwłaszcza w wymiarze mi najbliższym, jakim jest moja wspólnota parafialna?

Żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza

Jonasz i wieloryb, Pieter Lastman (1621, Public Domain)

Poniedziałek, 20 lipca

Mt 12,38-42

38 Wówczas rzekli do Niego niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów: «Nauczycielu, chcielibyśmy zobaczyć jakiś znak od ciebie». 39 Lecz On im odpowiedział: «Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. 40 Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. 41 Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je, ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili; a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. 42 Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.

Uczeni w Piśmie i faryzeusze zwracają się do Jezusa, używając formy grzecznościowej „Nauczycielu” (gr. didaskalos, hebr. rabbi). Chociaż w Ewangelii Mateusza sam Jezus używa tego terminu w odniesieniu do siebie samego (por. 10,24-25; 23,8; 26,18), Jego uczniowie nigdy tak do Niego się nie zwracają. Czynią tak natomiast ludzie spoza ich grona, zwłaszcza przeciwnicy Jezusa (por. 8,19; 9,11; 17,24; 22,16.36). Można zatem przypuszczać, że w dzisiejszym fragmencie uczeni w Piśmie i faryzeusze używają tego tytułu, by podkreślić swój krytyczny stosunek do Jezusa. Ironizując, mówią do Pana: „Nauczycielu, chcielibyśmy zobaczyć jakiś znak od ciebie” (12,38). Chcą znaku podobnego do tych, które w ST udowodniały prawdziwość posłania, posługi prorockiej lub przekazywanego Objawienia (por. Wj 4,30-31; Sdz 6,36-40; 1 Krl 18,36-39; Iz 7,10-14; 38,7-8). Lecz Jezus uczynił już wiele znaków przewyższających te, które do tej pory widziano w Izraelu (por. Mt 9,33; 12,33). Mimo to, faryzeusze podjęli już decyzję, by Go zabić (por. 12,14), a Jego władzę nad złymi duchami tłumaczą tym, że pochodzi ona od diabła (por. 12,42). Bardzo prawdopodobne, że kolejny znak również przypisaliby księciu ciemności.

Podkreślając zatwardziałość ich serc, Jezus odpowiada: „Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza” (12,39). Tym samym przyrównuje ich niewierność przymierzu z Bogiem do Izraela z dawnych czasów, który przedstawiany jest w starotestamentalnych tekstach jako cudzołożna żona (por. Iz 57,3, Jr 2,2; 3,9; Ez 16,38; Oz 1-2).  Używa przy tym słów, które nawiązują do tych Izraelitów wędrujących przez pustynię, którym odmówiono wstępu do Ziemi Obiecanej, gdyż byli „przewrotnym pokoleniem” (Pwt 1,35). Mówiąc o „znaku Jonasza”, Jezus zapowiada swoją śmierć i zmartwychwstanie: „Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi” (Mt 12,40). Zmartwychwstanie będzie ostatecznym znakiem potwierdzającym Jego boska tożsamość i moc.

W dalszej części swojej wypowiedzi Pan przechodzi do ukazania losów „przewrotnego pokolenia” na sądzie ostatecznym. Posługuje się kolejnymi odniesieniami do ST, przytaczając pozytywne przykłady pogan. Kontynuując nawiązanie do historii Jonasza, mówi o Niniwitach, którzy na sądzie będą oskarżycielami uczonych w Piśmie, faryzeuszów i im podobnych: „Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je, ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili; a oto tu jest coś więcej niż Jonasz” (12,41). Mieszkańcy Niniwy, lud pogański nawrócili się, słysząc nawoływanie Jonasza posłanego przez Boga Jedynego (por. Jn 3). Tymczasem religijne elity Izraela nie są w stanie rozpoznać i przyjąć obecnego pośród nich Mesjasza. Ich oskarżycielką będzie także pogańska królowa Saby: „Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon” (12,42). Nosząca według etiopskiej tradycji imię Makeda, usłyszawszy o mądrości króla Salomona, udała się w daleką podróż, by móc osobiście z nią się zapoznać (por. 1 Krl 10,1-13; 2 Krn 9,1-12). Uczeni w Piśmie i faryzeusze natomiast zamknęli swoje serca na wcieloną Mądrość stojącą przed nimi.

Jak często rozważam tajemnice powstania z martwych Jezusa? Czy moją wiarę w Jego boską tożsamość opieram na Jego zwycięstwie nad śmiercią? Czy nie szukam niepotrzebnie niezwykłych znaków do Boga, ignorując te, które już zostały mi dane?

