Pozwól wpierw nasycić się dzieciom (Mk 7,24-30)

Przygotowanie

  • Po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie oraz ukazaniu, gdzie tkwi prawdziwe źródło nieczystości człowieka, Jezus opuszcza Galileę i przybywa na fenickie terytorium Tyru i Sydonu. Spotka niezwykłą pogankę, która nie tylko okazuje wielką matczyną miłość, lecz także wielką wiarę w moc Jego słowa. Duchu Święty, dotknij mojego serca, uczyń je gotowym na słuchanie.

Punkty do medytacji

  • Stamtąd zaś wybrał się i udał w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do [pewnego] domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu (w. 24) Jezus opuszcza Galileę i udaje się na północny-zachód, docierając w okolice Tyru i Sydonu, dwóch ważnych miast fenickich (dzisiejszy Liban). Przychodzi „do pewnego domu” (gr. eis oikian) i próbuje zostać nierozpoznanym. Być może celem jest odpoczynek po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie z Jerozolimy (por. 7,1-13). A może chodzi o przedłużenie czasu poświęconego wyłącznie najbliższym uczniom (por. 7,14-23). Jakby nie było, nie pierwszy raz w Ewangelii Marka, zachowanie prywatności czy anonimowości Jezusa okazuje się niemożliwe (por. 1,45; 6,32-33; 7,36). Wieść o Nim przekroczyła już granice ziem tradycyjnie zamieszkałych przez Żydów i dotarła również na tereny pogańskie, zanim jeszcze postawił na nich swoją stopę. Dzieło zbawienia dokonane przez Jezusa ma w sobie niezwykły dynamizm, który nie pozwala na jego zamknięcie w obrębie jednej grupy etnicznej czy kulturowej. Ewangelia nieustannie przekracza kolejne granice, przenikając codzienność każdego napotkanego człowieka. Czy pozwalam, by Słowo i łaska sakramentów prowadziły mnie z Dobrą Nowiną do innych?
  • Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki (ww. 25-26) Marek Ewangelista wprowadza postać matki, której córka jest opętana przez „ducha nieczystego” (gr. pneuma akatharton). Określenie „nieczysty” (gr. akathartos) ma tutaj znaczenie biblijne, czyli wyraża opozycję do tego co „czyste” (gr. katharos), czyli związane z Bogiem (por. 1,23.26; 3,11.30; 5,8; 6,7; 9,25). Marek dodaje, że kobieta jest „poganką” (gr. Hellenis; dosł. „Hellenką/Greczynką”) i „Syrofenicjanką” (gr. Syrofoinikissa). Obydwa określenia wyraźnie podkreślają, że nie należy ona do Narodu Wybranego, co będzie ważnym szczegółem w dalszej części perykopy. Dowiedziawszy się o przybyciu Jezusa, kobieta przychodzi do Niego i prosi, by „złego ducha wyrzucił z jej córki” (gr. to daimonion ekbale ek tes thygatros autes). Jej gest upadnięcia „do nóg” (gr. pros tus podas), podobnie jak i dzisiaj, wyraża oddanie czci (por. Dz 10,25). Popatrzę na moje złe przyzwyczajenia czy może nawet duchowe zniewolenia… Zobaczę, jak zamykają mnie na drugiego człowieka i miłość Boga. Czy ich nie bagatelizuję lub nie udaję, że ich nie ma? Co robię, by odzyskać duchową wolność? Czy mam świadomość, że pierwszym krokiem jest oddanie czci Temu, któremu jedynie ona się należy?
  • I powiedział do niej [Jezus]: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom» (w. 27) Odpowiadając na prośbę Syrofenicjanki, Jezus odwołuje się do sceny znanej z życia rodzinnego. To „dzieci” (gr. to teknon) w trakcie posiłku w pierwszej kolejności mają prawo do „chleba” (gr. he artos), a nie „szczenięta” (gr. to kynarion). Sytuacja odwrotna byłaby wbrew logice rodzicielskiej miłości. Jak się słusznie domyślamy, obraz dzieci symbolizuje tutaj starotestamentalnego Izraela (por. Wj 4,22; Oz 2,1), natomiast szczenięta oznaczają tych, którzy do niego nie należą. W tekstach biblijnych „psy” (gr. hebr. kelew; ho kyon) uważane są za zwierzęta nieczyste i prawie zawsze pojawiają się w negatywnym kontekście (por. 1 Sm 24,14; 2 Krl 8,13; Prz 26,11; Mt 7,6). Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że Jezus nie mówi o psach, lecz o szczeniętach, to nadal użyte przez Niego porównanie wydaje się być wyjątkowo szorstkie. Zwróćmy jednak uwagę, że Pan zwraca się do kobiety: „pozwól najpierw” (gr. afes proton). Zatem Jego słowa nie są formą kategorycznej odmowy, lecz podkreślają pierwszeństwo Izraela wobec obietnicy zbawienia (por. Rz 9,4-5). Nadejdzie jednak czas, po męce i zmartwychwstaniu Chrystusa, kiedy również poganie będą mieli udział w dziedzictwie dzieci Bożych (por. Ga 3,26-29; Ef 3-6). Jak za chwilę zobaczymy, Pan w istocie nie odrzuca kobiety i jej prośby, lecz daje jej okazję do głębszego wejścia w logikę wiary. Jaki jest mój stosunek do wyznawców judaizmu? Czy modlę się o to, by także oni uznali w Jezusie Mesjasza?
  • Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach» (w. 28) Kobieta nie obraża się na surowe słowa Jezusa, nie krzyczy o niesprawiedliwości czy rasowej dyskryminacji. Zamiast tego, wchodzi w Jego retorykę i sprytnie obraca Jego odpowiedź na swoją korzyść. Jako jedyna osoba w Ewangelii Marka używa w odniesieniu do Jezusa tytułu „Panie” (gr. Kyrios), którym pierwotny Kościół zwracał się do Niego w modlitwach (por. Dz 7,59; 9,10) i który wskazuje na Jego prawdziwą tożsamość. Termin Kyrios w greckim tłumaczeniu ST (tzw. Septuaginta), jest używany zamiast świętego imienia Boga (YHWH). Kobieta zgadza się z pierwszeństwem Izraela w historii zbawienia. Jednocześnie, nawiązując do wcześniejszych słów Pana, ukazuje inny element zwyczajowy posiłków spożywanych w rodzinnym gronie. Mówi o szczeniętach, które pod stołem zjadają „okruszyny po dzieciach” (gr. ton psichion ton paidion). Mówiąc o okruszynach, daje Panu do zrozumienia, że nie żąda równych praw z dziećmi, lecz jedynie odrobiny Jego uzdrawiającej mocy. Nieustępliwość, ale i chłonność Syrofenicjanki jest zadziwiająca. Z jednej strony nie poddaje się i szuka sposobu na wyproszenie łaski uzdrowienia dla swojej córki, a z drugiej okazuje wielką otwartość na to, co mówi Jezus. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy Bóg wydaje się obojętny na moje prośby? Czy od razu wchodzę w postawę buntu i kwestionowania Jego miłości? Czy może z jeszcze większą intensywnością szukam światła w Jego słowie?
  • On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł (ww. 29-30) Jezus, wyraźnie poruszony trafną i pełną pokory odpowiedzią Syrofenicjanki, spełnia jej prośbę, chwaląc jednocześnie siłę argumentacji. Mówi do niej: „przez wzgląd na twe słowa” (gr. dia tuton ton logon; dosł. „z powodu tego słowa”). W ewangelicznych opowiadaniach o cudach Jezusa uzdrowienie zazwyczaj następuje w odpowiedzi na wiarę proszących (por. Mk 2,5; 5,34; 10,52). Tutaj cud uwolnienia dziecka następuje po tym, jak kobieta „pokonała” Jezusa w słownej potyczce. Jej nieustępliwa postawa dowodzi nie tylko, jak wielka jest jej miłość do udręczonego dziecka, lecz również, jak pokorna i pełna wiary jest jej postawa wobec Pana. Kobieta wraca do domu w pełnym zaufaniu do zapewnienia Nauczyciela, co jest ostatecznym sprawdzianem ufności, jaką pokłada w moc Jego słowa. Czy potrafię z podobnym zaufaniem przyjmować słowo Pana? Czy ono samo mi wystarcza, czy może czekam na kolejne (cudowne) potwierdzenia jego prawdziwości?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, oczyszczaj moje myślenie z błędnych założeń, pomóż mi uwierzyć, że okruszyny Twojej łaski wystarczą.

Kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką (Mk 3,31-35)

Przygotowanie

  • Dzisiejsza Ewangelia opisuje ważny moment publicznej działalności Jezusa, który reagując na pojawienie się swoich bliskich, ogłasza kryterium przynależenia do Jego nowej rodziny. Kryterium krwi zastępuje kryterium wiary, która wyraża się pełnieniem woli Bożej. Duchu Święty, przyjdź i prowadź mnie w modlitwie Słowem.

Punkty do medytacji

  • Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać (w. 31) Po wyborze Dwunastu (por. Mk 3,13-19) Jezus wraz z uczniami powrócił do Kafarnuam, do domu Szymona Piotra i Andrzeja. Nie było jednak im dane skorzystać z domowej atmosfery, gdyż miejscowi szybko dowiedzieli się o obecności Pana i tłumnie zgromadzili wokół Niego (por. Mk 3,21). Marek wspomniał także, że w tym samym czasie bliscy Jezusa dowiedzieli się o pogłoskach, iż oszalał i wybrali się Kafarnaum, by Go powstrzymać (por. Mk 3,22). Wątek Jezusowej rodziny został przerwany opisem dysputy z uczonymi w Piśmie (por. Mk 3,22-30), by powrócić w dzisiejszym fragmencie. Marek podkreśla, że „Jego Matka” (gr. he meter autu) i „bracia” (gr. hoi adelfoi autu; synowie Józefa z pierwszego małżeństwa lub dalsi krewni) nie weszli do domu, lecz zatrzymali się „na dworze” (gr. ekso stekontes) i stamtąd „posłali po Niego” (gr. apesteilan pros auton). Z narracyjnego punktu widzenia jest to zrozumiałe. Znaleźć tu jednak możemy dodatkowe, symboliczne znaczenie, a mianowicie podkreślenie dystansu, jaki w tej chwili dzielił bliskich Jezusa od Niego. Nie rozumieli oni Jego poczynań i nie chcieli, by opinia o Jego szaleństwie przylgnęła do ich rodziny. Boża obecności i działanie w naszym życiu nie są chaotyczne czy reaktywne, ale zawsze wpisują się obraz Boga objawiony przez Jezusa na krzyżu. Bogu naprawdę na nas zależy i choć czasami nas zaskakuje lub wybija ze schematycznego myślenia, zawsze na calu ma nasze zbawienia. Czy ufam Jezusowi do końca? Przypomnę sobie momenty, kiedy był we mnie brak zgody na Boże słowo lub na to, w jaki sposób Pan prowadzi moje życie.
  • A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie» (w. 32) Jezus jest otoczony przez „tłum ludzi” (gr. ochlos), który na tym etapie Jego działalności jest jeszcze Jemu przychylny (por. Mk 15,6-15). Otaczający Go ludzie dosłownie i w przenośni są blisko Jego nauki oraz osoby. W takiej atmosferze pojawia się informacja o Matce i braciach „szukających” (gr. dzeteo, dosł. „poszukują”) Go. Słowa te brzmią niemal jak wyrzut, że Jezus zaniedbuje swoje podstawowe obowiązki wobec najbliższych. Ponadto przekazanie wiadomości przerywa zapewne jakąś Jego wypowiedź. Jezus nagle znajduje się w trudnym położeniu, gdyż zostaje zmuszony do publicznego wyboru między lojalnością wobec rodziny a kontynuowaniem powierzonej Mu misji. Kroczenie drogą wiary ze swej natury wymaga od nas przewartościowania swojego życia. Nierzadko prowadzi do konieczności podjęcia trudnych wyborów. Przed jakim wyborem jestem dzisiaj? Czy pamiętam, że najlepszym punktem startu w takich sytuacjach jest otwarcie się na Ducha Świętego i Jego prowadzenie?
  • Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i [którzy] są moimi braćmi?» (w. 33) Reakcja Jezusa przybiera zaskakującą formę. Zamiast przerwać swoje nauczanie i wyjść do bliskich, wykorzystuje tę okazję do głębszego objawienia natury relacji łączącej człowieka z Bogiem. Jego pytanie retoryczne – „Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi?” – nie jest bynajmniej wyrazem braku szacunku czy emocjonalnego odrzucenia rodziny, zwłaszcza Maryi. Ma ono na celu zburzenie dotychczasowych, skostniałych schematów myślenia o przynależności do Bożej wspólnoty. Wielu bowiem Żydów w tamtym czasie uważało, że wystarczy sama przynależność do Narodu Wybranego, odziedziczona po przodkach. Większość z nas chrzest przyjęła w dzieciństwie. Rodzice czy dziadkowie nauczyli nas Znaku Krzyża i pacierza. Od małego uczestniczymy w niedzielnych Eucharystiach. Mniej lub bardziej regularnie chodzimy do spowiedzi, a co roku świętujemy Boże Narodzenie i Wielkanoc. Mimo że nasze społeczeństwo ulega procesom sekularyzacji, to jednak nadal wiele wartości chrześcijańskich reguluje nasze życie rodzinne i społeczne. Jeśli na odpowiednim etapie nie wejdziemy w świadome i głębsze przeżywanie wiary, stanie się ona dla nas zbiorem czynności, które jako tako należy wykonać, aby mieć przychylność ze strony Boga. Tymczasem Jego pragnieniem nie jest zgromadzenie wokół siebie poprawnych wyznawców, lecz wprowadzenie każdego z nas w życiową komunię z Nim. Na jakim etapie dzisiaj jestem? Czy nadal postrzegam chrześcijaństwo jako zbiór nakazów i zakazów, czy może odkrywam w sobie pragnienia zjednoczenia z Bogiem?
  • I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia (w. 24) Zanim sam odpowie na postawione przez siebie pytanie, Jezus powoli obejmuje spojrzeniem siedzących wokół Niego, co odczytać można jako wyraźny gest akceptacji. Następnie, wskazując na uczniów, a nie na krewnych za drzwiami, Pan dokonuje rewolucyjnego aktu przyjęcia obcych ludzi do swojej rodziny. Ci, którzy znajdują się wewnątrz domu i słuchają Jego słowa, stają się teraz Jego prawdziwymi krewnymi, w przeciwieństwie do tych, którzy fizycznie i duchowo pozostali na zewnątrz. Spojrzenie Jezusa jest zawsze akceptujące. On przyjmuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Nie wyrzuca nam naszych błędów i grzechów. Wie dobrze, że sami nie jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić. Jedynie bycie z Nim, słuchanie Jego słowa, doświadczanie Jego obecności w Eucharystii i w innych sakramentach, jest źródłem naszej duchowej przemiany. Wyobrażę sobie siebie pośród ludzi otaczających Jezusa w domu w Kafarnaum. Jego spojrzenie zatrzymuje się także na mnie. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie w tym momencie?
  • Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką» (w. 35) W kolejnych słowach Jezus wskazuje na ostatecze i jedyne kryterium przynależności do Jego prawdziwej rodziny. Jego rodziną jest każdy, kto „pełni wolę Bożą” (gr. hos gar an poiese to thelema tu theu). To rewolucyjne stwierdzenie otwiera drogę do osobistej świętości dla każdego człowieka, niezależnie od jego historii, miejsca urodzenia, czy aktualnej sytuacji życiowej. Posłuszeństwo woli Ojca staje się nowym duchowym DNA, które łączy członków Jezusowej rodziny silniej niż jakiekolwiek ziemskie pokrewieństwo. Pełnienia woli Bożej nie można ograniczać jedynie do przestrzegania Bożych przykazań. Chrześcijaństwo nie jest grupą ludzi, którzy posiadają najlepszy kodeks prawa na świecie. Słowo, do którego mamy dostęp w Piśmie Świętym i Tradycji Kościoła, pozwala nam spojrzeć na nasze życie jako na przestrzeń, w której Bóg nieustannie do nas mówi – przez poruszenie serca, wydarzenia, osoby itd. Pełnienie woli Bożej rozpoczyna się do odkrycia, do czego Pan nas zaprasza w konkretnych życiowych sytuacjach. Co dzisiaj rozeznaję jako Bożą wolę? Do czego zachęca mnie Słowo? Jaka będzie moja odpowiedź?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, ucz mnie rozeznawać Bożą wolę na co dzień, dawaj mi swojego Ducha, bym był jej wierny i nigdy nie zrezygnował z bycia w Twojej rodzinie”.

