Który z tych dwóch spełnił wolę ojca? (Mt 21,28-32)

Wspomnienie św. Łucji, Dziewicy i Męczennicy

Mt 21,28-32

28 «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. 29 Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. 30 Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. 31 Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. 32 Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Przygotowanie

  • We wczorajszej Ewangelii Jezus nie odpowiedział na pytanie arcykapłanów i starszych ludu. Nie oznacza to jednak, że ich skreślił. W dalszej części Mateuszowego opowiadania opowiada krótką przypowieść, za pomocą której chce nimi potrząsnąć i zachęcić do wejścia na drogę nawrócenia. Wzbudzę w sobie pragnienie przyjęcia dzisiejszego Słowa, poproszę Ducha Świętego, by pomógł mi w jego świetle spojrzeć na moje życie.

Punkty do medytacji

  • «Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy” (w. 28) Wczoraj widzieliśmy, jak arcykapłani i starsi ludu przyszli do Jezusa, by zapytać Go, jakim prawem naucza w świątyni. Nie chodziło im jednak o poznanie prawdy, lecz o ochronę dotychczasowego status quo. Dlatego, by przebić się przez zatwardziałość ich serca, Pan sam zadał im pytanie dotyczące pochodzenia chrztu Janowego. Nie zdało się to na wiele. Koniec wczorajszej perykopy mógłby sugerować, że Jezus poddał się i przekreślił przedstawicieli obydwu grup. Tak jednak nie było. Jak dalej opowiada Mateusz, Pan zmienia taktykę i tym razem opowiada arcykapłanom i starszym ludu krótką przypowieść. Spróbuję sobie przypomnieć momenty, w których doświadczyłem wierności Boga i tego, że na różne sposoby próbuje do mnie dotrzeć ze swoim Słowem i łaską zbawienia.
  • Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł (ww. 29-30) Winnica jest biblijnym obrazem Izraela, który swoje istnienie i funkcjonowanie zawdzięcza Bogu (por. Iz 5,1-7; Łk 20,1-16). Umiejscawiając akcję właśnie w winnicy, Jezus od razu podpowiada, że Jego słowa będą odnosić się do wyjątkowej relacji, jaka łączy arcykapłanów i starszych, synów Narodu Wybranego, z Bogiem Jedynym. Również przykład ojca i dwóch synów bliski był codziennemu doświadczeniu słuchających. Bóg komunikuje się z nami za pomocą naszego języka, Jego słowo jest bardzo konkretne i odwołuje się do naszych codziennych doświadczeń. Podobnie nasza odpowiedź wiary nie może ograniczać się jedynie do teologicznej spekulacji, nawet najbardziej wyszukanej, lecz powinna wyrażać się w konkretnych słowach, czynach i postawach. Jak wygląda mój dialog z Bogiem? Czy próbuję odpowiadać na dar Słowa poprzez codzienną pracę nad sobą?
  • Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego (w. 31) Zawierając z Izraelitami przymierza na Synaju, Bóg zobowiązał ich do życia według Prawa. Religijne elity żydowskie często publicznie na owe Prawo się powoływały, lecz w konkretnych decyzjach i działaniach nierzadko występowały przeciwko niemu. Jak widać w rozważnej przez nas scenie, arcykapłani i starsi potrafili też sprawnie osądzać różne przypadki z życia innych ludzi, wydając właściwy osąd moralny. Gorzej było z oceną własnych zachowań. Dlatego Jezus mówi wprost, że celnicy i nierządnice przed nimi wejdą do królestwa niebieskiego. Słowa te z pewnością mocno zabolały. Czy pozwalam, by słowo Pana przedzierało się przez skorupę moich błędnych wyobrażeń i przekonań? Jak wygląda moja reakcja, gdy osoby z mojego otoczenia wskazują błędy w moim myśleniu lub postępowaniu?
  • Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć (w. 32) Celnicy i nierządnice, a więc według ówczesnej oceny najwięksi grzesznicy, pierwsi wejdą do królestwa niebieskiego, gdyż uwierzyli orędziu głoszonemu przez Jana Chrzciciela, zerwali ze swoim dotychczasowym grzesznym życiem, a gdy pojawił się Jezus, z wiarą przyjęli Go jako Mesjasza. Arcykapłani i starsi ludu nie uwierzyli Janowi. Gdy wzywał Heroda, by zakończył grzeszny związek z żoną swojego brata, żaden z nich nie stanął po jego stronie. Nie bronili go, gdy władca skazała go na ścięcie. A mieli przecież czas, by przekonać się, że Prorok znad Jordanu nie jest samozwańcem, lecz realizuje misję powierzoną mu od Boga. Teraz nie chcą również uwierzyć samemu Jezusowi. Jesteśmy obecnie już w trzecim tygodniu tegorocznego Adwentu. Jak do tej pory go przeżyłem? Czy dokonało się już we mnie jakaś przemiana? Porozmawiam o tym z Jezusem.

