Istotnie przyszło już do was królestwo Boże

Czwartek III Tygodnia Wielkiego Postu

Łk 11,14-23

14 Raz wyrzucał złego ducha [z człowieka], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. 15 Lecz niektórzy z nich rzekli: «Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy». 16 Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. 17 On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. 18 Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. 19 Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. 20 A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. 21 Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. 22 Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. 23 Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza.

Przygotowanie

  • Dzisiejsza Ewangelia przypomina mi, że Jezus przyszedł na świat, by uwolnić człowieka z szatańskiej niewoli i ustanowić w ludzkich sercach Boże królestwo. Wyciszę moje serce ze zbędnych emocji i hałasu, przygotuję się na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • „Raz wyrzucał złego ducha [z człowieka], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione” (w. 14). Jezus ma moc dokonywania egzorcyzmów, uwalniania ludzi z mocy złych duchów. Razem z uzdrowieniami, które nie miały swego źródła w duchowym zniewoleniu człowieka, egzorcyzmy pokazują, że celem misji Syna Bożego jest ratowanie całego człowieka. Żadna ludzka bieda, bez znaczenia jakiego byłaby rodzaju, nie jest Mu obojętna. Gdy patrzę na mnie dzisiaj, co jest moim największym niepokojem? Co jest powodem mojego cierpienia? Czy wierzę, że Jezus ma moc uzdrowienia każdej dziedziny mojego życia?
  • „Lecz niektórzy z nich rzekli: «Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy»” (w. 15). Imię „Belzebub” oznacza „Pan wyniosłego domu”. Pochodzi od imienia pogańskiego boga Baala („pan, władca”) i słowa zebul („wyniesiona siedziba”). W ST pogańscy bogowie uważani byli za demony (por. Pwt 32,17; Ps 96,5 LXX). Oskarżenie Jezusa, że posługuje się mocą złego ducha, jest wyrażonym wprost odrzuceniem boskiego charakteru Jego misji. Także dzisiaj są osoby, które przypisują Mu złe intencje, uważając na przykład, że Jego nauczanie ogranicza wolność człowieka i jego prawo do szczęścia. Będąc uczniem Jezusa muszę być gotowy na podobne oskarżenia.
  • „Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba” (w. 16). Przeciwnikom Jezusa nie wystarcza dopiero co dokonane uzdrowienie, chcą jeszcze zmusić Go do korzystania ze swej boskiej mocy na ich własne żądanie. Podobnie zachowywał się diabeł, kusząc Jezusa na pustyni (por. 4,2; w obydwu opowiadaniach pojawia się czasownik peiradzo – „kusić, wystawiać na próbę”). Czy prośby, które wyrażam w trakcie modlitwy, są przejawem otwierania mojego serca na Boga i poddania się Jego zbawczemu planowi, czy może próbą zmuszenia Go do działania na moje zawołanie?
  • „On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali” (w. 19). Zarzuty przeciwników Jezusa pokazują, że brak im zdrowego rozsądku (ww. 18-19). Wiara nie neguje rozumu i logicznego myślenia, lecz wręcz przeciwnie, idzie z nimi w parze. Nie może zatem opierać się wyłącznie na emocjach, pragnieniach czy szukaniu „religijnych wrażeń”. Nie bez powodu przygotowanie do przyjęcia sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego (chrzest, bierzmowanie, Eucharystia), oprócz kerygmatycznego głoszenia, zakłada również poznanie prawd katechizmowych. Czy znam główne prawdy mojej wiary? Czy sięgam po Katechizm Kościoła Katolickiego?
  • „A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże” (w. 20). Wyrażenie „palec Boży” przywołuje historię wyjścia z Egiptu, kiedy to czarownicy faraona, nie będąc w stanie powtórzyć znaków dokonywanych przez Mojżesza i Aarona, za pomocą tych dwóch słów określili moc działającą w plagach (por. Wj 8,15). Jezus, zanim nadejdzie moment Jego „wyjścia” (por. Łk 9,31), czyli przejścia przez śmierć do nowego, uwielbionego życia, wskazuje, że w Jego cudach działa moc Boża. Panowanie szatana jest w odwrocie, a nadszedł czas królestwa Bożego. Czy szukam w moim życiu znaków Jezusowej obecności? Czy mam świadomość, że będąc doświadczając mocy Jezusa, sam staje się wobec innych znakiem Bożego panowania?
  • „Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy” (w. 22). Nie ulega wątpliwości, że w zderzeniu z szatanem człowiek jest na przegranej pozycji. Teraz jednak nadszedł Ktoś mocniejszy od nieprzyjaciela Boga i człowieka, Ktoś kto jest w stanie go pokonać i przywrócić Boży zamysł w całym stworzeniu. Co w moim życiu nazwałbym „łupem szatana”? Gdzie szczególnie potrzebuję zwycięstwa Chrystusa?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę dzisiaj powtarzał w moim sercu słowa modlitwy: „Panie Jezu, Zwycięzco śmierci i szatana, oddaję Ci całego siebie, z wszystkimi moim niedoskonałościami i grzechami. Pomóż mi, proszę, dobrze przygotować się do wielkopostnej spowiedzi”.

Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić

Środa III Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 5,17-19

17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. 18 Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. 19 Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.

Przygotowanie

  • Dzisiaj rozważać będę fragment Mateuszowej Ewangelii, w której Jezus wypowiada stanowcze słowa dotyczące starotestamentalnego Prawa i Proroków, a w konsekwencji chce uwrażliwić mnie na wierność w życiu Słowem. Wzbudzę w sobie pragnienie słuchania i wypełnienia Jezusowej nauki.

Punkty do medytacji

  • „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić” (w. 17). Ewangelia Mateusza powstawała pod koniec I w. po Chr., a więc w czasie, w którym coraz bardziej zarysowywał się rozdział między wspólnota uczniów Jezusa, a judaizmem, poszukującym po zburzeniu świątyni jerozolimskiej nowej formy dla siebie. W trakcie dyskusji między dwoma wspólnotami mogło dochodzić do błędnego przekonania, że celem misji Jezusa było zastąpienie lub unieważnienie dotychczasowej ekonomii Objawienia, której depozytariuszem był starotestamentalny Izrael. Dlatego ewangelista przytacza słowa Pana, w których wyraża on swój stosunek do Prawa i Proroków, czyli do całości świętych Pism. Przyszedł On na świat, by je wypełnić, co oznacza, że z Jego perspektywy wszystkie święte księgi Izraela, również przepisy Prawa Mojżeszowego, są jednym wielkim proroctwem wskazującym na Jego osobę. Wypełnienie owego proroctwa dokonało się na dwa sposoby: poprzez całe ziemskie życie Jezusa, zwłaszcza mękę, śmierć i zmartwychwstanie, oraz poprzez Jego nauczanie, w którym ukazany został najgłębszy sens tekstów natchnionych. Czy próbując zrozumieć znaczenie starotestamentalnych tekstów odczytuję je w świetle misterium Syna Bożego? Czy mam świadomość, że w Jego osobie Ojciec wypowiada się najpełniej?
  • „Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni” (w. 18). „Jota” jest najmniejszą spółgłoską alfabetu greckiego, zaś „kreska” oznacza dowolny fragment litery. Jezus podkreśla, że nawet najmniejszy element tekstów dotychczas spisanego Objawienia nadal zachowuje swoją wartość. W Starym Testamencie, podobnie jak i w Nowym, każde, nawet najmniejsze słowo jest słowem samego Boga, który chce za jego pomocą komunikować się ze mną. Każde słowo, które zostało wyszło z ust Bożych, wypełni się, gdyż Bóg jest wierny swoim obietnicom. Jakie uczucia budzi we mnie to zapewnienie? Czy nie unikam starotestamentalnych tekstów, lecz próbuje je rozważać i odnaleźć w nich Boże światło dotyczące mojego życia?
  • „Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim” (w. 19). Pan przestrzega przed uchylaniem któregokolwiek z Bożych przykazań i przed uczeniem takiej postawy innych. Jak jest z moją wiernością przykazaniom zawartym w Piśmie Świętym? Czy unikam pokusy wybierania z nich tego, co mi bardziej odpowiada?
  • „A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim” (w. 19). Podczas gdy świat wskazuje mi pozorną wielkość opartą o władzę, majętność, poważanie u innych, dążenie za wszelką cenę do realizacji własnych planów, Jezus zachęcam mnie, bym szukał prawdziwej wielkości, która polega na wypełnianiu słów otrzymanych od Boga. Czy jestem świadomy, że zostałem powołany do wielkości, która wyrasta poza ziemskie kryteria? Jakiej wielkości szukam na co dzień? Czy jest we mnie pragnienie i odwaga życia Bożym słowem?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę dzisiaj powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, wzbudzaj we mnie głód Słowa, pomóż mi je zrozumieć i wypełnić, co do joty”.

