Postanowił udać się do Jeruzalem

28 września, Wspomnienie św. Wacława, Męczennika

Łk 9,51-56

51 Gdy dopełniały się dni Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jeruzalem, 52 i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. 53 Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. 54 Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?» 55 Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. 56 I udali się do innego miasteczka.

Przygotowanie

  • Jezus rozpoczyna nowy etap swej publicznej działalność. Rozeznając, że nadszedł czas przewidziany przez Ojca, zostawia za sobą Galileę i postanawia udać się do Jerozolimy, gdzie wszystko się dopełni. Już na samym początku wędrówki spotyka się z odrzuceniem, co jest swojego rodzaju proroctwem, jaki los czeka Go w Świętym Mieści. Wyobrażę sobie Jezusa zdecydowanie stawiającego kroki w kierunku czekającej Go męki. Dołączę do idących za nim uczniów i wsłucham się w dzisiejsze Słowo.

Punkty do medytacji

  • „Gdy dopełniały się dni Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jeruzalem” (w 51). Czas jest „przestrzenią” wypełniania się dzieła zbawienia, które nie odbywa się chaotycznie, lecz ma swój porządek. Jezus jest w pełni świadomy, że cała starotestamentalna historia prowadziła właśnie ku Niemu i wraz z Jego misterium męki, śmierci i zmartwychwstania osiągnie swój punkt kulminacyjny. Pan rozeznaje, że chwila ta jest już blisko, dlatego nieprzymuszony przez wydarzenia czy osoby, ale w otwartości na plan Ojca decyduje się udać do Jerozolimy. Czy potrafię dostrzec w wydarzeniach mojego życia realizację Bożego planu wobec mnie? Czy próbuję rozpoznawać na modlitwie, do czego aktualnie jestem przez Boga zaproszony?
  • „Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt” (w. 52). Idąc do Jerozolimy, Jezus nie wybiera dłuższej drogi, wzdłuż Jeziora Galilejskiego, Jordanu i przez Jerycho, lecz decyduje się iść przez wrogie Żydom terytorium Samarii. Tym samym pokazuje, jak bardzo Mu zależy, by wola Ojca wypełniła się do końca. Poza tym, gdyby Samarytanie Go przyjęli, również im mógłby ogłosić Dobrą Nowinę o przybliżeniu się królestwa Bożego. Czy rozeznając Boży plan wobec mnie unikam „dzielenia włosa na czworo”, bez końca szukając wszystkich za i przeciw, a tak naprawdę zwlekając z jego wypełnieniem? Wobec kogo jestem uprzedzony, kogo unikam? Czy proszę Jezusa, by pomagał mi zobaczyć konkretnego człowieka za zakrywającą go etykietką?
  • „Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem” (w. 53). Samarytanie nie uznawali świątyni jerozolimskiej, byli przekonani, że to właśnie pośród nich, na górze Garizim znajduje się sanktuarium, w którym odbywa się prawowierny kult Boga. Dlatego nie przyjmują Jezusa pielgrzymującego do Jerozolimy. Gdy jednak w przyszłości Filip będzie im głosił zmartwychwstałego Chrystusa, część z nich uwierzy w Niego i otworzy się na łaskę zbawienia (por. Dz 8,5-8.14-17). Czy codziennie modlę się o łaskę wiary dla tych, którzy trwają w swoich uprzedzeniach wobec chrześcijaństwa, by także oni nie otworzyli się na Ewangelię?
  • „Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?» Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich” (ww. 54-55). Chwilę wcześniej pojawił się podobny problem, gdy mowa była o tym, że uczniowie zabronili pewnemu człowiekowi działać w imię Jezusa tylko dlatego, że nie należał do ich grona (por. Łk 9,49-50). Pokusa osądzania innych, a nawet życzenia im źle jest niesamowicie silna. Czy potrafię z miłością spojrzeć na kogoś, kto nie podziela moich wartości? Czy potrafię odróżnić godny potępienia grzech od potrzebującego ratunku grzesznika?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezus, naucz mnie patrzeć na moją codzienność oczami wiary”.

Weźcie wy sobie do serca te słowa

Sobota XXV Tygodnia Zwykłego

Łk 9,43b-45

43b Gdy tak wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus powiedział do swoich uczniów: 44 «Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi». 45 Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie.

Przygotowanie

  • Syn Człowieczy nie przyszedł na ziemię po to, by wzbudzać podziw, lecz by złożyć na krzyżu ofiarę ze swojego życia. Zrozumie to ten, kto pozwoli Jego nauce zapaść głęboko w swoim sercu. Z pokorą i ufnością przyjmę dzisiejsze Słowo. Poproszę Ducha Świętego, by pomógł wniknąć w jego znaczenie.

