A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie

Niebo (fot. Paul Scogi, unsplash.com)

Środa, 17 czerwca, Wspomnienie św. Brata Alberta Chmielowskiego

Mt 6,1-6.16-18

1 Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. 2 Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. 3 Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, 4 aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 5 Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. 6 Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (…) 16 Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. 17 Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, 18 aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

W kolejnym fragmencie Kazania na Górze, Jezus dotyka problemu ostentacyjnej religijności: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 6,1). Kto podejmuje pobożne uczynki w celu zdobycia podziwu u innych, nie może liczyć na nagrodę u Ojca niebieskiego. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzeczne z wcześniejszym nauczaniem Jezusa, który nazwał uczniów „solą ziemi” i „światłem świata” oraz zachęcał ich: „niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki” (5,16). Oczywiście jest to tylko pozorna sprzeczność, gdyż uczniowie, żyjąc według programu błogosławieństw (por. 5,2-12), promieniują na innych światłem Bożej miłości, a zatem przyczyniają się do uwielbienia nie siebie samych, lecz Ojca, który jest w niebie. Kto natomiast skupia uwagę na sobie, nie jest godzien nazywać się uczniem Jezusa.

Aby zilustrować problem, Jezus nawiązuje do trzech głównych filarów żydowskiej pobożności: jałmużny, modlitwy i postu (por. Tb 12,8-10). Trzykrotnie przestrzega uczniów, aby nie wykonywali tych praktyk „jak obłudnicy” (6,2.5.16). Użyte w tym miejscu greckie słowo hypokrites w Ewangelii Mateusza zwykle opisuje uczonych w Piśmie i faryzeuszów (por. 15,7; 22,18; 23,13.14.15.25.27.29). Pierwotnie oznaczało ono aktora wcielającego się w rolę. Natomiast w NT odnosi się do osoby przyjmującej nieszczerą postawę, odgrywającej kogoś, kim w rzeczywistości nie jest. Obłudnik/hipokryta bardziej przejmuje się własnym dobrym wizerunkiem niż czynieniem faktycznego dobra. Stąd Jezusowe wskazówki dotyczące pobożnych uczynków tematycznie łączą się z wcześniejszym ostrzeżeniem: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (5,20). Trzykrotnej przestrodze przed obłudną pobożnością towarzyszy również trzykrotne zapewnienie, że ostateczną nagrodą uczniów jest jeszcze większe doświadczenie miłości Ojca (por. 6,4.6.18).

„Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili” (6,2). Dawanie jałmużny ubogim (gr. elemosyne) było ważnym obowiązkiem każdego Żyda: „Ubogiego bowiem nie zabraknie w tym kraju, dlatego ja nakazuję: Otwórz szczodrze dłoń bratu uciśnionemu lub ubogiemu na twej ziemi” (Pwt 5,11). Wykonując uczynki miłosierdzia, uczniowie nie powinni skupiać uwagi na sobie. Metafory „dęcia w trąbę przed sobą” i „lewej ręki, która nie wie, co czyni prawa” (6,2.3) podkreślają, że jałmużna powinna być czyniona w sposób dyskretny. Ostentacyjni dawcy już otrzymali swoją nagrodę i pozbawili się nagrody niebieskiej.

„Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać” (6,5). Jezus nie potępia modlitwy w postawie stojącej (właściwej zarówno dla judaizmu jak i dla wczesnego chrześcijaństwa) ani nie przedkłada modlitwy indywidualnej nad wspólnotową. Podobnie jak w przypadku jałmużny, problemem jest skupienie się na przyciągnięciu uwagi innych. Tego typu zachowanie czyni modlitwę niemożliwą. Jej celem jest przecież wejście w rozmowę z Bogiem, która wymaga oderwania się od zwykłych trosk („zamknięcia drzwi”) i wejścia w głębiny ducha („wejścia do swej izdebki”).

„Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą” (6,16). Podobnie jak w przypadku jałmużny czy modlitwy, uczniowie podejmujący post nie powinni dodatkowo nosić oznak go potwierdzających. Użyty tutaj czasownik afanidzo dosłownie oznacza „oszpecić, uczynić nierozpoznawalnym”. Jezus w ten sposób nawiązuje do zwyczaju zakrywania głowy (por. Jr 14,4) lub posypywania jej popiołem (por. 1 Mch 3,47). Tego rodzaju publiczne poszczenie mija się z celem, gdyż nie pozwala przyjąć postawy pokory, która powinna charakteryzować poszczącą osobę.

Co mnie motywuje do podejmowania pobożnych praktyk? Czy wystrzegam się religijności na pokaz? Czy mam świadomość, że największą nagrodą, jaka może mnie spotkać na drodze jałmużny, modlitwy i postu jest jeszcze większa komunia z Bogiem?

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Rozważanie słowa Bożego (fot. Rod Long, unsplash.com)

Wtorek, 16 czerwca

Mt 5,43-48

43 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, 45 abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Ostatnia antyteza Kazania na Górze rozpoczyna się słowami: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził” (Mt 5,43). Tym razem Pan odnosi się do dwóch reguł codziennego życia społeczności żydowskiej tamtego czasu. Pierwsza zaczerpnięta jest z Księgi Kapłańskiej: „Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego” (Kpł 19,18). Do tego samego fragmentu Jezus nawiąże w dalszej części Mateuszowej Ewangelii, gdy zostanie zapytany przez faryzeuszy, które z przykazań Prawa jest największe (por. 22,34-40). Miłość bliźniego ma zatem mocne umocowanie w Starym Testamencie. Inaczej jest z drugą regułą – w żadnym starotestamentalnym tekście nie znajdziemy nakazu nienawiści nieprzyjaciół. Możliwe jest zatem, że Jezus nawiązuje tutaj do nauczania któregoś z wielu ówczesnych żydowskich ugrupowań religijnych. Na przykład w jednym z pism wspólnoty w Qumran, Regule Zrzeszenia, znajduje się nakaz nienawiści „synów ciemności” (por. 1 QS 1,10).

Jezusowy komentarz do obydwu powyższych reguł brzmi: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,44). Za pomocą tych słów Pan rozciąga przykazanie miłości bliźniego na wszystkich ludzi, także nieprzyjaciół. Żyd żyjący na terenach Palestyny w I w. po Chr., słysząc słowa „waszych nieprzyjaciół” i „tych, którzy was prześladują”, w pierwszym rzędzie myślał o rzymskich okupantach. Jezus zatem wzywa swoich uczniów do modlitwy za tych, którzy zajmują ich ziemię, obciążają ciężkimi podatkami oraz traktują niesprawiedliwie, nierzadko sięgając po przemoc. Tak radykalna miłość ma swoje uzasadnienie: „abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (5,45). Uczniowie Jezusa dzięki swej wierze stają się dziećmi Ojca niebieskiego. Nie mogą zatem w swoim postępowaniu posługiwać się ziemską logiką sprawiedliwości (patrz „oko za oko, ząb za ząb”, 5,38-42), lecz niebieską zasadą miłości, która jest bezwarunkowa: „Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?” (5,46-47). W ten sposób w ich życiu urzeczywistnia się doskonałość samego Ojca niebieskiego: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (5,48). To ostatnie zdanie można potraktować jako podsumowanie całej sekcji antytez (5,21-48).

Kogo uważam za mojego nieprzyjaciela? Czy modlę się za niego? Czy mam świadomość, że jako uczeń Jezusa jestem wezwany do życia według logiki bezwarunkowej miłości?