Pan ulitował się nad owym sługą

Wtorek III Tygodnia Wielkiego Postu

Mt 18,21-35

21 Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» 22 Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. 23 Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. 24 Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. 25 Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. 26 Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. 27 Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. 28 Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” 29 Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. 30 On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. 31 Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. 32 Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. 33 Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” 34 I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. 35 Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

Przygotowanie

  • W kolejny wielkopostny wtorek Kościół daje mi jako duchowy pokarm fragment Mateuszowej Ewangelii, w którym Jezus przypomina mi, jak wielkim darem i zobowiązaniem jest przebaczenie, które w sakramencie pokuty otrzymuję od Ojca niebieskiego. Wyciszę moje serce, wezwę pomocy Ducha Świętego, by ta nauka nie była dzisiaj dana mi na darmo.

Punkty do medytacji

  • „Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?»” (w. 21). Pytanie Piotra, odczytane w kontekście ówczesnego judaizmu, jest świadectwem jak bycie uczniem Jezusa pozytywnie zmienia serca Jego uczniów. Wielu bowiem rabinów tamtego czasu uważało, że należy przebaczać maksymalnie siedem razy. Piotr natomiast, będąc świadkiem dotychczasowej działalności Mistrza oraz słuchaczem Jego nauki, przesuwa tę granicę do siedmiu razy. Już jakiś czas idę drogą ucznia Jezusowego. Czy mogę wskazać te momenty w moim postępowaniu, które potwierdzają, że nie jest to kroczenie daremne? Co dzisiaj wskazałbym we mnie jako owoc uczenia się od Pana?
  • „Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” (w. 22). Mimo że w pytaniu Piotra widoczny jest wpływ Jezusa, nie jest ono jeszcze satysfakcjonujące. Pan bowiem wzywa swoich uczniów, by byli gotowi wybaczać aż siedemdziesiąt siedem razy, czyli zawsze. Chrześcijanie mają być przeciwieństwem starotestamentalnego Lameka, który twierdził: „Jeśli Kain ma być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy” (Rdz 4,24). Niekończąca się zemsta ma być zastąpiona bezgranicznym przebaczeniem. Czy nie kryję w swoim sercu pragnienia zemsty wobec kogoś, kto mnie skrzywdził? Kogo dzisiaj nazwałbym moim wrogiem?
  • „Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów” (w. 24). Sługa z przypowieści był winien swojemu królowi ogromną sumę pieniędzy. Jeden talent odpowiadał sześciu tysiącom denarów, czyli kwocie średniego wynagrodzenia za sześć tysięcy dni. Zatem dziesięć tysięcy talentów, to sześćdziesiąt milionów dniówek. By zgromadzić taki majątek, trzeb by pracować nieprzerwanie przez sto sześćdziesiąt cztery tysiące lat! Jezus posługuje się w swojej wypowiedzi hiperbolą, by ukazać, jak wielki jest dług każdego człowieka wobec Boga. Czy nie umniejszam winy za moje grzechy? Czy odrzucam pokusę tłumaczenia się z moich win?
