Pozwól wpierw nasycić się dzieciom (Mk 7,24-30)

Przygotowanie

  • Po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie oraz ukazaniu, gdzie tkwi prawdziwe źródło nieczystości człowieka, Jezus opuszcza Galileę i przybywa na fenickie terytorium Tyru i Sydonu. Spotka niezwykłą pogankę, która nie tylko okazuje wielką matczyną miłość, lecz także wielką wiarę w moc Jego słowa. Duchu Święty, dotknij mojego serca, uczyń je gotowym na słuchanie.

Punkty do medytacji

  • Stamtąd zaś wybrał się i udał w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do [pewnego] domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu (w. 24) Jezus opuszcza Galileę i udaje się na północny-zachód, docierając w okolice Tyru i Sydonu, dwóch ważnych miast fenickich (dzisiejszy Liban). Przychodzi „do pewnego domu” (gr. eis oikian) i próbuje zostać nierozpoznanym. Być może celem jest odpoczynek po konfrontacji z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie z Jerozolimy (por. 7,1-13). A może chodzi o przedłużenie czasu poświęconego wyłącznie najbliższym uczniom (por. 7,14-23). Jakby nie było, nie pierwszy raz w Ewangelii Marka, zachowanie prywatności czy anonimowości Jezusa okazuje się niemożliwe (por. 1,45; 6,32-33; 7,36). Wieść o Nim przekroczyła już granice ziem tradycyjnie zamieszkałych przez Żydów i dotarła również na tereny pogańskie, zanim jeszcze postawił na nich swoją stopę. Dzieło zbawienia dokonane przez Jezusa ma w sobie niezwykły dynamizm, który nie pozwala na jego zamknięcie w obrębie jednej grupy etnicznej czy kulturowej. Ewangelia nieustannie przekracza kolejne granice, przenikając codzienność każdego napotkanego człowieka. Czy pozwalam, by Słowo i łaska sakramentów prowadziły mnie z Dobrą Nowiną do innych?
  • Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki (ww. 25-26) Marek Ewangelista wprowadza postać matki, której córka jest opętana przez „ducha nieczystego” (gr. pneuma akatharton). Określenie „nieczysty” (gr. akathartos) ma tutaj znaczenie biblijne, czyli wyraża opozycję do tego co „czyste” (gr. katharos), czyli związane z Bogiem (por. 1,23.26; 3,11.30; 5,8; 6,7; 9,25). Marek dodaje, że kobieta jest „poganką” (gr. Hellenis; dosł. „Hellenką/Greczynką”) i „Syrofenicjanką” (gr. Syrofoinikissa). Obydwa określenia wyraźnie podkreślają, że nie należy ona do Narodu Wybranego, co będzie ważnym szczegółem w dalszej części perykopy. Dowiedziawszy się o przybyciu Jezusa, kobieta przychodzi do Niego i prosi, by „złego ducha wyrzucił z jej córki” (gr. to daimonion ekbale ek tes thygatros autes). Jej gest upadnięcia „do nóg” (gr. pros tus podas), podobnie jak i dzisiaj, wyraża oddanie czci (por. Dz 10,25). Popatrzę na moje złe przyzwyczajenia czy może nawet duchowe zniewolenia… Zobaczę, jak zamykają mnie na drugiego człowieka i miłość Boga. Czy ich nie bagatelizuję lub nie udaję, że ich nie ma? Co robię, by odzyskać duchową wolność? Czy mam świadomość, że pierwszym krokiem jest oddanie czci Temu, któremu jedynie ona się należy?