Nie stawiajcie oporu złemu

Uliczne zamieszki (fot. Randy Colas, unsplash.com)

Poniedziałek, 15 czerwca

Mt 5,38-42

38 Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! 39 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. 41 Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. 42 Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

W przedostatniej antytezie Jezus odnosi się do tzw. prawa odwetu (łac. lex talionis), które obowiązywało w prawodawstwie wielu starożytnych ludów. Wzmiankowane jest już w babilońskim kodeksie Hammurabiego z XVIII w. przed Chr. W tradycji biblijnej pojawia się w kilku miejscach (Wj 21,24; Kpł 24,20; Pwt 19,21). Podobnie jak w przypadku wcześniejszych antytez, Jezus najpierw przytacza starotestamentalny standard: „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb!” (5,38). Zadaniem prawa odwetu było postawienie tamy ludzkiej rządzy odwetu poprzez ustalenie kary proporcjonalnej do popełnionego przestępstwa. Według Prawa, każdy Żyd mógł żądać odpłaty równej poniesionym szkodom. Jednakże Jezus wzywa swoich uczniów, by w swoim postępowali wykraczali poza dotychczasowe normy: „A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu” (5,39). Daje przy tym kilka przykładów, które zachęcają do oparcia się pokusie odpłacania złem za zło.

W słowach „lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi” (5,39) Jezus odnosi się do sytuacji, w której praworęczna osoba uderza zewnętrzną strona dłoni w prawy policzek swojego przeciwnika. Jak zaświadcza Miszna (dzieło judaizmu rabinicznego, powstałe ok. 220 po Chr. i zbierające nauczanie najstarszych rabinów), ten rodzaj spoliczkowania uważany był za bardziej obraźliwy niż zwykłe uderzenie wnętrzem dłoni i w porównaniu z nim wymagało podwójnej odpłaty. Jezus jednak wzywa do tego, by zrezygnować ze zwyczajowej odpłaty, a nawet pójść dalej, nadstawić drugi policzek.

Drugi przykład przywołuje na pamięć spór sądowy: „Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz” (5,40). Na co dzień żydowscy mężczyźni nosili dwie szaty: tunikę, czyli rodzaj lnianej lub wełnianej koszuli nakładanej bezpośrednio na ciało oraz większy i cięższy płaszcz, który narzucano na tunikę. Pozwanemu nie wolno było zabierać płaszcza, jedynej osłony przed zimnem w nocy (por. Wj 22,25-27; Pwt 24,12-13). Zachęcając do oddania płaszcza, Jezus wzywa nie tylko do oddania rzeczy cenniejszej, ale w gruncie rzeczy do oddania wszystkiego.

Wielkoduszność i szlachetność są także tłem trzeciego przykładu: „Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące” (5,41). Odnosi się on do prawa rzymskich żołnierzy do zmuszania napotkanych przedstawicieli podbitych narodów do niesienia ekwipunku na odległość nie większą niż jedna mila (1478 m). Przykładem korzystania z tego prawa jest przymuszanie Szymona z Cyreny, by niósł krzyż Jezusa (por. 27,32). Pan wzywa uczniów, by byli gotowi iść nawet dwie mile.

Jezusowe wymagania wydają się sprzeciwiać zasadom tzw. zdrowego rozsądku. Radykalizm tej nauki wynika z bliskości królestwa niebieskiego, która burzy wszelkie dotychczasowe ludzkie zabezpieczenia, na nowo je definiując. Szokujące przykłady są ponadto protestem przeciwko istniejącym w świecie spiralom przemocy oraz wyrazem nadziei na inne zachowanie człowieka. Należy je postrzegać jako wezwanie, by w ciągle nowych sytuacjach urzeczywistniać radykalizm Jezusowego nauczania.

Ostatnie dwa przykłady nie dotyczą ściśle konfrontacji z przemocą: „Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie” (5,42). Podobne zachęty do użyczania i pomocy pojawiają się już w ST (np. Pwt 15,7-11). Jezusowa nowość tych wskazań staje się widoczna w kontekście Łk 6,34-35, gdzie mowa jest o pożyczaniu nawet, jeśli jest bardzo prawdopodobne, że zwrot nie nastąpi: „Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych” (6,35).

Jak reaguję na dotykającą mnie przemoc? Czy panuję nad pojawiającą się w takich sytuacjach chęcią odwetu? Czy naśladuję Boga w Jego dobroci wobec „niewdzięcznych i złych”?

Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało

Papież Franciszek

14 czerwca, XI Niedziela Zwykła

Mt 9,36-10,8

36 A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. 37 Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. 38 Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo». 1 Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. 2 A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy — Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, 3 Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, 4 Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. 5 Tych to Dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. 6 Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. 7 Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. 8 Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.