  • „Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać” (w. 25). W starożytności powszechnie stosowano zwyczaj sprzedawania w niewolę osób, które nie były w stanie spłacić swoich długów, by w ten sposób chociaż w jakimś stopniu odzyskać utracone pieniądze. Król postanawia sprzedać zadłużonego sługę wraz z jego rodziną. Jezus podkreśla w ten sposób, że moje długi/grzechy wobec Boga nie są wyłącznie moją prywatna sprawą. Czasami konkretnie wiążą się z krzywdą, którą wyrządzam innym ludziom, zwłaszcza moim najbliższym. Nawet jeśli tak nie jest, to ich nienaprawienie zawsze w jakiś sposób będzie rzutować na innych. Czy robiąc rachunek sumienia, uwzględniam w nim moich bliskich? Czy mam świadomość, że naprawa mojego życia będzie procentować również w ich życiu?
  • „Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował” (w. 27). Mimo że dług jest ogromny, król postanawia go darować, gdyż widzi błaganie swojego sługi. Podobnie jest w moim życiu. Bóg jest gotowy wybaczyć mi każde moje przewinienie, jeśli tylko przyjmę postawę skruchy i poproszę Go o wybaczenie. Kogo bardziej przypomina obraz Boga, który noszę w swoim wnętrzu, przebaczającego króla z przypowieści, czy bezlitosnego sędziego? Czy mam świadomość, że już nawet najmniejszy mój upadek jest wielką obrazą Ojca, który nie tylko podarował mi życie, ale również dla Jego ratowania poświęcił swojego Syna?
  • „Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” (w. 28). Zachowanie sług, któremu dopiero, co darowana niewyobrażalny dług, może zaskakiwać, a nawet przerażać. Współsługa winien był mu jedynie sto denarów, czyli sto dniówek, a mimo to jest nieczuły na jego błaganie i doprowadza do jego uwiezienia (ww. 29-30). Taka postawa jest przeciwieństwem postawy, jaką przyjąć powinien każdy, kto dostąpił wybaczenia ze strony Boga. W Ewangelii Łukasza Jezus wzywa uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Czy w mojej duchowej walce o przebaczanie moim dłużnikom, opieram się na doświadczeniu miłosierdzia ze strony Ojca niebieskiego?
  • „I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu” (ww. 34-35). Wybaczanie innym, ze względu na przebaczenie, które przyjmuje od Boga, nie jest czymś fakultatywnym, lecz koniecznością. Miłosierdzie ma rodzić miłosierdzie. Co w świetle tej prawdy mogę zrobić, by nie zaprzepaścić daru wielkopostnej spowiedzi świętej? Komu i co dzisiaj mogę wybaczyć? Porozmawiam o tym z Jezusem.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Wracając w ciągu dzisiejszego dnia do porannej modlitwy Słowem, będę prosił: „Panie Jezu, przynoszący światu przebaczenie i miłosierdzie Ojca, uczyń moje serce gotowym zawsze przebaczać bliźnim”.

Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie

Poniedziałek III Tygodnia Wielkiego Postu

Łk 4,24-30

24 I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. 25 Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; 26 a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. 27 I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman». 28 Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. 29 Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. 30 On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

Przygotowanie

  • Fragment Ewangelii Łukasza przytoczony w dzisiejszej liturgii słowa jest niesamowicie trudny, gdyż ukazuje prawdę o przewrotności ludzkiego serca. Wezwę Ducha Świętego, by pomógł mi stanąć pośród uczestników nabożeństwa w Nazareńskiej synagodze. Niech te słowa mnie zdiagnozują, ukażą niedostatki mojej wiary i pomogą przyjąć Jezusowe orędzie nadziei.

