Nadeszła godzina

V Niedziela Wielkiego Postu

J 12,20-33

20 A wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon [Bogu] w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. 21 Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». 22 Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. 23 A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy. 24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. 25 Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. 26 Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. 27 Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. 28 Ojcze, wsław imię Twoje!» Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię». 29 Stojący tłum [to] usłyszał i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». 30 Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. 31 Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz. 32 A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». 33 To mówił, oznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

Przygotowanie

  • Liturgia Słowa przytacza dzisiaj fragment Ewangelii Jana, w którym tuż po uroczystym wjeździe do Jerozolimy Jezus zapowiada nadejście czasu Jego uwielbienia, czyli wywyższenia na krzyżu. Kończy się okres publicznej działalności, zaczyna się ostatni etap Jezusowej misji, etap Jego Paschy. Wyciszę i przygotuje moje serce na działanie Ducha i Słowa.

Punkty do medytacji

  • „A wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon [Bogu] w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa»” (ww. 20-21). Wspomniani w tekście Grecy (gr. hellen) to poganie, którzy sympatyzowali z judaizmem lub nawet byli w trakcie konwersji (por. Dz 10,1-2). Na każde Święto Paschy jakaś ich liczba również przybywała do Jerozolimy. Także oni usłyszeli o Jezusie i teraz, dowiedziawszy się, że jest w mieście, chcą Go spotkać. Czy jest w moim sercu miejsce dla tych, którzy nie podzielają mojej wiary w Chrystusa? Czy na modlitwie proszę o to, by oni także oni kiedyś Go spotkali?
  • „A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy” (w. 23). Prośba Greków, przekazana przez Filipa i Andrzeja, zostaje odczytana przez Jezusa jako znak nadejścia czasu Jego męki i zmartwychwstania. Wcześniej mówił On, że Jego misją jako dobrego Pasterza jest zjednoczenie wszystkich owiec, również tych, które „nie są z tej zagrody”, czyli nie należą do narodu izraelskiego (por. J 10,16). Ewangelista również zaznaczył, że Jezus ma oddać swoje życie „za naród, i nie tylko za naród, ale także po to, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno” (11,51-52). Rozdział dwunasty Janowej Ewangelii przedstawia zarówno Żydów (por. 12,9-19), jak i pogan (por. 12,20-21) zbierających się wokół Pana. Rozpoczyna się zatem spotkanie wszystkich ludzi z Bogiem, które będzie możliwe dzięki ofierze krzyżowej Syna Człowieczego. Czy patrzę na moją codzienność oczami wiary, czyli próbuję odczytać znaki czasu łaski, które objawia mi Bóg?
  • „Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity” (w. 24). Jezus rozwija swoją wypowiedź krótką przypowieścią o ziarnie. Obraz ziarna już wcześniej był przez Niego używany (por. Mk 4,1-9; Łk 13,18-19). Posługuje się nim także św. Paweł (por. 1 Kor 15,35-38.42-44). Jak ziarno może rozrosnąć się jedynie poprzez pogrzebanie w ziemi, tak potrzeba, by syn Człowieczy został zanurzony w śmierci, by przynieść plon obfity, którym będzie udzielona wszystkim ludziom możliwość życia w komunii z Bogiem. Czy w obecnym Wielkim Poście rozważałem już Mękę Pańską? Może mogę w najbliższym czasie uczestniczyć w nabożeństwie Drogi Krzyżowej lub Gorzkich Żali?
