A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas (J 1,1-18)

Przygotowanie

  • Janowy Prolog nie jest jedynie hymnem na cześć Jezusa Chrystusa – odwiecznego Słowa, lecz stanowi także wyznanie wiary pierwotnego Kościoła, jest swoistą Dobrą Nowiną w pigułce. Rozważając Jego treść w okresie Bożego Narodzenia, mamy niezwykłą możliwość głębszego zrozumienia misterium Wcielenia oraz odpowiedzenia na wielki dar, jakim jest wcielona obecność Syna Bożego. Duchu Święty, uzdalniaj mnie do przyjęcia światła zawartego w dzisiejszym Słowie.

Punkty do medytacji

  • Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo (w. 1) Jan rozpoczyna swoją Ewangelię od nawiązania do pierwszych słów Księgi Rodzaju („Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię…”, Rdz 1,1), przenosząc nas w ten sposób poza ramy stworzenia i czasu. Wyrażenie „Słowo” (gr. logos) nie odnosi się tutaj jedynie dźwięku czy idei, lecz do odrębnej Osoby, która istnieje wiecznie. Ewangelista podkreśla fundamentalną relację Słowa. Otóż było Ono „u Boga” (gr. en pros ton theon), co wskazuje jednocześnie na Jego intymną więź oraz odrębność wobec Ojca. Stwierdzenie „Bogiem było Słowo” (gr. theos en ho logos) stanowi fundament wiary w bóstwo Chrystusa. Można powiedzieć, że te słowa ustawiają perspektywę całej Janowej Ewangelii: historia Jezusa z Nazaretu to historia Boga wkraczającego w ludzki czas. Jakie myśli i uczucia rodzą się w mnie, gdy uświadamiam sobie, że istnienie całej otaczającej mnie rzeczywistości, włącznie z moim istnieniem, poprzedza doskonałe istnienie Boga?
  • W Nim było życie, a życie było światłością ludzi (w. 4) Ewangelista przechodzi od fizycznego aktu stworzenia (w. 3) do rzeczywistości duchowej, wprowadzając pojęcia „życia” (gr. dzoe) i „światłości” (gr. fos). Życie będące w Słowie to pełnia boskiej, niezniszczalnej witalności. Ponadto to życie ma naturę objawiającą – staje się światłem, które nadaje sens ludzkiemu losowi i pozwala poznawać prawdę. Bez tego światła człowiek nie jest w stanie zrozumieć celu swojego istnienia i błądzi w ciemnościach ignorancji. Słowo jest więc źródłem zarówno istnienia bytu, jak i jego rozumienia. W Nim człowiek odnajduje odpowiedź na pytanie, kim jest i dokąd zmierza. Czy wierzę, że całe moje życie swoje ostateczne uzasadnienie znajduje w Chrystusie?
  • a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła (w. 5) Jan wprowadza motyw dramatycznego konfliktu między światłem a ciemnością, który będzie przewijał się przez całą jego Ewangelię. Czasownik „świeci” (gr. fainei) użyty w czasie teraźniejszym wskazuje na ciągłe, nieustanne działanie światła, które trwa mimo oporu świata. Natomiast „ciemność” (gr. skotia) symbolizuje sferę zła, grzechu i buntu przeciwko Bogu. Ciemność nie zrozumiała światła, ale też nie zdołała go pokonać. Jest to zapowiedź ostatecznego triumfu Chrystusa nad mocami zła. Czy noszę w swoim sercu światło Chrystusa? W jaki sposób mogę je podtrzymywać?
  • Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi (w. 9) Słowo „prawdziwa” (gr. alethinon) oznacza tutaj światłość oryginalną, pierwotną i niezawodną, w odróżnieniu od będących jedynie jej odbiciem świateł proroków. Światłość prawdziwa oświeca każdego człowieka, co podkreśla, że Bóg każdemu człowiekowi daje szansę poznania Go (np. przez głos sumienie czy piękno i harmonię stworzenie). Ewangelista przygotowuje w tym wersecie scenę dla tajemnicy Wcielenia. Chrystus nie jest lokalnym bóstwem żydowskim, ale kosmicznym światłem dla całej ludzkości. Jego przyjście jest momentem ostatecznej weryfikacji postaw wszystkich ludzi. Nikt nie jest wyłączony z zasięgu oddziaływania tego Jego boskiego promieniowania. Czy potrafię zachwycać się pięknem stworzenia i dostrzec w nim odbicie blasku Stwórcy?
  • Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał (w. 10) Mamy tu do czynienia z bolesnym paradoksem: Stwórca przychodzi do swojego dzieła, a dzieło Go ignoruje. „Świat” (gr. ho kosmos) w terminologii Janowej oznacza ludzkość zbuntowaną przeciwko Bogu, zaślepioną grzechem. Fakt, że świat stał się przez Słowo, czyni to niepoznanie jeszcze bardziej nienaturalnym i tragicznym. Stworzenie nie rozpoznało swojego Autora, a grzech zerwał więź z Nim je łączącą. Ewangelista oskarża ludzką ignorancję, która nie jest niewinna, lecz zawiniona. Do kogo dzisiaj mi bliżej, do dzieci Światłości czy do dzieci świata?
  • Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli (w. 11) W tym miejscu Jan zawęża perspektywę z całego świata do narodu wybranego – Izraela, nazwanego „własnością Słowa”. Odrzucenie Słowa przez własny lud, przez wieki przygotowywany na Jego przyjście, jest szczytem dramatu historii zbawienia. Przymierze, Prawo i Prorocy powinni byli doprowadzić Żydów do akceptacji Mesjasza. Stało się jednak inaczej. Wyrażenie „nie przyjęli” (gr. u parelabon) oznacza aktywną odmowę gościny i zamknięcie serca przed Bogiem. Te tragiczne nieporozumienie pokazuje, jak wielką i przerażającą wolność posiada człowiek. Bóg przychodzi do „swoich” jak do domu, a zastaje drzwi zamknięte od środka. Jak korzystam z mojej wolności? Czy potrafię podporządkować ją większym wartościom, jak miłość i prawda objawiona przez Chrystusa?
  • Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego (w. 12) W mroku odrzucenia pojawia się jasny promień nadziei dla „reszty”, która otworzyła się na Słowo. Przyjęcie Jezusa jest tożsame z wiarą w Jego imię, czyli uznaniem Jego osoby i misji. Owocem tej wiary jest „moc” (gr. exousia), czyli przywilej stania się dzieckiem Boga. Synostwo Boże nie jest stanem naturalnym człowieka, lecz darem łaski, który oczekuje na przyjęcie. Jest ono duchową rewolucją, która zmienia nasz ontologiczny status z bycia jedynie stworzeniem na bycie dzieckiem. Jak na co dzień przeżywam moje dziecięctwo Boże? Czy stanowi ono fundament mojej tożsamości?
  • A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy (w. 14) Dochodzimy do punktu kulminacyjnego Prologu: odwieczny Bóg przyjmuje kruche, ludzkie ciało (gr. sarx). Czasownik „zamieszkało” (gr. eskenosen) dosłownie oznacza „rozbiło namiot” (nawiązanie do Namiotu Spotkania na pustyni), co sugeruje, że ciało Jezusa jest nowym sanktuarium, przestrzenią obecności Boga. Apostołowie, w tym Jan, stali się naocznymi świadkami tej chwały, widocznej w znakach, a zwłaszcza w Przemienieniu i Zmartwychwstaniu. Tytuł „Jednorodzony” (gr. monogenus) podkreśla unikalną, niepowtarzalną relację Syna z Ojcem. Jezus przynosi „łaskę i prawdę” – nową jakość, która zastępuje i przewyższa dawne Prawo. Wcielenie sprawia, że Bóg staje się dostępny, dotykalny i bliski jak nigdy dotąd. Zatrzymam się na chwilę nad prawdą o obecności Boga w moim życiu. Spróbuję znaleźć w niej motywację i siłę do codziennych zmagań.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, odwieczne Słowo będące u Boga, rozbij namiot w moim życiu, oświetlaj mroki zalegające w moim wnętrzu”.

Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie (Łk 2,22-35)

Przygotowanie

  • Scena ofiarowania malutkiego Jezusa w jerozolimskiej świątyni objawia kolejne aspekty Jego tożsamości i ziemskiej misji. W kruchym Dziecięciu ogniskują się nadzieję nie tylko ludu izraelskiego, lecz również reszty ludzkości. Maleńka Miłość przynosi zbawienie światu, a dostrzec to mogą ci, którzy są sprawiedliwi i pobożni oraz cierpliwie czekają na wypełnienie się Bożych obietnic. Duchu Święty dotykaj mojego serca słowem Boga.

Punkty do medytacji

  • Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby przedstawić Panu (w. 22) Po upływie wymaganego przez Prawo okresu czterdziestu dni od narodzin, Maryja i Józef udają się wraz z malutkim Jezusem do religijnego centrum Izraela. Podróż do świątyni jerozolimskiej jest wyrazem zarówno ich głębokiej pobożności, jak i wierności tradycji przodków. Święta Rodzina włącza się w nurt życia liturgicznego swojego narodu, nie szukając dla siebie wyjątkowych przywilejów. Przyniesienie Jezusa do Jerozolimy ma także wymiar symboliczny – zapowiada Jego ostateczną ofiarę, która w przyszłości dokona się w tym mieście. Czy znam i kultywuję tradycje pobożnościowe moich przodków? Czy mam świadomość, że moja wiara wyrasta również z ich świadectwa?
  • Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu (w. 23) Łukasz przywołuje przepis z Księgi Wyjścia (por. Wj 13,2.12.15) nakazujący poświęcenie Bogu każdego pierworodnego syna. Prawo to przypominało Izraelitom o cudownym ocaleniu ich pierworodnych podczas nocy paschalnej w Egipcie. W przypadku Jezusa gest ten nabiera nowego, głębszego znaczenia. Jest On bowiem Jednorodzonym Synem Ojca, w sposób doskonały do Niego należy. Stąd ofiarowanie Jezusa w jerozolimskiej świątyni można potraktować jako publiczne uznanie Jego boskiego synostwa. Jak rozumiem boskie synostwo Chrystusa? Czy wierzę, że w Nim również ja staję się przybranym dzieckiem Najwyższego?
  • Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego (w. 24) Maryja i Józef składają ofiarę ubogich, co świadczy o ich skromnym statusie materialnym. Zamiast baranka, na którego nie było ich stać, ofiarują parę ptaków, korzystając z wyjątku dla niezamożnych przewidzianego w Księdze Kapłańskiej (por. Kpł 5,7; 12.8). Szczegół ten podkreśla, że Mesjasz narodził się w ubóstwie i utożsamia się z ludźmi prostymi. Bóg nie wymaga przepychu, lecz czystości serca i ofiarności odpowiadającej możliwościom człowieka. Jak w tym kontekście wygląda moje codzienne życie? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę bogacenia się, zwłaszcza kosztem innych?
  • A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim (w. 25) Ewangelista wprowadza na scenę Symeona. Uosabia on wierną „Resztę Izraela”, która nie straciła wiary i nadziei w trudnych czasach. Życie starca skoncentrowane jest na cierpliwym oczekiwaniu „pociechy Izraela”, czyli przyjścia obiecanego przez proroków Mesjasza. Określenie „sprawiedliwy i pobożny” (gr. dikaios kai eulabes) wskazuje na jego nienaganną postawę moralną oraz głębokie życie modlitewne. Zaś dopowiedzenie, że „Duch Święty spoczywał na nim” sugeruje, że Symeon jest otwarty na bezpośrednie Boże natchnienia. Można powiedzieć, że w jego osobie mądrość starości łączy się z duchową świeżością, jaką daje bliskość z Panem. Jak bym dzisiaj scharakteryzował moją wiarę? Co mnie łączy z Symeonem, a co odróżnia?
  • Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego (w. 26) Symeon otrzymał od Ducha Świętego niezwykłą, osobistą obietnicę, która stała się motorem napędowym jego starości: jego ziemska wędrówka nie zakończy się, dopóki nie ujrzy Zbawiciela. Bardzo prawdopodobne, że to objawienie trzymało go przy życiu i nadawało głęboki sens każdemu kolejnemu dniu. Boża obietnica dana Symeonowi pokazuje, że Pan szanuje pragnienia swoich sług i we właściwym czasie na nie odpowiada. Czy noszę w swoim sercu jakąś obietnicę, którą dał mi Bóg? Czy cierpliwie czekam na jej wypełnienie?
  • Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił (ww. 27-28) Prowadzony impulsem pochodzącym od Ducha Świętego, Symeon przychodzi do świątyni dokładnie w tym samym momencie, co Święta Rodzina. Starzec nie błądził bezcelowo, lecz został „przywiedziony” przez łaskę tam, gdzie powinien się znaleźć. Ponadto, w tłumie wielu pielgrzymów potrafił bezbłędnie rozpoznać Tego, na którego czekał. Gest wzięcia w ramiona Dziecięcia jest pełen czułości, ale posiada też swoją głębię teologiczną. Symeon nie patrzy na Zbawiciela z dystansu, ale fizycznie Go dotyka i przyjmuje. Błogosławi (gr. eulogesen) Boga, ponieważ jego wiara zamieniła się w namacalne doświadczenie. Jego modlitwa nie jest już prośbą o przyjście Mesjasza, lecz wybuchem wdzięczności za wierność Boga. Czy potrafię patrzeć na kolejne chwile mojego życia jako na czas łaski? Za co dzisiaj chciałbym szczególnie Bogu podziękować?
  • «Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa (w. 29) Słynny kantyk Nunc dimittis rozpoczyna się stwierdzeniem, że dla Symoena czas służby się zakończył. Starzec używa tytułu „Władco” (gr. despota), uznając całkowitą zwierzchność Boga zarówno nad swoim życiem, jak i śmiercią. Zwrot „odejść w pokoju” oznacza pogodną, pozbawioną lęku i żalu śmierć. Skoro słowo obietnicy się wypełniło, nic już nie trzyma Symeona na ziemi, a jego misja dobiegła końca. Może odejść z poczuciem dobrze spełnionego zadania. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że moje ziemskie życie kiedyś się zakończy? Czy wierzę, że czas dzielący mnie od tego momentu ma głębszy, zbawczy sens?
  • Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela (ww. 30-32) Symeon w prorockim stylu utożsamia Dziecię ze Zbawieniem, którego Bóg ma udzielić światu. Jego oczy dostrzegają w malutkim Jezusie moc Boga, która wkracza w ludzką historię. Oto zbawienie przestaje być abstrakcyjną ideą teologiczną, a staje się konkretną Osobą. Ponadto owe zbawienie zostało przygotowane przez Boga „wobec wszystkich narodów” (gr. prosponon panton ton laon), czyli ma charakter uniwersalny. Nie jest zarezerwowane wyłącznie dla wąskiej grupy wtajemniczonych czy jednego narodu. Dla pogan Jezus jest „światłem” (gr. fos), które przynosi objawienie prawdziwego Boga. Natomiast dla Izraelitów jest „chwałą” (gr. doksan), czyli ukoronowaniem ich historii i wypełnieniem obietnic danych ojcom. Czy potrafię dzielić się moją wiarą z innymi? W jaki sposób włączam się w misyjną działalność Kościoła?
  • A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono (w. 33) Reakcją Maryi i Józefa na słowa, które słyszą o ich synu, jest głębokie zdumienie. To prawda, że wcześniej byli adresatami anielskich objawień, które zarysowały tożsamość i misję Jezusa. Jednakże proroctwo Symeona odsłania przed nimi nowe aspekty. Maryja i Józef dojrzewają w wierze, stopniowo odkrywając tożsamość Syna, także poprzez świadectwo innych ludzi. Nie posiadają „wiedzy wlanej” o każdym szczególe Jego przyszłości, lecz muszą ją rozeznawać na bieżąco. Ich postawa uczy pokory wobec Bożych planów, które na nierzadko potrafią zaskakiwać. Czy pielęgnuję w sobie otwartość na Boże prowadzenie? Czy mam świadomość, że moja wiara bardziej niż pewnym stanem jest dynamizmem, który dokonuje się w moim sercu?
  • Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą (w. 34) Symeon zmienia ton i kieruje bezpośrednio do Maryi wstrząsające słowa o losie Mesjasza. Nazywa Jezusa „znakiem, któremu będą sprzeciwiać się” (gr. semeion antilegomenon), czyli zapowiada głęboki podział, jaki dokona się ze względu na Niego. Jego przyjście zmusi ludzi do radykalnego wyboru, co spowoduje ich duchowy upadek lub powstanie. Jezus nie będzie Mesjaszem łatwego sukcesu, lecz kamieniem węgielnym, o który potkną się pyszni. W czym jeszcze dzisiaj sprzeciwiam się Jezusowi? Porozmawiam z Nim o moich aktualnych trudnościach w wierze.
  • a Twoją duszę miecz przeniknie — aby na jaw wyszły zamysły serc wielu» (w. 35) Zapowiedź miecza przenikającego duszę Maryi dotyczy Jej przyszłego współcierpienia z Synem, który swój punkt kulminacyjny osiągnie na Golgocie. Odrzucenie Jezusa będzie dla Niej osobistym, przeszywającym bólem. Jednakże Jego cierpienie posłuży do odsłonięcia prawdy o ludzkich sercach, czyli do ujawnienia prawdziwej postawy wobec Boga. Maryja jako pierwsza, w pełni i świadomie będzie uczestniczyć w paschalnym misterium Chrystusa. Jej rola wykroczy poza bycie opiekunką, stając się rolą Niewiasty mężnie trwającej w bólu. Czy w mojej osobistej modlitwie powracam do rozważania męki Pana? Czym jest motywowane moje poszukiwanie prawdy o drugim człowieku?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, Światłości Świata i Chwało Izraela, rozświetlaj mroki mojego życia, pomóż mi w chwilach cierpienia szukać nadziei w obietnicy zbawienia”.

Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę (Mt 2,13-15.19-23)

Przygotowanie

  • Święto Świętej Rodziny przypomina nam trudny czas z pierwszych lat ziemskiego życia Syna Człowieczego. Ten, który w przyszłości będzie odrzucony i niesprawiedliwie skazany na śmierć, już jako dziecko spotka się z prześladowaniem. Ucieczka Józefa, Maryi i małego Jezusa do Egiptu pokazuje nam prawdę o zaangażowaniu Boga w życie człowieka. Jednocześnie uczy nas ufnego i wytrwałego zaangażowania w Boże sprawy. Otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, pozwolę, by Słowo przeniknęło głębiny mojego serca.

Punkty do medytacji

  • Gdy oni się oddalili, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić» (w. 13) Rozważana przez nas scena następuje bezpośrednio po wizycie Mędrców (2,1-12), tworząc gwałtowny kontrast między oddaniem pokłonu Dziecięciu a śmiertelnym zagrożeniem. Anioł Pański po raz kolejny we śnie ukazuje się Józefowi, potwierdzając jego rolę czujnego stróża Świętej Rodziny. Oto Herod Wielki, bezwzględny tyran, w swojej obsesji władzy planuje zamach na życie Dziecka. Nakaz ucieczki jest kategoryczny i nie pozostawia miejsca na zwłokę. Egipt, będący tradycyjnym miejscem schronienia dla biblijnych patriarchów, staje się teraz azylem dla samego Mesjasza. Jak widzimy, Bóg w swojej mądrości nie usuwa cudownie przeszkód, lecz polega na roztropności Józefa, zapraszając go do współpracy, by ocalić Zbawiciela. Czy potrafię w codziennych trudnościach otwierać się na Boże prowadzenie? Czy wierzę, że Bóg otacza mnie troską w każdej chwili mojego życia?
  • On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu (w. 14) Józef okazuje natychmiastowe posłuszeństwo wiary. Nie traci czasu na dyskusje czy rozpatrywanie wątpliwości. Ewangelista podkreśla, że ucieczka Świętej Rodziny nastąpiła „w nocy” (gr. nyktos), co zapewnia dyskrecję, ale też symbolizuje mrok prześladowań. Wyrażenie „wziął Dziecię i Jego Matkę” stawia w centrum Jezusa, wskazując, że On jest najcenniejszym skarbem, który należy chronić. Decyzja o wyjeździe oznacza dla Józefa porzucenie względnej stabilizacji i wejście w niepewny los przybysza w obcym kraju. Odpowiedzialność za fizyczne przetrwanie Syna Bożego spoczywa w tym momencie na barkach cieśli z Nazaretu. W jaki sposób troszczę się o skarb, jakim jest obecność Syna Bożego w moim życiu?
  • tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego (w. 15) Pobyt Świętej Rodziny na obczyźnie trwa aż do śmierci prześladowcy, co pokazuje, że wszelkie zło ma swój kres. Mateusz przedstawia ten fakt jako wypełnienie się historii Izraela, stosując cytat z proroka Ozeasza (Iz 11,1). Słowa „Z Egiptu wezwałem Syna mego” pierwotnie odnosiły się do wyjścia Narodu Wybranego z niewoli egipskiej pod wodzą Mojżesza. Teraz to Jezus jest ucieleśnieniem nowego Izraela i nowym Mojżeszem. Mateusz pokazuje, że nawet tak trudne wydarzenia jak migracja są wpisane w odwieczny plan zbawienia. Historia Jezusa powtarza i udoskonala historię ludu Bożego, nadając jej nowy, ostateczny sens. Czy wierzę, że moje życie stanowi część wielkiej historii zbawienia? Czy mam świadomość, że rozważanie tekstów biblijnych daje mi sposobność do poznania głębszego sensu mojej codzienności?