Punkty do medytacji

  • „Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie” (w. 24). Wizyta w Nazaretańskiej synagodze (Łk 4,16-30) jest pierwszym szczegółowo opowiedzianym przez Łukasza wydarzeniem z okresu publicznej działalności Jezusa. Uczestnicząc w synagogalnym nabożeństwie, Pan do siebie odnosi słowa z Księgi Izajasza: „Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, abym głosił dobrą nowinę ubogim, bym opatrywał rany serc złamanych, żebym zapowiadał wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; abym obwieszczał rok łaski Pańskiej i dzień pomsty naszego Boga; abym pocieszał wszystkich zasmuconych” (Iz 61,1-2). W słowach tych streszcza się cała ziemska misja Syna Bożego. Jako Mesjasz przyjął On ludzką naturę, zamieszkał pomiędzy nami, by stać się żywym źródłem pojednania człowieka z Bogiem. Nazaretańczycy początkowo z entuzjazmem przyjmują Jezusowe orędzie, jednak bardzo szybko ich serca zaczynają wypełniać wątpliwości. Znają Jezusa jako swojego krewnego, sąsiada, zwykłego rzemieślnika. Dlatego pragną teraz, by również pośród nich dokonał jakiegoś cudownego znaku, który potwierdzi Jego posłannictwo. Nie są w stanie uwierzyć, iż oto sam Bóg przychodzi do nich w osobie „syna Józefa”. Czyż w postawie mieszkańców Nazaretu nie odbija się także moje pragnienie, by Bóg uczynił mnie beneficjentem swojej mocy? Bóg upodobał sobie przychodzenie do mnie w „zwyczajności” sakramentów, w „głupocie” przepowiadania Słowa, we wspólnocie Kościoła, która tak często wydaje się być siedliskiem żmij, ludzi, którzy na drobne rozmieniają swoje powołanie… Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy wyobrażam sobie scenę z Nazaretańskiej synagogi?
  • „Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem” (w. 28). Powołując się na biblijne przykłady wdowy z Sarepty Sydońskiej i Syryjczyka Naamana (ww. 25-27), Jezus demaskuje serca Nazaretańczyków. Okazuje się bowiem, że mimo, iż są dziećmi Abrahama, dalej jest im do Boga, niż wspomnianym pogańskim postaciom. Ta trudna prawda zostaje przez nich odrzucona, nie wykorzystują okazji, by zrewidować swoją postawę, by wejść na drogę przemiany i nawrócenia. Ich reakcja jest niezwykle gwałtowana, chcą zabić Jezusa, który wypowiada niewygodne dla nich słowa. Jaki jest mój stosunek do nauczania Jezusa? Czy przyjmuję je w całości, nawet jeśli niekiedy wydaje się być bardzo wymagające i wytrąca mnie ze „strefy komfortu? Które słowa Pana wywołują we mnie największy bunt?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę dzisiaj powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, pomóż mi dostrzegać Ciebie w zwyczajności mojego życia, chroń mnie przed błędnymi wyobrażeniami i oczekiwaniami”.

Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo

III Niedziela Wielkiego Postu

J 2,13-25

13 Zbliżała się pora Paschy żydowskiej, i Jezus przybył do Jerozolimy. 14 W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. 15 Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. 16 Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!» 17 Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. 18 W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» 19 Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo». 20 Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» 21 On zaś mówił o świątyni swego ciała. 22 Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. 23 Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. 24 Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał 25 i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku.

Przygotowanie

  • Dzisiejszy fragment Janowej Ewangelii stawia przed moje oczy scenę, w której Jezus dokonuje oczyszczenia świątyni jerozolimskiej, przez co przywraca temu miejscu jego nadrzędny charakter, jakim jest uwielbienie Boga. Ten prorocki znak staje się także przyczynkiem do zapowiedzenia Jezusowej męki, śmierci i zmartwychwstania. Krocząc ku Wielkanocy, wsłucham się w dzisiejsze Słowo, pozwolę mu poprowadzić mnie ku świętowaniu Chrystusowego zwycięstwa nad śmiercią.