  • „Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (w. 25). Świat w janowej teologii oznacza ludzi, którzy są w stanie buntu przeciwko Bogu i żyją w duchowej niewoli grzechu. Jezus zatem nie tyle mówi o nienawiści wobec świata jako takiego, lecz o konieczności oderwania się od grzechu, od wszystkiego, co oddziela nas od Boga, czy prowadzi do postępowania przeciwnego Jego woli. Co ze świata jest we mnie? Jakie grzechy najczęściej oddzielają mnie od Boga? Czy znam moją wadę główna, czyli skłonność do konkretnego zła, które pociąga za sobą inne?
  • „Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec” (w. 26). Droga krzyża, czyli składanie siebie w ofierze w imię miłości innych jest jedyną drogą, która czyni z nas uczniów Jezusa. Potrzeba nam umierania dla siebie, wychodzenia poza obręb naszych potrzeb i pragnień, by dostrzec i zaradzić potrzebom braci. Ten rodzaj postepowania, podobnie jak krzyż Jezusa, paradoksalnie prowadzi do pełni życia. Jak wygląda moja wielkopostna jałmużna, czyli troska o ubogich i potrzebujących? Czy zauważam takie osoby w moim otoczeniu? Może ktoś, kogo znam, żebrze niekoniecznie o datek materialny, ale na przykład o moją uwagę i wysłuchanie?
  • „Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław imię Twoje!»” (ww. 27-28). Jezus jest Bogiem, ale i człowiekiem. Uświadamiając sobie, co w niedługim czasie go czeka, zdaje sobie sprawę, z jakim bólem i cierpieniem będzie musiał się zmierzyć. Jednak górę w Nim bierze zaufanie w plan Ojca i pragnienie, by poprzez swoją śmierć uwielbić Go. Odkrywanie i wypełnianie woli Bożej nierzadko wiąże się z różnego rodzaju ogołoceniem, odrzuceniem, czy wręcz cierpieniem. Jezus pokazuje swoim uczniom, jak bardzo ważna jest ufność wobec Boga. A jak jest ze mną? Czy podejmuje na co dzień trud rozeznania i wypełniania Bożego planu? Czy nie poddaje się, widząc wyrzeczenia, które z tym się wiążą? Porozmawiam o tym z Jezusem, spróbuję wsłuchać się w bicie Jego serca, serca odczuwającego lęk, ale i silnie trwającego w miłości Ojca.
  • „Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię»” (w. 28). Bóg Ojciec uważnie wsłuchuje się w modlitwę swojego Syna. Wie, z czym się mierzy. W komunii miłości, która ich łączy, w sercu Syna nie ma tajemnicy, która by nie była znana Ojcu. Jak w publicznej działalności Ojciec był przy Synu, tak teraz będzie przy Nim w Jego śmierci. Dar Chrztu Świętego wprowadził mnie w jedność Ojca i Syna, uczynił mnie przybranym synem Boga. Ja również może liczyć na Ojcowska asystencję, mogę do końca Ojcu zaufać. Jego chwała może się objawić również moim życiu. Co dzisiaj chciałbym Bogu o sobie opowiedzieć? Jakie lęki, bóle czy radości chciałbym Mu przedstawić?
  • „Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz” (w. 31). Dając zniszczyć swoje ziemskie życie na krzyżu, Jezus tak naprawdę zniszczy szatana, który jest władcą tego świata, ponieważ pociągnął za sobą ludzkość buntującą się przeciwko Bogu (por. J 14,30; 16,11). Zmartwychwstanie unicestwi śmierć i związany z nią strach, dzięki któremu szatan niewolił rodzaj ludzki (por. Hbr 2,14-15). Jezus dokonuje sądu na światem, wyrzucając z niego grzech (por. J 1,29) i jednając grzeszników z Ojcem (por. 2 Kor 5,19). Czy wierzę, że Jezus ma moc osądzić również moje życie, to znaczy zdemaskować tkwiące w nim zło i uwolnić mnie od niego?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj w moim sercu: „Panie Jezu, nie przestawaj oczyszczać mnie z grzechu poprzez zanurzenie w Twojej śmierci i zmartwychwstaniu”.

Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło

Wtorek IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 5,1-3a.5-16

1 Potem było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. 2 W Jerozolimie zaś jest przy Owczej [Bramie] sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. 3 Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. 5 Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. 6 Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» 7 Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». 8 Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» 9 Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. 10 Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy». 11 On im odpowiedział: «Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje nosze i chodź». 12 Pytali go więc: «Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?» 13 Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. 14 Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło». 15 Człowiek ów odszedł i oznajmił Żydom, że to Jezus go uzdrowił. 16 I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że czynił takie rzeczy w szabat.

Przygotowanie

  • Jezus w dzisiejszym fragmencie ewangelicznym mocą swojego słowa uzdrawia mężczyznę, który od wielu lat cierpi na swoją chorobę. Przestrzega go także przed chorobą grzechu. Przygotuję moje serce na spotkanie z Panem. Pozwolę, by moc Słowa dotknęła także moich ran i mojej grzeszności.

Punkty do medytacji

  • „Potem było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy” (w. 1). Po raz kolejny w Czwartej Ewangelii Jezus udaje się do Jerozolimy, tym razem na bliżej nie określone święto. W przyszłości Miasto Święte będzie miejscem Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Każde kolejne święto przybliża Go do tego momentu. Zgiełk miasta, tłumy pielgrzymów, a pośrodku nich Jezus, zdecydowanie zmierzający do wypełnienia swojej misji. W Wielkim Poście przygotowuję się na świętowanie Paschy mojego Pana. Jak przeżywam ten czas?
  • „Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych” (w. 3). Krużganki otaczające sadzawkę Betesda wypełnione były chorymi. Jezus nie unika ich obecności, wręcz przeciwnie, za chwilę wykorzysta okazję, by uzdrowić jednego z nich. Czy pozwalam Panu prowadzić się ku chorym i cierpiącym? Czy nie odwracam mojego wzroku, widząc ludzką biedę i szukam możliwości, by jej zaradzić?
  • „Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?»” (w. 6). Syn Boży ma moc uzdrawiania ludzkiej duszy i ciała. Nie czyni jednak tego bez naszej zgody. Popatrzę na moje niedomaganie, zwłaszcza te duchowe. Czy prawdziwie chcę, by Jezus uzdrowił mnie z życiowego paraliżu? Czy proszę Go o to w trakcie modlitwy?
  • „Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!». Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził” (ww. 8-9). By dokonało się uzdrowienie mocą Jezusa naprawdę nie potrzeba wiele. Wystarczy wiara w uzdrawiającą moc Jego słowa. Uświadomię sobie, że właśnie to słowo Pan pozostawił mi w Piśmie Świętym. Jak wygląda moja modlitwa Słowem? Czy jestem w niej systematyczny?
  • „Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy»” (w. 10). Jan w swojej Ewangelii terminem „Żydzi” określa przeciwników Jezusa, tych, którzy nie przyjęli Go jako Mesjasza. Dzisiejsza scena podpowiada skąd między innymi wzięła ich niechęć: ze zbytniego przywiązania do zewnętrznej sprawiedliwości. Nie potrafią radować się razem z uzdrowionym. Dużo ważniejsze dla nich jest to, że ów niosąc swoje nosze łamie spoczynek szabatu. A jak wygląda moja pobożność? Czy pamiętam, że chodzi w niej przede wszystkim o spotkanie z Bogiem, które ma otwierać mnie na bliźnich?
  • „Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło»” (w. 14). Fizyczne czy nawet psychiczne choroby wcale nie są największym problemem człowieka. Dużo bardziej poważną przypadłością jest choroba serca trawionego przez grzech. Jak przeżywam moje spowiedzi? Czy dobrze się do nich przygotowuję, również przez codzienny rachunek sumienia?

W ciągu dnia

  • Zabiorę w moje dzisiejsze zajęcia i spotkania cichą modlitwę serca: „Panie Jezu, nie pozwól mi trwać w grzechu. Udziel mi łaski duchowego uzdrowienia”.

Uwierzył on sam i cała jego rodzina

Poniedziałek IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 4,43-54

43 Po dwóch dniach odszedł stamtąd do Galilei. 44 Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, 45 kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. 46 Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie [przedtem] przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. 47 Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający. 48 Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie». 49 Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko». 50 Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł. 51 A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. 52 Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka». 53 Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». I uwierzył on sam i cała jego rodzina. 54 Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

