Niech się nie trwoży serce wasze

Piątek IV Tygodnia Wielkanocy

J 14,1-6

1 Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! 2 W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. 3 A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. 4 Znacie drogę, dokąd Ja idę». 5 Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» 6 Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus zapowiada uczniom swoje odejście (por. J 13,33). Próbuje przy tym dać im słowa pocieszenia i otuchy. Nie jest to łatwe, gdyż mimo kilkuletniego kroczenia za Nim, w dalszym ciągu są oni więźniami swej ignorancji i niezrozumienia. Dlatego pytają, dokąd On idzie i dlaczego tym razem oni z Nim pójść nie mogą (por. 13,36-37). Ostatni etap ziemskiej działalności Jezusa to samotna podróż poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Jak wcielając się, zstąpił od Ojca, tak teraz jako uwielbiony Zbawiciel, do Niego powróci.

Samotność Jezusa w godzinie Paschy jest drogą wiodącą do pokonania samotności człowieka skazanego na pastwę ograniczeń jego grzesznej natury. Jezus zapewnia, że ta samotność ma się ku końcowi: „A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (14,3). Uczniowie Jezusa będą mogli doświadczyć niebieskiej wspólnoty, w której centrum jest miłująca obecność Boga w Trójcy Jedynego.

Jezusowe zapewnienie, że uczniowie znają drogę (por. 14,4), zaskakuje Tomasza: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” (14,5). Pytanie to staje się okazją do ważnego oświadczenia: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (14,6). Pojęcie „drogi” pojawia się we wczesnym chrześcijaństwie jako samookreślenie uczniów (np. Dz 9,2; 19,9; 22,4; 24,14). „Prawda” wyraża się w osobie Jezusa (por. J 1,14), dlatego każdy kto Go pozna, pozna prawdę, która ma moc go wyzwolić (por. 8,32). Natomiast „życie” jest stałym wątkiem Ewangelii Jana, gdzie wielokrotnie zostaje podkreślone, że misją Jezusa jest udzielenie człowiekowi życia wiecznego (por. 1,4; 3,16; 5,24-26; 11,25-26). Połącznie tych trzech pojęć – drogi, prawdy i życia – z osobą Pana, uwypukla wyjątkowość Jego osoby oraz niemożność innego spotkania z Ojcem, jak tylko przez Syna.

Czego najbardziej się lękam? Czy z wiarą przyjmuję słowo Jezusa, nawet jeśli nie do końca je rozumiem? Czy wierzę, że w niebie jest także miejsce dla mnie? Czy czekam na powtórne przyjście Chrystusa? Co utrudnia moją relację z Ojcem? O co chciałbym dziś prosić Jezusa?

Kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał

Środa IV Tygodnia Wielkanocy

J 12,44-50

44 Jezus zaś tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. 45 A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. 46 Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. 47 A jeżeli ktoś słyszy słowa moje, ale ich nie zachowuje, to Ja go nie potępię. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat potępić, ale by świat zbawić. 48 Kto Mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które wygłosiłem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. 49 Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ojciec, który Mnie posłał, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. 50 A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział».