Chcę, bądź oczyszczony! (Mk 1,40-45)

Przygotowanie

  • Marek Ewangelista opowiada dzisiaj o kolejnym cudownym czynie Jezusa. Tym razem szczegółowo relacjonuje uzdrowienie i oczyszczenie pewnego mężczyzny cierpiącego na chorobę trądu. Wiara chorego spotyka się z czułością i miłosierdziem Syna Bożego. Ten, który do tej pory ze względu na swoją przypadłość musiał funkcjonować poza społecznością, zostaje jej przywrócony. Duchu Święty, pomóż mi wejść w treść dzisiejszego Słowa, niech ono mnie oświeca i przemienia.

Punkty do medytacji

  • Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić» (w. 40) Pewien trędowaty w akcie desperackiej odwagi zbliża się do Jezusa, łamiąc surowe prawo religijne. W starożytności trąd nie tylko wiązał się z powolnym i bolesnym obumieraniem ciała, lecz oznaczał również natychmiastową śmierć cywilną, skazując na całkowitą izolację od wspólnoty (por. Kpł 13,45-46). Słowa trędowatego „Jeśli chcesz…” (gr. ean theles) są znakiem wielkiej pokory. Mimo trudnej sytuacji mężczyzna nie żąda oczyszczenia, lecz uzależnia je od woli Mistrza. W warstwie symbolicznej mamy tutaj spotkanie dwóch światów: absolutnej czystości Boga i skrajnej nędzy człowieka. W pewnym sensie trędowaty staje się rzecznikiem wszystkich wykluczonych, którzy szukają powrotu do życia. Popatrzę na moje obecne życie. Co najbardziej oddziela mnie od Boga i drugiego człowieka? O jakim „trądzie” chciałbym teraz opowiedzieć Jezusowi?
  • A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!» (w. 41) Jezus okazuje głębokie wzruszenie, co w tekście greckim podkreśla czasownik splanchnizomai, dosłownie oznaczający wewnętrzne poruszenie na widok ludzkiego cierpienia. Wyciągnięcie ręki i dotknięcie trędowatego z pewnością szokuje świadków, gdyż według Prawa zaciąga w ten sposób rytualną nieczystość. Pan jednak chce w ten sposób pokazać, że autentyczna miłość jest silniejsza od lęku przed zarażeniem czy złamaniem rytualnych przepisów. Jego słowa „Chcę, bądź oczyszczony!” (gr. thelo, katharistheti) są czymś więcej niż deklaracją, mają moc sprawczą, dzięki której natychmiast zmienia się rzeczywistość chorego. Czy potrafię podobnie jak Jezus być przy ludziach cierpiących i ubogich?Czy moje współczucie nie ogranicza się jedynie do wygodnego wpłacenia na zbiórkę, bez „ubrudzenia sobie rąk”?
  • Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony (w. 42) Natychmiastowość uzdrowienia podkreśla, że zło nie ma szans w konfrontacji z Synem Bożym. Trąd ustaje w jednej chwili, a ciało chorego zostaje całkowicie odnowione. Znika także powód jego rytualnej nieczystości. Fizyczne uzdrowienie jest zewnętrznym znakiem wewnętrznego oczyszczenia mężczyzny i jego powrotu do sfery świętości. Jezus z litością patrzy także na mnie, na moje zranienia, zniewolenia, na mój brak chęci do życia… Chce dotykać moich ran i przywracać mi zdrowie duszy i ciała. Jakie myśli i uczucia pojawiają się we mnie, gdy o tym myślę?
  • Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich» (ww. 43-44) Po dokonaniu cudu Jezus zmienia ton na bardzo stanowczy. Użyty tutaj grecki czasownik embrimaomai, przetłumaczony w Biblii Tysiąclecia jako „surowo mu przykazał” sugeruje gwałtowne emocje. Jezus zdecydowanie nakazuje uzdrowionemu milczenie, gdyż nie chce być postrzegany jedynie jako cudotwórca, co mogłoby przesłonić istotę Jego zbawczej misji (tzw. sekret mesjański Marka). Następnie Pan odsyła mężczyznę do Jerozolimy, by dopełnił przepisów Księgi Kapłańskiej i złożył ofiarę za oczyszczenie (por. Kpł 14). Świadectwo złożone przed kapłanami umożliwi legalny powrót uzdrowionego do życia społecznego i religijnego wspólnoty. Przyjrzę się mojej wierze. Czy jest w niej miejsce zarówno na ufną prośbę, jak i na posłuszeństwo wobec Najwyższego? Czy nie ograniczam się jedynie do szukania religijnych uniesień, zaniedbując codzienne życie zgodne z Bożą wolą?
  • Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego (w. 45) Mimo surowego zakazu, mężczyzna nie potrafi utrzymać wielkiej radości w tajemnicy i zaczyna rozgłaszać, co go spotkało. Jego nieposłuszeństwo powoduje konkretne utrudnienia w dalszej działalności Jezusa. Następuje paradoksalna zamiana miejsc: oczyszczony trędowaty może od tej pory przebywać pośród ludzi, natomiast Pan musi przebywać w miejscach odosobnionych. Podobna sytuacja będzie miała miejsce pod koniec Ewangelii, gdy Jezus przyjmie status Barabasza jako skazanego złoczyńcy, zaś Barabasz zostanie uwolniony (por. Mk 15,15). Życie Ewangelią nie oznacza, że z naszej codzienności znikną wszelkie trudności. Więcej, naśladowanie Jezusa zawsze kosztuje i wiąże się z wyrzeczeniem, a czasami nawet z odrzuceniem przez innych. Czy jestem na to gotowy? Czy potrafię tracić się dla Jezusa?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, dotknij dzisiaj moich ran, ulecz mojego ducha, pomóż mi odważnie żyć Ewangelią”.

Chodź i zobacz (J 1,43-51)