Mateusz wprowadza dzisiejszą perykopę słowami: „A widząc tłumy, Jezus litował się [dosł. „wzruszył się głęboko”] nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza” (9,36). W zdaniu tym znajdujemy bezpośrednie nawiązanie do Starego Testamentu. Już bowiem w Księdze Ezechiela pojawia się obraz owiec pozbawionych pasterza, za pomocą którego prorok opisuje cierpienie ludu Bożego spowodowane deprawacją jego religijnych elit (Ez 34). Ezechiel zapowiada, że Bóg przybędzie, aby dokonać sądu nad swoją owczarnią i dać jej nowego pasterza: „I ustanowię nad nimi jednego pasterza, który je będzie pasł, mego sługę, Dawida. On je będzie pasł, on będzie ich pasterzem” (34,23). Tym nowym pasterzem jest Jezus, na którym wypełniają się słowa Ezechiela i innych proroków.

Reakcja Jezusa na widok rozproszonych i pozbawionych duchowego przywództwa Żydów przyjmuje dwie formy. Najpierw Pan mówi do uczniów: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (9,37-38). Tłumy wokół Jezusa charakteryzował wielki entuzjazm wobec Jego osoby (por. 7,28; 9,33). Brakowało natomiast tych, którzy do Niego by prowadzili. Skoro wielu religijnych liderów jest Mu przeciwnych, Pan zachęca, aby modlić się o nowych przywódców. Następnie przywołuje do siebie dwunastu spośród swoich uczniów. Liczba „dwanaście” jest odwołaniem do dwunastu pokoleń Izraela oraz dwunastu przywódców plemiennych, którzy pomagali Mojżeszowi w kierowaniu Izraelem na pustyni (por. Lb 1,1-16). Jezus sygnalizuje, że Jego panowanie opierać się będzie o Nowy Izrael, prowadzony przez Dwunastu, którym przekazał udział w misji przepowiadania królestwa niebieskiego (10,7) oraz leczenia wszelkich chorób i wypędzanie duchów nieczystych (10,1.8).

Apostołowie Szymon, Andrzej, Jakub i Jan pojawili się już wcześniej jako pierwsi czterej uczniowie powołani przez Jezusa (por. 4,18-22). Szymon wymieniony jest na początku listy apostołów ze względu na jego zadanie bycia pierwszym pośród braci. Gdy pod Cezareą Filipową wyznał, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga żywego, Pan powiedział do niego: „Ty jesteś Piotr, czyli Opoka i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (16,18). Z pozostałych sześciu apostołów, wcześniej pojawia się tylko Mateusz, jako celnik powołany przez Jezusa w Kafarnaum (por. 9,9). Inni – Filip, Bartłomiej, Tomasz, Jakub, syn Alfeusza oraz Szymon Gorliwy – u Mateusza z imienia wymienieni są tylko tutaj. Judasz Iskariota pojawi się u jeszcze w opowiadaniu pasyjnym; wymieniony zostaje jako ostatni, gdyż to on zdradził Pana (por. 26,15-16.25.47-48; 27,3-10).

Początkowo Jezus powierza Dwunastu troskę o naród żydowski: „Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela” (10,5-6). Nie jest to bynajmniej zachęta do chrześcijańskiego ekskluzywizmu. W ten sposób wyrażona zostaje wierność Boga wobec Izraela, narodu pierwszego wybrania. Po zmartwychwstaniu Jezusa zakres misji apostołów zostanie rozszerzony o wszystkie inne narody. W ostatniej scenie Ewangelii Pan mówi do apostołów: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata»” (28,19-20).

Czy modlę się o nowe powołania do kapłaństwa? Czy znam nauczanie obecnego papieża? Jak wyraża się moja troska o dzieło ewangelizacji?

Niech wasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie

Sanktuarium na Górze Błogosławieństw (fot. Heather Truett, pixabay.com)

Sobota, 13 czerwca, Wspomnienie św. Antoniego z Padwy

Mt 5,33-37

33 Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. 34 A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie — ani na niebo, bo jest tronem Boga; 35 ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. 36 Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. 37 Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.