Modlitwa w ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, przebijaj się przez skorupę mojego serca, zaradź mojemu niedowiarstwu”.

Czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? (J 21,15-19)

Wspomnienie Świętych Męczenników Karola Lwangi i Towarzyszy

J 21,15-19

15 A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana,?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje». 16 I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje». 17 Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje. 18 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz». 19 To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to, rzekł do niego: «Pójdź za Mną!».

Przygotowanie

  • W ostatniej scenie Ewangelii Jana, zmartwychwstały Chrystus prowadzi dialog z Szymonem Piotrem, który w godzinie Jego śmierci trzykrotnie się Go zaparł. Pomaga apostołowi stanąć w prawdzie o własnej słabości i przekazuje mu uczestnictwo w pasterskiej misji. Wzbudzę w sobie głód słowa Bożego, uświadomię sobie, że naprawdę potrzebuję go jako duchowego pokarmu, oczyszczającego i pogłębiającego moją wiarę.

Punkty do medytacji

  • A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje» (w. 15) Dzisiejsza perykopa stanowi część dłuższego opowiadania o ukazaniu się zmartwychwstałego Jezusa uczniom nad Jeziorem Tyberiadzkim (J 21,1-23). Po śniadaniu, w czasie którego jedzono cudownie złowione ryby (por. 21,2-14), Pan rozpoczyna bardzo osobisty dialog z Szymonem Piotrem. Trzykrotnie zadaje mu podobne, lecz nie takie samo pytanie. Za pierwszym razem pyta: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”. We wcześniejszych fragmentach Janowej Ewangelii apostoł wydawał się bardzo pewny swojej miłości do Jezusa (por. 6,68; 13,6-8.37; 18,10). Także teraz na zadane mu pytanie odpowiada twierdząco. Ma zapewne w pamięci, że w chwili próby trzykrotnie wyparł się Pana (por. 18,17.25-27). Ewangelista wspomina, że Jezus czekając na uczniów na brzegu, smażył rybę na „rozłożonym ognisku” (21,9). Ten fakt mógł przypomnieć Piotrowi, że pierwszy raz wyparł się Go, grzejąc się przy ognisku z węgli drzewnych (por. 18,18; w obu scenach w tekście greckim pojawia się rzeczownik anthrakia – „rozżarzone węgielki drzewne”). Ponadto zadając pytanie, Jezus nie zwraca się do niego „Piotrze”, ale „Szymonie, synu Jana”, czyli wraca do jego wcześniejszego imienia, zanim jeszcze nazwał go Kefa, czyli „skała” (por. 1,42). Apostoł jednak w dalszym ciągu wydaje się być pewny siebie lub może po prostu ma nadzieję, że Pan nie będzie nawiązywał do wcześniejszych wydarzeń. Za chwilę zobaczymy, że dialog, który Jezus z nim prowadzi, ma celu pomóc mu stanąć w prawdzie i odbudować łączącą ich wieź. Jak opisałbym relację dzisiaj łączącą mnie z Jezusem? Czy pozwalam Mu kruszyć moją pyszałkowatość i na jej zgliszczach budować autentyczną wiarę?
  • I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje» (w. 16) Jezus powtarza pytanie, w trochę zmienionej formie. Tym razem po prostu pyta ucznia, czy ten Go miłuje, bez porównywania z pozostałymi uczniami. Mimo to apostoł w dalszym ciągu udaje, że na dziedzińcu domu arcykapłana nic się nie wydarzyło. Ponownie odpowiada twierdząco. Podobnie jak za pierwszym razem, tak i teraz Pan wydaje polecenie, by Piotr przewodził Jego trzodzie. Odnosi się do wcześniejszej swojej wypowiedzi, gdy nawiązując do starotestamentalnej