W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą

Fot. Marc-Olivier Jodoin (unsplash.com)

Sobota, 18 lipca

Mt 12,14-21

14 Faryzeusze zaś wyszli i odbyli naradę przeciw Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. 15 Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. 16 Lecz zabronił im surowo, żeby Go nie ujawniali. 17 Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: 18 Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie Prawo narodom. 19 Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. 20 Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. 21 W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą.

Zarysowany w Ewangelii Mateusza konflikt między Jezusem i faryzeuszami (por. Mt 9,3.11.34; 12,2.) osiąga swój moment krytyczny. Po uzdrowieniu w szabat człowieka z uschłą ręką (12,9-13) faryzeusze odbywają naradę, w czasie której podejmują decyzję o konieczności doprowadzenia do śmierci Rabbiego z Nazaretu (por. 12,14). Z perspektywy przeciwników Jezusowe działania uderzają w religijną tożsamość narodu żydowskiego. Wyrażenie „odbyli naradę przeciw Niemu” powróci w opisie Wielkiego Tygodnia, kiedy to nie tylko faryzeusze, ale także arcykapłani i starsi ludu będą knuć spisek przeciwko Jezusowi, który zakończy się Jego śmiercią na krzyżu (por. 22,15; 26,4; 27,1; 28,12).

Póki co, Pan wie, że jeszcze nie nadszedł moment Jego śmierci krzyżowej i że ma jeszcze wiele do przekazania swoim uczniom. Dlatego dowiedziawszy się o decyzji faryzeuszy, oddalił się (por. 4,12), kontynuując swoją misję Uzdrowiciela: „Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich” (12,15). Tym, którzy szli za Nim zabronił surowo, by Go nie ujawniali (por. 12,16). Temat tzw. sekretu mesjańskiego pojawił się już wcześniej (por. 8,4; 9,30). Teraz jednak, gdy Jezus jest coraz bardziej w centrum uwagi Żydów oraz spotyka się z jawną wrogością faryzeuszy, nabiera większego znaczenia. Chcąc do końca doprowadzić swoją publiczną działalność, Pan stara się unikać niepotrzebnych konfliktów, by nie zostać przedwcześnie aresztowanym i straconym.

Ewangelista, powołując się na Izajasza, ukazuje, że wycofanie się Jezusa absolutnie nie jest oznaką Jego słabości, czy rodzajem klęski, lecz wypełnieniem Bożej ekonomii zbawienia: „Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza” (12,17). Mateusz także w innych fragmentach swojej Ewangelii powołuje się na starotestamentalne teksty, zwłaszcza prorockie, by podkreślić, że Jezusowe czyny i słowa w całości wpisują się w zamiary Ojca. Tym razem przytacza fragment tzw. pierwszej pieśni Sługi Pańskiego (por. Iz 42,1-9). W księdze Izajasza znajdują się cztery tego typu fragmenty opisujące postać tajemniczego „Sługi Bożego” (por. 49,1-7; 50,4-11; 52,13-53,12), który pod pewnymi względami jest personifikacją Izraela, lecz ma także wiele rysów wskazujących, że chodzi o konkretną, wybitną postać posłaną przez Boga. Czwarta pieśń (52,13-53,1-12) do tego stopnia obrazuje śmierć Jezusa, że w niektórych współczesnych kręgach żydowskich jest „tekstem zakazanym”.

Przytoczony w tym miejscu przez Mateusza fragment pierwszej pieśni Sługi Pańskiego uwypukla mesjańską tożsamość Jezusa: „Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie Prawo narodom” (Mt 12,18; Iz 42,1). Słowa te zostały już zacytowane wcześniej w opisie chrztu w Jordanie (por. Mt 3,17) oraz w scenie Przemienia (por. 17,5). Jezus Sługa w mocy Ducha Świętego wypełnia wolę Ojca, który otacza Go miłością i raduje się patrząc na Jego działanie, które w swej istocie jest objawieniem tajemnicy Bożego serca wszystkim narodom. W osobie Pana nie ma ani krzty gwałtowności czy przemocy: „Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi” (12,19-20). Słowa te szczególnie pasują do obecnego momentu misji Jezusa, który odrzuca konfrontację ze swoimi przeciwnikami i koncentruje się na tych, którzy potrzebują łaski uzdrowienia i mocy słowa. Prawda o Mesjaszu, pochylającym się nad cierpiącymi i obwieszczającym czas królestwa niebieskiego, będzie głoszona całemu światu przez Jego uczniów: „W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą” (12,21).

Czy pozwalam, by Jezusowe słowa zmieniały mój sposób myślenia i postepowania, nawet jeśli wiąże się to z odrzuceniem moich dotychczasowych pewników? Czy rozważając tajemnice Jego Osoby otwieram się na plan Ojca? Czy szukam nadziei i pocieszenia w łagodnej miłości Pana?