Punkty do medytacji

  • „Gdy tak wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus powiedział do swoich uczniów” (w. 43b). Chwilę wcześniej Jezus uwolnił pewnego chłopca z mocy złego ducha (por. 9,37-43). Żydzi podziwiają Go za ten i wiele innych niezwykłych czynów. Gdy popatrzę uważnie na historię mojego życia, czy dostrzegam momenty, w których objawiła się moc Jezusa? Za co dzisiaj chciałbym Mu podziękować?
  • „Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi” (w. 44). Słowa te Pan kieruje bezpośrednio do swoich uczniów. Nie chce, by podobnie jak otaczający Go tłum, redukowali Jego osobę do postaci wędrownego cudotwórcy. To nie uzdrowienia i egzorcyzmy, ale czekająca Go śmierć na krzyżu będzie Jego największym dziełem. Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy Jezus zapowiada swoją śmierć? Czy jestem gotowy iść za Nim drogą odrzucenia i cierpienia?
  • „Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia” (w. 45a). Jezus po raz drugi mówi o swojej przyszłej męce (por. 9,22). Słowa te są za trudne dla uczniów. Nie potrafią dostrzec w Nim zapowiadanego przez Izajasza cierpiącego Baranka (Iz 53,7). Czego jeszcze nie rozumiem z Jezusowego nauczania? Czy potrafię się do tego przyznać? Co robię, by słowa Pana stały się dla mnie bardziej zrozumiałe?
  • „było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie” (w. 45b). Uczniowie lękają się poprosić Jezusa o wyjaśnienie słów zapowiadających Jego mękę. Być może w ich uszach brzmią jeszcze słowa reprymendy, jakie usłyszeli od Niego, gdy nie mogli wcześniej dokonać egzorcyzmu (por. 9,40-41). Czy są takie tematy, których boję się poruszać w czasie rozmowy z Jezusem? Czy na modlitwie jestem autentyczny i unikam „religijnej kurtuazji”?

Modlitwa w ciągu dnia „Panie Jezu, uzdalniaj moje serce do przyjmowania twojej nauki”.

A wy za kogo Mnie uważacie?

Piątek XXV Tygodnia Zwykłego

Łk 9,18-22

18 Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» 19 Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». 20 Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». 21 Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. 22 I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

Przygotowanie

  • Na osobności, w klimacie modlitwy, Jezus prowadzi rozmowę z uczniami. Tematem jest Jego tożsamość. Padają ważne pytania. Pojawia się także trudna do przyjęcia zapowiedź męki. Usiądę obok modlącego się Jezusa. Poproszę Go, by pomógł mi zatopić się w dzisiejszym Słowie.

Punkty do medytacji

  • „Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie” (w. 18). Jezus modli się w miejscu odosobnionym, z dala od tłumów. Zostawia jednak przy sobie uczniów. Chce, by byli świadkami Jego rozmowy z Ojcem. Pragnie, by odkryli, że to właśnie On jest najdoskonalszym pośrednikiem między Bogiem i człowiekiem. Kto wraz z Synem zanurza się w modlitwie, doświadcza żywej obecności Ojca.
  • „zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?»” (w. 18). Obok osoby Jezusa nie można przejść obojętnie. Jego nauczanie, czynione cuda, sama Jego obecność, wzbudzają w człowieku pytanie o Jego tożsamość. Co o Jezusie myśli współczesny człowiek? Kim jest On dla moich znajomych, przyjaciół, rodziny?
  • „Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał»” (w. 19). Mimo, że opinie Żydów o Jezusie nie wyrażają prawdy o Nim, osadzone są w historii zbawienia. Wielu ówczesnych mieszkańców Palestyny „myślało” świętymi Pismami, patrzyło na otaczającą ich rzeczywistość przez pryzmat Objawienia. Czy potrafię patrzeć na moją codzienność w świetle słowa Bożego? Czy znam biblijną historię zbawienia?
  • „Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»” (w. 20). To pytanie musiało paść. Ważne są opinie innych osób, ważne jest ich świadectwo wiary. Jednak wcześniej czy później każdy z nas staje przed koniecznością odpowiedzenia na pytanie, kim On jest. Zatem, kim Jezus jest dla mnie? Co o moim rozumieniu Jego osoby mówią moje codzienne wybory?
  • „Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego»” (w. 20). Piotr dostrzega w Jezusie Mesjasza. Może jeszcze nie wie do końca, co to oznacza, ale już teraz widzi, że jest On posłany przez Boga, że ma do zrealizowania w świecie konkretną misję. W jaki sposób Jezus objawia się w moim życiu? Co dzisiaj chce ze mną uczynić, do czego chce mnie zachęcić?
  • „Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili” (w. 21). Pan zakazuje uczniom rozpowiadać, że jest Mesjaszem. Prawda ta mogłaby być niewłaściwie odebrana przez Żydów, z których wielu spodziewało się, że Mesjasz będzie potężnym przywódcą, wyzwolicielem spod rzymskiej okupacji. Czas na głoszenie jeszcze nadejdzie. Teraz trzeba uważnie wsłuchać się w nauczanie Jezusa, z pokorą przyjąć objawienie Mesjasza-Sługi. Czy uczę się rozeznawać na modlitwie, jak powinno wyglądać moje świadectwo o Jezusie? Czy pamiętam, że w pierwszym rzędzie mam dzielić się z innymi tym, czego sam wcześniej doświadczyłem, spotykając Jezusa?
  • „I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie»” (w. 22). Nie tego spodziewali się uczniowie (por. Mk 8,32-33). Jezus, Mesjasz ma być odrzucony i zabity?! A jednak tędy będzie wiodła droga, która zakończy się chwałą zmartwychwstania. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o męce Jezusa? Czy dostrzegam, że właśnie w tajemnicy swojego cierpienia i śmierci Syn Człowieczy najbardziej staje się bliski ludzkiemu doświadczeniu? Czy szukam obecności Jezusa, gdy w moim życiu pojawia się cierpienie?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoją mękę, Ty jesteś moim Zbawicielem”.