tradycji, nazywał siebie „dobrym pasterzem” (gr. ho poimen ho kalos; por. 10,11-18). Gdy Jezus powróci do Ojca, to właśnie Szymon Piotr będzie miał szczególny udział w Jego dziele. Pełniąc funkcję pasterską będzie przewodził wspólnocie Jezusowych uczniów. Nie jest to wybranie, na które apostoł wyjątkowo zasłużył. Wręcz przeciwnie, kontekst rozmowy pokazuje, że Pan posłuży się nim, mimo jego słabości. Ostatecznie to nie mądrość ani inne przymioty apostoła zadecydują o skuteczności tej misji, lecz asystencja Ducha Świętego, który w nim i w pozostałych uczniach będzie uobecniał dzieło zbawienia (por. 14,16-18.26; 15,26; 16,7-8; 20,21-23). Czy odkryłem już moje życiowe powołanie? Czy mam świadomość, że nie jest ono nagrodą za moje „duchowe osiągnięcia”, lecz znakiem zaufania, jakim Bóg mnie obdarzył? Czy pozwalam, by Duch Święty codziennie mnie prowadził?
  • Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje (w. 17) Po raz trzeci Jezus pyta apostoła o jego miłość do siebie. W dwóch poprzednich pytaniach Pan użył greckiego czasownika agapao, który oddaje wymiar miłości objawiony przez Niego samego na krzyżu, miłości absolutnie ofiarnej i bezwarunkowej, podczas gdy w odpowiedziach Piotra pojawiał się czasownik fileo, opisujący wymiar miłości łączącej przyjaciół. Teraz także Jezus używa tego drugiego czasownika. Możemy zatem zauważyć w kolejnych pytaniach pewną stopniowalność: „czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci” – „czy miłujesz Mnie?” – „czy kochasz mnie?”. Owa stopniowalność oraz fakt, iż pytania zostały zadane trzykrotnie (tyle razy, ile apostoł zaparł się Jezusa), ostatecznie odnoszą oczekiwany skutek. Jak pisze ewangelista, Piotr „zasmucił się” (gr. lypeo – „zasmucić się, zmartwić się”). Dotarło do niego, że nie może przejść do porządku dziennego nad tym, co wydarzało się na dziedzińcu arcykapłana. Był pewny swojej miłości do Jezusa. Deklarował nawet, że odda za Niego swoje życie (por. 18,37-38), tymczasem trzy się Go razy zaparł. A teraz stoi naprzeciw Zmartwychwstałego i mimo swej słabości, otrzymuje od Niego zaszczytną misję przewodzenia pozostałym uczniom. Czy pozwalam, by słowo Boże oczyszczało moje myślenie o sobie samym? Czy szukam prawdy o mnie, patrząc na moje życie przez pryzmat Jezusowego krzyża? Czy wierzę, że trwając w Chrystusie, mogę prawdziwie miłować?
  • Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz (w. 18) Mówiąc o sobie jako o „dobrym pasterzu”, Jezus powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (10,11; por. 10,15). Słowa te wypełniły się, gdy umierając na krzyżu oddał swoje życie w ofierze za grzechy całego świata. Podobnie będzie z Szymonem Piotrem. Uczestnicząc w pasterskiej misji Chrystusa nie tylko będzie musiał okiełznać swoją pewność siebie i nauczyć się pokornej służby braciom, lecz również straci swoje życie. Pojawiające się tutaj wyrażenie „wyciągniesz ręce” zapowiada ukrzyżowanie apostoła podczas prześladowań chrześcijan w Rzymie ok. 65 r. po Chr. Dlatego ewangelista dopowiada w kolejnym wersecie: „To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga” (21,19). Co dzisiaj jeszcze powstrzymuje mnie przed radykalnym pójściem za Chrystusem? Z czego jeszcze nie zrezygnowałem?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał: „Panie Jezu, oczyść mnie ze złudnych wyobrażeń i pomóż mi wychodzić ku braciom z ofiarną miłością”.

Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził (Mt 26,14-25)

Wielka Środa

Mt 26,14-25

14 Wtedy jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów 15 i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam?» A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. 16 Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. 17 W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: «Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali spożywanie Paschy?» 18 On odrzekł: «Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: „Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie urządzam Paschę z moimi uczniami”». 19 Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę. 20 Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. 21 A gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie wyda». 22 Bardzo tym zasmuceni, zaczęli pytać jeden przez drugiego: «Chyba nie ja, Panie?» 23 On zaś odpowiedział: «Ten, który ze Mną rękę zanurzył w misie, ten Mnie wyda. 24 Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził». 25 Wtedy Judasz, który miał Go wydać, rzekł: «Czyżbym ja, Rabbi?» Odpowiedział mu: «Tak, ty».

Przygotowanie

  • W Wielką Środę liturgia słowa ponownie przywołuje scenę (tym razem w relacji Mateusza Ewangelisty), w której Jezus zapowiada uczniom, że jeden z nich Go zdradzi (por. wczorajsza Ewangelia – J 13,21-33.36-38). Z ust Pana padają wstrząsające słowa: Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził. Wyciszę moje serce i pozwolę, by Duch Święty otworzył przede mną dzisiejsze Słowo.

Punkty do medytacji

  • Wtedy jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam?» A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać (ww. 14-16) Chwilę wcześniej Mateusz opowiadał o namaszczeniu drogim olejkiem głowy Jezusa przez pewną kobietę w Betanii. Gest ten został krytycznie odebrany przez część uczniów, którzy nie dostrzegli w nim głębszego znaczenia – zapowiedzi śmierci Pana, lecz jedynie rozrzutność (por. Mt 26,6-13). Jan Ewangelista precyzuje, że krytyka wyszła do Judasza Iskrarioty, który co prawda posłużył się argumentem troski o ubogich, lecz tak naprawdę chodziło mu o jego własne „dobro”, gdyż jako dysponujący trzosem wspólnoty wykradał z niego pieniądze (por. J 12,1-8). Judasz, mimo że od kilku lat należał do grona najbliższych uczniów Jezusa, w swoim myśleniu i postepowaniu całkowicie rozminął się z Jego nauczaniem. Przynależność do Dwunastu traktował nie jako nieocenioną pomoc w nawróceniu i wzrastaniu w wierze, lecz okazję do nieuczciwego wzbogacenia się. Teraz podejmuje się czegoś jeszcze gorszego, udaje się do arcykapłanów, by za trzydzieści srebrników wydać Jezusa w ich ręce. Czy jestem szczery w moich modlitwach i religijnym zaangażowaniu? Czy podejmując różne funkcje we wspólnocie Kościoła, kieruje się jedynie pragnieniem oddania chwały Bogu? Czy odrzucam pokusę „grzania się” w świetle Jezusa?