Syn Człowieczy jest Panem szabatu

Chrystus i Jego uczniowie (Richard H. Driehaus Gallery of Stained Glass, Chicago)

Piątek, 17 lipca

Mt 12,1-8

1 Pewnego razu Jezus przechodził w szabat pośród zbóż. Uczniowie Jego, odczuwając głód, zaczęli zrywać kłosy i jeść ziarna. 2 Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat». 3 A On im odpowiedział: «Czy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego towarzysze? 4 Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść ani jemu, ani jego towarzyszom, lecz tylko kapłanom? 5 Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? 6 Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. 7 Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. 8 Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu».

Zasygnalizowany w poprzednich rozdziałach Ewangelii Mateusza konflikt między Jezusem i faryzeuszami w dwunastym rozdziale przybiera na sile. Tłem dla opisywanych wydarzeń jest szabat i związany z nim nakaz odpoczynku, który oprócz obrzezania i przepisów pokarmowych był głównym wyznacznikiem tożsamości Żydów, odróżniającym ich od narodów pogańskich. Przestrzeganie tego specyficznego zwyczaju było wyrazem wierności Przymierzu. Ponadto według Księgi Jeremiasza niezachowywanie świętości szabatu było jednym z grzechów, które zostały ukarane przez Boga katastrofą najazdu imperium neobabilońskiego na początku VI w. przed Chr., kiedy to Jerozolima wraz ze świątynią zostały zniszczone, a znaczna cześć narodu żydowskiego została przesiedlona (por. Jr 17,19-27).

Dzisiejsze czytanie ewangeliczne rozpoczyna się wzmianką, że gdy właśnie w czasie szabatu Jezus i Jego uczniowie przechodzili pośród zbóż, ci ostatni zrywali kłosy, by zaspokoić swój głód wykruszonymi ziarnami (por. 12,1). Zrywanie kłosów z czyjegoś pola było dozwolone przez Prawo: „Gdy wejdziesz między zboże bliźniego swego, ręką możesz zrywać kłosy, lecz sierpa nie przyłożysz do zboża swego bliźniego” (Pwt 23,26). Jednakże, jako że uczniowie zrywali i łuskali kłosy w trakcie szabatu, w ocenie faryzeuszów dopuścili się złamania nakazu świętego odpoczynku: „Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat” (12,2).

Reagując na ten zarzut, Jezus najpierw odwołuje się do starotestamentalnego opowiadania o Dawidzie i jego towarzyszach: „Czy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść ani jemu, ani jego towarzyszom, lecz tylko kapłanom?” (12,3-4). W trakcie ucieczki przed Saulem, Dawid i jego ludzie przybyli do sanktuarium w Nob (świątynia jerozolimska po raz pierwszy została wybudowana dopiero przez syna Dawida, Salomona; zanim to nastąpiło cześć Bogu oddawano w kilku sanktuariach rozsianych po kraju), gdzie z braku innego rodzaju pokarmu pożywili się chlebami pokładnymi. Według Księgi Kapłańskiej, co szabat przygotowywano z najczystszej mąki dwanaście bochenków chleba, które umieszczano na stole w miejscu świętym przybytku (por. Kpł 24,8-9). Chociaż chleby pokładne mogły być spożywane tylko przez kapłanów, Dawidowi i jego towarzyszom udzielono kapłańskiego przywileju posilenia się nimi (por. 1 Sm 21,2-7). Powołując się na to wydarzenie, Jezus przyrównuje się do Dawida, czyli pośrednio ogłasza się Mesjaszem oraz potwierdza, że uczestnictwo uczniów w Jego mesjańskiej misji jest ważniejsze niż zwykłe wymagania Prawa.

W dalszej części swej wypowiedzi Pan broni zachowania uczniów za pomocą kolejnej analogii, tym razem odnosząc się do kapłanów i świątyni: „Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy?”  (Mt 12,5). Kapłańska posługa w świątyni jerozolimskiej siłą rzeczy wymagała podejmowania różnych działań. Do najważniejszych należało składanie codziennej ofiary całopalnej: „W dzień szabatu winniście złożyć w ofierze dwa roczne jagnięta bez skazy z dwiema dziesiątymi efy najczystszej mąki zaprawionej oliwą, jako ofiarę pokarmową, i należącą do tego ofiarę płynną. To jest ofiara całopalna sobotnia na każdy szabat, oprócz całopalenia ustawicznego i ofiary płynnej” (Lb 18,9-10). W szabat także wykładano nowe chleby pokładne i zjadano te, które wyłożono tydzień wcześniej (por. Kpł 24,8-9). Podobnie jak kapłani odbywający służbę w świątyni, uczniowie Jezusa są zwolnieni, gdy to konieczne, z wymagań związanych z szabatem, gdyż „Tu jest coś większego niż świątynia” (Mt 12,6). To ostatnie wyrażenie mogło szokować. Świątynia była najważniejszym symbolem narodowej i religijnej tożsamości Izraela, jako miejsce, w którym stale obecna była Boża chwała oraz gdzie Bóg Jedyny spotykał się ze swoim ludem. Teraz jednak to Jezus, obiecany przez proroków Mesjasz, zastępuje świątynię. Jako doskonały Kapłan, na krzyżu złoży doskonałą Ofiarę, na mocy której odkupione zostaną grzechy całej ludzkości. Zaś powołani przez Niego uczniowie będą mieli uczestnictwo w Jego wiecznym kapłaństwie.

