Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca (J 14,1-12)

Przygotowanie

  • Rozmawiając z uczniami podczas Ostatniej Wieczerzy, Jezus posługuje się obrazami drogi, prawdy i życia, by odkryć przed nimi tajemnicę swojej Osoby. On sam jest najpełniejszym objawieniem prawdy o Ojcu. W swoim Synu Ojciec przychodzi do każdego człowieka, by obdarzyć go przybranym synostwem. Duchu Święty pomóż mi otworzyć się na światło dzisiejszego Słowa!

Punkty do medytacji

  • Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (w. 1) Wieczerza spożywana tuż przed świętem Paschy w wielu miejscach stanowiła nie lada wyzwanie dla uczniów Jezusa. Najpierw Pan sam obmył nogi wszystkim, którzy przebywali w Wieczerniku. Następnie nawiązując do powyższego gestu, zachęcił uczniów, by Jego wzorem służyli sobie nawzajem. Judasz Iskariota okazał się być zdrajcą, nawet sam Piotr otrzymał od Jezusa zapowiedź, że już niedługo trzykrotnie się Go zaprze. Mało tego, Pan zapowiedział również, że jeszcze tylko przez krótki czas będzie z uczniami. W serca apostołów wkradła się rozterka i niepokój. W takim właśnie kontekście padają słowa przytoczone na początku dzisiejszej perykopy: „Niech się nie trwoży [gr. me tarassestho] serce wsze”. Źródłem, z którego uczniowie mają czerpać odwagę, jest wiara. Podobnie jak wiara i ufność w opiekę Boga Jedynego przez wieki była trwałym fundamentem, na którym mogło opierać się życie Izraela, tak teraz wiara w Jezusa – syna Bożego może zachować uczniów w obliczu nachodzących trudnych wydarzeń. Przypatrzę się swojemu sercu, w jaki sposób reaguję, gdy staje naprzeciwko bolesnych doświadczeń. Czy potrafię czerpać nadzieję i siłę w relacji łączącej mnie z Chrystusem?
  • W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (ww. 2-3) Rozstanie Jezusa z uczniami będzie dwukrotne. Najpierw dojdzie do niego w chwili Jego śmierci na Golgocie. Następnie, gdy tragedię Męki rozświetli blask zmartwychwstania, Pan powróci do Ojca. To ostatnie rozstanie będzie dopełnieniem dzieła zbawienia. Jak zapowiada Jezus, Jego powrót do Ojca będzie łączył się z przygotowaniem „miejsca” (gr. ho topos) dla uczniów. Bóg w wieczności oczekuje każdego człowieka, dla każdego ma „mieszkanie” (gr. he mone), czyli trwałe miejsce przebywania. Dookreślenie „wiele” (gr. pollai) nie oznacza, że liczba mogących doświadczyć szczęścia niebieskiego jest ograniczona. Chodzi raczej o fakt, że sama gotowość ze strony Boga, by przyjąć w wieczności człowieka, musi jeszcze spotkać się z odpowiednią postawą ze strony tego ostatniego. Zbawienie, które spłynie z Krzyża będzie niezasłużonym darem, lecz ów dar wymaga przyjęcia na drodze codziennej wiary. Ile jest we mnie zdecydowania, by każdego dnia iść za Jezusem? W jakiś sposób pielęgnuję w sobie świadomość, że moim ostatecznym przeznaczeniem jest dom Ojca?
  • Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» (ww. 4-5) Słowa Jezusa o Jego odejściu do Ojca i przygotowaniu miejsca dla uczniów w Jego domu brzmią zagadkowo. Dzisiaj, patrząc z perspektywy wydarzeń paschalnych, szybko odnajdujemy ich sens. Jednakże dla zgromadzonych w Wieczerniku stanowiły one niemałe wyzwanie. Nic zatem dziwnego, że padają pytania. Ewangelista zanotował słowa Tomasza, który także w dzień zmartwychwstania w dociekliwy, wręcz nieufny sposób zareaguje na wieść, że Chrystus żyje. W postawie apostoła możemy dostrzec prawdę o naszej własnej naturze. Nie lubimy sytuacji niedopowiedzianych. Chcąc poznać zawczasu, co i jak ma się wydarzyć w naszym życiu, ulegamy pokusie kontrolowania wydarzeń. Tymczasem na drodze wiary nie wszystko musi być jasne od początku. Wiara tym się różni od wiedzy, że przyjmując Boga zgadzamy się, by nie wszystko od razu zostało przed nami odkryte. Gdy Bóg powoływał Abrahama, nie zapowiedział mu ze szczegółami, jak będzie wyglądało jego życie: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę [dosł. „sprawię, że zobaczysz”]” (Rdz 12,1). Zamiary Boga odsłaniają się przed nami stopniowo, gdy dzień po dniu kroczymy za Jego wezwaniem. Czy mam w sobie ufność w prowadzenie Boga? Czy pozwalam, by zaskakiwał mnie i stopniowo dawał zrozumienie?
  • Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście» (ww. 6-7) W typowy dla Janowej Ewangelii sposób Jezus odpowiada na pytanie Tomasze nie wprost, lecz wyłuskując ze słów apostoła jedno słowo, którym następnie posługuje się, by przekazać swoją naukę. Tym razem jest to słowo „droga” (gr. he hodos), które wraz z pozostałymi określeniami – „prawda” (gr. he aletheia), „życie” (gr. he dzoe) – opisuje tajemnicę Syna Bożego w odniesieniu do Jego zbawczej misji. Jezus jest „drogą”, gdyż przez Niego człowiek odzyskuje dostęp do Boga (J 10,7-9). Jako odwieczne Słowo, które „zamieszkało wśród nas” (1,14), jest On również „prawdą”, co oznacza, że całym sobą objawia Ojca oraz Jego zamysł miłości wobec każdego człowieka. Wreszcie, Jezus jest „życiem”, gdyż został posłany przez Ojca, by dać ludziom udział w boskiej komunii życia i miłości. Zatrzymam się przez chwilę nad użytymi przez Pana obrazami „drogi”, „prawdy” i „życia”. Który z nich dzisiaj najbardziej do mnie przemawia?
  • Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy» (w. 8) Jak nowe i zaskakujące są kolejne wypowiedzi Jezusa i ile mieści się w nich nowości, świadczy reakcja kolejnego apostoła, Filipa. Być może jak wielu innych oczekiwał On, że Pan w którymś momencie dokona teofanii na wzór wielkich objawień Boga w Starym Testamencie. W Księdze Wyjścia naród wybrany na własne oczy ujrzał potęgę Boga: „Trzeciego dnia rano rozległy się grzmoty z błyskawicami, a gęsty obłok rozpostarł się nad górą i rozległ się głos potężnej trąby, tak że cały lud przebywający w obozie drżał ze strachu. Mojżesz wyprowadził lud z obozu naprzeciw Boga i ustawił u stóp góry. Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i unosił się z niej dym jak z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. Głos trąby się przeciągał i stawał się coraz donośniejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród gromów” (Wj 19,16-19). Jakie wyobrażenie Boga noszę w swoim sercu? Który z Jego przymiotów jest dla mnie szczególnie ważny?
  • Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł (ww. 9-10) Objawienie, które przynosi Jezus, nie przeczy potędze Boga, która wielokrotnie ukazała się w dziejach starotestamentalnego Izraela, ale ukierunkowane jest na podkreślenie Jego bliskości, czułości i troski. Bóg Izraela, który chce dać się poznać także innym narodom, oczekuje czegoś więcej niż trwogi i lęku swoich wyznawców. Stąd rewolucyjne stwierdzenie Pana: „Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14,9). Pojawiający się w tym miejscu grecki czasownik horao można przetłumaczyć także jako „poznać, pojąć, zrozumieć”. Przyjęcie ludzkiej natury przez Syna Bożego nie jest rodzajem boskiego kaprysu, ale ma na celu dać człowiekowi najpełniejszą szansę poznania osobowej i relacyjnej natury Boga. Dzięki temu każdy wierzący może zrozumieć, że w oczach Najwyższego jest kimś więcej niż jedynie posłusznym sługą. Poprzez wiarę i relację łączącą nas z Chrystusem stajemy się tym, kim mieliśmy być o samego początku – przybranymi dziećmi Boga. Zatrzymam się na chwilę nad prawdą o moim dziecięctwie Bożym. Spróbuje dostrzec, jakie konsekwencje z niej wynikają, jaką nowość może ona wnieść w moje codzienne życie.

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał cichą modlitwę: „Panie Jezu, objawiaj mi bliskość i czułość Ojca”.

Dodaj komentarz