Przygotowanie

  • Perykopa opowiadająca o powołaniu Natanaela, jak każdy inny fragment Ewangelii Jana, nie jest jedynie prostą relacją o historycznym wydarzeniu. Za poszczególnymi słowami i gestami kryje się uniwersalna prawda: o Bogu, który zna serca każdego człowieka, o ludzkich wątpliwościach, które rozwiewają się pod wpływem słów Syna Bożego, a także wierze, która nie jest „dobrem nabytym”, lecz darem, który świadomie przeżywany, stale przynosi nowość w naszą codzienność. Duchu Święty, otwórz przede mną skarbiec dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Nazajutrz [Jezus] postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: «Pójdź za Mną!» (w. 43) Jezus decyduje się opuścić pustynne okolicę Jordanu i udać się na północ, do Galilei. Inaczej niż było w przypadku pierwszych uczniów, których spotkał wcześniej dzięki Janowi Chrzcicielowi, Jezus znajduje Filipa sam i bezpośrednio go powołuje. Krótkie wezwanie „Pójdź za Mną” (gr. akoluthei moi) jest pełne autorytetu. Użyty tutaj grecki czasownik akolutheo opisuję postawę ucznia, który krok w krok idzie za swoim mistrzem. Gdy Jezus zaprasza nas do swej szkoły, nie wymaga od nas niczego nadzwyczajnego. On w zasadzie już wszystko, co trzeba, uczynił. Do nas należy jedynie stąpanie po Jego śladach, krok po kroku. Przypomnę sobie okoliczności, kiedy po raz pierwszy usłyszałem zaproszenie Jezusa. Jak na nie odpowiedziałem? Jak dzisiaj wygląda moja odpowiedź, czy potrafię pokornie iść za Nim?
  • Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra (w. 44) Betsaida była rybackim miastem położonym nad Jeziorem Galilejskim, co sugeruje, że Filip, Andrzej i Piotr znali się wcześniej zarówno z racji sąsiedztwa, jak i wykonywanego zawodu. Struktura rodzącego się Kościoła w dużej mierze opiera się na naturalnej sieci międzyludzkich relacji. Ewangelista podkreśla ten fakt, aby ukazać, że łaska często bazuje na już istniejących więzach koleżeńskich czy rodzinnych. Czy mam świadomość, że pierwszym środowiskiem, w którym ma rozwijać się moja wiara jest moje najbliższe otoczenie (rodzina, przyjaciele)? Czy unikam przeżywania wiary jako sposobu na odizolowanie się od najbliższych, zwłaszcza gdy łączące nas relacje nie są łatwe?
  • Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: «Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy — Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu» (w. 45) Filip, przejęty spotkaniem z Mistrzem, natychmiast odszukuje Natanaela (utożsamianego z Bartłomiejem; por. Łk 6,14), by podzielić się swym odkryciem. Jego świadectwo jest bardzo konkretne. Twierdzi, że znaleźli Tego, o którym mówią święte księgi Izraela. W wielu miejscach Starego Testamentu pojawiają się zapowiedzi, że nadejdzie czas, gdy Bóg pośle na świat swego Pomazańca. Owe proroctwa stają się fundamentem narastającej tęsknoty pośród ludu, zwłaszcza ubogich, którzy wyglądają czasu swego wybawienia. Filip zaświadcza przed Natanaelem, że owym Pomazańcem jest Jezus, syn Józefa z Nazaretu. Czy pielęgnuję w swoim sercu tęsknotę za spotkaniem z Chrystusem? Jakie rzeczy w moim życiu mi w tym pomagają, a jakie przeszkadzają?
  • Rzekł do niego Natanael: «Czy może być co dobrego z Nazaretu?» Odpowiedział mu Filip: «Chodź i zobacz» (w. 46) Reakcja Natanaela jest pełna sceptycyzmu, a nawet pogardy dla mało znaczącego Nazaretu. W tamtych czasach była to wioska bez szczególnej tradycji, o której Stary Testament milczał. Filip nie podejmuje jałowej dyskusji teologicznej ani nie obraża się na ironię przyjaciela. Wypowiada genialnie proste zaproszenie: „Chodź i zobacz” (gr. erchu kai ide), które do dziś pozostaje najlepszą metodą ewangelizacji. Zamiast argumentów intelektualnych proponuje bezpośrednie, egzystencjalne doświadczenie spotkania z osobą Jezusa. Jakie stereotypy czy uprzedzenia są jeszcze obecne w moim myśleniu? Czy mam świadomość, że fundamentalnym doświadczeniem dla mojej wiary jest spotkanie z żywą osobą Syna Bożego?