  • On odrzekł: «Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: „Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie urządzam Paschę z moimi uczniami”» (w. 18) Jest bardzo prawdopodobne, że również we wcześniejszych latach, przybywając do Jerozolimy na święto Paschy, Jezus korzystał z gościnności wspomnianego człowieka. Tym razem nie chodzi jednak o „zwykłą” Paschę. Mówiąc „czas mój jest bliski”, Pan po raz kolejny zapowiada zbliżanie się kluczowych wydarzeń w Jego ziemskiej misji (por. Mt 16,21-23; 17,22-23; 20,17-19). Do tej pory żydowska Pascha upamiętniała uwolnienie z egipskiej niewoli. Jezus nada jej nowy, pełniejszy sens. Jego śmierć krzyżowa w swoich skutkach dotknie każdego człowieka, dając uwolnienie z niewoli grzechu. Czy jestem gotowy na świętowanie tegorocznych Świąt Paschalnych? Czy mam w swoim sercu żywe pragnienie, by „czas Jezusa” wypełnił się również w moim życiu?
  • Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie wyda» (ww. 20-21) Spożywanie wieczerzy paschalnej rozpoczynało się po zachodzie słońca. Zazwyczaj gromadzono się przy niskim stole, spoczywając na poduszkach. Radość posiłku zastaje nagle zakłócona przez wstrząsającą zapowiedź. Wcześniej, drugi i trzeci raz zapowiadając swoją mękę, Jezus mówił ogólnie o tym, że „zostanie wydany” (por. 17,22; 20,18; także 26,2). Teraz dodaje, że zdrajca właśnie siedzi z Nim przy stole. Ewangelista dodaje, że informacja ta wstrząsnęła uczniami, ale możemy również wyobrazić sobie, co w tej chwili działo się w sercu Pana. On dobrze wiedział, czyje serce uległo deprawacji, kto całkowicie zaimpregnował się na Jego osobę. Co Jezus może czuć, gdy dzisiaj patrzy na mnie?
  • On zaś odpowiedział: «Ten, który ze Mną rękę zanurzył w misie, ten Mnie wyda. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził» (ww. 23-24) Stan serca Jezusowego, ból spowodowany odrzuceniem przez jednego z najbliższych uczniów obrazuje kolejna Jego wypowiedź. Jako Syn Człowieczy chce zrealizować do końca to, co zostało zaplanowane przez Ojca. Starotestamentalne zapowiedzi muszą się wypełnić (np. Iz 53,1-12). Tragiczny jednak będzie los tego, który Go zdradzi. Uczyni to przecież w wolności, przez nikogo nieprzymuszony, dlatego będzie musiał ponieść konsekwencje swojego działania. Efekt będzie taki, że wobec czekającego go wiecznego cierpienia lepiej by było, gdyby w ogóle nie przyszedł na świat. Porozmawiam szczerze z Jezusem o moich duchowych niedomaganiach.
  • Wtedy Judasz, który miał Go wydać, rzekł: «Czyżbym ja, Rabbi?» Odpowiedział mu: «Tak, ty» (w. 25) Podczas gdy pozostali uczniowie, zszokowani Jezusową zapowiedzią zdrady, pytają: „Chyba nie ja, Panie?” (w. 22), Judasz mówi: „Czyżbym ja, Rabbi?” W oczach zdrajcy Jezus nie jest Panem (gr. Kyrios), którego władzy należałoby podporządkować swoje życie, lecz jedynie nauczycielem, który może i głosi wzniosłe rzeczy, lecz niekoniecznie trzeba z Nim się zgadzać. Judasz zdecydowanie nie zgadza się z Jezusem, nie chce takiego Mesjasza, nie godzi się na zaproponowane przez Niego królowanie ofiarnej i bezwarunkowej miłości. Wybiera drogę nieuporządkowanej miłości własnej, pogrążając się w coraz to większej ciemności. Kim dla mnie jest Jezus? Czy przyjmuję Go takim, jakim jest, czy może moją wiarę opieram na niepełnym lub błędnym wyobrażeniu Jego osoby?