Przygotowanie

  • Perykopa o uzdrowieniu syna urzędnika królewskiego nie tylko objawia moc Jezusa, lecz również pokazuje, jak bardzo potrzebuję prób na mojej drodze wiary. Wezwę Ducha Świętego, by poprowadził mnie w dzisiejszej modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • „Po dwóch dniach odszedł stamtąd do Galilei” (w. 43). Po dwóch dniach pobytu w Samarii, gdzie spotkał się z przychylnością (por. J 4,1-42), Jezus udaje się do swojego rodzinnego regionu, Galilei. Ewangelia Jana, podobnie jak pozostałe Ewangelie, ukazuje Pana będącego w ciągłym ruchu. Nie zatrzymuje się On na dłużej w żadnej miejscowości, lecz chcąc dotrzeć z Dobrą Nowiną do jak największej liczby osób, przemierza Palestynę jako wędrowny Nauczyciel. Czy widać we mnie chrześcijański dynamizm, widoczny na przykład w szukaniu i wykorzystywaniu wszelkich możliwych sytuacji, by pomóc innym poznać Chrystusa?
  • „Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto” (ww. 44-45). Ewangelie synoptyczne opowiadają o odrzuceniu Pana przez mieszkańców Jego rodzinnego miasta, Nazaretu (por. Mt 13,53-58; Mk 6,1-6; Łk 4,16-30). Jan jednak uzupełnia ten przekaz, podając informację, że nastawienie Galilejczyków zmienia się po dopiero co zakończonym święcie Paschy. Niektórzy bowiem z nich, świętując w Jerozolimie, widzieli znak oczyszczenia Świątyni i wiarę, która w jego wyniku pojawiła się w sercach wielu pielgrzymów (por. J 2,13-23). Osobiste świadectwo wiary, która nie ogranicza się jedynie do deklaracji, lecz naznacza decyzje i postawy osoby wierzącej, jest niekiedy bardziej skuteczne, niż nawet najlepiej przygotowane homilie czy katechezy. Czy pokazuję Jezusa swoim życiem? Czy inni patrząc na mnie, mogą dostrzec blask Ewangelii?
  • „Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający” (w. 47). Wieść o Jezusie dociera również do urzędnika króla Heroda Antypasa, który był podporządkowanym Rzymowi władcą Galilei. Bardzo prawdopodobne, że urzędnik był poganinem. Mamy zatem tutaj kolejną po perykopie z Samarytanką opowieść o spotkaniu Jezusa z kimś, kto nie należał do ludu Izraela. Również w tym przypadku pojawia się wiara w Jezusa, która w spotkaniu z Nim zostaje udoskonalona. W jaki sposób patrzę na osoby luźno związane z chrześcijaństwem lub niewierzące? Czy mam świadomość, że również do nich zaadresowana jest zbawcza misja Jezusa?
  • „Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie». Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko»” (ww. 48-49). Jezus nie od razu wysłuchuje prośby urzędnika. Wie, że jego wiata potrzebuje udoskonalenia. Najpierw swoją odpowiedzią prowokuje go do ważnego wyznania: „Panie, przyjdź…”. Pojawia się tutaj ważny grecki termin kyrios („Pan”), który wcześniej został użyty przez Samarytankę. Nie jest to tylko zwrot grzecznościowy, lecz rodzaj wyznania przekonania o szczególnej tożsamości Jezusa. Jak reaguję, gdy Bóg wydaje się nie wysłuchiwać od razu moich modlitw? Czy pozwalam przeprowadzać się przez Jego milczenie ku doskonalszej ufności?
  • „Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł” (w. 50). Kolejną próbą, pomagającą udoskonalić wiarę urzędnika, jest polecenie, by udał się z powrotem do domu, gdyż jego syn żyje. Mężczyzna jest posłuszny słowu Jezusa i wykonuje otrzymane polecenie, mimo że nie ma „zewnętrznej” pewności o prawdziwości zapewnienia, które usłyszał. Czy wierze słowu Jezusa? Czy przechowuję w swoim „duchowym zanadrzu” pamięć o Jego słowach, które wypełniły się w moim życiu?
  • „I uwierzył on sam i cała jego rodzina” (w. 53). Wiara urzędnika królewskiego poddana próbom, zostaje nagrodzona. Mało tego, ów mężczyzna w swoim domu staje się ewangelizatorem. Dzięki cudowi uzdrowienia syna i jego świadectwie o spotkaniu z Jezusem cała rodzina zaczyna wierzyć. Czy dzielę się moją wiarą z najbliższymi? Czy w moim domu rozmawiamy o Jezusie? Czy szukamy u Niego ratunku w trudnych momentach?

W ciągu dnia

  • W kolejnym wielkopostnym dniu będę powracał do modlitwy: „Panie Jezu, próbuj moją wiarę, pomóż mi w niej wzrastać”.

Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?

Piątek III Tygodnia Wielkiego Postu

Mk 12,28-34

28 Podszedł także jeden z uczonych w Piśmie, który się im przysłuchiwał, gdy rozprawiali między sobą. Widząc, że Jezus dobrze im odpowiedział, zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?» 29 Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. 30 Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. 31 Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych». 32 Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. 33 Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary». 34 Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać.

Przygotowanie

  • Dzisiejszy fragment Ewangelii Marka przytacza rozmowę Jezusa z uczonym w Piśmie na temat najważniejszego przykazania. Wykorzystam modlitwę tym Słowem jako diagnozę autentyczności mojego życia duchowego. Poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi poznać prawdę o mnie.