W przedostatnim zdaniu dzisiejszej perykopy Pan powołuje się na proroka Ozeasza: „Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych” (12,7; por. Oz 6,6). Już w Starym Testamencie Bóg podkreślał, że wszelkie objawione przez Niego prawo jest wyrazem Jego miłosiernej troski o człowieka. Gdyby faryzeusze to rozumieli, nie krytykowaliby postępowania uczniów, wiedzieliby bowiem, że Prawo ma służyć człowiekowi. W paralelnym fragmencie w Ewangelii Marka Jezus mówi: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27).

Kończąc, Jezus jeszcze raz ukazuje relację łączącą Go z szabatem: „Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu” (Mt 12,8). Szabat został ustanowiony przez Boga (por. Rdz 2,3) i jest Jego własnością (por. Wj 31,13; Kpł 19,3; Iz 56,4). Nazywając siebie „Panem szabatu”, Jezus objawia swoją boską tożsamość. Jako wcielony Bóg ma On władzę określania, jak należy przestrzegać nie tylko nakazów związanych z szabatem, ale także wszystkich innych przykazań Prawa (por. 5,21-48).

Czy czytam Stary Testament przez pryzmat osoby Jezusa? Czy mam świadomość, że przestrzeganie Bożych przykazań nie jest „sztuką dla sztuki”, lecz ma służyć mojemu zjednoczeniu z Bogiem?

Słodkie jest moje jarzmo

Fot. Emre Can (unsplash.com)

Czwartek, 16 lipca, Wspomnienie NMP z Góry Karmel

Mt 11,28-30

28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. 29 Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. 30 Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

Po ostrym osądzie miast, które nie przyjęły Go jako Mesjasza (Mt 11,20-24) i uwielbieniu Ojca za wiarę prostaczków (11,25-27) Jezus kieruje zaproszenie do wszystkich, którzy są doświadczeni przez trudy życia i zmęczeni na duchu, do osobistej relacji ze sobą: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (11,28). W kontekście Mateuszowej Ewangelii zwrot „obciążeni” określa osoby próbujące sprostać wymaganiom stawianym przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy, którzy „wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą” (23,4). Obiecane przez Pana „pokrzepienie” to coś więcej niż obietnica wiecznego odpoczynku w życiu przyszłym. Chodzi także o wewnętrzny pokój w tym życiu. O takim pokoju będzie później pisał Paweł Apostoł w Liście do Filipian: „A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (Flp 4,7). Wierzący w Jezusa, doświadczając różnego rodzaju prób i cierpienia, będą w stanie je unieść dzięki Jego mocy, która będzie złożona w ich sercu.

Pan zaprasza również Żydów, by konsekwentnie stawali się Jego uczniami: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,29). Jezusowe jarzmo to nic innego jak głoszona przez Niego nauka. Ci, którzy decydują się stać Jego uczniami, mają nie tylko słuchać słów Pana, lecz także naśladować Jego styl życia, w którym stawiane przez Niego wymagania znajdują swoje najpełniejsze ucieleśnienie. Ten, który wzywa do bycia „cichym i pokornym” (por. 5,5), całym sobą pokazuje, na czym ma to polegać (por. 21,5). W starożytności jarzmo, było rodzajem uprzęży, którą nakładano na zwierzęta pociągowe lub na ramiona, by udźwignąć i przenieść ciężkie przedmioty. Bycie uczniem Jezusa wymaga wysiłku, jednak podporządkowanie się Jego nauce sprawia, że nie jest to wysiłek daremny czy przekraczający możliwości człowieka, lecz przynoszący konkretne owoce. Dlatego Pan stwierdza: „Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie” (11,30).

Co dzisiaj nazwałbym moim trudem i obciążeniem? Czy szukam pokrzepienia w relacji z Jezusem? Czy jako uczeń Jezusa słucham Jego słów i naśladuje Jego styl życia?