W ciągu dnia

  • Zatrzymam się nad czekającymi mnie w najbliższych dniach obowiązkami, spróbuję tak je poukładać, by móc w pełni uczestniczyć w Triduum Paschalnym.

I ja ciebie nie potępiam (J 8,1-11)

V Niedziela Wielkiego Postu

J 8,1-11

1 Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, 2 ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich. 3 Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, 4 powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. 5 W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A ty co powiesz?» 6 Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. 7 A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». 8 I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. 9 Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. 10 Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież [oni] są? Nikt cię nie potępił?» 11 A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».

Przygotowanie

  • Modlimy się dzisiaj jednym z najpiękniejszych fragmentów Pisma Świętego. Jan opowiada o niezwykłym wydarzeniu. Oto kobieta pochwycona na cudzołóstwie spotyka Jezusa. Człowiek uwiązany własną grzesznością staje naprzeciw wcielonej miłości Boga. Grzech zostaje pokonany przez misterium Bożego miłosierdzia. Duchu Święty pomóż mi zanurzyć się w dzisiejszym Słowie!

Punkty do medytacji

  • Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną (w. 1) Opisując obecność Jezusa w Jerozolimie na Święcie Namiotów, ewangelista kilkukrotnie podkreślił, że mimo decyzji podjętej przez elity żydowskie, by Go zgładzić, nie mogło dojść do Jego aresztowania, gdyż jeszcze nie nadszedł czas Jego męki (por. 7,6.30.44.). Teraz jednak Jan ukazuje Pana udającego się na Górę Oliwną, gdzie w przyszłości zostanie On pojmany (por. 18,1-11; Mt 26,36-56; Mk 14,32-52; Łk 22,39-53). Na krótką chwilę w tle opisywanych wydarzeń pojawia się ciemność Jezusowej paschy. Przeżywamy dzisiaj piątą niedzielę Wielkiego Postu, coraz bliżej Triduum Paschalne. W jakim miejscu jestem, gdy chodzi o moje duchowe przygotowanie na doroczne celebrowanie najważniejszych wydarzeń zbawczych?
  • ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich (w. 2) Mimo że wcześniej mowa była o tym, że Jezus udał się na Święto Namiotów po kryjomu (por. 7,10.14), poprzedzające wersety, jak i dzisiejsza perykopa pokazują Go nauczającego zgromadzone wokół Niego tłumy. Taka już jest Jego natura jako ostatniego Słowa, które Bóg skierował do ludzkości. Syn to, co usłyszał od Ojca (por. 7,16), niestrudzenie przekazuje tym, którzy chcą Go słuchać. Wyobrażę sobie siebie pośród jerozolimskich pielgrzymów zasłuchanych w słowa Pana. Wzbudzę w sobie wdzięczność, że ja także mogę poznawać Jego naukę.
  • Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A ty co powiesz?» (ww. 3-5) Cudzołóstwo według Prawa Mojżeszowego należało do najcięższych przewinień. Zarówno mężczyznę jak i kobietę należało karać śmiercią przez ukamienowanie (por. Pwt 22,22-24). Zarówno ironicznie użyty tytuł „Nauczycielu” (gr. didaskalos), jak i pytanie zadane Jezusowi wskazują, że oskarżycielami tak naprawdę kieruje troska o zachowanie Prawa, lecz chęć zastawienia na Niego pułapki. Potwierdzi to za chwilę sam narrator. Jeśli odpowiedź Pana będzie sprzeczna z przepisami Prawa, pojawi się konkretny pretekst, by Go oskarżyć. Czy dbam czystość seksualną właściwą mojemu stanowi? Czy unikam sytuacji (obrazów, treści, spotkań itp.) wzbudzających we mnie nieuporządkowane pożądanie? Czy w rozmowie z Jezusem jestem szczery i nie wystawiam Go na próbę?
  • Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi (w. 6) Jezus dobrze wie, co kryje się w sercu człowieka. Wie także jakie intencje kierują uczonymi w Piśmie i faryzeuszami. Dlatego nie od razu odpowiada na ich pytanie. Daje im czas, by się zreflektowali. Niektórzy starożytni komentatorzy sugerują, że pisząc palcem po ziemi, zapisywał ich grzechy, by uprzytomnić im, że oni także nie są bez grzechu, a zatem również podlegają sądowi Bożemu. Czy potrafię dostrzec, że poprzez różne wydarzenia Bóg przypomina mi o mojej grzeszności i wzywa do nawrócenia? Jaki dzisiaj jest stan mojego serca? Kiedy ostatni raz korzystałem z sakramentu pokuty i pojednania?
  • A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem» (w. 7) Księga Powtórzonego Prawa stwierdza, że rozpoczęcie wykonania wyroku śmierci należy się świadkom przestępstwa (por. Pwt 17,6-7). Jezus jednak nie jest miłośnikiem śmierci, lecz życia. Chce zarówno uratować oskarżoną kobietę, jak i samych oskarżycieli. Stąd zachęca uczonych w Piśmie i faryzeuszy, by spojrzeli na własne grzechy. Podobnie jak owa kobieta, oni także są grzesznikami. Dlatego powinni odrzucić przekonanie o własnej prawości i w pokorze oraz skrusze stanąć przed Bogiem. W Ewangelii Łukasza Pan powie: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego” (Łk 6,41-42). Czy widząc grzech i niesprawiedliwości wokół siebie, zaczynam naprawianie świata od samego siebie?
  • I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich (ww. 8-9) Jezus ponownie się nachyla i zaczyna pisać po ziemi. Możemy tylko sobie wyobrazić, jak przytłaczająca cisza musiała pojawić się na świątynnym dziedzińcu. Słowa, które powiedział Jezus musiały dotknąć nie tylko oskarżycieli kobiety, ale i wszystkich zgromadzonych. Uczeni w Piśmie i faryzeusze zaczynają się rozchodzić. Czy mam doświadczenie słowa Bożego, które przeniknęło moją duszę do najgłębszych jej zakamarków? W jaki sposób owe doświadczenie odmieniło moje postępowanie?
  • Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież [oni] są? Nikt cię nie potępił?» (ww. 9-10) Końcówka rozważanej dzisiaj przez nas perykopy stanowi przejmujący obraz ukazujący na czym polega zbawienie. Naprzeciw siebie znajdują się Jezus i kobieta, miłosierny Bóg i oczekujący miłosierdzia człowiek. Ich spojrzenia się spotykają. W oczach Jezusa nie ma potępienia, lecz czuła miłość chcąca ratować kobietę. By ona sama odkryła doniosłość tego, co się wydarza, Pan zadaje jej pytanie. Słowo Boże ma w sobie moc rzucenia światła na naszą codzienność. W świetle tym w końcu zaczynamy widzieć rzeczy takimi, jakimi są, bez zniekształceń i niedopowiedzeń. Czy szukam w słowie Bożym prawdy o sobie? Czy pozwalam, by przekonywało mnie ono o miłosiernej miłości Boga?
  • A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz» (w. 11) W Ewangelii Łukasza Jezus powie o sobie: „Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19,10). Grzeszna kobieta z dzisiejszej perykopy przekonała się o tym osobiście. Ten, który jako Syn Boży miałby wszelkie prawo, by ją potępić, nie czyni tego, lecz daje jej szansę powstania z grzechu i rozpoczęcia nowego życia. Doświadczenie miłosierdzia stanowi kluczowy moment naszej chrześcijańskiej drogi. Cała nasza wiara opiera się na egzystencjalnym poznaniu miłości Boga, która nie potępia, lecz wybacza i podnosi. Jaka będzie moja odpowiedź na miłosierdzie, które zostało mi okazane w wielkopostnym czasie?

