Sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim (Łk 2,36-40)

Przygotowanie

  • Prorokini Anna w pewnym sensie jest żeńską wersją Symeona. Scena z jej udziałem wpisuje się w zamysł Ewangelisty Łukasza, by ukazać szczególną rolę kobiet w dziele zbawienia. Pełna entuzjazmu reakcja wdowy na widok maleńkiego Jezusa pokazuje, jak trwanie w ciszy i na modlitwie zmienia naszą optykę i pozwala dostrzec Boga w prostocie codzienności. Wyciszę moje serce i otworzę się na prowadzenie Ducha Świętego.

Punkty do medytacji

  • Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach (w. 36) Przypisanie Annie tytułu „prorokini” (gr. profetis) oznacza, że dysponuje ona charyzmatyczną umiejętnością duchowego spojrzenia na otaczającą ją rzeczywistość. Wzmianka o tym, że kobieta pochodzi z pokolenia Asera, jednego z zagubionych plemion północnych, podkreśla, że w dalszym ciągu cały Izrael jest bezpośrednim adresatem mesjańskiej obietnicy. Zaś imię „Anna” (hebr. Hannah) oznacza „łaska”, co doskonale koresponduje z rolą, jaką kobieta odgrywa w rozważanej przez nas scenie. Natomiast podeszły wiek jest w Biblii synonimem mądrości życiowej i błogosławieństwa. Przypomnę sobie kobiety, które miały szczególny wpływ na kształtowanie się mojej wiary. Powierzę je Bogu w modlitwie.
  • Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem, i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata (ww. 36-37) Wzmianka o krótkim, siedmioletnim małżeństwie Anny służy jako kontrast dla długiego okresu wdowieństwa, który po nim nastąpił. Jej wiek ma wymiar symboliczny. Liczba osiemdziesiąt cztery jest iloczynem świętych liczb – siedem i dwanaście, co sugerując pełnię. Wdowieństwo Anny nie jest stanem braku, lecz raczej formą całkowitego poświęcenia się Bogu. W charakterystyce tej postaci dostrzec możemy odległe echo innej wdowy, Judyty, pogromczyni asyryjskiego wodza Holofernesa, która jako wdowa miała żyć aż do 105 roku życia (Jdt 16,23). Spojrzę na moje życie, na trudne doświadczenia, które po latach okazały się być punktami zwrotnymi. Czy dzisiaj dostrzega w nich działanie Bożej Opatrzności?
  • Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą (w. 37) Anny uczyniła dom Boży swoim własnym domem, trwając w nieustannej adoracji Najwyższego. Posty i modlitwy „dniem i nocą” świadczą o jej niegasnącej gorliwości, mimo podeszłego wieku. Kobieta reprezentuje „ubogich Jahwe” (hebr. anawim), którzy nie mając oparcia w ludziach, całą swoją ufność pokładają w Stwórcy. Jej postawa pokazuje, że czas oczekiwania na wypełnienie Bożych obietnic można wypełnić płodną duchowo służbą. Czy w moim codziennym życiu istnieje przestrzeń (np. kościół, kaplica adoracji, domowy ołtarzyk), w której szczególnie doświadczam Bożej obecności? Czy mam świadomość, że moja osobista modlitwa służy nie tylko mnie, ale i osobom, które mnie otaczają?
  • Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem (w. 38) Opatrzność sprawia, że Anna podchodzi do Świętej Rodziny dokładnie w momencie, gdy Symeon kończy swoje proroctwo. Opisując jej zachowanie, Łukasz używa greckiego czasownika anthomologeomai, który dosłownie można przetłumaczyć jako „publicznie wysławiać” lub „publicznie dziękować”. Prorokini nie zatrzymuje mesjańskiej radości dla siebie, lecz staje się pierwszą głosicielką Dobrej Nowiny. Adresatami jej orędzia jest konkretna grupa ludzi – ci, którzy z utęsknieniem wypatrywali odrodzenia świętego miasta. Dzięki swojej profetycznej intuicji, Anna rozpoznaje w Dziecięciu klucz do wyzwolenia, na które czekały całe pokolenia. Za co dzisiaj chciałbym Bogu szczególnie podziękować? Jakim doświadczeniu wiary chciałbym podzielić się z innymi?
  • A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta — Nazaretu (w. 39) Po raz kolejny Łukasz podkreśla wierność Maryi i Józefa wobec Bożej woli wyrażonej w przykazaniach Prawa. Powrót do Galilei oznacza przejście ze sfery sacrum jerozolimskiej świątyni do prozaicznej codzienności prowincjonalnej miejscowości. Nazaret, nic nieznaczące miejsce na mapie ówczesnego świata, staje się odtąd scenerią ukrytego życia Syna Bożego. Powrót „do swego miasta” otwiera okres wyciszenia, w którym wielkie tajemnice objawione w Betlejem i Jerozolimie będą dojrzewać w ciszy zwykłego domu. Czy na co dzień dbam o ciszę i prostotę? Czy mam świadomość, że to właśnie w zwyczajności codziennych zadań, spotkań i wydarzeń, kształtuje się moje serce?
  • Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim (w. 40) Ostatnie zdanie dzisiejszego fragmentu stanowi syntetyczny skrót niemal trzydziestu lat życia Jezusa w Nazarecie. Ewangelista kładzie nacisk na prawdziwość Wcielenia: Jezus w swoim człowieczeństwie podlegał naturalnym prawom rozwoju fizycznego i psychicznego. Proces „nabierania mocy” i „napełniania się mądrością” sugeruje dynamiczny rozwój Jego ludzkiej świadomości i charakteru. Łukasz zaznacza, że w tym wzrastaniu nieustannie towarzyszyła Jezusowi szczególna troska i pomoc Ojca. Świętość nie wyklucza normalności, a Zbawiciel musiał przejść drogę dojrzewania jak każdy człowiek. Wyobrażę sobie małego Jezusa w Nazarecie. Przyjrzę się, jak z ciekawością dziecka poznaje otaczający Go świat, przygląda się pracy Józefa i uczy od Maryi wsłuchania w Boże słowo. Podziękuję Boga za moje dzieciństwo, za Jego nieustanną obecność i asystencję.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, daj mi serce szukające ciszy i spotkania z Tobą, prowadź mnie w moim duchowym rozwoju”.

Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? (Łk 18,1-8)

13 listopada, Wspomnienie Świętych Benedykta, Jana, Mateusza, Izaaka i Krystyna, Pierwszych Męczenników Polski

Łk 18,1-8

1 Opowiadał im też przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: 2 «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. 3 W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” 4 Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, 5 to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”». 6 I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. 7 A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? 8 Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»

Przygotowanie

  • Przez dwa kolejne dni rozważaliśmy fragmenty pierwszej mowy eschatologicznej (Łk 17,22-37; por. 21,3-36). W dzisiejszej perykopie, nie porzucając kontekstu czasów ostatecznych, Jezus poucza uczniów odnośnie do konieczności wytrwałej modlitwy. Wskazuje, że ufność wobec Boga, wyrażona właśnie poprzez modlitwę, jest oznaką wiary, której szukać będzie Syn Człowieczy w dniach swego powrotu. W chwili ciszy przygotuję moje serce słuchanie Słowa.

Punkty do medytacji

  • Opowiadał im też przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać (w. 1). Temat wytrwałej modlitwy pojawił się już wcześniej w nauczaniu Jezusa, w przypowieści o natrętnym przyjacielu (por. Łk 11,5-8). Tym razem Pan również ucieka się do przypowieści, by umieścić nieustającą modlitwę w kontekście pouczeń związanych z nauką o Jego powtórnym przyjściu. Czas oczekiwania na objawienie się chwały Mesjasza, zarówno w codzienności Jego uczniów, jak i podczas paruzji, jest czasem modlitwy, która stanowi fundament naszej chrześcijańskiej egzystencji. Można wręcz powiedzieć, że bez rozmowy z Bogiem nasze chrześcijaństwo staje się jedynie kolejną niedoskonałą formą naturalnej religijności. Jakie miejsce modlitwa zajmuje w moim życiu? Czy wypływa ona z żywego pragnienia przebywania z Bogiem, czy może w dalszym ciągu stanowi dla mnie jedynie trudny obowiązek?
  • «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” (ww. 2-3). Bohaterami dzisiejszej przypowieści są dwie postaci o diametralnie różnym statusie. Z jednej strony zadowolony ze swej pozycji sędzia, który nie ma w sobie bojaźni Bożej (por. Koh 12,13) ani miłości do bliźniego (por. Kpł 19,18). Z drugie zaś wdowa, która nie tylko musi mierzyć się z sytuacją swojego wdowieństwa, lecz dodatkowo spotyka się z nękaniem ze strony pewnego człowieka, być może wierzyciela jej zmarłego męża. W tekście pojawia się czas przeszły niedokonany czasownika erchomai („przychodzić, zbliżać się, iść), który podkreśla regularność przychodzenia kobiety do. Jej prośba ma pokrycie w Prawie, które wyraźnie zabraniało wyrządzania krzywdy wdowom lub sierotom (por. Wj 22,21-22). Przyjże się dokładnie temu fragmentowi. Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy patrzę na obie postaci? Z którą z nich dzisiaj bardziej się identyfikuję?
  • Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”» (ww. 4-5). Po raz drugi zostaje podkreślona wątpliwa moralność sędziego (por. 18,2). Ten, który z racji pełnionego urzędu powinien stać na straży Bożych przykazań, postanawia zająć się sprawą wdowy, lecz nie z powodu szacunku do Prawa, ale by uwolnić się od naprzykrzania się z jej strony. Zwrot „nie zadręczała mnie”, dosłownie można przetłumaczyć „nie przyprawiała o sińce pod oczyma”. Powracanie proszącej wdowy zaczęło budzić wyrzuty sumienia w sercu sędziego, czego skutkiem był niespokojny sen. Zatem decyzja o wzięciu kobiety w obronę wypłynęła z chęci ponownego uśpienia sumienia i kontynuowania beztroskiego stylu życia. Jak reaguję, gdy ktoś przychodzi do mnie prosić o pomoc? Czy potrafię w takich momentach wyjść poza strefę własnego komfortu? Czy słucham głosu sumienia?
  •  I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? (ww. 6-7). Wierzący mogą być pewni, że skoro niesprawiedliwy, czyli lekceważący Prawo sędzia, dla własnej wygody ostatecznie stanął w obronie wdowy, tym bardziej Bóg, który nieustannie troszczy się o dobro człowieka, wysłucha ich wołania. Przypomnę sobie te sytuacje, w których wydawało mi się, że Bóg nie wysłuchał mojej modlitwy. Czy dzisiaj nadal tak uważam? Czy może z perspektywy czasu dostrzegam, że moje wołanie nie było daremne?
  • Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» (w. 8). Wytrwałość w modlitwie charakteryzuje tych, którzy wierzą, że Bóg ich wysłuchuje. Przykładem takiej wiary jest chociażby prorokini Anna, która po śmierci swego męża przez ponad pół wieku przychodziła do świątyni, by trwać na modlitwie dniem i nocą (por. 2,36-38). Bóg wynagrodził jej modlitwę, pozwalając rozpoznać czas nadejścia Zbawiciela. Ostatnie słowa Jezusa z dzisiejszej perykopy pokazują, że wiara jest darem bardzo kruchym. Co mogę zrobić, by tego daru strzec i go rozwijać? W jaki sposób mogę pogłębić moją modlitwę?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, rozpalaj w moim sercu pragnienie rozmowy z Tobą”.