
Piątek, 10 lipca
Mt 10,16-23
16 Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie. 17 Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. 18 Nawet przed namiestników i królów będą was prowadzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. 19 Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, 20 gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. 21 Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. 22 Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. 23 Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy.
Kontynuujemy dzisiaj rozważanie tzw. mowy misyjnej (por. Mt 10,5-42). Działalność apostołów, podobnie jak ich Mistrza, spotykać się będzie z wrogością i odrzuceniem. Jezus jest tego świadomy, dlatego mówi wprost: „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki” (10,16). Owce należą do najłagodniejszych zwierząt i w kontakcie z atakującą sforą wilków czy innymi drapieżnikami są całkowicie bezbronne. Nie potrafią agresją odpowiedzieć na agresję napastników. Chrześcijańscy misjonarze mają być jak owce, czyli nie powinni w konflikcie ze światem przyjmować agresywnej pozy czy posługiwać się jego metodami. Nie oznacza to jednak, że mają być bierni wobec atakującego ich zła: „Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie” (10,16). W literaturze biblijnej obraz węża jest łączony z wiedzą i sprytem (por. Rdz 3,1; 2 Kor 11,3). Zatem apostołowie mają mądrze przewidywać czyhające na nich zagrożenia i sprytnie znajdować sposoby na przetrwanie. Ów spryt nie może mieć jednak nic z nieuczciwości czy podstępu. W wyrażeniu „nieskazitelni jak gołębie” pojawia się grecki przymiotnik akeraios, który może być przetłumaczony jako „niezłożony, prosty, niewinny”. Spryt apostołów powinien wynikać z czystych pobudek i nie zagrażać ich chrześcijańskiej integralności.
Zagrożenie będzie nadchodzić z różnych kierunków: „Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was prowadzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom” (10,17-18). Lokalne wspólnoty żydowskie wybierały spośród siebie rady, których zadaniem było utrzymywanie publicznego porządku, niekiedy poprzez nakładanie kary chłosty. Paweł Apostoł w 2 Liście do Koryntian wspomina o tego typu karze, która kilkurtonie spotkała go z rąk Żydów sprzeciwiających się dziełu ewangelizacji (por. 2 Kor 11,24). Oprócz sądów religijnych, chrześcijańskich misjonarzy będą także czekać oskarżenia przed trybunami świeckimi, zarządzanymi przez pogańskich namiestników i królów (por. Dz 12,1-19; 16,19-40; 21,27-28,31).
Każda taka sytuacja stanie się okazją do dawania świadectwa o Jezusie, zarówno wobec Żydów jak i pogan: „Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was” (10,20). Fundamentem skuteczności chrześcijańskiego świadectwa w obliczu prześladowania będzie otwartość na Ducha Świętego i Jego natchnienia. Gdy prześledzimy losy pierwotnego Kościoła, opisane w Dziejach Apostolskich, bez trudu dostrzeżemy niezwykłą skuteczność asystencji, jaką apostołowie otrzymywali ze strony Trzeciej Osoby Trójcy Świętej.
Apostołowie mają być także gotowi na niezrozumienie, a nawet odrzucenie ze strony swojego najbliższego otoczenia: „Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią” (10,21). Tego rodzaju odrzucenie będzie najboleśniejsze, bo uderzy w najbardziej głębokie więzi, jakie każdego człowieka łączą z jego rodziną. Z drugiej strony zapowiedź ta pokazuje, że ostatecznie każdy indywidualnie musi dać odpowiedź wiary na Dobrą Nowinę o zbawieniu w Jezusie Chrystusie: „Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (10,22).
Uciekając przed prześladowaniami chrześcijańscy misjonarze mają przechodzić z miasta do miasta: „Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy” (10,23). Jezus nawiązuje tutaj do proroctwa z Księgi Daniela: „Patrzyłem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy” (Dn 7,13). Zapowiedź przyjścia Syna Człowieczego jest trudna do zinterpretowania. Możliwe, że Jezus ma na myśli, że apostołowie nie zdążą obejść wszystkich miast Izraela, zanim Jego królestwo zostanie ustanowione na mocy wydarzeń paschalnych (por. 28,18), co w Ewangelii Mateuszowej jest równoznaczne z zakończeniem działalności misyjnej wyłącznie wobec Żydów (por. 28,19).
Czy potrafię dawać świadectwo mojego przywiązania do Jezusa, nawet jeśli wiąże się to odrzuceniem czy wyśmianiem? Czy w moich reakcjach na ataki na chrześcijaństwo zachowuje Jezusowe przykazanie miłości nieprzyjaciół?



