A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie (Mk 8,1-10)

Sobota V Tygodnia Zwykłego

Mk 8,1-10

1 W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był [z Nim] i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: 2 «Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. 3 I jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka». 4 Odpowiedzieli uczniowie: «Jakże tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?» 5 Zapytał ich: «Ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem». 6 I polecił tłumowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je podawali. I podali tłumowi. 7 Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo, i polecił je rozdać. 8 Jedli do syta, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. 9 Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił. 10 Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty.

Przygotowanie

  • Podróż Jezusa po krainie Dekapolu kończy się drugim rozmnożeniem chleba. Po raz drugi, tym razem w bardziej pogańskim środowisku, Pan karmi ludzi zgromadzonych wokół Niego, zapowiadając jeszcze większy dar, jakim będzie Eucharystia. Duchu Święty, prowadź mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • «Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. I jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka» (ww. 2-3) W wypowiedzi Jezusa pojawia się czasownik splanchidzomai, który można przetłumaczyć jako „litować się, współczuć komuś”, a nawet bardziej dosłownie „doznać poruszenia wnętrzności” na widok czyjejś biedy (por. 1,41; 6,34). Te samo słowo opisuje reakcję Pana na widok tłumu na początku opowiadania o pierwszym rozmnożeniu chleba (por. 6,34). Teraz jednak to nie narrator, ale sam Jezus mówi o swoim wewnętrznym poruszeniu sytuacją zgromadzonych. Słowa „już trzy dni trwają przy mnie” mogą oznaczać, że owi ludzie towarzyszyli Jezusowi w trakcie wędrówki przez Dekapol (por. 8,3). Kroczenie za Jezusem niejednokrotnie wiąże się z naszej strony z potrzebą wyrzeczeń, a nawet całkowitego zdania się na Bożą opatrzność. Warto przy tym pamiętać, że nasza życiowa sytuacja nie jest Bogu obojętna. On sam dostrzega nasze braki i szuka sposobności, by przyjść nam z pomocą. Co dzisiaj jeszcze przeszkadza mi w przyjęciu postawy pełnego zaufania wobec Jezusa? Co hamuje mnie przed całkowitym pójściem za Jego nauką?
  • Odpowiedzieli uczniowie: «Jakże tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?» (w.4) Uczniowie byli już świadkami sytuacji, w której Jezus za pomocą pięciu chlebów i dwóch ryb nakarmił rzeszę pięciu tysięcy mężczyzn (por. 6,34-44). Tak niezwykłe wydarzenie powinno wbić się w ich pamięć, a także wpłynąć na sposób postrzegania rzeczywistości. Nic z tych rzeczy jednak nie zaszło. W dalszym ciągu myślą w kategoriach ludzkich możliwości, nie dostrzegając z Kim tak naprawdę związali swoje życie. Oporność uczniów w zmianie mentalności swój punkt kulminacyjny osiągnie kilka wersetów dalej, gdy pouczani przez Pana o niebezpieczeństwie kwasu faryzeuszów, między sobą rozprawiać będą, czy jeden chleb wystarczy, by wszyscy mogli się najeść. Usłyszą wtedy twarde słowa: „Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chlebów? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły? Mając oczy, nie widzicie; mając uszy, nie słyszycie?” (8,17-18). Czy wierzę w to, że moja codzienność jest przestrzenią Bożego działania? Czy stawiając czoła moim życiowym trudnościom przy użyciu rozumu i wolnej woli, potrafię w pierwszej kolejności powierzyć je Bogu?
  • I polecił tłumowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je podawali. I podali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo, i polecił je rozdać (ww. 6-7) Gesty wykonywane przez Jezusa są w zasadzie paralelne do tych, jakie wykonał w trakcie pierwszego rozmnożenia chleba: „wziąwszy” (gr. labon), „odmówił dziękczynienie” (gr. eucharistesas), połamał” (gr. eklasen) i „dawał” (gr. edidou). Istniejące różnice w postaci użytego języka (np. zamiast czasownika eulogeo – „odmawiać błogosławieństwo”, mamy eucharisteo – „odmawiać dziękczynienie”), wskazują na fakt, iż w przypadku relacji o pierwszym rozmnożeniu chleba, Marek bardziej zbliżony jest do tradycji ze środowiska judeochrześcijańskiego, zaś przedstawiając drugie rozmnożenie nawiązuje do pamięci kultywowanej pośród chrześcijan ze środowisk pogańskich. Ostatecznym odniesieniem do obydwu narracji jest scena ustanowienia eucharystii, w której Jezus wykonuje te same gesty: „A gdy jedli, WZIAŁ chleb, ODMÓWIŁ BŁOGOSŁAWIEŃSTWO, POŁAMAŁ i dał im, mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje»” (14,22). Czy wierzę w żywą obecność Jezusa w Postaciach Eucharystycznych? Czy mam świadomość, że przyjmowanie Ciała i Krwi Chrystusa nie jest świątecznym dodatkiem do mojego chrześcijaństwa, lecz czymś fundamentalnym, niezbędnym, by móc iść drogą nawrócenia i uświęcenia?
  • Jedli do syta, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił (ww. 8-9) Podczas pierwszego rozmnożenia chleba Jezus nakarmił pięć tysięcy mężczyzn. Tym razem mowa jest o czterech tysiącach (gr. tetrakischilioi). Podobnie jak w przypadku pierwszej liczby, także druga liczba może być odczytywana symbolicznie, jako wskazanie na cztery krańce świata lub cztery punkty kompasu. Którąkolwiek z interpretacji byśmy nie wybrali, drugie rozmnożenie chleba wydaje się zdecydowanie zapowiadać, że ustanowiony w przyszłości dar Eucharystii nie będzie ograniczony jedynie do jednego narodu, lecz stanie się zbawiennym darem Boga dla całej ludzkości, dla wszystkich, którzy zdecydują się wejść na drogę uczniów Jezusa. Będzie to pokarm, który w swej obfitości przekraczać będzie potrzeby człowieka. W chwili cichej modlitwy podziękuję Chrystusowi, za Jego sakramentalną obecność w moim życiu.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Znajdę czas na krótką adorację Najświętszego Sakramentu.

I szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach (Mk 7,24-30)

Czwartek V Tygodnia Zwykłego

Ml 7,24-30

24 Stamtąd zaś wybrał się i udał w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do [pewnego] domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu. 25 Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, 26 a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. 27 I powiedział do niej [Jezus]: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom». 28 Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach». 29 On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę». 30 Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł.

Przygotowanie

  • W poprzednich perykopach faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy przybyli do Jezusa z Jerozolimy, sprowokowali Go do poddania krytyce tradycji starszych (Mk 7,1-13), a następnie ukazania źródła nieczystości w człowieku (Mk 7,14-23). Teraz Pan udaje się w okolice Tyru i Sydonu, gdzie spotyka pewną Syrofenicjankę. W chwili ciszy przygotuję moje serce na spotkanie z dzisiejszym Słowem.

Punkty do medytacji

  • Stamtąd zaś wybrał się i udał w okolice Tyru i Sydonu (w. 24) Bardziej dosłownie tekst grecki można by przetłumaczyć: „stamtąd zaś powstawszy, poszedł”. Marek w swoim dziele kilkukrotnie używa pojawiającego się tutaj czasownika anastas („powstawszy”), by podkreślić, że Jezus wchodzi w nowy etap swojej działalności (por. 1,35; 10,1). W tym przypadku Pan rozpoczyna swoją podróż na północ, na krótki czas opuszczając Galileę i kierując się na terytorium pogańskie. Warto wspomnieć, że czasownik anistemi pojawia się także w zapowiedziach powstania z martwych (por. 8,31; 9,9.31; 10,34). Tyr i Sydon były miastami w przeważającej części pogańskimi, zamieszkałymi przez ludność, która była wrogo nastawiona do Żydów. Gdy w 66 r. po Chr. wybuchła tzw. wojna żydowska, wielu z nich, współpracując z Rzymem, doprowadziło do śmierci lub uwięzienia swoich żydowskich sąsiadów. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o osobach wrogo do mnie nastawionych? Czy mam świadomość, że Ewangelia jako Dobra Nowina o zbawieniu jest zaadresowana do wszystkich ludzi?
  • Wstąpił do [pewnego] domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu. Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego (ww. 24-25) W Markowej Ewangelii „dom” (gr. oikos) jest zapowiadającym wspólnotę Kościoła uprzywilejowanym miejscem, w którym mają miejsce uzdrowienia, nauczanie, przepowiadanie lub kontrowersje (por. 1,29; 2,1.15; 3,20.32-33; 5,38; 7,17; 9,33). Zamysłem Jezusa, podobnie jak w wielu innych miejscach Ewangelii, jest pozostawanie w ukryciu, oprócz tych momentów, kiedy publicznie naucza lub dokonuje znaków (tzw. sekret mesjański). Jednakże popularność Pana, jak widać, wykraczała poza terytoria typowo żydowskie (por. 3,8). Oto o Jego przybyciu dowiaduje się nieznana z imienia miejscowa kobieta, której córka jest w mocy ducha nieczystego (gr. pneuma akathartos). Czy Jezus ma „dom” w moim życiu? Czy Jego obecność w mojej codzienności jest dla innych czytelnym znakiem zachęcającym do kroczenia drogą wiary?
  • Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki (ww. 25-26) Mamy tutaj typowy dla Marka podwójny sposób opisywania (por. 1,3.35; 4,35; 14,12; 15,42). Kobieta jest i poganką (gr. Hellenis, dosł. „Hellenką”), i Syrofenicjanką (gr. Syrofoinikissa). Chodzi zatem o pogankę, która związana jest z kulturą helleńską. Ponadto, ewangelista używa tutaj rzeczownika gyne („kobieta”) z rodzajnikiem określonym, co może sugerować, że miała ona wyższy status społeczny. Żadna jednak z powyższych charakterystyk nie jest w stanie uchronić jej przed doświadczeniem kruchości i zależności – jej córka jest opętana przez złego ducha. Uświadomię sobie, że żaden, nawet najwyższy status społeczny nie jest w stanie zabezpieczyć mnie przed zakusami złego. W jaki sposób radzę sobie z moją duchową niemocą?
  • I powiedział do niej [Jezus]: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom» (w. 27) Jezus, zazwyczaj tak bardzo delikatny wobec swoich rozmówców, zwłaszcza tych, którzy przychodzą do Niego prosić o pomoc, na pierwszy rzut oka wydaje się szorstko reagować na prośbę poganki: nie tylko, że odmawia, to jeszcze porównuje sytuację jej córki do sytuacji szczeniąt, czekających pod stołem, że coś im „skapnie z uczty”. W tekstach biblijnych nazwanie kogoś psem było obelgą (por. 1 Sam 17,43; Iz 56,10-11). Wydźwięku wypowiedzi Pana wydaje się nie zmieniać także fakt, iż używa On zdrobniałego wyrażenia „szczenięta” (gr. kyon – „pies”, kynarion – „szczeniak”). Warto jednak zwrócić uwagę, iż na początku Jezus mówi: „pozwól wpierw nasycić się dzieciom”. Rzeczownik „dziecko” (gr. teknon) w greckim tłumaczeniu Starego Testamentu, zwanym Septuagintą, niekiedy użyty jest w odniesieniu do Izraela (por. Iz 63,8-9). Ponadto dosyć często Izraelici jako wspólnota nazywani są „synami Bożymi” (por. Pwt 32,20; Ps 82,6). Zatem Jezus nie tyle odmawia pomocy kobiecie, co wykorzystuje jej prośbę do ukazania, że w pierwszym rzędzie przyniesiona przez Niego łaska zbawienia jest zaadresowana do tych, którzy od wieków są nosicielami Bożej obietnicy. Nie oznacza to jednak, że w dalszej kolejności także inne narody nie zostaną wybawione od zła, grzechu czy śmierci. W Liście do Rzymian Paweł napisze: „Bo ja nie wstydzę się Ewangelii, jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka” (Rz 1,16). Czy modlę się, by Żydzi uznali Jezusa jako Zbawiciela?
  • Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach» On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł (w. 28-30) Przytoczone wyżej słowa Jezusa były dla kobiety, szukającej ratunku dla swojej córki, rzeczywistą próbą, z której wychodzi zwycięsko. Jako poganka o wysokim statusie społecznym mogła wzgardzić żydowskim wędrownym Cudotwórcą. A jednak tego nie czyni. Trudno ją posądzać o wiarę w Jezusa jako żydowskiego Mesjasza. To raczej miłość do córki sprawia, że mimo wszystko szuka ona argumentów, by przekonać Pana do wysłuchania jej prośby. W efekcie córka zostaje uwolniona. Oprócz łaski i mądrości Słowa, Bóg obdarza każdego człowieka sumieniem, które na miarę odebranego wychowania, nawet w kulturze czy religii niebiblijnej, pozwala odkryć podstawowe życiowe powinności (np. miłość i szacunek do bliźniego, poznawanie prawdy, szukanie sprawiedliwości). Kto nie poznał Ewangelii, a próbuje żyć wobec tych powinności, ma szansę wejścia w perspektywę zbawienia. Jaki jest mój stosunek do osób niepodzielających mojej wiary? Czy szanuję ich jako ludzi, stworzonych na obraz i podobieństwo Boże? Co robię, by mogli poznać Chrystusa?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, pozwól całemu światu poznać prawdę o Twojej miłości.

Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym (Mk 7,14-23)

Środa V Tygodnia Zwykłego

Mk 7,14-23

14 Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! 15 Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. 16 Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!» 17 Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. 18 Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; 19 bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. 20 I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. 21 Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, 22 cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. 23 Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym».

Przygotowanie

  • Kontynuujemy dzisiaj lekturę siódmego rozdziału Ewangelii Marka. Po krytyce powierzchownej pobożności faryzeuszów Jezus odnosi się do pytania zadanego Mu wcześniej przez przedstawicieli żydowskiej elity i wyjaśnia na czym polega prawdziwa nieczystość. Otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego, wzbudzę w sobie pragnienie, by dzisiejsze Słowo mogło w pełni wybrzmieć w moim sercu.

Punkty do medytacji

  • Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! (w. 14) Zagadnienie czystości rytualnej jest na wyjątkowo ważne. Dlatego Jezus, zanim przedstawi swoje jej rozumienie, wyraźnie koncertuje na sobie uwagę otaczającego Go tłumu, wzywając do uważnego słuchania (gr. akouo – „słuchać, być posłusznym”) i podjęcia próby zrozumienia (gr. synimi – „rozumieć, rozważać”). Podobne wezwania do uważnego słuchania pojawiły się już w czwartym rozdziale Ewangelii, gdzie Pan za pomocą kilku przypowieści objawił kolejne elementy prawdy o królestwie Bożym (por. 4,3.9.23.24). Czy jestem uważnym słuchaczem słowa Bożego? Czy próbuję je zgłębiać i odnosić do konkretnej rzeczywistości mojego życia?
  • Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym (w. 15) Swoje rozumienie nieczystości Jezus przedstawia za pomocą krótkiej i niepozornej przypowieści, która jednak zmienia status wielu przykazań Prawa Mojżeszowego. W tekście pojawia się grecki czasownik koinoo, który oznacza uczynienie czegoś nieczystym, czyli nienadającym się do kultycznego użytku. Niemała część Tory, opierając się na przeciwstawnych kategoriach czystości i nieczystości, określa, w jaki sposób dana osoba lub przedmiot stają się nieczyste i co należy z tym zrobić (np. Kpł 11-15; Pwt 14). W świetle tych tekstów Izraelita stawał się nieczysty przede wszystkim poprzez kontakt z tym, co nieczyste. Jezus natomiast prezentuje radykalnie odmienne stanowisko: nieczystość nie pochodzi z zewnątrz, lecz z wnętrza człowieka. Czy na co dzień zwracam uwagę na to, co dzieje się w moim wnętrzu? Jakie pragnienia i myśli wypełniają dzisiaj moje serce?
  • Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste (w. 18-19) Jezusowa nauka o nieczystości daleko modyfikuje przykazania, które do tej pory regulowały starotestamentalną pobożność. Nie powinno zatem dziwić, że okazała się zbyt trudna nawet dla Jego uczniów. Reagując na ich wątpliwości, Pan najpierw krytykuje ich opieszałość w rozumieniu, a następnie powtarza wcześniejszą wypowiedź, modyfikując ją, by jest sens stał się bardziej wyraźny. Nawet nieczyste pokarmy nie są w stanie uczynić kogokolwiek nieczystym, gdyż jedynie przechodzą przez układ pokarmowy. Nie docierają do serca (gr. kardia), które w tekstach biblijnych reprezentuje głębię człowieka, miejsce, w którym rodzi się wiara lub niewiara. Serce jest nie tylko źródłem emocji (np. smutek, radość, niepokój), ale jest również źródłem myśli, woli i sumienia (por. Jr 17,5-10; 1 Kor 4,5; 1 J 3,19-21). Zestawię zachowanie uczniów z moim doświadczeniem wiary. Co robię, gdy nie do końca rozumiem jakąś wypowiedź Jezusa?
  • Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota (ww. 21-22) Po powtórzeniu wcześniejszej wypowiedzi – „Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym” (w. 20; por. w. 15) – Jezus podaje listę najpoważniejszych złych działań i postaw. Każde z nich rodzi się w ludzkim sercu. Podobne listy były bardzo popularne w świecie hellenistycznym. Sporadycznie tworzone były przez późniejszych autorów starotestamentalnych (np. Mdr 14,25-26). Warto zwrócić uwagę, że pośród wymienionych przez Jezusa określeń są nie tylko złe czyny, ale i złe myśli. Zarówno jedne, jak i drugie sprowadzają na człowieka nieczystość. Przypatrzę się mojej grzeszności w świetle listy podanej przez Jezusa. Które z powyższych czynów, myśli lub pragnień najczęściej pozbawiają mnie czystości?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, pomóż mi poznać prawdę o źródle mojej grzeszności.

Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie (Mk 7,1-13)

Wtorek V Tygodnia Zwykłego

Mk 7,1-13

1 Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. 2 I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. 3 Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. 4 I [gdy wrócą] z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych [zwyczajów], które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. 5 Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?» 6 Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. 7 Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. 8 Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie». 9 I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. 10 Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. 11 A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze] jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – 12 to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki. 13 I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą [sobie] przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie».

Przygotowanie

  • Wraz ze wzrostem popularności Jezusa pośród zwykłych mieszkańców Galilei, rośnie zainteresowanie Jego osobą ze strony żydowskich elit religijnych. W dzisiejszym fragmencie do Pana przychodzą faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy bynajmniej nie szukają ani uzdrowienia z choroby, ani mądrości, lecz pretekstu, by w Niego uderzyć. Duchu Święty, otwieraj przede mną skarbiec Słowa.

Punkty do medytacji

  • Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami (ww. 1-2) W poprzedzającej perykopie Marek podkreślił rosnącą popularność Jezusa pośród mieszkańców Galilei. Wystarczyło, że po przybyciu z uczniami w okolice Genezaret, wysiadł z łodzi, a od razu rozpoznano Go i zaczęto przynosić do Niego chorych, by ich uzdrowił (por. Mk 6,53-56). Tym razem mowa jest o faryzeuszach (gr. farizaios) i uczonych w Piśmie (gr. grammateus), którzy diametralnie różnili się w podejściu do Jezusa w porównaniu ze zwykłymi Żydami. Mając serca zamknięte na prawdę objawioną przez Jego czyny i słowa, szukali oni pretekstu, by uderzyć w Jego autorytet, a nawet doprowadzić do Jego śmierci (por. 3,6). Nie inaczej jest i tym razem. Szybko zwracają uwagę na zachowanie uczniów, które według nich odbiega od standardów czystości rytualnej. Zestawię postępowanie faryzeuszy z moją postawą wobec Jezusa. Zastanowię się, czy nie ma pomiędzy nimi punktów stycznych.
  • Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. [gdy wrócą] z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych [zwyczajów], które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych (ww. 3-4) Adresaci Markowej Ewangelii raczej nie znali pobożności i zwyczajów religijnych starożytnych Żydów. Dlatego ewangelista wyjaśnia faryzejski sposób rozumienia czystości rytualnej. Ma on źródło w Prawie Mojżeszowym, które w celu zachowania czystości kultycznej nakazywało kapłanom obmywanie rąk i nóg przed złożeniem ofiary (por. Wj 30,17-21). Ponadto kapłani mieli obowiązek zachowania czystości rytualnej (również przez obmycie) w trakcie spożywania przeznaczonych dla nich części ofiar (por. Lb 18,11-13). Tradycja rozwinięta przez faryzeuszy zasady te rozszerzyła na zachowanie wszystkich Żydów podczas każdego posiłku. Oprócz tego, każdy kontakt z potencjalnie nieczystymi osobami lub produktami na rynku wymagał rytualnego obmycia, a wszystkie przedmioty używane do przygotowania lub podawania jedzenia, również trzeba było poddać oczyszczeniu. Kto nie przestrzegał tej tradycji, uważany był przez faryzeuszy za przeklętego (por. J 7,49). Jakie zwyczaje religijne zachowuję? Czy wszystkie są zgodne z Pismem Świętym i Tradycją Kościoła?
  • Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi (ww. 6-7) Reagując na pytanie faryzeuszów i uczonych w Piśmie, Jezus cytuje proroka Izajasza, za pośrednictwem którego Bóg piętnował obłudę starotestamentalnych Izraelitów (por. Iz 29,13). Cytat ten służy za komentarz do określenia, jakiego Pan używa w stosunku do swoich rozmówców. Faryzeusze są „hipokrytami” (gr. hypokrites – „aktor, obłudnik, hipokryta”), gdyż wnętrze ich serca daleko odbiega od rozbudowanej przez nich pobożności zewnętrznej. W tym samym rozdziale u Izajasza pojawia się obietnica, że Bóg jeszcze raz zainterweniuje w życiu swojego ludu, skutkiem czego oddawana Mu cześć będzie szczera i autentyczna (por. Iz 29,14-24). Gdyby faryzeusze zamiast szukać pretekstu do oskarżenia Jezusa, uważnie słuchali Jego słów dostrzegliby, że zapowiedź proroka spełniają się na ich oczach. Przyjrzę się mojemu zaangażowaniu religijnemu. Czy zawsze kryje się za nim chęć prawdziwego nawrócenia i oddana Bogu chwały?
  • Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie». I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. (ww. 8-9) Na pierwszy rzut oka faryzeusze czy uczeni w Piśmie uchodzili za osoby niezwykle pobożne. Pozostali Izraelici widząc ich znajomość świętych Pism, zaangażowanie w zachowanie czystości rytualnej, rozbudowane praktyki postu czy składanie podatków na świątynię praktycznie ze wszystkiego, autentycznie uważali ich za religijne autorytety. Jezus jednak demaskuje te pozory podkreślając, że w ich pobożności nastąpiło wyraźne rozejście się tego co ludzkie, z tym co Boże. Sens objawionych przez Boga przykazań (gr. ten entolen tou theou) został wypaczony lub zastąpiony przez ustaloną przez człowieka tradycję (gr. paradosis). Czy potrafiłbym wymienić najważniejsze powinności moralne wynikające z Ewangelii? Czy unikam pokusy uciekania w pobożność kosztem troski o bliźnich?
  • Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze] jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki (ww. 10-12) Jako przykład na poparcie tezy, że to, czego uczą faryzeusze rozmija się z Bożym Prawem, Jezus odnosi się do faryzejskiego rozumienia czwartego przykazania Dekalogu: „Czcij twego ojca i twoją matkę” (Wj 20,12). Sankcją za nieprzestrzeganie tego przykazania miała być kara śmierci (por. 21,17). Ponadto, Mądrość Syracha cześć dla rodziców zestawia z bojaźnią Pańską i ukazuje jako warunek otrzymania błogosławieństwa (Syr 3,1-16). Tymczasem kazuistka stosowana przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie pozwalała na to, by ślubowanie złożenia na świątynię pewnej sumy pieniędzy (hebr. korban, por. Kpł 1,2) zwalniało z obowiązku finansowanego wsparcia rodziców. Wzbudzę w sobie dziękczynienie za moich rodziców. Zastanowię się, co dzisiaj mógłbym dla nich zrobić.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, ucz mnie pokory wobec Twoich przykazań.

Wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie (Mk 6,53-56)

Wspomnienie św. Pawła Miki i Towarzyszy, Męczenników

Mk 6,53-56

53 Gdy się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. 54 Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. 55 Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie, jak słyszeli, przebywa. 56 I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.