W Starym Testamencie znajduje się kilka fragmentów dotyczących składania przysięgi. Księga Wyjścia przytacza słowa Boga skierowane do Izraelitów, w których mowa jest o przysięganiu na Jego imię: „Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, w błahych rzeczach, bo nie pozwoli Pan, by pozostał bezkarny ten, kto wzywa Jego imienia w błahych rzeczach” (Wj 20,7). Podobne wezwanie pojawia się w Księdze Kapłańskiej, wewnątrz tzw. kodeksu świętości (Kpł 17,1-26,46): „Nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. Byłoby to zbezczeszczenie imienia Boga twego. Ja jestem Pan!” (Kpł 19,12). Zaś w Księdze Powtórzonego Prawa mowa jest o dotrzymywaniu przysięgi złożonej samemu Bogu: „Jeśli złożysz ślub Panu, Bogu swemu, nie będziesz się ociągał z jego wypełnieniem, gdyż Pan, Bóg twój, będzie się tego domagał od ciebie, a na tobie będzie ciążył grzech. Jeśli się wstrzymasz od ślubowania, nie będzie grzech ciążył na tobie, lecz co z ust twych już wyszło, tego strzeż i wypełnij ślub, który twe usta złożyły jako dar dobrowolny Panu, Bogu twemu” (Pwt 23,22-24). Tego samego rodzaju ślubowań dotyczą słowa Psalmu 50: „Złóż Bogu ofiarę dziękczynną i wypełnij swe śluby złożone Najwyższemu” (Ps 50,14). Powyższe cytaty pokazują, że Prawo pozwalało na składanie przysięgi, zakładając jednak, że będzie ona autentyczna i uwzględniająca Boży majestat.

W kolejnej antytezie, Jezus najpierw sumuje starotestamentalne prawo dotyczące przysięgi: „Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi” (Mt 5,33), a następnie wypowiada słowa: „A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie” (5,34). Kontekstem tej wypowiedzi jest fakt, że w starożytnym Izraelu w codziennym dyskursie tak często posługiwano się przysięgą, że w rezultacie została obniżona wartość zwykłego słowa i powstało wrażenie, że tylko wypowiedzi pod przysięgą są prawdziwe i zobowiązujące. Bóg jednak nie chce, aby zaufanie między ludźmi opierało się wyłącznie na ślubowaniu, lecz na prawdziwości nawet najmniejszego słowa. Dlatego Jezus wzywa swoich uczniów: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie” (5,37). Gdyby lud Boży charakteryzowała prawdomówność, prawny przepis dotyczący przysięgi byłby zbędny.

W starożytnym Izraelu składający przysięgę powoływali się na Boga jako gwaranta słów wypowiadanych przez człowieka. Złamanie przysięgi oznaczało wezwanie imienia Bożego nadaremno i groziło konsekwencjami (por. Wj 20,7). Dlatego, by zachować pozór uroczystości dawanego słowa, bez jednoczesnego poddawania się pod Boży osąd, niektórzy Żydzi używali zamienników Bożego imienia, przysięgając „na niebo”, „na ziemię”, „na Jerozolimę”, „na własną głowę” (Mt 5,34-36; por. 23,16-22). Jezus pokazuje, że taka praktyka wciąż stawia człowieka w obliczu Bożego sądu, ponieważ nawet te substytuty są ściśle związane z Bogiem: niebo jest tronem Boga; ziemia jest podnóżkiem Jego stóp; Jerozolima jest miastem wielkiego Króla; nawet włosy na ludzkiej głowie zostały stworzone przez Boga. Pan zachęca swoich uczniów, by w swojej mowie byli prostolinijni oraz przestrzega ich przed stosowaniem podstępnych uników: „A co nadto jest, od Złego pochodzi” (5,37).

Czy dotrzymuje danego przeze mnie słowa? Czy jestem prawdomówny? Czy unikam podstępnej mowy?