Punkty do medytacji

  • „Widząc, że Jezus dobrze im odpowiedział, zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?” (w. 28). Uczony w Piśmie był świadkiem wcześniejszej dysputy Jezusa z saduceuszami na temat zmartwychwstania (por. 12,18-23). Doceniając przenikliwość Jezusowych wypowiedzi, chce poszerzyć swoją wiedzę na inny temat, żywo dyskutowany w tamtych czasach. Według późniejszej tradycji rabinicznej Tora zawiera aż 613 przykazań. Dlatego nic dziwnego, że uczeni szukali naczelnej zasady, która „spinałaby” ze sobą wszystkie Mojżeszowe nakazy i zakazy. Co jest najważniejszą wartością mojego życia? Czy wiem, co na ten temat mówi Jezus?
  • „Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” (ww. 29-30). Jezus odpowiada cytatem z Pwt 6,4-5, który rozpoczyna się od wezwania „Słuchaj Izraelu…” (hebr. Szema Israel). Słowa te przypominają, że Bóg nieustannie mówi do swojego ludu i pragnie odkrywać przed nim tajemnice swojej woli. Czy noszę w sobie przekonanie, że Bóg do mnie codziennie przemawia? Czy szukam ciszy i skupienia, by usłyszeć Jego słowa?
  • Mojżeszowe przykazanie miłości Boga opiera się na prawdzie, że istnieje tylko jeden Bóg, który wszystko stworzył i wszystko podtrzymuje w istnieniu swą dobrocią i mocą. Dlatego każdy człowiek jest Mu winien miłość całym sobą. Czy mógłbym dzisiaj szczerze wyznać, że Bóg jest jedynym Panem mojego życia? Czy moja miłość do Niego angażuje mnie całego, moje serce, moją duszę, mój umysł – całą moją życiową moc?
  • „Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (w. 31). Z miłością Boga nierozłącznie wiąże się miłość drugiego człowieka. Widać to wyraźnie na tablicach Dekalogu, gdzie pierwsze trzy przykazania dotyczą relacji do Boga, zaś kolejne siedem do bliźniego (por. Wj 20,2-17). Można powiedzieć, że miłość do bliźniego jest praktycznym sprawdzianem miłości do Boga. Czy mam świadomość tej zależności? W jaki konkretny sposób wyraża się moja miłość do ludzi, których spotykam na co dzień? Kogo i dlaczego jest mi najtrudniej kochać?
  • „Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary” (w. 33). Ofiary składane w świątyni jerozolimskiej stanowiły centralny moment kultu oddawanego Bogu przez Izraelitów. Byli oni dumni, że w ich Bóg mieszka między nimi. Jednak uczony w Piśmie, prawdopodobnie na podstawie nauczania proroków, dostrzega, że najmilszą ofiarą, jaką człowiek może złożyć Bogu jest miłość bliźniego. Czy w moim życiu duchowym uczestnictwo w sakramentach, zwłaszcza we Mszy św. i sakramencie pojednania, idzie w parze z troską o innych? Czy przypadkiem moja pobożność nie zastępuje mi wysiłku na rzecz dobra moich bliskich?

W ciągu dnia

  • W ciągu dnia będę przyglądał się, jak wyglądają moje rozmowy i spotkania, czy widać w nich autentyczną troskę i wyraz miłości do Boga, Ojca całego stworzenia.

Istotnie przyszło już do was królestwo Boże

Czwartek III Tygodnia Wielkiego Postu

Łk 11,14-23

14 Raz wyrzucał złego ducha [z człowieka], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. 15 Lecz niektórzy z nich rzekli: «Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy». 16 Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. 17 On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. 18 Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. 19 Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. 20 A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. 21 Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. 22 Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. 23 Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza.