Nie potrzebują lekarza zdrowi

Święto św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty

Mt 9,9-13

9 Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim. 10 Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. 11 Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?» 12 On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. 13 Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

Przygotowanie

  • W święto św. Mateusza rozważamy fragment Ewangelii jego autorstwa. Fragment bardzo ważny, gdyż opisując swoje powołanie, apostoł daje w nim świadectwo o wielkim miłosierdziu Boga, który przychodzi na świat nie po to, by otoczyć się gronem pozornie sprawiedliwych „klakierów”, lecz by szukać zagubionych grzeszników. Jako słaby grzesznik wyobrażę sobie siebie na uczcie u Mateusza. W skupieniu otworzę się na słowo i obecności Zbawiciela.

Punkty do medytacji

  • „Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim” (w. 9). Na początku publicznej działalności Jezus, przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, powołał Szymona Piotra, Andrzeja, Jakuba i Jana (por. Mt 4,18-22). Wszyscy cztery raczej nie należeli do religijnej elity Izraela. Nikt zapewne nie spodziewał się, że Rabbi z Nazaretu na pierwszych swoich uczniów wybierze zwykłych ludzi, a nie kogoś spośród podziwianych przez ogół faryzeuszy, uczonych w Piśmie czy arcykapłanów. Teraz Pan dokonuje jeszcze bardziej szokującego wyboru. Powołuje celnika, który postrzegany jest przez rodaków jako zdrajca wysługujący się Herodowi i Rzymianom. Pan wybiera na heroldów Dobrej Nowiny ludzi zwykłych, słabych i grzesznych. Z jednej strony chce nam pokazać, że tak naprawdę żaden człowiek nie jest godzien tego zadania. Z drugiej zaś strony chce dać apostołom szansę na życiową przemianę, która sama w sobie będzie skutecznym potwierdzeniem głoszonego przez nich orędzia. Czy jestem świadomy moje grzeszności? Czy na modlitwie staję przed Bogiem takim, jakim jestem, unikając religijnej kurtuazji?
  • „Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami” (w. 10). Na ucztę w domu Mateusza przychodzą także inni celnicy i grzesznicy. W starożytnym judaizmie spożywanie posiłku przy jednym stole był znakiem wspólnoty pomiędzy ucztującymi. Wspólny posiłek wyrażał i pogłębiał więzy rodzinne, podkreślał realność pokoju pomiędzy godzącymi się stronami itd. Jedząc z celnikami i grzesznikami Jezus, zaprasza ich do przymierza ze sobą, pokazuje, że dla nich również przygotowane jest miejsce w Jego królestwie. Ja również, mimo mojej grzeszności, mogę zasiadać z Jezusem do jednego stołu. Każda Msza św. w której uczestniczę, jest ofiarą i ucztą, w czasie której Pan chce oczyszczać mnie z mojego grzechu i karmić sobą. Jak wygląda moje uczestnictwo w Eucharystii? Co robię, by odbywało się w jeszcze większym skupieniu i otwartości?
  • „Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»” (w. 11). Zachowanie Jezusa zostaje poddane krytyce przez faryzeuszy. W ich oczach bratanie się z grzesznikami oznacza ściąganie na siebie ich rytualnej nieczystości. I w tym miejscu wiele się nie pomylili… Syn Boży właśnie po to przyszedł na świat, by wziąć na siebie grzechy każdego człowieka, a w ten sposób oczyścić go z winny przed Bogiem. Jezus utożsamia się z nami, grzesznikami, by w ten sposób dać nam szansę prawdziwego duchowego wzrostu. Pan utożsamia się ze mną, z moim życiem, chce być stale blisko mnie. Uświadomię sobie, że także teraz Jezus jest blisko. O czym chciałbym mu tym razem opowiedzieć? Za co podziękować, przeprosić, poprosić lub uwielbić?
  • „Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (w. 13). Prawo Mojżeszowe nakazywało szereg ofiar, które należało składać przy różnych okazjach. Z kultem ofiarnym złączone były najważniejsze święta wspominające wielkie wydarzenia zbawcze z dziejów Ludu Bożego (Pascha, Dzień Pięćdziesiątnicy, Święto Namiotów). Istotą ofiary, która ze swej definicji ma „boleć”, w jakiś sposób wyrażać uniżenie się ludzkiego serca, było zdanie się łaskę Boga. Tymczasem jeszcze przed czasami Jezusa, ofiary zaczęły służyć jako środek do szukania samozadowolenia. Doszło do tego, że wielu uczonych w Piśmie i faryzeuszy składało więcej ofiar, niż to przepisywało Prawo, lecz nie po to, by powierzyć swoje życie Bogu, lecz by „przykryć” swój brak miłosierdzia wobec bliźnich i podkreślić swoją pozorną sprawiedliwość. Czy jestem miłosierny? Czy dostrzegam w moim otoczeniu potrzebujących, zarówno materialnie jak i duchowo? Czy potrafię wybaczać i dawać kolejna szansę?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj Modlitwę Jezusową: „Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nade mną grzesznikiem”.

