Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca (J 14,1-12)

Przygotowanie

  • Rozmawiając z uczniami podczas Ostatniej Wieczerzy, Jezus posługuje się obrazami drogi, prawdy i życia, by odkryć przed nimi tajemnicę swojej Osoby. On sam jest najpełniejszym objawieniem prawdy o Ojcu. W swoim Synu Ojciec przychodzi do każdego człowieka, by obdarzyć go przybranym synostwem. Duchu Święty pomóż mi otworzyć się na światło dzisiejszego Słowa!

Punkty do medytacji

  • Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (w. 1) Wieczerza spożywana tuż przed świętem Paschy w wielu miejscach stanowiła nie lada wyzwanie dla uczniów Jezusa. Najpierw Pan sam obmył nogi wszystkim, którzy przebywali w Wieczerniku. Następnie nawiązując do powyższego gestu, zachęcił uczniów, by Jego wzorem służyli sobie nawzajem. Judasz Iskariota okazał się być zdrajcą, nawet sam Piotr otrzymał od Jezusa zapowiedź, że już niedługo trzykrotnie się Go zaprze. Mało tego, Pan zapowiedział również, że jeszcze tylko przez krótki czas będzie z uczniami. W serca apostołów wkradła się rozterka i niepokój. W takim właśnie kontekście padają słowa przytoczone na początku dzisiejszej perykopy: „Niech się nie trwoży [gr. me tarassestho] serce wsze”. Źródłem, z którego uczniowie mają czerpać odwagę, jest wiara. Podobnie jak wiara i ufność w opiekę Boga Jedynego przez wieki była trwałym fundamentem, na którym mogło opierać się życie Izraela, tak teraz wiara w Jezusa – syna Bożego może zachować uczniów w obliczu nachodzących trudnych wydarzeń. Przypatrzę się swojemu sercu, w jaki sposób reaguję, gdy staje naprzeciwko bolesnych doświadczeń. Czy potrafię czerpać nadzieję i siłę w relacji łączącej mnie z Chrystusem?
  • W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (ww. 2-3) Rozstanie Jezusa z uczniami będzie dwukrotne. Najpierw dojdzie do niego w chwili Jego śmierci na Golgocie. Następnie, gdy tragedię Męki rozświetli blask zmartwychwstania, Pan powróci do Ojca. To ostatnie rozstanie będzie dopełnieniem dzieła zbawienia. Jak zapowiada Jezus, Jego powrót do Ojca będzie łączył się z przygotowaniem „miejsca” (gr. ho topos) dla uczniów. Bóg w wieczności oczekuje każdego człowieka, dla każdego ma „mieszkanie” (gr. he mone), czyli trwałe miejsce przebywania. Dookreślenie „wiele” (gr. pollai) nie oznacza, że liczba mogących doświadczyć szczęścia niebieskiego jest ograniczona. Chodzi raczej o fakt, że sama gotowość ze strony Boga, by przyjąć w wieczności człowieka, musi jeszcze spotkać się z odpowiednią postawą ze strony tego ostatniego. Zbawienie, które spłynie z Krzyża będzie niezasłużonym darem, lecz ów dar wymaga przyjęcia na drodze codziennej wiary. Ile jest we mnie zdecydowania, by każdego dnia iść za Jezusem? W jakiś sposób pielęgnuję w sobie świadomość, że moim ostatecznym przeznaczeniem jest dom Ojca?
  • Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» (ww. 4-5) Słowa Jezusa o Jego odejściu do Ojca i przygotowaniu miejsca dla uczniów w Jego domu brzmią zagadkowo. Dzisiaj, patrząc z perspektywy wydarzeń paschalnych, szybko odnajdujemy ich sens. Jednakże dla zgromadzonych w Wieczerniku stanowiły one niemałe wyzwanie. Nic zatem dziwnego, że padają pytania. Ewangelista zanotował słowa Tomasza, który także w dzień zmartwychwstania w dociekliwy, wręcz nieufny sposób zareaguje na wieść, że Chrystus żyje. W postawie apostoła możemy dostrzec prawdę o naszej własnej naturze. Nie lubimy sytuacji niedopowiedzianych. Chcąc poznać zawczasu, co i jak ma się wydarzyć w naszym życiu, ulegamy pokusie kontrolowania wydarzeń. Tymczasem na drodze wiary nie wszystko musi być jasne od początku. Wiara tym się różni od wiedzy, że przyjmując Boga zgadzamy się, by nie wszystko od razu zostało przed nami odkryte. Gdy Bóg powoływał Abrahama, nie zapowiedział mu ze szczegółami, jak będzie wyglądało jego życie: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę [dosł. „sprawię, że zobaczysz”]” (Rdz 12,1). Zamiary Boga odsłaniają się przed nami stopniowo, gdy dzień po dniu kroczymy za Jego wezwaniem. Czy mam w sobie ufność w prowadzenie Boga? Czy pozwalam, by zaskakiwał mnie i stopniowo dawał zrozumienie?
  • Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście» (ww. 6-7) W typowy dla Janowej Ewangelii sposób Jezus odpowiada na pytanie Tomasze nie wprost, lecz wyłuskując ze słów apostoła jedno słowo, którym następnie posługuje się, by przekazać swoją naukę. Tym razem jest to słowo „droga” (gr. he hodos), które wraz z pozostałymi określeniami – „prawda” (gr. he aletheia), „życie” (gr. he dzoe) – opisuje tajemnicę Syna Bożego w odniesieniu do Jego zbawczej misji. Jezus jest „drogą”, gdyż przez Niego człowiek odzyskuje dostęp do Boga (J 10,7-9). Jako odwieczne Słowo, które „zamieszkało wśród nas” (1,14), jest On również „prawdą”, co oznacza, że całym sobą objawia Ojca oraz Jego zamysł miłości wobec każdego człowieka. Wreszcie, Jezus jest „życiem”, gdyż został posłany przez Ojca, by dać ludziom udział w boskiej komunii życia i miłości. Zatrzymam się przez chwilę nad użytymi przez Pana obrazami „drogi”, „prawdy” i „życia”. Który z nich dzisiaj najbardziej do mnie przemawia?
  • Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy» (w. 8) Jak nowe i zaskakujące są kolejne wypowiedzi Jezusa i ile mieści się w nich nowości, świadczy reakcja kolejnego apostoła, Filipa. Być może jak wielu innych oczekiwał On, że Pan w którymś momencie dokona teofanii na wzór wielkich objawień Boga w Starym Testamencie. W Księdze Wyjścia naród wybrany na własne oczy ujrzał potęgę Boga: „Trzeciego dnia rano rozległy się grzmoty z błyskawicami, a gęsty obłok rozpostarł się nad górą i rozległ się głos potężnej trąby, tak że cały lud przebywający w obozie drżał ze strachu. Mojżesz wyprowadził lud z obozu naprzeciw Boga i ustawił u stóp góry. Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i unosił się z niej dym jak z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. Głos trąby się przeciągał i stawał się coraz donośniejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród gromów” (Wj 19,16-19). Jakie wyobrażenie Boga noszę w swoim sercu? Który z Jego przymiotów jest dla mnie szczególnie ważny?
  • Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł (ww. 9-10) Objawienie, które przynosi Jezus, nie przeczy potędze Boga, która wielokrotnie ukazała się w dziejach starotestamentalnego Izraela, ale ukierunkowane jest na podkreślenie Jego bliskości, czułości i troski. Bóg Izraela, który chce dać się poznać także innym narodom, oczekuje czegoś więcej niż trwogi i lęku swoich wyznawców. Stąd rewolucyjne stwierdzenie Pana: „Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14,9). Pojawiający się w tym miejscu grecki czasownik horao można przetłumaczyć także jako „poznać, pojąć, zrozumieć”. Przyjęcie ludzkiej natury przez Syna Bożego nie jest rodzajem boskiego kaprysu, ale ma na celu dać człowiekowi najpełniejszą szansę poznania osobowej i relacyjnej natury Boga. Dzięki temu każdy wierzący może zrozumieć, że w oczach Najwyższego jest kimś więcej niż jedynie posłusznym sługą. Poprzez wiarę i relację łączącą nas z Chrystusem stajemy się tym, kim mieliśmy być o samego początku – przybranymi dziećmi Boga. Zatrzymam się na chwilę nad prawdą o moim dziecięctwie Bożym. Spróbuje dostrzec, jakie konsekwencje z niej wynikają, jaką nowość może ona wnieść w moje codzienne życie.