  • I powiedział do niej [Jezus]: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom» (w. 27) Odpowiadając na prośbę Syrofenicjanki, Jezus odwołuje się do sceny znanej z życia rodzinnego. To „dzieci” (gr. to teknon) w trakcie posiłku w pierwszej kolejności mają prawo do „chleba” (gr. he artos), a nie „szczenięta” (gr. to kynarion). Sytuacja odwrotna byłaby wbrew logice rodzicielskiej miłości. Jak się słusznie domyślamy, obraz dzieci symbolizuje tutaj starotestamentalnego Izraela (por. Wj 4,22; Oz 2,1), natomiast szczenięta oznaczają tych, którzy do niego nie należą. W tekstach biblijnych „psy” (gr. hebr. kelew; ho kyon) uważane są za zwierzęta nieczyste i prawie zawsze pojawiają się w negatywnym kontekście (por. 1 Sm 24,14; 2 Krl 8,13; Prz 26,11; Mt 7,6). Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że Jezus nie mówi o psach, lecz o szczeniętach, to nadal użyte przez Niego porównanie wydaje się być wyjątkowo szorstkie. Zwróćmy jednak uwagę, że Pan zwraca się do kobiety: „pozwól najpierw” (gr. afes proton). Zatem Jego słowa nie są formą kategorycznej odmowy, lecz podkreślają pierwszeństwo Izraela wobec obietnicy zbawienia (por. Rz 9,4-5). Nadejdzie jednak czas, po męce i zmartwychwstaniu Chrystusa, kiedy również poganie będą mieli udział w dziedzictwie dzieci Bożych (por. Ga 3,26-29; Ef 3-6). Jak za chwilę zobaczymy, Pan w istocie nie odrzuca kobiety i jej prośby, lecz daje jej okazję do głębszego wejścia w logikę wiary. Jaki jest mój stosunek do wyznawców judaizmu? Czy modlę się o to, by także oni uznali w Jezusie Mesjasza?
  • Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach» (w. 28) Kobieta nie obraża się na surowe słowa Jezusa, nie krzyczy o niesprawiedliwości czy rasowej dyskryminacji. Zamiast tego, wchodzi w Jego retorykę i sprytnie obraca Jego odpowiedź na swoją korzyść. Jako jedyna osoba w Ewangelii Marka używa w odniesieniu do Jezusa tytułu „Panie” (gr. Kyrios), którym pierwotny Kościół zwracał się do Niego w modlitwach (por. Dz 7,59; 9,10) i który wskazuje na Jego prawdziwą tożsamość. Termin Kyrios w greckim tłumaczeniu ST (tzw. Septuaginta), jest używany zamiast świętego imienia Boga (YHWH). Kobieta zgadza się z pierwszeństwem Izraela w historii zbawienia. Jednocześnie, nawiązując do wcześniejszych słów Pana, ukazuje inny element zwyczajowy posiłków spożywanych w rodzinnym gronie. Mówi o szczeniętach, które pod stołem zjadają „okruszyny po dzieciach” (gr. ton psichion ton paidion). Mówiąc o okruszynach, daje Panu do zrozumienia, że nie żąda równych praw z dziećmi, lecz jedynie odrobiny Jego uzdrawiającej mocy. Nieustępliwość, ale i chłonność Syrofenicjanki jest zadziwiająca. Z jednej strony nie poddaje się i szuka sposobu na wyproszenie łaski uzdrowienia dla swojej córki, a z drugiej okazuje wielką otwartość na to, co mówi Jezus. Jakie myśli i uczucia rodzą się we mnie, gdy Bóg wydaje się obojętny na moje prośby? Czy od razu wchodzę w postawę buntu i kwestionowania Jego miłości? Czy może z jeszcze większą intensywnością szukam światła w Jego słowie?
  • On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł (ww. 29-30) Jezus, wyraźnie poruszony trafną i pełną pokory odpowiedzią Syrofenicjanki, spełnia jej prośbę, chwaląc jednocześnie siłę argumentacji. Mówi do niej: „przez wzgląd na twe słowa” (gr. dia tuton ton logon; dosł. „z powodu tego słowa”). W ewangelicznych opowiadaniach o cudach Jezusa uzdrowienie zazwyczaj następuje w odpowiedzi na wiarę proszących (por. Mk 2,5; 5,34; 10,52). Tutaj cud uwolnienia dziecka następuje po tym, jak kobieta „pokonała” Jezusa w słownej potyczce. Jej nieustępliwa postawa dowodzi nie tylko, jak wielka jest jej miłość do udręczonego dziecka, lecz również, jak pokorna i pełna wiary jest jej postawa wobec Pana. Kobieta wraca do domu w pełnym zaufaniu do zapewnienia Nauczyciela, co jest ostatecznym sprawdzianem ufności, jaką pokłada w moc Jego słowa. Czy potrafię z podobnym zaufaniem przyjmować słowo Pana? Czy ono samo mi wystarcza, czy może czekam na kolejne (cudowne) potwierdzenia jego prawdziwości?