Uważajcie więc, jak słuchacie

Wspomnienie Świętych Męczenników Andrzeja Kim Taegon i Pawła Chong Hasang

Łk 8,16-18

16 Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. 17 Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. 18 Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma».

Przygotowanie

  • Przypowieść o lampie, podobnie jak poprzedzająca ją przypowieść o siewcy (por. Łk 8,4-15), odkrywa kolejny element prawdy o słowie Bożym w życiu osób wierzących. Tym razem Jezus wskazuje na zadanie, jakie stoi przed tymi, którzy pozwalają, by ziarno Słowa padło na glebę ich serca. Wyobrażę sobie siebie pośród pierwszych adresatów Jezusowego nauczania. Z uwagą wsłucham się w to, co mój Zbawiciel i Przyjaciel dzisiaj powie.

Punkty do medytacji

  • „Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą” (w. 16). Lampa ma konkretne zadanie, ma oświecać pomieszczenie, w którym się znajduje. By tak się stało, nie można jej postawić byle gdzie, a tym bardziej schować, ale trzeba ją umieścić w centralnym miejscu, aby jej światło mogło dotrzeć do jak największej liczby pokrytych mrokiem zakamarków. Podobnie jest z tymi, którzy przyjęli światło słowa Bożego. Dar Bożej mądrości, który wypełnił ich serca, powinien promieniować na całe otoczenie. Nie można go zatrzymywać dla siebie, ale trzeba się nim dzielić, by także inni nie żyli w ciemności. Komu ostatnio opowiedziałem o moim doświadczeniu Słowa, o tym, jak zdobyta w ten sposób mądrość ocaliła lub przemieniła moje życie?
  • „Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło” (w. 17). Objawienie zawarte w słowie Bożym nie jest jakąś tajemną wiedzą, przeznaczoną wyłącznie dla wąskiego grona wtajemniczonych. Bóg pragnie, by każdy człowiek poznał prawdę o Jego miłosiernej miłości. Ten, który zaprasza nas, byśmy na oścież otworzyli dla niego nasze serca, sam jako pierwszy przed nami się odkrywa. Nie ma w Nim żadnej egoistycznej czy inaczej umotywowanej skrytości. Mój Bóg wychodzi ku mnie w całkowitej prawdzie i szczerości intencji. Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy to sobie uświadamiam?
  • „Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma” (w. 18). Kto słucha słowa Bożego, doświadcza ciekawej zależności. Im częściej je rozważa, tym łatwiej jest mu je zrozumieć i przyjąć. Istnieje też zależność odwrotna, niepowracanie do Słowa, sprawia, że to, co już usłyszeliśmy z czasem traci swoją wyrazistość i ma coraz mniejszy wpływ na nasze życie. Czy jestem systematyczny w mojej modlitwie słowem Bożym? Czy poznałem różne formy tej modlitwy wypracowane w Kościele na przestrzeni wieków? Z której z nich korzystam?

W ciągu dnia

  • Będę prosił dzisiaj w moim sercu: „Panie Jezu, pomóż mi dzielić się moim doświadczeniem Słowa z innymi”.