  • A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia» (ww. 19-20) Śmierć Heroda (ok. 4 r. przed Chr.) otwiera nowy etap w życiu Dziecięcia. Ponowne zjawienie się anioła wieńczy narrację o ucieczce. Józef, mimo pobytu w pogańskim kraju, pozostaje duchowo wrażliwy i otwarty na Boże natchnienia. Fakt ten przypomina, że żadna ziemska władza, choćby najbardziej przerażająca, nie jest wieczna i ostatecznie przemija. To Bóg jest Panem historii. Anioł przynosi rozkaz powrotu, używając słów nawiązujących do powołania Mojżesza w Księdze Wyjścia (Wj 4,19). Powrót do „ziemi Izraela” (gr. eis gen Israel) ma wymiar teologiczny – Mesjasz musi wzrastać i działać pośród swojego ludu, aby go odkupić. Czy zachowuje zdrowy dystans do otaczającej mnie sytuacji politycznej i społecznej, wierząc, że ona również ostatecznie podlega władzy samego Boga?
  • On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela (w. 21) Ponownie widzimy u Józefa natychmiastowe przejście od słuchania słowa do czynu. Powtórzenie formuły „wziął Dziecię i Jego Matkę” podkreśla wielką troskę opiekuna o powierzone mu osoby. Wejście do ziemi Izraela jest symbolicznym objęciem dziedzictwa, które należy się Jezusowi z racji Jego pochodzenia. Podróż powrotna była zapewne długa i trudna, lecz Józef podejmuje się jej z determinacją wynikającą z wiary. Święta Rodzina wraca do ojczyzny nie w blasku chwały, ale w cichości, gotowa na zwyczajne życie. Jest to moment przejścia od dramatycznej ucieczki do codzienności, w której Bóg będzie działał w ukryciu. Czy potrafię wskazać wydarzenia z mojego życia, które świadczą o cichym i ukrytym działaniu Boga?
  • Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w okolice Galilei (w. 22) Wieść o sukcesji Archelaosa, który słynął z okrucieństwa podobnego ojcu, budzi w Józefie uzasadniony lęk. Jednakże ludzka roztropność Józefa współdziała tutaj z Bożym prowadzeniem, co skutkuje zmianą miejsca osiedlenia. Kolejne ostrzeżenie we śnie dowodzi, że Bóg prowadzi człowieka krok po kroku, reagując na zmieniające się okoliczności. Wybór Galilei, rządzonej przez spokojniejszego Heroda Antypasa, pokazuje, że Bóg wykorzystuje polityczną mapę ówczesnego świata. Czy potrafię odpowiadać wytrwałym zaangażowaniem na obecność Boga w moim życiu?
  • Przybył do miasta zwanego Nazaret i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem (w. 23) Osiedlenie się w małym, nic nieznaczącym Nazarecie oznacza dla Jezusa życie na peryferiach, z dala od wielkiej historii. Mateusz przywołuje proroctwo o „Nazarejczyku”, choć w Starym Testamencie nie ma dosłownie takiego wersetu. Ewangelista prawdopodobnie stosuje grę słów, łącząc hebrajskie słowo necer („odrośl/gałązka,” por. Iz 11,1) z nazwą Nazaret. Tytuł ten stanie się później trwałym identyfikatorem Jezusa, widniejącym nawet na krzyżu. W ten sposób spełnia się zapowiedź, że Mesjasz będzie kimś wzgardzonym i nieatrakcyjnym w oczach świata. Zamieszkanie w Galilei kończy okres tułaczki i rozpoczyna lata ukrytego życia Jezusa w cieniu ciesielskiego warsztatu Józefa. Kim dzisiaj dla mnie jest Jezus z Nazaretu? Jaki jest Jego wpływ na moje codzienne wybory i postawy?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, mój Zbawicielu, pomóż mi z wiarą i ufnością patrzeć na moją codzienność i dostrzegać w niej działanie Bożej Opatrzności”.

Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać (J 15,1-8)

Przygotowanie

  • Rozważamy dzisiaj kolejną „porcję” słów wypowiedzianych przez Jezusa w trakcie Ostatniej Wieczerzy. Tym razem, posługując się biblijnym obrazem winnego krzewu, Pan uwrażliwia uczniów na konieczność bycia z Nim w jedności. Tylko bowiem w ten sposób możliwe jest nawrócenie i przynoszenie owoców, które będą na chwałę Ojca. Poddam się prowadzeniu Ducha Świętego, niech On poprowadzi mnie na głębiny Słowa.

Punkty do medytacji

  • Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia.  (w. 1) W Starym Testamencie obraz winnego krzewu/winnicy oddaje relację łącząca Izraela z Bogiem. W Księdze Izajasza czytamy: „Otóż winnicą Pana Zastępówjest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym. Oczekiwał On tam sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy” (Iz 5,7; por. Ps 80,9). Mimo że Boski Ogrodnik wielką troską otaczał swój lud, zapewniając mu wszystko, co potrzebne do funkcjonowania, Izraelici nie przynosili spodziewanych owoców. Zamiast sprawiedliwości, czyli życia zgodnego z Prawem, które zapewni im Boże błogosławieństwo, często recepty na pomyślność u obcych bożków. Ze względu na swoje człowieczeństwo również Jezus przynależy do narodu izraelskiego. On jako jedyny ma prawo nazywać siebie „prawdziwym krzewem winnym” (gr. he ampleos he alethine), gdyż bez końca jest oddany i posłuszny Ojcu. W Nim do końca realizuje się powołanie Izraela do bycia szczególną Bożą własnością pośród innych narodów (por. Wj 19,5). Czy pamiętam, że moje życie jest darem, który otrzymałem od miłującego Ojca? W jaki sposób korzystam z tego daru? Czy próbuję naśladować Jezusa w Jego posłuszeństwo Ojcu?
  • Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy (w. 2) Zamiarem Ojca, jako uprawiającego winnicę, jest doprowadzenie do tego, by krzew winny przynosił owoce. Chodzi o konkretne przejawy miłości bliźniego, co zostanie zaakcentowane w dalszej części Jezusowej wypowiedzi (por. J 15,16-17). Kto nie przynosi owych owoców, zostaje odcięty od krzewu. Kto zaś je przynosi, zostaje przez Ojca oczyszczony, by jego miłość do bliźniego była jeszcze większa. Oczyszczanie krzewów winnych polega na odcinaniu w odpowiednim czasie zbędnych pędów, by odpowiednio przekierować soki wewnątrz rośliny. Zatem oczyszczanie przez Ojca polega na usuwaniu z życia uczniów tego, co nie pozwala im żyć autentyczną miłością, co niepotrzebnie koncertuje ich uwagę. Czy mam świadomość, że bycie uczniem Jezusa zakłada stałą troskę o swój duchowy rozwój? Co dzisiaj jeszcze zubaża moją miłość bliźniego?
  • Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was (w. 3) Pierwszym narzędziem służącym oczyszczaniu uczniów jest słowo, jakie Ojciec do nich kieruje przez swojego Syna. Dzięki słowu uczniowie mogą poznać zarówno prawdę o miłości Ojca, jak i prawdę o sobie samych. Objawienie jest procesem, który był nieodłącznym elementem biblijnej historii zbawienia. Jako proces osiągnęło ono swój szczytowy moment w nauczaniu Jezusa. Słowo pochodzące od Boga inspiruje duchowy rozwój, a także demaskuje błędne przekonania i wyobrażenia. Ojcowie Kościoła wprost nauczali, że Słowo ma moc egzorcyzmowania. Przyjmując Jezusową naukę, rozważając ją i żyjąc według niej, uczeń wchodzi na drogę wyprowadzającą go z pętli grzechu: „Jeżeli trwacie w nauce mojej, jesteście prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (8,31-32). Spojrzę na historię mojego życia pod kątem posłuszeństwa słowu Bożemu. Czy potrafię wskazać te momenty, w których szczególnie ono do mnie przemówiło, zainspirowało?
  • Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić (w. 5) Każdy człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Jest osobą obdarzoną rozumem i wolną wolą. Dzięki tym zdolnościom może podejmować działania lub od nich się powstrzymywać. W głębi każdego z nas istnieje pragnienie wyboru i działania. Mówiąc – „beze Mnie nic nie możecie uczynić” – Jezus tego nie neguje. Wie jednak, że po grzechu pierworodnym moje osobowe zdolności zostały skażone. Ja sam również, wcześniej czy później zdaję sobie sprawę z tego, że chcę dobra, a czynię zło, pragnę kochać innych, a zamykam się w bańce egoizmu. Dopiero trwanie w Jezusie, w Jego słowie i łasce, pozwala uruchomić w pełni potencjał czynienia dobra, który został we mnie złożony w chwili stworzenia. Wielokrotnie w ostatnim czasie, rozważając Czwartą Ewangelię, słyszałem zachętę, by trwać w Chrystusie. Czy poszedłem za Nią, na przykład więcej czasu spędzając na adoracji lub w większym skupieniu uczestnicząc w Eucharystii?
  • Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie (w. 6) Winna latorośl, która nie przynosi owoców, nie jest na nic potrzebna, a nawet szkodzi całej roślinie. Wraz z innymi, podobnymi sobie, taka latorośl w odpowiednim momencie zostaje odcięta i spalona. Nie dbając o pogłębienie naszej jedności z Jezusem, ryzykuję, że spotka mnie los podobny. Czas mojego ziemskiego życia jest ograniczony. Nie jestem w stanie zapanować nad jego upływem. Nie mogę powrócić do tych momentów, które już minęły. Dlatego ważna jest każda chwila spędzona z Panem, każde wsłuchanie się w Jego słowo i każdy moment doświadczenia Jego obecności w sakramentach. Co mogę zrobić, by przeżywać kolejne dni w jeszcze większej otwartości na łaskę i słowo Pana?
  • Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni (w. 7) Już wcześniej w Wieczerniku Jezus powiedział do uczniów: „A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię” (14,13-14). Trwanie w Jezusie i zanurzenie w Jego słowie oznacza przyzwolenie, by również w życiu ucznia do końca spełniła się wola miłującego Ojca. Kto dobrze to rozumie, zawsze w pierwszej kolejności będzie prosił o wypełnienie się Jego zamiarów. Jest to droga modlitwy, którą szła Maryja Panna, mówiąc w scenie zwiastowania „niech mi się stanie według słowa Twego” (Łk 1,38). Takiej modlitwy Jezus uczył apostołów: „niech Twoja wola się spełni” (Mt 6,10). W ten sposób sam będzie modlił się w Ogrójcu: „Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie. Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie” (Mk 14,36). Czy odkrywanie i wypełnianie Bożej woli jest moim priorytetem? O co najczęściej proszę w trakcie modlitwy?