Przygotowanie

  • Bardzo szybko po uroczystym wjeździe do Jerozolimy Jezus spotyka się z niedowiarstwem ze strony Żydów, zwłaszcza należących do religijnej elity (por. J 12,37-43). Fakt ten staje się przyczynkiem do wypowiedzenia przez Niego słów, które przytacza dzisiejsza Liturgia Słowa. Pan podkreśla, że przyjęcie lub odrzucenie Jego osoby oraz głoszonej przez Niego nauki, jest w rzeczywistości przyjęciem lub odrzuceniem Ojca, który Go posłał na świat. W chwili ciszy przygotuję moje serce na światło dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • „Jezus zaś tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał” (ww. 44-45). Relacja łącząca Syna z Ojcem wielokrotnie powraca w Czwartej Ewangelii, stanowiąc ważny kontekst zarówno nauczania, jak i czynów Jezusa. Rabbi z Nazaretu jest Logosem, odwiecznym Słowem (por. J 1,1,), które zstąpiło z nieba (por. 3,13). Jest On synem Bożym (por. 5,19-23; 11,4). Trwa w jedności z Ojcem (por. 10,30) i posiada boską władzę nad życiem i śmiercią oraz władzę sądzenia (por. 5,21-23). Jako że Jezus jest posłany przez Ojca, odpowiedź Jemu dana, jest jednocześnie odpowiedzią daną Ojcu (por. 5,30.36-37). Ponieważ od początku swej publicznej działalności Pan skupia uwagę na Ojcu, wiara w Niego jest wiarą w Ojca, a poznanie Jego osoby jest poznaniem Ojca. Co mogę powiedzieć o Bogu Ojcu w oparciu o moje doświadczenie Jezusa?
  • „Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności” (w. 46). Po raz kolejny Jezus mówi o sobie jako o światłości świata (por. J 8,12; 9,5). Świat w Janowej Ewangelii opisywany jest jako rzeczywistość zanurzona w duchowej ciemności grzechu. Ciemność ta jest rozświetlana słowem i czynem Syna Bożego, który za ich pomocą przekonuje ludzkość o grzechu, a następnie pokazuje drogę wiodącą do ponownego pojednania z Bogiem Ojcem (por. J 1,5). Wiara w Jezusa jest warunkiem doświadczenia życia w wolności od zła (por. 8,12). Co dzisiaj we mnie przeważa – światło czy ciemność?
  • „A jeżeli ktoś słyszy słowa moje, ale ich nie zachowuje, to Ja go nie potępię. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat potępić, ale by świat zbawić” (w. 47). Ewangeliczne opowiadania pokazują, że obok Jezusa nie można przejść obojętnie. Jego słowa i czyny, cała Jego osoba prowokują do dawania odpowiedzi. Pan podkreśla, że kto słyszy Jego słowa, a ich nie zachowuje, nie zostanie przez Niego potępiony. Nie chodzi tutaj o całkowity brak odpowiedzialności człowieka za jego postępowanie, lecz o podstawową wolność, jaka jest niezbędna, by móc przyjąć dar zbawienia. Niezbędnym elementem drogi wiary jest zachwyt Jezusem, dostrzeżenie w Nim doskonałej miłości. Czy w mojej relacji do Jezusa jestem wolny od lęku przed osądem i odrzuceniem?
  • „Kto Mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które wygłosiłem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym” (w. 48). Nauka, którą Jezus przekazuje tym, którzy chcą Go słuchać, pozwala rozeznać między dobrem i złem, drogą zaplanowaną przez Boga i pokusą pochodząca od władcy tego świata. Stąd kryterium sądu, jakiemu człowiek będzie poddany w czasach ostatecznych, będzie wierność słowu Pańskiemu. Jakie trudności Słowo napotyka w moim życiu? Czy podejmuje wysiłek słuchania i wypełniania Jezusowego nauczania?
  • „Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ojciec, który Mnie posłał, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić” (w. 49). Na przestrzeni całej historii zbawienia Bóg wybierał kolejnych ludzi, by w Jego imieniu mówili do ludu. Patriarchowie, sędziowie czy prorocy byli jedynie ludźmi, dlatego Objawienie przez nich przekazane nie jest jeszcze pełne. W przypadku Jezusa jest inaczej. Ponieważ trwa On w jedności z Ojcem i zna wszystkie tajemnice Ojcowskiego serca, przekazuje Objawianie doskonałe. Stąd wielka waga odpowiedzi, jaką człowiek może dać, słuchając Jego słowa. Czy mam świadomość, że mój kontakt ze słowem Bożym jest w rzeczywistości sposobnością do odnalezienie drogi do miłujących ramion Ojca?

W ciągu dnia

  • Odszukam w Piśmie Świętym te fragmenty, które w sposób szczególny do mnie przemówiły. Spojrzę na nie jako na bezcenny skarb, który otrzymałem od Boga.