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał cichą modlitwę: „Panie Jezu, objawiaj mi bliskość i czułość Ojca”.

Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (J 14,1-6)

Przygotowanie

  • Podczas Ostatniej Wieczerzy, w obliczu zbliżającej się Męki, Jezus umacnia serca uczniów i nakreśla przed nimi perspektywę ponownego spotkania na końcu czasów. Ukazuje także kolejne aspekty swojej mesjańskiej tożsamości – Jezus bowiem jest „drogą i prawdą, i życiem”. Duchu Święty, oto moje serce, przygotuj je na dar dzisiejszego Słowa!

Punkty do medytacji

  • Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (w. 1) Chwilę wcześniej Jezus zapowiedział uczniom swoje niedalekie odejście: „Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie” (J 13,33). Teraz, chcąc bezpośrednio przygotować uczniów na dramatyczne wydarzenie Męki, Pan mówi: „niech się nie trwoży serce wasze”. W tekście greckim pojawia się tutaj grecki czasownik tarasso („doznawać zmieszania, doznawać niepokoju, trwożyć się”), który również w innych miejscach Czwartej Ewangelii opisuje silne przeżycia związane z bliskością śmierci. Widząc Marię i innych Żydów płaczących z powodu śmierci Łazarza, Jezus się „rozrzewnił” (gr. etaraksen, 11,33). Gdy po uroczystym wjeździe do Jerozolimy Pan rozeznał, że właśnie nadeszła godzina uwielbienia Syna Człowieczego, zacytował słowa Psalmu: „Teraz dusza moja doznała lęku [gr. tetaraktai] i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnieod tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę” (12,27; por. Ps 6,4). Zaś już podczas Ostatniej Wieczerzy, zapowiadając zdradę Judasza Jezus „wzruszył się do głębi [gr. etarahthe] i oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda” (J 13,21). Pan dobrze wie, że to, co ma się z Nim wydarzyć, dogłębnie wstrząśnie uczniami, dlatego zachęca ich, by tym bardziej nie utracili swej wiary. Jak będąc synami Izraela, wierzą w Boga Jedynego, tak niech tę sama wiarę i ufność do końca pokładają w Jego Synu. Przypomnę sobie sytuacje, w których doznałem głębokiego niepokoju. Czy szukałem wtedy umocnienia w relacji łączącej mnie z Chrystusem?
  • W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce (w. 2) Śmierć krzyżowa Jezusa nie będzie jedynym momentem, kiedy uczniowie doświadczą Jego odejścia. Również po wydarzeniach paschalnych, kiedy Pan przez pewien czas będzie ukazywał się w swoim uwielbionym ciele, nadejdzie chwila ponownego rozstania, gdy powróci do Ojca. W innym momencie Ostatniej Wieczerzy Jezus powie: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca” (16,28). Powrót do Ojca będzie zwieńczeniem ziemskiej misji Syna. Wyrażenie „dom Ojca” (gr. te oikia tu patros) oznacza nie tylko niebo, czyli przestrzeń wiecznego przebywania Boga, lecz również boską komunię życia i miłości. Wracając do Ojca w swoim chwalebnym człowieczeństwie, Jezus otworzy przed każdym człowiekiem drogę do uczestnictwa w owej komunii. Ponadto, w tekście greckim przetłumaczonym jako „mieszkań wiele” pojawia się rzeczownik he mone, który pochodzi od czasownika meno, oznaczającego „pozostawiać, trwać, istnieć”. Nie chodzi zatem o przejściowe, ale trwałe, docelowe miejsce pobytu. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że Bóg czeka na mnie w wieczności? Jakie konsekwencje może mieć ten fakt dla mojego przeżywania codzienności?
  • A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (w. 3) Przygotowywanie „miejsca” (gr. ho topos) w domu Ojca w praktyce będzie polegało na żywym zaangażowaniem się Jezusa w ziemskie życie Jego uczniów. Mimo że w swoim uwielbionym ciele będzie u Ojca, ani na moment nie zostawi ich samym sobie, gdyż będzie dawał im swoją zbawczą obecność na nowy sposób. Wraz z Ojcem pośle uczniom Ducha Świętego, który sprawi, że wszędzie tam, gdzie będą zbierać się w Jego imię, On będzie pośród nich: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Doświadczają tego kolejne pokolenia chrześcijan, odkrywając moc słowa Pana, karmiąc się Jego eucharystycznym Ciałem i tworząc Jego mistyczne Ciało, którym jest Kościół, żywa świątynia Boga w świecie. Kiedyś stanę przed powracającym w chwale Chrystusem. Nie wiem, kiedy to nastąpi, ale nie muszę lękać się tego spotkania, gdyż Pan również teraz jest przy mnie i chce prowadzić mnie przez moje życie. W jakim stopniu opieram moją wiarę na trójnogu Bożego słowa, sakramentów i wspólnoty Kościoła?
  • Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?». Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (ww. 5-6) Odpowiadając na pytanie Tomasza, Jezus po raz szósty w Janowej Ewangelii posługuje się sformułowaniem „Ja jestem…”, by ukazać prawdę o sobie. Wcześniej powiedział, że jest „światłością świata” (J 8,12; 9,5), „bramą” (10,9), „dobrym pasterzem” (10,11.14), „zmartwychwstaniem i życiem” (11,25). Zaś w dalszej części Ostatniej Wieczerzy ukaże siebie jako „prawdziwy krzew winny” (15,1.5). Warto zwrócić uwagę, że Pan w dzisiejszym fragmencie nie mówi ja wskazuję drogę, ja przekazuję prawdę, czy ja daję życie, ale wszystkie powyższe określenia odnosi bezpośrednio do siebie. Każde z nich wskazuje na jakiś element Jego tożsamości. Jezus jest „drogą” (gr. he hodos), gdyż przez Niego człowiek odzyskuje dostęp do Boga (10,7-9). Jako odwieczne Słowo, które „zamieszkało wśród nas” (1,14), jest On również „prawdą” (gr. he aletheia), co oznacza, że całym sobą objawia Ojca oraz Jego zamysł miłości wobec każdego człowieka. Wreszcie, Jezus jest „życiem” (gr. he dzoe), gdyż został posłany przez Ojca, by dać ludziom udział w boskiej komunii życia i miłości. Zatrzymam się przez chwilę nad użytymi przez Pana obrazami „drogi”, „prawdy” i „życia”. Który z nich dzisiaj najbardziej do mnie przemawia?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał modlitwę: „Jezu Chryste, posyłaj mi swojego Ducha, niech pomaga mi odkrywać Twoją zbawczą obecność w moim życiu”.

I wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi (J 13,1-15)

Wielki Czwartek

J 13,1-15

1 Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. 2 W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydał, 3 [Jezus], wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, 4 wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. 5 Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. 6 Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» 7 Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale poznasz to później». 8 Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». 9 Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!» 10 Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». 11 Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści». 12 A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? 13 Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem”, i dobrze mówicie, bo nim jestem. 14 Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. 15 Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.

Przygotowanie

  • Wielkoczwartkowa Msza Wieczerzy Pańskiej stawia przed nami scenę, w której Jezus w trakcie wieczerzy paschalnej dokonuje prorockiego gestu obmycia nóg swoim uczniom. Syn Boży uniża się do roli sługi, by wskazać na zbawcze znaczenie zbliżającej się Męki oraz pokazać na czym polega prawdziwa miłość bliźniego. Z sercem otwartym na każde słowo i gest Pana, zanurzę się w świetle dzisiejszej Ewangelii.

Punkty do medytacji

  • Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (w. 1) Jezus wie, że rozpoczyna się ostatni etap Jego mesjańskiej misji. Jego pobyt w Jerozolimie wiąże się ze świętowaniem żydowskiej Paschy, czyli pamiątki wyzwolenia Izraelitów z egipskiej niewoli. Święto to jednak tym razem stanie się tłem nowego wyzwolenia, jakie dokona się poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Syna Bożego. Przechodząc przez śmierć do nowego, uwielbionego życia, Jezus najpełniej objawi miłość Ojca, każdemu zaś, kto w Niego uwierzy, przekaże dar uwolnienia od grzechu (por. J 8,33-36). Wszystko to dokona się w atmosferze miłości, która jest „do końca”, czyli miłością doskonałą. Bóg kocha nas miłością, która jest nieodwołalna i nic nie jest w stanie jej zniszczyć. Krzyż Jezusa jest tego najpełniejszym dowodem. Czy potrafię wskazać w historii mojego życia momenty, w których krzyż Jezusa stał się dla mnie ratunkiem?
  • wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany (ww. 4-5) Na starożytnym Bliskim Wschodzie podróżowano pieszo, w sandałach lub nawet boso. Dlatego nogi, zwłaszcza stopy podróżujących, były brudne i do obowiązków gospodarza należało użyczenie przybyszowi wody, by mógł się obmyć, zanim zasiądą do stołu. Gdy w domu byli niewolnicy, umywanie nóg było ich zadaniem. Gest obmycia nóg uczniom, jest nie tylko znakiem uniżenia się Jezusa, który niczym niewolnik im posługuje, lecz przede wszystkim stanowi proroczy czyn wskazujący na zbliżającą się Jego Paschę. Jezusowa śmierć, gładząc grzech, stanie się niewyczerpanym źródłem oczyszczenia człowieka. Kto idąc droga wiary, będzie z tego źródła czerpał, przede wszystkim poprzez przyjmowanie sakramentów, doświadczy oczyszczenia, które pozwoli mu coraz pełniej zasiadać przy stole Bożej miłości. Jezus umiera na krzyżu również ze względu na mnie, by także moje serce zostało oczyszczone z wszelkiej nieprawości i grzechu. Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy zatrzymuję się nad tą prawdą?
  • Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną» (w. 8) Piotr sprzeciwia się w dobrej wierze, nie chce, by Jezus obmył mu nogi. Wie bowiem, jak bardzo czynność ta kłóci się z Jego godnością. Postawa ta jest oznaką braku zrozumienia. Nie po raz pierwszy apostoł nie jest w stanie pojąć zachowania Mistrza. W podobny sposób zareagował, gdy Pan po raz pierwszy zapowiedział swoją mękę: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (Mt 16,22). Jezus w swoim zachowaniu wybiega poza nasze ludzkie rozumienie i oczekiwania. Nierzadko wiara w Niego, oznacza również zgodzenie się na coś, czego początkowo nie rozumiemy. Dopiero po pewnym czasie okazuje się, że zaufanie Jezusowi w takich momentach przyniosło błogosławione skutki. Czy pozwalam, by Jezus mnie zaskakiwał? Czy do końca powierzam się Jego prowadzeniu?
  • Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem (ww. 14-15) Obmycie nóg uczniów przez Jezusa w pierwszej kolejności zapowiada wydarzenia Paschalne. Jest jednak także przykładem służebnej miłości, jaką uczniowie powinni siebie nawzajem obdarzać. Służba drugiemu człowiekowi, zwłaszcza towarzyszące jej nierzadko uniżenie i ogołocenie, kłóci się z naszą ludzką naturą, która będąc dotkniętą niedoskonałością grzechu, broni się przed jakimkolwiek traceniem siebie. Dlatego Jezus daje konkretne wskazanie, by Jego uczniowie naśladowali Go w miłości ofiarnej i gotowej poświęcić wszystko. Taki styl życia zakłada trwanie z Nim w komunii. Dla tych, którzy mówiąc Janowym językiem „są ze świata”, będzie wydawać się jedynie rodzajem naiwności lub odrealnienia. Czy w miłości do drugiego człowieka wzoruję się na Jezusie? Czy próbuję usuwać z mojego życia te elementy, które oddzielają mnie od Pana?

W ciągu dnia

  •  Będę powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, obmyj mnie z mojej nieprawości i naucz mnie kochać”.

Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą (J 13,21-33.36-38)

Wielki Wtorek

J 13,21-33.36-38

21 To powiedziawszy, Jezus wzruszył się do głębi i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda». 22 Spoglądali uczniowie jeden na drugiego, niepewni, o kim mówi. 23 Jeden z Jego uczniów — ten, którego Jezus miłował — spoczywał na Jego piersi. 24 Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: «Kto to jest? O kim mówi?» 25 Ten, oparłszy się zaraz na piersi Jezusa, rzekł do Niego: «Panie, któż to jest?» 26 Jezus odparł: «To ten, dla którego umoczę kawałek [chleba] i podam mu». Umoczywszy więc kawałek [chleba], wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. 27 A po spożyciu kawałka [chleba] wstąpił w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: «Co masz uczynić, czyń prędzej!» 28 Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. 29 Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: «Zakup, czego nam potrzeba na święto», albo żeby dał coś ubogim. 30 On więc po spożyciu kawałka [chleba] zaraz wyszedł. A była noc. 31 Po jego wyjściu rzekł Jezus: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. 32 Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. 33 Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale — jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię — dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie (…) 36 Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, dokąd idziesz?» Odpowiedział mu Jezus: «Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz». 37 Powiedział Mu Piotr: «Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie». 38 Odpowiedział Jezus: «Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz.