Przygotowanie

  • W dzisiejszej perykopie ewangelicznej podkreślona zostaje rosnąca popularność Jezusa pośród mieszkańców Galilei. Gdziekolwiek by nie przybył, zaraz jest rozpoznawany, a wieść o Jego obecności z szybkością błyskawicy rozchodzi się po okolicy, dzięki czemu wielu chorych może doświadczyć uzdrowienia. Poproszę Ducha Świętego, by poprowadził mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Gdy się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu (w. 53) Na początku poprzedzającej perykopy Jezus polecił uczniom, by przeprawili się łodzią do Betsaidy, położnej na północno-wschodnim krańcu Jeziora Galilejskiego (por. Mk 6,45-52). On sam najpierw udał się samotnie na pobliską górę, by porozmawiać z ojcem, a następnie dołączył do uczniów, idąc po wodzie. Ten ostatni fakt oraz uciszenie wiatru na jeziorze sprawiły, że Dwunastu po raz kolejny zdumieli się, a wręcz osłupieli (gr. eksistemi – „odchodzić od zmysłów, być oszołomionym, zdumiewać się”). Wizyta Betsaidzie nie trwa długo. Jezus ponownie wydaje polecenie przeprawy, tym razem do ziem Genezaret (gr. Gennesaret), czyli w okolice żyznej równiny pomiędzy Kafarnaum a Tyberiadą. Bycie uczniem Jezusa oznacza gotowość na bycie przez Niego ciągle zaskakiwanym. To także nieustanny dynamizm, szukanie pod Jego przewodnictwem nowych miejsc, osób czy sposobów, by Dobra Nowina mogła jeszcze wyraźniej wybrzmieć w świecie. Przypomnę sobie sytuacje, w których musiałem zrezygnować z moich planów lub przyzwyczajeń, by wypełnić słowo Pana.
  • Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano (w. 54) Działalność Jezusa w Galilei trwa już od jakiegoś czasu. Zarówno On sam, jak i posyłani przez Niego uczniowie uzdrawiają chorych, wypędzają złe duchy oraz głoszą naukę pełną autorytetu i mocy. To wszystko sprawia, że Jezus staje się coraz bardziej znany pośród Galilejczyków. Ci, którzy mieli łaskę Go spotkać, nie potrafią tego doświadczenia zachować dla siebie, lecz dzielą się nim z innymi. Efekt jest taki, że kiedy w dzisiejszej Ewangelii wraz z uczniami Pan dociera do ziemi Genezaret, mieszkańcy tego rejonu natychmiast Go rozpoznają (gr. epiginosko – „poznawać, rozpoznawać, uznawać”). Przypomnę sobie konkretne łaski, które otrzymałem od Jezusa. W jaki sposób dzielę się tym obdarowaniem z innymi?
  • Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie, jak słyszeli, przebywa (w. 55) Marek podkreśla, że ci, którzy rozpoznali Jezusa, „biegali po całej swej okolicy”, by znosić do Niego chorych. W wyrażeniu tym pojawia się lubiany przez ewangelistę grecki przymiotnik holos, za pomocą którego podkreśla On powiększający się zasięg rozpoznawalności osoby Jezusa (por. 1,28.33.39). W perspektywie narracji Markowej Ewangelii i ciągle powracającego w niej pytania o tożsamość Rabbiego z Nazaretu, możemy przypuszczać, że owe „ściągnie Jezusa” na tym etapie nie jest jeszcze równoznaczne z dojrzałą wiarą w Niego jako Mesjasza. Być może na razie Galilejczykom chodzi przede wszystkim o doświadczanie cudownego wydarzenia lub po prostu zaspokojenie ciekawości. Jak by nie było, faktem jest, że odbiór publicznej działalności Jezusa przybiera na sile. Dlaczego chcę być uczniem Jezusa? Co mnie ku Niemu najbardziej przyciąga?
  • I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie (w. 56) Jezus dociera do każdej warstwy galilejskiego społeczeństwa. Odwiedza wsie, miasta i osady. Naucza i uzdrawia zarówno w zamkniętych pomieszczeniach synagog lub domów prywatnych, jak i na otwartych przestrzeniach. Podobnie jak w opowiadaniu o kobiecie cierpiącej na krwotok (por. 5,25-34), wystarczy samo dotknięcie Jego szaty, by uzdrowienie mogło się dokonać. Nie chodzi jednak tutaj o magiczne pojmowanie mocy Jezusa. Frędzle (gr. kraspedon – „brzeg, skraj, frędzel”) o których mowa, wieńczyły szale modlitewne zakładane przez żydowskich mężczyzn: „Powiedz Izraelitom, niech sobie zrobią frędzle na krajach swoich szat, oni i ich potomstwo, i do każdej frędzli użyją sznurka z fioletowej purpury. Dla was będą te frędzle, a gdy na nie spojrzycie, przypomnicie sobie wszystkie przykazania Pana, aby je wypełnić” (Lb 15,38-39). Jezus jako praktykujący Żyd, jest wzorem sprawiedliwości, czyli wierności Prawu Mojżeszowemu. Osoby, które jedynie dotykały skraju Jego szat, mogły zostać uzdrowione, gdyż wraz z Panem w ich życie wkraczała Boża sprawiedliwość. Co dzisiaj jest moim największym bólem lub niemożnością? Czy wierzę, że Jezus może mnie z tego uzdrowić?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, umacniaj we mnie pragnienie spotykania Ciebie w Słowie i Eucharystii.