W ciągu dnia

  • „Panie Jezu, wcielona miłości Ojca, pomóż mi stawiać kolejne kroki na drodze wiary”.

Wstań, weź swoje nosze i chodź! (J 5,1-16)

Wtorek IV Tygodnia Wielkiego Postu

J 5,1-16

1 Potem było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. 2 W Jerozolimie zaś jest przy Owczej [Bramie] sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. 3 Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. 5 Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. 6 Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» 7 Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». 8 Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» 9 Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. 10 Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy». 11 On im odpowiedział: «Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje nosze i chodź». 12 Pytali go więc: «Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?» 13 Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. 14 Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło». 15 Człowiek ów odszedł i oznajmił Żydom, że to Jezus go uzdrowił. 16 I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że czynił takie rzeczy w szabat.

Przygotowanie

  • Przeżywając Wielki Post w klimacie wyciszenia i modlitwy, coraz bardziej poznajemy samych siebie, na jaw wychodzi prawda o naszych słabościach, czasami skrzętnie przez lata spychanych na ostatni plan. Jan Ewangelista pokazuje nam dzisiaj, w jaki sposób w końcu skonfrontować się z naszymi niedomaganiami i u Kogo możemy znaleźć uzdrowienie. Duchu Święty, prowadź moją modlitwę Słowem.

Punkty do medytacji

  • W Jerozolimie zaś jest przy Owczej [Bramie] sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych (ww. 2-3) Istnienie sadzawki przy Bramie Owczej zostało potwierdzone przez badania archeologiczne. Miałaby ona składać się z dwóch basenów, z których każdy otoczony był kolumnowymi krużgankami. Treść dzisiejszej perykopy wskazuje, że istniało w czasach Jezusa przekonanie, iż wody sadzawki mają uzdrawiające właściwości. Ewangelista podkreśla, że w bezpośredniej bliskości leżało wielu chorych na różne przypadłości. Zatrzymam się nad moimi dolegliwościami, zarówno fizycznymi, jak i duchowymi. Gdzie na co dzień szukam uzdrowienia? Czy potrafię z cierpliwością na nie oczekiwać?
  • Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę (w. 5) Jak wskazuje dalsza część opowiadania, choroba owego człowieka przejawiała się paraliżem. Chorował bardzo długo, od trzydziestu ośmiu lat, w dalszym ciągu jednak przebywał przy sadzawce, czyli nie tracił nadziei na uzdrowienie. Czy dostrzegając swoje przypadłości, a także na cierpienie i zło w otaczającym mnie świecie, potrafię zachować nadzieję? Minęło już kilka tygodni wielkopostnego zmagania się ze sobą. Czy nadal jestem zdeterminowany, by kontynuować duchową walkę?
  • Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: «Czy chcesz wyzdrowieć?» Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną». (ww. 6-7) Jak stwierdziliśmy wcześniej, obecność sparaliżowanego człowieka przy sadzawce wskazuje na jego silne pragnienie bycia uzdrowionym. A mimo to Jezus zadaje mu pytanie. Chce, by chory opowiedział Mu o swoim zmaganiu. Podobnie jest w moim przypadku. Pan zna mnie bardzo dobrze i wie, co mi dolega. Potrzeba jednak jasnego komunikatu z mojej strony. Taki komunikat nie pozostawia miejsca na niezdecydowanie, czy tylko częściowe pragnienie uzdrowienia. Jezus czeka na moje radykalne stanięcie w prawdzie. Opowiem mu o moich obecnych trudach.
  • Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!» Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje nosze i chodził. Jednakże dnia tego był szabat (ww. 8-9) Po raz kolejny ewangeliczne opowiadanie podkreśla moc Jezusowego słowa. Słysząc wezwanie Pana, sparaliżowany, mimo że ma doświadczenie wieloletniej choroby, natychmiast (gr. eutheos) i dokładnie je wypełnia. Wcześniej był zdany na pomoc innych w przemieszczaniu się. Teraz samodzielnie wstaje, bierze nosze w swoje ręce i zaczyna chodzić. Zwrócę uwagę na nosze, czyli atrybut bycia sparaliżowanym. W rękach uzdrowionego stają się one zarówno świadkiem jego wcześniejszej choroby, jak i wskazują na cud uzdrowienia dokonany przez Jezusa. Przypomnę sobie sytuacje, w których doświadczyłem mocy Pana w moim życiu. Czy nie wymazuje zbyt szybko pamięci o mojej wcześniejszej niewystarczalności? Czy powołując się na nią, potrafię świadczyć o zbawczej władzy Jezusa?
  • Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy» (w. 10) W Czwartej Ewangelii określenie „Żydzi” (gr. Iudaioi) nie odnosi się do ogółu ludu izraelskiego, lecz do ówczesnych elit religijnych. Prorok Izajasz, zapowiadając czasy mesjańskie, powiedział: „Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie” (Iz 35,5-6).Słowa te zapewne były dobrze znane żydowskim elitom. Gdy jednak teraz stoją naprzeciwko wydarzenia, w którym one się wypełniają, nie potrafią lub nie chcą tego dostrzec. Chowają się za skostniałym rozumieniem i wypełnianiem nakazów Prawa. Niewłaściwie przeżywana religijność, zamknięta na działanie Boga i oparta na przyzwyczajeniach, może stać się swojego rodzaju więzieniem. Czy słowo Boże i łaska sakramentów są przez mnie postrzegane jako narzędzia, za pomocą których Bóg pragnie ciągle na nowo wprowadzać mnie w pełnię relacji za Sobą? W czym moje tegoroczne przeżywanie Wielkiego Postu różni się od lat ubiegłych? Do czego w tym roku Duch Święty szczególnie mnie zachęca?
  • Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło» (w. 14) Kolejne działania uzdrowionego mężczyzny wprowadzają niemało chaosu. Wyraźnie widać, że jeszcze długa droga przed nim, zanim uwolni się wpływu zdeprawowanych elit żydowskich i całkowicie zaufa Jezusowi. Dlatego Pan kolejny raz przychodzi do niego i wskazuje na konieczność czujności. Łaska uzdrowienia fizycznego jest tylko wstępem, zaproszeniem, by dać się poprowadzić drogą uzdrowienia duchowego. Kto w relacji z Jezusem szuka wyłącznie remedium na bolączki ziemskiego życia, a nie dostrzega w Nim najwyższego autorytetu, ryzykuje powolne duchowe obumieranie. Przed czym dzisiaj Jezus chce mnie przestrzec? Czy pozostanę przy swoich przyzwyczajeniach, czy jednak dam się poprowadzić Jego słowu?

W ciągu dnia

  • Będę powtarzał w swoim sercu prośbę: „Panie Jezu, wiąż mnie ze sobą swoim słowem i łaską sakramentów, uwolnij mnie od błędnych wyobrażeń i przekonań”.