Przygotowanie

  • Liturgia słowa Wielkiego Wtorku zabiera nas do Wieczernika, gdzie Jezus zapowiada, że zostanie zdradzony przez jednego ze swoich najbliższych uczniów. Wydarzenie to paradoksalnie przyczyni się do objawienia Bożej chwały. Wzbudzę w sobie pragnienie przyjęcia dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • „To powiedziawszy, Jezus wzruszył się do głębi i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda»” (w. 21) Już chwilę wcześniej, odwołując się fragmentu z Księgi Psalmów, Jezus pośrednio zapowiedział zdradę, której dopuści się jeden z Jego uczniów (por. 13,18; Ps 41,10). Teraz mówi o tym wprost. Ewangelista zaznacza, że słowa te Pan wypowiada będąc do głębi poruszonym. Podobna reakcja Jezusa wzmiankowana jest także w innych miejscach Czwartej Ewangelii, gdzie doznaje On wewnętrznego poruszenia, gdyż staje w obliczu śmierci (por. J 11,33.38; 12,27). Mówiąc o zdradzie jednego z uczniów, Pan zdaje sobie sprawę, że blisko jest już moment, kiedy stawi czoła największemu w swojej ziemskiej misji wyzwaniu, jakim będzie wejście w rzeczywistość śmierci. Paweł później napisze o śmierci jako o ostatnim wrogu, jaki będzie pokonany przez Jezusa w chwili powszechnego zmartwychwstania wiernych (por. 1 Kor 15,26). Jakie uczucia rodzą się we mnie, gdy myślę o czekającym mnie końcu ziemskiego życia? Co mówią one o mojej łączności z Jezusem?
  • Jeden z Jego uczniów — ten, którego Jezus miłował — spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: «Kto to jest? O kim mówi?» (ww. 23-24) Zapowiedź zdrady wzbudza konsternację pośród uczniów. Dlatego Szymon Piotr zwraca się do umiłowanego ucznia o wyjaśnienie słów Pana. Tradycja chrześcijańska podpowiada nam, że chodzi o Jana Apostoła. Jego szczególny status pośród całego grona uczniowskiego potwierdzony jest tutaj nie tylko poprzez określenie „umiłowany uczeń”, ale także przez fakt, iż w czasie Ostatniej Wieczerzy „spoczywa” on na piersi Pana. Znajomość ówczesnych zwyczajów podpowiada nam, że Jan w trakcie posiłku pełnił funkcje gospodarza, znajdując się po lewej stronie honorowego gościa, jakim był Jezus. Ponadto użyte tutaj wyrażenie „na piersi” (gr. en to kolpo) nawiązuje do wcześniejszych słów z początkowych wersetów Ewangelii, gdzie Jezus ukazany zostaje jako Syn Boży, który będąc „w łonie Ojca” (gr. eis ton kolpon), daje o Nim świadectwo. Umiłowany uczeń ma zatem pełniejszy wgląd w naukę Jezusa i w związku z tym pełni funkcję szczególnego interpretatora wypowiadanych przez Niego słów. Gdzie szukam wyjaśnienia tych elementów Jezusowego nauczania, które są dla mnie niejasne? Czy mam świadomość, że by zrozumieć Jego słowa, potrzebuję przede wszystkim doświadczenia Jego bliskości w moim codziennym życiu (modlitwa osobista, sakramenty, adoracja itd.)?