Brama owiec

Poniedziałek IV Tygodnia Wielkanocy

J 10,1-10

1 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. 2 Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. 3 Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. 4 A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. 5 Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych». 6 Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. 7 Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. 8 Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. 9 Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony — wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. 10 Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie, i miały je w obfitości.

Na terenach Bliskiego Wschodu jeszcze dzisiaj można spotkać pasterzy, najczęściej Beduinów, którzy przemierzają półpustynne tereny w poszukiwaniu miejsc nadających się na wypas dla owiec, kozłów czy wielbłądów. Obraz taki był siłą rzeczy dużo bardziej powszechny w czasach Jezusa. Ponadto motyw pasterza pojawia się w tradycji biblijnej jako obraz Boga, który pasie swój lud, a w czasach ostatecznych da mu pasterza według własnego wyboru (por. Ez 34). Nie powinno zatem zaskakiwać, że Jezus, chcąc ukazać Żydom swoją mesjańską tożsamość, posługuje się także określeniami związanymi z życiem pasterskim.

Dzisiejsze czytanie ewangeliczne jest pierwszą z dwóch części krótkiej mowy, w której Pan używa w odniesieniu do siebie pasterskich metafor „bramy” (J 10,1-10) i „dobrego pasterza” (J 10,11-18). Wczorajsza liturgia IV Niedzieli Wielkanocy przytoczyła drugą część mowy. Dzisiaj natomiast słyszymy część pierwszą. Jezus wypowiada między innymi słowa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec” (10,7). W czasach Pana pasterze pod koniec dnia zabierali swoje owce z pastwiska i prowadzili je do niewysokich zagród, by w ten sposób nocną porą uchronić je przed atakami dzikich zwierzęt. Gdy już całe stado znajdowało się wewnątrz, pasterz siadał w jedynym wejściu do zagrody, stając się niejako „bramą”. Nikt i nic nie mogło wejść do środka, jeśli pasterz na to nie pozwolił. Owce były bezpieczne.

Owce z dzisiejszej Ewangelii symbolizują wspólnotę wiary, zarówno Starego jak i Nowego Przymierza. Starotestamentalna wiara w Boga Jedynego, uszczegółowiona przez Jezusowe objawianie, iż Bóg jest wspólnotą Osób – Ojcem, Synem i Duchem Świętym, jest dla człowieka prawdziwą rękojmią bezpieczeństwa. Prawda ta jest szczególnie ważna w chwili obecnej, gdy jako rodzina ludzka z niepokojem patrzymy w przyszłość w kontekście epidemii koronawirusa. Jak w tym wszystkim zachować pokój ducha i nie pogubić się? Dzisiejsze Słowo podpowiada, że trzeba nam przede wszystkim zaufać Jezusowi, uwierzyć, że jak zawsze, tak i chwili obecnej, chce On nas gromadzić w owczarni, którą jest Kościół i obdarzać swoją zbawczą obecnością.

Gdzie szukam ratunku w chwilach trudnych doświadczeń? Czy poddaje się Bożemu prowadzeniu? Czy szukam znaków Bożej obecności w moim życiu?

Gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa

Uroczystość św. Wojciecha, Biskupa i Męczennika

J 12,24-26

24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. 25 Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. 26 Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.

Przygotowanie

  • W Uroczystość św. Wojciecha, biskupa i Męczennika, mszalna Liturgia Słowa przytacza fragment Ewangelii Jana, w którym Jezus, rozpoznając znak nadejścia czasu swojej męki, posługuje się obrazem ziarna pszenicy wrzuconego w ziemię, by objawić zbawczą wartość Krzyża. Wzywając pomocy Ducha Świętego, przygotuję moje serce na spotkanie ze Słowem.