Przygotowanie

  • Dzisiejsza Ewangelia przypomina mi, że Jezus przyszedł na świat, by uwolnić człowieka z szatańskiej niewoli i ustanowić w ludzkich sercach Boże królestwo. Wyciszę moje serce ze zbędnych emocji i hałasu, przygotuję się na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • „Raz wyrzucał złego ducha [z człowieka], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione” (w. 14). Jezus ma moc dokonywania egzorcyzmów, uwalniania ludzi z mocy złych duchów. Razem z uzdrowieniami, które nie miały swego źródła w duchowym zniewoleniu człowieka, egzorcyzmy pokazują, że celem misji Syna Bożego jest ratowanie całego człowieka. Żadna ludzka bieda, bez znaczenia jakiego byłaby rodzaju, nie jest Mu obojętna. Gdy patrzę na mnie dzisiaj, co jest moim największym niepokojem? Co jest powodem mojego cierpienia? Czy wierzę, że Jezus ma moc uzdrowienia każdej dziedziny mojego życia?
  • „Lecz niektórzy z nich rzekli: «Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy»” (w. 15). Imię „Belzebub” oznacza „Pan wyniosłego domu”. Pochodzi od imienia pogańskiego boga Baala („pan, władca”) i słowa zebul („wyniesiona siedziba”). W ST pogańscy bogowie uważani byli za demony (por. Pwt 32,17; Ps 96,5 LXX). Oskarżenie Jezusa, że posługuje się mocą złego ducha, jest wyrażonym wprost odrzuceniem boskiego charakteru Jego misji. Także dzisiaj są osoby, które przypisują Mu złe intencje, uważając na przykład, że Jego nauczanie ogranicza wolność człowieka i jego prawo do szczęścia. Będąc uczniem Jezusa muszę być gotowy na podobne oskarżenia.
  • „Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba” (w. 16). Przeciwnikom Jezusa nie wystarcza dopiero co dokonane uzdrowienie, chcą jeszcze zmusić Go do korzystania ze swej boskiej mocy na ich własne żądanie. Podobnie zachowywał się diabeł, kusząc Jezusa na pustyni (por. 4,2; w obydwu opowiadaniach pojawia się czasownik peiradzo – „kusić, wystawiać na próbę”). Czy prośby, które wyrażam w trakcie modlitwy, są przejawem otwierania mojego serca na Boga i poddania się Jego zbawczemu planowi, czy może próbą zmuszenia Go do działania na moje zawołanie?
  • „On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali” (w. 19). Zarzuty przeciwników Jezusa pokazują, że brak im zdrowego rozsądku (ww. 18-19). Wiara nie neguje rozumu i logicznego myślenia, lecz wręcz przeciwnie, idzie z nimi w parze. Nie może zatem opierać się wyłącznie na emocjach, pragnieniach czy szukaniu „religijnych wrażeń”. Nie bez powodu przygotowanie do przyjęcia sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego (chrzest, bierzmowanie, Eucharystia), oprócz kerygmatycznego głoszenia, zakłada również poznanie prawd katechizmowych. Czy znam główne prawdy mojej wiary? Czy sięgam po Katechizm Kościoła Katolickiego?
  • „A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże” (w. 20). Wyrażenie „palec Boży” przywołuje historię wyjścia z Egiptu, kiedy to czarownicy faraona, nie będąc w stanie powtórzyć znaków dokonywanych przez Mojżesza i Aarona, za pomocą tych dwóch słów określili moc działającą w plagach (por. Wj 8,15). Jezus, zanim nadejdzie moment Jego „wyjścia” (por. Łk 9,31), czyli przejścia przez śmierć do nowego, uwielbionego życia, wskazuje, że w Jego cudach działa moc Boża. Panowanie szatana jest w odwrocie, a nadszedł czas królestwa Bożego. Czy szukam w moim życiu znaków Jezusowej obecności? Czy mam świadomość, że będąc doświadczając mocy Jezusa, sam staje się wobec innych znakiem Bożego panowania?
  • „Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy” (w. 22). Nie ulega wątpliwości, że w zderzeniu z szatanem człowiek jest na przegranej pozycji. Teraz jednak nadszedł Ktoś mocniejszy od nieprzyjaciela Boga i człowieka, Ktoś kto jest w stanie go pokonać i przywrócić Boży zamysł w całym stworzeniu. Co w moim życiu nazwałbym „łupem szatana”? Gdzie szczególnie potrzebuję zwycięstwa Chrystusa?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę dzisiaj powtarzał w moim sercu słowa modlitwy: „Panie Jezu, Zwycięzco śmierci i szatana, oddaję Ci całego siebie, z wszystkimi moim niedoskonałościami i grzechami. Pomóż mi, proszę, dobrze przygotować się do wielkopostnej spowiedzi”.