  • Jezus odparł: «To ten, dla którego umoczę kawałek [chleba] i podam mu». Umoczywszy więc kawałek [chleba], wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty (w. 26) Wcześniej Jezus zacytował fragment Księgi Psalmów: „Nawet mój przyjaciel, któremu ufałem i który chleb mój jadł, podniósł na mnie piętę” (Ps 41,10). Teraz odpowiadając na pytanie zadane przez umiłowanego ucznia, wyjawia tożsamość zdrajcy, podając mu kawałek umoczonego chleba. Prawdopodobnie chodzi o rodzaj pasty sporządzonej z owoców, którą spożywano w czasie wieczerzy paschalnej (hebr. charoset) na pamiątkę gliny, z której Izraelici uwięzieni w Egipcie wykonywali cegły wykorzystywane do wznoszenia egipskich budowli. Gest ten z jednej strony podkreśla, że inicjatywa jest po stronie Jezusa – nie jest On niewolnikiem mających nastąpić wydarzeń, lecz świadomie decyduje się w nich uczestniczyć, z drugiej zaś strony poprzez swoją symbolikę podkreśla tragiczną pozycję Judasza Iskarioty, który staje się niewolnikiem swoich błędnych wyborów. Czy pozwalam, by Jezus miał pełną władzę nad moim życiem? Co dzisiaj nazwałbym moim chasoret, czyli światową „słodkością”, która nie pozwala mi być w pełni uczniem Pana?
  • A po spożyciu kawałka [chleba] wstąpił w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: «Co masz uczynić, czyń prędzej!» (…) On więc po spożyciu kawałka [chleba] zaraz wyszedł. A była noc (ww. 27.30) Rozpoczynając relację z Ostatniej Wieczerzy, ewangelista podkreślił, że Judasz uległ już podszeptom diabła, by wydać Jezusa (por. J 13,2). Teraz zaś relacjonuje, że spożywając kawałek chleba podany mu przez Pana, zdrajca nie dostrzega głębszego znaczenia tego gestu (podobnie jak i wcześniej, gdy bardzo powierzchownie rozumiał słowa i gesty Jezusa, np. wczorajsza Ewangelia – 12,1-11) i całkowicie poddaje się władzy złego. Wzmianka, że ma to miejsce w nocy, uwypukla stan jego duszy. Czy podejmując codzienne wybory, otwieram się na prowadzenie Ducha Świętego? Czy jestem świadomy, że nawet najmniejsze kompromisy ze złem, coraz bardziej oddalają mnie od Boga i wprowadzają w duchową ciemność?
  • Po jego wyjściu rzekł Jezus: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony (w. 31) Opuszczenie uczty przez Judasza i jego wejście w noc stanowi początek serii wydarzeń, które ostatecznie zaprowadzą Jezusa na krzyż. Dlatego Pan mówi teraz o chwale, którą jako Syn Człowieczy zostaje otoczony. W ST „chwała Boga” rozumiana jest jako obezwładniające objawienie się Jego potęgi. Śmierć Syna Człowieczego i Jego powstanie z martwych będzie najpełniejszą manifestacją Bożej mocy. Ten, który wraz z Ojcem istnieje bez początku i bez końca, wejdzie w śmierć, by powstać z niej zwycięsko. Czy w trudnych doświadczeniach pamiętam Komu powierzyłem swoje życie? Czy wierzę, że chwała Jezusa może objawić się również w moim życiu, zwłaszcza w sytuacjach wydawałoby się beznadziejnych?
  • Odpowiedział Jezus: «Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz (w. 38) Szymon Piotr jest pewny swojej wierności Jezusowi (w. 37). Pan jednak dobrze wie, że na tym etapie jego wiara nie jest jeszcze doskonała. Mające nastąpić wydarzenia będą bolesną próbą nie tylko dla samego Piotra, ale i dla całego grona apostolskiego. Czy dziękuję za łaskę wiary? Co robię, by zachować pokorę i świadomość własnej niedoskonałości?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w moim sercu: „Panie Jezu, otoczony chwałą Baranku Boży, uwalniaj mnie z mocy złego, uczyń mnie prawdziwie Twoim uczniem”.

Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną

Wielki Czwartek, Msza Wieczerzy Pańskiej

J 13,1-15

1 Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. 2 W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydał, 3 [Jezus], wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, 4 wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. 5 Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. 6 Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» 7 Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale poznasz to później». 8 Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». 9 Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!» 10 Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». 11 Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści». 12 A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? 13 Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem”, i dobrze mówicie, bo nim jestem. 14 Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. 15 Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.

Przygotowanie

  • Liturgia Mszy Wieczerzy Pańskiej przytacza fragment Czwartej Ewangelii, w którym Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy obmywa nogi swoich uczniów. Zapowiada w ten sposób swoją mękę oraz daje przykład służebnej miłości, jaką powinni oni świadczyć sobie nawzajem. Otworze się na działanie Ducha Świętego, by pomógł mi wejść w światło dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • „Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (w. 1). Pan jest świadomy, że rozpoczął się ostatni etap Jego mesjańskiej misji. W niedługim czasie ma się dokonać nowa Pascha, czyli Jego przejście przez śmierć, którego skutkiem będzie uwolnienie każdego człowieka z niewoli grzechu (por. J 8,34-36). Jezus świadomie wchodzi w to wydarzenie nie tylko ze względu na miłość do Ojca, ale także z doskonałej miłości, którą obdarzył człowieka. Czy pamiętam, że zostałem umiłowany przez Pana miłością, której nic nie jest w stanie zniszczyć?
  • „wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany” (ww. 4-5). W starożytności podróżowano pieszo, w sandałach lub nawet boso. Dlatego nogi, zwłaszcza stopy podróżujących, były brudne i do obowiązków gospodarza należało użyczenie przybyszowi wody, by mógł się obmyć (por. Rdz 18,4; Kpł 7,44). Gdy w domu byli niewolnicy, umywanie nóg domowników i przybyszów było ich zadaniem. Stąd czyn Jezusa, obmycie nóg uczniom, jest zapowiedzią Jego śmierci. Ten, który jest Panem i Nauczycielem (por. J 13,14), wykonuje czynność przynależną niewolnikom. Umierając na krzyżu, Syn Boży, odwieczny Logos, przez który wszystko się stało (por. J 1,3), ze względu na dobro człowieka zejdzie do odrażającej otchłani, do której może zostać sprowadzona istota stworzona (por. Flp 2,6-9). Bóg przyszedł na świat, żeby mi służyć. Jakie uczucia prawda ta wywołuje w moim sercu?
  •  „Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną»” (w. 8). Piotr sprzeciwia się w dobrej wierze, nie chce, by Jezus obmył mu nogi. Wie bowiem, jak bardzo czynność ta kłóci się z Jego godnością. Postawa ta jest jednak także oznaką braku zrozumienia. Nie po raz pierwszy apostoł nie jest w stanie pojąć zachowania Mistrza (por. Mt 16,22). Jezus w swoim zachowaniu wybiega poza nasze ludzkie rozumienie i oczekiwania. Nierzadko wierzyć w Niego, oznacza również przyjęcie czegoś, czego na samym początku nie rozumiemy. Dopiero z czasem okazuje się, że wierność w takich momentach prowadzi do zbawienia. Czy pozwalam, by Pan wyprowadzał mnie z moich przyzwyczajeń? Czy do końca ufam Jego prowadzeniu?
  • „Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (ww. 14-15). Obmycie przez Jezusa nóg uczniów nie tylko zapowiada wydarzenia Paschalne, lecz również jest przykładem służebnej miłości, jaką powinni odznaczać się chrześcijanie. Służba drugiemu człowiekowi, towarzyszące jej uniżenie i ogołocenie, kłóci się z naszą ludzką naturą dotkniętą niedoskonałością grzechu. Dlatego tego rodzaju postawa zakłada trwanie w komunii ze Zbawicielem. Tylko ktoś, kto trwa w Jego łasce i Słowie, jest w stanie do końca zrezygnować z samego siebie dla dobra innych. Jak wygląda moja służba wobec bliźnich?

W ciągu dnia

  • Zaplanuje dzisiejsze wypełnienia moich obowiązków tak, by móc uczestniczyć w Mszy Wieczerzy Pańskiej w parafialnym Kościele lub łączyć się duchowo z uczestnikami za pomocą transmisji.