Modlitwa w ciągu dnia

  • Panie Jezu, oczyszczaj moje myślenie z błędnych założeń, pomóż mi uwierzyć, że okruszyny Twojej łaski wystarczą.

Wielu bowiem uzdrowił (Mk 3,7-12)

Przygotowanie

  • Mimo sprzeciwu ze strony faryzeuszów, wieść o Jezusie zatacza coraz to szersze kręgi. Brzeg Jeziora Galilejskiego staje się niemym świadkiem napływu ludzi ze wszystkich stron ówczesnej Palestyny. Przychodzą oni do Pana, by doświadczyć Jego uzdrawiającej mocy. Duchu Święty, otwórz moje serce na dar dzisiejszego Słowa.

Punkty do medytacji

  • Jezus zaś oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora (w. 7) Po konfrontacji z faryzeuszami w synagodze (por. Mk 3,1-6) Jezus ponownie przenosi swoją działalność nad Jezioro Galilejskie. Ewangelista Marek kilkukrotnie wspomina, że Jezus udawał się na tereny odosobnione, aby zanurzyć się w osobistej modlitwie lub skoncentrować się na formacji najbliższych uczniów (np. 1,35; 3,13; 6,31-33). Rozmowa z Ojcem, zwłaszcza w chwilach trudnych doświadczeń, jak na przykład konfrontacja z tymi, którzy nie chcą otworzyć się na rzeczywistość Królestwa, jest czymś fundamentalnym. W jaki sposób przeżywam moją codzienną modlitwę? Czy jest ona wyrazem mojej tęsknoty za doświadczeniem Bożej obecności, czy może w dalszym ciągu przykrym obowiązkiem? Co mogę zrobić, by pogłębić moje życie modlitewne?
  • A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał (ww. 7-8) Mimo że Jezus spotyka się z ostrą opozycją ze strony ówczesnych elit religijnych, wieść o Jego cudotwórczej działalności i nauczaniu z Pana tłumy przyszły nie tylko z terenów zamieszkałych głównie przez Żydów, jak Galilea i Judea, lecz również z ziem pogańskich, jak Idumea (na południe od Judei), Zajordanie (dzisiejsza Jordania i Syria) oraz Tyr i Sydon (na północ od Galilei). Dobrej Nowiny nie da się zagłuszyć. Nawet jeśli czasami wydaje się, że jej blask przygasa i ktoś, czasami nawet całe społeczności, decyduje się z niej zrezygnować, w Bogu wiadomy sposób w dalszym ciągu znajduje ona drogę do ludzkich serc. Także w dzisiejszym zlaicyzowanym świecie usłyszeć możemy o wzroście liczby chrztów we Francji, zwiększającej się liczbie powołań w Stanach Zjednoczonych, czy o fenomenie zainteresowania Pismem Świętym pośród młodych w Wielkiej Brytanii. Czy z nadzieją patrzę na rzeczywistość współczesnego Kościoła? Czy mimo dręczących go trudności, dostrzegam ogrom dobra, które w dalszym ciągu przynosi człowiekowi? Czy zdecydowanie odrzucam pokusę narzekania i podawania dalej, często niesprawdzonych, „kościelnych sensacyjek”?
  • Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć (ww. 9-10) Zainteresowanie tłumu wykazuje pewna niedoskonałość. Przychodzący do Jezusa wydają się koncentrować nie tyle na Nim samym, co na ewentualnym dobru, którego w spotkaniu z Nim mogliby doświadczyć. Widać w nich pewien rodzaj desperacji. Być może wielu z nich przez całe swoje życie doświadczało ograniczeń wynikających z trapiących ich chorób, z których nikt nie mógł ich uleczyć. I oto teraz na horyzoncie pojawia się Ktoś, kto jak wieść niesie, jest w stanie przywrócić zdrowie każdemu. Jednakże uzdrowicielska moc Jezusa nie definiuje Jego tożsamości w pełni. Ma On o wiele więcej do zaoferowania niż jedynie przywrócenie fizycznego zdrowia. Na tym etapie tłumy jeszcze dostrzec nie mogą. A jaka jest moja motywacja spotykania Jezusa? Czy widzę w Nim jedynie cudotwórcę, który może poprawić komfort mojego codziennego życia, czy może kogoś więcej, Zbawiciela, który ma moc uwolnić mnie z niewoli grzechu i obdarzyć wolnością dziecka Bożego?
  • Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały (ww. 11-12) Pośród przychodzących do Jezusa są także osoby dręczone przez duchy nieczyste. W przeciwieństwie do ówczesnych władz religijnych lub tłumów, te nadprzyrodzone istoty mają jasną i pewną wiedzę o tym, kim jest Jezus. Padają przed Nim, lecz nie jest to w żadnym wypadku oznaka prawdziwego uwielbienia, a mimowolna reakcja na Jego boską obecność. Ich głośny okrzyk – „Ty jesteś Syn Boży! – nie jest wyznaniem wiary, ale nieskuteczną próbą uczynienia Go nieszkodliwym. W ten sposób bowiem chcą zakłócić stopniowe objawianie się Jego tożsamości (tzw. sekret mesjański). Czy odrzucam pokusę „zapanowania” nad Jezusem poprzez gromadzenie wiedzy na Jego temat? Czy poznawanie misterium Jego osoby łączę ze szczerym pragnieniem oddania Mu mojego życia?

Modlitwa w ciągu dnia

  • „Panie Jezu, oczyszczaj moje intencje i wzbudzaj w moim sercu pragnienie trwania w Twej obecności”.