W ciągu dnia

  • Pośród dzisiejszych obowiązków znajdę czas na chwilę cichej modlitwy, która będzie świadomym trwaniem w żywej obecności Jezusa.

Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony (Mk 16,15-20)

Przygotowanie

  • Modlimy się dzisiaj końcowymi wersetami Ewangelii napisanej przez św. Marka. Zmartwychwstały Chrystus, tuż przed swoim wniebowstąpieniem, po raz ostatni ukazuje się swoim uczniom. Poleca im głoszenie Dobrej Nowiny całemu światu. Jednocześnie zapewnia, że każdy, kto uwierzy ich świadectwu i przyjmie chrzest, będzie zbawiony. Z dziecięcą ufnością wejdę w dzisiejszy dialog ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! (w. 15) Do czasu Golgoty i poranka zmartwychwstania w centrum działalności Jezusa byli przede wszystkim Żydzi. To właśnie oni jako Naród Wybrany, oczekujący wypełnienia się proroctw mesjańskich, byli pierwszymi adresatami Jego słów i czynów. Zmiana akcentu została zapowiedziana w tzw. mowie eschatologicznej, w której Pan między innymi przygotowywał uczniów na mające się wydarzyć w przyszłości prześladowanie: „Wydawać was będą sądom i w synagogach będą was chłostać. Nawet przed namiestnikami i królami stawać będziecie z mego powodu, na świadectwo dla nich. Lecz najpierw musi być głoszona Ewangelia [gr. euangelion – dosł. „dobra nowina”] wszystkim narodom” (Mk 13,9-10). Teraz, po wydarzeniach paschalnych, Jezus wprost zleca uczniom głoszenie Ewangelii całemu światu. Zbawienie płynące z Jego krzyża, mimo że przygotowane było w dziejach Narodu Wybranego, ma wymiar uniwersalny. Jezus z Nazaretu, żydowski Mesjasz jest bowiem Zbawicielem całej ludzkości. Czy włączam się w inicjatywy ewangelizacyjne realizowane w mojej parafii lub diecezji? Jak ja sam na co dzień mogę stawać się świadkiem Dobrej Nowiny o zbawieniu w Chrystusie?
  • Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony (w. 16) W czasach starotestamentalnych warunkiem koniecznym, by stać się dziedzicem mesjańskich obietnic, które najpierw zostały przekazane królowi Dawidowi (por. 2 Sm 7,12-14), a następnie uszczegółowione w nauczaniu proroków (np. Iz 52,13; Dn 7,13-15), była przynależność do narodu żydowskiego. W Jezusie Chrystusie zbawienie stało się faktem, a wybranie, które pierwotnie było ograniczone do potomków Abrahama, zostało rozszerzone na wszystkie narody. Bramą prowadzącą do przyjęcia zbawienia jest chrzest jako wyraz wiary w Ewangelię głoszoną przez apostołów. Poprzez zanurzenie w wodach chrztu, każdy, kto uwierzy, zostaje zjednoczony z Jezusem w Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Św. Paweł napisze do chrześcijan w Rzymie: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzy otrzymaliśmy chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my postępowali w nowym życiu – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6,3-4). Czy mam świadomość, że poprzez chrzest moje życie na trwałe zostało złączone z Jezusem? W jaki sposób dbam o pogłębienie mojej relacji z Panem?
  • Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie (ww. 17-18) Przepowiadanie Dobrej Nowiny, jakie zostało zlecone apostołom przez Jezusa, ma prowadzić do objawienia się Bożej mocy w życiu słuchaczy. Podobnie było wcześniej, w trakcie publicznej działalności Pana, kiedy to głoszona przez Niego nauka była uwiarygodniana przez czynione przez Niego cuda. Dlatego Zmartwychwstały daje obietnicę, że ci, którzy uwierzą w Ewangelię, również doświadczą w swoim życiu nadprzyrodzonych znaków. Władza wyrzucania złych duchów, która wcześniej została przekazana apostołom (por. Mk 3,14-15), teraz zostaje rozciągnięta na wszystkich wierzących (por. Dz 8,5-7). Będą oni także mówić „nowymi językami”, co po raz pierwszy objawi się w Dniu Pięćdziesiątnicy (por. 2,4; 10,46; 19,6). Wierzący będą też chronieni przed zagrożeniami, takimi jak jadowite węże (por. 28,3-6) czy zatrute napoje. Ponadto, podobnie jak wcześniej apostołowie (por. Mk 6,13), będą uzdrawiać chorych. Czy potrafię wskazać sytuacje z mojego życia, w których objawiła się Boża moc? Czy wierzę, że przyjęcie z wiarą Chrystusowej nauki uzdalnia mnie do podejmowania czynów, które przekraczają moje ludzkie możliwości?
  • Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga (w. 19) Marek w bardzo syntetyczny sposób opowiada o wstąpieniu Jezusa do nieba, lecz mimo to w jego relacji dostrzec możemy ważne treści. Do tej pory w Ewangelii Marka tytuł „Pan” (gr. Kyrios), w ST przysługujący samemu Bogu (hebr. Adon, Adonaj), był przypisywany Jezusowi pośrednio (por. 1,3; 5,19; 13,35). Teraz jest On wprost nazwany „Panem”, co uwypukla Jego boską tożsamość. Ponadto występujący tutaj grecki czasownik analambano („brać, podnosić”) użyty jest w stronie biernej, co oznacza, że podmiotem działania jest sam Bóg. Wreszcie w niebie Jezus zajmuje miejsce po prawicy Boga, co ponownie jest podkreśleniem Jego wyjątkowej godności (por. Ps 110). Zmartwychwstały Jezus w mocy Bożej powraca do Ojca, by będąc po Jego prawicy wstawiać się za każdym człowiekiem. Jakie myśli i uczucia pojawiają się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że mam w niebie tak wielkiego Orędownika?
  • Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły (w. 20) Zmartwychwstały Jezus, w swoim uwielbionym ciele powrócił do Ojca. Nie oznacza to jednak, że od tej pory nie ma Go na ziemi. Zasiadając na niebieskim tronie, po prawicy Ojca, jest On stale obecny pośród uczniów. Czytając Dzieje Apostolskie oraz pozabiblijne źródła o pierwotnym chrześcijaństwie, możemy zobaczyć, że głoszonej przez apostołów Dobrej Nowinie rzeczywiście towarzyszyły niezwykłe znaki, także te, o których Pan wspomniał powyżej (por. Dz 2,43; 5,12; 6,8; 14,3). Potwierdzają one, że Zbawiciel świata, mimo powrotu do nieba, sakramentalnie wciąż pozostaje obecny w Kościele, czyli we wspólnocie swoich uczniów, jak sam zapowiedział w Ewangelii Mateusza: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Czy dziękuję Bogu za to, że ja także mogę być częścią Kościoła, poprzez który również dzisiaj Ewangelia jest głoszona całemu światu?

W ciągu dnia

  • Poszukam informacji o nadchodących wydarzeniach ewangelizacyjnych w mojej okolicy i zastanowię się, w którym z nich mógłbym wziąć udział.