Punkty do medytacji

  • „Zbliżała się pora Paschy żydowskiej, i Jezus przybył do Jerozolimy” (w. 13). Janowa Ewangelia czterokrotnie wspomina o pobycie Jezusa w Jerozolimie w trakcie świąt żydowskich (2,13; 5,1; 7,10; 12,12). Pierwszym i ostatnim świętem jest Pascha, czyli doroczne upamiętnienie uwolnienie Izraelitów z niewoli egipskiej. Będąc pobożnym Żydem, po przybyciu do świętego miasta Jezus wchodzi na teren świątyni, która była najświętszym miejscem starotestamentalnego judaizmu. Żydzi wierzyli, że właśnie tutaj najpełniej objawia się obecność Boga pośród Jego ludu. W świątyni, domu Boga, On sam daje się poznać, poucza swój lud i odbiera należna Mu cześć. Wyobrażę sobie kościół lub kaplicę, w której najczęściej przebywam. Czy postrzegam je jako dom Ojca? Czy szukam w nich możliwości spotkania z moim Zbawicielem, obecnym w sprawowanych sakramentach i w Najświętszym Sakramencie?
  • „Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał” (w. 15). W okolicach Paschy każdego roku przybywało do Jerozolimy kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy Izraelitów, którzy zatrzymywali się u krewnych, znajomych i w gospodach, nie tylko na terenie miasta, ale i w okolicznych wioskach. Wieczerzę paschalną przeżywano w rodzinnym gronie, lecz najpierw trzeba było udać się do świątyni, gdzie kapłani ofiarowywali Bogu baranki, które zamierzano spożyć wieczorem. Niejako przy okazji, w trakcie pobytu w Świątyni składano także inne ofiary oraz opłacano podatek świątynny. Stąd na terenie świątynnym, a dokładnie na tzw. dziedzińcu pogan, odbywał się handel zwierzętami ofiarnymi oraz wymiana obcych monet na te, które mogły trafić do skarbca świątynnego. Jezus jest dogłębnie poruszony napotkanym widokiem. Bynajmniej nie chodzi mu o stworzone dla pielgrzymów dogodne warunki, lecz o naruszenie świętości tego miejsca. Oto dom Jego Ojca służy innym celom, niż oddawanie Mu chwały. Porozmawiam z Jezusem o tym wydarzeniu. Spróbuję zrozumieć, że spraw Bożych nie da się pogodzić ze sprawami tego świata. Poproszę Pana, by dał mi serce wrażliwe na to, co święte, bym nie poddawał się pokusie postrzegania miejsce i rzeczy świętych na równi z tym, co ludzkie.
  • „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo” (w. 19). Odpowiadając na żądanie znaku, który uzasadni Jego zachowanie, Jezus posługuje się motywem świątyni, by zapowiedzieć swoją mękę i zmartwychwstanie. Syn Boży, żywa Boża Obecność pośród ludzi, powstanie z martwych po trzech dniach od swojej śmierci. Wydarzenie to rozpocznie nową epokę w dziejach zbawienia. Stanie się fundamentem Nowego Przymierza, przedmiotem wiary Kościoła – nowego ludu Bożego, najpełniejszą Bożą obecnością, która urzeczywistniać się będzie wszędzie tam, gdzie wierzący w Chrystusa będą zbierać się na Łamaniu Chleba. Czy zwycięstwo Syna Bożego nad śmiercią stoi w centrum mojej wiary? Czy w wydarzeniu tym szukam uzasadnienia dla mojej pobożności, wierności Bożym przykazaniom i wielkopostnej walki duchowej?
  • „Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku” (ww. 24-25). Jak wielokrotnie pokazują Ewangelię (np. J 1,47-49), Jezus, będąc Bogiem, ma wgląd w serce człowieka. Zna go lepiej niż on sam. Wie także dobrze, co kryje się w moim sercu. Codziennie przychodzi do mnie, by objawić mi prawdę o stanie mojego wnętrza, które dzięki obecności Ducha Świętego również staje się Bożą świątynią. Jakie uczucia pojawiają się we mnie, gdy uzmysławiam sobie, że Jezus patrzy na mnie, przenika tajniki mojej duszy? Co przeważa we mnie, klimat pokoju i modlitwy, czy może zgiełku i targowiska?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powracał dzisiaj do cichej modlitwy serca: „Panie Jezu, oczyszczaj moje serce, pomóż mi przygotować się na tegoroczne świętowanie Twojej Paschy”.