Punkty do medytacji

  • „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity” (w. 24). Jezus jest w Jerozolimie. Przybył do Świętego Miasta, by wraz z uczniami świętować Paschę, które stanie się tłem Jego przejścia ze śmierci do życia. Miasto wypełnione jest pielgrzymami. A mimo to, przybycie Pana zostaje zauważone przez wielu. Z wielką radością witają Tego, który jako „król izraelski” przychodzi „w imię Pańskie” (J 12,13). Pośród pielgrzymów są również tzw. Grecy, czyli poganie sympatyzujący z judaizmem. To właśnie oni proszą Filipa, by zaprowadził ich do Pana (por. 12,20-21). Odczytując w tej prośbie znak nadejścia czasu męki (por. 10,16; 11,51-52), Jezus wypowiada słowa: „Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy” (w. 23; por. 10,16; 11,51-52). Sens swojej śmierci Pan wyjaśnia za pomocą krótkiej przypowieści o ziarnie. Jak ziarno pszenicy może rozrosnąć się jedynie poprzez pogrzebanie w ziemi, tak potrzeba, by Syn Człowieczy został zanurzony w śmierci, by przynieść plon obfity, którym będzie udzielona wszystkim ludziom możliwość życia w komunii z Bogiem. Czy dziękuję Jezusowi za Jego śmierć na krzyżu? W jaki sposób wykorzystuje łaskę płynącą z tego wydarzenia?
  • „Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (w. 25). Po ukazaniu sensu swojej śmierci Jezus przechodzi do bardzo ważnej wskazówki dla Jego uczniów. Wzywa ich, by właściwie ustawili swoja hierarchię wartości. Ktoś, kto poprzez wiarę złączył z Nim swoje ziemskie życie, dostaje obietnicę życia wiecznego. Dlatego zaczyna w nowy sposób patrzeć na swoje ziemskie życie. Przestaje ono być dla niego jedyną „przestrzenią” istnienia. Nie potrzebuje, jak do tej pory, walczyć za wszelką cenę o przetrwanie, nierzadko kosztem innych, lecz jest gotowy zrezygnować z wielu rzeczy, nawet z samego siebie, gdyż wie, jaka czeka go przyszłość. Miłość bliźniego, trwanie w prawdzie i sprawiedliwości nie są już więcej przykrym i trudnym obowiązkiem, lecz rzeczywistą potrzebą serca. Czy wierzę, że moim przeznaczeniem, jako ucznia Jezusa, jest życie wieczne? Czy uczę się patrzeć na moją codzienność z perspektywy wieczności?
  • „Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec” (w. 26). Wcześniejsza wskazówka byłaby jedynie kolejną ludzką utopią, która wcześniej czy później objawiłaby swoją niemożność, gdyby nie fakt, że Jezus sam do końca ją zrealizował. Służąc Mu i będąc Jego uczniem, chrześcijanin może bez obawy kroczyć Jego śladami, może tracić swoje życie, a nawet wejść na Golgotę, gdyż wie, że Ten, któremu zaufał wyszedł ze śmierci zwycięsko. Co w naśladowaniu Jezusa sprawie mi największą trudność? Czy pamiętam, że ufne przyjęcie krzyża, rozumianego jako wypełnienie woli Ojca, przybliża mnie również do uczestnictwa w zmartwychwstaniu?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał dzisiaj w moim sercu: „Boże Ojcze, pomóż mi na wzór Twojego Syna stawać się ziarnem, które jest gotowe obumrzeć, by przynieść plon obfity”.

Lecz cóż to jest dla tak wielu?

Piątek II Tygodnia Wielkanocy

J 6,1-15

1 Potem Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. 2 Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. 3 Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. 4 A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. 5 Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: «Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?» 6 A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić. 7 Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać». 8 Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: 9 «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?» 10 Jezus zaś rzekł: «Każcie ludziom usiąść». A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. 11 Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. 12 A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». 13 Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów. 14 A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat». 15 Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.