  • Jezus ujrzał, jak Natanael podchodzi do Niego, i powiedział o nim: «Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu» (w. 47) Jezus, widząc zbliżającego się Natanaela, wydaje o nim zaskakująco pozytywną opinię. Nazywa go „prawdziwym Izraelitą” (gr. alethos Israelites), co jest kontrastowym nawiązaniem do patriarchy Jakuba. Podczas gdy patriarcha odznaczał się sprytem i przebiegłością. Natanael zostaje pochwalony za transparentność i uczciwość serca. Jezus docenia człowieka, który nie udaje fałszywej pobożności i mówi głośno to, co naprawdę myśli. Ceni szczerość poszukiwań bardziej niż bezrefleksyjną, udawaną akceptację. Czy mogę powiedzieć, że istnieje autentyczna zgodność między tym, co myślę i odczuwam, a słowami, które wypowiadam na modlitwie? Czy rozmawiam z Panem o moich wątpliwościach i obawach?
  • Powiedział do Niego Natanael: «Skąd mnie znasz?» Odrzekł mu Jezus: «Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod figowcem» (w. 48) Zaskoczony Natanael pyta: „Skąd mnie znasz?”. Odpowiedź o „widzeniu pod drzewem figowym” z naszej perspektywy jest enigmatyczna, ale dla Natanaela stanowi wstrząsający dowód nadprzyrodzonej wiedzy Jezusa. W tradycji żydowskiej siedzenie pod figowcem często symbolizowało studiowanie Tory, ale mogło też chodzić o bardzo osobisty moment modlitwy, znany wyłącznie Natanaelowi. To jedno zdanie burzy mur dystansu i sprawia, że mężczyzna czuje się całkowicie „przejrzany” przez Mistrza. Jest to moment zwrotny, w którym racjonalny sceptyk spotyka się z Tajemnicą przekraczającą ludzkie możliwości. Przypomnę sobie te momenty, w których okazało się, że Bóg zna mnie lepiej niż ja sam.
  • Odpowiedział Mu Natanael: «Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!» (w. 49) Następuje gwałtowna przemiana Natanaela – z ironicznego niedowiarka w gorliwego wyznawcę. Wypowiada on potrójne wyznanie wiary: uznaje Jezusa za Nauczyciela (gr. hrabbi), Syna Bożego (gr. ho hyios tu theu) i Króla Izraela (gr. basileus tu Israel). Tytuły te, choć w ustach Natanaela mogą mieć jeszcze zabarwienie polityczno-mesjańskie, obiektywnie są trafną identyfikacją Jezusa. Natanael nie potrzebuje już więcej dowodów, wystarczyło mu egzystencjalne doświadczenie bycia poznanym i zrozumianym przez Jezusa. Który tytuł Jezusa najbardziej odzwierciedla moje dotychczasowe doświadczenie wiary?
  • Odparł mu Jezus: «Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod figowcem? Zobaczysz jeszcze więcej niż to» (w. 50) Jezus z delikatnym dystansem odnosi się do nagłego wybuchu wiary swojego nowego ucznia. Zauważa, że fundamentem wiary Natanaela stał się pojedynczy znak, co jest dobrym początkiem, ale nie końcem drogi. Mistrz zapowiada, że to dopiero skromny wstęp do wielkiej duchowej przygody, która czeka apostołów. Obietnica „ujrzysz rzeczy jeszcze większe” otwiera perspektywę na przyszłe cuda, nauczanie, a ostatecznie na Paschę. Wiara oparta na jednym znaku musi dojrzewać, by przetrwać próbę krzyża. Jak dbam o rozwój mojej wiary? Czy mam świadomość, że jest ona rzeczywistością ukierunkowaną na stały rozwój?
  • Potem powiedział do niego: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących nad Syna Człowieczego» (w. 51) Ostatnie zdanie dzisiejszej perykopy jest uroczystą proklamacją zaadresowaną do wszystkich uczniów. Jezus nawiązuje do snu patriarchy Jakuba z Księgi Rodzaju o drabinie łączącej niebo z ziemią (por. Rdz 28,12). Ogłasza, że On sam jest nową Drabiną, jedynym Mediatorem, który trwale łączy Boga z ludźmi. „Otwarte niebiosa” oznaczają, że w Chrystusie Bóg stał się ostatecznie dostępny, a komunikacja między Stwórcą a stworzeniem została przywrócona. Tytuł „Syn Człowieczy” (gr. ho hyios tu anthropu) wskazuje na Jego uniżenie we Wcieleniu, ale i na rolę sędziego czasów ostatecznych. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy uświadamiam sobie, że niebo jest już dla mnie otwarte? Czy mam świadomość, że im bliżej jestem Syna, tym bardziej zbliżam się do Ojca?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, oto moje życie, wypowiadaj nad nim swoje słowo, prowadź mnie drogą ucznia i pomnóż pewność mojej wiary”.

Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę (Mt 2,13-15.19-23)

Przygotowanie

  • Święto Świętej Rodziny przypomina nam trudny czas z pierwszych lat ziemskiego życia Syna Człowieczego. Ten, który w przyszłości będzie odrzucony i niesprawiedliwie skazany na śmierć, już jako dziecko spotka się z prześladowaniem. Ucieczka Józefa, Maryi i małego Jezusa do Egiptu pokazuje nam prawdę o zaangażowaniu Boga w życie człowieka. Jednocześnie uczy nas ufnego i wytrwałego zaangażowania w Boże sprawy. Otwierając się na prowadzenie Ducha Świętego, pozwolę, by Słowo przeniknęło głębiny mojego serca.

Punkty do medytacji

  • Gdy oni się oddalili, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić» (w. 13) Rozważana przez nas scena następuje bezpośrednio po wizycie Mędrców (2,1-12), tworząc gwałtowny kontrast między oddaniem pokłonu Dziecięciu a śmiertelnym zagrożeniem. Anioł Pański po raz kolejny we śnie ukazuje się Józefowi, potwierdzając jego rolę czujnego stróża Świętej Rodziny. Oto Herod Wielki, bezwzględny tyran, w swojej obsesji władzy planuje zamach na życie Dziecka. Nakaz ucieczki jest kategoryczny i nie pozostawia miejsca na zwłokę. Egipt, będący tradycyjnym miejscem schronienia dla biblijnych patriarchów, staje się teraz azylem dla samego Mesjasza. Jak widzimy, Bóg w swojej mądrości nie usuwa cudownie przeszkód, lecz polega na roztropności Józefa, zapraszając go do współpracy, by ocalić Zbawiciela. Czy potrafię w codziennych trudnościach otwierać się na Boże prowadzenie? Czy wierzę, że Bóg otacza mnie troską w każdej chwili mojego życia?
  • On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu (w. 14) Józef okazuje natychmiastowe posłuszeństwo wiary. Nie traci czasu na dyskusje czy rozpatrywanie wątpliwości. Ewangelista podkreśla, że ucieczka Świętej Rodziny nastąpiła „w nocy” (gr. nyktos), co zapewnia dyskrecję, ale też symbolizuje mrok prześladowań. Wyrażenie „wziął Dziecię i Jego Matkę” stawia w centrum Jezusa, wskazując, że On jest najcenniejszym skarbem, który należy chronić. Decyzja o wyjeździe oznacza dla Józefa porzucenie względnej stabilizacji i wejście w niepewny los przybysza w obcym kraju. Odpowiedzialność za fizyczne przetrwanie Syna Bożego spoczywa w tym momencie na barkach cieśli z Nazaretu. W jaki sposób troszczę się o skarb, jakim jest obecność Syna Bożego w moim życiu?
  • tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego (w. 15) Pobyt Świętej Rodziny na obczyźnie trwa aż do śmierci prześladowcy, co pokazuje, że wszelkie zło ma swój kres. Mateusz przedstawia ten fakt jako wypełnienie się historii Izraela, stosując cytat z proroka Ozeasza (Iz 11,1). Słowa „Z Egiptu wezwałem Syna mego” pierwotnie odnosiły się do wyjścia Narodu Wybranego z niewoli egipskiej pod wodzą Mojżesza. Teraz to Jezus jest ucieleśnieniem nowego Izraela i nowym Mojżeszem. Mateusz pokazuje, że nawet tak trudne wydarzenia jak migracja są wpisane w odwieczny plan zbawienia. Historia Jezusa powtarza i udoskonala historię ludu Bożego, nadając jej nowy, ostateczny sens. Czy wierzę, że moje życie stanowi część wielkiej historii zbawienia? Czy mam świadomość, że rozważanie tekstów biblijnych daje mi sposobność do poznania głębszego sensu mojej codzienności?
  • A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia» (ww. 19-20) Śmierć Heroda (ok. 4 r. przed Chr.) otwiera nowy etap w życiu Dziecięcia. Ponowne zjawienie się anioła wieńczy narrację o ucieczce. Józef, mimo pobytu w pogańskim kraju, pozostaje duchowo wrażliwy i otwarty na Boże natchnienia. Fakt ten przypomina, że żadna ziemska władza, choćby najbardziej przerażająca, nie jest wieczna i ostatecznie przemija. To Bóg jest Panem historii. Anioł przynosi rozkaz powrotu, używając słów nawiązujących do powołania Mojżesza w Księdze Wyjścia (Wj 4,19). Powrót do „ziemi Izraela” (gr. eis gen Israel) ma wymiar teologiczny – Mesjasz musi wzrastać i działać pośród swojego ludu, aby go odkupić. Czy zachowuje zdrowy dystans do otaczającej mnie sytuacji politycznej i społecznej, wierząc, że ona również ostatecznie podlega władzy samego Boga?
  • On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela (w. 21) Ponownie widzimy u Józefa natychmiastowe przejście od słuchania słowa do czynu. Powtórzenie formuły „wziął Dziecię i Jego Matkę” podkreśla wielką troskę opiekuna o powierzone mu osoby. Wejście do ziemi Izraela jest symbolicznym objęciem dziedzictwa, które należy się Jezusowi z racji Jego pochodzenia. Podróż powrotna była zapewne długa i trudna, lecz Józef podejmuje się jej z determinacją wynikającą z wiary. Święta Rodzina wraca do ojczyzny nie w blasku chwały, ale w cichości, gotowa na zwyczajne życie. Jest to moment przejścia od dramatycznej ucieczki do codzienności, w której Bóg będzie działał w ukryciu. Czy potrafię wskazać wydarzenia z mojego życia, które świadczą o cichym i ukrytym działaniu Boga?
  • Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w okolice Galilei (w. 22) Wieść o sukcesji Archelaosa, który słynął z okrucieństwa podobnego ojcu, budzi w Józefie uzasadniony lęk. Jednakże ludzka roztropność Józefa współdziała tutaj z Bożym prowadzeniem, co skutkuje zmianą miejsca osiedlenia. Kolejne ostrzeżenie we śnie dowodzi, że Bóg prowadzi człowieka krok po kroku, reagując na zmieniające się okoliczności. Wybór Galilei, rządzonej przez spokojniejszego Heroda Antypasa, pokazuje, że Bóg wykorzystuje polityczną mapę ówczesnego świata. Czy potrafię odpowiadać wytrwałym zaangażowaniem na obecność Boga w moim życiu?
  • Przybył do miasta zwanego Nazaret i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem (w. 23) Osiedlenie się w małym, nic nieznaczącym Nazarecie oznacza dla Jezusa życie na peryferiach, z dala od wielkiej historii. Mateusz przywołuje proroctwo o „Nazarejczyku”, choć w Starym Testamencie nie ma dosłownie takiego wersetu. Ewangelista prawdopodobnie stosuje grę słów, łącząc hebrajskie słowo necer („odrośl/gałązka,” por. Iz 11,1) z nazwą Nazaret. Tytuł ten stanie się później trwałym identyfikatorem Jezusa, widniejącym nawet na krzyżu. W ten sposób spełnia się zapowiedź, że Mesjasz będzie kimś wzgardzonym i nieatrakcyjnym w oczach świata. Zamieszkanie w Galilei kończy okres tułaczki i rozpoczyna lata ukrytego życia Jezusa w cieniu ciesielskiego warsztatu Józefa. Kim dzisiaj dla mnie jest Jezus z Nazaretu? Jaki jest Jego wpływ na moje codzienne wybory i postawy?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, mój Zbawicielu, pomóż mi z wiarą i ufnością patrzeć na moją codzienność i dostrzegać w niej działanie Bożej Opatrzności”.