Przygotowanie

  • Dzisiejsza Ewangelia zabiera mnie na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, gdzie Jezus dokona kolejnego znaku objawiającego Jego tożsamość i zapowie dar pokarmu duchowego, jakimi będą Jego Ciało i Krew, podarowane ludzkości w sakramencie Eucharystii. W otwartości na Ducha Świętego wyciszę moje serce, by mogło być ono dotknięte uzdrawiającą mocą Słowa.

Punkty do medytacji

  • „Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali” (w. 2). Po szabatowej kontrowersji w Jerozolimie, wywołanej uzdrowieniem chromego przy sadzawce Owczej (por. J 5,1-47), Jezus wraca do Galilei i przeprawia się na drugi brzeg Jeziora Tyberiadzkiego (w. 1). Oprócz uczniów towarzyszą Mu tłumy, które pragną być świadkami kolejnych niezwykłych czynów przez Niego dokonywanych. W Czwartej Ewangelii cuda określane są za pomocą greckiego rzeczownika semeion („znak, wskazówka, cud”), gdyż ich główną funkcją jest objawienie tożsamości Jezusa i zainicjowanie w sercach świadków wiary w Jego osobę. Wyobrażę sobie ludzi gromadzących się wokół Pana. Przypomnę sobie te momenty, w których ja również pragnąłem doświadczyć Jego mocy. Jakie pragnienia dzisiaj prowadzą mnie do Niego?
  • „Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: «Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?»” (w. 5). Pytanie zadane Filipowi nie jest oznaką niewiedzy lub niezaradności Jezusa. On dobrze wie, co ma czynić. Chce jednak, by Jego uczniowie postępowali na drodze wiary (w. 6). Dlatego wystawia Filipa i pozostałych uczniów na próbę, by mieli oni okazję zweryfikowania swego zaufania w Jego moc i mądrość. Czy mam świadomość, że moja wiara wymaga ciągłej aktualizacji? Czy potrafię spojrzeć na trudne wydarzenia mojego życia, wyzwania, które wydają się przekraczać moje możliwości, jako na okazje do ćwiczenia się w zaufaniu wobec mojego Pana?
  • „Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?” (w. 9). Podobnie jak wcześniej Filip (w. 7), Andrzej szuka rozwiązania zaistniałego problemu w ograniczonych ludzkich możliwościach. Zapomina, że jest przy nich Jezus, dla którego wszystko jest możliwe. Wyobrażę sobie zakłopotane twarze uczniów. Spróbuję wczuć się w ich bezradność i bezsilność. W jakich sytuacjach podobne emocje i myśli wypełniają moje serce? W jakiej dziedzinie mojego życia jeszcze nie zaufałem Jezusowi do końca?
  • „Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał” (w. 11). Opisane przez Jana Ewangelistę gesty Jezusa przypominają te, jakie według pozostałych Ewangelii uczynił On w czasie Ostatniej Wieczerzy, ustanawiając sakrament Eucharystii (por. Mt 26,26; Mk 14,22; Łk 22,19). Kontekst eucharystyczny potwierdza również Jezusowe nauczanie zawarte w dalszej części szóstego rozdziału, gdzie mowa jest o darze Jego Ciała i Krwi (por. J 6,22-70). Czy mam świadomość, że podstawową pomocą, jakiej Pan udziela mi w obliczu trudności codziennego życia, jest dar sakramentów?
  • „A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat»” (w. 14). W znaku rozmnożenia chleba nakarmione tłumy dostrzegają związek między osobą Jezusa a zapowiadanym w Torze mesjańskim prorokiem na wzór Mojżesza (por. Pwt 18,15; zob. J 1,21; 4,19). Niektóre żydowskie ugrupowania tamtego czasu spodziewały się, że jednym ze znaków nadejścia mesjasza będzie przywrócenie daru manny. Kim dla mnie jest Jezus? Jakie wydarzenia mojego życia objawiają prawdę o Nim?

W ciągu dnia

  • Będę wzbudzał dzisiaj w moim sercu krótkie dziękczynienie: „Panie Jezu, dziękuje ci za dar sakramentów, zwłaszcza za dar Eucharystii”.